omeri 29.09.12, 22:31 Ciekawa jestem, jak radzicie sobie ze stresem? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
warum Re: Stres 30.09.12, 08:59 Przed czy po zdarzeniu? Przed - "zaplanowanym" trudnym wydarzeniem czuje pewne spiecie w srodku, ale nie pralizujace ani nie wplywajace na moja fizjologie. W trakcie " zaplanowanego" wydarzenia - b.szybko podejmuje decyzje - wiem czy nie wiem jak roziwazac problem; nie szukam ratunku na zasadzie za to powiem/ zrobie co wiem/potrafie innego, albo moze ktos mi pomoze. Po "zaplanowanym" wydarzeniu- albo natychmiast odsypiam - gdy zle poszlo, albo ciezko pracuje fizycznie - gdy poszlo dobrze. W przypadku "niezaplanowanego" wydarzenia "przed"- nie ma, "w trakcie"- jest szybkie narastajace uczucie nieuniknionego i konsekwencji i pewne zdziwienie,ze tak sie stalo,"po" - po b.krotkiej fazie puszczania nerwow czyli chlipania i powtarzania magicznego slowo na k, trzeba szybko zaczac racjonalnie dzialac i docenic, ze w sumie nic sie nie stalo. Ot kolejny raz bog zadrwil z naszych marzen, ale ....przeciez to bylo do przewidzenia. Pozdrawiam Ulubiencow, na razie nie mam nic madrego do powiedzenia wiec sobie pomilcze. Az dojde do siebie. A poza tym jednorazowe stresy w mojej skali porownaczej sa latwe do" przebolenia", stres dlugotrwaly ,przewlekly nawet nie drastyczny, w ktorym trudno znalezc pozytywne rozwiazanie to prawdziwy problem. Ale kazdy ocenia po swojemu i na miare swoich mozliwosci. Mnie nuda i dobrobyt nigdy nie grozily wiec sie troche uodpornilam na przeszkody. Chociaz boli zawsze . Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Stres 30.09.12, 12:06 Stres, napięcie przed .... tym czy tamtym już własciwie mnie nie łapie. Przy stopniu mojej depresji "rozum" nauczył się nie stresować. Pomagają leki i udawanie, że czegoś nie ma! Przed sytuacją, o której wiem że mnie może zestresować, ubieram się albo biorę telefon i zaraz natychmiast mówię albo idę. To się wyrobiło u mnie przez różne paskudne sytuacje. życiowe Załatwić, mieć za sobą, pozbyć się. Z wiekiem to przyszło, jest to rodzaj ratowania siebie. Zaczynajcie wcześnie walczyć za stresem bo wpadniecie w depresję, umęczycie siebie i bliskich. Nauczyłam się nawet odciąć, jak pępowinę, ludzi których wizyta lub jej zapowiedź wprowadzała mnie w stan lęku smutku bezsilności i poczucie że juz do zycia nie nadaje się.-- Odpowiedz Link
omeri Re: Stres 30.09.12, 16:37 Dzięki, czekam na dalsze sposoby, szczególnie , jak funkcjonować w długotrwałym stresie. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Stres 30.09.12, 21:25 Zaakceptować Trudna to decyzja, ale jeśli nie można zmienić sytaucji i nie ma możliwości walki z nią, to trzeba tak dostosować życie, by stres jak najmniej dolegał. W bardzo trudnym okresie zycia (wtedy sądziłąm, że trudnym) "uciekałam" w świat Przystanku Alaska oglądając po dwa - trzy odcinki dziennie. Pomagało wyciszyć szalejący umysł. Gdy przyszedł prawdziwy, długotrwały stres konieczna była mobilizacja. Tutaj filmiki już nie pomagały. Szukanie innych zajęć też nie. Pozostała akceptacja połączona z długotrwałym spadkiem nastroju i próby normalnego, w nowych warunkach życia. Omeri, trudno jest radzić, bo każda sytuacja jest inna Odpowiedz Link
omeri Re: Stres 30.09.12, 22:21 Dzięki Wędrowcze za Twoje mądre słowa, spróbuję postepować zgodnie z radami. Nie dam się! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Stres 01.10.12, 06:42 Omeri , trzymam kciuki zebys ogarnela ciezka sytuacje !!! Ja latami bylam w totalnym stresie, Doszlam do tego ze stres mnie paralizowal , uciekalam od niego co powodowalo i w koncu spowodowalo wiele katastrof az w koncu stanelam nad brzegiem przepasci. To mnie otrzezwilo. Zaczelam sie cofac znad przepasci zeby nie wpasc , powoli , bardzo powoli ale sie udalo. Na dzis maly stres opanowuje szukajac przyczyn i starajac sie zlikwidowac jego skutki. Wiekszy dziele na kawalki tzn. nie probuje wygryc wszystkiego od razu tylko sobie dozuje rozwiazania i szukam kilku wyjsc ktore najczesciej sa... Czesto pisze na papierze w punktach to co sie stalo i jak temu zapobiec , kiedy zaczne zalatwiac i likwidowac przyczyny stresu , nawet idac malymi krokami od razu mi lepiej. Odpowiedz Link
filomena1 Re: Stres 30.09.12, 21:59 Poczytajcie takie bzdurki, to zaraz stres minie O plotkach...))) www.twojewiadomosci.com.pl/content/plota-plotk%C4%99-goni-czyli-plotki-moc Odpowiedz Link
1grzech Re: Stres 02.10.12, 09:25 Podobno modlitwa o uwolnienie od prejmowania sie rzczami na które nie mamy wpływu pomaga, pod warunkiem wymodlenia sobie, także zdolności odróżnienia tych, na które mamy od tyh pozostąłych. A oprucz tego podobno najlepiej na obniżenie napięć z nim związanych działają: - płacz, - krzyk, - wysiłek fizyczny. Namiętnie stosuję ten ostatni i ...działa. W każdym razie daję radę mimo licznych negocjacji. Pozdrawiam gorąco takż eposzukiwaczy koamienia filozoficznego i złota. Odpowiedz Link
tosi.a27 Re: Stres 02.10.12, 17:36 Wprawdzie ja 40+ nie jestem ale stres to człowieka dopada w każdym wieku. I trzeba sobie radzić nie poddawajmy się. Ciekawy artykuł nie tylko dla mężczyzn a w nim ciekawe sposoby. www.lifestyle.pieniadz.pl/Stres,zabij,problemy,po,mesku,1-14786-1.html a my panie przy okazji oczy nacieszymy widokiem i odrazu lepiej Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Stres 02.10.12, 20:11 Dobry wieczór Tosiu ....a ze stresem wałczyć uczmy sie za młodu...... Odpowiedz Link
popaye Re: Stres 03.10.12, 12:02 Omeri napisała: "...Ciekawa jestem, jak radzicie sobie ze stresem? " Nie powinienem (bo nie umiem i absolutnie się do tego nie nadaje!) - Innym "radzić", ale mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie: Nie radze sobie, ja.... żyję stress_em Trwa to tak długo (ze jeszcze żyje!) bo od m/w trzydziestki jestem tego w pełni świadomy i nauczyłem się, hamować ( STOP! = "odpuszczam", "wyłączam się" USTĘPUJĘ "mimo wszystko" i.... nie "wale głową" w ceglane ściany bo MNIE tylko boli a ścianie "wisi"). Jestem (emocjonalnie) typem sangwinika z tendencja do choleryzmu i tego nie da rady "zmienić". Do tego jestem jedynakiem, dzieckiem "rozchwianej" (emocjonalnie) matki mającej dominujący i decydujący wpływ na moje wychowanie i zachowania, nawet jak już bylem dorosły. Każda (!), dla innych typowa sytuacja życiowa jest (dla mnie) połączona ze stressem - nawet kontakty rodzinne - istna tragedia Efekt(y) - zawal w 30-tym roku życia gdy raczej nie ma się jeszcze złogów miażdżycowych, wiec źródłem jest wyłącznie stress i permanentne napięcie nerwowe z tym związane . Istnieją skuteczne metody (dla kobiet raczej!) relaksacji pomocne w "walce" ze stress_em. Nawet jak nie w pełni niwelują skutki to... na pewno nie szkodzą i są przyjemne np.: joga (ładna sylwetka!), jogging (dla bardziej aktywnych) SPA ( nic tak kobiety nie "zrelaksuje" + świadomość, ze "odmłodzi"), albo ... aromaterapia itp Dla mężczyzn to raczej chyba ... sport połączony z (mniejszym/większym w zależności od typu "zestresowanego") wysiłkiem. Czy akurat "pakowanie" na siłowni (teraz to się nazywa (he, he) "fitness" - modne, ale na pewno nie dla wszystkich (dla mnie na pewno nie bo kojarzy się mi z.... wiezieniem i środowiskiem "napakowanych karków"), ale np.:jogging, squash, tenis nawet (dla szczęśliwców mających zdrowy kręgosłup!) - golf taternictwo, "kwalifikowana turystyka" czy nawet sporty "ekstremalne" - wszystko dobre!. Dla mnie, niestety, powyższe maja wadę iż (raczej) "lepiej" (lub z zasady) trzeba to czynić w grupie (co najmniej z jednym partnerem) , przy mojej wrodzonej "aspołeczności" - odpada . Mnie "ratuje" .... lodka i 2-3 tygodnie (w roku) spędzone na niej SAMEMU (!). Nawet nie "pływanie" (choć i to z przyjemnością czynie) ale praktykowana świadomość całkowitej niezależności od zewnętrznego "Świata" (układów, terminów, odpowiedzialności itp.) i możność robienia WYŁĄCZNIE tego na co mam ochotę, żadne "towarzystwo" a jeżeli to wyłącznie: tam, tak długo (i wtedy) gdy mnie odpowiada. To nie jest łatwe - wymaga niesamowicie wyrozumialej partnerki - dzięki bogu mam to szczęście i na rekach Ja "nosze" (i będę to zawsze czynił w podzięce) bo przejęła "na siebie" w naszym wspólnym życiu większość codziennych "upierdliwości". A po za tym: czym starszy jestem - tym "łatwiej" Juz tylko .... umrzeć "muszę", z reszta .... dam sobie "rade" - wieloletnia praktyka w "olewaniu" zahartowała mnie tak, ze znoszę to (prawie!) "bezstresowo" pozdr.,- pE Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Stres 03.10.12, 20:30 Cieszę się, że napisałeś. Nawet wstałam z łoża boleści by Cie pozdrowić )) i już nie ma stresu ) Odpowiedz Link
mammaja Re: Stres 04.10.12, 06:31 Altualnie mam 100 ( conajmniej) powodow do ciekiego stresu , więc staram się zyc jakby go nie było. Z dnia na dzień. Juz nie mam sił na walke, jakie to siły niosły mnie przez lata. Martwie sie, że rachunki za ogrzewanie w tym roku zjedzą w duzym stopniu to co stanowi "żelazna rezerwe". No to co robic. Marznąć ? Ja moge, ale mzonek juz przy +15 C właczył by ogrzewanie Niestety nie mozna całkiem wyłączyc części domu z grzania - więc będę ogrzewac puste pokoje. Moze piszę głupoty, ale stresy bywaja tak rózne - niektóre podobno są "dobrymi stresami". Mobilizującymi. Takiego wam życzę Odpowiedz Link