Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wpady ze znajomymi

    30.05.08, 20:24
    A propo "bliskosci" z innymi ludzmi: mam wielu dobrych znajomych,
    uwielbiam przebywac w ich towarzystwie ale wole spotkac sie z nimi
    na pare godzin i isc do domu. jakos niezbyt chetnie wyjezdzam z
    wieksza grupa ludzi, bo jezeli juz obcuje sie z nimi 24h i to kilka
    pod rzad - cos mi w tym nie pasuje i przeszkadza, to samo jezeli mam
    spac w jednym pokoju z jakas inna osoba nic moj maz. Kiedys dawno
    reagowalam inaczej, mam nadzieje ze nie robie sie z wiekiem
    aspoleczna :-)??? czasami jakby troche zazdroszcze , jak slysze jak
    ludzied wyjezdzaja wieksza ekipa na wakacje, ale tak naprawde sama
    chyba tego nie chce... nie wiem czy to zwiazane z dda
    Obserwuj wątek
      • log222 Re: Wpady ze znajomymi 04.06.08, 20:55
        Przecież nie musisz być społeczna 24h :) Wyjazdy z większą ekipą na wakacje to nie jest jakaś norma, którą należy wypełniać
        A hm, byłaś już na takim wypadzie? Zdarzyło Ci się wyjechać gdzieś z grupką ludzi?
      • anoosha Re: Wpady ze znajomymi 05.06.08, 11:31
        No u mnie jest z tym problem. Źle się czuję wśród znajomych - jak
        zbite dziecko, któremu zaraz może się znowu stać krzywda. Zwłaszcza
        na imprezach, gdzie jest alkohol - czuję się permanentnie zagrożona.
        Chociaż jest już poprawa, bo są ludzie, wśród których czuję się
        zupełnie swobodnie. Oswoiłam się z nimi i dobrze mi w ich
        towarzystwie. Mam nadzieję, że więcej takich będzie.
        Ostatnio byłam na imprezie z ludźmi, których znałam, uważałam za
        fajnych, a pomimo to nie mogłam się tam wyluzować. Impreza była
        bardzo kulturalna, tych ludzi dalej lubię, jednak lała się na niej
        wódka (może nie w zgubnych ilościach, ale stała na stole i ją pito).
        Czzułam się przerażona, że może się wydarzyć coś strasznego.
        Okropnie się czułam na tej imprezie, zupełnie nie mogłam się
        wyluzować. Po prostu się bałam wszystkiego i wszystkich.
        Kiedyś też w ten sposób odczuwałam, ale reagowałam inaczej na
        imprezy, bo potrafiłam jakoś zatuszować ten strach. Teraz nie chcę
        udawać - jak się boję, to się boję, jak czuję się gdzieś źle, to się
        czuję i tyle.
        Boję się kiedy mój mąż sięga po wódkę (bo piwo jakoś tak na mnie nie
        działa) - jestem przerażona, że w pewnym momencie straci kontrolę
        nad sobą i albo zejdzie, albo zwymiotuje albo będzie gadał głupoty.
        Nienawidzę, kiedy pijani ludzie żartują, wygłupiają się i chcą,
        żebym ja w tym uczestniczyła i podzielała ich pijacko-dobry humor!
        Dostaję wtedy białej gorączki i strasznie mnie to wkur****!
        Nienawidzę, smrodu alkoholu od drugiego człowieka!
        Mój ojciec nigdy nie znał umiaru w piciu - chlał na umór, tyle że
        potem robił straszne rzeczy - były awantury, był strasznie
        agresywny, wygadywał okropne rzeczy o nas, bił moją matkę i resztę
        rodzeństwa ... okropność ....
        Boję się imprez, na których jest alkohol - wódka - czy to z moją
        rodziną, czy z obcymi ludźmi, czy nawet z rodziną mojego męża, choć
        tam nie ma alkoholików.
        Tak mi pozostało - kupa strachu, przerażenia i przeczucie, że stanie
        się coś okropnego, po czym już nigdy nie będę się mogła pozbierać.
        Boję się.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka