kami57
14.10.06, 14:24
Witam!
Jesli mozesz to pomoz mi zrozumiec to co mi kiedys odpisalas.
Wszedzie czytamy musisz kochac zeby byc kochana i staram sie to robic,pracuje
nad soba od dawna i uwazam ,ze zrobilam krok milowy w rozwoju duchowym.
Ja jestem juz nowa osoba a wszystko wokol mnie takie samo,nic sie nie zmienia.
Ciagle mysle o tym, skoro przyciagamy to kim sami jestesmy dlaczego ja ciagle
jestem z tym samym czlowiekiem,co mam jeszcze zrobic?
Kochac siebie to takze otaczanie sie ludzmi ktorych obecnnosc nam
sluzy,obecnosc mojego meza mi nie sluzy czyli co,mam odejsc?Jesli kocham
siebie to nie pozwalam zeby ktos mnie zle traktowal,wiec co ?odchodze?Nie
potrafie tego zrozumiec ,ze z ta sama osoba mozemy i nie mozemy byc
szczesliwi.
Wierze w to ,ze zycie nam daje to co sami dalismy,czyli nie moge go zranic bo
sama zostane zraniona?mam mu okazywac uczucie bo chcialabym tez to dostac?
Jaka ja jestem skoro mam takiego partnera?
Nie wiem co mam robic czy definitywnie zakonczyc ten zwiazek czy nadal
pracowac nad soba i czekac az cos sie w nim zmieni?
Prosze o Twoja opinie na ten temat i wszystkich ktorzy chca.