Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Troche inaczej

    04.04.06, 16:31
    Czy ten problem (DDA - konkretnie dysfunkcyjnej rodziny, bez problemu
    alkoholowego) dotyczy tylko mlodych osob? Czy sa tutaj problemowcy w bardziej
    dojrzalym wieku? Moze to z wiekiem mija, a moze nie wypada, kiedy jest sie
    bardzo dojrzalym do pewnych slabosci z korzeniami w dziecinstwie przyznawac,
    zeby nie wypasc infantylnie, niewiarygodnie?
    Obserwuj wątek
      • drops22 Re: Troche inaczej 04.04.06, 19:41
        48xmax1 napisała:

        > Czy ten problem (DDA - konkretnie dysfunkcyjnej rodziny, bez problemu
        > alkoholowego) dotyczy tylko mlodych osob? Czy sa tutaj problemowcy w bardziej
        > dojrzalym wieku? Moze to z wiekiem mija, a moze nie wypada, kiedy jest sie
        > bardzo dojrzalym do pewnych slabosci z korzeniami w dziecinstwie przyznawac,
        > zeby nie wypasc infantylnie, niewiarygodnie?

        jest juz jeden....chociaz wolalbym sie z tym nie utozsamiac:(
        • januszek96 Re: Troche inaczej 07.04.06, 23:56
          ...... a wracając do wieku ....to mam wiecej niż 10 lat :) ..... Tyle co Ty ?
      • mariolka32 Re: Troche inaczej 04.04.06, 20:52
        ja mam 32 lata, wiec taki malolat nie jestem, i wcale z wiekiem nie mija, tylko
        coraz wyrazniej widzi sie swoje bledy, spowodowane byciem DDA
      • anik223 Re: Troche inaczej 05.04.06, 18:44
        czasami mozna sie obudzic w wieku lat 20 a czasami w wieku 50. wg mnie wiek
        jest bez znaczenia, najwazniejsza jest chec zrozumienia swojego postepowania/
        wplywu przeszlosci na nasza psychike i chec zmiany
        • 48xmax1 Re: Troche inaczej 07.04.06, 10:13
          Wrocilam. Z pozycji czytanie od dwoch dni:)) do pytanie. Jestem od roku na
          terapii z powodu sytuacji lekowych. Uwazalam, ze to takie blabla. Kiedy doszlo,
          a caly czas wokol tego krazymy do czasu z dziecinstwa bardzo mnie to
          rozzloscilo i zaproponowalam zakonczenie tych tematow. Ale sama zakonczyc nie
          chcialam i sama zaproponowalam zgode na projekcje obrazow z pzeszlosci, ktore
          spontanicznie w kazdym spotkaniu sie niestety pojawiaja. W ciagu tego roku
          terapii opowiadalam duzo i zaczelam sama wchodzic w temat dysfunkcyjnosci mojej
          rodziny. Takiej diagnozy wprost jednak dla mojego przypadku nie uslyszalam.
          Za 6 posiedzen ta terapia sie konczy, mamy wystapic jeszcze o przedluzenie na
          30 spotkan, ale ja mysle, ze to nic nie da. Boje sie tego nawet anonimowo
          napisac, zeby nie wypasc gburowato i bez serca, ale mam lek i opor poniewaz
          terapeutka jest osoba niepelnosprawna a w moim przypadku zawsze byl ten
          problem. Wzglad na niepelnosprawnych, starych, slabych. Strach, ze jesli
          powiem, ze oni wrzeszcza,bija,osaczaja,glodza, nie daja wsparcia tylko
          obojetnosc i wlasne ciezary na grab dziecka i mlodego czlowieka, to swiat nie
          uwierzy i przegram jszcze bardziej. Wprost tego powiedziec przeciez i w
          przypadku terapii nie moge, ale rodzi sie nieufnosc, ze moze brak kompetencji,
          ze moze olewa to i tamto. Poprostu nieufnosc i strach. Pytanie czy ta terapia
          ma wlasciwy kierunek? To sytuacja taka na teraz. Znalazlam te strony, szukalam
          poprzez ten kontakt dalej w necie. Wiem, ze cale zycie bylam ddd. I teraz tez
          jestem, ale zaczynam widziec, ze nie ja ponosilam wine tak calkiem za bardzo
          nieudane epizody w moim zycu, ze sytuacje mnie poprostu przerastaly. Ponoc
          nigdy na cos tam nie jest zbyt pozno, ale wkurza, ze pewnych rzeczy nie mozna
          juz nadrobic, odkrecic, przezyc inaczej. Cholera, znow sie poryczalam. A nie
          powinnam, bo wielu ma jeszcze gorzej i ciezej. Moze powinnam koncentrowac sie
          na tych lepszych stronach przeszlosci, terazniejszosci? Ale bylo tego nie tak
          wiele. A moze to moj parszywy egoizm?
          • anis79 Re: Troche inaczej 07.04.06, 10:52
            Ja po zidentyfikowaniu syndromu często zastanawiałam się, czy to nie mój wymysł,
            szukanie problemu na siłę. Gdy na terapii opowadam o rodzicach, to czasami mam
            później wrażenie, że wyolbrzymiam i jestem niesprawiedliwa, że wcale nie było
            tak źle.
            Chyba warto poszukać terapii stricte dla dda/ddd i to takiej, gdzie będzie
            zaufanie i możliwość wypowiedzenia tego, co chce się powiedzieć.
          • januszek96 Re: Troche inaczej 07.04.06, 12:15
            Tylko terapia DDA lub uczestnictwo w grupach wsparcia...... Nie przedłuzaj tej
            dotychczasowej terapii skoro nie masz zaufania do terapeuty....... Ja wsród
            moich DD-owców czuję się bardzo dobrze , bezpiecznie( nie wiem jak oni ze mną
            ;)) Ten sam problem , te same uczucia , te same myśli....... Z tym co napisałas
            od razu się utożsamiłem ....lęk przed starszymi , przed autorytetami , obawa że
            nikt mi nie uwierzy , obwinianie się ...... Ja dzisiaj znam swoje prawa i np.
            wiem ,że wolno mi ryczeć ( facetowi!) :)) Dobrze że jesteś :)
            • obietnica.poranka Re: Troche inaczej 07.04.06, 14:16
              No i sam widzisz Ty płaczesz, my wojujemy, świat na głowie staje. ;(
              • 48xmax1 Re: Troche inaczej 07.04.06, 14:36
                Boje sie zakonczenia tej terapii na ktora przeciez dlugo czekalam, ze zostane
                na lodzie, ze nie dostane nastepnego skierowania, ze bede musiala te decyzje
                uzasadnic a wykluczone, zebym zdobyla sie na okreslenie wprost - terapeutka mi
                nie odpowiada, ze kasa chorych bedzie mi taka decyzje miala za zle i kto wie,
                jakie konsekwencje na przyszlosc itd. A przeciez cos mi dala ta terapia, bo
                okreslam moja sytuacje, bo daje sobie coraz czesciej prawo do nazywania rzeczy
                po imieniu, inaczej niz dotychczas. Miotam sie strasznie.
                • anis79 Re: Troche inaczej 07.04.06, 15:18
                  Wiesz, ale ja np chodzę na terapię DDA zupełnie bez skierowania, bezpłatnie i z
                  kasą chorych w tym temacie, osobiście nic doczynienia nie miałam.
                  Wystarczyło umówić się na rozmowę z psychologiem.
                  • 48xmax1 Re: Troche inaczej 07.04.06, 16:16
                    Nie mieszkam w Polsce, mialam kilka epizodow lekowych, lekka depresje
                    sytuacyjna, wowczas jak sie okreslalo zwiazane z sytuacja zawodowa i moj lekarz
                    domowy, dal mi skierowanie na terapie indywidualna do psychologa. Taka terapia
                    nie jest tania i nie zawsze kasa za to chce placic. Prywatnie nie dalabym rady.
                    W moim przypadku wyrazili zgode. Psychologa wybralam wtedy z listy i to
                    takiego, ktory na rozpoczecie terapii nie kazal czekac 6-7 miesiecy a mial
                    miejsce wolne, bo ktos z zapisanych pacjentow sie wyprowadzil. Termin kolejny
                    mam tuz po Swietach i musze do tego czasu jakos sobie to poukladac. Moze sa
                    jakies grupy wsparcia ddd, ale jeszcze tak daleko nie siegam.
                    • januszek96 Re: Troche inaczej 07.04.06, 23:05
                      Może się trochę " rozpędziłem " twierdząc , że tylko terapia DDA ..... Skoro
                      jest taka sytuacja , to "ciągnij " dalej te spotkania ..... spróbuj poprawić
                      komunikację z terapeutą tzn.powiedz mu o tym wszystkim , co tu napisałaś (
                      powinien zrozumieć , przecież to psycholog , a nie hydraulik ! :)) I spróbuj
                      bardziej analizować swoje emocje ...... Te Twoje rozterki to prawdopodobnie
                      przejściowy stan , minie ..... myślę,że chyba dokonałaś przełomu i teraz pójdzie
                      już z górki ...... noo...po lekkich wybojach i dziurach ....... ale z górki !
                      :)) Powodzenia :)
                      • 48xmax1 Re: Troche inaczej 09.04.06, 09:48
                        Dzieki, podobnie to widze. Przygotowuje sie to tego spotkania z psycholozka.
                        Ale kiedy sobie to, analizuje i wartosciuje, to coraz wiecej poplatania i
                        wrazenie, ze problem, ktory u niej jest rozpracowywany jako glowny stal sie
                        malo wazny a teraz dopiero puszka pandory sie pomalu uchyla. Dzielna bylam,
                        dzielna jestem, ale jakby co to uciekne...gdzies sie schowam, zeby przetrwac...
                        Zaczne to porzadkowac przez pisanie/spisywanie, choc cholernie tego sie boje.
                        Mam obecnie ten komfort, ze nikt nie zlapie mojego pisania i nie zrobi sobie z
                        tego "uzytku". Ale stare obawy bardzo blokuja przed pisaniem. Pozdrawiam
                        wszystkich, ktorzy sie do moich problemow z rada i otucha dopisali.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka