coropuna 23.04.09, 13:22 Witajcie.Wątek zakładam dla osób które są po terapi grupowej lub indywidualnej i chciałyby się podzielić swoimi przemyśleniami jakie miały w trakcie terapi i po niej. Czy żyje się pełniej i świadomiej? Zapraszam do wpisów. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucyna50 Re: DDA po terapi 27.04.09, 16:12 Jestem 3 lata po grupowej psychterepii DDA. Co chcesz wiedzieć? Wcześniej byłam bardziej aktywna na tym forum, ale, moim zdaniem, nie było zaintersowania osobami po terapii. Odnosiłam wrażenie, że zdecydowana większość nie wiedziała o czym mówię. Rozumiem bo to ludzie pełni obaw, lęku, z niskim poczuciem własnej wartości, bez świadomości swoich praw. Też taka byłam. Proponowałam nawet nowe forum jako alternatywa grupy wsparcia dla DDA po terepii i nic z tego nie wyszło. Ale jestem otwarta, podzielę się tym, co moim zdaniem daje terapia. Pozdawiam ciepło i serdecznie. Odpowiedz Link
coropuna Re: DDA po terapi 28.04.09, 15:48 Od 3 miesięcy jestem na t.grupowej, mam wiele rozterek czy podołam wszystkim moim strachom, czy uwolnię się ku wolności i będę żyła bez tego całego bagażu...ot czsami nachodzą mnie takie wątpliwości czy dam rade...Też miałaś podobne odczucia? Ja momentami wychodzę z terapii z myślą że już tam nie pójdę... Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
asiouek Re: DDA po terapi 28.04.09, 23:05 Ja robiłam młodzieżówkę i pogłębioną DDA. Zarówno na pierwszej, jak i na drugiej borykałam się z myślami, czy nie przerwać. Terapia nie działa cudów, na efekty trzeba poczekać czasem dłuuuuuugo, ale moim zdaniem się opłaca. Cieszę się, że przerwałam. Dzięki terapii wyrwałam się z chorego związku, unormowałam stosunki z rodzicami, poukładałam sobie sprawy z przeszłości. Zdobyłam ogromny wachlarz narzędzi do radzenia sobie z czarnymi myślami, katastrofizmem, stresem, nauczyłam się być dobra dla siebie. Oczywiście nie w 100%, bo nadal się uczę, ale jednak pomogło. Dodatkowo terapia pozwoliła mi przetrwać ogromnie stresujący okres mojego życia (rozstanie+koniec studiów+pierwsza praca) i zdobyć nowych przyjaciół. Odpowiedz Link
coropuna Re: DDA po terapi 29.04.09, 10:55 Dziękuję Ci asiouek za wpis. Często miewam napady dziwnego poczucia lęku, który mnie paraliżuje choć generalnie wszystko zdaje się OK.U Was też tak było? Jak radziliście sobie z niechęcią a wręcz wrogością do osób, które w dzieciństwie narobiły Wam emocjonalnych szkód(np.rodzice)? Za każdym razem jak coś nowego odkrywam na grupie i ma to związek z moją matką to WYĆ MI SIĘ CHCE!!! Odpowiedz Link
lucyna50 Re: DDA po terapi 29.04.09, 21:47 To dziwne uczucie lęku, jak piszesz, będzie Ci jeszcze towarzyszyć, to normlne i prawidłowe. Dla nas do połowy terapii (ponad 6 m-cy) to 'morze" wylanych łez. Często płakaliśmy wszyscy łącznie z psychologiem. "Wyj" dziewczyno, bo to oczyszcza, z czasem wyrzucisz złość i nienawiść, przebaczysz, dla siebie przede wszystkim i wtedy poczujesz się wolna. A wrogość z czasem minie jak pomyślisz sobie o alkoholikach, że to "biedni, nieszczęśliwi, chorzy ludzie". Wczoraj kiedy spojrzałam na agresywnego pijaczka, robiącego scenę swojej też pijanej kobiecie, zostałam słownie przez niego zaatakowana. Ku swojemu zdziwieniu odpowiedziałam bardzo zdecydowanie i ostro na zaczepkę, tak że pijaczek był w szoku i to on mnie się przestraszył (mam 156 cm wzrostu, 52 kg wagi i 59 lat). Nie było we mnie żadnego lęku, właściwie żadnych uczuć. Postawiłam granice, broniłam tylko własnej godności. Myślę sobie, że gdyby tak wszyscy reagowali byłoby mniej nieszczęść. Próbuj, pracuj i nie ustawaj w pozytywnym myśleniu. Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link
lucyna50 Re: DDA po terapi 29.04.09, 21:24 Terapia na pewno jest trudna i trzeba zbyt bardzo zdeterminowanym, nie wolno też opuszczać żadnych zajęć bo rodzą, się leki i niepokoje i ochota ucieczki. Terapia trwa ponad rok. To co przeżywasz teraz dotyczy wszystkich uczestników, i to dobrze, bo oznacza, że robisz postępy. U mnie do połowy terapii to wracanie do przeszłości, tej najbardziej bolesnej przede wszystkim, póżniej to już tylko "porządkowanie". Miałam tak samo a jednak przetrwałam bo bardzo chciałam i bardzo ciężko pracowałam. Dzieckiem alkoholika pozostanę do końca życia, ale bardzo odmienionym. Niektóre sprawy pozostają takie same ale wiem, że to ja kieruję swoim własnym życiem, dokonuję własnych wyborów. Jestem asertywna ze wszystkim tego konsekwencjami. Ciągle się czegoś nowego uczę. Odpowiedz Link
lucyna50 Re: DDA po terapi 29.04.09, 21:24 Terapia na pewno jest trudna i trzeba zbyt bardzo zdeterminowanym, nie wolno też opuszczać żadnych zajęć bo rodzą, się leki i niepokoje i ochota ucieczki. Terapia trwa ponad rok. To co przeżywasz teraz dotyczy wszystkich uczestników, i to dobrze, bo oznacza, że robisz postępy. U mnie do połowy terapii to wracanie do przeszłości, tej najbardziej bolesnej przede wszystkim, póżniej to już tylko "porządkowanie". Miałam tak samo a jednak przetrwałam bo bardzo chciałam i bardzo ciężko pracowałam. Dzieckiem alkoholika pozostanę do końca życia, ale bardzo odmienionym. Niektóre sprawy pozostają takie same ale wiem, że to ja kieruję swoim własnym życiem, dokonuję własnych wyborów. Jestem asertywna ze wszystkim tego konsekwencjami. Ciągle się czegoś nowego uczę. Odpowiedz Link
lucyna50 Re: DDA po terapi 29.04.09, 21:26 Terapia na pewno jest trudna i trzeba zbyt bardzo zdeterminowanym, nie wolno też opuszczać żadnych zajęć bo rodzą, się leki i niepokoje i ochota ucieczki. Terapia trwa ponad rok. To co przeżywasz teraz dotyczy wszystkich uczestników, i to dobrze, bo oznacza, że robisz postępy. U mnie do połowy terapii to wracanie do przeszłości, tej najbardziej bolesnej przede wszystkim, póżniej to już tylko "porządkowanie". Miałam tak samo a jednak przetrwałam bo bardzo chciałam i bardzo ciężko pracowałam. Dzieckiem alkoholika pozostanę do końca życia, ale bardzo odmienionym. Niektóre sprawy pozostają takie same ale wiem, że to ja kieruję swoim własnym życiem, dokonuję własnych wyborów. Jestem asertywna ze wszystkim tego konsekwencjami. Ciągle się czegoś nowego uczę. Dla mni terapia to jedna z najlepszych rzeczy jakie mnie w życiu spotkały. Życzę Ci wytrwałości. Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link
lucyna50 Re: DDA po terapi 29.04.09, 21:27 Nie wiem jak to zrobiłam, że są trzy takie same wpisy. Przepraszam. Odpowiedz Link
coropuna Re: DDA po terapi 30.04.09, 12:03 Lucynko, dziękuję Ci z całego serca za te parę wpisów. Dziś właśnie mam grupę i już się zastanawiam kto tym razem pęknie.. Dziękuję ogólnie wszystkim osobom, które zechciały podzielic się swoimi przeżyciami i mam nadzieję że będą to robić nadal.Pamiętajcie że Wy "po", jesteście nam "w trakcie" i "przed" bardzo potrzebni... Życzę udanego, słonecznego wypoczynku na nadchodzącą majówkę.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
4-rafal Re: DDA po terapi 01.05.09, 13:07 Witam Mam pytanie zaczynam terapię ale ponieważ na razie nie ma grupy DDA, będzie dopiero we wrzesniu, trafiłem na grupę dla współuzależnionych i trochę dziwnie się tam czuje bo problemy jakby nie moje, nie porzadkuję swojego życia i przeszłości bo ludzie tam mają problemy z dziećmi i mężami z którymi mieszkają i zyją. Nie wiem czy tam chodzić. Czy lepiej poczekać do wrzesnia i wtedy iść na DDA, a teraz nie obciążać się innymi historiami? Co myślicie ? Odpowiedz Link
jakfenix Re: DDA po terapi 01.05.09, 13:41 A jak się tam znalazłeś? Czy to była Twoja decyzja, czy ktoś Cię namówił, czy zostałeś skierowany? Hmm myślę że nic na siłę, bo fatalnie by było gdybyś teraz się zniechęcił i przez to nie poszedł na tą właściwą grupę od września, a z tamtej naprawdę warto skorzystać. Ciągnąc dalej wątek DDA po terapii dodam kilka słów. Terapia baaardzo wiele zmienia i to dotyczy zarówno bardzo prozaicznych spraw jak i tych bardziej złożonych. Zmiany dotyczą nawet wyglądu, twarz zmienia się na bardziej dojrzałą, ale nie w sensie więcej zmarszczek tylko bije z niej większa pewność siebie, poczucie wartości. Ja w trakcie terapii wielokrotnie słyszałam od znajomych, że chyba coś zmieniłam w swoim wyglądzie, padały pytania czy zmieniam swój image? Ale jak ja pytałam, a co konkretnie zmieniłam, nikt nie potrafił powiedzieć co :-))) Zawsze jednak słyszałam, że na plus. Zmiana dotyczy również stroju, doboru kolorów, krojów itp. z tych infantylnych na bardziej dorosłe, odpowiednie do wieku. Z rzeczy niewidocznych dla oka - nabywa się umiejętności lepszego radzenia sobie z problemami, to co kiedyś było czymś nie do przejścia okazuje się błahostką, mniejsze odczuwanie wszelakich lęków, np. mniejszy lęk przed odczuwaniem emocji i dawanie sobie prawa do ich przeżywania. Jak już wcześniej wspomniano terapia nie działa cudów, to jest bardzo ciężka praca ale bardzo owocna!!! efekty są olbrzymie i warto przez to przejść. Odpowiedz Link