o lekarstwach

05.10.05, 21:49
Od jakiegos roku nie biore zadnych lekarstw. Wczesniej nie bralam ich duzo,
ale na bol glowy, gardla, grype itp nalezalo sie nafaszerowac chemiasmile) Po
prostu sie nad tym nie zastanawialam, byl to jakby styl zycia. Wez witaminke
c na przeziebienie, a na oczy, b na skore i w magiczny sposob zostaniesz
uzdrowiony/a!! Kiedy zdalam sobie sprawe, ze w ten sposob leczy sie objawy, a
nie przyczyne, przestalam brac chemie. Tabletka od bolu glowy, od bolu w
kosciach, w stawach, gardla…. a dlaczego lekarze, ktorzy tak chetnie zapisuje
te tabletki, nie zastanowia sie, skad sie wzial bol glowy, bol kosci, bol
serca, bol czegokolwiek innego w naszym ciele?? Przeciez wszystkie fizyczne
objawy bolu wynikaja z naszego sposobu myslenia i trybu zycia. Uzdrawiajac
nasz umysl uzdrowimy nasz organizm.
Poza tym dlaczego nie doceniamy naszego organizmu, przeciez jest
skonstruowany w tak genialny sposob, ze jest w stanie sie bronic, jest w
stanie pokonac wszystkie choroby swiata. Biorac chemie przyzwyczajamy nasz
organizm do niedzialania, do lenistwa. Usypiajac bol oszukujemy siebie, nasz
organizm.
Dlaczego nie ufamy naszemu organizmowi, dlaczego potrzebujemy suplementow,
witaminek, przeciez wystarczy wsluchac sie w siebie, uwierzyc, ze jesli nagle
mamy potrzebe zjedzenia pomidora, musi byc w nim cos, czego nasz organizm w
danej chwili potrzebuje.
Nie wierze w chemie i nie wierze w badania krwi i inne. kazda osoba jest
inna, u jednej mniej hemoglobiny wystarczy, u innej potrzeba jej wiecej.
jesli wsluchamy sie w nasz organizm, bedziemy wiedzieli, czego mu potrzeba,
czy potrzebuje witaminy a czy b a objawi sie to w potrawach na jakie bedziemy
miec ochote, produktach, ktore zwroca nasza uwage w sklepie.

mam nadzieje, ze pisze na tematsmile)) dla mnie rozwoj duchowy to rowniez dbanie
o nasz organizm a branie chemii jest sprzeczne z wszelkimi zasadami zdrowego
zycia!!

Ciekawa jestem waszych opinii.
    • deja.vu Re: o lekarstwach 05.10.05, 23:02
      > mam nadzieje, ze pisze na tematsmile)) dla mnie rozwoj duchowy to rowniez dbanie
      > o nasz organizm a branie chemii jest sprzeczne z wszelkimi zasadami zdrowego
      > zycia!!

      Na temat! a jakze! smile
      Rozwoj duchowy to (przynajmniej dla mnie) m.in. harmonia ciala i ducha. Jednak
      mam wrazenie ze 'poszlas na calosc' z odrzuceniem chemii w calosci wink

      > Poza tym dlaczego nie doceniamy naszego organizmu, przeciez jest
      > skonstruowany w tak genialny sposob, ze jest w stanie sie bronic, jest w
      > stanie pokonac wszystkie choroby swiata. Biorac chemie przyzwyczajamy nasz
      > organizm do niedzialania, do lenistwa. Usypiajac bol oszukujemy siebie, nasz
      > organizm.

      I to dla mnie tez jest fenomen. Od jakiegos czasu zajmuje sie energoterapia i
      wybaluszam oczy na ludzi, ktorzy przychodza, klada kase na stol i mowia ze maja
      byc zdrowi... I najlepiej juz po drugim zabiegu wink
      de Mello w 'Przebudzeniu' pisal, ze wg jakichs tam badan psychologow ludzie nie
      chca byc zdrowi tylko zlikwidowac bol i strach i cos w tym jest... Mowie
      choremu: zrob to i tamto (jakies naprawde banalnie proste zalecenia) - bedzie
      poprawa. Przychodzi na kolejny zabieg I NIC NIE ZROBIL!!! Po prostu placi i
      wymaga zeby ktos zrobil cos za niego sad

      Wiec dziwisz sie ze jest takie zaufanie do tabletek? To jest szybkie
      rozwiazanie ludzkich problemow - lykasz i sie nie zastanawiasz smile Jakies
      zwiazki chemiczne odwala cala robote za Ciebie wink
      • nadia338 Re: o lekarstwach 08.10.05, 11:41
        tak, poszlam na calosc, jak piszeszsmile bo wierze w to, co napisalam. szkoda
        tylko, ze tak wielu ludzi, nawet pewnie na tym forum, bo jak widac temat nie
        wzbudzil zainteresowania, zyje w nieswiadomosci albo nawet bedac swiadomym, nic
        nie robi, zeby to zmienic.
        • deja.vu Re: o lekarstwach 08.10.05, 20:44
          Coz, swiadomosc jest taka a nie inna i mysle ze nic nam do tego. Kazdy ma
          wlasna droge, one przebiega w rozny sposob i dotyczy roznych obszarow. Ty
          rzucasz chemie, ktos inny pracuje z afirmacjami, jeszcze ktos inny czyta
          ksiazki... Kazdy jest inny smile I to jest piekne! big_grin
          • nadia338 Re: o lekarstwach 09.10.05, 20:15
            zgadzam sie z toba, nic mi do tego, ale czasami, zwlaszcza jak widze moich
            bliskich, przykro mi, ze zyja w nieswiadomosci i nawet jak im cos napomkne, to
            nie wykazuja zadnego zainteresowania. Rozumiem jednak, ze moze to jeszcze nie
            jest ich czas. rozumiem ale rownoczesnie czasami mnie to denerwuje!! moze
            kiedys uda mi sie przestac przejmowac innymi.
            • deja.vu Re: o lekarstwach 09.10.05, 23:56
              Powiem Ci tak smile
              Nie umiem byc szczesliwy bezwarunkowo chociaz wiem ze tak powinienem wink Dla
              mnie praktycznie jedynym powaznym warunkiem, ktory zmienilby ten stan rzeczy
              jest akceptacja niektorych bliskich mi osob do pewnych prawd uniwersalnych,
              ktore ja juz odkrylem.
              Rozumiem wiec to o czym piszesz bo mam tak z autopsji. Moj przewodnik duchowy
              mowi mi wtedy, zebym sie nie przejmowal bo moim celem zyciowym nie jest
              ciagniecie innych na sile smile I cos w tym jest... Jestesmy wszyscy na schodach
              jedni wyzej inni nizej i jesli sie odwracamy i ciagniemy tych co sa nizej to
              sami stoimy w miejscu lub wrecz sie cofamy smile Moze wiec wystarczy 'podrzucac im
              klucze' jak ja to nazywam bo jesli beda mieli pragnienie otworzyc drzwi na
              wyzsze pietra to beda mogli z tych kluczy w kazdej chwili skorzystac. Te klucze
              to slowa, ciekawe cytaty, ksiazki warte polecenia itp.
      • ogrom Re: o lekarstwach 09.10.05, 22:09
        Deja.vu mozesz napisać od czego zaczęłaś zainteresowania z bioenergią i DR?
        pozdrawiam
        Olla
        • deja.vu Re: o lekarstwach 09.10.05, 23:47
          Hmmm... nie wiem co to wniesie wink bo moim zdaniem ani nie jestem godnym
          nasladowania przykladem takiego rozwoju, ani to na co natrafilem po drodze nie
          bedzie wskazowka na czyjejs wlasnej drodze RD bo czepialem sie przeroznych
          watkow. Kazdy idzie wlasna sciezka, ma inne predyspozycje, zainteresowania,
          wychowanie, percepcje, karme i milion jeszcze innych warunkow, ktore powoduja,
          ze cos dzieje sie w zyciu tak, a nie inaczej.
          Od dziecka pasjonowaly mnie informacje o innych cywilizacjach, niewyjasnionych
          zagadkach, ksiazki Danikena itp. Pozniej przyszedl czas na umysl bo z zagadkami
          niewiele mozna popracowac wink Zaczalem jakies 10 lat temu od metody Silvy. Po
          jakims czasie juz mi czegos brakowalo wiec zajmowalem sie psychologia
          komunikacyjna, a pozniej oneironautyka. Jeszcze pozniej bylo Feng Shui (bylem
          nawet konsultantem), az trafilem na Reiki i channelling.
          Jak widac sciezka przedziwna i trudno ja polecac komukolwiek wink
          Tak naprawde przelomem dla mnie bylo spotkanie z moim mistrzem Reiki i to ze
          moj blizniak karmiczny postanowil mnie odnalezc na tym swiecie (praca z
          odnalezieniem zajela rok) smile To ze oboje sa na bardzo wysokim poziomie RD
          powoduje, ze pracujac z nimi mialem szanse bardzo sie podciagnac smile Ot taka
          historyjka. Ciekaw jestem jak inni docierali do miejsca w ktorym sa.

          BTW: mam na imie Piotr big_grin
    • szuwary4 Re: o lekarstwach 10.10.05, 10:29
      Nadiu 338, odebrałam Twą wypowiedz jako bardzo radykalną. Powiedziałabym, nawet
      krańcowo radykalną. To bezwzględne potępienie lekarstw i wiara w naturalne siły
      organizmu przeciętnego Kowalskiego wydaje mi się mocno przesadzona. Czy Ty
      wiesz co to jest zakażenie popołogowe? Była to choroba, która zbierała tak
      obfite żniwo smierci wśród kobiet w okresie poporodowym, że ryzyko związane z
      urodzeniem dziecka porónywano do tego jakie podejmował mężczyzna idac na wojnę.
      Teraz takie sytuacje prawie sie nie zdarzaja, a wiesz dlaczego? Dlatego, że są
      antybiotyki. Nie ma mocnych na gronkowca czy paciorkowca, który wtargnie do
      układu krwionośnego . Zarazka rozmanża się w takim tempie i jest tak zjadliwa,
      ze naturalne siły organizmu bez wspomagania ( i to czymś bardzo silnym)na ogół
      okazują się niewydolne. Wiem co mówię bo takie zakażenie mnie kiedyś dopadło i
      też mi sie wydawało, że skoro na ogól nie choruje, nie biorę lekówm i stan mego
      zdrowia jest dobry, to nie ma się czym przejmować (mimo ostrzeżen lekarza).No i
      z banalnej milimetrowaj ranki w ciągu trzech dni - w których organizm próbował
      poradzić sobie sam - rozwinęło się poważne zakażenie , które gdyby nie podana
      dożylnie krystaliczna penicylina mogłoby się bardzo zle skończyć. Nie radzę też
      w przypadku nawt małych zadrasnięć wokół, których wytwarza się stan zapalny
      rezygnować z wzięcia anatoksyny jeśli nie ma się waznych szczepięń przeciw
      tężcowi. Jest jednak w Twej wypowiedzi sporo racji kiedy mówisz o tym, żeby
      rozwijać naturalne siły organizmu zarówno na poziomie fizycznym jak i
      umysłowym. Zgadzam się jak najbardziej: szafowanie lekarstwami, to nie tylko
      sprawa osobista. Duża podaz, to duża produkcja a duża produkcja to duże
      zanieczyszczenie srodowiska naturalnego, a już kto jak kto, ale ktoś
      aspirujacy do rozwoju duchowego nie powinien się w zaden sposób do tego
      przyczyniać. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja