Dodaj do ulubionych

Starzenie sie

09.04.06, 21:29
Tak dla odmiany, temat stary ja zycie. Tak bardziej rozrywkowo, bo cos tu
malo rozrywki.
W ostatniej Polityce znalazlam krotka recenzje z filmu Nagi instynkt2.
Zjechano go, ale nie o to chodzi. Recenzent nie omieszkal przy okazji
wytknac, ze Sharon lat 40+ juz nie ta. Nawet pierwszy instynkt mnie nie
ruszal, bo nie lubie i nie mam pojecia jaki jest ten drugi, ale widzialam w
ostatnich czasach Sharon kilkakrotnie, ktora po ciezkiej chorobie wrocila do
zdrowia, zyje z bomba zegarowa w glowie i dla mnie jest nadal piekna.
Przeciez tak samo ja zrobili do filmu, jak ja robia do wywiadow. Tydzien
wczesniej modny europejski rezyser na pytanie, ze w jego kolejnym filmie
miala zagrac Nicole Kidman, a jednak nie gra. Rezyser odpowiedzial; no
wicie, rozumicie ona juz nie taka swieza. Dla mnie, nie wnikam, czy lubie jej
maniere, urode i wszystko inne, jest ona tak swieza, jak krysztalowo czysta
woda. Widac znow sie pomylilam.
No i wiadomo co napisze, a panowie: Tomowi Cruisowi Bratowi Pittowi po lat
43 nikt nie zarzucil, ze sa za malo swiezy. Sa w kwiecie wieku, a nawet
wiecej (lub mniej,) Nie mowiac o amantach - nie amantach, ktorzy w filmie
wystepuja wiele dziesiatkow lat( kazdy moze zrobic dluga liste), ktorym wiek
nie przeszkadza w wystepowaniu w filmach, gdzie partnerki sa dwa razy lub
wiecej mlodsze.
Wiem, ze rzadza tu prawa rynkowe, publicznosc chce ogladac obrzmialego na
twarzy Michaela Douglasa w scenach z "swieza" partnerka "to i to" ma. Ale
dlaczego istnieje obawa, ze nie bedzie chciala wygladajacej na takie same
lata jak Douglas kobitki ze "swiezo" wygladajacym partnerem.
Dlatego lubie Madonne i Demi Moore, i kilka innych, ze maja kilkanascie lat
od siebie mlodszych mezow. Ich zwiazki trwaja juz po kilka lat, zapewne tyle
samo w tych sferach trwa wiekszosc - zawartych z "odpowiednia" roznica wieku.
Obserwuj wątek
    • skir.dhu Re: Starzenie sie 09.04.06, 22:49
      Gdy patrze na Tine Turner czuje sie stara wink I to samo uczucie mialam 30 lat
      temu wink)))
      Facetom zegar bije inaczej - gdy zostaja ojcami po 50-tce nikomu szczeka nie
      opada z wrazenia choc wiadomo, ze zyja krocej. Gdy kobieta ma dziecko po 40tce
      albo co gorzej po 45 roku zycia, krytykom i uwagom nie ma konca. A najgorsze,
      ze my same (kobiety) jestesmy dla siebie najbardziej okrutne i wobec siebie
      krytyczne. Wiedzmy, eh wink
      Moja ukochana "starsza pani" Judi Dench nikogo nie udaje, nie stara sie
      zatrzymac czasu ani inwestowac w botox czy w mlodocianych toy-boys i wciaz gra,
      i wciaz Jej gra budzi emocje - takie starzenie sie rozumiem i akceptuje.
      Wszystkie proby zewnetrzengo cofania zegara przez facetow czy kobitki budza
      moje politowanie. Z jednym wyjatkiem - Cher - Ona ma operacje plastyczne
      opanowane do perfekcji - czy Ona w ogole ma jakas czesc ciala, ktora nie
      zostala zretuszowana przez chirurga chociaz raz? wink))
      Skir Dhu
    • popaye Re: Starzenie sie 09.04.06, 22:54
      Maryno,-
      wybacz ale same sobie jestescie winne.
      Malo, ze przeciwniczki "idealnych wymiarow" i odmladzania sie za kazda cene
      rowniez Wasza (kobieca) presja, spychane sa medialnie do dwuznacznego moralnie
      obozu Emancypantek to i jeszcze te "cierpiace" ("brzydkie", obfitsze, starsze
      itp.itd) odnosze wrazenie iz nie robia wiele by to zmienic!.

      Kto kupuje pisma kobiece gdzie 99% modelek aktualnych ciuchow i prezenterek
      damskich kosmetykow odpowiada max. wielkosci odziezy 36 (4-5 amerykanska?),
      ma oblicze gladkie jak pupa niemowlaka i 1.200.000 wlosow na cm. kwadratowym
      glowy i nogi odlugosci 150 cm?.

      Ktora z Was opiera sie "pokusie" zakupu cudownych kosmetykow gwarantujacych ....
      w 14 dni likwidacje wszelkich objawow "pomaranczowej skorki" na udach Pan ktore
      dawno przekroczyly wiek nastolatki?

      Ktora z Was nie ma "chetki", jesli nawet nie przyznaje sie do tego forumowo
      jak w watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=38587475
      "oszukac" troche Nature i poprawic to do czego Stworca (i zab czasu) przylozyl
      sie niezbyt oglednie?.

      Karier aktorek mnie absolutnie nie zal.
      Hollywood zadbal o to by stawki za jeden-jedyny udzial tych Pan w filmie
      zapewnily Im dochody jakich Ty nigdy nie osiagniesz najbardziej intensywna
      praca.

      W jednym przyznam Ci racje.
      Smiesza mnie "senior-kariery" amantow/rewolwerowcow prowadzace wrecz do
      karykaturalnych efektow.
      Ostatnie wystepy w takich rolach pp.Rogera Moore, Clint Eastwood-a czy Charlesa
      Bronsona - byly juz zenujace, fakt.

      pozdrawiam,-
      pE
      • skrzydlate Re: Starzenie sie 10.04.06, 08:25
        JA
        nie kupuje pism kobiecych, i na dodatek wiekszosc moich przyjaciolek nie znosi
        rowniez tego robic wink zeby bylo smieszniej, pisma kobiece u mojej najblizszej
        przyjaciolki czytuje jedynie jej mąż (sa kupowane ze wzgledu na CD z filmami),
        bo jak twierdzi, chce wiedziec o czym rozmawiac zkobietami, a my sie
        zastanawiamy z ktorymi, bo przeciez nie z nami wink))))))))))

        a wypiekniacze? ... nie zdążam zuzyc i juz sa po terminie trwalości wink))))))


      • josarna Re: Starzenie sie 10.04.06, 10:21
        Myślę, że dbanie o siebie (w granicach rozsądku) jest m.in. wyrazem szacunku
        dla partnera. Nie chodzi o to, by napakować się silikonem, ale np. starać się
        nie tyć, zadbać rozsądnie o cerę i higienę. Oczywiście dotyczy to obu płci.
        • mantra1 Re: Starzenie sie 10.04.06, 12:36
          Masz racje, Josarno.
          Znalam kiedys taka jedna pare i wystarczy. On byl pare lat starszy od jej
          rodzicow, a ona mlodsza sporo od jego corki z pierwszego malzenstwa. Troche
          nietypowy uklad, bo to dziewczyna wpatrzona w niego jak w obraz, a on laskawie
          przyjmujacy jej adoracje, pozwalajacy sie obslugiwac, zupelnie nie liczacy sie z
          jej zdaniem, potrzebami itp. Co dostawala (a moze nadal dostaje) w zamian?
          Ano to, ze przez dwadziescia pare lat mogla mieszkac pod jednym dachem z niegdys
          dosc slawnym i znanym "tfurca", tyle, ze bez slubu i zadnego prawnego
          zabezpieczenia na przyszlosc, bowiem juz na poczatku pan literat zapowiedzial,
          ze po jego smierci cala te wypieszczona przez nia latami wielka chalupe
          odziedziczy jego potomstwo. Moze jeszcze to, ze miala okazje poznac (ale tylko w
          czasie wizyt w jego domu, bo "w towarzystwo" jej nie zabieral) ciekawych ludzi z
          pierwszych stron gazet i tworcow polskiej kultury przez duze K z jej
          najlepszych czasow. Ale rowniez to, ze nie dane jej bylo rozwijac sie zawodowo,
          mimo zdolnosci, inteligencji i ukonczonych studiow humanistycznych, gdyz juz na
          poczatku tego zwiazku wiadomo bylo, ze zycie z artysta to zycie pelne
          finansowych wzlotow i upadkow, a jeszcze jak artysta ma fantazje, by przygarniac
          wszystkie bezpanskie psy, jakie spotka na swej drodze, to nie ma to-tamto i ktos
          musi isc do normalnej, urzedniczej roboty na etacie, ze stala pensja, zeby to
          towarzystwo utrzymac. I moze jeszcze to, ze przez te lata, kiedy utrzymywalam z
          nimi kontakty nie uznal nigdy za stosowne wyjechac z nia na wakacje, chociaz sam
          sporo podrozowal, wyjezdzal na rozne kongresy, literackie tournee' itp.
          Spotykalismy sie z nimi przez jakis czas, nie powiem facet byl ciekawy, mial
          piekna przeszlosc, potrafil wspaniale opowiadac, a dyskusja z nim byla czysta
          przyjemnoscia. Ona w jego cieniu, ale ciepla i mila.
          Pozwolilam, by te kontakty umarly smiercia naturalna po tym, jak podczas
          ostatniej wizyty u nich, patrzac na wypieta pupe myjacej im okna studentki,
          prawie 70 letni facet odezwal sie do swojej niespelna 40 letniej partnerki:
          "Popatrz, jaki ona ma tylek, nie to co ta twoja, pomarszczona i obwisla d...
          Powinnas zaczac cwiczyc."
          Nie wiem, co mnie bardziej zniesmaczylo - ten komentarz, czy calkowity brak jej
          reakcji, ale uznalam, ze juz nie mam ochoty sie z nimi "bawic" i nie chce byc
          swiadkiem dramatu. Nie wiem rowniez, czy dramat nastapil. Widzialam go niedawno,
          jak sam wyprowadzal psy.
          • josarna Re: Starzenie sie 10.04.06, 21:51
            Ale historia! Widocznie nikt jej nie powiedział, że jak sama siebie nie będzie
            szanować, to nikt jej szanował nie będzie.
            Kiedyś przypadkiem znalazłam się u starego kardiologa, który dorabiał sobie
            jako lekarz firmy ubezpieczeniowej. Nie wiem z czego wynikła nasza rozmowa, ale
            powiedział, że najlepsze potomstwo może być z pary 20/70 (kobieta/mężczyzna).
            Nawet do głowy mu nie przyszło, że dziewczyna może czuć zwyczajną odrazę.
            Podziwiam świetne samopoczucie większości mężczyzn.
    • josarna Re: Starzenie sie 10.04.06, 00:05
      Temat-rzeka i dziesiątki pytań, które wszyscy chyba sobie zadajemy. Niektóre
      odpowiedzi znamy:
      - "mężczyźni zakochują się oczami, a kobiety uszami", czyli różnie reagujemy na
      bodźce;
      - kobiety są rzeczywiście Z REGUŁY bardziej krytyczne i wymagające wobec siebie
      niż mężczyźni.
      Widzę czasem faceta z "wnuczką" i zadaję sobie pytanie, co ich razem trzyma.
      Zazwyczaj dziewczynie imponuje zainteresowanie mężczyzny z pozycją i kasą, a
      jego dowartościowuje fakt, że interesuje się nim małolata. Jednak - jak
      powiedział jeden z moich kolegów - coś jeszcze trzeba z kobietą robić w ciągu
      dnia oprócz paru chwil "gimnastyki". I to jest zapewne jeden z powodów, dla
      których tyle par zostaje ze sobą do starości. Mężczyzna cokolwiek myślący
      potrafi dostrzec piękno w kobiecie niezależnie niemal od jej wieku. Pamiętam
      jak bodaj 25 lat temu mój mąż zachwycał się Marią Łopatkową, która była
      znacznie starsza od nas.

      A poza tym, istnieje jeszcze takie staroświeckie zjawisko jak MIŁOŚĆ; nie
      zakochanie, fascynacja, lecz miłość, czasem trudna, będąca połączeniem
      przyjaźni, przywiązania i fizycznej bliskości. Nieszczęśliwi są ci, którzy jej
      nie znają i szukają jej namiastki wymieniając wciąż partnerów na nowszy model.
      To dla nich wspomniani reżyserzy zastępują wspaniałą Nicole Kidman młodszą,
      choć gorszą aktorką.
    • skrzydlate Re: Starzenie sie 10.04.06, 08:20
      jestem szczesliwą posiadaczka puknietego czasomierza, nie moja to jednak
      zasluga, tak mnie wyposazono na to zycie i nic na to nie poradze... dla mnie
      wazne jest najbardziej to co akurat robie... i robie to zawsze w zgodzie ze sobą
      .... drogowskazy mam jasne i nie podlegające dyskusji... reszta sie nie liczy...
      czas dla mnie nie istnieje... nie jestem Tiną Turner, ani Madonną, ani Korą
      Jackowską.... jestem Sobą i tego sie bede trzymala wink))))
    • ewelina10 Re: Starzenie sie 10.04.06, 08:37
      Trzeba byłoby zapytać o to młodych dziewczyn - co widzą w podstarzałym
      partnerze w wieku tatusia ? smile Ciekawe, jak wyglądają takie stosunki między
      teściową a zięciem równolatkiem ?
      Mniej nam przeszkadza, kiedzy partner jest pokolenie, ba nawet dwa starszy od
      swojej partnerki niż odwrotnie. We mnie jednak coś drga, kiedy mężczyzna w
      wieku "dziadka" zostaje ojcem. Ta przepaść pokoleniowa jest ze szkodą dla
      dziecka, zwłaszcza w jego wieku dojrzewania. Nie znaczy, że jest nie do
      pokonania, ale odwoływanie się do wyjątków niczego nie zmienia.
      • josarna Re: Starzenie sie 10.04.06, 10:13
        Mam dwóch kolegów, którzy zostali ojcami przed pięćdziesiątką, ale wcześniej
        nie mieli dzieci. Żona jednego, a nasza koleżanka zmarła kilka lat temu,
        drugiego fatalne małżeństwo wcześnie się rozpadło - a zatem żaden nie wymienił
        partnerki na nowszy model, co wydaje mi się odrażające. Zgadzam się, że to
        trochę późno, ale gdy widzi się ich szczęście to jednak miło patrzeć. Nie są
        biedni, co też ma znaczenie dla przyszłości dziecka. Niestety jednak większość
        takich przypadków jest niesmaczna: zamiast szukać porozumienia w małżeństwie,
        wysilić się nieco, wymienia się żonę. Tymczasem niemal zawsze kobieta w średnim
        wieku ma sporo energii (potwierdzone naukowo), a mężczyźnie zaczyna się marzyć
        fotel i telewizor. Po kilku latach facet jest wykończony imponowaniem młodej
        partnerce, a poprzedniej, która mogłaby go zrozumieć, już nie ma.
        To tak panom ku przestrodze.
        • maryna04 Re: Starzenie sie 10.04.06, 15:39
          Masz racje Pp piszac, ze to same kobiety, te w redakacjach, zespolach
          castingujacych, fotografki dzielnie narzucakja ten model. Bardzo slynna
          redaktorka naczelna tutejszego kolorowego miesiecznika jest po 70-tce, co samo
          w sobie nie jest grzechem, wyglada na swoje lata, o dziwo wcale niespecjalnie
          zadbane, ale w jej magazynie najstarsza bohaterka ma 30. Piszesz tez, zebym
          nie martwila sie o starzejace sie w wieku lat 30 gwiazdy filmowe, bo one sie
          juz nachapaly. To samo mozna by bylo powiedziec o mezczyznach, a chapia dalej.
          Nigdy nie zastanawiam sie, nad ich milionami, nawet przestaly mnie dziwic
          miliony $ sportowcow. przeciez to nie z naszego swiata bajka.
          Tak samo mysle jak Ty Skir.dhu. Tak samo podziwiam Tine Turner (kiedy kilka
          lat temu byla w Polsce przeczytalam pozniej wzmianki o niej - w kazdej nie
          omieszkano wypomniec jej wieku, nawet nie w kontekscie, ze w tym wieku a tak,
          tylko to juz nie to - po tej stronie Oceanu nikomu by nawet nie przyszlo do
          glowy). Podobnie lubie Cheer, za caloksztalt, ktory objawia sie tez jej
          temperamentem. Co do jej operacji plastycznych to pamietam kilka lat temu w
          jakims programie tv chirurg - plastyk powiedzial: Nie ludzcie sie, ze
          bedziecie wygladac tak jak ona. Ona jest z natury piekna i zgrabna, ma pieknie
          uksztaltowana czaszke, na dowod tego pokazano zreszta wielokrotnie jej mame i
          siostre, zreszta blondynki, zapewne po mniejszej ilosci zabiegow - obydwie
          piekne kobiety. Nawet matka piekniejsza.
          Watek skrecil na dbanie o wyglad zwyklych kobiet. Dla meza, partnera? Jak
          najbardziej, ale jesli kobiety dbaja o ladny wyglad bo gdzies wychodza, to
          przede wszystkim dla drugich kobiet. To ona powie, ale ladnie masz obciete
          wlosy, albo nic nie powie, zauwazy nawet Twoj nowy zapach, o stroju nie
          wspominajac. Dbamy tez dla siebie. Ja jestem sama kilkunascie juz lat. Chyba
          taki jest moj wybor, ale jak mam jakies wyjscia to staram sie jak na swoje
          mozliwosci wygladac dobrze. Dla siebie, zeby pomyslano, o ta maryna jakos sie
          trzyma nawet. Moze tak nie pomysla, niewazne. A jak mam wieksze imprezy, np. za
          kilka miesiecy dwa w zupelnie innych warunkach wesela, to mam radosc na
          myslenie w co i jak, jak kazda z nas. Chociaz kogo tak naprawde, oprocz mnie,
          obchodzi moj wyglad na wieloosobowej uroczystosci. Najwazniejsze - nie
          szpecic - chociaz czasem to sie nie da.
          Poruszono tu tez roznice wieku, bylo juz o tym. Ja tam mam swoja teorie, ze
          mezczyzni jako zyjacy krocej powinni byc co najmniej 7 lat mlodsi, z przyczyn
          oczywistych, ale nie bardzo chce ktos poprzec moj pomysl. Opisany przez mantre
          przypadek zauroczenia zony i chama meza zdarza sie tez przy mniejszej roznicy
          wieku. Najlepszym arodyzjakiem jest pieniadz i slawa (widac nawet nie
          pierwszej swiezosci). Czasami i bez tego kobieta cale zycie patrzy jak w
          obrazek w partnera. Jednak niekoniecznie trzeba wszystkie przypadki roznicy
          wieku uwazac za dziwaczne. Ale zauroczenie (tfu, ciagle to slowo) starszego
          pana i porzucenie starszej dla mlodej zawsze uwazam za oburzajace. Czasami
          jednak troche starszy pan nikogo juz nie porzuca. Czasami lepiej zwiazac sie z
          kilka lat starszym, ktory wprawdzie ma gorsza metryke, ale dzieci w wieku,
          ktory pozwala ulozyc wszystko w miare normalnie.
          • popaye Re: Starzenie sie 10.04.06, 16:41
            Mile Panie,-
            ja wcale nie napomykalem o historiach typu stary On i Ona-nastolatka.
            Jezeli to TAK zostalo odczytane, hmmm.... to jakies nieporozumienie.

            Zgodnie z intencja watku moge zrozumiec "para" gdzie On - starzejacy sie
            (srodowiskowo) normalnie, Ona w wieku odpowiednim (+/- kilka lat rpznicy lub
            rowiesniczka) ale... dzieki zabiegom (glodzenie, fitness do utraty tchu
            i zabiegi: kosmetyczno/chirurgiczno/pielegnacyjne) - WYGLADAJACA na 20 lat
            mlodziej niz wiek metrykalny! smile

            O zamianie partnerki na "mlodszy model" (najczesciej o generacje-min.) wogole
            chyba nie bylo NIC w zamysle watku Maryny?.
            Z tego powodu chociazby ocena "moralna" i obyczajowowsc takich przypadkow
            pasuja tutaj jak ...,. kula w plot sad - sorry.

            Nie brakuje i wsrod panow typow "dandys" i natur narcystycznych ale, i o to
            chodzilo mnie w mym wpisie to MARGINES, do tego "dwuznacznie" oceniany
            przynajmniej przez meska populacje naszego pokolenia.
            U "Was" natomiast drogie Panie, same, biadolace nad tym faktem kobiety
            narzucacie sobie lub dajecie sie podporzadkowac rezimom ktore wcale nie sa Wam
            hmmm... wygodne! smile

            Dla wyjasnienia.
            Sam ie mam zadnych "ciagot" w strone partnerstwa z przedstawicielka plci
            odmiennej o generacje ode mnie mlodsza a przypadki takie, ktore rowniez znam,
            wzbudzaja moje WSPOLCZUCIE polaczne z politowaniem (dla panow) i w zadnym
            przypadku - zazdrosc smile)

            Jest to moj subiektywny poglad, oparty na doswiadczeniach znanych mnie par
            i absolutnie nie ma to NIC wspolnego z moralna ocena takiego postepowania.
            Dla mnie, jak sobie kto sam poscieli - tak sie wyspi.

            Musial bym byc skonczonym kretynem by zamienic dojrzala, rozsadna i madra
            partnerke-Przyjaciela na... wieszak dla najnowszych kreacji ktorych zdjecia
            (reklamowe) ukazuja sie w Vogue.
            Dziewczyny?
            - czy ja naprawde sprawiam wrazenie nienormalnego jak to niekiedy z
            goracych "polemik" epistolarnych ze mna - wnosze?.

            pozdrawiam,-
            pE

            ps.nie przeszkadzaja mnie zabiegi mojej Zony (rowniez 40++) polegajace na
            (jak dla mnie) intensywnych zabiegach pielegnacyjno-kosmetycznych Jej cielesnej
            powlokismile
            Mnie to tylko odrobine... smieszy, ale napewno nie przeszkadza smile
            "Glodny" - tez nie jestem (ciagle), najwyzej Ona smile)
            • skrzydlate Re: Starzenie sie 10.04.06, 18:11
              ale wyglada na to, ze sądzisz, iż mlodosc mozna utrzymac tylko przy pomocy
              zabiegow sztucznie poprawiających wyglad, a nie sądzisz ze moze byc cos takiego
              wewnatrz czlowieka? coś, co powoduje ze jest naprawde mlody w duszy i na ciele?
              wink) problemy starszego wieku dotkną kazdego z nas predzej czy później, chyba ze
              dobrotliwa pani smierc wczesniej kogos zabierze co by sie nie męczył... ale w
              tym wszystkim chyba chodzi o to zeby czuc sie fantastycznie i mlodo od wewnatrz?
              czy zawsze musi to byc utożsamiane z pudrem, silikonem i jakimś przebieraństwem?

              smile))
              • maryna04 Re: Starzenie sie 10.04.06, 18:53
                Skrzydlate, to jest sedno. Miec mlodosc wewnatrz siebie, albo przynajmniej
                takie wlasne poczucie. Nie mam watpliwosci, ze tak jest ze mna. Oprocz
                zdrowych, bliskich ze mna dzieci udalo mi sie, w zyciu tylko to, ze tez jestem
                zdrowa , sprawna i ciekawa. To jest bardzo duzo i tak chce trzymac jak
                najdluzej, a potem zdrowo umrzec. Ale jak ktos lubi te rozne nadzwyczajne
                srodki na urode, to niech lubi.
                Tak mi przyszlo do glowy, ze takich co nie dbaja o wyglad jest w Ameryce duzo,
                nie tylko te z nadwaga z nizszej sredniej klasy. Ale wiele intelektualistek,
                kobiet z pasja i tez zwyczajnych. Nie wszyscy ulegaja.
              • popaye Re: Starzenie sie 10.04.06, 19:04
                a niech Bog broni!.

                Z drugiej strony, nie bedac kobieta, staram sie zrozumiec motywacje dzialan
                upiekszajaco-korekcyjnych u Pan.
                Jasne, ze kazda(y) i zawsze chcialby byc zdrowy, piekny, mlody i bogaty
                a ze to (raczej) malo prawdopodobne wiec przynajmniej sprawiac wrazenie iz sie
                takim a szczegolnie TAKA jest! smile

                Wspolczesna chemia kosmetyczna, dietetyka, higiena a nawet chirurgia,
                transplantologia czy stomatologia potrafily by nawet z takiego pokraki jak ja
                "zrobic COS" - powiedzmy na ksztalt obraz i podobienstwo... Leppera.
                Rozumu nie przybedzie - fakt ale efekt: wow!.
                Samo sciagniecie gumofilcow i beretu z antenka upodobni mnie najwyzej
                (zewnetrznie) do J.Kaczynskiego - wiec pytam sie czy to warto? smile)

                Z drugiej strony, moge zrozumiec iz dla kobiet juz sama perspektywa wygladu
                a'la Blizniak stanowi o tym iz mimowolnie siegaja po reklamy gabinetow
                chirurgii plastycznej i bez znaczenia w takich momentach jest fakt iz
                pod nikczemna powloka moze byc ukryte "samo dobro i duchowa mlodosc" ktora Ty
                tak ochoczo zachwalasz smile
                pozdrawiam,-
                pE
                • warum Re: Starzenie sie 10.04.06, 19:44
                  No i namieszaliscie mi wielowatkowosciasad( a mialo byc tylko o starzeniu!
                  Ja starzeje sie zwyczajnie. Bez wdzieku, bez kompleksow, bez zalu / poki nie
                  dostaje zadyszkismile/ Nie usiluje oszukac czasu ani tym bardziej siebie/tzw.
                  reszta sie nie liczy w tym wyscigu- bo chyba nigdy nie bylo we mnie ducha walki/
                  Zreszta uwazam, ze najistotniejszy w zyciu jest facet/ dla kobiety/. Jesli on
                  mnie nie zaakceptuje takiej jaka jestem" bez oprawy", to zadne fiubzdziu mnie
                  nie uratujasmile/nawet odpowiednie lustereczkosmile/
                  Jedynie staram sie "zdrowo zyc", ale bez przegiec, bo nie cierpie byc
                  niewolnikiem, wiecej niz koniecznie musze byc. A reszta tego wewnetrznego
                  swiatla zalezy tylko od tego z kim sie jest. Chyba jestem sknerasad((i stad ta
                  filozofia zyciowasmilePrzedzej bym wydala na pozyteczne rzeczy niz na chirurga co
                  by mnie dziubal rura po tylku lub nie daj Boze po brzuchu.Ale jakbym znalazla
                  sponsora, ktory zafundowalby mi: figure Cher, buzke Demi Moore, a sam wygladal
                  jak "wiekowy" Mel Gibson... to kto wie czy bym sie nie odwazyla?smile))
                  • skir.dhu Re: Starzenie sie 10.04.06, 20:18
                    To ja jeszcze o aktorkach 2 slowa. Uwielbiam brytyjskie seriale. Kryminalne,
                    komediowe, obyczajowe - wszystkie. Wlasnie dlatego, ze nie ma w nich gwiazd
                    slicznych, wiecznie mlodych i "nieludzkich" dopracowanych przez Amerykanow do
                    poza-ziemskiej perfekcji. Brytyjscy aktorzy i aktorki sa normalni, miewaja
                    krzywe zeby i grube kostki, starzeja sie, siwieja, chudna lub tyja - jak
                    ludzie. I Ich magia nie sprowadza sie do braku zmarszczek - Ich kunszt jest
                    zdecydowanie ponad ulotnoscia mlodosc. Podobnie jak naiwnie wierze, ze moj
                    wlasny wdziek i inne walory tez sa ponad ulotnoscia mojej mlodosci wink
                    Przy okazji - wciaz mam zal do Hugh Grant'a, ze sobie wyprostowal zeby wink))) Po
                    co?
                    Skir Dhu
                  • josarna Re: Starzenie sie 10.04.06, 23:15
                    A ja jednak przyznaję, że bardzo bolą mnie złośliwe uwagi facetów w różnym
                    wieku na temat "starych bab" np. 40+. Wkurza mnie to tym bardziej, że z racji
                    mojej pracy obserwuję grupy obchodzące np. 30-lecie matury i widzę, że Z REGUŁY
                    wśród pań jest znacznie więcej dobrze wyglądających i tryskających energią;
                    panowie są nieco "skapcaniali". Nie sądzę, by kobiety udawały. Mój mąż wygląda
                    dobrze (może ja go tak widzę smile), ale tańczyć i biegać po lesie muszę sama, bo
                    jego to nuży i męczy, a tymczasem mnie roznosi energia. Za to w pracy stanowimy
                    jedność.
                    • mantra1 Re: Starzenie sie 10.04.06, 23:40
                      Dla mnie slowo "baba" niekoniecznie musi konotowac przymiotnik "stara".
                      Ostatnio czesto widuje na ulicy samochody z napisem "Babska szkola jazdy" i
                      chyba ani kursantki, ani zatrudnione w niej instruktorki nie protestuja
                      przeciwko tej nazwie. Uwielbiam chodzic na babskie imprezki, na ktorych
                      wszystkie jestesmy mlode, wesole i dynamiczne "laski", a przeciez baby smile)
                      Chadzam tez na babskie ploty, bo jak inaczej je nazwac??? Lubie tez byc
                      "dobabiana", co w naszym domowym slangu oznacza mniej wiecej wszelkie "extras i
                      bonusy", jakie dostaje li-tylko z tego powodu, ze jestem baba. Nawet w necie
                      znalazlam kiedys jakies damskie forum o wdziecznej nazwie "Same baby", na ktorym
                      pisuja glownie mlode mezatki i mamuski smile No, ale pewnie kazdy nieco inaczej
                      czuje jezyk ojczysty. Mnie "baba" nie razi.
                      A na pytania z ankiety Baby-Onkwe odpowiem:
                      1. a - no, moze bez tych Mani-kurów, bo oprocz kozikow istnieja jeszcze rozne
                      poreczne klapcążki i pilniki, niekoniecznie do drewna smile)

                      2. a i b (to zalezy, czy balejaż ton-w-ton-slonce-Karaibow, czy na "zebre")smile)
                • skrzydlate Re: Starzenie sie 10.04.06, 23:08
                  popaye
                  nie tylko kobiety intensywnie koryguja wyglad, mezczyźni coraz czesciej po te
                  sposoby siegaja, a taki typ metroseksualny.. mowi ci to cos? farbuja sie,
                  paznokietki pieszczą, kremikow uzywaja pachnacych meskich, gola sobie torsy, ja
                  bym sie specjalnie nie dziwila, bo wlasciwie skoro lubia to co w tym zlego,

                  osobiscie ja sama tez musze zadbac o pewne szczegoly co by nie wygladac jak
                  yetti dziki z prerii wink)) no coz, swiat taki jest i troche sie trzeba przystosowac
    • onkwe Re: Starzenie sie 10.04.06, 22:07
      Zastanawiam sie, czytajac niektore powyzsze wypowiedzi, w ktorym miejscu
      przebiega tak naprawde granica pomiedzy dbaniem o siebie, a
      dzialaniami "upiekszajaco-korekcyjnymi" i gdzie konczy sie swiadomosc wlasnego,
      atrakcyjnego wygladu, a zaczyna narcyzm – i to w przypadku obu "pci"?
      Czy aby czasem ta granica nie zalezy od tego kogo oceniamy, ale kim jest
      oceniajacya? Czyli, czy nie ma tu wplywu wiek oceniajacego/ej, pochodzenie,
      wyznanie, a inaczej normy i stereotypy na jakich opiera sie osoba
      wyglaszajaca opinie o 'starzeniu'?

      Przyklady :

      1. jesli facet zamiast obrzezac pazury kozikiem i wyciskac syfy z nosa przed
      lustrem, chodzi na manikjura i pedikjura i maseczke oczyszczajaca raz w
      miesiacu do pani Basi, zalicza sie to jako:
      a. dbanie o siebie
      b. dzialanie upiekszajaco-korekcyjne
      c. narcyzm

      2. jesli baba 40+ miast pozwolic, by jej sliczne i naturalne siwe skronie
      robudzaly meskie zadze i mezowskie chucie, zaudaje sie raz w miesiacu do pani
      Krysi na pokrycie owlosienia 3 kolorowym- szalonym bale..tego , to zalicza
      sie jej dzialanie jako:
      a. dbanie o siebie
      b. dzialanie upiekszajaco-korekcyjne
      c. narcyzm

      przyklady mozna mnozyc...

      powiedz mi co odpowiedziales/as, a powiem Ci kim jestes ..wink))
      • warum Re: Starzenie sie 10.04.06, 22:20
        Dopisz sobie wielki MINUS za te babe ...widziales gdzies tu takowe? wrrr, az
        rzucilam robote,zeby to wpisac /mimo, zem ze spineczka we wlosach, a jakzesmile/
        • mantra1 Re: Starzenie sie 10.04.06, 22:37
          warum napisała:

          > Dopisz sobie wielki MINUS za te babe ...widziales gdzies tu takowe?
          ****
          Noooo...ja widzialam. Nawet na wlasne oczy: Onkwe smile))
        • onkwe baby, ech te baby ...;) 10.04.06, 23:33
          Dziekuje kolezance mantrze uan za poreczne wyreczenie i zareczam ze ma
          racje ! smile) Coz, baba ( i jej znajomi ) jaka jest , kazdy widzi....a
          szczegolnie bystra w tem wzgledzie jest kolezanka popaye ( inklusive raz w
          tygodniu, ofkorz ) ..wink))
      • popaye Re: Starzenie sie 10.04.06, 22:59
        Wszystko mozna doprowadzic do absurdu.
        Onkwe, a jakze, pokazala jak mozna - brawo!.

        Rozumiem iz panowie znajomi Onkwe, dziela sie na takich ktorzy rzezaja pazury
        kozikiem (tepym? bo dla masochistow musi to wzmacniac przyjemnosc!)
        albo sytematycznie (raz w tygodniu?) poddaja sie intensywnym zabiegom w
        Gabinetach Kosmetycznych (mani & pedi - cure inklusive!).

        Siwiejace wlosy Partnerki jako "rozbudzacz zadzy" w otoczeniu towarzyskim Onkwe
        - to tez rarytas!
        Paluszki lizac i.. pogratulowac doboru opto-afrodyzjakow smile
        Nawet J.Kaczynski by tego nie wymyslil! - wow!
        • onkwe Re: Starzenie sie 11.04.06, 00:11
          popaye napisał:


          > Rozumiem iz panowie znajomi Onkwe, dziela sie na takich ktorzy rzezaja pazury
          > kozikiem (tepym? bo dla masochistow musi to wzmacniac przyjemnosc!)
          > albo sytematycznie (raz w tygodniu?) poddaja sie intensywnym zabiegom w
          > Gabinetach Kosmetycznych (mani & pedi - cure inklusive!).
          Rozumiem iz panowie znajomi Onkwe, dziela sie na takich ktorzy rzezaja pazury
          kozikiem (tepym? bo dla masochistow musi to wzmacniac przyjemnosc!)
          albo sytematycznie (raz w tygodniu?) poddaja sie intensywnym zabiegom w
          Gabinetach Kosmetycznych (mani & pedi - cure inklusive!).

          Cieplo, cieplo, kolezanko Popaye, iscie babski szosty zmysl posiadywacie wink !
          Fakstycznie, moi znajomi dziela sie na Indianow i Kowbojow, czyli na dzikusow
          z tomahawkamy i polcywilizowane blade twarze z kozikamy. Niestety, obydwa te
          podgatunki omijajo manikjury i pedikijury niczym zaraze, ale na waxowanie
          bikini do saloonu zlatujo sie jak muchi..


          > Siwiejace wlosy Partnerki jako "rozbudzacz zadzy" w otoczeniu towarzyskim
          Onkwe
          >
          > - to tez rarytas!
          > Paluszki lizac i.. pogratulowac doboru opto-afrodyzjakow smile



          A fee, tak sie publicznie slinic po paluchach, kolezanko Popaye ...wink)
          Ta siwizna tu i owdzie, ( przeplatana lysino nawiasem mowiac ), to tylko
          jeden z wielu babowo-onkwowych 'wabikow'. Dopelnie konterdefekta, cobyscie nie
          mialy watpliowsci, kto tu najpiekniejszy na forum i komu zadne zabiegi
          upiekszajaco-konserwatorskie nie sa potrzebne.
          A wiec: dwudniowe pampersy, rozmiar XXXL, wypadajaca i klapiaca intymnie
          sceka, przerzucone przez ramie na plecy obfite cyce ( coby sie nie majtaly ),
          tudziez seksowne, przecizylakowe ponczochi powabnie obwarzankujace sie na
          sarenkowych ( czytaj ‘wlochatych’ ) nozkach ...
          Pa! Letem na podryfff ! wink)


          > Nawet J.Kaczynski by tego nie wymyslil! - wow!

          e tam, kadzicie mi kolezanko, kadzicie... Przyznajcie lepiej, co chcecie
          wyludzic ode mnie sekreta na wietrzno mlodosc wink
        • skir.dhu Nie obejdzie sie ;) 11.04.06, 00:13
          Ona jest wsrod kamieni rwacym swiatlem strumyka
          Wiewiorkami po drzewach po galeziach pomyka
          Ona iskra w kamieniu, ona mlekiem w orzeszku
          Ona swiata ciekawa, jak miedziany grosik w mieszku

          Ta nasza mlodosc z kosci i krwi
          Ta nasza mlodosc co z czasu kpi
          Co nie ustoi w miejscu zbyt dlugo
          Ona co pierwsza jest potem druga
          Ta nasza mlodosc, ten szczesny czas
          Ta para skrzydel zwinietych w nas

          Ona kwiatem we wlosach, octem w jablkach jest pierwszym
          Gorzka piana na piwie w swiata gwarnej oberzy
          Buntem jest niespelnionym co na serce umiera
          Ona tylko to daje co innemu zabiera

          T.Sliwiak
          • alfredka1 Re: Nie obejdzie sie ;) 11.04.06, 11:34
            Starość

            Coraz trudniejsze do wypowiedzenia
            te póżne pogranicza smutku i marzenia:
            więc tyle trzeba przebyć fraz
            i słów
            i brzmień
            by nie znleżć niczego
            co wypowie
            mnie?
            /JKulmowa /
    • josarna Re: Starzenie sie 11.04.06, 20:19
      Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze dbamy o siebie, dlaczego rażą mnie osoby
      ewidentnie zaniedbane. "Stary" czy "młody" wygląd nie ma tu nic do rzeczy.
      Doszłam do wniosku, że jesteśmy takim samym obiektem jak mieszkanie, czy ogród,
      które powinny być estetyczne, bo umilają nasze życie. Dlaczego kobiety bardziej
      dbają o siebie? A dlaczego widzą brudną firankę, której mężczyzna w życiu nie
      zauważy?
      • warum Re: Starzenie sie 11.04.06, 20:54
        Dbanie o siebie to inwestycja? Wiecej nam zaproponuja? Na cenniejszych nas
        wycenia? Czy w eleganckich butach i z torebeczka dobrana do rekawiczek czy
        odwrotnie bedziemy innymi ludzmi? nawet podlac kwiatek mozna z koniecznosci lub
        z przyjemnoscia, wiec wszystko wg mnie - jak sie i jestesmy przez innych
        postrzegani zalezy tylko od naszego aktualnego " srodka".
      • popaye Re: Starzenie sie 11.04.06, 21:21
        mysle Josarno, ze ma to podobne podloze jak przypisywana rodzajowi meskiemu
        podswiadoma chec przekazania wlasnych genow jak najwiekszej liczbie potomstwa.

        Panowie pod wplywem wymogow cywilizacyjnych tlumia w sobie te zapedy wylacznie
        z powodu presji srodowiskowo-prawnych.
        Nalozony na Nich obowiazek odpowiedzialnosci (w tym i przede wszystkim
        materialnej!) za wychowanie potomstwa, w wiekszosci przypadkow hamuje
        skutecznie te zapedy! smile).

        Z tych samych powodow (podswiadomie) kobiety daza do zwiekszenia swojej
        atrakcyjnosci zewnetrznej.
        Skoro "dowiedziono" wysoka atrakcyjnoscia partnerska kobiet mlodych, zgrabnych
        i o zewnetrznych atrybutach zblizonych do modelu aktualnej mody , a madrosc,
        rozwaga i odpowiedzialnosc sa (ponoc jednak) wtorna cecha kobiecej atrakcyjnosci
        - nie ma sie co dziwic, ze kobiety bardzo (bardziej od mezczyzn) dbaja o swoj
        wyglad zewnetrzny.

        Nie jest prawda iz mezczyzna(i) "nie widza" ROZNICY miedzy brudna i czysta
        firanka w oknie.
        Z meskiego punktu widzenia nie jest to dominujaco decydujace o stanie standardu
        ogniska domowego w ktorym przyszlo im zyc.
        Wazne sprawy sa "grubej natury" - caly dach nad glowa, zapewniona energia do
        ogrzewania i.... zarcie!.
        Nieuprana firanka - hmmm.... da sie przezyc! (z meskiego punktu widzenia) ale
        "zimne gary" i jedno opakowanie niskokalorycznego jogurtu w lodowce gdy ONI
        wiekszosc czasu haruja na zapewnienie bytu rodzinie - spowoduje NATYCHMIASOWA
        reakcje panow! smile
        Nie musze Cie chyba przekonywac iz bedzie to reakcja mocno "krytyczna" smile)
        Argument: "nie ma co jesc bo... pralam firanki i szorowalam okna - hmmmm....
        to nie sa wymowki dobre na dluzsza mete i napewno nie spowoduja meskiego
        zachwytu.

        Wiekszosc kobiet (podswiadomie) marzy by ich partnerzy byli bardziej "kobiecy"
        w ocenie i widzeniu Swiata, w tym podzielali Ich (kobieca) wrazliwosc
        estetyczna.
        Z drugiej strony: partner "przesadny pedant" to skaranie boskie i upierdliwosc
        nie majaca sobuie rownych.
        Dziewczyny,-
        chyba Was (40+) juz nie musze uswiadamiac iz my (chlopy) jestesmy troche
        inaczej skonstruowani psychicznie niz Wy i.... w Waszym swiecie wrazliwosci,
        odczuc i spektrum estetycznym poruszamy sie jak (generalnie) slonie w sklepie
        z porcelana!.
        Wyjatki czesto prowadza do przegiec ktore Wam tez beda na dluzsza mete uciazliwe
        i meczace bo panowie sa (z natury) zbyt malo "elastyczni".
        Testosteron nijak nie da sie zastapic estrogenem, podobnie jak sol - pieprzem,
        niby da sie zjesc ale... to nie TO! smile
        pozdrawiam,-
        pE
        • banitka51 Re: Starzenie sie 12.04.06, 03:31
          Och, popaye, och! Dlaczego? dlaczego uważasz (wyżej napisałeś), że kobieta (np
          Twoja) powinna o siebie dbać, żeby wyglądać na 20 lat??? Dlaczego ona musi tak
          wyglądać, skoro wokół coroczna świeża produkcja dwudziestolatek pręży się i
          gnie, no i jest na czym oko zawiesić?
          Stworzyliśmy sobie sami wzorzec 'wiecznie młodych', jakby zmarszczki i siwizna
          były wstydem i hańbą.
          Moja babcia mawiała - głowa (miała na myśli kapelusz - teraz raczej fryzura),
          dłonie i buty mówią o kobiecie wszystko. Chodziło jej o najważniejsze "punkty".
          Do czasów obecnych dalej aktualne. Tyle, że teraz przemysł "urody" rozrósł się
          niemożebnie. Osobiście podziwiam wszystkich, którzy mają czas na kosmetyczki,
          solaria, masaże, wybielanie zębów, powiększanie ust, bolesne inplantowanie tu i
          ówdzie silikonu, odsysanie...
          Czy nie za dużo w tym formy, a nie za mało dbałości o treść, którą tak naprawdę
          zbieramy przez całe życie - na starość właśnie? Skąd wziąć czas na pracę, dom,
          rodzinę, jakiś kawałeczek twórczości własnej (obojętne - zupa, ciuch jakiś, list
          do dalekich bliskich), kiedy pochłonąć książkę ciekawą, ugościć przyjaciół na
          nocnej herbatce, wyskoczyć na basen - nie wspominając już o takim drobiazgu, jak
          np. remont domu? I jak tu znaleźć godzinę na ów 'salon', gdy jeszcze tygodniki
          nie przejrzane, a na forum też by się chciało wdepnąć?
          Moim zdaniem (chyba odmiennym?) ciało powinno nam służyć, a nie my jemu, musimy
          o nie dbać, ale nie po to je mamy, żeby młodo wyglądało, tylko by sprawne było.
          A godne starzenie się to chyba raczej dbałość o niezatracenie optymizmu, radości
          życia, sympatii do ludzi, zwierząt (niekoniecznie insektów, chociaż pchła to też
          istota) i ciekawości świata. Na walkę ze zmarszczkami szkoda mi czasu. I tak
          wyjdą w miejscach, gdzie nie powinny. (Nie mogłyby się wszystkie umówić na
          plecach? Też sobie miejsce wybrały - akurat w lustrze widoczne!).
          Dziewczyny! Nie dajmy się zwariować-zrujnować, na nic czas poświęcony i grosz
          wywalony, stracić parę tygodni, by rok w wyglądzie zahamować, to chyba strata
          tych właśnie tygodni, tak cennych w... hm... pewnym wieku.
          Gdy masz 20 lat - masz twarz, jaką dostajesz od rodziców, gdy 40 - jaką dało ci
          życie, a gdy 60 - na jaką zasłużyłeś. A więc - głowa do góry, plecy prosto i
          uśmiech na wierzch!
          • josarna Re: Starzenie sie 12.04.06, 11:25
            Akurat z tym się zgadzam: doba jest stanowczo za krótka, by marnować ją na
            jakieś "wszczepy". W żaden sposób nie udaje się zrobić wszystkiego, co by się
            chciało. Powinnam wkuwać angielski, bo jakimś cudem cudzoziemcy odnaleźli mnie
            w środku lasu (ten internet!). Wymóg efektywości pozwala mi na robienie tylko
            tego, co zajmuje mało czasu, a przynosi jakieś efekty, a zatem krem można
            zastosować a o jeździe do kosmetyczki nie ma mowy. Masz rację: nie dajmy się
            zwariować! W Szwecji niemal każda kobieta przechodzi operację plastyczną, a mi
            się to wydaje jakąś formą oszustwa - oczywiście jest to tylko takie moje
            wewnętrzne odczucie! Akceptuję dbanie o siebie mniej więcej tak, jak dba się o
            dom czy ogród, czyli w granicach rozsądku i nie kosztem czytania, czy kontaktów
            z ludźmi. I oczywiście głównym celem powinno być zdrowie i dobra kondycja, a
            nie upodabnianie się do córki. Nie rozumiem dlaczego starszy człowiek miałby
            być brzydki? Czy istnieje jeden ideał piękna? To tak, jakby uznać, że tylko
            jeden gatunek roślin powinien królować w ogrodach.
        • josarna Re: Starzenie sie 12.04.06, 11:03
          Akurat ja jestem typem dosyć "męskim", tzn. nie umiem ozdabiać i lekko
          zakurzone firanki mi nie przeszkadzają. Nie pojmuję siostry, która pierze
          czyste firanki, bo jak się nie narobi, to święta się nie liczą.
          Gdy remontujący coś fachowiec woła, że trzeba podjąć "męską decyzję", to mąż
          odpowiada: "A, to proszę rozmawiać z moją żoną" smile). Syn żartuje, że da mi na
          imieniny stos instrukcji obsługi. Mąż czasem mnie strofuje, że powinnam włożyć
          coś bardziej eleganckiego niż porcięta. Kocham jeździć po wertepach i podglądać
          sarny. Mimo to bez dobrego kremu czuję się nieszczęśliwa, 3 kilogramy nadwagi
          załamują mnie i dbam, żeby się ładnie zestarzeć.
          To jestem kobietą, czy nie?
          • banitka51 josarna 12.04.06, 14:23
            jesteś, jesteś! tylko nie mieścisz się w ramach "pustej", a tak wiele ludzi
            chciałoby nas widzieć.
            Też uwielbiam fizyczną pracę, ale wolę zrobić półki, jak wiecznie (czyt.
            codziennie) bawić się ścierką i odkurzaczem. To mało efektywne.
            Kobiety, którym codzienne rytuały gosposi dają satysfakcję chyba są mało
            kobiece, bo człowiek bez przerwy krzątający się wokół spraw nie do zakończenia
            to jakieś perpetuum mobile...
            Wiem, że "mimo wszystko" jestem kobietą.
            • marysia9615 Re: Starość. 28.11.06, 18:12
              Trudno jest przyjąć że się starzejemy.tak jest w moim przypadku gdy widzę swoją
              trójkę dzieci jak rosną.Dwoje poszło na swoje ale wciąż potrzebują
              wsparcia.chciałabym wrócic do lat mlodości,zeby zmienić i naprawic swoje błędy
              wybór męża ,zawodu.
              • victoria13 Re: Starość. 28.11.06, 18:44
                To fakt..starzejemy sie , ale tylko fizycznie.
                Psychicznie wciąż jesteśmy przeciez młode.
                A niech ktos powie ze nie chciałby innego męża lub prace.
                Co prawda nie wiemy jakby to było ? może lepiej a może gorzej.
                Ale jakby tak mozna zostawić terazniejszy rozum i powrócić do lat no...
                młodzieńczych.Ale to by była radocha !
                Pomarzyć dobra rzecz ! we wtorek wieczorkiem...
                • czubatek Re: Starość. 28.11.06, 21:26
                  Jak dobrze jest pomarzyc o minionej mlodosci w te dlugie jesienne wieczory,
                  niestety zbliza sie starosc,ktora tez moze byc pieknasmile)))
                  • alfredka1 Re: Starość. 28.11.06, 21:47
                    Nie marz o młodości, czasami tylko powspominaj nie tylko dobre ale i to co złe
                    było. Bilansu lepiej nie rób, przeważnie jesteśmy na minusie. A starośc wcale
                    nie jest zła. Jeżeli jesteśmy sprawni umysłowo, fizycznie i nie straciliśmy
                    poczucia umoru /jeżeli taki mielismy/ to nie jest przykra. Nooo czasami jest,
                    gdy na twój widok podrywa się ktoś w tramwaju i miejsca ustępuje. Zdarza mi się
                    to czasami. Na szczęście jeszcze mnie harcerze przez ulicę nie przeciągają smile))
                    więc uważam że starość mam całkiem udaną smile)) pozdrawiam moją kochaną młodzież
                    czyli współforumowiczów i dziękuję, że mnie nie "przeciągają", a nawet są tacy
                    co umawiają się już ze mną na przyszły rok w Tary - odważni smile
                    • omeri Re: Starość. 28.11.06, 21:49
                      Mamy tyle, na ile się psychicznie czujemy i to jest wspaniale w ludzkiej
                      naturze!
                      • mammaja Re: Starość. 28.11.06, 23:02
                        Jakie starzenie? Gdybyscie widzieli jak baluja sluchacze Uniwersytetow
                        Trzeciego Wieku, jakie maja plany na przyszlosc, jak potrafia sluchac wykladow i
                        dyskutowac,
                        przekonalibyscie sie, ze wszystko jest wzgledne.Ostatnio zpisal sie do nas jeden
                        bardzo mily byly olimpijczyk i jeden byly ambasador smile Wreszcie czuje sie
                        naprawde mlodo w tym towarzystwie smile
                        • kanoka Re: Starość. 29.11.06, 08:59
                          Dlaczego tak wypieramy ze swojej świadomości starość i starzenie się? Jeżeli
                          dożyjemy, czeka nas wszystkich. Pamiętajmy, że starość zaczyna się wczoraj
                          www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=156
                          • kanoka Re: Starość. 29.11.06, 09:03
                            poprawka
                            www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=1566
                            • maryna04 Re: Starość. 30.11.06, 00:10
                              Przeczytalam link podany przez Ciebie Kanoko. Bez obrazy, to sa prawdy
                              oczywiste. Pan wykladowca dziwi sie, ze studenci nie maja pojecia o systemie
                              emerytalnym w Polsce, bo tego nie ucza w szkole. W Ameryce i mysle, ze we
                              wszystkich krajach zachodnich o ustabilizowanych systemach emerytalnych o
                              emeryturze moze nie ucza w szkole, ale kazdy wie, ze tyle bedzie mial ile sobie
                              wypracuje. A nawet na tym forum wiele doroslych osob uwazalo, ze kobieta
                              powinna odejsc wczesniej, tak samo jak same kobiety nie moga zrozumiec, ze
                              dluzsze siedzenie z dzieckiem w domu obniza przyszla emeryture, w drastycznych
                              przypadkach moze okazac sie, ze wzorowa matka po odchowaniu dzieci i
                              zestarzeniu sie mezowi nigdy juz nie zapewni sobie pieniedzy na starosc.
                              Najbardziej dziwi mnie beztroska panstwa w sprawie, kto bedzie skladal sie na
                              emeryture tego starzejacego sie spoleczenstwa. Rzad sie sam wyzywi, a
                              spoleczenstwo? Nigdy tak nie bylo, zeby jakos nie bylo, czy tez - po nas chocby
                              pozar. Nie widze nic nadzwyczajnego, ze niektorzy ludzie pracuja dlugo powyzej
                              60-tki, czym "straszy" przepytywana.
                              Moglabym w tym temacie dlugo, poniewaz w nim widze jedne z najwiekszych roznic
                              miedzy Polska i Ameryka, ze strony nie tylko finansowej, czy tez
                              socjologicznej.
                              Kilka tygodni temu w artykule redakcyjnym w Polityce pisano o problemie
                              starosci. Nie wiem ile lat ma autorka, oczekiwalam arykulu o problemach
                              ekonomicznych z jakim bedzie sie borykalo panstwo, potrzebie wiekszej
                              propagandy zdrowego trybu zycia i nastawienia spoleczenstwa, ze starosc to
                              kolejny etap zycia, a nie kleska. Zamiast tego byl to stek nieprawd i polskich
                              sterotypow okraszonych martyrologicznymi przykladami co przechodza dzieci
                              opiekujace sie chorymi rodzicami. Mialam uczucie, ze jedynym slusznym
                              rozwiazaniem bedzie jesli sie powiesze w odpowiednim czasie, zeby nie
                              zadreczyc swoich dzieci. Tak mnie zniesmaczyl ten artykul, ze az napisalam
                              list do tygodnika, ktory zreszta wydrukowali. Owa dziennikarka pisala, ze jak
                              czlowiek skonczy 40-tke i dzieci podchowa, to wpada z deszczu pod rynne, bo
                              trzeba sie zaczac opiekowac swoimi schorowanymi, niedoleznymi rodzicami.
                              Autorka stwierdzila, ze obecnie wprawdzie zyjemy dluzej, ale obecnie 60-latek
                              wcale nie jest zdrowszy niz byl kiedys. Pytam w takim razie po co profilaktyka,
                              szczepienia, antybiotyki, inne leki, propagowanie zdrowego trybu zycia itd...
                              To kosztuje, wiec moze od razu lepiej przeznaczyc pieniazki na domy opieki/
                              Autorka nie zauwaza, ze 60-latek nawet z pewnymi chorobami daje sobie normalnie
                              rade i nie musi miec opiekunki do lykniecia pastylki, czy przejscia przez
                              jezdnie. Jak by w odpowiedzi na to kilka dni pozniej przeczytalam w jakims
                              amerykanskim tygodniku faktyczne dane o zdrowiu mezczyzn w XIXw na podstawie
                              zapisow stanu zdrowia zolnierzy w armii amerykanskiej, jak rowniez
                              udokumentowane historie rodzin przez wiele pokolen. W wieku lat 30+ ludzie
                              cierpieli na choroby, ktore obecnie robia sie "modne" po 60-tce.
                              • kanoka Re: Starość, ageizm, test 30.11.06, 10:01
                                Żadnej obrazy, Maryno - mam świadomość, że to prawdy oczywiste, ale niestety, w
                                Polsce, w powszechnym odczuciu - nie do końca. Że w Ameryce jest i było inaczej
                                - nie wątpię, ale większość z nas, żyje tu i teraz. A tu, niestety nagminnie
                                idzie się na wypłacanie wynagrodzenia "pod stołem", lipne przechodzenie na KRUS
                                - co nie zawsze oznacza zawarcie dodatkowego ubezpieczenia.
                                W naszym społeczeństwie, liczy się konsumpcja dziś, a nie to, co będzie jutro.
                                Niewątpliwie, jest to po części efekt socjalistycznego wychowania, "państwo da,
                                bo mi się należy", ale i skutek wojny, w której pokolenie naszych rodziców,
                                straciło tak wiele, że swoim dzieciom często przekazywało myśl, że nie warto
                                gromadzić dóbr materialnych. Co gorsza, współczesna polityka i prasa, tez nas
                                straszy- utwierdzając w negatywnych wzorcach - a to przekazaniem
                                składek II filaru do ZUS
                                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3749420.html
                                a to w ogóle rychłym bankructwem tegoż
                                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8612387,wiadomosc.html?ticaid=12c62
                                Więc może myślenie - jakoś to będzie - nie jest w Polsce całkiem nieuprawnione?
                                A na serio, to mnie przeraża ageizm, który widzę na co dzień, (nie,jeszcze nie w
                                stosunku do siebie) i to szczególnie w dużych miastach. W małych miasteczkach i
                                na wsiach, nie jest on tak widoczny, ale w Warszawie - tak sad((
                                Statystyczna starość w Polsce - tutaj
                                www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=142
                                A ageizm w pracy? - proszę bardzo!I racje ma Kran, pisząc, że najmniejszy jest w
                                Norwegii
                                biznes.interia.pl/news?inf=813814
                                Ageizm jest powszechny we współczesnym świecie - czasem tylko nieco
                                zamaskowany. I myślę, że im wyższa kultura materialna, tym ten ageizm jest
                                większy sad(Chcesz sprawdzić swoja postawę - wykonaj test utajonych skojarzeń
                                implicit.harvard.edu/implicit/poland/
                                Pamiętam, że ten test wykonywałam parę lat temu - wówczas jeszcze ze strony
                                wyłącznie anglojęzycznej - niestety, nie mam zapisanego wyniku. Dzisiaj wykonam
                                go po polsku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka