Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    30.12.09, 12:19
    Piszę, bo myślę że są wśród czytającyh ci, którzy się nie odzywają a czytają
    bo w głowieim swita, że mają problem. Ja też taka byłam.
    Najbardziej przerażał mnie trzeźwy sylwester.
    Antyteza sylwestra.
    Jedyny wieczór w roku, kiedy naprawdę obowiązkiem jest się nawalić.

    Pierwszy bez alkoholu, jeszcze bez terapii. Byłam wściekła. Wściekła, zła jak
    osa, zasklepiona w złości na cały świat. Pojechaliśmy z moim chłopakiem i
    kumplem na chwilkę na domówkę, ale moja wściekłość nie minęła.
    Jednak następnego dnia rano kiedy obudziłam się bez kaca o 10,00 a świat był
    świeży i cichy cała złość minęła i cieszyłam się.
    Rok później byłam w terapii dochodzącej. Pani terapeutka uprzedziła nas, że TO
    BARDZO WAŻNE żeby mieć zaplanowany wieczór bo jeśli wyjdziemy na miasto to
    istnieje szansa, że normalnie się skusimy i w efekcie upijemy.
    Mój chłopak powiedział "dobrze, to w takim razie pomalujemy ścianę" i tak
    zrobiliśmy. Ja przygotowałam deskę serów, bo była we mnie tęsknota za odrobiną
    świąteczności. Pomalowaliśmy ścianę na kolor czerwone wino i zadowoleni
    patrzyliśmy na efekt. Ja po raz pierwszy patrzyłam z dystansu na wszystkie
    osoby z ciśnieniem na sylwestra, na kłótnie w sklepach, oczekiwania, że ma być
    super.
    Było mi trochę smutno, zawsze lubiłam smak szampana, kiedy przyszła 0,00
    wznieśliśmy toast jakimś koktailem który wymyśliłam typu ananas imbir, cukier
    trzcinowy.
    Rano poszłam na długi spacer z psem.
    W zeszłym roku nie było żadnego planu, tylko siedzenie z telewizorem i
    oglądanie tych raczej smutnych występów, ale miałam towarzystwo mojego
    chłopaka. Zero żalu za alkoholem i złości. Deska serów była.

    W tym roku już nie mam chłopaka. Trzy sylwestry na trzeźwo (no i trzy lata
    abstynencji) zahartowały mnie na tyle, że z przyjemnością przyjęłam zaproszeie
    znajomego na domówkę. Bardzo go lubię i świetnie mi się z nim rozmawia na
    trzeźwo. Jeśli będzie słabo to po prostu wrocę do domu tuź po 0,00. Pewnie i
    tak zmyję się koło 1,00, bo wtedy raczej wszyscy juź będą nawaleni i to jest
    po prostu smutny widok oraz nie ma z kim gadać.

    Piszę żeby pokazać, że to jest możliwe. Ten pierwszy powtarzam był okropny,
    był pełen złości, ale byłam wtedy po prostu rozżalona, że nie mogę pić. Potem
    żal minął.Teraz tylko wiem, że mimo wszystko muszę być czujna jak ważka. Wróg
    czuwa :)

    Szczęśliwego Nowego Roku
    Obserwuj wątek
      • halberek Re: Sylwester 30.12.09, 12:23
        A to ci historia, myślałam, że wpisuję się na forum dla alkoholików, bo jestem i
        jednym (dda) i drugim (alkoholiczką). I nawet nie wiem jak to wykasować. Ale w
        sumie może takich jak ja jest więcej, więc w sumie może moja historia komuś
        pomoże. Jeśli nie, to poproszę o wykasowanie wątku, nie chcę śmiecić
        • agatelek2 Re: Sylwester 11.01.10, 23:18
          :)
          Gratulacje:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka