Dodaj do ulubionych

Przeczytane dzisiaj cz.XIV

14.01.07, 07:59
Otwieram kolejny dziennik lektur ulotnych
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 14.01.07, 10:09
      Ładnie to nazwałaśsmile)
      Ja bym dodała ulotnych i praktycznych bo często sama bym nie dotarła do tych
      artykułów które cytujeciesmile
      • omeri Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 14.01.07, 10:22
        Też bym sama nie dotarła, a tak czytam ciekawe rzeczy dzieki ulotnym...
        • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 14.01.07, 11:09
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3817406.html
          Bardzo lubię portrety kobiet w WYsokich Obcasach.
          Krafftówna mi zawsze imponowała smile))
          Po tej lekturze jeszcze bardziej. Wiem jak trudno starszej osobie:ppp nauczyć
          się języka , nowego kraju...
          I podoba mi się że ma taki pozytywny stosunek do Ameryki. Podobny do mojego
          < ja nigdy w Stanach nie byłam , więc teoretyzuję >.
          Ale mam przyjaciółkę która mieszka na Florydzie od dwudziestu lat. I ma bardzo
          pozytywny obraz Stanów. Lubię Ją słuchaćsmile))
          I czytać Marynęsmile))))
          K.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 15.01.07, 15:46
      Przeczytałam ze strachem.
      wiadomosci.onet.pl/1465460,12,item.html
      ""Guardian": Bush szykuje się do wojny z Iranem
      Są dowody na to, że prezydent USA George W. Bush szykuje się do wojny z Iranem,
      a premier Wielkiej Brytanii Tony Blair wyraził chęć poparcia tego
      przedsięwzięcia - napisał na łamach "Guardiana" Dan Plesch."
      Mam nadzieję, że ze strachem niepotrzebnym. Że to nieprawda. Nie chcę eskalacji
      wojny ( z terroryzmem,z islamem, o demokrację, o ropę,....??) - pewnie nie ja
      jedna. Ale czy nasze "chcę" - "nie chcę", ma w tym przypadku jakieś znaczenie sad(
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 15.01.07, 16:52
        KRLD - próby z bronią jądrową, Iran - rozbudowa i przystosowanie posiadanych
        urządzeń do wyprodukowania takowej. Może te wiadomości o szykowaniu się Stanów
        do wojny są tylko ostrzeżeniem, postraszeniem. Wolę myśleć, że tak.Wojna rzecz
        straszna, broń atomowa w rękach fanatyków ideowych czy religijnych też. Co
        zatem robić? my nic nie możemy. Przez parędziesiąt lat Związek
        Radziecki "organizował" w świecie t.zw. marsze pokoju.Ciekawe, czy to
        powstrzymało świat od konfliktu zbrojnego nuklearnego. Chyba nie to. Wszyscy
        się boją i przywódcy i narody więc może wystarczy przestrzec raz pokojową
        demonstracją, a kiedy indziej grożbą dość mocną albo zamierzonym wypuszczaniem
        poufnych informacji.
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 15.01.07, 20:43
      "Wall Street Journal" o lustracji w Polsce: makkartyzm i inkwizycja
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3851483.html
      "Bracia Kaczyńscy zdobyli władzę w oparciu o obietnice zemsty, a nie prawdy, a
      już tym bardziej pojednania" - kontynuuje podkreślając, że "niezamierzone
      skutki (lustracji) są pełne ironii", czego dowodzi - jego zdaniem - to, że jej
      ofiarami nie padają byli aparatczycy reżimu, lecz działacze dawnej opozycji.

      Kaminski przytacza znane argumenty przeciwników polskich metod lustracji: fakt,
      że archiwa SB mogą wprowadzać w błąd, gdyż jej funkcjonariusze fałszowali
      raporty dla przypodobania się zwierzchnikom; to, że najważniejsze teczki
      zostały zniszczone oraz to, że oskarża się ludzi poprzez przecieki z IPN do
      prasy.

      Zwraca także uwagę, że "lustracja staje się bronią młodych, ponieważ tylko
      urodzeni po roku 1970 mogą być naprawdę poza wszelkim podejrzeniem".

      "Poddawanie w wątpliwość sensu czyszczenia (życia publicznego) metodą
      publicznego linczu nie oznacza poparcia moralnego relatywizmu. Polska mogła
      odebrać czołowym komunistom możliwość sprawowania władzy na kilka lat, ale tego
      nie zrobiła. Zbyt mało uczyniono dla ścigania prawdziwych zbrodni albo
      zachowania i przesortowania archiwów. Badanie przyszłości osób ubiegających się
      o stanowiska państwowe jest w demokracji uprawnione. Polska jednak, kiedyś
      będąca przykładem dla regionu, przekroczyła granicę dzielącą takie badanie od
      postkomunistycznego makkartyzmu" - konkluduje autor.


      Świat widzi polskie polowanie na czarownice. Szkoda, że polujący są ślepisad
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 16.01.07, 13:17
        coś na polepszenie ??? nastroju
        www.zakopane.naszemiasto.pl/wydarzenia/688636.html wiosna tuż tuż.
        Kanoko, brakuje nam Twojego niegdysiejszego przeglądu prasy, takiego z
        opisaniem ,krótkim a rzeczowym.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 17.01.07, 08:31
      "ONZ wypowie się o dyskryminacji kobiet w Polsce"
      " Rządowa delegacja z min. Kluzik-Rostkowską tłumaczyła się wczoraj w Nowym
      Jorku, co Polska robi, żeby przeciwdziałać dyskryminacji kobiet. Konrraport
      przedstawiły organizacje kobiece.Przesłuchanie rozpoczęło się wczoraj późnym
      wieczorem czasu polskiego. Na tej podstawie komitet ONZ zajmujący się konwencją
      o przeciwdziałaniu dyskryminacji kobiet przygotuje zalecenia dla Polski. Tak jak
      każde państwo, które podpisało konwencję, Polska raz na cztery lata powinna
      zreferować, jak walczy z dyskryminacją kobiet.

      Delegacji przewodniczy Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister ds. rodziny w
      Ministerstwie Pracy. Jej raport komitet porówna z "raportem cieniem" napisanym
      przez polskie organizacje kobiece"
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3854404.html
      Ciekawa jestem, co z tego wyniknie i na ile rząd się tym przejmie. Obawiam sie,
      że niewiele.Najbardziej mi sie spodobało stwierdzenie Pani minister( skądinąd
      osoby o bardzo nowatorskich poglądach, jak na PiS)
      "Za pieniądze UE będziemy np. pokazywać kobiety odnoszące sukcesy zawodowe,
      kobiety, którym udaje się godzić życie rodzinne z karierą."
      Hmmmm....
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 00:34
        No i.. jak wspominalam zycie rodzinne przeciwstawia sie.. karierze. Nie wiem
        co to znaczy, ze za pieniadze unii beda pokazywac takie dziwologi, albo
        bohaterki (niepotrzebne skreslic) co to godza powyzsze. W zamierzchlych
        czasach, kiedy moje dzieci byly male jakies 80% kobiet w miescie godzilo
        prace i dom i nie byly pokazywane za pieniadze unii. Wtedy jeszcze nie bylo
        zycia rodzinnego a jesli kariera - to Nikodema Dyzmy. Nie widze, zeby dzieci
        wtedy wychowywane w domu, zlobkach, przedszkolach, u nianki, babki, na
        swietlicy, pod blokiem, z kluczem na szyi wychowaly sie cokolwiek gorzej niz te
        chowane w zyciu rodzinnym. Ze wzgledu na ogolna mizerie narodu przynajmniej nie
        mialy zadan nadwyrezajacych nadmiernie kieszen rodzicow.
        W ostatniej Polityce optymistyczny artykul o mozliwosciach zatrudnienia i
        rosnacych zarobkach w Polsce. Faktyczne bezrobocie oceniaja autorzy na 5%,
        nagle odkryli tez, ze Mc,Donald moze byc cacy. Wprawdzie jak sie okazuje nikt
        dorosly w Polsce za takie g.....e pieniadze tam nie bedzie pracowac, ale jest
        szansa dla mlodziezy pon. 18 lat i emerytow pow. 50 lat. Dlaczego zauwazono to
        dopiero po 20 latach istnienia Mc w Polsce i ciagle uwaza sie, ze za pensje
        stamtad powinno sie moc utrzymac rodzine.
        Wspolgra to wszystko z artykulem z tutejszej polskiej gazety, o powrotach do
        kraju emigrantow. Mlodzi (zwlaszcza ci bez papierow) wracaja na troche, a
        potem maja plany jechac w Europe, starzy nie wypracowali tu wiekszej emerytury
        i do zycia tu jest cokolwiek za mala, w Polsce chyba jeszcze starczy, jak nie
        bedzie dolar dalej spadal.
        • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 10:17
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3857718.html
          Zgadzam się jak najbardziej z decyzją pracodawcy. Na codzień używam trzech
          języków i wiem ile dyscypliny wymaga żeby ich nie mieszać.
          W pracy mam niekiedy kontakt z Polakami , w jednej fabryce. Rozmawiamy między
          sobą po polsku ale przechodzimy z reguły na norweski w obecności innych osób
          nie mówiących po polsku..
          Poza tym w call center ważny jest dobry akcent i perfekcja w języku. Sądzę ze
          łatwiej to uzyskać poruszając się w pracy w obrębie jednego języka.
          Kran
          • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 12:15
            Odcedziłam tekst:
            "Na początku grudnia ub.r. poinformowano pracowników szczecińskiego oddziału
            firmy "Arvato Services" o zakazie prowadzenia rozmów w języku polskim.
            zakaz używania języka polskiego w kontaktach prywatnych ma na celu podniesienie
            znajomości języka niemieckiego. Mirosław Michałowski dowiedział się też, że
            zagraniczni klienci skarżą się, że w tle słychać wchodnioeuropejski język.
            - Niemców podobno to bardzo irytuje
            Po ujawnieniu sprawy firma "Arvato" rozwiązała z nim umowę o pracę.- Obecnie
            jestem na urlopie - opowiada "Głosowi Szczecińskiemu" pan Mirosław. - Zakazano
            mi nawet wstępu na teren firmy, abym nie buntował ludzi przeciwko wprowadzonemu
            zakazowi. Mirosław Michałowski postanowił, że nie zostawi tak tej sprawy i oddał
            ją do sądu."

            Zrozumiałam tyle, że firma w pewnym momencie, przedstawiła dodatkowe wymagania w
            stosunku do pracowników(mówienie w pracy wyłącznie po niemiecku), czego
            prawdopodobnie nie było w podpisywanej przez nich poprzednio umowie o pracę.
            W moim odczuciu, powinna przedstawić to zalecenie na piśmie do akceptacji z
            informacją, jakie będą konsekwencje niezastosowania się do polecenia(zwolnienie
            z pracy).
            • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 12:50
              Weszłam na szczecińskie forum i jak zwykle zdania są podzielone. Najgorzej/dla
              mnie/ , że ja nie mam własnego zdania na ten tematsad( starość, pogoda czy
              wszystko razem na to ma wpływ?. A jakie jest Wasze zdanie?
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=55058930&v=2&s=0
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 12:42
      "Sowińska: obowiązkowy kurs dla narzeczonych

      "Dziennik": Osoby, które zawierają związek w USC i nie mają kursu
      przedmałżeńskiego, są dyskryminowane, bo nie mają kontaktu z psychologami,
      seksuologami, lekarzami" - uważa Ewa Sowińska, Rzecznik Praw Dziecka.
      Zamierza więc wysłać narzeczonych na obowiązkowy kurs.

      Zdaniem Sowińskiej wprowadzenie kursów pomogłoby ograniczyć ryzykowne zachowania
      seksualne i wzbogacić wiedzę na temat tego, jak unikać ciężkich chorób. Sowińska
      mówi też o dyskryminacji. "Osoby, które zawierają związek w USC i nie mają kursu
      przedmałżeńskiego, są dyskryminowane, ponieważ są pozbawione kontaktu z
      psychologami, seksuologami, lekarzami" - mówiła w rozmowie dla Polskiej Agencji
      Prasowej."
      wiadomosci.onet.pl/1467569,11,item.html
      A tych, którzy nie przeszli szkolenia przed ślubem, obowiązkowo wysłać na
      dokształcanie, pod groźbą odebrania świadectwa zawarcia związku
      małżeńskiego. I żadnej taryfy ulgowej - nie ma, że to już są małżeństwem 50
      lat - żadnych wyjątków!
      • omeri Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 18.01.07, 15:52
        Pamiętam, chyba w latach osiemdziesiatych byla wspaniala inormacja i relacja o
        obowiazkowym stażu dwumiesięcznym dla chcących się pobrać u rodziny z malymi
        dziecmi. (Oczywiście było to na prima aprilis!)
    • popaye Re: Kanoko !!! 18.01.07, 19:16
      Ironia losu:
      Ty i ja, choc juz tam nie mieszkamy - Warszawiacy.
      Akurat, przypadkiem wlaczylem warszawski TVP3 na "zaciekla dyskusje"
      o.... planowanej likwidacji pomnika "Spiacych" ny Pl.Wilenskim czyli
      skrzyzowaniu Targowej i Trasy WZ sad

      Na wiele rzeczy patrze "z przymruzeniem oka" i choc inaczej o tym pisze
      - "smiech mnie ogarnia".
      Ale....
      Nie moge przebolec faktu, ze "nasza" Warszawe, taka jak Ty i ja ZNAMY od dziecka
      z "ideologicznych wzgledow" gowniarstwo, moher i kacze-wypierdki
      demoluja, przerabiaja i KRECA "jak im sie podoba" sad

      Przebolalem "likwidacje" nazwy placu Komuny Parskiej bo... "komuna" (sic!!!)
      co skojarzyc sie z komunizmem moglo tyko we lbach kaczego popapranstwa
      i nieuctwa!.
      Ze "moher" i swietojebie polikwidowal "mnie znane od dziecka" ulice nazywajac
      je papieskim (zeby "roznymi" - chociaz!) "imieniem".
      Nawet propozycje zmiany nazwy pomnika Chpina w Lazienkach na "pomnik Marszalka
      Pilsudskiego podczas nauki gry na fortepianie" - przyjalem jako zart!

      Ale... CO to patalajstwo chce od "Spiacych"?????
      Ponoc... gwiazdy (tam) jakies wygrawerowane - sa!.
      Lo Jezu: a CO TO KOMU przeszkadza? - od dzieciaka znam to miejsce i o
      tych "gwiazdach" nie myslalem NIGDY, malo tego mialem, jak wiekszosc - pewnie
      Warszawiakow-rowiesnikow to serdecznie "w d......" ! sad
      Ale pomnik byl (dla mnie!) tam ZAWSZE i pewnie jak dla Ciebie - perfekcyjnym
      sposobem "lokalizacji miejsca".
      Jak sie uslyszalo "przy Spiacych" to juz NIKT z moich rowiesnikow nie MUSIAL
      sie "upewniac" GDZIE! - to bylo JASNE jak ... amen w paciezu! smile)).

      Ja nie "pamietam" ulicy Piusa i Ty pewnie tez nie!, ale ul.Piekna
      nie wymaga dla nas dluzszego wyjasniania "gdzie to?".
      Starego Miasta "przedwojennego" ja - nie pamietam, ale to dzisiejsze, dla
      mojego ojca ktory przez lata "petal sie" po jego uliczkach jako dzieciak (przed
      Wojna! - naturalnie) to "moje" bylo teatralna dekoracja i unikal bywania tam
      zawsze bo to "dzisiejsze" sprawialo Mu swa sztucznoscia - przykrosc crying.
      Musi "polityczne swietojebie i moher" rowniez naszemu pokoleniu "obrzydzac" to
      Miasto?.
      Przeraza mnie to na serio sad(

      pozdrawiam,-
      pE
      • alfredka1 Re: Kanoko !!! 18.01.07, 19:43
        ONI wszystko nam obrzydzą. Gdy usłyszałam dzisiaj w Faktach kurdupla
        ogłaszającego o czyszczeniu ze zła , które nagromadziło się w III RP i w
        związku z tym koniecznością wymiany prezesa Orlenu, to nawet nie zdenerwowalam
        się. Czekam z ciekawością kto następny. Proponuję naukowców i artystów,
        oczywiscie po dziennikarzach. Było u nas na Wileńszczyżnie takie
        powiedzenie "tylko do Kojran się nadaje".../zajrzę w google czy są Kojrany ew.
        poszukam odpowiednika tej miejscowości w kraju/.
      • kanoka Re: Kanoko !!! 18.01.07, 21:50
        W telewizji nie widziałam, ale sprawdziłam w GW
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34887,3839442.html
        Niestety, masz rację sad((. Dla mnie to jest zakłamywanie historii, niszczenie
        przeszłości miasta. A ten fragment brzmi wręcz groźnie
        "radny lider PiS ma ogólną refleksję: - Jako partia przykładamy bardzo dużą wagę
        do polityki historycznej. Tak sobie myślę o tym nieszczęsnym cmentarzu-mauzoleum
        okupacyjnych wojsk radzieckich na Mokotowie. Trzeba zlikwidować stojące tam
        pomniki radzieckiej chwały, zostawić skromne groby."
        Niszczenie "obcych" cmentarzy? Coś mi się bardzo żle kojarzy sad((
        Rzeźbiarza, pana Stefana Momota(nieżyjącego już od wielu lat), znałam osobiście,
        jako młoda dziewczyna. Miał pracownię na Saskiej Kępie, na ulicy Niekłańskiej,
        blisko domu mojej koleżanki z tej samej klasy licealnej. Pomnik jest obecnie
        "źle widziany" i nie spotkasz go w żadnej netowej galerii pomników warszawskich.
        W tej najpopularniejszej, kiedyś był, ale został usunięty.
        To niestety, nie koniec PiSowskich pomysłów na psucie historii stolicy i innych
        miast w Polsce.
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3857878.html
        Zmieniać nazwy ulic, które przez dziesięciolecia wrosły w świadomość
        mieszkańców, w historię? Rozumiem i popieram powrót do dawnych nazw - rezygnację
        (ze wszech miar słuszną!!) z Alej Lenina, czy Stalinogrodu. Ale zapierać się
        Waryńskiego, zaprzeczać istnieniu Armii Ludowej, tak jak do niedawna,
        zaprzeczano istnieniu AK? No, a koszty? Znowu z kieszeni podatnika, lub -
        obywatela?
        Bardzo smutne to wszystko....
        • wedrowiec2 Re: Kanoko !!! 18.01.07, 21:59
          Andrzej Strug podpadł w Szczecinie. Jego imieniem, od zawsze, nazwana jest
          główna ulica wjazdowa do miasta, ale nie będziesad Nie ma sensu ogłaszać
          forumowego konkursu na nową nazwę. Prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna -
          będzie to ulica Jana Pawła II.

          miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,3844343.html
          Jan Paweł II zabierze ulicę Strugowi
          Zmianę nazwy ulicy Struga na Jana Pawła II przegłosowała Komisja Bezpieczeństwa
          Publicznego i Samorządności Rady Miasta. - Chcemy jak najszybciej wprowadzić
          ten projekt na sesję - zapowiada Tomasz Hinc z PiS
          Zmianę nazwy ul. Struga na Jana Pawła II przegłosowała Komisja Bezpieczeństwa
          Publicznego i Samorządności Rady Miasta. - Chcemy jak najszybciej wprowadzić
          ten projekt na sesję Rady Miasta - zapowiada Tomasz Hinc z PiS. To ten klub
          zaproponował zmianę. Choć rozpatrywanie projektu nie było zaplanowane na
          wczoraj, radzono nad nim na komisji. Radni spieszą się, bo chcą jeszcze w tym
          roku go zrealizować.

          - W tym roku przypada 20. rocznica wizyty Ojca Świętego w Szczecinie. Chcemy to
          odpowiednio uczcić - tłumaczy Hinc. Podkreśla, że PiS nic nie ma przeciwko
          Andrzejowi Strugowi, ale Szczecin jest jedynym dużym miastem, który nie ma
          ulicy imienia Jana Pawła II i czas to zmienić.

          Paweł Juras z Lewicy i Demokratów był jednym z trzech radnych głosujących
          przeciw: - Szanuję Jana Pawła II, ale co nagle, to po diable, a PiS strasznie
          się spieszy - mówi. - Pomysłodawcy nie wyjaśnili, jakie będą koszty tej zmiany.

          Pomysł pojawił się w poprzedniej kadencji. Był przyczyną sporów. Padały nawet
          takie słowa, jak "pogrywanie Papieżem". Jedni chcieli, by zmienić nazwę ul.
          Struga, inni - al. Jedności Narodowej. Przeciwnicy zwracali uwagę, że w
          przypadku Struga będzie to kosztowne dla firm mających tam siedziby. W końcu
          radni uznali, że Papież to zbyt godna osoba, by się o niego kłócić, i projekt
          nawet nie stanął na sesji.

          - Mam nadzieję, że teraz tak nie będzie - mówi Hinc. Jego zdaniem, przesadzone
          są opinie na temat kosztów. - Firmy zmianę pieczątek wpuszczą w tzw. koszty.
          Gdyby to była ulica z prywatnymi mieszkaniami, ludzie musieliby zmieniać
          dowody, paszporty. To dopiero byłyby koszty.

          Hinc liczy, że zmiana nazwy spowoduje, iż prezydent potraktuje priorytetowo
          remont arterii.

          Pisarz bez ulicy

          Andrzej Strug (1871-1937) to pisarz i publicysta, działacz ruchu
          socjalistycznego i niepodległościowego, wolnomularz. Naprawdę nazywał się
          Tadeusz Gałecki. Był więźniem warszawskiej Cytadeli zesłanym na trzy lata na
          Syberię w 1897 r. Po powrocie walczył w rewolucji 1905 r. Podczas I wojny
          światowej przyłączył się do Legionów Piłsudskiego. Za zasługi legionowe
          udekorowany w 1921 r. Krzyżem Virtuti Militari.

          W latach 1928-30 senator z ramienia PPS-Lewicy. Głośna była jego kampania
          protestacyjna w sprawie więźniów politycznych osadzonych w Twierdzy Brzeskiej.

          Był współzałożycielem i dwukrotnym prezesem Związku Literatów Polskich. W
          swojej twórczości zajmował się walkami rewolucyjnymi i niepodległościowymi, ale
          też rozczarowaniami do rzeczywistości niepodległej Polski. Mason. Przez cztery
          lata pełnił funkcję wielkiego mistrza.

          Autor powieści m.in. "Pokolenie Marka Świdy", "Żółty krzyż", "Pieniądz"
          i "Wyspa zapomnienia". Po śmierci spoczął na Powązkach.
          • kanoka Wędrowcze 18.01.07, 22:10
            W Warszawie już jest od dawna. Zamiast Marchlewskiego. Przez pewien czas w
            Warszawie mówiono, że coś np sklep jest "na Jana Pawła Marchlewskiego"
            • popaye Re: Kanoko 18.01.07, 22:54
              he, he
              ja, jakos przeboleje, tylko w "pierwszej sekundzie" jak uslysze tego "Jana
              Pawla" nie kojarze gdzie to jest! smile
              Gorzej z Popay-owa bo Jej cale dziecinstwo i mlodosc to ul.Nowolipie
              a tam jak by nie "chodzil" na Marchlewskiego "musial" trafic: "chcial czy
              nie" smile)

              eeeh...
        • kanoka Re: Kanoko !!! 18.01.07, 22:06
          Znalazłam - pomnik. Jeszcze gdzieś jest opisany. Wklejam :
          "Pomnik Braterstwa Broni
          Powstał w 1945 roku, przedstawia żołnierzy polskich i radzieckich walczących na
          szczycie cokołu z czerwonego granitu i wartowników przy czterech narożnikach;
          głównym autorem pomnika był rzeźbiarz Stefan Momot. Na cokole napis w języku
          polskim i rosyjskim: "Towarzyszom broni, którzy oddali swe życie za wolność i
          niepodległość narodu polskiego pomnik ten wznieśli mieszkańcy Warszawy - 1945".
          Usytuowany na skrzyżowaniu Al. Solidarności z ulicą Targową."
          www.praga-pn.waw.pl/pragapn/strona/turystyka/historia/pomniki
          I tutaj
          www.sztuka.net/palio/html.run?_Instance=www.sztuka.net.pl&_PageID=445&newsId=4340&callingPageId=603&_CheckSum=880370236
          • maryna04 Re: Kanoko !!! 19.01.07, 01:36
            Wy to w tym Szczecinie strasznie opoznieni, albo w glowie Wam jakies
            lewactwa. Toz to chyba ostatnie miasto w Polsce, ktore nie ma Jana Pawla. Nie
            dziwota, ze wladze teraz wysciguja sie, jeszcze ktos sie o tym dowie i miasto
            moze byc ukarane. To drugie zdanie to wcale nie zart.
            • kasiasiuda Od razu widać że nie byłaś w Szczecinie 20.01.07, 00:42
              Polecam spacerek na Jasne Błonia. Najlepiej z aparatem fotograficznym na
              wypadek amnezji.
              • warum Re: Od razu widać że nie byłaś w Szczecinie 20.01.07, 07:45
                Ja nie bylam w Szczecinie. I chwilowo sie nie wybieram, ale chetnie slucham,
                ogladam wszystko wiec jesli mozesz dolaczyc interesujace fotki, linki to
                poszerzysz moj horyzontsmile
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 19.01.07, 12:59
      Projektowanych PiSowskich zmian w stolicy cd
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3860770.html
      Przecież są różne zabytki - nie tylko te, które głoszą chwałę narodu.Czy w
      następnej kolejności, będziemy burzyć Oświęcim, Malbork,Cytadelę Warszawską?
      Odbierać im status zabytków, bo przypominają o przegranej, o nieszczęściach? a w
      dodatku do rejestru zabytków wpisane za PRL? To może, idąc za ciosem, zrównać z
      ziemią cała stolicę i na jej gruzach zbudować nowy, PISowy świat? Ale oni tylko
      potrafią burzyć - budować nie potrafią. A co na te rewelacje Pani Prezydent
      Warszawy?
      • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 08:17
        No coz Kanoko, - tak to jest ze dzialacze "konkurencyjnych" partii politycznych
        przenosza swoje interesy (polityczne) na dzialania (i kontr-dzialania)
        w najwiekszym miescie w Kraju.
        Prawie 2 milionowa Warszawa "swietnie" sie do tego nadaje sad.
        Nie dosc iz to miasto urbanistycznie "brzydkie", sprawiajace dla ludzi
        z zewnatrz wrazenie stalej "prowizorki", pozbawione (po Wojnie) jakiejs
        zrealizowanej do konca koncepcji Centrum (City), to jeszcze ciagle szarpane
        partyjnymi rozgrywkami przy administracji poronionych pomyslow ktore "udalo
        sie" poprzednim Wladzom - zrealizowac.
        Palac Kultury, Plac Defilad i "kawalek" Marszalkowskiej wiodacy na poludnie
        od niego, szczegolnie jej zachodnia strona do "zamknietego" przynajmniej
        (urbanistycznie) Pl.Konstytucji - wszystko wola "o pomste do nieba" sad
        Tylko... juz JEST i cos z tym zrobic trzeba.
        Sprawiajace wrazenie prowizorycznych bud i barakow "ozdobniki" (hadlowe -
        chyba?) otoczenia PKiN - tylko to wrazenie wzmacniaja.
        Albo niech RAZ zburza Palac i powstanie jakas rozsadna "koncepcja"
        zagospodarowania tego miejsca albo.. niech go remontuja (z zewnatrz
        i wewnatrz!).
        Jak znam to Miasto - konca tym zapasom nie bedzie sad.
        Nasze pokolenie nie bardzo wyobraza sobie Warszawe BEZ PKiN-u, a ja "pamietam"
        tez te "budy i totalne prowizorki" w miejscu Sciany Wschodniej czy nieszczesnej
        bryly bylego Hotelu Forum (obecnie Novotel - przynajmniej jak ostatnio
        widzialem smile) ).
        PKiNu przeciez nie "rozwala", bo na zdrowy rozum NIKT, nawet swietojebie z
        PIS-u, partii (niby!) "praworzadnej" nie da sobie rady z prawnym uregulowaniem
        spraw wlasnosci nielegalnie zagarnietego od wlascicieli gruntu na ktorym Palac
        stoi!.
        Jeszcze "pierwsze pokolenie" tych ludzi czesciowo zyje, o nastepcach (prawnych)
        nie mowiac! smile)
        To jest "bomba" ktora zabezpiecza Palac przed "wszelkim zlem" smile)
        Trzeba - remontowac!.
        Tylko hmmm.... czy wpis do rejestru Zabytkow to jest "najlepsze rozwiazanie"?.
        Nie wiem, ale to co nam sie wydawalo "wspaniale" w przasnym miescie lat 50-tych
        i 60-tych (wnetrza PKiN-u), dzisiaj - hmmmm....
        Z drugiej strony - wyobrazasz sobie Kanoko - Warszawe BEZ np.Sali Kongresowej
        - "najpopularniejszej", integralnej czesci PKiN-u?
        Tylko taka jak ona (teraz) jest... (wyposazenie/otoczenie) - tez do miasta na
        skale XXI-szego Wieku nie bardzo pasujesad.

        Pani Prezydent - ja nie zazdroszcze smile
        Do wszystkich "nieszczesc" przejela miasto po dekadzie "kartoflanych rzadow"
        - zastoju inwestycyjnego, prowizorycznych remontow i poronionych koncepcji
        oraz przymiarek oddania Go w rece SPECA od "wielkomiejskich metropoli" z
        doswiadczeniem nabytym w... Gorzowie Wlkpl. - "wizytowce" rozwiazan
        urbanistycznych na skale swiatowa smile))
        Paryz, Londyn, Rzym i Nowy Jork mogly by sie od Niego "uczyc" smile)

        pozdr.,-
        pE
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 08:25
        "Zgoda na pośmiertne zapłodnienie
        Tego w Izraelu jeszcze nie było. Po czteroletnim procesie, na wniosek rodziców
        zabitego żołnierza, sędziowie uznali, że plemnikami pobranymi od niego po
        śmierci może zostać zapłodniona kobieta wybrana przez przyszłych dziadków."
        calosc tutaj:
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070120/swiat/swiat_a_2.html
        Szokujace? sluszne? nieprawidlowe? Trudno ocenic.A moze piekne?
    • popaye Re: naucza dziewczyny cnoty wierności i czystości 20.01.07, 10:23
      MEN: Uczennice nauczymy wierności i czystości
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3863329.html
      To juz wiemy po co byla ta ankietowa akcja w/s "pomocy" Szkol uczennicom
      bedacym w "stanie blogoslawionym" smile

      Giertych i Jego zastepca, rowniez z LPR, - NAUCZA jak swoje najwieksze "dobro"
      ma szanowac prawdziwa Polka-uczennica smile.
      Oblednie myslalem do tej pory, ze nalepiej jak to robi rodzinny przyklad
      i atmosfera, a "detalicznie" - matka takiej 12-15 - toletniej amatorki silnych
      wrazen!.
      Mylilem sie widac.
      Do pomocy pp. dzialaczom LPR na ministerialnych stanowiskach proponuje
      oj.Rydzyka ktory pewnie chetnie i bez problemow (technicznych) odbije w mln.
      egzemplarzy tekst Litanii do Maryji (zawsze DZIEWICY!) ktory mozna bedzie
      rozdawac na lekcjach religii w Szkolach.
      Dla panien wszelkich bezbledne opanowanie tego tekstu powinno byc podstawowym
      kryterium uzyskania celujacego stopnia w przyszlych egzaminach maturalnych
      z RELIGII.
      Religie i jej super-nowoczesne nauczanie zachowan seksualnych, na miejscu
      Giertycha wprowadzil bym do Matury jako ersatz dla ... matematyki ktorej,
      zdaniem p.ministra: ".. i tak NIKT nie jest w stanie opanowac na poziomie
      dostatecznym" smile)

      Poziom intelektualny i znajomosc realiow prawnych udzielajacego wywiadu w tej
      sprawie p.Orzechowskiego (v-ve min. rowniez z LPR!) najdobitniej uzmyslawia
      fragment:
      ".... Orzechowski alarmował, że w roku szkolnym 2004/05 zaszły w ciążę w całym
      kraju 143 dziewczęta w wieku 12-15 lat, w roku 2005/06 - 177. A przecież
      współżycie płciowe z dziewczętami poniżej 15. roku to przestępstwo - mówił."

      To prawda, ale taka "swietojebliwa i PIS-owsko/LPR-owska, czyli "cos okolo
      polowy (stanu prawnego) smile)
      "...współżycie płciowe z dziewczętami poniżej 15. roku to przestępstwo"
      fakt!,- ale... dla osob, wobec prawa ODPOWIEDZIALNYCH.
      Szkoda, ze i pan minister nawet nie wie iz "rowiesnikom" tych ciezarnych,
      takim 12-15 latkom (prawnie) WOLNO czynic CO IM SIE PODOBA w
      przedmiocie "eksperymentow i doznan lozkowych z rowiesnicami" smile))

      Pomoc tu moze tylko spec (przedmiotu) Rydzyk i nauka Litanii do NMP smile)
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:09
      LPR "wziął" terminal promowy w Swinoujściu. Wiadomość taka, jak wiele podobnych
      ostatnio. Wśród uzasadnienia tej nominacji jest zdanie:

      " Byłem też zastępcą dyrektora ds. technicznych Państwowego Ośrodka Maszynowego
      w Lubsku - mówi Głowacki. Według nowego prezesa, to cenne dla szefa terminalu
      doświadczenie, bo w ośrodku naprawiano wózki widłowe, "które jak wiadomo są
      maszynami uczestniczącymi w przeładunkach na terminalu".

      Ciągle naiwnie myślę, ze juz nic mnie nie zaskoczysad

      miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,3863417.html
      • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:11
        Na pierwszej stronie netowej GW:


        Babcia zasuwa po necie

        Internautki kulka251 czy alfredka1 to nie są nastolatki, ale kobiety po
        siedemdziesiątce. Już ponad 750 tysięcy polskich seniorów szturmuje internet.


        www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3863655.html
        Kransmile))
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:28
          Zmartwiłaś mnie Janie K. Taki tłum? a mnie się ciągle wydawało żem taka prawie
          nadzwyczajna, jedna w niewielu. O,j jak nie lubię masowości, chyba metrykę
          przerobię smile))
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:29
          Niedokładnie przeczytałam, przepraszam Jakie K. To nie o mnie, to o babciachsmile
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:40
          A mnie wcale nie rozbawil ten tekst tylko zwyczajnie wkurzyl! Alfredka na tym
          forum uzyla cieplego okreslenia "seniorka" i dzieki temu wiemy w jakim
          przedziale wieku sie miesci / same Plusysmile/.
          Moze okazac sie, ze "juniorki" to trepy /za SJP min:3. obraźl. «o ograniczonym,
          zachowującym się arogancko mężczyźnie», a nie tylko obuwie szkolne z ubiegłego
          wiekusmiledla mlodocianych autorow tekstow w GW /
          Kobiet o wiek nawet nie wypada pytac wiec co to za sformulowania??
          • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:48
            Warum, to nie tak. W grudniu 2005 roku na forum Internet ktos załozył
            wątek "Nauczyłem moją babcię (84 l.) obsługi internetu smile"
            Autorka artykułu zaczęła kontaktować się z osobami wymienianymi w tamtym wątku.
            Do mnie też zwróciła się z pytaniem o mozliwość wywiadu za mną i moja macią.
            Wyraziłam zgodę, ale okazało się, ze możłiwe jest tylko przeprowadzenia wywiadu
            z osobami z okolic Warszawy.
            Uzywanie słów "babcia, starszy wiek" itd w tym wypadku nie ma znaczenia
            pejoratywnego, a jest bezpośrednim odniesieniem do watku-inicjatora dyskusji.
            • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 13:01
              smile Ok Wedrowcze, zaraz zamilkne w temacie. Ale przyznaj czy nie jest
              upokarzajace robienie ze starszych ludzi, do jakich sie zaliczamsmile dziwolagow
              ,co nie sa wstanie opanowac komputera? Przeciez a/ strach przed zepsuciem
              sprzetu/programu jest naturalny jak wie sie ile to kosztowalo i jak bardzo jest
              skomplikowanesmilea samemu trzeba bylo ciezko zarobic pieniadze, b/ nieznajomosc
              jezyka angielskiego w wystarczajacym stopniu - w naszej epoce /szkolnictwa
              powszechnego/ krolowal rosyjski c/ to dzieki nam STARSZYM: rodzicom, dziadkom,
              chrzesnymsmile ci mlodzi- a znaja angielski b. maja ten sprzet! Bo to my im
              zafundowalismy i zmobilizowalismy. A im sie wydaje,ze odkryli Ameryke SAMismile)
        • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:54
          Naszym forumowym Przyjaciolom Alfredce i Wodnikowi mozemy tylko jeszcze raz
          pogratulowac checi poznawczej nowych drog spolecznej komunikacji i
          wspolczesnych metod dotarcia do interesujacych Ich zrodel informacji.

          Mlodziezy, a nawet nam, "przymuszonym" postepem techniki i ciagle trwajaca
          aktywna praktyka zawodowa, do korzystania z (naj)nowszych zdobyczy
          ulatwiajacych prace, nauke czy rozrywke - wydawac by sie moglo to banalne.
          Ale, z reka na sercu, prywatnie - ilu znamy Ludzi w wieku "dojrzalym" z
          pokolenia rodzicow obecnych 40-latkow ktorzy "na codzien" i do tego w polskich
          warunkach korzystaja z Internetu wykorzystujac chocby czesc jego mozliwosci:
          codzienna komunikacje, dostep do informacji, materialow zrodlowych,
          elektronicznych "ksiegarni" czy innych sklepow internetowych czy..., co bardzo
          popularne na Swiecie (i tanie!) - korzystania z uslug bankowych przy regulacji
          biezacych naleznosci czy obrotu finansowego na wlasnym koncie z pomocy
          Internetu?.

          Ja, jestem "dumny", ze mam takich forumowych Przyjaciol i marze bym za
          ca: 20 lat, sam zachowal tyle checi poznawczej i madrego, praktycznego
          korzystania ze zdobyczy owczesnych mozliwosci technicznych.

          My, z naszego forum, traktujemy to jako "normalke" dzieki wlasnie naszej Parze
          Przyjaciol - Alfredce i Wodnikowi, a przeciez to wcale nie jest powszechne
          i "spoleczna norma" smile
          Wpis jana.kran-a i podany przez Nia link do artykulu dobitnie mnie to
          unaocznil!.
          Serdeczne gratulacje,-

          pE
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:44
      Ja już dawno przestałam zwracać uwagę na jakość artykułów w GW , bo tyle błędów
      logicznych , stylistycznych a nawet ortograficznych w nich występuje że hadko.
      I gonienie za sensacją.

      Natomiast jest to dla mnie źródło informacjismile)
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:51
        Juniorki x/ wy moje kochane , nie drążmy juz tego tematu, staroć, starośc,
        babciostwo, dziadostwo..... ważne bysmy zdrowi byli.
        x/kto jeszcze pamieta co to było "juniorki" ?
        • omeri Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 12:59
          Te "juniorki" to akurat mnie w szkole dopadly. Paskudztwo straszne bylo,
          wolalam klasyczne tenisowki czy pepegi!
          • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 13:06
            A propos artykułu to niestety mam niedoczas ale na skróty napiszę dwa przypadki
            z Norwegii.
            Koleżanka , podpielęgniarka z trzydziestoletnim stażem , koło sześcdziesiątki
            zrezygnowała z dobrej pracy bo musiałaby pisać raporty na komputerze.
            Ja to robiłam w jednej fabryce i naprawdę nie jest to trudne.
            Inna koleżanka 40 + , studentka matematyki która musi zrobić kurs informatyki
            dzwoniła do mnie o pomoc... nie umiała nawet włączyć komputera...
            Nie są to wbrew pozorom jednostkowe przypadki...

            TYm bardziej podziwiam Wodnikostwo i cieszę ze przecierają szlakismile)

            Popeye , bardzo ładnie napisałeśsmile))
          • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 13:10
            eeeh
            mloda jeszcze jestes Omeri!.
            Ja, naleze (jeszcze) do pokolenia "kapci" (wszelkich) i czasu "najwiekszej
            troski" o... stan podlog w Szkole a nie (w miare) zdrowego obuwia dla
            dzieciakow i szkolnej mlodziezy smile)
            W "pionierkach" - sam chodzilem ale tylko prywatnie i dzis uwazam iz byly to
            buty na pewno "zdrowsze" jak bazarowe "podrobki" markowych butow sportowych
            - dzisiaj powszechny standard codziennego stroju nastolatkow.
            • omeri Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 20.01.07, 13:15
              smile)) Worek na kapcie z haftem to byl wynalazek.
              • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - do Warum 20.01.07, 14:11
                No to teraz będzie szczerze. Gdy ktoś do mnie zwróci się per "babciu" mam
                ochotę go udusić. Bedąc w szpitalu byłam świadkiem takiej wymiany zdan
                pomiedzy lekarzem /średnio młodym/ a starszą panią /bardzo starszą/ :
                pytanie: no i jak się dzisiaj babciu czujemy?
                odpowiedż: ja dobrze, ale ty wnusiu coś nietęgo mi dzisiaj wyglądasz.
                Przeprosił, a po jego wyjściu uścisnęłam ją serdecznie .
                • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - do Warum 20.01.07, 16:10
                  Zareczam, że nikogo nie udusi. Czytajmy, piszmy dalej.
                  Wyspy brytyjskie są najbardziej nawiedzonym miejscem na świecie.
                  Do najbardziej dziwacznych duchów Londynu należy tęczowy osioł oraz oskubany i
                  wypatroszony kurczak. Osioł mieniący się kolorami tęczy przechadza się wzdłuż
                  Hyde Lane w podlondyńskim Colindale – nikt nie wie dlaczego. Historia upiornego
                  kurczaka, który nawiedza Pond Square w Highgate, jest za to dobrze znana, gdyż
                  jest on postacią jak najbardziej historyczną.
                  Poczytajciesmile) wiadomosci.onet.pl/1386000,2679,kioskart.html

                • popaye Re: Przeczytane 20.01.07, 16:15
                  poniewaz ja, w odroznieniu od reszty naszych forumowych "Dziewczat" tez
                  przypadam do skalsyfikowanej ankieta GW grupy: "... ponad 750 tys. internautów
                  powyżej 55. roku życia.." i specjalnie nie ukrywam zem "dziadek", - sumienie z
                  powodu zabrania glosu w sprawie - dokucza mnie mniej smile

                  Rozumiem sytuacje opisana przez Alfredke, bo sam, ze starszym wnukiem
                  (z mlodszym - jeszcze sie tak nie da!) przeprowadzilem powazna rozmowe, ze jak
                  mnie w okolicznosci towarzystwa mlodych i zgrabnych kobiet nazwie "dziadkiem"
                  to Mu "nogi z ....(tulowia) wyrwe" ale hmmm... metryki podrabial nie bede smile.

                  Dla mnie, co przyszlo naturalnie z wiekiem, Swiat sie dzieli na nieszczesliwcow
                  co jeszcze MUSZA pracowac (zarobkowo) i tych co od tego przeklenstwa sa wolni
                  nie dlatego, ze nie maja pracy tylko, ze wlasnie juz nie MUSZA! smile

                  Szczegolnie pasuje mnie to do polskiej sytuacji spolecznej gdzie "wczesnych
                  emerytow" pelno jak NIGDZIE na Swiecie! smile
                  Gornicy w wieku 50-tki, Wojsko, Policja, Zasluzeni dla ... diabli wiedza kogo
                  - wszystko "emeryci" sad.
                  Przypadkiem liznalem w zyciu odrobine nauk ekonomicznych i sytuacja taka mnie
                  przeraza a swiadomosc konsekwencji takich rozwiazan sprawia, ze smiac mnie sie
                  chce przez lzy.
                  Nie zmienia to jednak faktu, ze o okresie wlasnej emerytury,
                  jasne (dla mnie), ze nie wczesniejszej niz po osiagnieciu "normalnego" wieku
                  - min. 65 lat, czesto mysle jako "cezurze".
                  Jak to osiagne, bedac jeszcze w miare mobilny i sprawny to "ho, ho!".

                  Czy "korzystanie z Internetu i komputera wogole" bedzie mnie pociagac - watpie!
                  Zyc tylko bez tego nie bedzie sposob.
                  Dzisiaj juz, spedzajac 90% czasu pracy przed monitorem i prywatnie tez
                  "cos kolo tego", obiecuje sobie, ze jako czlowiek "wolny" (od upierdliwosci
                  zarobkowej i obowiazkow zawodowych) - robil tego nie bede!.
                  Wodke, albo wino (patykiem pisane!) bede popijal "przed sklepem" w towarzystwie
                  wesolych jak ja wtedy emerytow - albo cos w tym "rodzaju" smile)

                  pozdrowienia dla polaczonych
                  siecia Internetu "Babc i dziadkow",-

                  pE
                  • kanoka Re: Przeczytane 20.01.07, 17:09
                    Całą dyskusję, tudzież podrzucony link, przeczytałam z zainteresowaniem smile
                    Emerytka( wcześniejsza),licząca na świadome babciostwo w przyszłości.
                  • wodnik33 Re: Przeczytane 20.01.07, 17:25
                    Nie bedziesz popijał patykiem pisanego w towarzystwie wesołych emerytów, bo ci
                    spod sklepu wcale nie są weseli. Codziennie rano, idąc po gazetę, spotykam
                    własnie takich popijających staruszków-niestaruszków i uwierz mi bardziej
                    ponurych gęb nigdzie nie zobaczysz. Ja jestem emerytem wcześniakiem z ustawy i
                    wcale mi się to nie podobało gdy podziękowano mi za pracę po ukończeniu 60.
                    Natychmiast przeprowadziliśmy się do Z. bo okna naszego mieszkania na port
                    wychodziły..... Ale już kilka miesięcy po wyjeżdzie telefon - czy mógłbym
                    zastąpić chiefa który już dawno urlopu nie miał. Chciałemsmile) Potem jeszcze były
                    trzy długie rejsy i prawie do 65 dociągnąłem.
                    Piszesz, że prywatnie przed monitorem siedzieć nie będziesz. Będziesz bo jak
                    się z Tobą będziermy kontaktować? Tylko może monitor jakoś inaczej będzie się
                    zwał. pozdrawiam
                    • omeri Re: Przeczytane 20.01.07, 17:29
                      Chyba,że wszyscy przeniesiemy sie razem i zalozymy swoj squot 40+
                    • popaye Re:wyjasnienie 20.01.07, 18:13
                      ja nie mam "pretensji" do tych ktorzy skorzystali (dobrowolnie lub nie)
                      z mozliwosci wczesniejszego dobrodziejstwa emerytury, a juz nie daj Bog -
                      jednostkowo i ... personalniesmile!.
                      Moje pretensje ograniczaja sie do politykow ktorzy taka krotkowzroczna
                      i nieodpowiedzialna spolecznie, ale populistycznie chwytliwa "metode"
                      rozwiazywania problemow polityki spolecznej - wprowadzili.
                      Szczesliwcy-emeryci w "mlodocianym" wieku (i pozniej) nie maja jednak prawa
                      narzekac na (generalnie) symboliczna wysokosc Ich rent i emerytur.
                      Wcale tez nie ukrywam, ze dyskusje i narzekania na te fakty tej
                      grupy "rencistow" mnie wkurzaja jak malo co, a wszelkie dalsze polityczne
                      ustepstwa sa czynione WYLACZNIE na koszt dzieci i wnukow "narzekajacych" ktore
                      to podobno Ci "emeryci" KOCHAJA jak malo KTO (he, he)!.
                      Niech Ich tak nie "kochaja" tylko pomysla Z CZEGO Ci szczesliwcy maja zyc
                      i zadbac o wlasne emerytury!.
                      To sa zelazne prawa ekonomiczne majace zastosowanie do polskich realiow
                      zabezpieczen swiadczen spolecznych i programowa "nieswiadomosc" czy "nie
                      przyjmowanie ich do wiadomosci" jest (dla mnie) proba robienia siebie
                      i innych "w konia".
                      Taka metoda mierzi mnie u Kaczynskich i S-ka, Znajomych i Przyjaciol
                      "koniarzy" - nie rozumiem!

                      b) polityczne porabane pomysly, maja jeszcze jeden "minus": sieka ROWNO
                      i takich co (krotkowzrocznie) klepali sie sie po udach z radosci, ze JUZ
                      nie musza oraz... takich jak Wodnik - gdy sie Ich "przymusowo" na spoczynek
                      (zawodowy) wysylalo w pelni sprawnosci zawodowej, fizycznej i intelektualnej,
                      rezygnujac pochopnie ze skarbu wieloletniego doswiadczenia zawodowego
                      i Ich bezcennego obycia ze stresujacymi sytuacjami "awaryjnymi".
                      O "radosci" rowniez tych ktorym "nie bardzo sie chce" choc mlodzi i sprawni
                      - poczytac mozna wszedzie!.
                      Szkoda, ze glos Tych dla ktorych takie (brutalne, bo droga polityczno
                      -administracyjnych rozstrzygniec) przerwanie zawodowych losow i "kariery"
                      jest mniej donosny i czesto ogranicza sie do indywidualnego stressu
                      i dlugotrwalego "psychicznego dolka" u ambitnych ciagle mlodych a przymusowych
                      emerytow.

                      Problem dotyczy to nie tylko Polski bo w "Swiecie" duzo Organizacji spolecznych
                      Doradcow i wysmienitych fachowcow w roli "emerytow i rencistow".
                      W odroznieniu jednak od naszego Kraju, sa to najczesciej ludzie ktorzy jezeli
                      nawet nie bardzo "dobrowolnie" weszli w ta role to sa w finansowej sytuacji, ze
                      Ich na to STAC!.
                      A to malenka, ale istotna roznica! smile)

                      pozdrawiam,-
                      pE
                      • kanoka Re:wyjasnienie 20.01.07, 19:11
                        Popaye miły
                        Z przyjemnością Ci odpiszę, ale później - teraz muszę zabierać niedopitą herbatę
                        i zwolnić komputer na potrzeby małżonka - zmiana warty ;D.
                      • wodnik33 Re:wyjasnienie 20.01.07, 19:51
                        Masz racje Popaye, takie to juz "porąbane". Kiedyś chciałbym podyskutowac o
                        tzw. rentach. Nie o tych chorych, dla których renta to zesłanie, to oderwanie
                        sie od ukochanego zawodu, to nędzne życie. Ale o tych, którzy sobie
                        takowe "załatwili". Na Podhalu takich tysiące. Pracowali we Włoszech, w
                        Stanach, Austrii /ciekawe../.Nikt nie sprawdzał, nikt się nie dziwił, ot taka
                        normalka.
                        Na koniec, dla rozbawienia - autentyczne. Gdy zaczęto tworzyć białą flotę na
                        Zalew Czorsztyński, zgłoszono sie do mnie z prośbą abym zechciał pływać u
                        nich . Podziękowałem tłumacząc że nie mam uprawnień kapitańskich na co odrzekli
                        że im wystarczy bosman i takiego już mają ale mechanika potrzebują.
                        Przyjeżdżając co roku do Niedzicy, widzę stateczek i jakoś mi ciepło koło
                        serca, no proszę mógłbym też tak. Może powinienem?
                        • popaye Re:wyjasnienie 20.01.07, 20:33
                          Wodniku,-
                          byles w komfortowej sytuacji mozliwosci swobodnego podjecia decyzji o tym
                          czy "chcesz" dalej pracowac i to (m/w) w zawodzie i rozstrzygnales jak uwazales
                          za sluszne.
                          Osobiscie, wcale sie nie dziwie, ze "tak".
                          Dla Oficera Zeglugi Wielkiej w stopniu Chief Technical Officer (CTO)-
                          "spacerowce" z Zalewu, niech by nawet ... Czorsztynskiego, polaczone ze
                          sluzbowa podlegloscia ... bosmanowi (sic!) to chyba jednak za duzo "dobrego"
                          na raz! smile)

                          Wieksza lodke motorowa (czy zaglowa) moglbys kupic lub wyczarterowac i byl Bys
                          Kapitan bez "laski" Zeglugi Czorsztynskiej smile)

                          Prywatne "plywanie" ma jeszcze ta zalete, ze mozna byc (musi! - najczesciej)
                          kapitanem, chief-em, bosmanem a nawet "majtkiem" w jednej osobie smile
                          O karierze kuchacharza i stewart-a juz nie wspominajac smile)

                          pozdrawiam serdecznie,-
                          pE
                          • wodnik33 Re:wyjasnienie 20.01.07, 21:15
                            Popayu, masz świętą rację. Nie byly to sprawy ambicjonalne, ale: zalew
                            Czorsztyński jest jednak trochę mniejszy od mórz i oceanów. Zalewowy statek
                            pasażerski jest tylko nieco większy od łodzi ratunkowych na statkach którymi
                            pływałem. A "maszynownia" to poprostu silniczek w obudowie z blachy jak denko
                            beczki. To było nie dla mnie. Ale własną łódką z żagielkiem i silniczkiem, to
                            byłoby to.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 08:59
      Chyba już gdzieś pisałam o lekturze związanej z zapachem i tym, jak nasz własny
      nos potrafi nas uwodzić i zwodzić. Dzisiaj cd tematu:
      "Zapach komercji
      Ze wszystkich pięciu naszych zmysłów węch jest uważany za najściślej związany z
      emocjami. Specjaliści od marketingu mają nadzieję, że związek z emocjami może
      skłonić nas do wybrania ich produktu zamiast produktu konkurencji."
      Ciekawe, czy rzeczywiście, Samsung pachnie melonem? Uwielbiam melony i ich
      zapach. Czy to oznacza, że pokochałabym Samsunga?
      portalwiedzy.onet.pl/0,18585,1385778,czasopisma.html
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 09:21
      Lektura niedzielna
      ""Radio Maryja wzorcem dla innych rozgłośni"
      Biskup pomocniczy diecezji łódzkiej Adam Lepa, zajmujący się naukowo mediami,
      uważa, że Radio Maryja było w Polsce pierwszym w Polsce radiem interaktywnym i
      "w dużej mierze staje się wzorcem dla innych rozgłośni".
      "Opinię biskup przedstawił w sobotę na konferencji "Oblicza mediów" w Wyższej
      Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, niepublicznej uczelni założonej
      przez o. Tadeusza Rydzyka. Bp Lepa wygłosił tam wykład "Propaganda polityczna w
      mediach".
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3864361.html
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 09:25
        Wyniki sondażu z GW
        SONDAŻ
        Czy słuchasz Radia Maryja?

        81%
        Nie (1477)

        11%
        Czasami (199)

        9%
        Tak, często (156)

        Liczba oddanych głosów: 1832
        • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 09:58
          Kanoko Mila,-
          w celu uwiarygodnienia sondazu prosze dodac moj (1833-ci!) glos!
          Slucham Radia Maryja - CZESTO! = (9% + 1 glos!).
          Z dwoch powodow:
          1) moje zapotrzebowanie na rozrywke nie zna granic!.
          2) jestem zachwycony profesjonalnoscia zawodowa zarowno pracujacych w Radyju
          dziennikarzy jak i obslugi technicznej Rozglosni - wszystko ASOLWENCI Wyższej
          Szkoly Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu - Rektora mgr.Rydzyka.
          Jak tak dalej pojdzie, Rozglosnia ta, osiagnie niedlugo stopien profesjonalizmu
          porownywalny z Radiowezlem Szkolnym Liceum ktore konczylem przed ca.: 40-tu
          laty smile)

          pozdrawiam,-
          pE
          • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 10:44
            Nasz szkolny radiowezel byl naprawde profesjonalny!!smile choc robili go amatorzy /
            uczniowie pasjonaci/ pod wodza znawcy / nauczyciela zawodu/ i jak na "tamte
            czasy" byl nowoczesny: a/ puszczal kominkaty o zebraniach samorzadu czy
            odwolanych lekcjach/ krociutkie/ b/zyczenia z dedykacja muzyczna od A dla B/
            czulesmile tych kilka dziewczyn w szkole bylosmile/ i najwazniejsze wtedy c/glosna,
            przebojowa muzyke i to rowno z dzwonkiemsmile)
            RM dlugo wg mnie nie osiagnie tego poziomu, choc technicznie sa na pewno super
            wyposazeni- w centrum Lublina,kilka lat temu samoczynnie radio w samochodzie sie
            przestawialo na odbior idealnie czystego przekazu Radyjasad Poki nie oswiecono
            mnie gdzie miesci sie ich nadajnik- wierzylam w cuda, bo to samo sie dzialo i
            mimo szukania na skali czegokolwiek innego nie chcialo zniknacsad(( Mnie raczej
            martwi,ze Nasz dziennik zoastal w internecie uznany za "glos ludu" i wystepuje
            jako rownowazne zrodlo informacji/ to dopiero robi sieczke w mozgu /
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 11:31
      Straszne:
      "W Stanach Zjednoczonych, za sprawą Amerykańskiego Stowarzyszenia Specjalistów
      od Sprzątania styczeń okrzyknięto miesiącem porządków. Armia 4 tys. "pogromców
      bałaganu" uzbrojonych w przybory do notowania i worki na śmieci ruszy na
      odsiecz 10 tys. "ofiar bałaganu". Tyle bowiem stowarzyszenie przewiduje
      zgłoszeń o pomoc w porządkach wraz z nadejściem nowego roku."

      Na szczęście:

      "Jego orężem są wyniki badań, które wskazują, że biurka z wypiętrzonymi górami
      papierów i przedmiotów to cecha rozpoznawcza ludzi kreatywnych, o giętkich
      umysłach, którzy zwykle mają większe pensje od tych, którzy preferują
      jednostajnie uporządkowany "krajobraz biurowy". Podobnie, właściciele
      zabałaganionych szaf są zwykle bardziej wyluzowani, sympatyczniejsi i lepiej
      sprawdzają się w roli rodziców niż ci, którzy utrzymują w swoich szafach
      porządek. Ruch pro-bałaganiarski wypowiada na głos to, co wielu uświadamia
      sobie w głębi serca - ludzie nadmiernie dbali o porządek są trudni we
      współżyciu: to pozbawieni poczucia humoru i zarozumiali sztywniacy, którzy mają
      za dużo wolnego czasu."
      "Na koniec udziela wskazówki: prawie wszystko wygląda schludnie, jeśli ułoży
      się to w stos."

      Idę układaćsmile)

      Całość tutaj:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,74419,3842895.html?as=1&ias=2&startsz=x
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 12:10
        "Najbardziej cenną rzeczą, jaka wypływa z życia w bałaganie, jest wolny czas....
        ...Springer, dokładnie i z dowcipem, ale i nie kryjąc wstydu, opisał zawartość
        pokoju, który nazywa "pokojem przechodnim" czyli domową biblioteczką połączoną z
        graciarnią. Jego żona chciałaby uporządkować pokój, żeby nadawał się na
        pomieszczenie do zabaw dla ich najmłodszego wnuka. Jednak Springer, pracujący na
        pełen etat i działający w licznych klubach i organizacjach, wolałby spędzić
        wolny czas na oglądaniu filmu z żoną niż na "traceniu energii na przekopywanie
        się przez cały ten bajzel". Nie może spełnić marzenia żony również dlatego, że,
        jak stwierdził, w pokoju "kryją się przedmioty o ogromnym ładunku emocjonalnym,
        z którymi ciężko byłoby mu się rozstać". Jeśli podejmie wyzwanie, to tylko po
        to, by uszczęśliwić żonę." To wybrany fragment z linka podanego przez Wedrowiec jw.
        Nie lubie balaganu, ktory stwarza wrazenie chaosu ale jeszcze bardziej nie
        lubie ludzi, dla ktorych istotne jest -"ulozone w kancik" smile) Staram sie dbac o
        :1/lad emocjonalny ,2/zeby szybko mozna bylo zlokalizowac poszukiwana
        rzecz/papier i 3/zeby odpowiednie "kupki" odroznialy sie od siebie na pierwszy
        rzut okasmile)) No i plaskie do plaskiego, ale tematyczniesmilezeby sie dalo wiecej
        zachomikowac.
      • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 12:29
        Nazbierało mi się do czytaniasmile)

        Artykuły o bałaganie , o VV. i o seniorach w necie))
        Popatrzyłam na swoje biurko które wykazuje niezbicie że mam giętki i kreatywny
        umysł, omiotłam wzrokiem mieszkanie dowodzące że jestem lużna , sympatyczna i
        dobrze sprawdzam się w roli rodzica więc nic nie sprzątam tylko zanurzam się
        w neciesmile)
        Kran Chaotycznysmile)))))
        • omeri Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 13:16
          Wreszcie zostal doceniony mój balagan twórczy smile).
    • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 21.01.07, 17:06
      Tragedia diwy o wielkim sercu
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,3862291.html
      Osoby wrazliwe, jak nasze forumowe Dziewczyny, gdy przeczytaja,
      beda "wstrzasniete" losem i sytuacja znanej niegdys piosenkarki.
      Sam nigdy nie bylem w Lewinie (zapewne piekna okolica!) ale,
      jak zawsze przypadek, sprawil iz mialem okazje p.Artystke dosc czesto spotykac
      w czasach "szczytu" Jej kariery (wczesne lata 70-te, tuz po Jej powrocie z USA
      i wystepow LasVegas) gdy zamieszkala w podwarszwskiej Magdalence.

      Nie miala jeszcze wtedy "cudownych objawien" i "bezposrednich kontaktow z Matka
      Boska" (to dopiero po paru latach!), psow tez (wtedy) miala tylko 1-ego czy 2.
      Byla "trudnym" sasiadem dla otoczenia wykorzystujacym na "max-a" Jej dobre
      kontakty z wysokiej rangi urzednikami ( w mundurach i bez) Organow "dbajacych"
      o nasze (wtedy) "bezpieczenstwo, lad i porzadek spoleczny" smile)

      Nie "umiem" wykrzesic dla Jej losu wspolczucia.
      Niestety.
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 15:53
        Ćzytałam. Divy nie żałowałam, tylko psów.A głos miała niewątpliwie dobry.
        Szkoda, że go zmarnowała. Lewin jest, jak śpiewała Violetta, koło Kudowy. Lewina
        nie znam, ale w Kudowie byłam kilkakrotnie - dawno temu.Rzeczywiście, ciekawa
        okolica. Pamiętam wycieczki do Błędnych Skałek, Szczelińca i do Czermnej - do
        Kaplicy czaszek. Z przyjemnością zajrzałam na stronę uzdrowiska
        www.kudowa.pl/
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 09:11
      Czytając nowy "Przegląd"
      Czy Ameryka będzie miała czarnego prezydenta?
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=swiat&name=317
      "Ameryka ekscytuje się nowym politycznym meteorem, Barackiem Obamą, i spekuluje,
      czy może on dostać prezydencką nominację Demokratów zamiast Hillary Clinton. Ale
      to raczej political fiction"
      "Jeżeli Barack Obama na serio uważa, że uda mu się zdobyć takie poparcie w
      Partii Demokratycznej, by pokonać Hillary Clinton, jest naiwny. Demokraci
      "wyposzczeni" ośmioletnią prezydenturą Busha zrobią wszystko, aby Biały Dom
      odbić. Do niedawna mówiło się jeszcze, że Ameryka nie jest gotowa na czarnego
      prezydenta, prezydenta Żyda ani prezydenta w spódnicy. Zapewne m.in. dlatego
      Hillary zacisnęła zęby w 2004 r. i nie stanęła w szranki z Johnem Kerrym. Wolała
      poczekać. Ponieważ Kerry przegrał, tylko cztery lata, a nie osiem, jak
      musiałaby, gdyby wygrał i walczył o reelekcję. Czas zapracował na jej korzyść,
      bo Ameryka lepiej dostrzegła różnicę między Clintonem a Bushem i dziś uważa, że
      małżonka udanego prezydenta, jako jego sukcesorka, to już nie jakaś kosmiczna
      abstrakcja. Czarny prezydent w Białym Domu - mimo całej niepoprawności tej
      spekulacji - to dla Amerykanów abstrakcja o wiele większa.
      Poza tym elektorat afroamerykański do dziś twierdzi, że czarny prezydent już w
      Białym Domu był. Nazywał się Bill Clinton. Barack Obama, mimo koloru skóry,
      wcale nie jest jednoznacznie postrzegany przez murzyński elektorat jako "swój".
      "Znacznie bardziej prawdopodobną opcją Obamy jest obecnie zagranie wysoko, aby
      po pokazaniu potencjalnego poparcia zaoferować je... Hillary Clinton. Jako dobry
      kandydat na wiceprezydenta.
      Ameryka to może kraj bajkowy, ale w granicach przewidywalnych."
      • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 18:58
        Ciągle cos nowego nas zaskakuje, przeczytałem o dyskalkulii
        wiadomosci.onet.pl/1470193,16,item.html
        za szybko dowiadujemy się rzeczy, o ktorych mowi sie "jezeli o nich nie wiemy
        to ich nie ma". Jeszcze kilkanaście lat i okaże się ze wszystkim nam czegos
        brak ... Czy jest wzorzec człowieka bezulomnosciowego?
        • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 19:33
          az nie moge uwierzyc, ze to Wodnik-a wpis!.
          Chyba jako sygnalizacja kolejnego "kuriozum/proby wytlumaczenia" dla pokolenia
          leni ktorym sie nie chce matematyki (systematycznie) pouczyc.
          Jak Ty politechniczne studia mogles skonczyc i zachowac "zrozumienie" dla
          takich (he, he) ulomnosci?.
          Pewnie znow Alfredka, osoba golebiego serca i jak to kobieta - pelna
          zrozumienia dla wszelkich "nieszczesliwcow na wlasna prosbe" - nie wpisala
          swojego nicka przed dokonaniem wpisu smile)

          Pan minister Giertych tez oglosil, ze jego zdaniem: " matematyki na poziomie
          Szkoly Sreniej NIKT (prawie) nie jest w stanie sie nauczyc!" - trza MATURY
          leniom i balwanom nadawac droga .... amnestii sad

          pozdrawiam,-
          pE
          • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 20:07
            O nieee!!! to nie ja, przysięgam.Mnie też jest trudno zrozumieć
            niemożnośc "nauczenia się" matematyki. Liceum skończyłam mat-fiz, a studia
            typowo humanistyczne /skończyłam to za dużo powiedziane, ja tak jak pan K. bez
            dyplomu, ale wcale mi nie jest smutno i chyba mnie z forum nie wyrzucicie /.
            Matematyki, tak jak i języków obcych, nie każdy może dobrze się nauczyć.I nie
            jest to sprawa lenistwa.Znam przypadki młodych ludzi inteligentnych,
            oczytanych, pracowitych, którzy nie "dawali rady". Jest jeszcze jeden
            przedmiot, którego opanowanie jest dla wielu prawie niemożliwe - to
            CHEMIA ./tak tak wedrówko/
            Jestem leworęczna i kiedyś ktoś mi powiedział: jakbyś chciała tobyś szmają nie
            była, leń jesteś i tyle. Dzieckiem wtedy byłam ale nigdy nie zapomnę.
            Wpis wodnika potraktowałam jako ironiczny ale czy kto mężczyznę zrozumie ????
            A poza tym to się z Tobą zgadzam.\smile)
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 22.01.07, 19:34
          Jest! Niestety to nie jasad tylko eup.Rysio Cz.On sie na wszystkim zna, a na
          dodatek zna wszystkichsmile
          • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 01:11
            A ja, jak mowi ulubiony prezydent, gleboko sie nie zgadzam z podsmiechowek z
            dyskalkuli, czy jak ja tam zwal, sa ludzie, ktorzy nie moga sie po prostu
            nauczyc matematyki.
            Mam swoja ukochana bratanice, wielce zdolna humanistke. Nie z opowiadan
            rodzicow wiem, ze zdolna, ale znam ja osobiscie, kilka lat temu
            wspolpracowalysmy, tzn. ona mi poprawiala, przeszlo to w regularna i czesta
            korespondencje na rozne tematy, bardzo czesto jezykoznawcze, socjologiczne.
            Jest inteligentna, z poczuciem humoru, bystrym okiem. Jest tez wielce
            uporzadkowana, solidna i zdolna. Zrobila omal w jednym terminie dwa
            humanistyczne wydzialy, nastepnie zostala zakwalifikowana na doktorat, a po
            jego zrobieniu profesor wybral ja do pracy na uczelni, nie ma 30 lat.
            Przydlugie? Nie szkodzi. W liceum w kazdej klasie byla tragiczna z matematyki.
            W trzeciej klasie dostala poprawki z matematyki i fizyki. Juz nie wiem, czy nie
            zdala obu, czy jednej, mimo korepetycji.
            W dyskusji pod w/w artykulem poglady "takie nasze": promocja leniow itd...
            Dlaczego uznaje sie, ze sa ludzie bez sluchu i za cene zycia nie naucza sie
            spiewac piosenki - bo to slychac. Dlaczego uznajemy, ze ktos nigdy nie nauczy
            sie rzucic pilki do kosza, albo zdobyc chociaz najnizszy pas w karate - bo to
            widac. A niemoznosci nauczenia sie matematyki nie umiemy ocenic, wiec po prostu
            sa leniwi. Bylo kilka szczesliwych lat, kiedy nie musiano na maturze zdawac
            matematyki, dla wielu pozwolilo to nie marnowac czasu na to co juz nigdy, a juz
            na pewno na takim poziomie nie bedzie im potrzebne. We wczesniejszych latach
            zdawanie matematyki bylo fikcja - sciagawki. Jak jest teraz - nie wiem.
            Przywrocono na maturze matematyke i nie mowcie, ze z powodu wysokiej
            technologii jest to potrzebne. Moja bratanica, absolutny tuman matematyczny
            jest bardzo biegla w komputerze, zajmuje sie digital fotografia, grafika
            komputerowa, a przebywanie z nia ze wzgledu na zalety intelektu to sama
            przyjemnosc.
            Oczywiscie sa tacy co i piekny wiersz napisza, obraz namaluja, przebiegna
            100metrow w odpowiednim czasie a na dodatek z calkowaniem nie maja zadnych
            problemow. Ale to nie wiekszosc.
            • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 09:33
              Zgadzam się z Tobą - Maryno. Przez cały okres szkoły i na studiach(na pierwszym
              roku), matematyka była moja zmorą. W szkole pomagał mi mój śp Tata, absolwent
              klasycznego przedwojennego liceum, księgowy, człowiek iście renesansowy,ale -
              choleryk. Cośmy oboje wycierpieli nad tym równaniem z jedną niewiadomą,a później
              logarytmami, funkcjami i innymi narzędziami tortur. W dodatku, matematyczkę w
              ogólniaku miałam doskonałą, ale bardzo wymagającą. Maturę z matematyki zdałam o
              własnych siłach, na uczciwa trójkę, przez "matematykę dla biologów" (na
              studiach), z trudem udało mi się przepełznąć. Zawsze, kiedy trzeba cokolwiek
              policzyć, chwytam za kalkulator. Cóż, nie miałam i nie mam zdolności - nawet
              niewielkich do królowej nauk, ale niestety, nikt nigdy mi nie mówił, ze cierpię
              na dyskalkulię, tylko wymyślał od leni i tumanów. Cóż, moja młodość upłynęła w
              ciężkich i trudnych czasach ;D.
              A tutaj, o nowej współczesnej chorobie - affluenzie - (od ang. affluent –
              zamożny, majętny; influenza – grypa – przyp. Onet)
              wiadomosci.onet.pl/1386448,242,kioskart.html
              • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 17:57
                Ale bez tej okropnej matematyki sie nie da....smile
                "Zasada (80/20, nazwana od nazwiska odkrywcy zasadą Pareta ) głosi, że 80 proc.
                osiąganych wyników wypływa tylko z 20 proc. nakładów pracy. Mimo iż może to się
                wydawać sprzeczne z intuicją, jest to statystyczny fakt...
                ... np. 20 proc. pracowników w twojej firmie lub zakładzie pracy wykonuje 80
                proc. pracy. ........inne 20 proc. pracowników stwarza 80 proc. wszystkich
                problemów.
                ...tylko 20 proc. twojego czasu pracy przekłada się na 80 proc. osiąganych przez
                ciebie efektów.
                Spójrz też na swoją kolekcję ubrań w szafie - zobaczysz, że przez 80 proc. czasu
                nosisz tylko ok. 20 proc. z nich.
                ....Problem stanowi znalezienie tych 20 proc. " smile))
                Ciekawa calosc na poczatku GW www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3868102.html
              • popaye Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 18:47
                Dziewczyny,-

                Az sie dziwie, ze zadna z Was, nie poparla slusznosci wywodow "argumentem, ze
                np. w Polsce mozna zostac doktorem (nauk prawniczych!) czy nawet (dozywotnio!)
                profesorem (tychze!) na powaznym Universytecie, do tego byc w XXI Wieku
                Prezydentem lub premierem duzego europejskiego Kraju nie znajac ZADNEGO jezyka
                obcego, a swoj wlasny w stopniu hmm... "mocno ograniczonym" smile)

                Wcale sie nie dziwie, ze "ktos" moze nie-specjalnie przepadac za matematyka.
                Tylko, hmmm... o czym my tu mowilismy?
                O PODSTAWACH, pewnym kanonie minimum: arytmetyki (1+2=?), algebry (2+x=5),
                geomerii (d=2r), trygonometrii (a x a + b x b = c x c) i MINI podstawy analizy
                mat.: y=lim f(x), x -> niesk., ale to juz do MIEDZYNARODOWEJ matury, gdzie bez
                zastrzezeni watpliwosci przyjma Was na studia (techniczne) na calym Swiecie
                - gdzie Wam sie zamarzy!smile
                CO tutaj jest "nie do pojecia" albo nie do nauczenia?.
                Wszystko to (ABSOLUTNIE) wymyslili ludzie w STAROZYTNOSCI (Grecy, Atrabowie)
                tacy co POJECIA nie mieli jak wyglada... rower, auto, odtwarzacz MP3, czy
                DOSKONALE Wam (Panie - wszystkie!!)- znane: mikstury na cellulitis czy mazidla
                na "rzesy do kolan"! smile)

                Mozna nie lubiec, nie widziec w tym (przyszlej) "zawodowej realizacji",
                miec inne b. "ukochane" dziedziny przyszlej zawodowej "kariery", ale:
                pojac i jako-tako sie tego nauczyc nie mozna?.
                Co sadze o "wybitnej" Znajomej Maryny, ponoc "informatykowi" (spec. od
                komputerow) co to NIC policzyc bez kalkulatora "nie umie" - zmilcze smile
                Pewnie (mocno) "mloda to Osobka, bo ja, przeciez nie 90+, doskonale pamietam
                czasy gdy kilkorgu Osobom udawalo sie Studia (techniczne i WYZSZE) ukonczyc
                gdy jeszcze nawet nie myslano, ze kiedykolwiek bedzie mozna (za pare zlotych)
                nabyc ... kalkulator kieszonkowy.

                Biedne Wy "super-humanistki" (sic) co to nie zdziwia sie, gdy podczas zakupow
                na targu: za 45 dkg sera bialego po 5,20 zl/kg, Przekupki "zazadaja" od
                Nich ... 20 zl!.
                TRZA zaplacic Panie "doktor czy magister" bo... wyjscia nie ma (he, he)
                Kalkulator w domu zostal!.
                Moze... Giertych Wam "zwroci" - nadplate! smile))

                eeeeh....

                • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 18:55
                  Nie lubię kalkulkulatora ale gdy niebędny używam. W pamięci liczę szybko w
                  zakresie dodawania, dzielenia i mnożenia, natomiast z odejmowaniem trochę nie
                  bardzo mi idzie. Chyba taka naturasmile)
                  "Serce mężczyzny jest odrobinę większe od serca człowieka." /z zeszytów
                  szkolnych/
                  a teraz proszę o uśmiech serdeczny wszystkich do wszystkich, oooo własnie tak

                • mammaja Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 19:51
                  A ja tak bardzo lubie matematyke, troche trwalo nim sie jej nauczylam, ale jak
                  juz sie naumiem to potem strasznie mi sie podoba,zwlaszcza to, ze wynik jest
                  scisle okreslony, dla wszystkich taki sam, a nie "po uwazaniu".(Oczywiscie nie
                  mowie o jakiejs wyzszej matematyce, tylko tej na poziomie liceum!).A w
                  humanistyce wszystko jest wzgledne smile
                • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 19:51
                  Popaye ja odróżniam matematykę od rachunkówsmile)
                  Rachować umiem w głowie i na papierze < czym zadziwiam moje norweskie
                  koleżankitongue_outPP > i kalkulatorem.
                  Matematykę lubiłam i umiałam do końca szkoły podstawowej. Nawet należałam do
                  kółka matematycznegosmile)
                  Jednak w szkole średniej uczęszczałam do klasy humanistycznej z rozszerzonym
                  francuskim , matematyki miałam mało i w fatalnym wydaniu.
                  Mam taki feler w mózgu że mogę zrozumieć matematykę ale nie mogę zapamiętać...
                  Mój Brat , znakomity matematyk łapał się za głowę jak przynosiłam kolejne lufy
                  mimo że podczas korepetycji z Nim nie byłam ostatnim tumanem.
                  Podobnie było z fizyką i chemią. Lubiłam i mogłam się nauczyć ale natychmiast
                  wszystko mi wylatywało z głowy.
                  Brak chęci , zdolności , motywacji ?
                  Junior ma tak ja ja a Młoda choć płeć słaba ma głowę matematyczną. Na filozofii
                  ma kobylastą logikę, wszyscy płaczą , Ona też.
                  Tylko potem Ona siada i wszystko rozumie z mety a koledzy , bo głównie faceci
                  studiują filozofię nie...
                  Natomiast jak chodzi o języki to przychodzą mi z łatwością. Ostatnio np. jakoś
                  przypadkowo uczę się angielskiego , net mnie do tego zmusza i życie i nawet nie
                  wiem kiedy jakoś minimum angielskiego posiadam.
                  Nigdy nie było to dla mnie powodem do dumy , raczej rzeczą oczywistą.
                  Poza tym czułam się gorsza bo jak można zdać maturę nie mając pojęcia o matematyce.
                  Tylko ze po maturze mając dziurę w głowie co do przedmiotów ścisłych do dziś
                  mimo słusznego wieku mam podstawowe wiadomości z historii , geografii ,
                  literatury na poziomie co najmniej szkoły średniej.
                  Mój ex z doktoratem i specjalizacją i na pewno z lepszą znajomością matematyki
                  niż ja nie odróżnia Kochanowskiego od Reja i Afryki od Azjitongue_outPP
                  Na jego znajomość języków spuśćmy zasłonę...
                  I nie jest wyjątkiem...
                  Dlatego:
                  Humaniści wszystkich krajów podnieśmy głowę i nie dajmy się terrorowi umysłów
                  ścisłychtongue_outPPP
                  Kransmile))
                  • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 23.01.07, 20:05
                    Tak mi przykro, że nie mogę się podłączyc... Kłopotów z podstawowymi /chemia,
                    fizyka, matematyka/ nigdy nie miałam, nawet zdałam egzamin wstępny na chemię
                    ale wyeliminowała mnie niewielka "dziura" w płucu. Ze znajomością języków
                    obcych, historią, literaturą nie jest żle ale czuję , że nie mogę o sobie
                    powiedzieć "humanistka". Trudno, to już zostanę takie ni to ni sio.
                    • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 24.01.07, 07:15
                      Ciezkie jest zycie "bylego" posla A.Peczaka.../ moze nie kazdego?smile/
                      "Gdy wychodziłem z więzienia, otrzymałem 1200 złotych tzw. żelaznej kasy.
                      Dostałem także rentę, którą przyznano mi po wypadku samochodowym. Z tych
                      pieniędzy nie zostało już nic. Musiałem zapłacić 850 złotych kosztów sądowych
                      mojego rozwodu, zarejestrować i ubezpieczyć moje subaru, wysłać żonie 500
                      złotych alimentów na syna Maciusia. Na lekarstwa i adwokatów nie mam już grosza
                      - narzeka były baron SLD ".
                      /fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/byly-posel-chce-zapomogi-od-sejmu,862087,2943
                    • popaye Re: dyskalkulia 24.01.07, 20:43
                      Sprawa nie warta naszych sporow i (jak zawsze) z calym "problemem"
                      zawedrowalismy w ... "krzaki" smile.
                      Bedziemy sie teraz przelicytowywac kto jakie ma zdolnosci czy co jest
                      przedmiotem Jego szczegolnych zainteresowan.
                      Nie jestem matematykiem a jedyny dla mnie pozytek z tego, ze akurat podstawy
                      matematyki nie sprawialy mnie trudnosci to fakt bo przy moim wrodzonym (nie
                      wiem tylko po kim?) LENISTWIE i niecheci do jakiejkolwiek (systematycznej)
                      pracy, bez specjalnego wysilku i "tyrania" z mojej strony - udawalo mnie sie
                      np. opanowywac (zrozumiec) po raczej "mocno" pobieznym przeczytaniu wymagany do
                      egzaminow i zaliczen material z przedmiotow ktore "zdolnym, inteligentnym
                      i pracowitym" spedzaly sen z powiek smile.

                      Takie byly czasy, a ja - taki "madry", ze studiowalem "dla rodzicow" i Ich
                      satysfakcji, samemu nie widzac ani celu ani perspektyw pracy w zawodzie ktory
                      usilowalem zdobyc.
                      Bylo to nawet przyjemne bo tego mlodzienczego okresu 4,5 lat: gry nocami w
                      brydza na zmiane z balangami w klubach (Hades i Stodola) nie odbierze mnie
                      nikt smile
                      Ponad to co "musialem", nie przepracowalem w moim (pierwszym) zawodzie ani
                      jednego dnia i... z gory "wiedzialem", ze tak bedzie.

                      W notce inicjujacej "dyskusje" w temacie chodzilo mnie wylacznie o wynalazek
                      nowej, zasygnalizowanej we wpisie Wodnika - "ulomnosci": DYSKALKULIA - he, he.

                      LEN! - bylem (i pewnie jestem) to co bede "ubieral" w kolorowe piorka swoja
                      niechec do pracy?.
                      NIE umiem wielu rzeczy: porzadnie na przyklad nie znam zadnych jezykow obcych
                      (i wlasnego)z ich gramatyka, ortografia, zasadami itp. bo mnie sie NIE chcialo
                      (moze nie musialem?) sie NAUCZYC!.
                      Ze tego "nie mozna opanowac" nie twierdzilem NIGDY bo... to glupiego
                      tlumaczenie!.
                      Po co wymyslac "naukowe" okreslenia dla od lat znanego zjawiska?
                      LENISTWO (niechec do wysilku konkretnie skierowanego!) to sie nazywa a nie
                      (he, he) DYSKALKULIA i.. podobne.

                      Zapewne przypadek, ze logicznosc PODSTAW matematyki, takiej z zakresu
                      wymaganego do Matury, - "trafila" do mnie i z ciekawoscia, wieksza jak
                      np. geografia, historia czy jezyki obce sluchalem lekcji czy nawet (!)
                      przejrzalem troche materialow "nadobowiazkowo" z czystej ... ciekawosci
                      i bezinteresownie (sic!).
                      Nie mialem (poza sama matura), chyba nigdy z matematyki "piatki" bo...
                      jak to Szkola (wtedy!), na ocene okresowa czy roczna: sama "wiedza" (he, he)
                      nie wystarczala, oceniano jeszcze prowadzenie zeszytu (he, he) a ja w Liceum,
                      programowo to mialem 1-en do wszystkich przedmiotow i co gorsza "programowo"!
                      nie odrabialem nigdy prac domowych w... protescie!.
                      Nie pamietam juz dzisiaj przeciwko "komu czy czemu" ja tak
                      zazarcie "protestowalem", ale fakt byl faktem! - zadanych lekcji nie odrabialem
                      i juz! smile)
                      Teraz wiem, ze bycie "protestantem" w Polsce nie poplaca, ale to WIEM - teraz smile
                      Wtedy Ci od "innych wyznan" - tez nie mieli lzej smile).

                      pozdrawiam
                      wszystkie Panie humanistki
                      ale za to pracowite! smile

                      pE
                      • wodnik33 Re: dyskalkulia 24.01.07, 21:16
                        Napisaleś: "Sprawa nie warta naszych sporow i (jak zawsze) z calym "problemem"
                        zawedrowalismy w ... "krzaki" smile.". Masz racje, krzaki jeszcze bez listowia
                        wiec zadna przyjemnosc. Panie troche sie policytowaly i bardzo dobrze.Ja tam
                        jestem czlowiekiem zgodnym, popatrze sobie , poslucham, postoje z boku i tez
                        sie czegos dowiem. Pozdrawiam serdecznie. A w stodole to sie swietnie tanczylo
                        w latach 50. hehe
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 24.01.07, 09:04
      Marcinkiewicz bez poparcia premiera Kaczyńskiego
      Rada nadzorcza rozpoczyna dziś przesłuchania kandydatów do fotela prezesa PKO
      BP. Politycy PiS twierdzą, że Kazimierz Marcinkiewicz przystępuje do konkursu
      bez poparcia premiera.
      Marcinkiewicz nie chciał powiedzieć, jakich pytań się spodziewa. W ogłoszeniu o
      konkursie rada nadzorcza PKO BP napisała, że kandydaci powinni "dawać rękojmię
      ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem", mieć wyższe wykształcenie i
      odpowiednie doświadczenie zawodowe. Rada, podczas rozmów z kandydatami, ma też
      oceniać ich wiedzę o działalności PKO BP oraz o sektorze bankowym, zasady
      funkcjonowania spółek handlowych, a także znajomość zasad nadzoru, audytu,
      kontroli finansowej i rachunkowości zarządczej.

      Kilku polityków PiS powiedziało nam, że premier, który początkowo zgodził się
      oddać Marcinkiewiczowi fotel szefa największego polskiego banku, z chwilą
      ogłoszenia konkursu postanowił nie ingerować w obsadę zarządu. - Marcinkiewicz
      przystępuje do konkursu bez parasola ochronnego premiera - zapewnia bliski
      współpracownik Jarosława Kaczyńskiego."
      Pożyjemy, zobaczymy.
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 24.01.07, 09:04
        A tutaj - całość
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3871418.html
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 24.01.07, 22:15
      W swojej niechęci do Rubika nie jestem osamotniona.

      "Dla potrzeb tego artykułu słucham jego siedmiu płyt (piosenek z
      płyty "Rubikon" i trzech oratoriów: "Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus"
      i "Psałterz wrześniowy", każde umieszczone na dwóch krążkach) i – proszę mi
      wybaczyć – dostaję kołowacizny mózgu i słuchu od powtarzających się nieustannie
      motywów i strategii. To nie jest uczucie hipnotyczne, wciągające, wprowadzające
      w jakiś percepcyjny trans – to jest uczucie torsyjne, powodujące skurcze trąbki
      Eustachiusza, wyginanie się w odwrotną stronę ślimaka w usznej małżowinie i
      bolesne swędzenie szarych komórek pod czerepem. Muzyka Rubika mi więc bruździ
      intelektualnie i biologicznie."

      Dobierając słowa i muzykę powoduje, że "Mamy więc tu do czynienia z moralnym
      szantażem – skrytykujesz Książka z Rubikiem, a wyjdziesz na hunwejbina,
      pozbawionego szacunku dla wiary i Jana Pawła II."

      Niestety ma on coraz więcej protektorów. Bardzo możnych protektorów:

      "Muzyka Rubika świetnie nadaje się na oprawę wszystkich możliwych świąt
      narodowych IV RP, na to, by nam nieustannie towarzyszyła jako ilustracja
      wszelakich, tak dobrych, jak i nieszczęsnych wieści ze świata w telewizorze, w
      szczególny sposób nadaje się też do muzycznej oprawy programów Radia Maryja
      księdza Rydzyka i ma szansę, by wygrać przetarg na dźwiękową oprawę elekcji
      kolejnego prezydenta USA i prezydenta na Kremlu, czego Rubikowi szczerze życzę
      dla dobra obrazu polskiej muzyki na świecie, nie tylko w Polsce."

      Całość tutaj
      muzyka.onet.pl/10172,1386904,0,1,wywiady.html
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 25.01.07, 02:46
        Oj, lubisz sie chwalic Popaye, lubisz, ale ja tez lubie przemycic to i owo
        (jak nie o bratanicy, to o wnukach chociazby). Ale tez nie masz wyrozumialosci
        dla tych, co troche inaczej. A to juz gorzej. Dobrze , ze nie musiales pomagac
        swojej corce, bo byloby tak jak w przypadku Kanoki i moim. Rodzic, ktory nie
        moze utrzymac na wodzy nerwow, ze latorosl jest taki tuman (wg Ciebie len).
        Mnie ojciec doprowadzal do placzu, omal histerii, a on wtedy niewinnie pytal:
        dlaczego placzesz, to zaczniemy od samego poczatku - dwa dodac dwa? Absolutnie
        nie bylam tumanem, ale z kazdego mozna zrobic. Potem w zyciu doroslym wiele
        razy uczylam matematyki, swoje dzieci, dzieci nianiek do dzieci..., znajomych,
        a takze i tutaj. Okazalo sie, ze jestem niestety identyczna jak moj ojciec, nie
        moglam zrozumiec, ze ktos nie moze zrozumiec. Teraz juz moge to pojac i nie
        katuje tych matematycznie innych.
        Poza tym Popaye zle odczytales, lub nie przeczytales, co napisalam w poscie:
        nie pisalam o "jakiejs tam znajomej" tylko o mojej bratanicy, ktora nie
        konczyla studiow scislych, tylko humanistyczne i jest asystentka u prof.
        Miodka, a jej znajomosc komputera jest zadawajaca do jej pracy, rowniez
        edytorskiej, a nie do innej. Wiec nie drwij, bo nacisnales mi na odcisk
        rodzinny. Czemu mezczyzni tak latwo wpadaja w ton wyzszosci, oczywiscie nie
        wszyscy.
        Co do potrzeby wiedzy matematyki z zakresu ponad 6-tej klasy (slusznie
        zauwazyla Jan Kran - nie mylic z rachunkami) to uzytkownikom potrzebnych w
        wielu pracach programow komputerowych znajomosc matematyki nie jest potrzebna.
        Podobnie jak kasjerkom nie jest potrzebna umiejetnosc dodawania i odejmowania.
        Wystarczy, ze umie to menadzer, ale tez nie jestem pewna, czy jest mu to
        konieczne.
        Wlasnie przeczytalam artykul w papierowym Przekroju o przygotowaniach do 750 -
        lecia lokacji Krakowa. Kantate na ta okolicznosc zamowiono u p. Rubika, a w
        radzie programowej obchodow nie ma ani jednego muzyka, ale sa poprawne na
        dzisiejsze czasy autorytety. Nic nie wiem o Rubiku, ale wiem, ze Krakow bardzo
        stracil i traci w stosunku do innych nowoczesnych, preznych kulturalnie miast.
        Od mojej bratanicy, urodzonej zreszta w Krakowie.
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 25.01.07, 07:10
          Zanim Popaye dzielnie odeprze atak Maryny na klatesmile 2gr moje- najlepiej
          korepetycji z matematyki udziela starsze rodzenstwosmile ale temu starszemu
          najpierw musi pomoc rodzicsadChyba program za bogaty jak na przecietne mozliwosci
          uczniow, stad tyle problemow z nauka matematyki. Oczywiscie do zycia wystarczy
          znajomosc + i - i jakies % /na konciesmile/, ale chcialam zauwazyc,ze same rachunki
          nic nie daja jesli nie wyciaga sie z nich odpowiednich wnioskow.
        • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 25.01.07, 08:28
          Nie czuję się ani lepsza, ani gorsza jako "matematycznie inna" (fajne określenie).
          O nauce i jej wpływie na ludzkie życie, najmądrzej już Tuwim napisał. Jest w
          jego wierszu mowa i o nielubianej przeze mnie matematyce i "uwielbianej"
          biologii. A jaka wypadkowa tych wszystkich nauk ? przeczytajmy gwoli
          przypomnienia wink)

          Nauka

          Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,
          Logarytmów, wzorów i formułek
          Z kwadracików, trójkącików i kółek
          Nauczyli mnie nieskończoności.

          Rozprawiali o cudach przyrody,
          Oglądałem różne tajemnice:
          W jednym szkiełku "życie w kropli wody",
          W innym zaś - "kanały na księżycu".

          Wiem o kuli napełnionej lodem,
          O bursztynie, gdy się go pociera,
          Wiem, że ciało pogrążone w wodę
          Traci tyle, ile... etcetera.

          Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli
          Słońce świeci, gdy u nas jest ciemno!
          Różne rzeczy do głowy mi wbili,
          Tumanili nauką daremną.

          I nic nie wiem, i nic nie rozumiem.
          I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
          Że ci ludzie na drugiej półkuli
          Muszą chodzić do góry nogami.

          I dziś mam taką szkolną trwogę:
          Bóg mnie wyrwie - a stanę bez słowa !
          - Panie Boże ! Odpowiadać nie mogę,
          Ja... wymawiam się, boli mnie głowa...

          Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,
          Lecz nauczę się po pewnym czasie...
          Proszę ! Zostaw mnie na drugie życie,
          Jak na drugi rok w tej samej klasie."

          Julian Tuwim
        • popaye Re: Maryno,- 25.01.07, 17:51

          • popaye Re: Maryno,- 25.01.07, 19:10
            jezeli moje samokrytyczne i zgodne z prawda stwierdzenie, ze jestem len
            a w mlodosci szybko poznalem "krete" ale latwe drogi "przeplyniecia"
            przez zasadzki owczesnego systemu szkolnictwa - hmmmm.....
            Dosc pozno, ok 30-tki i przebywajac juz w realiach "normalnego Swiata" (wtedy!)
            - t.zn. poza owczesna Polska, poznalem rowniez "normalne" drogi i koleje
            zycia.
            W Kraju - zarowno nauka (dla wiedzy i "kariery zawodowej") jak i chodzenie
            do "normalnej" pracy (takiej od 8°° do 16°°) wydawalo mnie sie strata czasu i
            energii.
            Potrafilem to zreszta udowodnic, bo "umialem" i to legalnie, zarobic 5 x tyle
            pieniedzy niz na "etacie" i to w czasie rowniez m/w 5-cio krotnie krotszym.
            Co "moglem" (wtedy) zrobic z tzw. Dyplomem poprzedniczki obecnej SGH - nie
            napisze bo nie chce (przypadkiem) obrazic innych Absolwentow.
            Ile ten dyplom byl "wart" dowiedzialem sie jak probowalem znalesc prace
            "w zawodzie" poza Polska smile)

            Ty Maryno masz rowniez odrobine doswiadczen (zapewne roznych od moich)
            w urzadzaniu sobie zycia poza Krajem.
            Zapewne zostalas natychmiast zasypana propozycjami niezwykle atrakcyjnej pracy
            a ew. chlebodawcy "bili sie o Ciebie".
            Zapewne rowniez Twoja bezbledna znajomosc jezyka nie wskazywala iz moglas
            urodzic sie i przezyc mlodosc poza Krajem osiedlenia.

            U mnie, niestety tak nie bylo sad

            Jezyka Kraju w ktorym (ostatecznie) osiadlem - praktycznie (poza moze 5-ma
            wyrazami co do ktorych wymowy, nie mowiac o pisowni - tez nie bylem pewny)
            - nie znalem.
            Gdybym (zalozmy!), "przylozyl sie" i ten jezyk "blyskawicznie" poznal
            (nie pozostawalo mnie nic innego jako "alternatywa" - zreszta) to moja
            sytuacja "zmienila sie" na tyle, ze moglem na rynku pracy "konkurowac" z ...
            miejscowym ANALFABETA (porozumiec sie to Oni raczej umieja!).
            Lupanie kamieni czy "przynies, podaj, pozamiataj albo: zerwij winogrona"
            do tego "na czarno" to ja (raczej) mialem w .... (powazaniu), przyznaje, za
            wygodny jestem.
            Nauka zawodu ktory by stworzyl jako/tako pewne perspektywy pracy, przy
            niezbyt dobrze opanowanym jezyku, do tego bez calej kulturalnej "podbudowy"
            (literatura, gramatyka, czynna i bierna swoboda uzywania synonimow i swobodne
            poruszanie sie w wieloznacznosci okreslen typowych dla jezyka - mozliwa
            wylacznie na podstawach sporego "oczytania" w literaturze) obcego jezyka co
            uwazam za warunek podstawowy by uznac iz "ZNAM jezyk", dla mnie byla JASNYM
            wyborem.
            Zdradze Ci moze "tajemnice" ale hmmm... 3 x 7 = 21 znaczy we WSZYSTKICH
            jezykach Swiata TO SAMO!.
            Wszystko inne, oparte na znanych (juz) podstawach matematycznych - TEZ!.

            Przy mojej "doskonalosci" jezykowej studiowanie jakiegokolwiek kierunku
            humanistycznego czy z zakresu tzw. nauk spolecznych (prawo, ekonomia itp.)
            WOGOLE nie wchodzilo w rachube bo... ja, jak sie "nauczylem" (przyznaje -
            szybko): spytac sie (w obcej mowie) o jakis adres, cene, godzine czy miejsce
            do zaparkowania auta, a i owszem - dostalem grzeczna i uprzejma odpowiedz
            to wcale nie znaczylo, ze ja ja ZROZUMIALEM smile)
            Ty - takich problemow, na PEWNO nie Mialas, ale ja LEN bylem (i jestem!),
            a Ty: ambitna, (dobrze) nauczona i pracowita.
            Tym sie roznimy, wiec wybacz, ze czesto mamy rozbieze zdanie w wielu sprawach.

            Przy mojej, poczatkowej "mizerze" lingwistycznej "odkrylem", ze jak wezme do
            reki podrecznik do mechaniki czy matematyki w prawie kazdym jezyku: ROZUMIEM
            conajmniej polowe a WSZYSTKO w/g wspomnianego juz wyzej przeze mnie "klucza":
            3 x 7 = 21! smile)
            Dlatego hmmm... leniom i poszukiwaczom "latwej drogi" ( w zyciu) z czystym
            sumieniem moge polecic: chociaz matematyki sie uczcie bo to "kapital" przydatny
            na calym Swiecie ktory mozna wykorzystac do nauki sporej grupy zawodow -
            podstawy utrzymania.
            Zeby "wyzyc" (Zagranica)z perfekcyjnej znajomosci literatury slowianskiej to
            trzeba (drobiazg) nazywac sie najlepiej Czeslaw Milosz (he, he)
            a leniwym "slizgaczom" blizej jednak do... popayE smile)

            pozdrawiam,-
            pE


            ps: na temat "talentu matematycznego" mojej corki - zmilcze sad.
            Nie chce rowniez wracac do stalego (w pewnym czasie) mojego przekonania
            i zarzutow (do Popay-owej), ze to "nie moze byc moje dziecko"! smile)
            Balwan ten (dzieciak), w zyciu nie "podskoczyl" ponad dostateczny (czesto:
            na "szynach") z tego przedmiotu, a ja - wreszcie "skapitulowalem" sad.
            Nie zmienia stanu rzeczy, ze nie bylo nigdy zagrozenia powtarzania klasy itp.
            a z innych przedmiotow byla uczenica "dobra" a i... w odroznieniu od tatusia
            - pracowita, co zostalo Jej do dzisiaj.
            Chyba nastepny "dowod" iz moje dziecko to TO raczej nie jest smile)
      • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 25.01.07, 07:47
        Podzielam opinię, Wędrowcze. Muzyka może być lekka,łatwa i przyjemna, ale musi
        być dobra> Nie znam się na muzyce, ale Rubik, to dla mnie jest"muzyczka", nie
        muzyka.
        A od "Psalmu do ciebie", nadawanego w lecie na okrągło, robiło mi się niedobrze.
    • kanoka Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - dla Alfredki 25.01.07, 16:38
      Czytam "Przekrój". polecam ciekawą, skłaniajaca do refleksji i nie dołująca lekturę:
      "Pokonani przez maszyny
      padliśmy w pułapkę. My, istoty, które wyewoluowały sto tysięcy lat temu,
      stworzyliśmy problem, z którym dziś nasze mózgi sobie nie radzą. Współczesną
      technikę.
      A miało być tak miło. Komputery, kalkulatory, automatyczne pralki i mikrofalówki
      miały sprawić, że życie będzie upływało na beztroskich zabawach, podczas gdy
      zbudowane przez nas maszyny-niewolnicy będą wykonywać wszystkie nieprzyjemne i
      nudne prace. Dziś, w ćwierć wieku od upowszechnienia się komputerów, 15 lat od
      powstania Internetu, jaki znamy, i w 5 lat od pojawienia się pierwszego iPoda,
      zaczynamy zdawać sobie sprawę, że coś nam nie wyszło. Coraz częściej to my
      stajemy się niewolnikami maszyn.
      entuzjazm producentów sprzętu elektronicznego sprawia, że starają się oni
      maksymalnie wykorzystać możliwości dawane przez technikę, przyspieszając,
      rozwijając i rozbudowując swój sprzęt poza granice zdrowego rozsądku i bez
      oglądania się na pozostających w tyle konsumentów.
      Tymczasem możliwości ludzkiego mózgu, jego „parametry”, niewiele się zmieniły od
      niemal stu tysięcy lat – co najwyżej uczymy się go lepiej wykorzystywać. Trzeba
      jednak pamiętać, że te półtora kilograma wodnistej galarety wyspecjalizowało się
      w unikaniu drapieżników i wyszukiwaniu żywności, a nie dzieleniu uwagi pomiędzy
      dzwoniącą komórkę, nadchodzące e-maile, piszczące, mrugające i wibrujące
      pudełeczka. W wyniku ewolucji, w której główną siłą napędową doboru naturalnego
      były skradające się drapieżniki i wyjący przedstawiciele własnego gatunku,
      nauczyliśmy się zwracać szczególną uwagę na to, co głośne, gwałtowne i
      spektakularne. Dlatego właśnie z najgłębszego skupienia łatwo wytrąca nas
      zajmująca cały ekran komputera reklama linii lotniczych czy ryczący spot
      zachęcający do zakupu jogurtu.
      Coraz częściej wyzwaniem staje się wpisanie nowego numeru do pamięci domowego
      telefonu czy włączenie w mikrofalówce funkcji rozmrażania. W zasadzie i na to
      znaleziono rozwiązanie – instrukcje obsługi. Tyle że nikt ich nie czyta.
      Potwierdzają to zarówno codzienne doświadczenia, jak i profesjonalne badania.
      Niezależnie od tego, jak dobrze jest napisana instrukcja, użytkownik odłoży ją
      na bok i sam zacznie poznawać swoje nowe urządzenie. Producenci zdają sobie z
      tego sprawę i starają się ratować sytuację, dokładając do większości sprzętów
      prościutki, ilustrowany folder pod tytułem „Szybki start”. Znajduje się tam
      schemat podłączenia do prądu, wskazany jest włącznik i dwie główne funkcje. A na
      końcu umieszczona jest żałosna prośba: „Przeczytaj instrukcję!”.
      Spójrzmy choćby na komórki. Służą, jak wiadomo, do dzwonienia. A właściwie
      służyły jeszcze pięć lat temu, bo dziś pozwalają jeszcze na robienie zdjęć,
      odtwarzanie filmów, przeglądanie Internetu, słuchanie muzyki, granie,
      przeglądanie arkuszy kalkulacyjnych. Dla e-świra to poezja."
      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2653&Itemid=51
      Polecam całość artykułu
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - dla Alfredki 25.01.07, 17:01
        przeczytalam ze zrozumieniem i wreszcie bez nerwówsmile) a wszelkie instrukcje
        traktuję jak ... kryminał, czasami sie domyśle a czasami nie. Chciałabym
        niekiedy potrząsnąc tym który pisał instrukcję. Rzadko zdarza się napisana
        zwykłym przystępnym dla gospodyń domowych językiemsmile) wolę sama dochodzić
        prawdy. Jeszcze, na szczęscie, nic przed uruchomienie nie uszkodziłam.
        Telefonu komórkowego nie mam ale chyba nie chciałabym używać go do czego innego
        niż komunikowanie się /tylko w razie konieczności/.Nie podobają mi się osobnicy
        z przyklejonymi aparatami do uszu albo stojący na środku chodnika i zapamiętale
        wtłukujący "wieści". Nie chcę być żle zrozumiana , komórka tak! jedyny środek
        łączności między ludżmi - nie!. A reklamom /nachalnym, głupim /- zdecydowane
        NIE !!! Chyba dla mnie za póżno to wszystko nadeszło.
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - lokalnie 25.01.07, 18:44
        Wczoraj uslyszalam o tym w lokalnych "wiadomosciach", pomyslalam - XXI wiek,
        wskazniki rosna / te co trzeba!/ albo spadaja, gospodarka pedzi, pieniadze z
        unijnej kasy nas zalewaja, a co sie zmienilo? Wiem - STRUKTURA wzajemnych powiazan.

        "W blisko 70 proc. szkół w naszym województwie nie ma nawet gabinetu
        pielęgniarki. Według danych sanepidu na..... 1425 ...zbadanych szkół zaledwie w
        ...85...przypadkach dyrektorzy placówek podpisali umowę z lekarzami rodzinnymi.
        Sytuacja jest zła ....
        Przykładem może być gmina Milanów (powiat parczewski). Są tam trzy szkoły
        podstawowe, gimnazjum oraz przedszkole. W żadnej z tych placówek nie pracuje
        lekarz rodzinny, ani stomatolog.
        - Ale nie można powiedzieć, by dzieci nie miały w szkołach opieki zdrowotnej.
        Kilka razy do roku lekarz albo dentysta przychodzą.....do szkół na pogadanki.
        Poza tym naprzeciwko podstawówki w Milanowie jest ośrodek zdrowia - przekonuje
        Anna Chomiuk, dyrektor gminnego biura obsługi szkół i przedszkoli w Milanowie. -
        Nie mamy pieniędzy, a często także możliwości lokalowych, aby urządzić w
        szkołach gabinety lekarskie i stomatologiczne - dodaje."
        miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3873590.html
        Wiem,ze zaraz jak "sprywatyzowano" stomatologow czesto w tzw 'godzinach pracy '
        w gabinetach zlokalizowanych w szkolach przyjmowano pacjentow doroslych za
        pieniadze i stad byl ten nacisk na liwkiwdacje, ale to byla patologia.
        Dlaczego nie mozna wzorem innych krajow chociazby tej stomatologicznej opieki
        zapewnic dzieciom w podstawowkach??? Przeciez to tylko kwestia organizacji,
        zasad i przestrzegania pewnych priorytetow .
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - lokalnie 26.01.07, 11:00
          Kanokę zasypało czy komputer sie rozsypał? tak czy inaczej - pusto bez
          prasówki. Przeczytałam o Dziwiszu /Głos Wielkopolski/. Wygląda to ma zemstę
          rydzykowców i Glempa za Wielgusa.
          • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV - lokalnie 26.01.07, 15:09
            Ani lokalnie, ani przeczytane. Tak sie przejelam tematem matematycznym, ze
            przysiegam na zdrowie, przed chwila mialam sen korepetycyjny. Okropny, uczylam
            chlopaka, on oczywiscie mial po amerykansku tylko gladki zeszyt, nie mial
            linijki i nie umial narysowac osi wspolrzednych ze skala, a ja uparlam sie,
            zeby bylo rowno, a poza tym wogole nie mielismy porozumienia, bo we snie
            okazalo sie, ze nazwy trygonometryczne maja angielskie odpowiedniki, o
            ktorych nie mialam pojecia, nie mogl tez pojac, ze kolo ma 360 stopni, a
            wszelkie dalsze wyjasnienia odpadaly, bo z cyrkla wypadal mu tepy olowek a ja
            caly czas szukalam, czym go zaostrzyc a ja przepytywalam o katy w trojkacie i
            ani razu nie powtorzyl dobrze....wreszcie po dalszych udrekach wybudzilam sie.
            Co za ulga. Sen z typu nic nie umiem na maturze.
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 26.01.07, 17:34
      Miałam napisać o tym artykule jutro, ale mam bardzo przewrotny charakter, więc
      piszę dziśwink
      ""odwlekactwo" jest zmorą nowoczesnych społeczeństw. Z jego analizy wynika, że
      chroniczne odkładanie na potem unieszczęśliwia, pogarsza samopoczucie, obniża
      odporność, przyczynia się do kłopotów gastrycznych powoduje bezsenność i
      pośrednio jest jedną z ważniejszych przyczyn otyłości."

      Analizując wyniki badań naukowców:

      "Psychologowie wyróżniają trzy typy odwlekaczy:
      Poszukiwacz emocji. Czeka do ostatniej chwili i rzuca się w gorączkowy wir
      pracy.
      Unikacz. Boi się wszystkiego: i porażki i sukcesu. Jest niemal sparaliżowany
      obawą, co inni mogą o nim pomyśleć. Woli sprawiać wrażenie, że się nie dość
      przykłada niż że brak mu talentu.
      Antydecydent. Unika odpowiedzialności, więc nie podejmuje żadnych decyzji."

      jestem "poszukiwaczem emocji". Nie lubię być zaszufladkowane, więc ten artykuł,
      jak i inne w dziesiejszej GW przeczytałam nie czekajc na wielodniowe
      spiętrzenie się gazet.
      Dla chętnych całość:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3876649.html
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 26.01.07, 21:06
        Jak kleli nasi dziadkowie, bardzo sympatyczny link
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=56118061&a=56118061
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 26.01.07, 22:06
          Przeczytałam, rzeczywiście można kląc i nie być wulgarnym /a/.
          - a żeb cie diabły na rogach taskali
          - ot dardanel chalierski
          / kresowe/
          • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 30.01.07, 10:35
            www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3883657.html
            Mam bardzo mieszane uczucia co do tego pomysłu. Jest to moim zdaniem rozwiązanie
            tymczasowe.
            Osoby z demencją potrzebują ciągłej opieki bo często nie kontrolują ile jedzą
            czy piją. Nie są w stanie mieszkać samodzielnie.
            Potrzebują żywej osoby a nie maszyny.
            Uważam że ten system byłby o wiele bardziej przydatny dla osób mieszkających
            samotnie jednak będących w pełni władz umysłowych.
            • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 30.01.07, 11:34
              Nie chciałabym mieszkać w takim mieszkaniu. Toż to koszmar, w domu żywej duszy
              a tu ściany do ciebie mówia, jacyś Obcy gaszą , zapalają, piszczą, ostrzegają.
              Przecież bedąc stara i chora , niezbyt umysłowo sprawna, bałabym sie jak
              dziecko.
              Ostatnie zdanie Janie K. świetnesmile) oj przydałaby sie taka niania ludziom
              młodym nawet ale zaganianym, mającym na głowie tysiące spraw.
              • warum Re: Przeczytane dzisiaj cz.XIV 30.01.07, 18:43
                Maszyna jest tylko tak madra jak jej autorsmile O ile wiele samoczynnych wlacznikow
                i wylacznikow - ulatwiloby kazdemu zycie, to haslo przewodnie: "dla ludzi z
                demencja" przekresla wg mnie logike przedsiewziecia - ten kto zapomina, zapomina
                wszystko czego sie nauczyl, z czasem nawet liter, nie rozumie slow, wiec
                komunikat: " uwaga gorace!" jest zupelnie niepotrzebny. Potrzebna jest tylko
                obecnosc. I najlepiej drugiego czlowieka. Im wiecej maszyny robia za nas tym
                wiecj my mamy czasu dla siebie smile
                Z prasowki codziennej dzis polecam rekreacyjnie "cos z zycia" na
                powtierdzenie,ze...w gruncie rzezczy wszyscy jestesmy podobniwink
                "Paul Wolfowitz przebywał w Turcji dwa dni. Była to jego pierwsza wizyta w tym
                kraju odkąd objął stanowiska prezesa Banku Światowego w czerwcu 2005 roku.
                W czasie swojej wizyty Wolfowitz spotkał się ze wszystkimi najważniejszymi
                tureckimi politykami, odwiedził również meczet Selimiye w Edirne. Wizyta w
                świątyni zakończyła się jednak sporą wpadką - okazało się, że strażnik
                światowych pieniędzy chodzi w...dziurawych skarpetkach. Wolfowitz musiał zdjąć
                buty, gdyż do meczetu nie można wchodzić w obuwiu." co uwidoczniono na
                zdjeciusmile) wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3885412.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka