Dodaj do ulubionych

Przeczytane dzisiaj XIII

17.12.06, 18:05
Alfredka nie przestrzega porządku logicznego. Ciągle jej powtarzam, że po
100 powinno być 1 , a ona nicsmile)
Obserwuj wątek
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 17.12.06, 22:35
      Przeczytane na Onecie przed snem

      „Polska pozwana za odmowę aborcji - decyzja Trybunału w Strasburgu
      Międzynarodowy Trybunał w Strasburgu podjął już decyzję w sprawie precedensowego
      oskarżenia Polski przez p. Alicję Tysiąc (odmowa lekarza przeprowadzenia tzw.
      aborcji) - pisze w swoim blogu Ryszard Czarnecki.
      wiadomosci.onet.pl/1451919,69,item.html”
      Niedawno, pisał o tym „Przegląd”, pisała „Ośka”, GW, no i Trybuna
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kraj&name=2776
      „skarga Alicji Tysiąc przeciwko Polsce. Drobna kobieta, której odmówiono w kraju
      prawa do legalnej aborcji. Urodziła dziecko, Julię. Ale ta trzecia już ciąża
      sprawiła, że Alicja do końca życia będzie kaleką. Z pierwszą grupą inwalidzką, z
      denkami od butelek na nosie zamiast okularów, prawie niewidoma. Alicja Tysiąc
      nie ma wypchanego portfela. Nie było jej stać ani na podziemie aborcyjne, ani na
      przekonywanie urzędników i lekarzy. Wygląda bardzo niepozornie. I pewnie dlatego
      była popychana i lekceważona. Ale okazało się, że to bardzo dumna kobieta. Gdy
      nikt w kraju nie chciał jej wysłuchać, postanowiła bronić swoich praw przed
      Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.”
      www.oska.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=122&Itemid=134
      „Alicja Tysiąc ma poważną wadę wzroku. Lekarze ostrzegali ją, że kolejna ciąża
      (miała już dwoje dzieci) może grozić nawet całkowitą ślepotą. Kiedy jednak w
      2000 r. zaszła w ciążę i chciała uzyskać od tych lekarzy zaświadczenie o
      zagrożeniu dla wzroku - odmówili, mówiąc, że nie ma pewności, że ciąża zagrozi
      wzrokowi.
      Dopiero przy pomocy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny udało się jej
      znaleźć lekarza, który wydał zaświadczenie uprawniające do aborcji z powodu
      zagrożenia dla zdrowia ciężarnej. Ale wtedy okazało się, że nie może znaleźć
      lekarza, który aborcję wykona.
      194 legalne aborcje
      Według najnowszego raportu rządu w 2004 r. dokonano w Polsce 194 legalne zabiegi
      przerwania ciąży, w tym 62 z powodu zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, 128 z
      powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu
      albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu i trzy, ponieważ ciąża była
      wynikiem przestępstwa (gwałt, kazirodztwo, wykorzystanie bezradności). W tym
      samym czasie w Hiszpanii, która ma podobną liczbę ludności i podobne przepisy
      aborcyjne, wykonano 85 tys. aborcji.

      W Polsce największa śmiertelność noworodków w UE
      Według danych zebranych w 2003 r. w ramach europejskiego programu badania
      poziomu opieki nad noworodkami (MOSAIC) Polska jest na pierwszym miejscu wśród
      krajów Unii Europejskiej, gdy chodzi o śmiertelność wcześniaków. Rodzi się u nas
      też trzy-cztery razy więcej niż w innych krajach dzieci z poważnymi wadami.
      Specjaliści wskazują dwa powody: mała liczba badań prenatalnych i praktyka
      działania ustawy antyaborcyjnej. W przeciwieństwie do Francji, Danii, Belgii,
      Niemiec, Włoch, Holandii, Hiszpanii czy Anglii nie usuwa się w Polsce ciąży, gdy
      płód jest ciężko uszkodzony. Rodzą się dzieci pozbawione płuc, przepony, nerek
      czy mózgu, skazane na śmierć.”


      A oto, co pisało polskie Prolife – Forum Kobiet Polskich
      www.hli.org.pl/cgi-bin/hlinews/fullnews.cgi?newsid1139322327,52934,
      Artykuł zlinkowany, ale nie wchodzi, wiec zasadnicze sprawy, kopiuję)
      „Trybunał w Strasburgu zakomunikował sprawę polskiemu rządowi, prosząc o zajęcie
      stanowiska. Rząd uznał skargę za niedopuszczalną i zaprzeczył, żeby w Polsce
      kobiety miały problem z prawem do aborcji w przewidzianych prawem sytuacjach.


      Drugą opinię „amicus curiae” przygotowało Forum Kobiet Polskich. W dokumencie
      wykazano bezzasadność podnoszonych zarzutów wobec polskiego prawa chroniącego
      życie ludzkie od poczęcia. Prawo do prywatności nie może oznaczać ograniczenia
      praw dziecka poczętego i poszerzenia zakresu legalnej aborcji.

      Forum zwróciło także uwagę na konieczność dokładnego zapoznania się z medycznym
      kontekstem sprawy. ”Zależności między utrzymaniem ciąży i porodem, a
      pogorszeniem się wzroku Pani Alicji Tysiąc są wątpliwe w świetle ekspertyz
      medycznych” – powiedziała Ewa Kowalewska, prezes Forum Kobiet Polskich.

      W opinii Forum, także pozostałe zarzuty, jakie podnosi się w skardze Alicji
      Tysiąc wobec polskiej ustawy chroniącej życie dziecka nienarodzonego nie mają
      uzasadnienia w świetle Konwencji Europejskiej.”


      Czekamy na wyrok Trybunału – czy będzie taki, jak prorokuje europoseł Czarnecki?
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 08:39
      Znowu o poprawności politycznej, tym razem w kontekście Bozonarodzeniowym
      www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3799486.html
      "Symbole religijne znikają nawet z bożonarodzeniowych znaczków pocztowych.
      "Gwiazda Betlejemska i Trzej Mędrcy zostali zastąpieni przez śnieg, renifery i
      tym podobne" - pisze Giordano. Coraz częściej zamiast o "świętach Bożego
      Narodzenia" mówi się o "świętach zimowych" czy po prostu o "świętach".

      W języku angielskim życzenia "Merry Christmas" zastępuje neutralne
      światopoglądowo "Seasons Greetings" ("świąteczne życzenia"), które w Polsce po
      raz pierwszy warszawiacy zobaczyli w 1990 r. w świątecznej dekoracji hotelu
      Marriott. W języku włoskim - zauważa Giordano - dokonał się identyczny zabieg,
      ludzie coraz częściej życzą sobie "bueno festo" ("szczęśliwego święta") zamiast
      tradycyjnego "buon Natale" ("szczęśliwego Bożego Narodzenia").

      Cytując brytyjską prasę, która tę sytuację nazwała "wojną bożonarodzeniową",
      Giordano pisze: "Gdy ktoś odważy się przerwać milczenie towarzyszące tej wojnie,
      słyszy w odpowiedzi, że wszystko to jest uzasadnione troską o nieobrażanie
      niewierzących i innowierców. Tak jakby niewierzący i innowiercy istnieli tylko w
      okresie Bożego Narodzenia i tak jakby nie było obowiązkiem moralnym i
      obywatelskim podtrzymywanie własnej tożsamości (oczywiście z należnym szacunkiem
      dla innych)".
      Wczoraj jednym okiem, obejrzałam na TVN podobny program o USA. Ale tam podobno
      wojna Bożonarodzeniowa jest w odwrocie. Poddał się już Wal Mart (zbyt wiele kasy
      stracił, rezygnując ze sztafażu i artykułów świątecznych w ubiegłym roku), a na
      placu boju pozostał tylko GAP - sieć handlowa, sprzedająca odzież. Może cos
      Maryna na ten temat więcej napisze?
      Przyznam, że chociaż denerwuje mnie, rozpoczynanie przez handel Bożego
      Narodzenia zaraz po Świecie Zmarłych, to pojawiające się w normalnym terminie,
      mikołaje, gwiazdy betlejemskie i choinki, nie wywołują we mnie wysypki. I nie
      odczuwam jakiejś religijności, czy kościelności Świąt - raczej ich
      zeświecczenie, co pozwala mi na nieskrępowane korzystanie z oferowanych przez
      nie przyjemności.
      Telewizotnia tez wczoraj doniosła, że wczoraj w Warszawie odbyła się Wigilia
      katolicka na Placu Teatralnym (szkoda, że połączona z bitwą o darmowe choinki )
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,3799612.html
      i Święto Chanuki
      „Na Placu Grzybowskim w Warszawie zapłonęły w niedzielę wieczorem 3 chanukowe
      świece. Rozpoczął się 3. dzień Chanuki - żydowskiego Święta Światła. Świece
      zapaliły: prezydentowa Maria Kaczyńska, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-
      Waltz i 3 dziewczynki z gminy żydowskiej”
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3798942.html
      Kiedy, nie bacząc na poprawność polityczną, pod którą często skrywa się
      wzajemna wrogość lub tylko(czy aż?) niechęć, powiemy z przekonaniem, że
      wszystkie święta są nasze? Że są wspólne, bo od wieków zakorzenione we wspólnej
      kulturze, historii? Że są radością dla wszystkich? Również dla ateistów? Bo
      przecież chyba lubimy się cieszyć?
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 15:41
        Skad eurodeputowany Czarnecki ma przecieki z sadu w Strasburgu, czy to jest w
        porzadku? Coz, sad ten moze oceniac tylko na podstawie tego, co mu podsunely
        wladze w Polsce. Przeciez w Polsce aborcja jest dozwolona w ekstremalnych
        przypadkach, co potwierdzil rzad polski a wg drugiej opinii to nikt nie moze
        stwierdzic, czy to byl taki przypadek. Amen.
        Co do symboli religijnych w Ameryce, to, niekoniecznie jest to w odwrocie.
        Naogol dla swietego spokoju w metropoliach jest choinka i swiecznik w miejscach
        publicznych, w duzych budynkach podobnie, a jak nie mieszka tam zaden zyd, to
        nie ma swiecznika i odwrotnie, podobnie na wystawach sklepowych. Niektore
        domy towarowe na wielookiennych wystawach maja dekoracje Christmasowe, ale one
        nie sa religijne. Czasem w jakims powiecie jakis Zyd zglosi sprawe, ze akurat
        cos ustawiono pod sosna, pod magistratem, co razi jego uczucia. Sad powiatowy
        to rozpatruje trzeba przyznac niekoniecznie na jego korzysc, albo daje
        zalecenia na przyszly rok. A na glebokiej prowincji amerykanskiej, to juz jest
        tylko Boze Narodzenie, bo Zydow tam nie ma. Kartki firmowe z zyczeniami sa
        zawsze obojetne swiatopogladowo do tego stopnia, ze np listek ponsecji juz
        uznawany jest za symbol religijny, za to moze byc gwiazdka sniegu. Sa tez
        prywatne karteczki ze wspolnym haslem Merry Christmas & Happy Hanukan. Bardzo
        je lubie, czasem wysylam. Zreszta od kilkudziesieciu lat jest i trzecie swieto
        w tym czasie Kwanza. To czarni ustalili sobie jako tradycje swoich korzeni z
        Afryki, maja juz caly rytual, a media z jednakowa powago traktuja to swieto.
        Niech tam. Akurat nie d konca zgadzam sie z cytowanym dziennikarzem Giordano.
        Kiedy bylam w tym roku w Radio City na Bozonarodzeniowym show, ostatni raz
        bylam z 8 lat temu, to nic sie nie zmienilo. 90% rozrywkowy program z dlunogimi
        girlaskami i zgrabnymi "zolnierzykami", piosenki, skecze, efekty swietlne i
        laserowe, a na koniec historia Narodzenia Pana w Betlejem - zakonczona
        wiadomo "walka o pokoj na swiecie".
        Nie wierze, ze Wal - Mart zrezygnowal w zeszlym roku z specjalnej otoczki
        swiatecznej. Przeciez zakupy przed tymi swietami sa omal podstawa
        amerykanskiej gospodarki. Kazdego omal dnia dostajemy sprawozdania ile
        wydalismy w tym roku w porownaniu z zeszlym i ile oczekiwaly poszczegolne
        sieci i branze. Ponadto Wal - Mart to siec na prowicji, np w NY ciagle nie
        wpuszczono tej sieci do miasta, mimo licznych zakusow. A tam to juz 99% to
        ludzie o korzeniach chrzescijanskich. Zreszta dane za zeszly rok tej sieci
        (prawdziwe!!) sa imponujace, podobnie jak McDonalda. He, he, he.
        Co do Marriotta to pragne podac, ze jest to siec bardzo ortodoksyjnego
        wyznania, siec jest wlasnoscia mormonow, nawet nie kilku mormonow - tylko jako
        organizacji religijnej. Szczerze mowiac nie wiem jaka symbolike swiateczna
        stosuja w hotelach. Wiem natomiast, ze wioda spor z Zydami, tzn. Zydzi z nimi,
        bo mormoni maja za zadanie ochrzcic caly zmarly swiat. (Widocznie tylko po tym
        mozna dostapic zbawienia), stad te ich zbiory z dawnych ksiag urodzin, czy
        chrztow. Maja taka ksiazke i chrzcza, nie wiem czy w calosci, zapewne nie
        poszczegolne nazwiska. (Moj maz juz jest ochrzszczony, bo zanazlam go na
        mikrofilmie jego ksiegi parafialnej, teraz zapewne wystarczy wejsc na internet
        i za odpowiednia oplata...) No i Zydzi oburzyli sie, ze nie zycza sobie, zeby
        ich chrzczono, a zrobiono to juz na tysiacach zmarlych tego wyznania.
        Powiedzcie mi, gdzie sie konczy religia, a zaczyna groteska, zreszta nie tylko
        w ostatnim przypadku. Ale to jest tylko tak dla mnie, dla tych, ktorzy wierza w
        swoja jedyna i najlepsza wiare - to sa sprawy zasadnicze.
        • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 16:01
          Ciekawe, jest to, co piszesz, Maryno(jak zwykle), a o Wal Marcie mówili na TVN
          24, że w zeszłym roku był anty Christmasowy,, a w tym - już nie i wypowiadał się
          jakiś ichni dyrektor. A oto i ubiegłoroczny artykuł z GW z tym samym stwierdzeniem:
          "Wielkie sieci handlowe, które przecież na Bożym Narodzeniu zbijają miliardowe
          zyski, na wyścigi od 2-3 tygodni aktualizują swoje kampanie reklamowe,
          wstawiając wszędzie słowo "Christmas", niesłyszane w nich od lat. Na polu walki
          został już tylko osamotniony Wal-Mart, ale to taki gigant, że żadne groźby
          bojkotów ani pikiety świętych Mikołajów przed sklepami w niczym mu nie zaszkodzą."
          www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3082742.html
          A Twoje sformułowanie
          > Powiedzcie mi, gdzie sie konczy religia, a zaczyna groteska
          ma lapidarność i treściwość aforyzmusmile)
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 15:28
      W telewizorni pokazują akcję klubu Gaja - "Jeszcze żywy karp"
      Tu coś na ten temat.
      www.klubgaja.pl/gorace_info/
      Uwolnione karpie w stawie na Wolumenie, pewnie długo nie pożyją, ale celem akcji
      jest zwrócenie uwagi "opinii publicznej, konsumentów, sprzedawców oraz
      instytucji państwowych na niehumanitarne warunki transportu oraz sprzedaży ryb w
      okresie przedświątecznym."
      A tu trochę więcej o ciężkiej doli karpia w drodze na polski stół wigilijny
      www.klubgaja.pl/zwierzeta/karpie/
      Cóż, trzeba przyznać, że nasza tradycyjna, wigilijna ryba, nie ma w Polsce
      lekkiej śmierci.
      W moim rodzinnym domu, wigilijne mordowanie karpia, należało do Mamy (Tata
      miał miękkie serce, chociaż bardzo lubił jeść karpia)i biedna Mama, mordowała,
      sprawiała, przyrządzała i - nie jadła, bo pamiętała nieboszczyka żywym. Kiedy
      dorosłam i w dodatku, rozpoczęłam studia na biologii, mordowanie karpia
      przypadło mnie - i Mama zaczęła go jadać na Wigilię.
      Z biegiem lat, coraz mniej mnie "nie wzruszało" rybne morderstwo i coraz
      częściej kupowałam karpia denata, lub zastępowałam go inna rybą - rzecz jasna -
      odfiletowaną.
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 15:47
        W moim domu ryba pojawiała się już śnięta /akurat! /, przynosił ją wujek,
        którego pasją było ryb łowienie i przygotowywanie na wszystkie możliwe sposoby.
        Umiejętnośc tę nabył bądąc na zsyłce /jeszcze za cara/. Jako ciekawostkę
        napiszę, że zbierał i spożywał wszystkie rosnące w lasach grzyby /"polnych" nie
        tykał/. Gdy brakło wujaszka, zawsze znalazł się jakiś dobry sąsiad od ryb
        uśmiercania. W naszym obecnym domu karpia nie jadamy bo nie lubimy. Jemy
        sandacze, szczupaki. Przedwczoraj w markecie ujrzałam ryby napółżywe,
        podskakujące na taśmie przy kasie. Widok okropny. Poroznosiliśmy zakupy z kosza
        na własciwe półki i wyszliśmy. Zakupy zrobimy tam, gdzie żywych ryb nie
        sprzedają.Taki to człek zakłamany - jeśli tego nie widzę, to tego nie ma sad(
        • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 16:12
          alfredka1 napisała:
          Przedwczoraj w markecie ujrzałam ryby napółżywe,
          > podskakujące na taśmie przy kasie. Widok okropny. Poroznosiliśmy zakupy z kosza
          >
          > na własciwe półki i wyszliśmy.

          Podziwiam Waszą niezłomność.
          • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII 18.12.06, 17:27
            Ja lubie jesc karpia / bo go rzadko jadamsmile/, ale po 2 x dramatycznych
            przezyciach z usmiercaniem - juz nie kupuje. W radiu jakis pan sie pochwalil,ze
            tak lubi zwierzeta,ze kupil 7 szt i wypuscil do stawu... to juz pewne
            przegiecie , ale nie moja kasa i nie moj czas na szukanie stawu w poblizu, wiec
            wyrazam tu swoj podziw dla cudzego humanitaryzmu.
            Mam pytanie: hanuka czy chanuka? bo widuje i tak i tak, i dalej ciemna jestemsad
            • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 17:31
              Przepraszam,ze pytanie zbacza z watku. Poprawie siesmile
              • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 17:39
                Chanuka
                www.krakow.pl/miasto/kazimierz/?id=h_s_chanuka.html
                wszystkiego dobrego smile)
                • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 17:44
                  Nie dokleiło się, przesyłam teraz moze sie uda
                  www.znak.com.pl/forum/index.php
                  • mammaja Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 20:03
                    Ten artykul we wloskiej gazecie konczy sie podobno "miejmy nadzieje, ze do tego
                    nie dojdzie" (chodzilo o zniesienie Bozego Narodzenia jako swieta panstwowego).
                    Bo nikt by tego nie chcial. Taki komentarz uslyszalam w TV i uwazam ze nie
                    mozna dac sie zwariowac. Niech sobie kazdy obchodzi jak chce i co chce, ale
                    jednak wyroslismy w Europie w jakiejs tracycji i zupelnie nie rozumiem czemu
                    kogos maja obrazac czyjes symbole religijne. Czy nie mozna ich poprostu
                    uszanowac, nawet jezeli nie maja dla nas bezposredniego znaczenia? Tak jak
                    szanuje symbole kazdej religii, chociaz mnie nie dotyczy. Poprostu nie
                    rozumiem skali tego problemu -
                    moze w Ameryce jest to bardziej logiczne ze wzgledu na poszukiwanie
                    "konsensusu" i napewno na biurowych "party" swiatecznych nie stawia sie symboli
                    religijnych zadnych, ale w Polsce? Przed chwila wypowiadali sie tworcy szopek
                    krakowskich, ze nie zrezygnuja w parusetletniej tradycji na rzecz "poprawnosci
                    politycznej". Na szczescie !
                    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 20:17
                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3800753.html
                      Oj, nie podoba mi się to...
                      Zaraz zajrzę co szpigel pisz na ten temat...
                      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 21:02
                        Nie brzmi to dobrze ale jest bardzo na rękę obecnie rządzącym. Jak to dobrze
                        odwrócić uwagę od własnych paskudztw czy nieumiejętności rządzenia. Nieważne,
                        że i rząd niemiecki a nawet osławiona p.Steinbach sa przeciw, ważne by wskazać
                        na WROGA. Przez kilkadziesiąt lat straszono nas Hubkami i Czajami bylebyśmy
                        uwierzyli że tylko kraj Rad potrafi uchronić nas przed wszelkim złem.
                        A może nie mam racji ale tak to widze. A jak to widzi Popaye i Czubatek?
                        • popaye Re:Alfredka - nt.:Preußische Treuhand 19.12.06, 22:35
                          Ustroj Demokratyczny to, moim zdaniem, takie "zwierze" z ktorym trzeba nuczyc
                          sie zyc.
                          Zywot we WSPOLNOCIE panstw demokratycznych (jak UE) to jeszcze wyzsza szkola
                          politycznej jazdy ,- rozniaca sie od kaczego stawu za swojska stodola gdzie
                          rozpaczliwym stylem plywaja Leppery, Giertychy i (polskiego chowu)
                          wyksztalciuchy a na jego brzegach walaja sie resztki Gazety Wyborczej czy
                          Naszego Dziennika.

                          Powiernictwo Pruskie (Preußische Treuhand) jest, jak slusznie napisano
                          w artykule FIRMA a nie organizacja polityczna.
                          Nawiasem, ciekawa jest "konstrukcja organizacyjna" tej firmy (KG & Co. a.A.)
                          ale hmmm... nie ulega watpliwosci iz jest to firma LEGALNA, zalozona
                          i dzialajaca zgodnie z wymogami niemieckiego i europejskiego prawa.

                          "Wzrorcem" co jest naturalnie mocno "dwuznaczne moralnie" dla tej firmy jest
                          Jewish Claims Conference ktorej (uzasadnione) zadania majatkowe powinny
                          jeszcze bardziej zaklocac kaczy sen odpowiedzianych za polska polityke.

                          Firma, jak i kazdy Obywatel UE ma PRAWO skarzyc rozstrzygniecia wszelkich Wladz
                          przed Strassburskim Trybunalem.
                          Skutecznosc tych skarg to jedna sprawa i niewielki ma na to wplyw dyspozycyjny
                          do lez kaczy min. Ziobro czy prok.Kaczmarek, ale hmmm.... moim zdaniem,
                          Kacze otoczenie i Oni sami powinni wiedziec iz rzpalanie przy tej okazji
                          nastrojow antyniemieckich jest droga prowadzaca na manowce.
                          Nigdy i nigdzie nie slyszalem iz kolejni Kanclerze RFN czy wazniejsi politycy
                          niemieccy kiedykolwiek popierali zadania Pruskiego Powiernictwa, wrecz
                          odwrotnie - odcinali sie od nich wielokrotnie.

                          Nasi zalozyciele "Prawa i Sprawiedliwosci" (obaj "wielcy prawnicy") powinni
                          wiedziec iz jak wyglada wykladnia PRAWA (w tym prdmiocie) orzeknie Trybunal w
                          Stassburgu a... SPRAWIEDLIWOSC jako subiektywne wyczucie prawa....
                          No coz, dla Powiernictwa Pruskiego - sprawiedliwie to bedzie jak osiagna swoj
                          cel.
                          pozdrawiam,-
                          pE

                  • elkana1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 21:39
                    celebrate happy hanukkah
                    www.youtube.com/watch?v=JU6kPujbbgg
                    • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 38. 18.12.06, 21:49
                      wpadam na chwile bo do jutra musze skonczyć czytać kapitalną powieśc Sary
                      MacDonald "Godzina przed świtem",może zdążę do ranasmile))
                    • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 21:52
                      Słuchałam ze ściśniętym gardłem, sliczne. Dziękujemy.
                      z tego wszystkiego wlazłam tutaj zamiast do herbaciarni, posiedze i jeszcze
                      raz ,albo i więcej, posłuchamy. Pozdrawiamy
                      • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XIII upss 18.12.06, 22:36
                        To ja wrzucę jeszcze coś na koniec dnia...

                        www.youtube.com/watch?v=rTSunmVs0yg
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 19.12.06, 07:05
      No, to mamy od rządu prezent pod choinkę - z realizacją na Wielkanoc
      "Dz": Od 1 kwietnia o 20 proc. więcej za polisę OC
      "Dziennik": Los polskich kierowców już jest przesądzony i od 1 kwietnia będą
      musieli płacić za polisy OC więcej aż o 20 procent. Według gazety, projekt
      ustawy w tej sprawie rząd przesłał już do Kancelarii Sejmu.
      "Dziennik" podaje, powołując się na Ministerstwo Zdrowia, które opracowało nowe
      prawo, że pierwsze czytanie projektu w parlamencie odbędzie się prawdopodobnie
      jeszcze w styczniu. Zgodnie z projektem, 12 procent przychodów ubezpieczycieli
      ze składek OC ma trafiać do kasy resortu zdrowia z przeznaczeniem na leczenie
      poszkodowanych w wypadkach. Gazeta przytacza opinię dyrektora Polskiej Izby
      Ubezpieczeń Andrzeja Maciążka, że nowy podatek oznacza także wzrost innych
      opłat, w związku z czym ubezpieczenia mogą podrożeć nawet o 20 procent.

      "Dziennik" zauważa jednak, że publicznie ubezpieczyciele piętnują zmiany, ale
      tak naprawdę są im one na rękę i wszystko wskazuje na to, iż doszło wręcz do
      porozumienia pomiędzy urzędnikami i wystawcami polis, którym nowe przepisy
      zapalą zielone światło do podwyżek. Według dziennika, ubezpieczyciele
      nieoficjalnie przychylają się do rządowej propozycji z jeszcze innego powodu.
      Teoretycznie powinni bowiem już dziś płacić za leczenie ofiar wypadków, ponieważ
      każda polisa OC zgodnie z unijnymi regulacjami zawiera punkt gwarantujący takie
      leczenie i to do kwoty 350 tysięcy euro. Tak działa to w większości krajów
      zachodnich - ranny trafia do szpitala, zostaje wyleczony, a następnie placówka
      medyczna wystawia rachunek ubezpieczycielowi, który pokrywa koszty leczenia z
      polisy. Czemu w Polsce tak nie jest? Bo brakuje przejrzystych uregulowań i rząd
      poszedł na skróty - pisze "Dziennik".
      wiadomosci.onet.pl/1452603,11,item.html
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII 19.12.06, 07:20
        Jakie prawo taka sprawiedliwosc? Zalezy tylko od interpretacji...

        "Katowiccy sędziowie uniewinnili syna swojej koleżanki, choć ten przyznał się
        przed prokuratorem, że pobił sąsiada....
        Prokuratura oskarżyła 21-latka o zakłócenie miru domowego, groźby karalne i
        pobicie. Przyznał się do winy. Stwierdził, że działał pod wpływem alkoholu. W
        kwietniu Sąd Rejonowy w Tychach skazał go na dziesięć miesięcy więzienia w
        zawieszeniu na trzy lata.....
        Adwokat Krzysztofa D. napisał jednak apelację, która trafiła do Sądu Okręgowego
        w Katowicach. 1 grudnia D. został uniewinniony.
        ... Sąd uznał, że w jego przypadku nie można mówić o zakłóceniu miru domowego,
        bo nim wtargnął do mieszkania M., zapukał do drzwi.
        ...Zdaniem sądu nie doszło także do gróźb karalnych pod adresem sąsiada, bo
        poszkodowany nie bał się, że zostaną one spełnione.
        ...Co prawda sąd zauważył, że chłopak pobił sąsiada, ale ten zarzut został
        umorzony. Zdaniem sądu sąsiad też wziął udział w bójce, a Krzysztof D. nie był
        wcześniej karany.
        Wyrok jest prawomocny i oznacza, że karta karalności Krzysztofa D. pozostanie
        czysta."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3801525.html
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 19.12.06, 17:32
          fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/nie-mozna-oskarzyc-a-potem-szukac-dowodow,849305,2943
          coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie PiS rządzi. Rządzi SB,
          która przed wielu wielu laty przygotowała tysiące "papierów" które będą
          przydatne dla odpowiedniej grupy oszołomów ktora wladzę zdobędzie. Odpowiednia
          grupa władzę zdobyła ... teraz tylko buszować, odnajdywać, pokazywac
          społeczeństwu. Po co chleb? narazie wystarczą igrzyska.
          • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 20.12.06, 11:05
            wiadomosci.onet.pl/1453266,11,item.html
            nasuwają się pytania:
            czy uzgodniliśmy z Izraelem że Zyda obwołany królem Polski
            czy pomyślelismy co o tym będą pisać rózne Buble i jemu podobni antysemici,
            czy król Polski ma być królem tylko dla katolików,
            a co z innymi Obywatelami zamieszkującymi nasz Kraj, możeby ankietę albo jakieś
            referendum ogłosić..

            nie wiem śmiać się czy płakać, mam nadzieję że Episkopat zachowa się
            rozsądnie...
            • agata011 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 20.12.06, 12:12

              Nie jest to pomysl godny uwagi, ale trudno liczyc na takie przy tym skladzie
              parlamentu.
              Tak się zastanawiam co kościół wyprawia z Matką Boską Królową Polski, jakieś
              koronowania, fundowanie "sukienek", jeżdżenie po kraju od parafii do parafii.
              Czy z Jezusem też tak ma być gdy Go obwolają /mianują/ królem Polski.Fundowanie
              nowych koron???nie wystarczy symboliczna cierniowa? Ponieważ jestem katoliczką
              jest mi wstyd i przykro
            • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 20.12.06, 12:52
              Jest taka fraszka. Autor Stanisław Jerzy Lec

              Chwali się ten i ów, że za Chrystusem idzie.
              Po co? By go spotkawszy, krzyknąć mu: „Ty Żydzie!”?
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII - optymistycznie 20.12.06, 13:09
      Trochę optymizmu przed Świętami. I wśród parszywych i kwaśnych jabłuszek,
      zdarzają się zdrowe i słodkie
      "Minister rozwoju zyskuje poklask
      Financial Times, 20.12.2006
      Jeszcze rok temu mało który Polak słyszał o Grażynie Gęsickiej. Dziś, choć też
      trudno powiedzieć, że jej nazwisko trafiło pod strzechy, przez warszawską elitę
      postrzegana jest jako jeden z najbardziej skutecznych ministrów w obecnym rządzie."
      "Gęsicka odziedziczyła sytuację, w której powszechne było narzekanie na
      biurokrację i opóźnienia. Szybko uprościła system, centralizując procedury,
      upraszczając regulacje i w bardziej czytelny sposób rozdzielając kompetencje
      pomiędzy Warszawę i 16 województw.

      Efekty są dobrze widoczne. Do końca listopada 2006 r. Polska podpisała
      porozumienia dotyczące projektów wartych 91 proc. funduszy przyznanych na lata
      2004-2006 i efektywnie wydała 30 proc. tej sumy. Gęsicka mówi, że Polska dobrze
      wypada na tle dziewięciu innych nowych państw członkowskich. „Zrobiliśmy
      znaczący postęp. W wielu aspektach ocenianych przez Komisję Europejską wypadamy
      naprawdę dobrze”.

      Przyjęto 40 nowych ustaw i 100 mniejszych poprawek legislacyjnych, a szykują się
      kolejne zmiany. Wśród propozycji znajduje się nowa ustawa o finansach
      publicznych, która łagodzi restrykcje dotyczące budżetowania projektów wieloletnich.

      Jak mówi przedstawiciel jednej z międzynarodowych instytucji finansowych:
      „Gęsicka radzi sobie bardzo dobrze. System był w oczywisty sposób zbyt
      rozproszony. Teraz wyzwaniem jest dobre wykorzystanie tych funduszy – nie chodzi
      tylko o wdrożenie szybkich procedur, ale rozwijanie dobrych projektów”.
      biznes.onet.pl/14,1380247,,3254,ft.html
      To chyba Warum pisała coś dobrego tu o Niej - jak widać - słusznie smile)
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XIII 20.12.06, 18:29
      Niemcy po wojnie wykonali nieprawdopodobną pracę psychologiczną. Nie znam
      podobnego przykładu z historii. Przez długie lata przepracowywali swoją winę,
      swoje zbiorowe i indywidualne zaangażowanie w zbrodniczy system Trzeciej Rzeszy.
      Również pokolenie, które z racji wieku nie brało udziału w wojnie, mogło dzięki
      temu spojrzeć uczciwie na swoją historię i podjąć próbę zdefiniowania się na nowo.

      www.gazetawyborcza.pl/1,75515,3800880.html?as=1&ias=2&startsz=x
      Jestem tak naładowana emocjami że trudno mi coś napisać. Od lat chodzi za mną
      myśl o napisaniu książki o stosunkach polsko - niemieckich.
      Mój Tato więzień gestapo , wysiedlający Niemców w 1945 roku wraz z Mamą
      podówczas szesnastoletnią młodą kobietą , pierwszą Polką w polskich władzach
      Bielawy.
      Tato po wielu latach serdecznie zaprzyjaźniony z Wernerem , żołnierzem
      Wermachtu. Jego żona Käthe wychowana w naszym wrocławskim mieszkaniu które kocha
      je tak samo jak ja.

      MOj starszy Brat korespondujący z żoną ostatniego właściciela podwrocławskich
      włości gdzie osiedlili się po wojnie moi dziadkowie.
      Najpierw telefony i listy a teraz osobista serdeczna znajomość łącznie z wizytą
      w Garmisch u pani dziedziczki i nieustającymi zaproszeniami.
      Moje dzieci z którymi rozmawiam po polsku i niemiecku będące i Polakami i
      Niemcami. Jednak w wypadku syna strona niemiecka przeważa , córka bardzo dba o
      swoją polskość.
      Poplątane losy ... Tyle rozmów , przeżyć , emocji.
      Trzeba naprawdę znać znakomicie Niemców i Niemcy , ich język , historię
      mentalność żeby to wszystko ogarnąć....
      Bardzo mnie bolą nieprzemyślane sądy na temat stosunków polsko -niemieckich.
      Powyższy tekst podoba mi się , jest mądry i wyważony.
      Przepraszam za chaos ale znowu mnie wspomnienia i rzeczywistość dopadły.
      Jutro Junior leci do Berlina a Młoda przylatuje z Monachium. Spędzimy we troje
      parę godzin na osloańskim lotnisku gadając jedno przez drugie po polsku i
      niemieckusmile))
      Kran
      • popaye Re: "Wir liebe dich" :) 20.12.06, 19:44
        Nie mam doswiadczen osobistych i rodzinnych Jana.Kran-a, historia mojej rodziny
        i moje (prawie) zadne doswiadczenia z Niemcami w dziecinstwie i mlodosci
        (poza opisywanym kiedys, tu na forum, wyjatkiem) pozwalaja mnie latwiej
        niz J.K "pojac" (zrozumiec) mentalne nastawienie wiekszosci moich Rodakow do
        Niemcow.
        Fakt iz rozumiem stan nieswiadomosci i leki przecietnej "moherowej Babci"
        z Mazowsza czy Malopolski nie usprawiedliwia w mojej ocenie GLUPOTY czesci
        najwyzszych ranga polskich politykow z Prezydentem i premierem na czele.
        Sprawy doszly tak daleko iz ja juz nawet nie podejrzewam tych Panow (i Panie)
        o jakas celowa i szczegolna "strategie polityczna" bo wszystko co czynia w
        sprawie stosunkow Polsko -Niemieckich moze byc wylacznie przejawem braku
        kompletu klepek w resztkach rozumu kolaczacego sie w pustawych lbach
        tych "dostojnikow" sad
        Z Autorka przytoczonego przez J.K artykulu zgadzam sie w calej rozciaglosci.

        Moje koleje losow, prawie we wszystkim roznia sie ot tych Jana.Kran-a
        Jedno tylko mamy wspolne: czesc naszego zycia przyzylismy w Niemczech
        i nasze spostrzezenia opieraja sie nie na "przekazach i opowiesciach" a
        osobistych doswiadczeniach i konfrontacji "klechd i propagandowych wyglupow"
        z realiami codziennosci.
        Az tak daleko jak u J.K moja "symbioza" z naszymi Sasiadami zza Zach.Granicy
        u mnie sie nie posunela - mam zone Polke, polskie dziecko, z wyboru oraz
        przemyslen pozostane 100% Polakiem l nie zostane NIGDY obywatelem niemieckim
        (choc mam do tego prawo - nabyte chyba wczesniej niz J.K wogole w Niemczech
        czasowo pomieszkiwal).
        Ja, tylko ... ponad polowe zycia zyje (mieszkam, pracuje, mam kontakty
        sasiedzkie i towarzyskie) w Niemczech.
        Chyba troche tez znam jezyk tego Kraju.
        Na pewno nie tak dobrze jak nasi forumowi germanisci czy sam Jan.Kran
        ale hmmm.... na tyle by pojac "dowcip" przykladu tego naszego polskiego
        "rozumienia" wspolczesnych Niemcow zilustrowanym przez Olge Tokarczuk - autorke
        artykulu zawolaniem:".... "Wir liebe dich" - krzyczeli polscy katolicy".
        Te trzy slowa sa napisane (gramatycznie) "po niemieckiemu" - dokladnie tak jak
        glebia powszechnej znajomosci tematu wsrod wiekszosci naszych Rodakow.
        Nieswiadomym zawsze latwo sprzedawac "kit i glupote".

        pozdr.
        pE
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII 20.12.06, 21:13
        O. Tokarczuk trafnie opisala problem ale podsumowala : to nie nasz problem, to
        problem tego rzadu. Klopot jednak jest w tym,ze to polski "rzad" wywoluje
        miedzynarodowe ! konflikty, a nam przyjdzie poniesc ich konsekwencjesad
        I dziwi mnie,ze wolne/?/ media jakos tak malo aktywnie odcinaja sie do tego
        zjawiska. Niby okazuja zdumienie wypowiedziami przedstawicieli rzadu/ premiera,
        MSZ-u/, niby cytuja wypowiedzi wyrazajace sprzeciw, a jednak ... brakuje
        wyraznego hasla - wrecz nachalnej propagandy tlustym drukiem na 1.szej str.:
        STOP OSZOLOMOM! Nie chcemy kolejnej wojny, nie chcemy odgrzewania nacjonalizmow
        i rozdrapywania zabliznionych ran. To garstka pajacow z lpr i pis wciaz sie
        produkuje/ za ilosc im placa?, bo nie za sens/, a przyzwoici ludzie zaniemowili
        z wrazeniasad
        Az chce sie wyc z bezsilnosci jak slucha sie bojowo nastawionej panienki,
        ktora "bedzie walczyc o sprawiedliwosc dziejowa", jesli starzy ludzie, ktorzy
        osobiscie doswiadczyli traumy wojny potrafili przez te wszystkie lata wytlumic
        gniew i zal.
        I jeszcze okaze sie,ze trzeba / "wiekszosc "prorzadowa w sejmie zdyscyplinowana
        i policzalna/ poprzec pomysl,zeby Jezus zostal krolem PL, to nam zapewni
        sprawiedliwosc... szok. To na pewno 2006 r. /XXI wiek.?
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 21.12.06, 13:04
      Polityka papierowa czeka, a ja czytam w necie "Przegląd" (może znowu zacznę
      kupować?)
      "Nieszczelne embargo
      Polska żywność w wielkich ilościach przemycana jest do Rosji
      Rosyjska blokada na import polskiej żywności była jednym z tematów rozmów
      przywódców Unii Europejskiej z prezydentem Rosji na spotkaniu w Helsinkach –
      informowały polskie media. A to nie była prawda. Nasze weto w sprawie
      rozpoczęcia negocjacji nowej umowy o współpracy Unia-Rosja wzbudziło mniejsze
      emocje niż śmierć Litwinienki i Politkowskiej. Europejscy przywódcy wiedzieli,
      że nakłonienie Polski do ustępstw to sprawa techniczna, niegodna ich uwagi. A
      poza tym dzięki embargu francuskie, niemieckie i duńskie firmy mięsne zarabiają
      w Rosji niezłe pieniądze.
      Także polscy urzędnicy i biznesmeni wiedzą dobrze, że na embargu robi się
      kokosowe interesy. Rosyjskie Niet dla importowanego z Polski mięsiwa jest
      dziurawe jak szwajcarski ser.
      Już w roku ubiegłym litewskie spółki zarabiały krocie na transporcie,
      pośrednictwie i obsłudze handlu z naszym wschodnim sąsiadem. Stawka od
      wypełnionego mięsem tira oscylowała wokół 1000 euro. Metoda była prosta.
      Polski eksporter sprzedawał 1000 ton świńskich półtusz spółce zarejestrowanej w
      Pernambuco lub na Arubie. Nowy właściciel życzył sobie, by trafiły one do Wilna.
      Następnie spółka z Pernambuco odstępowała towar rosyjskiej firmie. Ze
      świadectwami litewskiej służby weterynaryjnej polskie szynki, schaby i golonki
      bezpiecznie wjeżdżały na moskiewskie, leningradzkie i nowogrodzkie stoły. Można
      też załatwić na lewo świadectwa weterynaryjne w Niemczech, na Słowacji lub w Danii.
      Pamiętajmy, że embarga na polskie mięso nie wprowadziła Białoruś. Łukaszenka,
      jaki jest, każdy widzi, lecz jego ludzie mają niezły ciąg do interesów. Tiry z
      polską – pardon białoruską – „tuszonką” gnały więc przez „kołchoz”, aż się
      kurzyło. Warunkiem bezpieczeństwa transportów były dobre relacje z miejscową
      władzą... jeśli wiecie, co mam na myśli.
      Otwarta była też dla nas granica z Ukrainą, lecz po wprowadzeniu przez Rosję
      embarga skala mięsnych transportów do tego kraju stała się tak wielka, a
      pobierane „prowizje” tak skromne, że Ukraińcy 26 marca br. wprowadzili własny
      zakaz importu.
      Jako powód podano nie złą jakość mięsa i jego przetworów, ale przemyt z Polski!
      Co samo w sobie stanowiło kuriozum, ponieważ kontrolę nad mięsnymi konwojami
      pędzącymi w stronę Kijowa i dalej do Moskwy sprawowały silne ukraińskie grupy
      towarzyskie, zwane niekiedy mafiami. Szefowie owych grup wiedzieli, że na
      embargu można zarobić więcej niż na uczciwym handlu. I nasze władze mają pełną
      świadomość powodów, dla których pomarańczowi bracia zrobili to, co zrobili.
      Moi rozmówcy – zarówno ci z wyższych kręgów Ministerstwa Rolnictwa, jak i
      przedstawiciele branży mięsnej – opowiadali historie, przy których Al Capone
      rumieniłby się z zazdrości i wstydu.
      Wynika z nich, że granica polsko-ukraińska praktycznie nie istnieje. Że
      funkcjonuje na niej system „okien” – ustalonych godzin nocnych, w których Polskę
      opuszczają setki, ba, tysiące wyładowanych do granic wytrzymałości technicznej
      tirów.
      Przebitka w tym biznesie sięga 1000%! A rolę paszportów i certyfikatów
      weterynaryjnych odgrywają walizki pełne biletów Narodowego Banku Polskiego,
      amerykańskiej Rezerwy Federalnej lub Europejskiego Banku Centralnego."
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kraj&name=2890
      Hmmmm - Podobno najwięcej na alkoholu, zarabiano w czasie prohibicji - jak
      widać, jest to uniwersalna zasada handlowa....
      • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 21.12.06, 17:30
        Polityka, podwójny numer, oraz Przegląd kupione. Dużo do czytania, niewiele
        relaksujących tematów ,ale cóż , nie samymi pierogami i karpiem się żyje smile
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 21.12.06, 16:27
      wiadomosci.onet.pl/1454087,16,item.html
      "Sztuczna choinka spędzi na śmietniku 400 lat
      Ekolodzy podkreślają, że naturalna choinka jest bardziej ekologiczna niż
      plastikowa. Sztuczne drzewko spędzi na śmietniku 400 lat, a w tym czasie mogą
      wyrosnąć cztery pokolenia lasów - alarmują.
      Ponadto, jak podkreślają, prawdziwe drzewko w domu przypomina, że jesteśmy
      częścią przyrody.

      "Był czas, gdy tłumaczono nam, że kupując sztuczną choinkę oszczędzamy lasy, ten
      czas już minął. Choinka naturalna jest lepsza. Powody są proste, dlatego że
      produkcja sztucznej choinki jest uciążliwa dla środowiska" - powiedział Sławomir
      Fiedukowicz z Nadleśnictwa Celestynów na konferencji prasowej zorganizowanej
      przez Fundację Nasza Ziemia.'
      O qrczę - muszę się przeorientować. Ale moja ma już z 15 lat i nie zamierzam jej
      jeszcze wyrzucać na śmietnik - "pożyje" kolejne 15, albo i lepiej, a nie
      odczuwam potrzeby posiadania najnowszego modelu sztucznej choinki.
      i dalej - uzasadnienie leśnika - ekologa(?):
      "Zdaniem Fiedukowicza, panujący w społeczeństwie stereotyp o masowym wycinaniu
      choinek na święta jest już tylko mitem. "Dostępne przed świętami drzewka
      pochodzą z plantacji. Kupując choinkę z legalnego źródła, mamy gwarancję, że jej
      wycięcie nie spowodowało żadnych negatywnych konsekwencji dla lasu"
      No, ale ja nie ze względu na ekologię, tylko mi żal choinki sad(
      W dodatku, szkoda mi każdej choinki, nie tylko tej z lasu, ale i tej z plantacji
      - to ja już całkiem pogięta jestem.....Faktem jest, że kiedy widzę wycięte
      drzewa, robi mi się jakoś nieprzyjemnie. Gałęzie obcinać - tak - ale wycinać
      całe drzewo - nie.
      A równocześnie, lubię drewno, wykonane z niego domy,przedmioty. Cóż, pewnie jest
      ze mna tak, jak napisała Alfredka o świątecznym karpiu wink
    • wedrowiec2 Zawód - prezes:( 21.12.06, 18:37
      Kazimierz MArcinkiewicz, nauczyciel fizyki został prezesem najwiekszego banku w
      IV RP.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3808470.html
      Kazimierz Marcinkiewicz już na początku roku obejmie szefostwo największego
      polskiego banku PKO BP - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Taką decyzję podjął
      dziś po południu premier Jarosław Kaczyński

      Fot. Czarek Sokolowski / AP
      Kazimierz Marcinkiewicz
      SONDAŻ
      Marcinkiewicz będzie dobrym prezesem PKO BP?

      Tak
      Nie
      To się okaże


      Premier spotkał się z Kazimierzem Marcinkiewiczem po godzinie 15. Rozmowa
      trwała ponad godzinę. - Premier zgodził się, aby Kazimierz Marcinkiewicz został
      szefem PKO BP - mówi nasz rozmówca z rządu.

      Informację potwierdza dwóch wysokich rangą polityków PiS. - Już na najbliższym
      posiedzeniu rady nadzorczej PKO BP Marcinkiewicz zostanie powołany na
      stanowisko szefa banku - mówi jeden z nich.

      Swoją decyzję premier przekazał dziś ministrowi skarbu Wojciechowi Jasińskiemu,
      z którym rozmawiał po spotkaniu z Marcinkiewiczem. Kolejne posiedzenie rady
      nadzorczej PKO BP jest planowane w okolicach 10 stycznia.

      Prawo bankowe: Prezes banku musi mieć "odpowiednie wykształcenie i
      doświadczenie"

      Kandydaturę Marcinkiewicza na stanowisko prezesa PKO musiałaby zaakceptować
      Komisja Nadzoru Bankowego. Zgodnie z prawem bankowym oprócz stażu w bankowości
      (prawo nie określa jak długi musi być to staż), prezes banku musi
      mieć "odpowiednie wykształcenie i doświadczenie niezbędne do kierowania danym
      bankiem". Marcinkiewicz, który z wykształcenia jest fizykiem, nigdy nie
      pracował w banku. Dlatego prawdopodobnie zostanie p.o. prezesa.

      Dziś PKO BP kieruje Sławomir Skrzypek, zaufany człowiek prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego (b. wiceprezydent Warszawy). Gdy rok temu wchodził do zarządu, nie
      miał kwalifikacji, żeby zostać prezesem. Zrobiono go p.o. W ten sposób Komisja
      Nadzoru Bankowego nie musiała opiniować jego kandydatury.

      Marcinkiewicz: Nie zamierzam wycofywać się z życia publicznego

      We wtorek Kazimierz Marcinkiewicz ogłosił, ze nie wraca do rządu. Premier
      Jarosław Kaczyński zaproponował mu objęcie teki ministra gospodarki. Jednak
      Marcinkiewicz zażądał stanowiska wicepremiera ds. gospodarczych, które zajmuje
      prof. Zyta Gilowska. Gilowska nie zgodziła się ustąpić z funkcji.

      Marcinkiewicz ogłosił, że nie zamierza wycofywać się z życia publicznego.
      Powiedział, ze obejmie jedną ze spółek skarbu państwa i zażądał od premiera
      stanowiska prezesa PKO BP.
      • warum Re: Zawód - prezes? 21.12.06, 19:24
        Ot co to znaczy "dobry" PRsmile Mial tak dobry,ze az sam /b.PRemier/ uwierzyl w
        to,ze jest taki dobry iz nadaje sie na wszystkie urzedy, a brak kompetencji,
        doswiadczenia? Nadrobi sie dobrym PRsmile)) Czy juz rozterki b.PR-era zostaly
        opisane w blogu? Bo nie watpie,ze mial dylemat moralnysmile))
        Uwazam,ze to zdecydowanie lepszy kandydat niz zatwierdzony prezes PZU/ tu to
        dopiero warto postawic znak ??!sad(/. Skoro obaj zostali wyznaczeni na te
        stanowiska, to nie dzieje sie tak bez powodu. Na szczescie mamy wybor i banku i
        ubezpieczyciela wiec nie ma powodu by sie smucic.
        • maryna04 Re: Zawód - prezes? 21.12.06, 22:39
          Bardzo dobry ostatni Niezbednik Inteligenta (dodatek do Polityki). Wlasciwie
          wszystko chcialaby, zaanonsowac, ale jedno wspolgra z swiatecznym okresem i
          moim zainteresowaniem. Co zrobic azeby wydobyc miliardy ludzi z zycia ponizej
          minimum egzystencji. Jeden ze sposobto bank zalozone przez tegorocznego
          laureata nagrody Nobla. Takich sieci bankowych w krajach najwiekszej nedzy i
          niestabilnosci gospodarczej jest na swiecie coraz wiecej. Doswiadczenie uczy,
          ze te minimalne pozyczki potrafia po czasie wywidowac ponad polowe pozyczko -
          biorcow ponad poziom nedzy. Idea jest nauczyc ludzi przedsiebiorczosci, wlasnie
          na poziomie tych kilku dolarow. Drogi coraz silniej rozwijajacy sie nurt to
          prywatne funadacje charytatywne, ktorych idea jest nie dac ryby, tylko wedke.
          Okazuje sie, ze zapanowala epidemia charytatywnosci wsrod potentatow nowych
          technologii. Juz nie tylko Gates i jego koledzy, ale chlopaki z Google, Dell,
          nie mowiac o innych starych nazwiskach. Te kraje musza sie wyemancypowac i
          miec cos do zaoferowania swiatu. Artykul jest jezykiem prostym i dosyc
          optymistycznie. Pomyslalam, ze chyba nie Polak jest autorem. Okazuje sie, ze
          Polak, ale pracujacy w Instytucie zajmujacym sie problemami ubostwa w
          Kalifornii.
          Tez wielce ciekawy artykul o problemach globalizacji. Wychodzacy poza znacznie
          powazniejsze i rzeczywiscie istotne problemy, niz walka z siecia McDonalda.
          Z artykulem o nedzy wspolgra tez wiadomosc dziesiejsza z NY. Zgodnie z
          zapowiedzia burmistrza ruszyla fundacja na razie z kapitalem prywatnym 150 mln
          dol. do walki z ubostwem w miescie. Poniewaz bieda w takim miescie jak NY
          wynika rzadko kiedy z przyczyn losowych, a wiecej z nieprzystosowania fundacja
          idac sladami brazylijskich doswiadczen chce promowac wsrod najbardziej
          nieprzystosowanych kazdy odruch "przystosowania sie". Chce placic np. premie
          takim rodzicom za przypilnowanie dzieci, azeby uczeszczaly regularnie do
          szkoly, regularnie dbaly o ich zdrowie, tez ma dawac takie mini kredyty itd.
          Nie wiem jak to bedzie dzialac, podobno w Brazylii daje rezultaty. No to
          koncze, milego czasu w kuchni.
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XIII 22.12.06, 18:44
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3810392.html
      Staram się zorganizować protestacyjną akcję netową. Napisanie listu do rządu
      niemieckiego z podpisami polskich internautów z całego świata.
      I stanę na głowie a doprowadzę mój pomysł do finału !!!
      WTRRRRRRR!!!!
      Kran
      • popaye Re: Przeczytane u J.K 22.12.06, 19:53
        Dobrze, przed Swietami miec zbozny cel Janie.Kranie! smile
        Zaznaczam, ze nie jest moim celem byc stalym anatgonista Twoich zamierzen,
        ale w tym przypadku, zgoda, ze nie jednostkowym i dot.wylacznie przypadku gdy
        strona konfliktu jest Polak - lyk zimnego powietrza nikomu nie zaszkodzi.

        Dobrze jest czasem myslec i to PRZED waznymi, zyciowymi rozstrzygnieciami
        niz (starac sie) byc "madrym po szkodzie".
        W tym konkretnym przypadku, poza hurra optymizmem, wlasciwym ludziom b.mlodym
        (wiekiem i doswiadczeniem) nie zaszkodzilo by przemyslec ew.konsekwencje
        zawarcia zwiazku malzenskiego z Obywatelka(em) obcego Kraju i fakt podleglosci
        jurysdykcji, obyczaju i praktyki administracyjnej miejsca zamieszkiwania
        tam gdzie jedna strona konfliktu jest "aborygenem" a druga "wzenionym"
        cudzoziemcem ktory nabral wiekszosci "praw" poprzez malzenstwo.

        a) - nie znamy powodow rozpadu tego zwiazku (malzenskiego) a zamieszany w
        sprawe (zapewnie na wniosek matki-Niemki) - Jugendamt interesuje wylacznie
        interes DZIECI, mniej samych rodzicow a tym bardziej nie dosc, ze Cudzoziemca
        to jeszcze strony ktorej NIE przyznano opieki nad dziecmi!.
        Jak matka przedstawila sprawe konfliktu (rozpadu) w b.malzenstwie i jak
        bardzo "aktywna" w tym byla (Anwalt itp.) - nie Wiesz przeciez?.

        b) - decyzja Sadu (Rodzinnego) opieke nad dziecmi przyznano matce (dziwil bym
        sie gdyby NIE! - Ty - pewnie tez?) - Niemce, mieszkajacej w Niemczech lub
        na terenie obyczajowosci, kultury i zwyczajow typowych dla obszaru
        jez.niemieckiego.
        Jej (matki) "kontakty" z jezykiem, kultura i obyczajem "polskim" ograniczaly
        sie zapewne do kontaktow z b.oblubiencem w rel.krotkotrwalym malzenstwie.
        Zapewne po rozpadzie zwiazku Pani ta na dlugo, jezeli nie wogole, nie bedzie
        miala ochoty na kontakty z polska kultura (nawet jezykowa!) po doswiadczeniach
        (sprawiedliwie ocenianych lub NIE) bylego zwiazku i zrobi WSZYSTKO
        by "oszczedzic" tego dzieciom z tego zwiazku.

        c) - juz Komu jak Komu ale Tobie (??) trzeba "wyjasniac" iz Niemcy wogole
        a zapewne tez b.malzonka naszego Rodaka to nie "hitlerowcy" ktorych jednym z
        glownych celow bylo unicestwienie polskosci i "germanizacja" kogo sie dalo?.
        Jezeli RAPTEM tak sadzisz - no, no! - szybciutko zmieniasz poglady!. Poczytaj
        moze Twoje wpisy "w temacie", pomijajac historie rodzinna (Twoja sprawa!)
        - to nawet, jak sobie przypominam Wroclaw tam sie nazywal jakby "inaczej" smile)

        d) - Znasz Niemcy, w odroznieniu od Polski Kraj FEDERALNY z duza autonomia
        poszczegolnych Krajow (czlonkow Federacji!). Obawiam sie iz inicjowany przez
        Ciebie "protest" raczej nie powinien byc kierowany do Rzadu RFN a (jezeli juz)
        raczej do Senatu Hamburga ktory jest jednostka nadrzedna dla tamtejszego
        Jugendamtu!.

        e) - PROTEST to powinnas kierowac do POLSKIEGO Prezydenta ktory jest
        ODPOWIEDZIALNY za stan regulacji (i PRZESTRZEGANIA) bilateralnych umow
        Miedzypanstwowych regulujacych STATUS i warunki PRAWNE Polskich obywateli
        LEGALNIE przebywajacych na terenie Kraju (obcego) - sygnatariusza tej Umowy!.

        Z mojej osobistej praktyki (28 -lat!) wiem iz, praktycznie jedynym ZLYM
        rozwiazaniem w naszych (prawnych) Umowach Polsko-Niemieckich jest
        NIEPOWAZNE traktowanie spraw POLSKICH Obywateli mieszkajacych Zagranica przez
        POLSKIE wladze i ich jednostki administracyjne (Konsulaty!).
        O "reprezentacji" naszych interesow WOGOLE nie mozna mowic! - smiech pusty mnie
        ogarnia i tyle.
        Jako Obywatelka RFN nie znasz wiekszosci tych problemow - nie dziwie sie
        a w mojej (subiektywnej) ocenie - wybacz, dajesz sie ponosic EMOCJOM na
        podstawie przeczytanego artykulu, bedac pozbawiona mozliwosci zbadania "calosci
        sprawy".
        Fakt pozostanie faktem iz w "cywilizowanych Krajach Swiata" - jednostki
        Administracji terytorialnej ZAWSZE, nawet bez zachety prawnej beda preferowac w
        rozstrzygnieciach strone i interes "TU-ziemca" a nie obcego Obywatela.
        Zakladam, ze Ojciec tych dzieci jest polskim Obywatelem, bo jezeli tylko
        z pochodzenia Polakiem - to niech sie SAM zwroci do SWOICH niemieckich Wladz w
        przedmiotowej sprawie.
        Jak sam nie umie - Adwokatow i mozliwosci prawnych w Niemczech, na pewno NIE
        brakuje, jak znam "zycie" w RFN.

        pozdrawiam,-
        pE
        • jan.kran Re: Przeczytane u J.K 22.12.06, 20:32
          Popeye mi nie chodzi o jeden konkretny przypadek tylko o całokształt.
          Chętnie wysłucham Twoich argumentów.
          Pozwól że podrzucę Ci link z forum Polonia w Niemczec.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10001&w=54373282
          Ja bardzo emocjonalnie podchodzę do problemu wielojęzyczności i tożsamości wiec
          głos rozsądku jest jak najbardziej na miejscusmile)
          Kran
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 15:01
        " Nie będę nic kupować, bo mają wszystko. Zafunduję im jakiś wyjazd.
        Za to sobie chcę kupić w Stanach spóźniony prezent. Będzie to czerwone ferrari
        albo wymarzona limuzyna z kominkiem i z rozkładanymi siedzeniami na osiemnaście
        osób."
        Spoko.. ja mam inny gustsmile i mozliwoscisad Na 18 osob? "Czerwony autobus po
        ulicach mego miasta mknie..."
        wiadomosci.wp.pl/kat,15151,wid,8659012,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
        • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 15:22
          Z przyjemnością pochwalę się tegorocznymi prezentami. Są to trzy ksiązki,
          których od dawna szukałem
          - Technicy lotnictwa polskiego na zachodzie , 1939-1946 Jerzego Płoszajskiego
          - Broń Wojska Polskiego 1939 - 1945 Andrzeja Zasiecznego
          - Gurkhowie na wojnie J.P. Cross /Buddhiman Gurung/
          zawsze cieszę się z prezentów ,ale tym razem "cieszę się inaczej" dziękuję
          Mikołajkom smile)

          Przeczytałem artykuł o prezentach... jeszcze niektórym brakuje, jak powiadala
          moja ciotka, składanego nocnika z wodotryskiem i budzikiem..
          • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 16:57
            Czym bardziej starszy jestem, tym bardziej utwierdzam sie w moim przekonaniu iz
            swiateczne "prezenty" to swietna rzecz ale dla dzieci - czyt: obdarowywanych w
            wieku "mocno niedoroslym".
            Artykul na ten temat - utwierdzil mnie tylko w tym przekonaniu.
            Obdarowywanie doroslych, akurat z takiej swiatecznej okazji - hmmm...
            powinno, moim subiektywnym zdaniem, odbywac sie na zasadzie (pewnej) "rownowagi"
            czyli dania szansy obdarowywanemu(anej) mozliwosci adekwatnego rewanzu.
            Tylko w stosunkach dorosli i niesamodzielne (rowniez finansowo) dzieci
            - zasada ta nie ma zadnego znaczenia, wiec nawet "nieprzytomnie
            nieodpowiedzialne" prezenty rodzicow, dziadkow czy innych krewnych sa
            (w jakis sposob) "usprawiedliwione".

            Do jakiego (umownego) "rewanzu" zobowiazuje obdarowywana prezent w postaci
            bizuterii wartosci 80 tys. zl?.
            Nie bardzo umiem sobie to wyobrazic, chyba, ze wspomniana narzeczona p.Misztala
            jest w stanie rewanzowac sie podobnej wartosci podarunkami!.
            W innym przypadku, hmmm... mnie by przerazalo wyobrazenie CZEGO darczynca
            oczekuje w zamian czy jako ekwiwalent takiego "gestu" smile)
            Szczegolnie z "takiej" okazji - bozonarodzeniowego "Mikolaja" smile)

            Coraz trudniej obdarowywac doroslych sad.
            W epoce "bledow i wypaczen" - cieszylo wszystko, bo nawet jezeli byl to
            podarunek "zakupiony" to do jego (nieistotnej) materialnej wartosci dochodzil
            mozol jego ... zdobycia.
            Szczegolnie gdy nie bylo to na zasadzie "byle prezent" ale np. poszukiwana
            ksiazka czy nawet drobiazg uzupelniajacy kolekcje hobbysty.
            Dzis jest (latwo)dostepne "wszystko" a juz za "kase" - prawie napewno smile.

            Kilkanascie lat temu, zawarlismy "umowe" z dziecmi (corka + ziec), ze w tym
            przedmiocie, w stosunkach wzajemnego obdarowywania "poruszamy sie" w zakresie
            kilkudziesieciu € czy $ a laczna nieprzekraczalna granica na osobe jest
            - 100! smile).
            WSZYSTKO co w tych granicach: ksiazki, kosmetyki, np. apaszka dla Popay-owej,
            filmy DVD, ciekawe nagrania muzyki - jest OK.
            Kapcie, pizame czy rekawiczki kupie (w miare potrzeby) sobie sam, albo (raczej)
            Popay-owa mnie kupi, bez okazji, z rodzinnych wplywow srodkow obrotowych.
            Odstepstwo od tych "limitowanych" zasad wywolalo by jakas, moim zdaniem,
            poroniona "rywalizacje" w zdobywaniu dochodu miedzy nami (dzieci/my), a ja
            jestem swiadomy tego iz w takiej "olimpiadzie" nie mam szans i wcale do takich
            zawodow nie mam zamiaru - stawac smile.

            Narzeczonej p.Misztala niczego nie zazdroszcze, raczej Jej wspolczuje smile

            pE
            • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 17:46
              Nawet nie wyobrażasz sobie jaka szczęśliwa jest misztalowa narzeczona, ile krwi
              moze napsuc podobnym sobie przyjaciółkom, a mamusia i tatuś narzeczonej moga
              sie dniami i nocami, miesiacami i latami "wykłuwać "oczka sąsiadom, znajomym i
              reszcie dalszej rodziny, oohohohosmile)
              A ja cieszę się z podstawki /??? / do kadzidełek, bo te przywiezione przed laty
              z Chin, zatraciły i kolor i kształt. I jeszcze NAJBARDZIEJ ciesze się z
              ogromnej paki chałwy wedlowskiej z orzechami.
              A za dwadzieścia parę lat, gdy będziesz w naszym wieku , przekonasz się że
              prezenty świąteczne /ale tylko podchoinkowe/ to ogromna radość i nie tylko
              dlatego że coś dostałeś, a dlatego że ktoś chciał ci zrobić przyjemność smile)
              • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 18:31
                alez Alfredko - jestesmy przeciez jednomyslni!.
                Pamiec i chec sprawienia radosci sie liczy a nie materialna wartosc podarunku!.
                Tylko w ten sposob cala zabawa ma sens.
                Wodnik, na upartego, sam by sobie kupil te ksiazki, Ty - chalwe czy podstawke(i)
                do kadzidelek, ja - tyton do fajki i wode Fahrenheit czy Popay-owa (kolejny)
                srebrny drobiazg z Galerii.
                Chec sprawienia przyjemnosci sie liczy - wylacznie.
                Zakup, z tej okazji, samochodu - wlasnej, dlugoletniej malzonce - bylby
                niezbitym dowodem powaznego uszkodzenia kilku "klepek", albo dowodem ze termin
                nabycia niezbednego przedmiotu (powaznej wartosci) "nagina" sie do okazji.
              • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 26.12.06, 18:34
                Z zestawu " sercowych prezentow" pochwale sie klementynka najezona gozdzikami.
                Chyba jej nie zjem bo tak cudnie sie prezentuje obok monitora.
                • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII - Prezenty 28.12.06, 08:03
                  No właśnie - liczy się pamięć i chęć sprawienia radości.
                  My dostajemy i dajemy przeważnie książki. Nie są teraz trudne do zdobycia, ale
                  nadal ciekawe i wiele mówią o obdarowanym, lub - obdarowującym.
                  Oboje z mężem, jesteśmy zaopatrzeni we lekturę na długie, zimowe wieczory. Mąż
                  dostał "Lux perpetua" Sapkowskiego, "Moje pierwsze samobójstwo" Pilcha, "Bóg i
                  nowa fizyka" Daviesa i "Przewodnik po gwiazdach i planetach" P. Moora. Te
                  pierwsze, przeczytamy oboje.
                  Co ja dostałam, napiszę później
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 28.12.06, 08:27
      Nowe pomysły ministra edukacji - jeszcze w starym roku
      "Spis szkolnych ciąż
      Minister edukacji Roman Giertych nie ustępuje: każda szkoła ma go poinformować,
      ile uczennic było w ciąży
      Wczoraj opisaliśmy nowe ankiety, które MEN rozesłało do szkół. Dotyczą
      realizacji zajęć "Wychowanie do życia w rodzinie" i wymagają od dyrektorów
      policzenia ciężarnych uczennic w latach 2004-06.W rubrykach trzeba podać liczbę
      ciężarnych oraz ich wiek - od V klasy podstawówki (11-12 lat) po liceum. I
      wpisać, jakiej im udzielono pomocy, np. urlop albo przełożenie egzaminu.

      - Ja bym tej ankiety nie wypełniała - mówi Irena Dzierzgowska, wiceminister
      edukacji w rządzie AWS-UW. - Szkoły mają obowiązek pomagania uczennicom w ciąży
      - od przesuwania terminu zaliczeń i egzaminów aż po półroczny urlop. To wynika z
      ustawy o planowaniu rodziny. Pracowałam w szkole średniej, która fundowała
      ciężarnym uczennicom rodzaj becikowego. Znam też przypadek dziewczyny, która
      urodziła dziecko w trakcie nauki, a szkoła o tym nie wiedziała. Bo nie musi
      wiedzieć.

      Według Dzierzgowskiej pomysł MEN to bzdura: - Ministrowi nie jest potrzebna
      informacja o konkretnej szkole, tylko ogólna liczba rodzących nastolatek, a tę
      znajdzie w rocznikach statystycznych. I tak dyrektorzy szkół zaczną się obawiać:
      podać więcej ciąż czy mniej? Czy ministrowi nie przyjdzie do głowy rozliczać
      szkoły z liczby ciężarnych uczennic, żeby nagrodzić np. te, które miały ich
      najmniej?"
      www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3816485.html
      Strzeż się ciąży - Giertych krąży
      I kolejny pomysł:
      "MEN płaci za promocję ministra Giertycha w regionalnych gazetach
      PRZEGLĄD PRASY: Duże zdjęcie Romana Giertycha, obok pochlebne opinie o jego
      pracy - takie reklamy ministra edukacji pojawiły się w siedmiu dużych
      regionalnych dziennikach. Za promocję sukcesów zapłaciło ministerstwo - pisze
      "Rzeczpospolita".
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3816650.html
      Idę sprawdzić lokalną gazetę - jak jest w niej Giertych - nie kupię!
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 28.12.06, 17:50
      Dopiero dziś przeczytałam artykuł "Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV
      RP" www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3811004.html
      Nigdy nie lubiłam jego poglądów, a teraz okazuje się, że nie lubię go jako
      człowieka.
      "Gdyby dać wiarę tekstom i wypowiedziom Łysiaka, jego peerelowska biografia
      wyglądałaby tak: w 1968 r. organizował strajk na uczelni. Później walczył z
      cenzurą i oszukał ją, przemycając w swej książce prawdę o mordzie w Katyniu.
      Walczył z komunizmem w Afryce, strzelając do doradców kubańskich. W 1976 r. KGB
      zamknęło go w areszcie na moskiewskiej Łubiance. W 1979 r. po krytyce ze strony
      komunistycznego dygnitarza został objęty zakazem druku. Jego książki uwolnił
      dopiero Sierpień '80. Na krótko."

      "Publikował w podziemiu. Dokładnie jeden raz - w 1985 r. - napisał pod
      pseudonimem biogram Józefa Piłsudskiego do kalendarza wydanego przez anonimowe
      wydawnictwo.
      Rzeczywiście, przechytrzył cenzurę. W książce "Muzeum Wyobraźni" (1984) jest
      fragment o zamordowaniu polskich szwoleżerów w miejscowości o nazwie
      Bourreaugne. Taka miejscowość nie istnieje, a "bourreau" to po francusku kat.
      Mamy więc Katyń i mord na polskich oficerach w 1940 r."

      Radzę przeczytać całość - wyjątkowo pokręcona, chora osobowośćsad
      • mammaja Re: Przeczytane dzisiaj XIII 28.12.06, 20:23
        A ja wracam do prezentow, bo chociaz cenowo odbiegaly od tej bijoux to byly
        niezwykle trafione ( no sugestie pewne poczynilam przezornie) i mam nowe
        akumulatorki do aparatu fot., krem na dzien i na noc z "wyzszej polki" niz ta na
        ktora zwykle siegam, przepiekny album " Mloda Polska" - pierwsze tak obszerne i
        rzetelne opracowanie no i nieoczekiwanie cos srebrnego z drobniutkich kwiatkow,
        co tylko corcia mogla wymyslic, a sklada sie urocza branzoletke smile I jak widac
        mozna kogos uradowac bez luksusowego autka. A jeszcze Paulo Coelho "Byc jak
        plynaca rzeka" i czekoladki mietowo - pomaranczowe "dinner mints" - pychasmile
        MOje dla rodziny tez byly dopierane wytrwale i z pietyzmem smile
        No to sie pochwalilam troche smile
      • popaye Re: Wedrowcowi - lektura dla ... rownowagi :) 28.12.06, 20:40
        Rozumiem Twoja irytacje - Wedrowcze.
        Pozwalam sobie polecic Tobie do przeczytania swietny wywiad z Agnieszka Holland
        "Wszystko o moim ojcu"
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3805572.html
        Zrozumiale, ze lektura i stale sledzenie dzialow zajmujacych sie przede
        wszystkim tematyka "kobiecych problemow" nie jest moim stalym zajeciem.
        Tym razem jestem wdzieczny przypadkowi iz kliknalem w dzial
        Wysokie Obcasy i natrafilem na ten wywiad.
        Wywiad z p.Holland poprawil mnie humor w beznadzieji pogody i zawodowych
        obowiazkow w okresie miedzyswiatecznym i utwierdzil mnie w przekonaniu
        iz generalnie, co najlepsze w "moim" pokoleniu to madrosc sporej czesci
        kobiet - rowiesniczek.
        pozdr.,-
        pE
        • wedrowiec2 Re: Wedrowcowi - lektura dla ... rownowagi :) 28.12.06, 22:25
          Dziękuję, przeczytałam. Nie wiem, czy poprawił mi humor. Szczególnie zdanie o
          obawie (strachu?) elity intelektualnej przed zdecydowanym protestem wobec tego,
          co dzieje się w kraju. Zgadzam się z p. Holland zarówno w bardzo obiektywnej
          ocenie czasów tzw. komuny, jak i obecnej sytuacji.
          • omeri Re: Wedrowcowi - lektura dla ... rownowagi :) 28.12.06, 23:15
            Też bardzo mi się podobal ten wywiad z A. Holland i jej opinie
            • maryna04 Re: Wedrowcowi - lektura dla ... rownowagi :) 29.12.06, 00:00
              Tez przeczytalam wywiad. Bylam jakies pol roku temu na spotkaniu z A.
              Holland, bo miala wyklady na jednym z Uniwersytetow w NY. Jest taka jak w tym
              wywiadzie, bardzo interesujaca i naturalna.
              Czytam rozne podsumowania z Polski za mijajacy rok. Wynika z nich, ze w ciagu
              tego roku gospodarczo Polska poszla do przodu. Dwa mil. pracujacych za granica
              nie przeszkodzilo wzrostowi eksportu o 20%. Zreszta widze to w NY, gdzie w
              sklepach z rzeczami uzytkowymi coraz wiecej wyrobow z Polski ( tez z innych
              kralow bylej Europy Wschodniej) i to w sklepach z raczej wyzszej polki. Mysle,
              ze moglaby Polska wejsc tu ze swoimi meblami, popularnosc IKEI mowi, ze
              brakuje nowoczesnego, europejskiego wzornictwa. Na poczatek chociazby krzesla
              do Fortunoffa (bardzo ekskluzywna siec wszystkiego do domu), super krzesla
              produkowala fabryka mebli gietych w Radomsku. Czy istnieje jeszcze?
              Wzrosl wspolczynnik zaufania spoleczenstwa co do przyszlosci, spadlo znaczaco
              (wprawdzie w dalszym ciagu wysokie) bezrobocie i wyglada, ze jest to tendencja
              trwala.... Ci co mowia jak najmniej panstwa maja racje, a kapitalistyczny
              system wolnorynkowy rowniez w Polsce (nawet z duzymi ograniczeniami, korupcja,
              nepotyzmem, glupota) daje rezultaty. Widac, ze cala nadbudowa w postaci sejmu,
              rzadu , prezydentury, ministerstw, urzedow, agencji....mogla by w wielu
              wypadkach byc calkowicie zlikwidowana, a w innych zmniejszona do 1/4. Na pewno
              niepotrzebny jest organ ustawodawczy, mniej bledow za znacznie mniejsze
              pieniadze robiliby fachowcy ustalajac prawa, przepisy ktore najwyzej potem
              mozna by korygowac. (przeciez i tak ustala sie bledne ustawy i juz zaraz
              poprawia). Druga strona medalu - jakis milion ludzi straciloby prace, a
              dawanie zasilku jest gorsze niz zmuszanie ludzi do udawania pracy, byle tylko
              nie szkodzili.
              Mimo tych optymistycznych wskaznikow nie zdzierzylabym obecnej sytuacji
              polityczno- fundamentalistycznej w Polsce. Coraz bardziej zbliza sie kraj do
              czasow jedynej slusznej partii i jedynego slusznego swiatopogladu. Czy ktos
              juz zglosil do Rzecznika Praw Czlowieka i Trybunalu Konstytucyjnego sprawe
              pietnowania w szkole dziewczat w ciazy? jescze im tylko opaske na ramie. Czy w
              Polsce ktos jeszcze pamieta, ze demokratyczna wladza opiera sie na 3
              fundamentach - calkowicie niezaleznych od siebie, a tym bardziej od rzadzacej
              partii?) Ze slowo Sadu najwyzszego jest swiete , a sedzia tego sadu czysty jak
              lza? A dziennikarze nie powinni dostawac najwyzszej krajowej nagrody za
              prowokacje, do ktorej wykorzystano Dyzme w spodnicy, na dodatek uwiklana w
              wiele spraw kryminalnych. A zeznania swiadka, ktory sklamal, mimo dalszej
              przychylnosci spoleczenstwa, nie moga juz byc brane pod uwage przez sad?
              Jesli kogos takie sprawy nie bola, to przyszlosc kraju moze widziec
              podrozowiona. A moze sie myle? przeciez tam nie mieszkam, to co ja moge
              wiedziec naprawde.
          • popaye Re: lektura dla ... rownowagi :) 28.12.06, 23:28
            mnie,- poprawil sie humor po przeczytaniu wypowiedzi p.Holland gdy juz
            zobaczylem codzienna porcje wiadomosci (polskich) i wywiad p.Olejnik z v-ce
            premierem L.Dornem w TVN-24.

            Zawiodla mnie "slaba forma" p.Olejnik gdy z dobrze przygotowanego przez
            Redakcje (pracujacych dla p.Olejnik Dziennikarzy) pytania: " dlaczego
            (pajacowi) Marcinkiewiczowi - prezes PIS-u "oferuje" stanowisko prezesa PKO
            aczkolwiek ta "ekipa odnowy moralnej" (i sam pajac!) zawsze zapowiadala
            wysokie i zgodne z pawem standarty obsadzania stanowisk w Spolkach Skarbu
            Panstwa".
            Jakajacy sie Dorn "chrzanil" cos o... "niewiadomej" jeszcze opinii w tej
            sprawie Komisji Nadzoru Bankowego, jakby to akurat, mialo jakiekolwiek
            znaczenie!.
            Wazny jest sam FAKT "rozporzadzania" stanowiskami przez kacze swietojebie
            (moralne) a nie opinie w tej sprawie jakiejs zaleznej (de facto) od ekipy
            rzadzacych Komisji ....
            Jezeli p.Olejnik tak latwo zbic z tropu i zagadac jakaniem temat - to ja
            zaczalem watpic w ... inteligencje i blyskotliwosc tej Pani sad.

            Spojrzenie i oceny p.Holland - zdrowe, rozsadne, przemyslane i logiczne
            - poprawily mnie humor, a nie fakty ktore sa natury obiektywnej.
            Lyzka dziegciu: p.Holland od dawna zyje i mieszka na stale poza Polska, to
            wyostrza spojrzenie, przydaje perspektywy i uniezaleznia od "ukladow",
            a poprzez ciagle poruszanie sie w innym kregu i kulturze problemow oraz jezyka
            - pozwala na b.wyrazny osad.
            Zawsze mam wrazenie iz nasze, aktualne polskie problemy przerabiano juz
            (na Swiecie) - dawno temu, a prymitywny populizm oraz swietojebie trudno
            byloby tam "sprzedac".

            pozdrawiam,-
            pE
            • warum Re: lektura dla ... rownowagi :) 31.12.06, 10:00
              Niestety nie widzialam tego wywiadu ale mam wrazenie,ze pod wplywem / a
              jednak!smile/"opinii" publicznej odgorna koncepcja prezesury dla b.PRemiera zostala
              doraznie zamieniona na skromniejsze "doradztwo", ktore jest jeszcze
              smieszniejesze/ jak ktos kto nie nadaje sie na prezesa moze sluzyc za doradce, z
              definicji sluzacego wiedza odpowiednio wieksza niz posiada ten komu sie
              doradza?smile)/ale w tym kraju prezesami zostaje sie na otarcie lez lub w nagrode
              za wiernopoddanstwo, a czas "spolecznego"smile)) doradzania poslom czy tez
              czeladnikowania za godziwe pieniadze wliczany jest do stazu, ktory potem
              odpowiednia komisja traktuje jako DOSWIADCZENIE wystarczajace do mianowania na
              prezesa.
              Mnie wczoraj poruszyla informacja ,ze 67 letnia kobieta urodzila bliznieta. To
              uwazam za bledny kierunek w nauce i szkodliwe eksperymentowanie na ludziach.
              Wiek 67 lat dla mamuski?
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3821833.html
              • wedrowiec2 Re: lektura dla ... rownowagi :) 31.12.06, 10:54
                warum napisała:

                > Niestety nie widzialam tego wywiadu ale mam wrazenie,ze pod wplywem / a
                > jednak!smile/"opinii" publicznej odgorna koncepcja prezesury dla b.PRemiera
                zostal
                > a
                > doraznie zamieniona na skromniejsze "doradztwo", ktore jest jeszcze
                > smieszniejesze/ jak ktos kto nie nadaje sie na prezesa moze sluzyc za
                doradce,

                Nie, to nie jest skromność. To jest odbywanie niezbędnego stażu w bankowości by
                zostać prezesemsad
                • warum Re: lektura dla ... rownowagi :) 01.01.07, 11:13
                  „od początku globalizacji, czyli od końca lat 70., realny wzrost bogactwa
                  Zachodu nie pochodzi już z pracy. Kto ma do zaoferowania tylko pracę, nie
                  przyczynia się do ogólnego dobrobytu. To kapitał i wiedza tworzą dziś zysk, nie
                  praca………….
                  I ciągle mamy pewien wzrost. Ale nie ma w nim już udziału świat pracy. Dlatego
                  dochody różnych grup społecznych coraz bardziej się różnicują. A przecież w
                  latach 50. i 60., nawet we wczesnych 70. dochody wszystkich warstw zbliżały się
                  do siebie. Nie tylko w Niemczech, ale i we Francji, w Wielkiej Brytanii...
                  Wszędzie……..
                  Oto autentyczny przykład: pewien producent samochodów ma trzy zakłady. Jeden pod
                  Hamburgiem, drugi w Budapeszcie, trzeci w Chinach. We wszystkich stoją takie
                  same maszyny, produkuje się ten sam model samochodu według identycznych
                  procedur. Siła robocza w Hamburgu kosztuje rocznie ok. 50 tys. euro, w
                  Budapeszcie - 6 tys. euro, a w Chinach - 1,2 tys. euro. Robotnikowi w Hamburgu
                  mówi się, że musi być lepszy od tego z Chin. A on pyta: w jaki sposób ma
                  produkować 30 razy więcej niż Chińczyk?
                  Dobrobyt Zachodu nie jest zagrożony, skoro różnica w dochodach wciąż jest tak duża.
                  - Jednak jest, bo miejsca pracy po prostu uciekną do tańszych krajów i z 50 tys.
                  euro zrobi się zero. Chińczyk nawet przez 20 lat nie osiągnie połowy zarobków
                  Niemca. Ale żaden inwestor nie przyjdzie już do Niemiec. Dlatego mamy stagnację
                  dochodów……..
                  Kraje Europy Środkowej i Wschodniej zrobiły dotąd krok, który można by nazwać
                  krokiem pośrednim. Wasz drugi krok to będzie przejście od wagi ciężkiej świata
                  europejskiego do świata azjatyckiego.
                  No nie! Chcieliśmy do Europy, a Pan nam proponuje Azję?
                  - Jako uczestnikowi sztafety, o której wspomniałem. Przekonanie, że przystępując
                  do Unii Europejskiej, Polska, Rumunia czy Bułgaria znajdą się w takiej Europie,
                  jaka istniała w XIX wieku czy nawet w połowie XX wieku, jest zupełnie
                  iluzoryczne. Europa była przez stulecia na samej górze. Teraz staje się jednym z
                  wielu graczy. I do takiej Europy przyłączyła się Polska……….
                  Politycy ukrywają przez ludźmi prawdę. To, co niedawno wyjawił premier Węgier
                  - mówiąc na konferencji partyjnej, że obywateli karmi się obietnicami bez
                  pokrycia - dotyczy wszystkich polityków.
                  Politycy przynajmniej od czasu do czasu powinni poświęcić się i zrobić coś dla
                  wspólnego dobra, a nie tylko dla dobra swojej partii. Wszyscy musimy zrobić dużo
                  więcej - media, naukowcy, Kościół... Żeby społeczeństwo zaczęło powoli oswajać
                  się z myślą, że wzrost może być mniejszy, może nawet zatrzymać się na kilka lat.
                  Z głodu z tego powodu nikt na pewno nie umrze.
                  Zachód -…wciąż może ustanawiać pewne wzorce demokracji, tolerancji, praw
                  człowieka. Od jego znajomości rzeczy, skromności i wyczucia potrzeb innych
                  będzie zależało, czy nowy świat te wskazówki przyjmie."

                  Prof. Meinhard Miegel
                  ekonomista, od 30 lat kieruje Instytutem Gospodarki i Spraw Społecznych w Bonn.
                  Był też doradcą CDU. W 2002 r. wydał bestseller "Zdeformowane społeczeństwo. Jak
                  Niemcy wypierają swoją rzeczywistość".
                  serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3818030.html?as=3&ias=3&startsz=x
                  I tym "optymistycznym" akcentem zaczynam nowy rok. Ale przeciez to dla nas nic
                  nowego?
                  • popaye Re: lektura dla ... rownowagi :) 01.01.07, 13:13
                    gdyby to bylo takie "proste" jak podaja przyklady (he, he) z pracy Prof.
                    Meinhard-a Miegel-a to Obywatele Niemiec juz dawno (od ca. lat 60-tych
                    ub. Wieku) powinni conajmniej glodem przymierac.
                    O dziwo! (sic) - zyja jeszcze i niewielu z Nich zamienilo by (dobrowolnie)
                    swoj beznadziejny los na "swietlane perspektywy" przecietnego Chinczyka smile.

                    Ekonomia wspolczesnych spoleczenstw "wysokocywilizowanych" osiagnela stopien
                    nie-wytlumaczalny prostymi, na potrzeby populistycznej polityki,
                    sformulowanymi "przykladami", jak te podane w przytoczonym przez Ciebie Warum
                    - artykule smile

                    Te porownania "robotnikow" (chinskiego i niemieckiego) - "wow" - jak z
                    materialow Samoobrony do referatu "w przedmiocie" - wodza Leppera smile)

                    Z doswiadczenia (a mam go kilka lat!) wiem iz "robotnik hamburski" ma w
                    serdecznym powazaniu te 50 tys.€ ktore rocznie "kasuje" za swoja prace!.
                    Gro z tych pieniedzy NATYCHMIAST przelewa na pokrycie kosztow swojej egzystencji
                    ktore Jego chinski "kolega" w wiekszosci "zna" z lektury (jak umie czytac!)
                    "China Times" smile).
                    "Problemem" jest tutaj nie bezwzgledna wysokosc ekwiwalentu za prace ale
                    redystrybucja srodkow potrzebnych do zagwarantowania (politycznie chcianych!)
                    standardow polityki spolecznej w konkretnym Kraju!.

                    Hamburski "robotnik" jeszdzi do pracy swoim BMW, gdy jego chinski Kolega -
                    rowerem, o porownaniu: po "jakich drogach" dojezdzaja - zmilczmy.
                    "Gwarantowany" standard mieszkania socjalnego: 30 m.kw / osobe w Hamburgu
                    to marzenie (na razie) calej rodziny chinskiego "montera".
                    CO w tym "mieszkaniu" ma ("musi" miec!) robol z Hamburga dla kolesia znad rzeki
                    Jangcy - tez (raczej) opowiesci z 1000-ca i jednej nocy.
                    Poziomow wyksztalcenia, opieki zdrowotnej, ochrony socjalnej itp.itd
                    - wogole nie ma CO "porownywac" nawet zaprzysieglym zwolennikom leczenia
                    wszystkiego (!) akupunktura i ... naparem z korzenia zen-szen smile)

                    Jak do tej pory, nigdy nie slyszalem by zarowno Autor artykulu, profesor na
                    ktorego sie On powoluje, a na pewno - pozostajacy przy zdrowych zmyslach
                    - robotnik z Hamburga,- zazdroscil i marzyl o osiagnieciu poziomu i standartow
                    "chinskich".
                    O odwrotnej tendencji - slysze codziennie smile)

                    Te OBAWY wyrazone w artykule beda wtedy mialy REALNE uzasadnienie jak Biuro
                    Konstrukcyjne podanych w przykladzie Niemiecko-Francusko-Chinskich fabryk
                    przeniesione zostanie do ...Chin i tamtejsi "geniusze" beda narzucali
                    obowiazujacy na Swiecie standard techniczny, design i "trendy" marketingowe.

                    Jedynym, i o dziwo WYSTARCZAJACYM, jak na razie, plusem tej calej "zabawy"
                    jest to iz rynek dalekowschodni, w tym szczegolnie chinski, jest postrzegany
                    jako ODBIORCA (klient) na wszystko "nasze" z pojemnoscia "bez dna".
                    Przez najblizsze ca. 50-siat lat, z tego powodu, na miejscu przecietnego
                    robotnika z Hamburga - spal bym "spokojnie" smile

                    Nie znaczy to oczywiscie iz droga obrana przez "socjaldemokratyczne"
                    Spoleczenstwa Europy Zachodniej i MALPOWANA bezkrytycznie przez np.Polakow
                    nie wymaga natychmiast powaznych korekt i zalozen systemowych.
                    Ale, ostatnim z nich, jest "chinska konkurencja".
                    Utrzymywani przez "hamburskiego robotnika" - pracujacego! jego bezrobotni
                    krajanie - dluuuuugo nie beda chcieli sie zamienic na los PRACUJACEGO
                    kolegi chinskiego, - Oni nawet nie sa "goracy" zamienic sie z kolegami
                    z sasiadujacym z Nimi: Kraju "Kaczora", czy kartofla jak Go tam zwa! smile.
                    Przynajmniej jak ja znam zycie.

                    pozdrawiam,-
                    pE
                    • alfredka1 Re: lektura dla ... rownowagi i uśmiechu 01.01.07, 19:29
                      Mamy przyjaciela, który pisze piękne limeryki i nader nieprzyzwoite fraszki .
                      Dzisiaj dostalismy sympatyczne aforyzmy / ?? /

                      Nowy Rok ! Wiwaty ! Nie służy to niczemu.

                      W dacie cyferka inna,

                      a reszta po staremu.

                      xx

                      Czas małymi kroczkami

                      odmierza nieskończoność,

                      drepcząc razem z nami.

                      xxx

                      Nie my czas przeżywamy.

                      Raczej on naszą wolą,

                      jest - bo my trwamy.

                      xxxx

                      Zatem przykazuję surowo,

                      istnienie czasu utrzymać,

                      żyjąc długo i zdrowo

                      Uściski: Isia i Antek
                      • kanoka Re: lektura dla ... rownowagi i uśmiechu 01.01.07, 20:27
                        Przeczytałam z uśmiechem. Dziękuję za ten uśmiech Tobie i Twojemu przyjacielowi.
                        Najbardziej podoba mi się ten czas, który razem z nami drepcze małymi kroczkami,
                        odmierzając nieskończoność.
                        • alfredka1 Re: lektura dzisiejszej prasy 02.01.07, 11:35
                          N. Rokitowa /poprawniej byłoby Rokicina/, "W oświadczeniu adresowanym do
                          swojego krakowskiego koła Nelly Rokita napisała, że decyzja o odejściu była dla
                          niej bardzo trudna. Zaznaczyła, że chciała budować partię konserwatywno-
                          liberalną, tymczasem - według niej - "Donald Tusk z pełną odpowiedzialnością
                          buduje partię liberalną, w której nie ma miejsca dla ludzi, takich jak ona, o
                          poglądach chrześcijańsko- konserwatywno-ludowych".

                          To chyba dla PO dobrze bo takie trójpoglądy brzmią dość grożnie.

                          • popaye Re: Alfredko :) 02.01.07, 19:23
                            Powody ktore czynia Jasia Rokite sympatycznym, milym, dobrze wychowanym
                            i ogladnym czlowiekiem - stanowia jednoczesnie, dla mnie, spora czesc Jego
                            nieszczescia w karierze politycznej.
                            Nieszczescie to ... kobiety w Jego zyciu: mamusia, ukochane ciotki
                            i malzonka.
                            Ten "granat" w polaczeniu ze szczegolnym srodowiskiem krakowskiej (wazne!)
                            "specyficznej i jedynej w rodzaju" inteligencji z ktorej nasz Jasio sie
                            wywodzi, w efekcie, uniemozliwia Jemu jakakolwiek znaczaca kariere polityczna.

                            Jasio Rokita nie jest wladny tego zmienic!.
                            Uczestnictwo od najwczesniejszych lat w stalej tradycji rodzinnych herbatek
                            (i zapewnie ciasta z kruszonka!) w gronie ciotek i mamusi gdzie uzycie
                            slowa "cholera" wywolalo by na 100% palpitacje sercowe u niejednej z
                            uczestniczek tych spotkan oraz "importowana" z Niemiec zonusia z ciekawa
                            przesiedlencza zaszloscia - uklad na Polske, a nawet sam Krakow, raczej
                            beznadziejny sad

                            Kazdy zonaty - "cierpi" w jakis sposob.
                            Zonaty z osoba ktora ma "ambicje polityczno-publiczne", jest polska obywatelka
                            krocej niz 10-siec lat, ma dosc hmmm.... niepopularne w Polsce
                            korzenie "wschodnie" i repatriacyjna przeszlosc (z obywatelstwem) niemieckim
                            w niedalekiej zaszlosci oraz "chrzescijanka" z dorobkiem (corka) ze zwiazku
                            ktorego formalnosci (zawarcia/rozwiazania) kloca sie mocno z polska
                            (i krakowska szczegolnie) tradycja "katolicka" - hmmmm..... biedny ten
                            Jasio smile)

                            Jesli tak na sprawe popatrzec to my -dwaj z tego forum (Wodnik i ja) - mielismy
                            sporo szczescia w zyciu smile)

                            pozdrawiam,-
                            pE
                            • alfredka1 Re: Alfredko :) 02.01.07, 20:04
                              To w ogole dziwne małżeństwo. Gdy zawierane było, mieszkaliśmy wowczas w
                              Zakopanem i często spotykaliśmy się z przyjaciółmi z Krakowa. Całe to
                              wydarzenie miało posmak lekkiego skandalu /szkoda, że nie wypada na forum
                              otwarcie pewnych rzeczy pisać/. A o "skandal" w Krakowie bardzo łatwo.
                              Przypominam zdjęcie w krakowskim dodatku do Gazety - otóż Jasio R. idzie , a
                              właściwie stawia siedmomilowe kroki, kapelusz przekrzywiony, paltot rozpięty
                              poły wiewające na wietrze.Twarz zacięta, wzrok błędny. Za nim , w odległosci
                              kilkunastu metrów, podąza pani N. Zdjęcie zapamiętalam chyba dobrze, natomiast
                              nie jestem pewna czy to był bieg już po ślubie czy szusowanie do ślubu.
                              Próbowalam odszukać w archiwum Gazety ale mi się nie udało, a szkoda , zdjęcie
                              było prześlicznesmile)
                              • omeri Re: Alfredko :) 02.01.07, 20:11
                                To chyba jego druga żona. Pierwsza tez byla Niemką, o ile czegos nie mylę!
                                • wedrowiec2 Re: Alfredko :) 02.01.07, 20:19
                                  Pierwsza żona to Katarzyna Zimmerer. Dziennikarka i pisarka.
                                  Zdjęcie, o którym pisze alfredka przedstawiało drogę do ślubuwink
                              • warum Re: P.S. PO 02.01.07, 20:26
                                Wszyscy wiemy,ze plotkowanie jest beee ale jakze ozywia atmosferesmilewiec jako,ze
                                ogladam wlasnie Nelly R.w tv to tak mysle,ze JAn R. mial pecha-ze trafil na taka
                                aktywistkesmile On sie nadaje tylko na intelektualiste, ktorego mozna zapytac ew. o
                                opinie, a nie na polityka ze swiecznika - ale moze jak nauczyciel historii
                                zostaje dziennikarzem i medialnym opioniotworczym guru, a nauczyciel fizyki
                                PRawie prezesami banku, wiec i JR innej roboty nie moglby znalezc- wiec trzyma
                                sie tej polityki uparcie. Nelly R jasno okreslila podzial na kierunki, ktory
                                jest naturalny w PO- jak i w innych demokratycznych poprzedniczkach UD, UW.
                                Frakcja koscielna /odlam konserwatywny/i fakcja liberalna/ odlam "bardzo
                                rozowy"/. Podzial jest nieunikniony i powinien nastapic,ze wzgledu na uczciwosc
                                wobec wyborcow- natomiast jego nieuchronnosc jest przyczynkiem do oslabienia
                                image PO. Wiec ciesza sie: PiS i komuchy.Bo tylko oni sa wyrazisci na scenie
                                politycznej i zawsze jednoznaczni.Czy Janowi R. nie jest gluio miec kobiete,
                                ktora go przycmiewa i jeszcze podkresla,ze robi to dlatego,ze on jest
                                najlepszy?smilepewnie jest, ale taka zona to skarb- rzecznik, doradca i
                                konserwatywna feministka w 1. Hit sezonu- Partia Kobiet ma darmowa reklame.
                                • alfredka1 Re: P.S. PO 02.01.07, 21:20
                                  Wodnik pozdrawia wieczorowoporo, najpierw panie a nastepnie Przyjaciela
                                  Popaye,ka. Nie może zbliżyć się do komputera ponieważ od dwoch godzin naprawia
                                  kuchenkę, to znaczy usiłuje wymontować takie coś co nagle zaczęło działać na
                                  najwyższych obrotach, spaliło ciasto po 10 minutach sad( Jutro będzie usiłował
                                  kupić nowe urządzenie termostatyczne, jako że nie przewidujemy kupna nowej
                                  kuchenki w naszym doczesnym życiu.Za dużo nie mogę go dopytywać bo od czasu do
                                  czasu dochodzą do mnie z kuchni BRZYDKIE WYRAZY. Gdy pływał, takimi naprawami
                                  zajmowala się córka /i nie klęłłłła/
                                  • popaye Re: P.S. PO 02.01.07, 22:15
                                    Eeeeh...
                                    nawet nie wiesz Alfredko jak ja rozumiem Wodnika smile
                                    Sam znam z autopsji tego rodzaju doswiadczenia sad

                                    Niby... to wszystko na nasze inzynierskie pojecie banalnie proste!.
                                    Proste... ale! - wrrrr... sad

                                    Doszlismy do "paranoi" iz praktycznie kazdy sprzet domowego uzytku jest
                                    ze wzgl. obowiazujacej "filozofii producentow" urzadzeniem: jednorazowego
                                    uzytku sad
                                    Jednorazowego w rozumieniu: do pierwszej awarii.
                                    Jakiekolwiek naprawy wymagaja unikalnego oprzyrzadowania co powoduje koszty
                                    sprawiajace nieoplacalnosc tych napraw przez specjalistyczny serwis albo....
                                    niecenzuralne komentarze tych posiadaczy takiego sprzetu ktorzy (teretycznie)
                                    dysponuja wiedza oraz umiejetnosciami techniczno-manualnymi i staja wobec
                                    szczegolnej sytuacji "kwadratury kola" smile
                                    Bez oprzyrzadowania rzadko dostepnego w przecietnym gospodarstwie domowym
                                    banalna naprawa staje sie ciezkim doswiadczeniem dla tego ktory jej
                                    (chcac- nie chcac) podjac sie MUSI bo... rodzina (malzonka!) tego oczekuje smile.

                                    Jedyne "rozwiazanie" kupowac sprzet ponadprzecietnie drogi ale "latwy do
                                    naprawy", w przypadku kuchenek np.: Miele - tych nie trzeba "reperowac" bo...
                                    sie po prostu... nie psujasmile
                                    Kupisz tanszy, a wiem o czym mowie bo mam wloski piekarnik f-my Zanussi
                                    - powodow do przeklinania Ci nie zabraknie smile
                                    Eeeeh....

                                    Pozdrowienia dla (domoroslego) Majstra!
                                    pE
                                    • ewelina10 Re: P.S. PO 03.01.07, 08:24
                                      Nella ma wielkie ambicje i dużo zadowolenia z siebie. Hmmm a co by było gdyby
                                      tak mąż jeszcze został premierem
                          • warum Re: lektura dzisiejszej prasy 02.01.07, 21:15
                            fakty.interia.pl/prasa/news/abp-wielgus-nie-donosilem,853003,16
                            „ ja nie wypieram się tych kontaktów, które były wtedy konieczne. Ale nigdy -
                            powiadam - nikomu krzywdy nie uczyniłem - mówi arcybiskup Stanisław Wielgus….. w
                            latach 70. musiał spotkać się z funkcjonariuszami bezpieki, gdy - najpierw jako
                            student, potem jako pracownik naukowy - wyjeżdżał do Niemiec.” –
                            Roznica w ocenie polega tylko na tym, ze te „uwarunkowania” w tamtych czasach
                            dotyczyly wszystkich, a mimo to czesc ludzi rezygnowala z wyjazdow wlasnie z
                            powodu tych lojalek.
                            Smutne jest, ze dla zachowania niepodważalności decyzji hierarchii kościelnej,
                            dowolnie interpretuje się fakty. Ale z wiara się nie dyskutuje. I to ma być
                            autorytet moralny?
                            • alfredka1 Re: lektura dzisiejszej prasy 03.01.07, 12:11
                              TVP dziękuje katolikom za opłacanie abonamentu

                              Telewizja Polska zamówiła w katolickich mediach ogłoszenia, ..."

                              TVP przeszła samą siebie, nawet mnie nie oburzyła tylko zadziwiła. Niedługo
                              może zaczną dziękować katolikom za wycieranie nosa, za niekopanie leżących, za
                              mycie rąk po wyjściu z toalety.Oczywiście, dziękować tylko tym katolikom którzy
                              płacą abonament.Paranoja??? I nawet mi nie śmieszniesad(
                              • kanoka Re: lektura dzisiejszej prasy 03.01.07, 12:19
                                Aż trudno uwierzyć w taka bzdurę, ale rzeczywiście.
                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3825759.html
                                Czy w ten sposób prezes W. próbuje utrzymać się na stołku? No, bo że dzieję się
                                to bez jego wiedzy i zgody....
                                • wedrowiec2 Re: lektura dzisiejszej prasy 03.01.07, 16:19
                                  Nie tyle utrzymać, ile wspomóc finansowe media katolickiesad

                                  Na szczęście są też milsze wiadomości:
                                  www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3825021.html
                                  "Dziś w nocy, jeśli chmury nie zasnują nieba, można oglądać deszcz meteorów
                                  zwanych kwadrantydami.
                                  Największa ulewa - mniej więcej jedna spadająca gwiazda na minutę -
                                  prognozowana jest na godz. 2. Te meteory to zapewne odpryski komety
                                  96P/Machholz 1 wielkości ziarenek piasku i małych kamyczków, które wpadają do
                                  atmosfery i spalają się kilkadziesiąt kilometrów nad naszymi głowami."

                                  Czeka nas bezsenna noc, ale za to ze świetlnymi atrakcjami.
                                  • maryna04 Re: lektura dzisiejszej prasy 04.01.07, 01:22
                                    Czy abonent agnostyk tez dostal podziekowania. Tylko piszecie takie j..a,
                                    gdzie informacja o bardzo wzroslym , czy podroslym wspolczynniku zadowolenia
                                    obywateli Polski. Na wzrastajacy poziom szczesliwosci wplywaja zapewne dobre
                                    wskazniki gospodarcze przelozone na zwykle zycie, mozliwosc wyjazdu za granice
                                    za groszem. Jak widac sytuacja polityczna, afery, korupcje, tworzenie panstwa
                                    fundamentalistycznego, a rownoczesnie podobnego do czasow jednopartyjnych -
                                    zwyklemy obywatelowi nie przeszkadza. Publikatory nie lubiace obecnej wladzy
                                    jakos nie chca przyjac tego zadowolenia spoleczenstwa jako fakt. Bo
                                    niewygodny.
                                    • warum Re: lektura dzisiejszej prasy 04.01.07, 18:52
                                      Czy zwykly obywatel w Polsce ma powody,zeby sie cieszyc? Prawo i Sprawiedliwosc
                                      jako kuznia prawniczych geniuszy pewnie uwaza,ze tak. Bo daje niektorym
                                      pokwitowania za wplacony abonamentsmile)) I co niektorym zostawia "ciut" wiecej:

                                      "Okazuje się, że w Polsce można nie płacić podatków i gromadzić nielegalne
                                      fortuny, nie narażając się na represje fiskusa. Jak to zrobić? Według
                                      informacji, jakie "Życie Warszawy" otrzymało z Ministerstwa Finansów, wystarczy,
                                      że "źródło dochodu ma charakter nielegalny bądź majątek został zgromadzony
                                      dzięki działalności przestępczej".
                                      Okazuje się, że resort nie zamierza nic robić z tym problemem. Ministerstwo
                                      Finansów podkreśla, że przepisy o podatku dochodowym od osób fizycznych stosuje
                                      się tylko do przychodów uzyskanych na podstawie - umowy.
                                      - W związku z tym majątek zgromadzony na działalności przestępczej nie podlega
                                      ściganiu przez organy skarbowe - twierdzi Zofia Ogińska ."
                                      biznes.interia.pl/news?inf=853876

                                      "Od 1 stycznia 2007 r. spadki i darowizny przekazywane w ramach najbliższej
                                      rodziny (tzn. małżonka, rodziców, dziadków, dzieci, wnuków, pasierbów, ojczyma,
                                      macochy i rodzeństwa) są zwolnione od podatku. W całości. Nawet więc od bardzo
                                      wysokiej darowizny, choćby idącej w miliony złotych czy spadku o olbrzymiej
                                      wartości (np. pałacu czy dzieł sztuki), nie trzeba już płacić podatku. Ani
                                      złotówki."
                                      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3828535.html?as=1&ias=3&startsz=x
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 04.01.07, 07:18
      W prasie króluje Wielgus i Skrzypek. Bardziej martwi mnie ten drugi.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3827776.html
      Ze spraw zadziwiających, wyczytałam, że w Gdańsku " Listonosze wyjmują ze
      skrzynek przesyłki doręczane przez konkurencję. Urząd Komunikacji
      Elektronicznej: To desperacka samoobrona monopolisty."
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3827764.html
      I makabryczny pomysł amerykańskiej firmy lalkarskiej:
      "USA: Saddam ze stryczkiem na szyi jako lalka
      Saddam powieszony na stryczku" jest ostatnim produktem niewielkiej firmy z
      Connecticut, od czterech lat wypuszczającej na rynek plastikowe lalki o rysach
      znanych osobistości."
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3826943.html
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 04.01.07, 08:46
        Pies i mąż jeszcze śpią, więc czytam dalej. Miało nie byc o Wielgusie, ale
        zaniosło mnie aż na Trybunę, więc wklejam _audiatur et altera parts
        "Sto słów
        IV RP w pełnej krasie! Wszyscy walczą ze wszystkimi, zwłaszcza swoi ze swoimi.
        Ostatnio katolicy piorą się z Kościołem. Prawicowe gazety i publicyści z czego
        mogą strzelają do abp. Wielgusa. Mimo że Watykan już go namaścił na metropolitę
        warszawskiego. A może właśnie dlatego? Nie będzie Niemiec... Tłuką go więc czym
        popadnie, jak nie kijem, to pałką. Z tyłu, z boku i „Wprost”. Zero miłosierdzia,
        zero pokory. Raz napiszą, że Wielgus to TW „Adam”, zaraz potem, że agent wywiadu
        „Grey”. Wszyscy twardzi, zawzięci, nieprzejednani. Sternicy IV RP mogą trochę
        odsapnąć – ona sama się już rozkręca.
        (*)Jan Złotorowicz
        www.trybuna.com.pl/
        I dalej - mozna traktować jako podsumowanie dyskusji:
        "Zdziwienia pana K.
        Kościelna Komisja Historyczna rozpoczęła badanie dostarczonych jej przez IPN akt
        arcybiskupa Wielgusa, na które wskazała „Gazeta Polska”, twierdząc, że
        arcybiskup był agentem SB. Wyniki tego badania nie wpłyną jednak na uroczysty
        ingres biskupa, który objąć ma metropolię warszawską 7 stycznia.
        – Co się jednak stanie, jeśli arcybiskup naprawdę okaże się tajnym
        współpracownikiem? Metropolitę mianuje papież, jest to jego osobista decyzja, a
        skąd wiadomo, że Benedykt XVI ma na fakt współpracy z SB taki sam pogląd jak
        „Gazeta Polska”? Odwołamy metropolitę, papieża, czy też Komisję Historyczną? –
        dziwi się pan K."
        Hmmmmm - ja tez się dziwię. A przy okazji, to trafiłam na stronie Trybuny, na
        banner internetowej galerii sztuki Siwca(tego, jak sądzę)
        www.siwiec-art.pl/
        i spędziłam w niej sporo czasu. Z różnymi odczuciami. Niektórzy kolekcjonerzy i
        ich salony - jak ulał do ostatniego artykułu o,salonach w "Polityce"
        Ale niektóre obrazy i egzemplarze z galerii użytkowej - całkiem, całkiem
        • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 04.01.07, 09:32
          kanoka napisała:
          > banner internetowej galerii sztuki Siwca(tego, jak sądzę)
          Tu - więcej o R.Siwcu i galerii
          "Od początku lat osiemdziesiątych Ryszard Siwiec zajmuje się zawodowo
          tworzeniem, promocją i sprzedażą sztuki zarówno w Polsce, jak i za granicą. Z
          początkiem lat dziewięćdziesiątych Ryszard Siwiec założył swoją pierwszą galerię
          w Natolińskim Ośrodku Kultury w Warszawie. Następną swoją galerię założył w
          pomieszczeniach Fundacji Kultury Polskiej na warszawskiej Starówce. Kolejnym
          etapem rozwoju była galeria w klubie Radia ZET na ulicy Kruczej w Warszawie
          prowadzona wspólnie z aktorką Adrianną Biedrzyńską. Od roku 1994 Ryszard Siwiec
          prowadzi galerię w wieży przy kościele św. Anny w Warszawie. W trakcie swej
          ponad dwudziestoletniej działalności Ryszard Siwiec współpracował z większością
          znanych polskich galerii prowadzących sprzedaż sztuki. Utrzymuje on też stały
          kontakt zarówno z kolekcjonerami sztuki jak ze swymi długoletnimi odbiorcami."
          warszawa.naszemiasto.pl/kontakty_adresy/64252.html
          • fedorczyk4 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 04.01.07, 14:06
            Pchnięta niezdrową ciekawością zajżałam do sztuki użytkowej. iiiiiiiżiszmaryjo,
            aż mną walnęło o podłoge, co za koszmarsmile)))
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 05.01.07, 08:14
      "Świadomie zakażał kobiety HIV?
      Simon Mol, kameruński pisarz, poeta i twórca Teatru Uchodźców mieszkający w
      Polsce od 1999 r., został wczoraj zatrzymany przez stołeczną policję.
      Prokuratura stawia mu zarzuty o świadome zakażenie wirusem HIV co najmniej
      czterech kobiet. Nieoficjalnie wiadomo o ośmiu, jednak liczba zakażonych może
      okazać się znacznie wyższa."
      www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3827452.html
      A oto on:
      www.mojaafryka.org.pl/4949.dhtml
      www.pomagamy.pl/niusy/antyfaszysta_roku_2003.htm
      Jak się zorientowałam, podczytując fora
      teatralne,kulturalne,i...antyrasistowskie, sprawa trwa od ca 7 lat, tj momentu,
      kiedy Kameruńczyk osiedlił się w Polsce i może dotyczyć około 100 kobiet, nie
      mówiąc już o kontaktach tych kobiet z innymi partnerami i możliwości istnienia
      całego łańcucha zakażeń. Nasuwa się myśl, że głupota ludzka nie ma granic, ale
      zaraz za nią i druga, że podłość również - i to bez względu na rasę sad(
      Simon M., zniszczył życie wielu kobietom i ich bliskim, zaszkodził wielu
      ideom,instytucjom i akcjom humanitarnym, wsparł w Polsce ruchy rasistowskie -
      DLACZEGO?
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 06.01.07, 03:53
        Czytane? ja juz coraz mniej czytam. Taki stan nerwow. Nie pierwszy raz. Ale
        mam, jak juz sie chwalilam, satelitarne TVN24 i ITVN, a przy pokazji kilka
        przypadkowych programow. Od wielu dni ze Szklem Kontaktowym zwyciezyl koreanski
        najprostszy z najprostszych serial Czystosc Serca. No bo ile mozna ogladac
        Giertycha, Leppera, innych prominentow w ich wpadkach i w koncu nuzace juz
        komentarze. A w tym serialu ogladam Koree z zewnatrz, obyczaje, przeslicznej
        urady aktorki i tak mlodo wygladajacych aktorow. Kilka watkow milosnych i jak
        dotychczas ani jednego pocalunku, nawet mlodozency ciagle nie maja jakos
        mozliwosci isc do lozka. A stosunek mlodych do rodzicow!, bez ktorych zgody
        dobrze ustawione w karierze dzieci nie pobiora sie. Do tego emigrantka z Chin,
        ktora jest "gorsza" i rodzina ja nie akceptuje. Zreszta rodzina
        wielopokoleniowa jest w normie. Naogol jedza w kucki, zawsze paleczkami, ale
        spia juz po zachodniemu, a jakie piekne hotele, a mlode bohaterki ubrane tak
        jak sie nosza Azjatki w Ny. Mysle, ze szklo kontaktowe teoretycznie jest
        lepsze, ale poznawczo znacznie lepszy jest ten serial, Szkoda, ze panstwo tego
        nie widza. Nie, nie umiem po koreansku, ale napisy sa po angielsku.
        • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 06.01.07, 07:41
          No widzisz, Maryno. Ledwo zaczęłaś oglądać, a już masz dosyć polskiego reality
          show. A my - biedaki?
          W dodatku, nie mamy serialu koreańskiego - chętnie bym oglądała. Kocham Azję
          (platonicznie). U nas króluja seriale krajowe - nie trawię i brazylijskie -
          podobnie sad((
          No, a ile razy można oglądać surykatki czy krokodyle? Hmmmmm.......
          • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 11:25
            Surikatki sa dobre na wszystkosmile) I pilot.
            • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 11:32
              Wędrowcze smile)) Laotańska TV ... aż na taką emigrację wewnętrzną chcesz się udać?
              smile)))
              K.
              • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 11:41
                Lapończycy albo Sami mają telewizję?
                Trochę bliżej i klimat mi bliższy niż Laosuwink
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 11:14
      Od pewnego czasu rozmowy o sprawach kościelnych są elementem naszego forumowego
      życia. Kultywując tę nową, świecką tradycjęwink przeczytałam zwiastun programu w
      TVN (oglądac nie będę - Maryno, proszę o namiary na telewizję koreańską;
      laotańska też może być).

      wiadomosci.onet.pl/1460402,11,item.html
      Konflikt Kurii i Arcybractwa o wielki majątek


      Kuria Metropolitalna w Krakowie i Arcybractwo Miłosierdzia spierają się o
      wielki majątek

      Kuria Metropolitalna w Krakowie i Arcybractwo Miłosierdzia, charytatywne
      stowarzyszenie o wielosetletniej tradycji, spierają się o wielki majątek.
      Czy w stowarzyszeniu doszło do nadużyć, jak utrzymuje Kuria? Czy też za
      wszystkim stoi chęć przejęcia majątku Arcybractwa, jak twierdzi jego zarząd?

      Arcybractwo Miłosierdzia, stowarzyszenie założone przez księdza Piotra Skargę,
      to najstarsza i najbardziej szacowna polska instytucja charytatywna. Przez
      kilkaset lat swej działalności wspierała ubogich, sama także dzięki darom
      zgromadziła wielki majątek. Kamienice należące do Arcybractwa, szczególnie te w
      sąsiedztwie krakowskiego Rynku, są obecnie jednymi z najdroższych w Europie.
      Ich wartość według szacunków biegłych to około 200 milionów złotych. Poprzedni
      metropolita krakowski kardynał Franciszek Macharski wydał dekret, rozwiązujący
      działające od ponad czterystu lat stowarzyszenie. Na mocy dekretu zarząd
      Arcybractwa miał natychmiast przekazać majątek i całą władzę osobom wskazanym
      przez krakowską Kurię. Kuria twierdzi, że była zmuszona rozwiązać
      stowarzyszenie z powodu nieprawidłowości, do jakich w nim doszło.

      Zarząd stowarzyszenia zaprotestował. Stwierdził, że dla jego członków, jako dla
      ludzi głęboko wierzących konflikt z Kurią jest bardzo bolesny i nie do końca
      zrozumiały. Członkowie Arcybractwa twierdzą, że Kuria rozwiązała je po to, aby
      przejąć kamienice.

      Czy Kościół faktycznie chce odebrać majątek szacownemu stowarzyszeniu? Czy może
      to Kościół ma rację i zarząd Arcybractwa nie jest bezinteresowny w swoich
      działaniach? O co chodzi w tym konflikcie?

      O tym w najbliższym wydaniu magazynu reporterów TVN Superwizjer, w niedzielę, o
      23.00.
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 14:16
        A wiesz, że i mnie się to w oko rzuciło?;D
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 21:47
          Czy tylko mnie sie zatkal /chyba za kare?smile/internet?sad( A ja tak czcialam
          zmienc temat: "Norwegia wpadła w euforię po zwycięstwie Andersa Jacobsena w
          Turnieju Czterech Skoczni,… ….."Klub ma 201 członków, z których dwustu to
          biegacze, a Jacobsen jest jedynym skoczkiem i nazywamy go samotnym łabędziem.
          Nie zapomniał jednak o nas i jeździ samochodem z logo naszego klubu na drzwiach.
          Jesteśmy dumni bo teraz Anders jest naszym ambasadorem" - powiedział prezes
          Christian Mathiesen….
          „Gratulacje - jesteś królem. Hydraulik z Hoenefoss jest dzisiaj najlepszym
          skoczkiem świata" - napisał dziennik Dagbladet ."
          ps.malysz.interia.pl/news?inf=855084
          Mnie ujela ta proporcja: 200 i 1, trzeba naprawde bardzo pragnac robic to co
          jest spelnieniem marzen. I jak on to osiagnal bez zwiazku dzialaczy???smile))
          • omeri Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 21:58
            Portal gazety chodzi jak ślimak, z wszelkim szacunkiem dla ślimakow
            • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 07.01.07, 22:09
              też tak mam sad(
              • zyta2003 Re: Przeczytane dzisiaj XIII 08.01.07, 05:37
                A mnie to sie nawet pokazywalo na wszystkie informacje, ze "strona nie zostala
                odnaleziona, lub zostala usunieta".. No i jak latwo stracic zaufanie - pierwszy
                raz pokazalo mi sie to, gdy kliknelam na biskupa Dabrowskiego, i juz
                pomyslalam, ze wykasowali. Nic nie wykasowali, ale to przez tego S. Wielgusa
                wszystko tak grzeznie.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 08.01.07, 07:58
      Wracamy do banku, a właściwie, do Skrzypka
      "Jego dotychczasowa działalność w PKO BP nie wystawia mu dobrego świadectwa. W
      ciągu czterech miesięcy pełnienia obowiązków prezesa spowodował odejście kilku
      członków zarządu, w tym menedżerów, dzięki którym nasz największy bank
      detaliczny osiągał doskonałe wyniki. Doprowadził do tego, że żaden członek
      zarządu PKO BP (łącznie z samym Skrzypkiem), nie posiada zgody Komisji Nadzoru
      Bankowego na pełnienie funkcji kierowniczych w banku. A prawo bankowe wymaga, by
      prezes oraz przynajmniej jeszcze jeden członek zarządu odpowiedzialny za ryzyko
      kredytowe zgodę posiadał.

      Teraz odpowiedzialny za ten skandal Skrzypek przesiądzie się na stanowisko, z
      którym związane są olbrzymie kompetencje i odpowiedzialność. Jako prezes NBP
      będzie przewodniczył Radzie Polityki Pieniężnej, która ma dbać o niską inflację.
      Balcerowicz nigdy nie ulegał politykom, którzy uważają, że trzeba dodrukować
      więcej pieniędzy. Nie wiemy, jak wobec podobnych nacisków zachowa się Skrzypek.

      Podlegać mu będzie Główny Inspektorat Nadzoru Bankowego - rodzaj bankowej
      policji. NBP (poprzez GINB) ma wobec banków ogromne uprawnienia i powinien dbać,
      by pieniądze klientów były bezpieczne. W bankach spoczywają oszczędności
      gospodarstw domowych i firm warte 420 mld zł. Gdyby nadzór nad bankami przeszedł
      w ręce polityków, banki mogłyby pogrążyć się w fali bankructw, które
      pochłonęłyby nasze oszczędności."
      www.gazetawyborcza.pl/1,75968,3832866.html
    • wedrowiec2 Splutonować Skrzypka:) 08.01.07, 20:19
      wiadomosci.onet.pl/1460972,69,item.html
      Splutonować" - słowo roku 2006
      Angielski neologizm "splutonować" został wybrany słowem roku 2006 przez
      Amerykańską Komisję Językową, wyprzedzając w głosowaniu "klimatycznego kanarka".
      „Splutonowany” oznacza tyle, co zdegradowany, zdewaluowany. Słowo pochodzi od
      nazwy Plutona. Naukowcy zdecydowali w minionym roku, że nie zasługuje on na
      miano planety. Od tego momentu Układ Słoneczny liczy tylko osiem planet.
      • maryna04 Re: Splutonować Skrzypka:) 09.01.07, 04:23
        Bardzo mi sie podoba "splutonowanie".
        Przeczytalam kilka dni temu w nowojorskiej , polskiej gazecie - na poziomie - i
        politycznie dla mnie poprawnej nastepujaca notke: "W W-wie 4.01.46 urodzil sie
        Marek Borowski, polski polityk lewicowy pochodzenia zydowskiego, syn Wiktora
        borowskiego, bratanek Jakuba Bermana, dzialaczy komunistycznych.
        Sprawowal....... jego hobby to...... Kurde balanse, nigdy nie wiedzialam, ze
        Borowski jest pochodzenia zydowskiego, nie znam jego dzialalnosci, bo mnie juz
        w kraju nie bylo. Wiem, ze jest szalenie inteligentnym lewicowcem i jakas
        scenka , moze ogladana w Polsce, jak nie moze opanowac sejmu. Wtedy pomyslalam,
        czemu taki inteligentny, na poziomie czlowiek uparl sie bic z takim g....m.
        Nie watpie, ze z jakiegos bryku bierze redakcja te kartki z kalendarza. Bo
        naogol sa informacje, ze dzisiaj iles lat temu urodzil sie zalozyciel
        zespolu "Ich troje', albo Doda elektroda.... Prawie nigdy, bron Boze, nie sa to
        rzeczywiscie wazne rocznice, tym bardziej wazne nazwiska. Skad ten przywilej
        dla Marka Borowskiego, a kto to byl jego ojciec Wiktor, ze az doznal zaszczytu
        umieszczenia go w kartkach. A moze to po prostu proste pranie mozgu, na
        przyszlosc. Jesli ktos by pomyslal, ze ten Borowski, troche sie nie odnalazl,
        ale glupi chlop to on nie jest a na dodatek wyszedl z SLD.
        • maryna04 Re: Splutonować Skrzypka:) 09.01.07, 04:55
          Wedrowcze, nie wiem czy jestem w stanie naprowadzic Cie na azymut mojego
          ukochanego serialu koreanskiego. Natomiast streszcze ci pokrotce rozwoj. Mloda
          para, co nie wiadomo, czy sie w koncu przespala wrocila do domu - pana mlodego.
          Mloda malzonka, wczesniej pracujaca w biurze zamienia sie ( co nie jest
          pokazane jako krytyka, ale zwyczajnosc) w pokorna zone, dla tesciow, dziadkow
          meza itd. Widocznie tak ma byc, teraz ubiera sie na wizyty nie jak Azjatka z
          NY, ale w stroje tradycyjne, i to nie ma szokowac. Natomiast w parze
          koreansko - chinskiej on wybitnie zdolny inzynier z nowej technologii pracujacy
          u ojca swoja chinska dziewczyne ( w tlumaczniu farm girl) na jakas wystawe
          jako tlumaczke. Do zblizenia zadnego nie dochodzi. Ale produkt sprzedal sie
          znakomicie i on juz nie jako syn, ale tworca sukcesu idzie do ojca i prosi o
          zatrudnienie chinki. Ojciec dostaje szalu, ale syn klaniajac sie gleboko stoi
          przy swoim i ojciec, kapitalistyczna hiena godzi sie myslac jak zapobiegnac
          potem mezaliansowi. Bo kilka odcinkow wczesniej bylo wiele afrontow wzgledem
          tej cbninki i absolutny zakaz malzenstwa. Dla nas chinczyk, koreanczyk,
          japonczyk, wietnamczyk - to jedno i to samo. A oni rownie sie nienawidza i maja
          za lepszych jak my ludzie Polski, czy Europyv wzgledem innych. Sa jeszcze
          inne watki, ale nie bede Ci macic w glowie Wedrowcze, te sa najbardziej
          romantyczno - obyczajowe.
        • alfredka1 Re: Splutonować Skrzypka:) 09.01.07, 10:41
          Ja króciuteńko bo jeszcze drzemię w środku. Borowski - człek inteligentny,
          troche naiwnie wierzący że w społeczeństwie naszym nade wszystko góruje
          rozsądek, rzeczywiście naiwny jak inteligent prawdziwy.
          A teraz co do słowa "splutonować" - dawno dawno temu,jeszcze przed wojna, ale
          drugą światową, splutonować kogoś znaczyło pozbawić stopnia oficerskiego
          czyli zdegradować. Możliwe że używano go żargonowo tylko w jednostce w której
          tato służył.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 10.01.07, 17:48
      Ponownie polecam cały ostatni "Przegląd" pewnie jest jeszcze w kioskach, bo
      wychodzi w poniedziałek
      www.przeglad-tygodnik.pl/
      Jest też po raz pierwszy od dłuższego czasu, felieton Krystyny Kofty, ale nie ma
      go w wersji on-line.
      W moim odczuciu, nie zawsze mają wszystkie ciekawe artykuły(jak moja ulubiona
      Polityka), ale ostatni numer zdecydowanie im się udał. Cover story jest o
      obecnych i przyszłych emeryturach - niestety, nic optymistycznego sad(
      O pieniądze emerytów - tym razem tych obecnych, zatroszczył się senat. Wydaje je
      na potęgę - mozna o tym poczytac w "trybunie"
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007011002
    • jan.kran Re: Garcia Marquez gigantem literatury jest 13.01.07, 16:49
      www.gazetawyborcza.pl/1,75517,3801321.html
      Marquez jest moim idolem i czytam wszystko co mi w ręce wpada Jego i o Nim.
      Jego miłość do Fidela niestety napawa mnie obrzydzeniem.
      Nic na to nie poradzę.
      Kran
      • popaye Re: "wyznanie" Jana.K. :)) 13.01.07, 18:23
        Janie.K
        dopiero niedawno (na innym watku) czytalem o Twoim zaineresowaniu tematyka
        zwiazkow "homo".
        Dla poczucia obrzydzenia to czynisz?

        jan.kran napisała:

        ".....Marquez jest moim idolem .......
        Jego miłość do Fidela niestety napawa mnie obrzydzeniem ..."

        smile)))))
        • jan.kran Re: "wyznanie" Jana.K. :)) 14.01.07, 10:03
          popaye napisał:

          > Janie.K
          > dopiero niedawno (na innym watku) czytalem o Twoim zaineresowaniu tematyka
          > zwiazkow "homo".
          > Dla poczucia obrzydzenia to czynisz?
          >
          > jan.kran napisała:
          >
          > ".....Marquez jest moim idolem .......
          > Jego miłość do Fidela niestety napawa mnie obrzydzeniem ..."
          >
          > smile)))))

          --------> Popeye , myślisz że oni tentego tongue_outPPPPPPP
          Kransmile))))
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj XIII 14.01.07, 07:41
      Na polskie ekrany, wszedł już powszechnie chwalony film "Pachnidło" wg. książki
      P. Suskinda. To spowodowało wzrost zainteresowania mediów zapachami, oraz węchem
      i jego znaczeniem w odbieraniu świata przez zwyczajnych niuchaczy.
      W "Przekroju", ciekawy artykuł o tym, jak producenci żywności i handlowcy,
      oszukują nasz węch i...nas.
      wiadomosci.onet.pl/1382326,242,kioskart.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka