Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy to dda

    21.04.13, 11:34
    sama nie wiem co napisac, od czego zaczac. mam 30 lat i za soba dwa nieudane zwiazki z ktorych mam dwoje wspaniałych dzieci. nie nawet dlaczego nawet wybrałam to forum, czuje ze zycie mi sie wali i nie umiem sobie z tym radzic. jestem chyba doroslym dzieckiem alkoholika, wychowywanym przez dziadka alkoholika, i ojczyma alkoholika, ktory wykorzystał mnie seksualnie i podcial sobie na moich oczach zyły kiedy jeszcze byłam dzieckiem. nigdy nie przypuszczałam ze bedzie miało to wplyw na moje dorosłe zycie, i na moje pozniejsze wybory zyciowe. moj pierwszy maz mnie bił, wiec odeszłam, zwiazałam sie z drugim człowiekiem ktorego bardzo kochałam, u ktorego myslałam ze znajde spokoj i ostoje.obie ciaze nie były zaplanowane, ale kocham te dzieci ponad wszystko choc czasem mysle ze je krzywdze swoimi wyborami. mojego partnera poznałam przez kolezanke, było ładnie pieknie szybko ciaza, i dorosłe zycie. potem zacząl pic nie weim nawet kiedy to sie zaczeło, pił troche juz wczesniej, a ja udawałam ze nie widze , dlaczego nie wiem, ze starchu, ze odejdzie jak postawie warunki. sama jestem rozchwiana mozna mi napluc w twarz a ja niec nie mowie nic nie zrobie, tylko płacze. przeczytalam o dda i zaczeam sie zastanawiac czy ja to mam, skad u mnie taki brak podejmowania decyzji, lek przed wszystkim i wszystkimi, czasem nawet lek przed zyciem, przez 7 lat chorowałam na bulimie, udało mi sie wyjsc z tego, ale ninawisc do siebie pozostała i ten brak pewnosci, nie potrafie oderwac sie od tego co było i wraca to jak bumerang choc czasem mysle ze juz sie z tym pogodziłam.moj zwiazek z moim partnerem nie był od poczatku udany, oboje gubilismy sie w tej dorosłosci, nie rozmawialismy, a zycie toczyło sie i problemy narastały. on zaczal znikac na cale noce nie odbierajac telefonow, a ja siedzialam z dziecmi i plakalam cale noce odchodzac od zmysłow, wracał nad ranem pijany, czasem powiedzial ze mam to na co zasłuzyłam, ze po raz kolejny zle trafiłam, a ja wierzyłam i plakałam, czułam sie coraz mniejsza, po pracy zamiast wracac do domu szedł z kolegami na piwo a ja czekałam, dzwoniłam, czasem dzieci widzialy go wypitego , po syna tak szedl do przedszkola, a ja nie umialam odejsc, myslałam ze jak bede milsza ładniejsza to to by sie zmieniło. miał problemy finansowe wiec nie brałam od niego pieniedzy bo bałam sie zacznie wiecej pic, bo sobie nie poradzi, bo mamie trzeba pomoc, bo nie pracuje, bo długi i nie chcialam jego pomocy. zaczol coraz czesciej znikac na całe noce i pic a ja plakac i obwinaic sie, on mowil ze chce odejsc, a ja klekalm i błagałam aby został i nie odchodził. tak bardzo go kochałam. w kocu zobojetnialam zaczełam spac w nocy. poszłam do aa prosic o pomoc co mam zrobic, ale wciaz nie poterfiłam odejsc. poznałam kogos, wdałam sie w romans, ale nadal nie umialam odejsc, choc mnie wyzwal od najgorszych to ja zawsze wracałam, dzwoniłam tlumaczyłam, kupowałam ubrania, zeby tylko było dobrze, a po kryjomu spotykałam sie z kims. czy sie zakochalam nie wiem, tak mi sie wydawalo, zaszłam w ciaze, biorac srodki antykoncepcyjne, usunelam bo wpadlam w panike. moj partner wyprowadzal sie i wprowadzal czasem znikal na trzy dni i nie odzywal sie, a ja lazłam za nim i plakalam choc był ktos inny , dlaczego nie wiem, tak bardzo chcialam kogos miec, tak bardzo czułam sie skrzywdzona i zraniona, ale nie umialam odejsc. wszystko sie wydałao a ja przestałam sobie radzic. schodzilismy sie i rostawalismy. zapsalam nas na terapie ale partner po raz kolejny sie wyprowadzil i zaczł mi wypisywac ze jestem zła kobieta i takie rozne obelgi, ze dzieci mi zabierze, a moj lek rosł, z jednej strony teskniłam za nim z drugiej ninawidzilam, bałam sie. wystarczyło jedno miłe slowo abym wrociła do niego, a on nie umail sobie poradzic i znowu odchodzil, i tak w kolko. teraz zwiazlam sie z człowiekim z ktorym mialam romans, i widzac jak meczy to mojego partnera nie radze sobie, jest mi zal, ze to tak wyszło, pluje sobie w brode ze tak postapilam, ze nie odeszlam nie powiedzialm nie radze sobie z twoim piciem, nie radze sobie z twoimi obegami. skrzywdzilam go i siebie, nie radze sobie z tym ze nie odeszłam raz a porzadnie tylko pozwalam na to wszystko. zastanawiam sie co zrobic aby nie popelniac takich błedow, czuje sie zla i ze nie zasluguje na nic co dobre ,czuje zupelnie beznadziejnie, a czasem mysle ze przeciez mam dzieci i musze byc silna, a czasem myslami wracam do poprzedniego partnera i tesknie. narozrabialam w swoim zyciu i nie chce juz tak , ale nie wiem gdzie isc, bo ja juz nie chce tak sie czuc , chce poczuc sie szczesliwa, nie chce krzywdzic, chce kochac i byc kochana, choc nie wiem czy potrafie, czasem mysle ze na to nie zasguje
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka