hacefira
11.08.06, 18:27
jestem tak jak Wy DDA, mój pijący ojciec nie żyje już prawie 10 lat, ale
problem nadal śmierdzi... i to bardzo. Moja matka jest przekonana, że wraz ze
śmiercią ojca problem przestał istnieć i teraz będziemy żyć długo i
szczęśliwie. a tak kuźwa nie jest. Cały czas z nią mieszkam, ale nie jestem w
stanie już wytrzymać. Zaczęłam chodzić na terapię, poznaję siebie. wiem juz
jaką rolę pełniłam w rodzinie - byłam niewidzialym dzieckiem, no własnie,
które teraz zaczęło mówić, krzyczeć i walczyć o swoje prawa... a moja droga
mama jest swięcie przekonana, że po prostu przechodzę drugi raz dojrzewanie,
odbiło mi, zachowuję się jak ojciec, pewnie się alkoholizuje, narkotyzuję i
prostytuuję... nawet nie mam odwagi powiedzieć jej, że jestem na terapii. Ona
uważa, że do psychologa chodzą psychopaci... macie podobne problemy?