haszyszymora
12.06.22, 13:59
Napisane z okazji mirrielowej "Dumy bez uprzedzenia". Zresztą Gabrysia za młodu jak raz pasuje na butch lesbijkę.
Aż do północy Aniela tańczyła walca. Z Gabrielą. Płytę nastawiono kilka razy od nowa, wirowały pary, po orbicie kursowali Pyziak i Robrojek (osobno), a zabójcza olimpijka klasyczna trzymała Anielkę w ramionach, chichotała jej w przedziałek, zaglądała w twarz roześmianymi oczami i najwyraźniej wcale nie zamierzała wypuszczać. No i dobrze. Aniela, odchylona przepisowo - czyli nie za daleko - przytulała się do gibkich Gabrysinych strzelistości, wyczuwalnych pod żółtymi tiulami, i gratulowała sobie szóstego zmysłu. Tak czuła. Tak myślała, od pierwszego wejrzenia, a rzeczywistość przerosła jeszcze jej oczekiwania. Oczywiście, że w artystycznej paczce Joanny nie mogło zabraknąć i najklasyczniejszej odmienności.
O północy ktoś zgasił światło, w mroku huknął korek szampana, a Gabrysia, ciągle trzymając Anielę za rękę, wielkimi susami pognała z nią do okna, pod ulewę iskier. Anielka, musująca radością jak szampan, nie pozwoliła jej czekać - i, wspiąwszy się na palce, pocałowała prosto w usta.
Gabriela wyprężyła się na całą wysokość, jakby ktoś podstawił jej pod nos żabę.
- Anielka, ja... - I urwała.
Za oknem strzelił kolejny fajerwerk. Czyjeś ręce wychynęły z ciemności, by wręczyć im kieliszki.
- Anielka - podjęła poważnie Gabrysia. - Ja tylko chciałam cię ostrzec przed Pyziakiem. Śliski z niego typek, lepiej uważaj.
Kieliszek był tak zimny, jakby miał przymarznąć do palców. No tak. Oczywiście. To się nazywa myślenie życzeniowe, moja droga.
Był tylko jeden sposób, by wybrnąć z twarzą: roześmiać się.
- W porządku - powiedziała, trącając się z Gabą kieliszkami. - Po prostu chciałam sprawić ci przyjemność. I dzięki za ostrzeżenie, oczywiście.
*
I to by było na tyle, jeśli chodzi o romantyczne motyle: Gabrysia została omyłkowo uznana za lesbijkę. Zresztą przez najbliższe dni nie miała czasu się nad tym zastanawiać, mama była w szpitalu, trzy świnki w domu, pieniądze w odpływie, a Robrojek zawsze w pobliżu Anielki. Od tamtej prywatki chyba nie zdarzyło im się pozostać samym, tylko we dwie.
Gaba dość szybko zwalczyła w sobie chęć, by wszystko spokojnie wyjaśnić. Bo i nic do wyjaśniania tu nie było. Powiedziała już, że te walce były przeciw Pyziakowi - i nie skłamała wtedy. Pewnie, nie opowiedziała wszystkiego ze szczegółami, ale - po co właściwie? Z każdym słowem sytuacja pokomplikowałaby się jeszcze bardziej.
I owszem, Gaba widziała wyraźnie spojrzenia Anielki, ironiczne i ciepłe jednocześnie. Widziała też hiszpański połysk tych spojrzeń pod czarnymi rzęsami. Prawda, irytowała się niejasno, gdy Robrojek siadał za blisko, prawie dotykając skronią puszystych Anielinych włosów. Prawda, uśmiechała się bezwiednie, słysząc rozśpiewany głos Anieli w słuchawce telefonu. To w zupełności wystarczyło. Dojrzewanie płciowe charakteryzuje się labilnością upodobań. Gaba wiedziała, że nie bez powodu Safona upodobała sobie młode dziewczątka. Rozumiała, skąd się brała przyjemność, jaką dawał widok koleżanek w szatni czy na pływalni.
Przede wszystkim jednak zdawała sobie sprawę, jak to porani wszystkich dookoła, rodziców, Anielkę, Robrojka - więc postanowiła wziąć się w garść. Co wolno Safonie, to nie tobie, Gabonie.
Szkoda, że nie mogła sobie tego powiesić na tablicy.