Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kregi katolickie

    05.06.06, 12:58
    widac, ze tez zamuja sie problemem dda. Przerazajace liczby, odnosnie osob
    dotknietych w Polsce tym problemem.

    www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/hipopotam_alko.html
    Obserwuj wątek
      • amazon500 Re: kregi katolickie 05.06.06, 22:01
        media.wp.pl/kat,38202,wid,8324351,wiadomosc.html?rfbawp=1148888937.763
        Pod tym linkiem artykuł z "Gościa Niedzielnego". MSZ poziomem do pięt nie
        dorasta temu, który znajduje się pod Twoim linkiem...
        • 48xmax1 Re: kregi katolickie 06.06.06, 12:58
          MSZ dobrze, ze kregi ktolickie problem dostrzegly. Nadawanie cierpieniu i zlu
          symboliki noszenia krzyza nie przekonuje mnie i dystansuje jeszcze bardziej do
          kosciola (nie do wiary). Badz ofiara - nos swoj krzyz i przyzwalaj na zlo,bo nie
          wedza co czynia? Ani mysle zyc w takiej filozoficznej pokorze.
          • amazon500 Re: kregi katolickie 06.06.06, 20:53
            48xmax1 napisała:
            Nadawanie cierpieniu i zlu
            > symboliki noszenia krzyza nie przekonuje mnie i dystansuje jeszcze bardziej do
            > kosciola (nie do wiary). Badz ofiara - nos swoj krzyz i przyzwalaj na zlo,bo ni
            > e
            > wedza co czynia? Ani mysle zyc w takiej filozoficznej pokorze.

            To podobnie jak i ja. Pokora nie polega na poddańczym znoszeniu pomiatania i
            przemocy. Osoby wierzące, które tego doświadczają, powinny mieć możliwość
            skorzystania z fachowej duchowej pomocy obeznanych w temacie kapłanów, a nie być
            skazane na słuchanie p***lenia o (fałszywie pojętej) pokorze.
            • puszka.z.kawa a "12 kroków"? 07.06.06, 09:22
              No dobra, niesienie krzyża to średniowieczne przegięcie, ale mnie wkurza również
              "dwanaście kroków", na których często opiera się również terapię DDA i DDD,
              nawet prowadzoną przez instytucje laickie. "Uznaliśmy, że Siła Większa od nas
              samych może przywrócić nam zdrowie", "Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i
              nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy", "Staliśmy się całkowicie
              gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru", "Zwróciliśmy się do
              Niego w pokorze, aby usunął nasze braki", "Dążyliśmy, poprzez modlitwę i
              medytację, do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy,
              prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia" -
              co to w ogóle ma być???? Znajomy DDA wmawiał mi ostatnio, że formuła "jakkolwiek
              Go pojmujemy" załatwia wszystko, bo ponoć każdy światopogląd da się do tego
              dostosować. He he. A jak ktoś jest klasycznym oświeceniowcem i nie wierzy w
              żadne siły wyższe? To co, ma sobie wyprać mózg i uwierzyć, bo to pomoże w
              terapii? I jeszcze z pełnym przekonaniem "zwracać się w pokorze" do, pardon,
              protezy psychicznej? Super... I taki model terapii uchodzi za "uniwersalny"!
              Jakby nie można było się oprzeć na samym człowieku i jego ogromnych przecież
              możliwościach. Moim zdaniem uzależnianie powodzenia terapii od jakiejkolwiek
              siły wyższej (a co, jeśli S.W. ma akurat zły humor i jak w starym dowcipie rzuci
              "a bo ja cię, gazdo, nie lubię"?) jest kolejną ucieczką od pełnej
              odpowiedzialności, i to ucieczką w myślenie magiczne. I w rezultacie prowadzi do
              kolejnego uzależnienia, może nie tak destrukcyjnego, jak uzależnienie od
              alkoholu czy - w przypadku DDA i DDD - ocen i toksycznych uczuć innych ludzi,
              ale jednak uzależnienia.
              • anis79 Re: a "12 kroków"? 07.06.06, 10:14
                Puszka, napisałaś wszystko to, nad czym się zastanawiałam od dawna. Mnie '12
                kroków' nie tyle wkurza (bo wcale ich nie próbowałam), co wydaje się dla mnie
                totalnie nieodpowiednie przez właśnie 'siłę wyższą'. Może ten program dobrze
                służy osobom wychodzącym z nałogu, które mają wg niego żyć, ale dla mnie w
                większości są to oczywistości i zupełne podstawy norm moralnych...
              • januszek96 Re: a "12 kroków"? 07.06.06, 15:01
                Ominełas pierwszy krok , najważniejszy - Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni
                wobec skutków uzależnienia - że przestaliśmy kierować własnym życiem. Siła
                Wyższa w DDA jest faktycznie uniwersalna , jeśli ktoś chce mieć źłośliwą SW lub
                uważać za SW protezę.... to będzie ją miał ;-) Siła Wyższa jest po to , aby
                odejść od swojego egocentryzmu..... 12 kroków jest programem duchowym ......
                Czy wchodzi w myślenie magiczne ? Chyba tak ? :-))
                • anis79 Re: a "12 kroków"? 07.06.06, 15:17
                  januszek96 napisał:
                  > 12 kroków jest programem duchowym ......

                  Taaaa... a terapia, to aerobic.
                • amazon500 Re: a "12 kroków"? 07.06.06, 22:19
                  A ja jakoś nie lubię określenia "Siła Wyższa", bo kojarzy mi się ono z czymś
                  bliżej nieokreślonym, jakąś abstrakcją. Dla mnie Bóg to Konkret, Osoba. Tak Go
                  pojmuję ;) To "jakkolwiek Go pojmujemy" może jednak być niekiedy niebezpieczne.
                  Wierzący czy poszukujący wiary DDA nierzadko postrzegają Boga przez pryzmat
                  własnego ojca i traktują Go raczej jako surowego, nieprzystępnego sędziego niż
                  kochającego za darmo i bez względu na wszystko Ojca.
                  Szczerze mówiąc, nie jestem przekonana co do tego, że ateista mógłby się
                  odnaleźć w programie 12 kroków... chociaż... a bo to wiadomo? ;)
                  • januszek96 Re: a "12 kroków"? 07.06.06, 22:43
                    Niektórzy jako za Siłę Wyższą mają grupę lub całą Wspólnotę...... co dla mnie
                    jest nieco karkołomne. Masz słuszną rację ... Boga , DDA najczęściej
                    postrzegają poprzez pryzmat swojego rodzica ........ który był ....noo... był
                    jaki był.... KATEM był po prostu ! Ja wierzę w Boga ..... nie stać mnie na
                    ryzyko niewierzenia , bo mógłbym się kiedys niemile zdziwić :-)) To , że
                    wierzę bardzo ułatwia mi życie , uważam że bardzo mi pomógł .....bo już nie
                    wyrabiałem...
        • forewer_young Re: kregi katolickie 08.06.06, 22:49
          Rok temu wybrałem sie do spowiedzi , akurat wypadło u braci zakonnych. czekałem
          chyba z godzine w kolejce ( wypadło chyba przed jakimis swietami, wtedy wszyscy
          wala dzwiami i oknami ..:). wreszcie dotarłem do konfesjonału, powiedziałem
          co miałem powiedziec ..i dostałem ochrzan. Troche byłem zaskoczony raakcja -
          ale pomyslałem sobie ..masz za swoje..Mimo to wspominałem całe to wydarzenie
          bardzo nieciekawie, poczułem sie zraniony - ale tez w jakis sposób poruszony
          tym co usłyszałem. Ale postanowiłem sobie ze moja noga wiecej
          tam ...hm..poszedłem tam tydzien temu ( krótko mówiac poszedłem na
          całosc ..he.he ). czekałem godzine ..i trafiłem na tego samego spowiednika co
          rok wczesniej ..ale tym razem byłem przygotowany..chciałem sie wyspowiadac ale
          tez podzielic sie moja przeszłoscia i tym czego doswiadczyłem ( oczekiwałem
          swiatła ..i odpowiedzi.. dlaczego ?)..po krótkiej
          dyskusji...usłyszałem ..'przyszedłes sie wyspowiadac czy chwalic" ...rece mi
          opadły..ON NIC NIE ZROZUMIAŁ..dokonczyłem w pokorze :). Wyszedłem przed kosciół
          i spytałem sie w duchu Pana Boga.. dlaczego mnie tu posłał, po co ?...i po
          chwili zaczełem sie śmiac.. zrozumiałem... bo w jednej chwili zobaczyłem
          spowiednika jako zwykłego człowieka nie kapłana.., człowieka ze swoimi
          problemami, trudnosciami, samotnoscia - których nie da sie czasami pozostawic
          poza... zobaczyłem, zrozumiałem i wybaczyłem ..
          • 48xmax1 Re: kregi katolickie 09.06.06, 11:13
            Ok. Tylko dlaczego spowiednik zostaje spowiednikiem, jesli zadanie to go
            przerasta? Dostrzeglam, zrozumialam, ale bez wyrozumialosci.
            • forewer_young Re: kregi katolickie 10.06.06, 15:30
              mysle ze spowiednik jest przedewszystkim człowiekiem i chocby swój "habit
              bielił w wybielaczu trzy razy dziennie" i tak nie bedzie wybielony. Ja zostałem
              przez tego człowieka zraniony i byłem niewypowiedzianie wkurzony na niego -
              ale..pamietam ze zobaczyłem go przez chwile .. jako przygarbionego starca z
              ogromnym ciężarem na plecach ...moze zobaczyłem siebie samego..:) i w jednej
              chwili wszystko znikneło..cała złośc , gniew czy żal..
              • 48xmax1 Re: kregi katolickie 10.06.06, 16:08
                Wielka delikatnosc, subtelnosc uczuc po Twojej strony i butna zarozumialosc po
                przeciwnej stronie? Tak ja to niepokornie odbieram. Czemu spowiedz, jak czesto
                mowia o tym i dzieci i dorosli budzi leki? Ostatnio czytalam w GW o
                chorobliwych lekach dzieci i traumie perfekcyjnej spowiedzi pierwszokomunijnej.
                I mnie to straumatyzowalo dodatkowo dawno temu.
                • amazon500 Re: kregi katolickie 10.06.06, 20:59
                  Mnie na szczęście jak dotąd nie spotkało coś tak traumatycznego podczas
                  spowiedzi. Oczywiście zdarzało się, że dostawałam jakąś trudną do przełknięcia
                  pigułkę, ale jeszcze nigdy nie było to coś, co by mnie zmiażdżyło. Wg mnie ważne
                  jest, zwłaszcza dla osoby nadwrażliwej i poranionej, żeby spowiadać się u kogoś,
                  kogo się zna i do kogo ma się zaufanie... najlepiej by to był stały spowiednik
                  lub kierownik duchowy. Ja takowego akurat mam, z tym że mi go niebawem zabierają
                  za granicę :( ale jakoś mam nadzieję sobie poradzę :)
                • forewer_young Re: kregi katolickie 10.06.06, 21:26
                  pięknie dziekuję za ta ..subtelnosć ..:)

                  Mysle sobie ze ja jako DDA, mam tendencje do idealizowania partnerów czy tez
                  ludzi których spotykam. On jest wykształcony )..hm.. czyli jest lepszy
                  odemnie. Ksiądz..jest księdzem...o rany ..toż to świety człowiek....on nie moze
                  sie mylic ..bo ja tak..ja zawsze sie myle , ja nic niewiem..bo tak
                  zostałem "wyszkolony" ..moje poczucie wartosci jest zerowe..niemam siły sie
                  bronić..a słowa zadaja ból, niczym ostre noże...człowieka z DDA ( i
                  nietylko ..) ..mozna zabić słowem....albo tak porazic aby "zatrzasnoł drzwi "
                  na 10 lat...

                  Więc jak do cholery mam iśc do spowiedzi, jak od "przedstawiciela Pana Boga "
                  usłyszałem to co usłyszałem.... bo prawdziwym problemem jest to, ze ja nie chce
                  usłyszec prawdy, ja sie zamknełem na prawde ..zyje w złudzeniach, marzeniach (
                  o..tak.. !! Marzenia..to juz moje drugie czy tez trzecie ja ..:), nic nie jest
                  rzeczywiste.. bo to jest wygodne ale zarazem mniej boli... i niewiem juz ,
                  zapomniałem... ze spowiedz w konfesjonale, przed drugim człowiekiem, na
                  terapii... to WYZWOLENIE.....które niesie miłosc i przebaczenie..a to zawsze
                  zdobywa sie w lęku i trudzie....wszak " prawda was wyzwoli "


                  wpadł mi do głowy pomysł na hasło :)

                  chcesz wyzdrowiec zastosuj lekarstwo " Bóg, człowiek, terapia.." nie ma innej
                  drogi..:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka