trismerigold
02.03.06, 13:47
Witam Was wszystkich!!!
Jestem DDA. Chodzę na drupę wsparcia od miesiąca. Jutro po raz drugi idę do
terapeuty. Mimo to nie widzę wyjścia z sytuacji. U mnie problemem największym
jest, nie bycie DDA, tylko efekt bycia DDA. To w co się wpakowałam będąc DDA.
Mieszkam w małym miasteczku. Od lat zmagam się z ludzką wrogościa, niechęcią,
odrazą. Nie mogę już dłużej tak żyć. Na bliskich zawiodłam się, ponieważ
nigdy mnie nie bronili i nie mówili prawdy o mnie. Sama również nie
potrafiłam i nie próbowałam walczyć z panująca opinią na mój temat. Wszystko
z czym się borykam jest ponad moje siły. Ponad siły kogokolwiek. Nie mam
wsparcia. Jedynie teściowa jest jescze w stanie mnie podbudować. Ale to nie
pomaga. Straciłam poczucie humoru, stałam się nadwrażliwa, nie potrafię
beztrosko porozmawiać. Mówię rzeczy, których nie powinnam mówić o sobie
innym, bo przynosi mi to szkodę. Mówię je tylko dlatego, że mnie bolą i muszę
coś z tym zrobić. Nie potrafię tego powstrzymać. Frustruje mnie to dodatkowo.
Przeraża mnie to, co się dzieje ze mną. I potwornie upokaża. Szczególnie, że
wcześniej byłam tą "rozsądną, zrównoważoną", która służyła poradą.
Wczoraj znowu zobaczyłam przerażenie na czyjejś twarzy na mój widok. Nie dam
sobie z tym rady. Rozumienie, że nie znają prawdy, bądź świadomość ich
dysfunkcji, nie pomaga mi. To wciąż boli. To tak jakby, każdy przechodzień
mówił Wam, że jesteście do niczego, zerem, śmieciem.
Chciałabym się stąd wyprowadzić, a nie mogę. Szukam pracy w innym mieście.
Jak ją tylko znajdę, natychmiast się wyprowadzam. Ale wiecie jak jest z
pracą... A mi brakuje sił.
Ci, którzy mnie rozumieją, nie potrafią mi pomóc. Współczują mi, ze względu
na ogrom cierpienia jaki przeszłam. I nie wiedzą nawet jak się zachować.
Szczególnie, że nie mam siły wykszesać z siebie życia. Napływają mi łzy do
oczu i denerwuję się. Nie mogę się już oderwać od swojego bólu. Tak długo
przejawy zycia i radości były zabijane we mnie, przez złe traktowanie, aż
chyba je zabito. Czuję się martwa. Długo już tak nie pociągnę.
Dodatkowo,ta modlitwa na spotkaniach DDA i kroki, są skierowane nie do mnie.
Nie wierzę w żadnych bogów, ani w jakąkolwiek siłę sprawczą. Dlatego czuję,
że nigdzie nie pasuję, ani do nikogo. Chciałabym być zwykłym DDA i mieć tylko
takie problemy jakie wy macie. Tylko i wyłącznie ze sobą. A nie jak ja, z
całym otoczeniem. Nie znaczy to, że umniejszam wasze problemy. Są na pewno
ważne i duże. Jednak ja bym z chęcią się zamieniła. A może, za mało jeszcze
wiem.
Pozdrawiam