nastasja_filipowna
21.10.07, 21:19
Doszłam do przerażającego wniosku, że nic mnie tak naprawdę nie obchodzi. Coś
robię, gdzieś chodzę, mam znajomych itp., ale tak naprawdę wszystko mi wisi.
Najchętniej nie robiłabym nic. Kiedyś miałam sporo zainteresowań, a odkąd
uświadomiłam sobie, że wszystko robię po to, żeby się dowartościować, żeby
mnie podziwiali i chwalili, że nie ma w tym radości i swobody, to przestałam.
Dziś mam na przykład w doopie wybory, wszystko mi jedno.
Nie wiem po co to piszę na tym forum, może to po prostu taki dzień, jesienna
deprecha czy co, ale już mam dośc poczucia wyobcowania, chciałabym wierzyć, że
to minie.
Wyobcowanie, bo wśród innych ludzi czuję się jak odmieniec. Boli mnie, jak się
stykam ze zdrowymi, zadowolonymi z życia ludźmi, dopiero wtedy sobie
uświadamiam, jak daleko mi do nich... I Ci zadowoleni to bywają też niektóre
dda, co jest chyba jeszcze gorsze, bo skoro oni mogą, to czemu nie ja.
Chciałabym odzyskać radość życia.