Dodaj do ulubionych

Mamo kim chcesz zebym byla?

16.05.07, 10:34
Pierwsze nasze raczkowanie ,powstawanie wewnetrznych opini na nasz wlasny
temat
Pierwsze ''kim jestem''
I Wszystko to jest uzaleznione od tego JAK NAS TRAKTOWANO.
Skoro mama na mnie krzyczy-znaczy ze jestem zla
Skoro mama nie ma dla mnie czasu-znaczy ze nie jestem warta aby mi poswiecac
czas
Skoro mama mnie nie kocha-oznacza to ze nie jestem osoba ktora mozna kochac.

Podswiadome wzorce ktore sie za nami ciagnasmile


Wiem ze zadna to nowinka dla was.Wiadomo ze ''self concept''podstawa EGO-
tworzy sie wlasnie na zasadzie
lusterkowej,poczatki samooceny..Nie warzne jak i kto cie wychowal.Bedziesz
dokladnie taki
Jak cie traktowano..Przykre to i zarazem niesprawiedliwe?smile---i tu sie
wlancza wspolodczuwaniesmile

Pokochaj siebie-pokochaja cie inni
Zaakceptuj siebie-zaakceptuja cie inni
Badz siebie pewny-jako osoba pewna bedziesz emanowal i tak beda cie
odbierali inni
Wiadomo ze wszystko zaczyna sie od nas.Oczywiscie juz jestesmy dorosli,i nikt
z nas
nie bedzie sie ocenial jak dzieciak..a jednak...
Zeby wyjsc z tego kolka,trzeba naprawde duzej determinacji
nie raz sie lapie na tym ze to jak mnie ktos potraktowal przynosi mi bol,czy
przykrosc
Okazuje sie ze u mnie schemat ocen siebie wzgledem tego jak mnie ktos
potraktowal
NADAL ZYJEsmile
I tez dlatego robi mi sie przykro,jak moja wlasna ocena podupada ze wzgledu
na czyjas gupia
mine.

Druga sprawa-przyciaganie.
Caly nasz wewnetrzny wizerunek,w ktory uwierzylismy (co najgorsze)nawet niech
on bedzie
z najpiekniejszym dziecinstwem-Prawda pochodzi ze srodka wiary w siebie..Z
Zewnatrz
cokolwiek by nie przyszlo nie jest prawdziwe(nie jest nasze) ,i przerodzi sie
w narcyzm lub inne objawy
Nigdy nie jest zdrowe.smile
nie mowie ze zawsze rozpieszczency sa narcyzamismile ale o wysoka samoocene u
takich ludzi trudno.
Wogole wysoka samoocena i pewnosc siebie,nigdy nie jest zalezna od innych.Ta
zalezna przeradza sie wlasnie w narcyzm lub niska samoocene.

Przyciaganie.

aby zaczac przyciagac rzeczy i zdarzenia,ktore wspolgraja z naszym mentalnym
obrazem siebie
1)Trzeba naprawde zrewidowac podswiadomosc i jej wyuczone schamaty
2)Trzeba stac sie dla siebie mistrzem niezaleznym od innych osob

Im wiecej energi nasze mysli przesylaja nam samym,gdy myslimy na nasz wlasny
temat
tym bardziej w energie jestesmy odzianismile

Co po jakims czasie tworzy silny magnes przyciaganiasmile
Dlatego naprawde trzeba o sobie dobrze myslecsmile


Ps: A jak zaczac wierzyc w siebie?...
Poprostu na poczatek przestac wierzyc w to kim myslimy ze jestesmy.Poniewaz
zawsze jestes lepszy.



Najpierw choc stanmy sie jednostka,by mozna bylo cos poswiecic dla caloscismile
bo najbardziej rozsmieszaja mnie ci ktorzy mowia ,ze milosc nalezy rozdawac.
Jeszcze sie nie narodzili,a juz chca pouczac.
Najpierw trzeba cos miec,zeby zaczac dawacsmile
Obserwuj wątek
    • halev Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 13:22
      Hm,możliwość rozwoju jest tam, gdzie nas coś boli. Jeśli w jakiejś sytuacji
      życiowej czujemy się komfortowo, znaczy że nie mamy tam nic do przepracowania.

      Paradoksalnie największymi nauczycielami są ci, którzy nas:
      - ranią
      - wkurzają
      - gnoją
      - pozbawiają nadziei
      - i tak dalej...
      Sami ich przyciągnęliśmy, żeby wreszcie zobaczyć prawdę o nas samych. Ich
      zachowanie boli, bo ciągle opieramy się naszej prawdziwej naturze.

      Kochamy, cenimy, szanujemy Boga (czy jak tam nazwiecie). Dlaczego? Bo jest
      Miłością, bo jest wspaniały, bo jest doskonały, bo jest nieskończony, bo jest
      wszechmogący, etc. Łatwo się kocha i szanuje kogoś takiego, prawda?

      Tylko zapominamy, że my też tacy jesteśmy. Wszyscy. Doskonali, stworzeni z
      Miłości i Światła. Nawet te najbardziej wkurzające jednostki wink Pokochajmy to
      Światło w sobie, pokochajmy je w innych, a życie będzie łatwe i proste...



      • mskaiq Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 14:17
        Halev napisal
        > Paradoksalnie największymi nauczycielami są ci, którzy nas:
        > - ranią
        > - wkurzają
        > - gnoją
        > - pozbawiają nadziei
        > - i tak dalej...
        Jesli dla Ciebie haos jest to czego powinnismy sie nauczyc to nienawisc jest
        najwiekszym nauczycielem.
        Jesli chcesz sie nauczyc milosci, wybaczenia lub dobroci to ci ktorzy rania,
        wkurzaja, gnoja, pozbawiaja nadziei, itp nie sa nauczycielami tylko
        zmiszczeniem.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • halev Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 14:32
          Nie zrozumiałaś/eś.

          Oni pokazują nam, czego nam brakuje:
          - szacunku do nas samych
          - pewności siebie
          - ufności
          - i tak dalej.

          Jeśli w pełni pokochasz siebie i innych, nic Cię nie będzie bolało, niczego nie
          będziesz postrzegać w kategorii krzywdy, etc. Jeśli ktoś nas rani, wkurza, czy
          cokolwiek w tym stylu, POKAZUJE nam, że coś powinniśmy z tym fantem zrobić. Że
          powinniśmy dotrzeć do siebie. I to nie jest żadna nauka chaosu smile

          JEDYNYM lekarstwem na wszelkie zło, jest Miłość. Do nas samych i do innych. Nie
          pozbędziemy się nienawiści złością, zaprzeczeniem, frustracją, możemy to zrobić
          tylko miłością.

          Łatwo powiedzieć: ja nic nie mogę, to świat jest zły. Można i tak. Tyle że to
          nic nie zmienia smile

          Szalom!
          • halev Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 15:00
            Poza tym, wszelka "niegodziwość" bierze się ze strachu. Jak można winić kogoś,
            że się boi?
            • motyvvacja Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 15:43
              Pieknie napisales helev
              Widzisz u mnie,niestety jeszcze maja miejsce pruby udowadniania sobie ze mozna
              mnie kochac.
              I tak ide przez zycie,gdy jestem pokochana-po jakims czasie odchodze,bo spelnil
              swoja role,a gdy nie jestem cierpie-ze moje przekonanie jednak sie sprawdzilo.
              a wszystko to ma miejsce w starym schemacie,ktory opisalam na poczatku w poscie.
              Schemat wlasnej oceny siebie poprzez traktowanie .
              Widac golym okiem ,ze musialam byc wychowywana bez miloscismile
              no coz pozostaje mi wspolodczuwac sobie samejsmile

              Oczywiscie ze kazda sytuacja wkurzajaca,wywolujaca nienawisc,czy budzaca jakas
              potrzebe-mowi tylko i wyloncznie o nas,,,i schematach...
              To poprostu tzreba odwrucic. A odwrucone-pokazuje nasza wiare w cos,lub
              potrzebe czegos,lub ocene z pzreszlosci czegos co oceniamy po 60 latach nadal
              tak samo.smile
              I oczywiscie tylko zapelniajac nasze potrzeby miloscia,zrozumieniem,i
              wyrozumialoscia one po jakims czasie sie zablizniaja.

              Ale widzisz halev problem nie jest w tym ze czlowiek nie wie skad to ma.
              Problem jest w tym skad wziasc cudowny eliksir milosci,ktory zaleczy stare
              blizny

              Mowia ze milosc idzie w parze ze swiadomoscia,ze wystarczy zrozumiec swoje
              cierpienie,swoj system wierzen,zeby sie z tego uwolnic..to prawda
              Ja mowie ze to tzreba jeszcze przertawicsmile
              Potzreba czasu..Ale skoro czas jest podzielny tylko dla umyslu,nie dla Boga..to
              o czym my tu wogole mowimy?smile)
              Wszystko dzieje sie teraz.smile
              • motyvvacja Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 16.05.07, 15:46
                Potzreba czasu..Ale skoro czas jest podzielny tylko dla umyslu,nie dla Boga..to
                >
                > o czym my tu wogole mowimy?smile)
                > Wszystko dzieje sie teraz.smile


                ALBO NIE MA NIC WIECEJ OPRUCZ MILOSCI


                smile
              • halev ! 16.05.07, 16:10
                motyvvacja napisała:
                > Ale widzisz halev problem nie jest w tym ze czlowiek nie wie skad to ma.
                > Problem jest w tym skad wziasc cudowny eliksir milosci,ktory zaleczy stare
                > blizny

                Nie trzeba mieć żadnego eliksiru. Wystarczy wypuścić z ręki sznurek.

