Dodaj do ulubionych

stryj Józeczek

15.02.09, 19:47
zastanawiam się,co z nim sie dzieje,czemu Borejkowie z przyleglosciami nawet o nim nie rozmawiaja? przeciez ma swojego imiennika-Jozinka,brakuje mi tu jego zlosliwostek,ktore moglby wyglaszac Idzie czy Jozinkowi wlasnie
nie pokazal sie od czasu wesela Idy(chyba ze zle pamietam)
Obserwuj wątek
    • jeriomina Re: stryj Józeczek 16.02.09, 21:48
      Ech, żeby to jego jednego brakowało...
      Borejkowie to zamknięta sekta:)
    • ananke666 Re: stryj Józeczek 16.02.09, 22:47
      Książka ma ograniczoną ilość stron, nie upchnie się wszystkiego. Ale szkoda,
      jedna z lepszych postaci.
      • sowca Re: stryj Józeczek 16.02.09, 23:40
        Mnie zawsze uderzało, że Ida mówiła, że żaluje, że nie nadała swoim
        dzieciom imion po przodkach. A przecież imię Józef nosił własnie jej
        stryj. Trochę niemiłe zapomnienie.
        • lutecja4 Re: stryj Józeczek 17.02.09, 01:30
          ale przeciez stryj Jozeczek to tez Borejko
          i nie musi wystepowac jako taki-mozna bylo wlasnei wspomniec o nim przy okazji
          Jozinka
          ale Borejkowie sa dziwni-np przy okazji wesela Natalii dziwne wydalo mi sie
          stwierdzenie,ze dzieki pomyslowi Laury(ze mlodziez nie zasiadzie do stolu)mozna
          bylo zaprosic nie tylko stryjostwo ale takze ich corke Joanne z mezem, a kilka
          linijek nizej napisane jest,ze na weselu jest Ulka Kolodziejanka-to
          Zakowie/Hajdukowie/Kolodzieje byli blizsi Borejkom niz wlasna bliska przeciez
          rodzina?
          • pani-pietruszka Re: stryj Józeczek 17.02.09, 12:03
            to całe wesele było w ogóle jakoś dziwacznie zorganizowane. No bo
            niby nie mogli sobie pozwolić na większą ilość gości ze względu,
            tylko i wyłącznie, na ilość miejsca, raczej nie koszta, bo nie było
            o tym mowy (zwłaszcza, że Lelujków "przekonało" darmowe żarełko). I
            ten pomysł Laury, ktoremu wszyscy przyklasnęli, że młodzież w ogole
            do stołu nie zasiądzie, zwolni swoje miejsca (zresztą potem dostali
            chyba jakiś stolik, więc czy nie można było od razu młodzieży
            usadzić na uboczu osobno bez zastanawiania się kogo wykreślić z
            listy gości). Dla mnie głupota po prostu. Zawsze ta scena przyprawia
            mnie o zgrzytanie zębów.
            • ginny22 Re: stryj Józeczek 19.02.09, 21:19
              Wesele Natalii było w apokryfie, prawda? Bo go nie pamiętam ani w
              ząb.
              • pani-pietruszka Re: stryj Józeczek 20.02.09, 12:22
                tak, w apokryfie było. To może też trzeba z przymrużeniem oka
                potraktować? ;)
              • kotbert Re: stryj Józeczek 20.02.09, 12:42
                Uświadomcie nieświadomą - w jakim apokryfie?
                • dakota77 Re: stryj Józeczek 20.02.09, 12:44
                  Zapewne o Kalamburce mowa:-)
                  • kotbert Re: stryj Józeczek 20.02.09, 12:53
                    O Hesus. Chyba muszę ją dziś ponownie przeczytać...
                    • szprota Re: stryj Józeczek 20.02.09, 14:11
                      Całej chyba nie machniesz dziś. To gruby apokryf jest.
                      • kotbert Re: stryj Józeczek 20.02.09, 14:33
                        Chłopaki na mieście mówią, że jestem miękka i nie machnę?!
                        • szprota tak właśnie mówią 20.02.09, 16:02
                          Poza tym przypominam Ci, że masz Endera do zrobienia, i, co
                          istotniejsze, podzielenia się potem ze mną Twoją jak zwykle cenną
                          opinią.
                          • kotbert Re: tak właśnie mówią 20.02.09, 16:40
                            O, no dobra, dziś Ender jednak. Kalamburka nie_wiem_kiedy :]
                            • nessie-jp Re: tak właśnie mówią 20.02.09, 16:43
                              kotbert napisała:

                              > O, no dobra, dziś Ender jednak. Kalamburka nie_wiem_kiedy :]

                              Na pewno po skończeniu całego cyklu o Enderze
                              • szprota Re: tak właśnie mówią 20.02.09, 18:39
                                A ja do Kalamburki wracam.
                                Do Carda nie, bo dopiero (wstyd! shame on me!) go odkryłam.
                                • kotbert Re: tak właśnie mówią 22.02.09, 16:37
                                  Odkrywaj odkrywaj! I dziel się ebukami :]
                                  • szprota cicho, cicho 22.02.09, 19:05
                                    Nawet jeśli mam jakieś e-booki, to nic o tym nie wiem ;p
                                • nessie-jp Re: tak właśnie mówią 22.02.09, 19:09
                                  > Do Carda nie, bo dopiero (wstyd! shame on me!) go odkryłam.

                                  Ja do Carda właściwie nie mam potrzeby wracać, bo przy pierwszym czytaniu jego
                                  proza robi tak piorunujące, intensywne wrażenie, że zapamiętuję ją na lata i mam
                                  takie poczucie, że gdybym zaczęła czytać jeszcze raz, to bym chyba dostała
                                  zawału...

                                  Innymi słowy, Card nie nadaje się - moim zdaniem - do poczytywania
                                  relaksacyjnego na kibelku...
                                  • nessie-jp Re: tak właśnie mówią 22.02.09, 19:11
                                    Za wcześnie mi się wysłało, przepraszam, że tak cykam informacjami---

                                    -
                                    • szprota Re: tak właśnie mówią 22.02.09, 19:26
                                      Znam to uczucie. Ale wiem, że potrafię przywołać tamto wrażenie, gdy wracam do książki, która przeryła mi mózg.
                                      Chociaż przyznam, że ciężko by mi było taką wymienić. Może Mechaniczna Pomarańcza. Albo Malowany Ptak
                                      • kotbert Re: tak właśnie mówią 23.02.09, 11:24
                                        Co do przerycia mózgu, na mnie takie wrażenie zrobił "Rok 1984" Orwella. Nie
                                        wracam do tej książki zbyt często, bo wywołuje u mnie za każdym razem depresję.
                                      • ready4freddy Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 12:22
                                        szprota napisała:

                                        > Znam to uczucie. Ale wiem, że potrafię przywołać tamto wrażenie, gdy wracam do
                                        > książki, która przeryła mi mózg.
                                        > Chociaż przyznam, że ciężko by mi było taką wymienić. Może Mechaniczna Poma
                                        > rańcza
                                        . Albo Malowany Ptak

                                        skoro juz o Kosinskim mowa, to dobrze ryje tez Diabelskie drzewo i
                                        Randka w ciemno, zdecydowanie mniej znane, acz nie gorsze niz wymieniony
                                        powyzej ptak.
                                        • szprota Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 13:20
                                          Randkę w Ciemno czytałam, ale na etapie imponowania samej sobie taki
                                          mądrymi lekturami, więc niewiele z niej pamiętam. Był jeszcze Kokpit,
                                          również czytany w tym okresie, z którego zapamiętałam, że bohater
                                          miał tak niskie ciśnienie, że zasypiał na zawołanie.
                                    • agawa79 Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 11:53
                                      nessie-jp napisała:

                                      > -
                                  • dakota77 Re: tak właśnie mówią 23.02.09, 11:52
                                    Lacznie z seria Cieni?
                                    Ja co prawda nie znam ksiazek Carda poza cyklem o Enderze, ale za to ten kocham.
                                    Tyle ze on dla mnie jest dobry do Dzieci Umyslu
                                    (ktorych juz wiele osob nie trawi), potem Cien Endera jest nawet ciekawy jako
                                    inne spojrzenie na wydarzenia i dekonstrukcja mitu Endera. Moim zdaniem potem
                                    jest tylko gorzej, zwlaszcza ze zniesc nie moge powtarzania co dwa zdania, ze
                                    dzieci sa cudem najwiekszym i nalezy je miec. Mormon mormone, ale przesadza z
                                    propaganda. No i w ogole na odbior Carda w osttnich latach zle wplywa mi to, ze
                                    jego caly swiatopoglad jest skrajnie odmienny od mojego.
                                    • ananke666 Re: tak właśnie mówią 24.02.09, 23:07
                                      A ja nie przeczytałam całego cyklu, bo byłam oburzona o żywego lekturą tomu o
                                      Groszku (Cień?...). Obraziłam się na resztę książek raz na zawsze.
                                      Gra Endera był świetna właśnie dlatego, że miała Endera, dziecko genialne,
                                      jedyne. Tymczasem w kolejnym tomie dostaję coś, co nie dość, że gryzie się ze
                                      szczegółami z Gry, to jeszcze odbieram przekaz: Ok, Ender był dobry, ale Groszek
                                      nie gorszy. Zabrano mi unikalność Endera. A paszło won!
                                      W ogóle nie lubię odcinania kuponów od dobrze sprzedających się książek za
                                      pomocą dopisywania "spojrzenia z drugiej strony". I niestety, twórczość taką mam
                                      li i jedynie za nabijanie kabzy, wtórność i ogólnie mniejszą lub większą kupę.
                                      To samo zrobił np. David Eddings, który napisał niezłą i zabawną Belgariadę,
                                      dopisał do niej słabszy cykl Malloreon, po czym popełnił Czarodziejkę Polgarę i
                                      Belgaratha - łącznie trzy albo cztery kiepskie tomy, nie wnoszące do opowieści
                                      prawie nic nowego, a miejscami gryzące się. Nie przebrnęłam i nawet na
                                      bezksiążczu* nie miałabym ochoty brać do ręki.
                                      O wiele chętniej czytałam cykl o Alvinie.
                                      A Gra Endera powinna pozostać standalone. I tak ją traktuję.
                                      • lezbobimbo Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 01:36
                                        ananke666 napisała:
                                        > O wiele chętniej czytałam cykl o Alvinie

                                        Cykl o Alvinie? Czy to cos, czego pierwszy tom nazywa sie Siódmy Syn, którego
                                        nie zabije nawet gigantyczne kolo mlynskie i dzieje sie to wszystko jak gdyby w
                                        starym Usa i wystepuja tam matki znajace czary (n.p. jak uspokoic wscieklego
                                        rozmówce za pomoca specjalnego gestu dlonia, a przy oknach wisza specjalne
                                        koszyki?)
                                        *zamarlam z nadzieja*
                                        • meduza7 Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 01:41
                                          Ach, cykl o Alvinie! Bardzo lubię. Tak, własnie ten, od Siódmego Syna począwszy.
                                          Czekam niecierpliwie na ostatni tom... mam nadzieję, że faktycznie ostatni i
                                          ładnie się to wszystko "zepnie", a nie rozlezie w milion dygresji...
                                          • lezbobimbo Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 02:13
                                            Huraa dzieki lasencje za przypomnienie mi fantastycznej knigi oraz kuszenie
                                            calym cyklem! (znam tylko to pierwsze)
                                            I znowu tyle literatury do nadrobienia oczami..
                                            • meduza7 Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 02:17
                                              Służę tytułami:
                                              Siódmy syn
                                              Czerwony prorok (o Tecumsehu! tu zwanym Ta-Kumsawem)
                                              Uczeń Alvin
                                              Alvin Czeladnik
                                              Płomień serca
                                              Kryształowe Miasto
                                              Mistrz Alvin (zapowiadany dopiero)

                                              Pomiędzy Płomieniem Serca a Kryształowym Miastem są jeszcze jakieś dwa luźne
                                              opowiadanka, których nie czytałam. Może kiedyś do nich dotrę.
                                            • szprota Re: tak właśnie mówią 25.02.09, 13:18
                                              W razie czego, zupełnie i kompletnie nie mam żadnych e-booków na
                                              swoim chomiku o Alvinie. W najmniejszym stopniu. Nic a nic ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka