gorzkiezale0
03.05.08, 22:22
Witajcie .wiem o sobie jako DDa od 7 lat.Dwa lata temu skonczyłam
terapie dla współuzaleznionych i w koncu DDA. Owszem , terapia
okazała się skuteczna i wiele spraw zrozumiałam. Zmienilo się też
moje zachowanie i wynioslam wiele pozytywów.
Udało się zyc normalnie,spotkać normalnego faceta i probowac budowac
normalne zycie...patrząc wstecz wiem ze osiagnęłam wiele własciwie
na kazdej plaszczyźnie życia i tu pojaiwa się ALE!!nie potrafię sie
bawić, cieszyc, docenic miłosci mojego faceta, pracy, zdrowia,
urody.jestem perfekcjonistką(niestety ze sklonnoscią do destrukcji)
a jak kazdy normalny człowiek wie nie ma rzeczy idealnych- ja
natomiast wciąż zauwazam RYSY na szkle i mam radar na to co POWINNO
SIĘ poprawic i zmienic.a zatem wiecie jak wyglada moje zycie
(poszukiwanie wszędzie w kazdej sytuacji wad, wytknięcie ich i
wyegzekwowanie natychmiastowej naprawy).Jestem agresywna a czesem
wręcz bezczelna i to niestety dla najblizszych - ile cudownych
rzeczy przez to w zyciu stracilam...chciałabym jeszcze tyle napisać
i wyrzucić to z siebie, ale czytałam WAS i wiem, że wiecie o czym
piszę...
co robic po terapii?znacie jakieś warsztaty??mogą byc wyjazdowe na
tydzień, dwa?? moze ksiązki??