Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    trudna terapia

    15.11.06, 13:02
    Rozpoczełam terapie grupowa, bardzo chciałam w takiej uczestniczyc-ale czuje
    się okropnie...leczę sie na depresje, odstawiłam sama leki bo nie mogłam po
    nich spać to był błąd, bo to wszystko do mnie powróciło...na pierwszym
    spotkaniu cieszyłam sie że zaczynam cos takiego, ale teraz czuję sie coraz
    gorzej...to jest taka grupa na której czesć osób zna sie z zeszłego roku, to
    nie był dla mnie problem ale teraz nie umiem sie tam odnaleźć...czuję że
    przez to ze jestem taka przygaszona i zdołowana nie jestem akceptowana...z
    jednej strony jestem w stanie zrozumiec to że takie osoby nie sa lubiane, ale
    z drugiej do jasnej cholery mam depresje czy nawet na takiej grupie muszeczuc
    się obco czy nie mogę byc zaakceptowana z całym inwentarzem???
    Pozatym bardzo denerwuje mnie jedna osoba,taki chłopak którego po prostu nie
    znoszę-byc moze przenosze na niego jakies uczucia których nienawidzę u matki
    alkocholiczki...Czy mozecie mi obiektywnie napisac co o tym sadzicie?
    Jest to terapia płatna-ja jestem sama na swoim utrzymaniu wiec cieżko
    ponoisic mi takie koszty,ale z drugiej strony bardzo pragnełam takiej
    konfrontacji z innymi osobami dda...nie wiem co robić
    Obserwuj wątek
      • lucyna50 Re: trudna terapia 15.11.06, 15:50
        Przeszłam wszystkie uczucia o których piszesz i inne o których jeszcze nie
        wiesz i tak jak Ty nikogo nie znałam. Ukończyłam terapię za drugim podejściem,
        trwała 1,5 roku, była bezpłatna w ramach NFZ, poprzedzona wieloma spotkamiami
        indywidualnymi i literaturą na ten temat (nie miałam wtedy dostępu do
        internetu). Też chciałam być w grupie i nie żałuję. Bez grupy i wszystkiego co
        ze sobą niesie nie poczyniłabym postępów. Ale było bardzo trudno i bardzo
        bolało. Myślę, że pozostali uczestnicy czują podobnie, prawdopodobnie boją się.
        Ty masz być sobą, na terapii nic nie musisz. Odstatnia osoba w mojej grupie
        zaufała nam i otworzyła się dopiero po roku. By terapia była skuteczna trzeba
        być bardzo zdeterminowanym, ciężko pracować i na ten czas podporządkować jej
        swoje życie, bez taryfy ulgowej. Nie wolno opuścić ani jednego zajęcia, bo mogą
        zrodzić się lęki, wątpliwości i ochota ucieczki a przerwana terapia może nie
        odniesć oczekiwanego rezultatu, no i szkoda pieniędzy. Jak jest trudno niech
        świadczy to, że w 2-ch równoległych grupach było 30 osób a po połączeniu
        ukończyło 7. Moim zdanie to błąd, że odstawiłaś leki. Życzę powodzenia, mocy,
        dobrych wyborów, wytrwałości. Ciepło pozdrawiam.
      • uhu_an Re: trudna terapia 15.11.06, 16:26
        moja rada: powiedz to co czujesz na grupie: ze masz wrazenie braku akceptacji
        twojej osoby, nie czujesz sie pewnie itd. o tym chlopaku tez warto wspomniec co
        cie w nim denerwuje i przypuszczenia do przyczyn dlaczego cie wkurza. taka
        szczerosc pomaga, bo tlumienie tego w sobie powodowac moze jeszcze wiekszy dół,
        bo to kolejny problem, o którym "nie nalezy", nie wolno(schemat wyniesiony z
        domu) mówic.
        na terapii zreszta bardzo czesto bywa tak, ze po rozpoczeciu depresja, leki
        moga sie nasilac. tez to przechodzilam.
        • post_orgasmic Re: trudna terapia 15.11.06, 20:51
          uhu_an napisała:

          > moja rada: powiedz to co czujesz

          dokładnie tak! to trochę "odczarowuje" emocje, sprawia, że przestają być takie
          przytłaczające, albo w ogóle znikają, wiem z doświadczenia:) przechodziłam
          przez coś takiego i dopiero jak o tym wszystkim powiedziałam na głos, poczułam
          się bezpiecznie. postaraj się tylko mówić o tym neutralnym językiem, bez
          oceniania kogokolwiek. polecam zasady porozumienia bez przemocy:)
          • angel_dda Re: trudna terapia 16.11.06, 13:38
            Dziękuję wam za dobre rady,umówiłam się do lekarza nie poradzę sobie bez
            tabletek myslałam że mam to za soba ale jednak nie a bardzo bałam sie powrotu
            takich stanów-nie wiem czy to normalne ale mam ochote wrzeszczec na tej
            terapii,wzbudza we mnie straszny gniew,denerwuje mnie wszystko to że nawet tam
            czuję sie obco,czuje ze nikt mnie nie rozumie...to w koncu takie typowe dla dda
            ale naprawde czuje się ostatnio strasznie dlatego ze pokładałam w niej bardzo
            duże nadzieje tak naprawde nie wyobrazam sobie swojej przyszłosci bez przejscia
            takiej terapii-byc moze jestem beznadziejnym przypadkiem i najwiekszą
            socjopatką-ale bardzo chce zmienic swoje życie...bo niestety mieszkam wciąż w
            swoim rodzinnym domu który jest chory i boje sie przyszłości...
            • kwiaaatek1 Re: trudna terapia 18.11.06, 15:01
              przeżywałam to samo i powiedziałam to na terapii, a właściwie... wyryczałam, że
              jestem najbardziej nienormalna z nienormalnych, bo rzeczywiście tak było, nie
              mogłam nawiązać kontaktu z innymi uczestnikami terapii, sama terapeutka
              powiedziała, że jestem najbardziej zaproblemowana z grupy. Też mam momenty, że
              nie widzę dla siebie nadziei na wyjście z takiej wegetacji, na realizację
              własnych marzeń, innym razem znówj jestm pełna optymizmu. Mimo to skończyłam
              terapię, z czego się bardzo cieszę i Tobie też radzę nie poddawać się.
      • mskaiq Re: trudna terapia 19.11.06, 07:49
        Problem nigdy nie jest w grupie, problem jest w nas. Twoje reakcje to Twoj
        strach, to on przynosi wyobcowanie, zle samopoczucie, nienawiwsc.
        Jesli chcesz wygrac musisz wygrywac ze Soba. Musisz akceptowac grupe wbrew
        Sobie. Bedzie bardzo trudno bo bedziesz miala dziesiatki powodow aby tej grupy
        nie lubic i im mocniej bedziesz probowala tym silniejsze uczucia przeciwko
        ludziom i grupie.
        Musisz dzialac wbrew takim uczuciom u Siebie. Musisz robic to tak dlugo az te
        zle uczucia w stosunku do grupy znikna. Kiedy to nastapi wygralas, wtedy
        zobaczysz inny swiat, zniknie strach ktory odbiera Ci radosc komunikacji z
        ludzmi.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • uhu_an Re: trudna terapia 19.11.06, 14:47
        a propos terapii. to wlasnie jestem w takim etapie, ze....nie wiem co dalej.
        grupowa jakos mi nic nie daje. nie mam potrzeby mowienia, problemów specjalnych
        nie widze, a jak widze to nie umiem ich skonkretyzowac. no nie wiem, co jest
        grane. taki mam w sobie niepokój co do tego. generalnie samopoczucie nie jest
        zle tylko troche mnie dziwi ten stan rzeczy. moze ktos ma jakis pomysl co do
        tego/ moze ktos byl w takim samie etapie jak ja? jak sobie poradziliscie. w
        sumei nawet mam problemy skonkretyzowaniem czego wlasciowie chce, jakiej
        odpowiedzi uzyskac. no to takie pomieszanie z poplataniem.
        • mskaiq Re: trudna terapia 20.11.06, 00:55
          Mysle ze powinnas chodzic nadal na teraie grupowa. Nie umiesz sformuowac
          problemow ale sformuowalas teraz.
          mysle ze problemem jest ten niepokoj, to on przeszkadza, kiedy on jest trudno
          sie skupic, trudno cos skonkretyzowac.
          Ten niepokoj to emocje, stres. Sprobuj sie tego pozbyc. Najlepszy sposob to
          cwiczenia fizyczne, codzieny dlugi spacer. Takze zwroc uwage na diete,
          przydaloby Ci sie sporo owocow i warzyw.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • melba_piszczykowa Re: trudna terapia 21.11.06, 15:01
          a moze to po prostu inna twarz oporu w terapii? tylko ze wysubtelnial,
          wydelikacil sie i zmienil fryzure dlatego go nie poznalas ;)))?
          • uhu_an Re: trudna terapia 21.11.06, 19:04
            chyba tak, wczoraj mniej wiecej to sie rozwialo tzn. zaczelam rozpoznawac co
            jest grane.tylko jak sie otworzyc? hmmmmm. czuje sie jak hacker wkradajacy sie
            do jakiegos systemu/bazy danych. z tymze za kazdym razem wyskakuje napis "acces
            denied".;o)
            • melba_piszczykowa Re: trudna terapia 22.11.06, 13:58
              baaa... nie wiem jak. ja dopiero na poczatku drogi jestem.
              jak czuje ze mi sie nie chce isc na spotkanie to staram sie w ogole na ten
              temat nie myslec, nie zastanawiac sie, nie poddawac tego pod dyskusje. chodze i
              juz. nie opuszczam zajec i juz. tak sobie mowie, jak kapral :)
              chociaz kusi strasznie, wynajduje chetnie rozne usprawiedliwienia, szybko i
              odruchowo :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka