Dodaj do ulubionych

nie można truskawek??.....

07.06.06, 11:48
Witam Was, w nadchodzący weekend czeka mnie pozbycie się woreczka. Trochę
miałam opory czy robić tę operację, bo mnie nic nie boli, ale mam sporo
drobnych złogów i podobo warto się tego pozbyć już teraz, chociaż lekarze -
jak zwykle - podzielili się na dwa obozy. Jedni - skoro nie boli to organizm
sobie radzi i nie trza ruszać :-), drudzy ze te drobne złogi to gorsze niz
kamienie. Poczytalam Wasze forum, popytałam i doszłam do wniosku ze jednak
dam się pociąć.
Nie czuję strachu, wierzę ze wszystko będzie oki i obudzę się po narkozie :-)
ale jedna rzecz nie daje mi spokoju - przeczytałam w Waszych postach ze nie
mozna surowych owoców i warzyw. Jestem wegetarianką, a wyżej wspomniane to
podstawa mojej diety. Czyli gotowane warzywa mogę, tak? Poza tym po prostu
kocham truskawki i właśnie zaczyna się na nie sezon. Jak długo nie będe mogła
ich jeść?
Dodam ze jestem w stanie przesunac termin operacji jesli okaze się ze mam
truskawy z głowy na całe lato :-)))
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • stonogga Re: nie można truskawek??..... 07.06.06, 19:12
      Mnie tez nie bolało, zrobiłam i mam spokój.Po co czekac az cos sie stanie? Co
      do truskawek , to sama miałam ten problem rok temu:-) ale pamietam ze jadłam
      surowe warzywa( sałate)i truskawki tez w miare szybko, a moja kolezanka z łózka
      obok pamietam ze jadła truskawki jeszcze predzej niz ja, byłam ja odwiedzic w
      szpitalu ( miała powikłania) i juz wcinała truskawki.Co do warzyw gotowanych,
      to oprócz wzdymajacych mozesz jesc.
      Pzdr.
      • fiordzik Re: nie można truskawek??..... 09.06.06, 10:13
        i już świat wygląda inaczej :-), dzięki za pomoc.
        A na razie najadam się na zapas :-)
        Pozdrawiam
    • anestr Re: nie można truskawek??..... 11.06.06, 00:18
      Hello!
      5 maja pozbyłam się woreczka żółciowego... To już prawie miesiąc temu.Od
      tygodnia wcinam rzodkiewki.A dziś na szkoleniu zjadłam pieczone ziemniaczki i
      kurczaka z curry.O!Przypominam sobie, że w zeszłym tygodniu(potwornie zimna
      noc) skusiłam się nawet na pół kiełbasy z grilla... I sałatkę z fetą i kapustą
      pekińską.Na początku po każdym posiłku biegłam do WC.A teraz zdarza mi się to
      sporadycznie, najczęściej wtedy, kiedy zjem coś poraz pierwszy...Mój organizm
      testuje czy przypadkiem nada się to do strawienia, hehehe!
      Jestem cała szczęsliwa, że mam to już za sobą. Na szczęście wszystko wraca do
      normy, choć wspomnienia mam raczej koszmarne!Nie mogli mnie zaintubować.Dobrze,
      że nie czujesz strachu (w przeciwieństwie do mnie). Mój strach doprowadził do
      takiego ścisku kratani, że chcieli mi ciąć szyję!!! Potem mój chirurg
      powiedział mi, że to się nieczęsto zdarza, ale się zdarza :-) Powiedział też,
      że powinnam się cieszyć, że nie widziałam swojego woreczka żółciowego, bo miał
      już stan zapalny, otaczała go ropna błonka, a żółć przesiąkała przez jego
      ścianki... Mnie też raczej nie bolało. Za to jak rozbolało w święta
      Wielkanocne, to wylądowałam w szpitalu i wyszłam z niego po paru godzinach ze
      skierowaniem na operację...
      Pamiętam moje pierwsze pytanie po tym jak odzyskałam przytomność (traumatyczne
      przeżycie): laparoskopia czy operacja??? Rury w moim gardle spowodowały, że
      odebrali to jak bełkot.Po paru próbach dogadania się, jakiś lekarz wreszcie
      zrozumiał o co pytam, pogłaskał mnie po policzku (nie miałam siły podnieść
      powiek) i powiedział, że miałam szczęscie, że to był ostatni moment na
      laparoskopię, że kamień znajdę w szufladzie stolika obok łóżka :)
      Nie przesuwaj operacji, miej to już za sobą!!!
      Powodzenia życzę i pogody ducha!
      Pozdrówka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka