sledz07
05.04.08, 18:28
jestem DDA i chciałabym podzielić się z wami moim szczęściem:)))
pochodzę z rodziny, w której była i jest masa alkoholików, a przede
wszystkim mój ojciec pije. Od dzieciństwa byłam gorsza, ciągle moje
życie polegało na ratowaniu ojca, szczególnie po śmierci mamy
(pokonał ją nowotwór) starałam się przejąc kontrolę nad rodziną, być
wspaniałą córką, pomagać i wspierać go w tym trudnym okresie. W
tamtym roku wyszłam za mąż i mimo, że ojciec obiecał, że nie będzie
pił na weselu - to tak się schlał.... szkoda pisać. W dniu ślubu
postanowiłam, że zaczynam nowy etap w życiu, który będzie bez
alkoholików. I chyba mi się udało, mimo, że czasami jest mi trudno.
Jestem świadoma swojego życia, celów i marzeń, ciągle pracuję nad
osiągnięciem optymalnego poczucia własnej wartości. Mój ojciec miał
wiele szans w życiu i wiem, że alkoholizm to choroba, jednak dla
mnie to nie jest argument do niszczenia mojego życia, które mam
tylko jedno.
I życzę wszystkim osobom dotkniętym współuzależnieniem, aby spotkały
na swojej drodze ludzi, którzy powiedzą Wam jakimi jesteście
wartościowymi ludzmi i że to nie Wy musicie się wstydzić za ojca czy
matkę alkoholika - bo na to co on/a robi nie macie wpływu.