                Jaki sznurek? Ano ten, na którym ciągniemy wózek przeszłości. Jak sama
                zauważyłaś, "wszystko dzieje się teraz". Przeszłość BYŁA już jej NIE MA. Po
                prostu zostaw wózek i idź dalej. Nie wywracaj do góry nogami jego zawartości,
                nie rozpamiętuj, bo po co? Zostaw ten cholerny bagaż przeszłości, a zobaczysz
                jak będzie Ci lekko! JEST TYLKO TU I TERAZ!

                Kiedy myślimy o przeszłości albo o przyszłości, część naszej energii
                "przerzucamy" w inny "czas". To tak, jak byśmy po prostu pozbywali się części
                swojej siły. Dlatego skupianie się na tym, co jest TERAZ, jest takie ważne.
                Kiedy jesteś "tu i teraz" Twój potencjał energetyczny rośnie gwałtownie, masz
                większe możliwości, więcej możesz smile

                Wracając jeszcze do emocji, które wywołują w nas inni (bolą nas głównie
                niesprawiedliwe oceny, prawda?). Kiedy ktoś nam mówi: "jesteś głupia, nie
                nadajesz się, nie umiesz, jesteś taka, śmaka, owaka" - to nas boli, nie? Bo
                wiemy (w każdym razie teoretycznie), że nie jesteśmy głupie i tak dalej.

                A gdyby ktoś nam powiedział: "Jesteś niebieska w żółte kropki"? Co pomyślimy? Że
                komuś się poptaszkowało, prawda? I wcale to nas nie zaboli.

                A jaka różnica? W obu przypadkach ten kto nam to mówi, nie ma racji smile Albo ma,
                ale wtedy nie ma się o co obruszać, no nie?

                smile
                • qqruq9 Re: ! 16.05.07, 17:09
                  Żeby sie pozbyć negatywnego wizerunku, jaki nam stworzyli bliscy ludzie w
                  dzieciństwie /ty głupku, jesteś gruby, wyrośnie z ciebie nicpoń, skończysz w
                  więzieniu, niczego nie osiągniesz...../ możemy afirmować pozytywny wizerunek
                  siebie.Należy też wybaczyć wszystkim którzy nas zranili.
                  • halev Re: ! 16.05.07, 17:32
                    qqruq9 napisała:
                    > Żeby sie pozbyć negatywnego wizerunku, jaki nam stworzyli bliscy ludzie...

                    To my sami sobie stwarzamy każdy wizerunek, nie ktoś nam stwarza! Nikt nas nie
                    krzywdzi, my tylko CZUJEMY SIĘ SKRZYWDZENI.

                    A ogólne wybaczenie jest podstawą rozwoju, to jest to pozbycie się "wózka
                    przeszłości, o którym pisałam wcześniej. Nie da się iść do góry, taszcząc ze
                    sobą wózka pełnego żalu, poczucia krzywdy, złości itd. Wybaczyć warto, bo brak
                    wybaczenia obciąża TYLKO nas samych. Jeśli ktoś zrobił nam coś "niefajnego" to i
                    tak ma gdzieś, czy my mu wybaczymy, czy nie, prawda?

                    Bardzo ważne jest też wybaczanie samemu sobie. Lubimy się ubiczować od czasu do
                    czasu, nie? Że nie byliśmy mili dla babci, a babcia już nie żyje i co teraz?
                    Albo że podstawiliśmy nogę Radkowi z szóstej C (a było to lat temu 20). A to że
                    obiecaliśmy pojechać do cioci a teraz się migamy. I mrowie takich bzdetów, które
                    zatruwają nam egzystencję. Wywalić to wszystko.

                    Rozwój jest nastawiony bardzo "egoistycznie" - bo musimy zrobić wszystko,
                    żebyśmy poczuli się dobrze, lekko, spokojnie. To jest nasz cel i nasza droga.
                    Dobre samopoczucie. Tylko tyle. Albo aż tyle. smile

                    • qqruq9 Re: ! 17.05.07, 12:04
                      Pisząc o wizerunku, jaki stworzyli nam rodzice w dzieciństwie miałam na myśli
                      własną samoocenę. Jeśli mówimy często do dziecka :"jesteś niegrzeczny.." to jego
                      podświadomość tak działa,żeby jego zachowanie do takiego obrazu dostosować.
                      Dlatego własnie tak cenne są pochwały dla prawidłowego rozwoju człowieka.
                      Dorosły sam sobie stwarza wizerunek, jak napisał halev, ale to czym skorupka za
                      młodu nasiąknie....No i mamy mniej lub więcej pracy nad sobą.
                      • halev Re: ! 17.05.07, 12:41
                        qqruq9 napisała:
                        > Dorosły sam sobie stwarza wizerunek, jak napisał halev, ale to czym skorupkaza
                        > młodu nasiąknie....No i mamy mniej lub więcej pracy nad sobą.

                        A ja bym odwróciła kota ogonem smile

                        Przychodzimy na świat z jakimś bagażem i z jakimiś założeniami rozwoju (biorąc
                        pod uwagę reinkarnację), prawda? W każdym wcieleniu mamy do przepracowania coś
                        innego (no chyba, że jesteśmy oporni i ciągle popełniamy te same błędy, to wtedy
                        "kiblujemy" jak w szkole).

                        Ergo: wybieramy sobie rodziców, którzy pomogą nam coś przepracować. Jeśli mamy
                        zadbać o pewność siebie, dostaniemy takich, którzy będą nam mówili, że jesteśmy
                        be i fe, właśnie po to, żebyśmy mogli to przełamać!

                        Jeśli przychodzimy i pewność siebie mamy już "zaliczoną", rodzice będą nas
                        wspierać, a zadania do wykonania będziemy mieli zupełnie inne.

                        W momencie kiedy zmienia się nasze nastawienie, zmienia się stosunek innych do
                        nas. Przeżyłam to na sobie. Moja rodzicielka ciągle mi mówiła, że do niczego nie
                        dojdę, że jestem do luftu i tak dalej. No i oczywiście byłam straszliwie z tego
                        powodu nieszczęśliwa, bo własna matka mnie nie wspiera i w ogóle. Kanał, no nie?
                        Ale kiedy pojęłam to i owo, i (CO NAJWAŻNIEJSZE) wprowadziłam to w życie,
                        skończyło się wszelkie dogryzanie, na amen. Teraz jest dla mnie fantastycznym
                        oparciem.

                        Jak nie wierzycie, sprawdźcie sami jak to działa smile
                        • qqruq9 Re: ! 17.05.07, 17:21
                          Na pewno działa! Cały w tym sęk,żeby wprowadzić w życie.

                          ps. A jeśli nie bierzemy pod uwagę reinkarnacji?
                          • halev Re: ! 18.05.07, 01:01
                            Wprowadzenie w życie tego wszystkiego wcale nie jest takie trudne. Wystarczy raz
                            sobie powiedzieć, że .... (tu wstawiamy pozytywny przekaz). Tylko raz. Nie jest
                            trudno, nie? A potem znów to robimy. Tylko raz. "Na chwilę". A potem znowu. I
                            tak dalej. Opanowanie jakiegokolwiek zachowania na długą metę jest strasznie
                            trudne, ale jeśli robimy to raz, to buła z masłem. Róbmy raz. A potem znowu. I
                            będzie fajnie smile

                            A jeśli nie bierzemy pod uwagę reinkarnacji? Hm... Na to samo wychodzi. Każdy ma
                            co innego do przerobienia. Tyle. Patrzmy i działajmy tam gdzie nas boli, a
                            szybko poczujemy ulgę smile

                • motyvvacja Re: ! Tu..i teraz:) 16.05.07, 18:07
                  no i dojezdzamy do stacji ''tu i teraz'' w ktorej to panuje tylko milosc
                  Umysl zamienia sie w odbiorniki(sensory)-jest ostrzejszy
                  Energia wzrasta-odbior otoczenia jest silniejszy
                  Jestesmy w stanie widziec rzeczywistosc-tym samym ostrzej ocenic sytuacje-tym
                  razem bez
                  udzialu umyslu,bez projekcji ,bez leku( ale co ja wtedy ocenia jak nie ma
                  umyslu?smile
                  w takim badz razie?
                  Kto jest tam ze mna? smile lol
                  Cos mi sie widzi,ze tam jestem ja sama z sobasmile
                  Ta ja prawdziwa co/?smile
                  Nie ta ulepiona z plasteliny i pzrekonansmile

                  Jeszcze zeby tylko dokladnie wiedziec jak to sie robi
                  Jak tam sie wlazi,i siedzi ...

                  Bo napewno jak bym tam wlazla,to nikt mnie juz z tamtad nie wyciagniesmile
                  • halev Re: ! Tu..i teraz:) 16.05.07, 18:33
                    I tak czymaj!

                    A włazi się prościutko. Jesteś w stanie być tu i teraz przez sekundę, nie? To
                    bądź przez sekundę. Jak minie, znów bądź przez sekundę. I potem znowu. I
                    znowu... Jak się na chwilę zapomnisz, też się nic nie stanie. Sekunda to tak
                    mało, dasz radę smile

                    Fajnie, nie?

                    big_grin
                    • motyvvacja Re: ! Tu..i teraz:) 16.05.07, 18:58
                      a,kumam
                      poprostu chodzi o to zeby sie wpasc do baju baju,rozmyslania i
                      wymyslania,przemyslania.
                      Pojscia do sklepu, a bycia na wakacjach w miedzyzdrojach np.smile

                      Awernes swiadomosc tego co sie robi..Tu i teraz

                      Ale wiesz,takie romyslania,to jak przezywania ponownie tego co sie robilosmile
                      skoro mozg nie rozroznia wizualizacji od reality i reaguje tak samo-wyjasnialo
                      by to nasze rozmyslania i baju baju.Dlaczego tak to lubimy,a to w jaki sposob
                      myslimy
                      czy bawimy sie w emocjonalne wyciskanie cebuli(placz)-mowi chyba o tym do
                      czego przyzwyczailismy nasze ciala.
                      Ja wiem ze rzeczywistosc mija nam kolo nosa.ALe to takie fajowe czasamismile
                      Choc po jakims czasie ze zderzeniem z rzeczywistoscia dostajemy po tylku
                      Bo to tak jak bys byla na lekcji i bawila sie laleczkami zamiast sluchac wykladu
                      Puzniej pac.Nauczycielka zadaje ci pytanie...a ty w placz!!

                      Karma?No coz -uczen przegapil..smile



                      Dziekuje ci za dzisiejszy moj dzien pelen przemyslen i motywacji do tego
                      by siedziec w chwili obecnejsmile

                      Poniewaz dzisiaj naprawde dostalam kopa emocjonalnegosmile

                      smile
                      Pozdrowka
                      • halev Re: ! Tu..i teraz:) 16.05.07, 19:16
                        To do dzieła i nie zrażaj się, jak cokolwiek Ci od razu nie wyjdzie. Jak coś nam
                        nie wychodzi, to za chwilę tego momentu już nie ma, puszczaj "wózek" i nie
                        rozpamiętuj, że była wpadka. BYCIA trzeba się nauczyć tak samo jak jazdy na
                        rowerze czy grania na pianinie, też się człowiek czasem wyłoży. Ale pożytki są
                        ogromne. Przede wszystkim żyje się łatwiej, a to chyba spora nagroda, nie?

                        Alleluja i do przodu! (jak by powiedział jeden taki wink

                        Wszystkiego dobrego smile

                        H.
                • krytyk2 Re: ! 18.05.07, 21:28

                  halev napisał:

                  > Wracając jeszcze do emocji, które wywołują w nas inni (bolą nas głównie
                  > niesprawiedliwe oceny, prawda?). Kiedy ktoś nam mówi: "jesteś głupia, nie
                  > nadajesz się, nie umiesz, jesteś taka, śmaka, owaka" - to nas boli, nie? Bo
                  > wiemy (w każdym razie teoretycznie), że nie jesteśmy głupie i tak dalej.
                  >
                  > A gdyby ktoś nam powiedział: "Jesteś niebieska w żółte kropki"? Co pomyślimy?
                  Ż
                  > e
                  > komuś się poptaszkowało, prawda? I wcale to nas nie zaboli.
                  >
                  > A jaka różnica? W obu przypadkach ten kto nam to mówi, nie ma racji smile Albo
                  ma,
                  > ale wtedy nie ma się o co obruszać, no nie?
                  >
                  > smile

                  Wszystko to prawda.Wiemy jak mamy postepować .Wiemy ,ze nie nalezy sie
                  przejmować cudzymi ocenami nas.Mówimy:teraz będę żył wlasnym zyciem.Itd.

                  Ale problem nie może byc rozwiązany tylko poprzez świadomośc.Wiemy ,że tylko
                  milość może dać nam siłę do zmian w nas samych.Ale zakoch8ujemy sie nadal nic.
                  Terapie ttwaja czasem latami - nadal nic.Odbudować tę dziure w środku samego
                  siebie nie jest łatwo.
                  • halev Re: ! 19.05.07, 11:10
                    krytyk2 napisał:
                    > Terapie ttwaja czasem latami - nadal nic.Odbudować tę dziure w środku samego
                    > siebie nie jest łatwo.

                    Tak, bo ludzie uwielbiają babrać się w przeszłości. A ja mówię: zostawcie to i
                    idźcie do przodu. Przeszłości już nie ma! Kiedy puścisz wózek z przeszłością,
                    dziura sama się zabliźni w mgnieniu oka.

                    Moja Przyjaciółka miała trudne dzieciństwo, potem życie też jej mocno dokopało.
                    Efekt był taki, że nikomu nie ufała, bała się ludzi, życie uważała za pasmo
                    klęsk i cierpień i w sumie chyba nie bardzo chciała żyć. Chodziła na terapię,
                    grzebała się w tym wszystkim, wracała do tego, co było i wcale nie było lepiej,
                    bo nie była w stanie przeskoczyć nad tym całym syfem. Zaczęłam Ją namawiać do
                    porzucenia "wózka". No i wreszcie zamknęła pewien rozdział. Teraz kwitnie i
                    cieszy się życiem. Zupełnie inny człowiek, naprawdę smile

    • mskaiq Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 17.05.07, 10:47
      halev napisal

      >Jeśli w pełni pokochasz siebie i innych, nic Cię nie będzie bolało, niczego nie
      >będziesz postrzegać w kategorii krzywdy, etc. Jeśli ktoś nas rani, wkurza, czy
      >cokolwiek w tym stylu, POKAZUJE nam, że coś powinniśmy z tym fantem zrobić. Że
      >powinniśmy dotrzeć do siebie. I to nie jest żadna nauka chaosu smile
      Zlosc,
      Jesli milosc jest dostatecznie silna w nas nikt nie moze nas zranic ani
      wkurzyc. Nic nie musimy robic z tym fantem bo ten ktory rani , wkurza, gnoi,
      pozbawia nadziei ma olbrzymie problemy ze Soba. ie jest nauczycielem chaosem
      ktory trzeba mu pomoc pokonac.

      >JEDYNYM lekarstwem na wszelkie zło, jest Miłość. Do nas samych i do innych. Nie
      >pozbędziemy się nienawiści złością, zaprzeczeniem, frustracją, możemy to zrobić
      >tylko miłością.
      >Łatwo powiedzieć: ja nic nie mogę, to świat jest zły. Można i tak. Tyle że to
      >nic nie zmienia smile
      Z tym sie zgadzam ale dlaczego wobec tego uwazasz ze negatywnosc jest
      najlepszym nauczycielem. Wedlug mnie uczy tylko milosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • halev Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 17.05.07, 11:51
        mskaiq napisał:
        > Z tym sie zgadzam ale dlaczego wobec tego uwazasz ze negatywnosc jest
        > najlepszym nauczycielem. Wedlug mnie uczy tylko milosc.

        Kiedy ja nie napisałam, że negatywność jest nauczycielem. Nauczycielami są
        ludzie, którzy nam pokazują NASZ brak miłości (zazwyczaj do nas samych). I to z
        tym fantem coś powinniśmy zrobić smile

        Kiedy zaczynamy kochać siebie, zmienia się wszystko wokół nas. Naszym zadaniem
        nie jest zmieniać innych. Naszym zadaniem jest zmienić siebie smile

      • amm06 Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 18.05.07, 00:58
        mskaiq napisał:

        "Wedlug mnie uczy tylko milosc."

        Ci ktorzy nas zle traktuja takze ucza nas milosci. Przeciez gdyby odczuwali w
        sobie milosc, nie traktowali by nas zle, a wiec wskazuje to na to ze traktuja
        nas zle poniewaz odczuwaja jej brak. "Zaakceptuj jedynie mysli milosci w
        innych, rozwaz wszystko inne jako wolanie o pomoc" - Kurs Cudow.
    • krytyk2 Re: Mamo kim chcesz zebym byla? 17.05.07, 21:00
      Jest coś niesamowitego w tym ,z jaką intensywnością i trwałością jesteśmy
      przywiązani do toksycznych dla nas treści wymagań naszych rodziców.Nienawidzimy
      ich i jednocześnie do utraty tchu pragniemy w swej dziecięcej naiwności i
      ufności zadośćuczynic im..sad
      I wcale nie jestem taki pewnien czy do końca zycia potrafimy się z tych
      pierwotnych -bo wyprzedzjących świadomośc oczekiwań wyzwolić.sad
      I jak to sie ma do naszej tożsamości,naszego poczucia tożsamości i naszej chęci
      ukierunkowanych zmian tej tożsamości.
      Następna sprawa to: co tej tożsamości mialoby byc kryterium?
      Czy przyjemnośc z tego co sie robi?
      Czy świadomośc ,ze jest dobrze i że jest sie na swoim miejscu?
      Mam czasem bardzo przyjemne chwile..winkAle czy to jest ta wyczekiwana dobra
      tożsamośc?
      • halev do krytyk2 :) 18.05.07, 01:13
        Primo: przeczytaj dokładnie cały wątek, sporo Ci się wyjaśni.

        > Następna sprawa to: co tej tożsamości mialoby byc kryterium?
        > Czy przyjemnośc z tego co sie robi?
        > Czy świadomośc ,ze jest dobrze i że jest sie na swoim miejscu?
        > Mam czasem bardzo przyjemne chwile..winkAle czy to jest ta wyczekiwana dobra
        > tożsamośc?

        Jeśli to jest przyjemność duszy, umysłu i ciała - to TAK, to jest ta wyczekiwana
        dobra tożsamość. Pytanie: jak do tego stanu dochodzisz i jak długo jesteś go w
        stanie utrzymać. Jeśli tylko na chwilę, to szukaj dalej, bo cały pic polega na
        ciągłym "zadowoleniu" (chyba nie ma słowa, którym umiałabym to trafnie ująć).

        Kiedy jest nam dobrze, kiedy jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy połączeni ze Źródłem
        i w pełni z niego czerpiemy. Kiedy jest nam źle, kiedy mamy jakieś niefajne
        uczucia czy myśli, żal do kogoś, do siebie i tak dalej to "zamykamy" połączenie.
        Obrazowa metafora:
        Źródło jest stacją benzynową, my korzystamy z dystrybutora. Kiedy jest nam
        fajnie, dobrze itd. "paliwo" płynie do nas bez przeszkód. Kiedy myślimy coś
        złego, kiedy negujemy naszą wartość, kiedy zaprzeczamy naszej godności, kiedy
        krzywdzimy innych, itp. to tak, jakbyśmy nadeptywali na wąż, którym leci paliwo.
        Połączenie jest, ale "niedrożne". Bo my je "zatkaliśmy" wink

        • motyvvacja Milosc 18.05.07, 09:35
          Źródło jest stacją benzynową, my korzystamy z dystrybutora. Kiedy jest nam
          > fajnie, dobrze itd. "paliwo" płynie do nas bez przeszkód. Kiedy myślimy coś
          > złego, kiedy negujemy naszą wartość, kiedy zaprzeczamy naszej godności, kiedy
          > krzywdzimy innych, itp. to tak, jakbyśmy nadeptywali na wąż, którym leci
          paliwo
          > .
          > Połączenie jest, ale "niedrożne". Bo my je "zatkaliśmy"


          I tak wlasnie duch sie objawia ze swoja pomoca u zakochanychsmile
          tyle ile czlowiek milosci przezywa tu na ziemismile
          Tyle ze soba zabiera smile
          ..inaczej
          Tyle ile milosci czlowiek jest w stanie w sobie odkryc w ciagu zycia,taki jest
          jego egzamin.I to wplywa na to czy bedzie kiblowal lub ,czy skonczy szkolesmile
          Jesli chodzi o inkarnacje to ja ja tak widzesmile

          Ostatnio zorientowalam sie ze ja poprostu sie BOJE milosci
          Poniewaz moj JEJ koncept pochodzi z podswiadomosci i brzmi nastepujaco
          -Milosc jest bolem
          -Milosc mnie krzywdzi
          -Milosc zostawia
          -Milosc mnie obnaza i sprawia ze jestem poddatna na Bol ktory w podpunkcie
          1 ,wierze ze mi sprawi
          -Milosc robi ze mnie frajera
          -Milosc wykorzystuje
          -Milosc rani

          I..jak tu czlowiek z takim konceptem (podswiadomym) bo coz z tego ze wiem czym
          jest...jak ten robak podswiadomy we mnie jeszcze zyje,zlapalam go i ustawilam
          twarza w twarz..Do swiatla..
          Dlaczego pisze robak...
          Bo on zyje tylko po kontach,w cieniu...ucieka..wije sie..
          Gdy swiatlo swiadomosci na niego pada- ginie bezpowrotnie.
          Moze dlatego rowniez opisuje to tu na forumsmileZeby ten robak wkoncu wiedzial kim
          jestsmile..Aprucz tego jest to pzrestroga dla innych robakowsmile
          • amm06 Re: Milosc 18.05.07, 18:09
            motyvvacja napisała:

            > Ostatnio zorientowalam sie ze ja poprostu sie BOJE milosci
            > Poniewaz moj JEJ koncept pochodzi z podswiadomosci i brzmi nastepujaco
            > -Milosc jest bolem
            > -Milosc mnie krzywdzi
            > -Milosc zostawia
            > -Milosc mnie obnaza i sprawia ze jestem poddatna na Bol ktory w podpunkcie
            > 1 ,wierze ze mi sprawi
            > -Milosc robi ze mnie frajera
            > -Milosc wykorzystuje
            > -Milosc rani

            Wydaje mi sie ze to nie my boimy sie milosci, lecz jedynie nasze ego. Poniewaz
            wybranie milosci oznacza nie wybranie ego co jest dla niego rownoznaczne z
            unicestwieniem.
            • motyvvacja Re: Milosc 19.05.07, 09:52
              Masz racje amm06,ale Ego tak nam mocno przywiera do skury,ze prawie sie z nia
              zroslo.
              Ego to ty,ta co pisze,ta co mysli,ta co planuje,ta co sie smieje, ta co placze.
              Oczywiescie wiemy ze to sa nasze struktuty,wyuczone, nabyte, tysiace
              wewnetrznych self conceptow,zrodzonych na podstawie traktowania nas.
              My jestesmy odbiciem tego gdzie zylismy.
              DLatego swiat jest taki,piekny taki kolorowysmileDLatego tez tyle w nim
              niesnasek,wojen.Tyle swiatow co umyslowsmile
              To jego prawa.
              Bogu dziekuje ze jestesmy tu wlasnie na tej drodze rozwoju duchowego.
              Ze mozemy sie wspierac,pomagac sobie w przebudzaniu siesmile
              Byc swiadomym i zdzierac zrosle z nasza skura ubranie Ego.
              Dlatego to takie bolesne.Zdzierasz cos,co roslo z toba tyle latsmile
              • halev Re: Milosc 19.05.07, 10:58
                motyvvacja napisała:
                > Byc swiadomym i zdzierac zrosle z nasza skura ubranie Ego.
                > Dlatego to takie bolesne.Zdzierasz cos,co roslo z toba tyle latsmile

                Ha! Na początku boli, bo lubimy status quo. Ale jaka później ulga! Jaka wolność!
                Jaka radość! Jaki świat piękny!

                Gdybyśmy na początku drogi wiedzieli, jak jest na jej końcu, nikt z nas by się
                tak nie grzebał z tym rozwojem smile


                • motyvvacja Re: Milosc 19.05.07, 20:03
                  Halevsmile
                  JA wiemsmile
                  Nie mam juz wyzutow sumienia,w ktore to wierzylam ze powinnam miec
                  Rozbrajam sie powolutku,ale skutecznie.Czuje sie wolniejsza,ze zmniejszona
                  iloscia winy.i roznych takich dupereli emocjonalnych .Ktore to wyrastaly wraz z
                  systemem wierzen, kiedy je przekraczasz.
                  Wolnosc to piekna zaplata za nasz rozwoj.No nie?smile

                  Ludzie mnie pytaja:
                  Skoro wywalasz wszystko skad bedziesz wiedziala co jest dobro a co zlo.
                  Skad bedziesz wiedziala kiedy robisz ludzia dobrze, a kiedy im szkodzisz..

                  Napewno tym ktorzy sie nie biora za rozwoj moje zachowanie bedzie
                  przypominala.Bezdusznego okrutnika..
                  Bo przeciez zeby nami mozna kontrolowac wpiepszona nam to wszystko do glowy,nie
                  Zeby latwiej bylo sterowac-nauczono co wolno a czego nie.A system emocjonalny
                  popieral skutecznie...ROBIAC NAS W BALONA ZE TO WEWNETRZNY GLOS.
                  Emocja to emocje.Wyuczone i powstale razem z systemem wierzen.Tak wlasnie
                  funkcjonuje umysl i cialo.RAZEM.

                  Wiec to co ja zdecyduje jest dobrem.Bedzie prawdziwym dobrem tylko wtedy.
                  Gdy pozbede sie tego ICH DOBRA-wyuczonegosmile

                  Pozdrowioneczka
                  • mskaiq Re: Milosc 20.05.07, 08:18
                    Zeby rozwijac sie trzeba nauczyc sie cieszyc ze wszystkiego, umiec kochac to co
                    robimy i co spotykamy. Trzeba rowniez rozumiec ludzi, miec wiele szacunku dla
                    nich.
                    Nie trzeba pracowac nad swoim rozwojem, on sam przyjdzie, zawsze przychodzi
                    razem z miloscia.
                    Serdeczne pozdrowienia.
                    • halev Re: Milosc 20.05.07, 11:05
                      Kiedy to jest właśnie rozwój, ewentualne "zdolności" itp. to tylko bonusy smile
                      • mskaiq Re: Milosc 21.05.07, 12:29
                        Mysle ze nie ma zdolnosci, kiedy ktos ma zdolnosci to wywalczyl je sobie w
                        porzednim zyciu. Nie ma nic co przychodzi za darmo, im wiecej kontroli nad
                        naszym cialem (ego) tym wiecej zdolnosci.
                        Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka