zorka64
31.12.10, 09:18
Święta Bożego Narodzenia i Sylwester to dla mnie najgorsze dni w roku. Zawsze trudno je znoszę. Z dzieciństwa z tych dni niewiele pamiętam - przez mgłę może jakąś choinkę. W domu rodzinnym też nigdy nie było radości. Miałam nadzieję, że w moim dorosłym życiu będzie inaczej. Ja nigdy nie piłam alkoholu, ale mój mąż pije codziennie. Niestety jak komuś się chcę poskarżyć to nikt mi nie wierzy. Mąż zawsze czysty, dobrze wygląda, pracuje - co ja w ogóle mówię. Zamknęłam się w sobie. Mam 46 lat, w wieku 23 lat wyszłam za mąż a już trzy lata po ślubie wpadłam w silną depresję. Mąż pił codziennie, to małżeństwo było tylko przykrywką dla ludzi, żeby nie zostać starym kawalerem. Nie mamy dzieci, mąż nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha. nigdy się nie przytulił, nigdy nie wypowiedział mojego imienia nigdy nie był za mną zawsze miał swój pijany świat. O seksie nawet nie chcę wspominać bo nie ma oczy - mogłabym zostać zakonnicą. 20 lat brałam leki psychotropowe, leki nasenne.
Żyłam jak w letargu nawet nie wiem jak ten czas minął. Mogę śmiało napisać, że 20 lat byłam na haju. Wyobraźcie sobie, że przyszedł taki dzień kiedy mój organizm sam odrzucił psychotropy bez pomocy lekarza, bez zmniejszania dawek, tak po prostu się obudziłam jak ze śpiączki. Już trzy miesiące jestem bez leków ale nie wiem jak dalej żyć, nie potrafię się odnaleźć w tym świecie nie potrafię się cieszyć, nie mam znajomych - z wiadomych powodów, nie mam rodziny. Zostałam sama na tym wielkim czarnym globie. Dzisiaj Sylwester wrócę po pracy do domu ( lubię swoją pracę ) i znowu zastanę mojego męża pod wpływem alkoholu i znowu będę dla niego niewidzialna. Postanowiłam zmienić swoje życie - mam tylko nadzieję, że depresja nie wróci. Pomóżcie mi w tym proszę - ja naprawdę nie wiem jak się żyje.... tak normalnie.