Dodaj do ulubionych

Rodzice na ślubie

12.10.18, 10:31
Czytam: Szelągowska nie zaprosiła matki na ślub. " Dlaczego niby miała mnie zapraszać?"
Przyjmuję tłumaczenie Grocholi, że córka chciała mieć cichy ślub, a jakby zaprosiła mamę, to i teściów, jak oni to i rodzeństwo itd. I z cichego ślubu robi się spore wydarzenie. Fajnie, że matka nie robi z tego problemu, mam nadzieję że rodzice pana młodego też. Ich ślub, ich sprawa, ale... zastanowiło mnie to "niby." Bo ono daje taki wydźwięk tej wypowiedzi, że zapraszanie rodziców na ślub nie jest kwestią oczywistą. Czy rodzice mają prawo oczekiwać, że zostaną zaproszeni na ślub? Wszak czasem na zaproszeniach pełnią wręcz rolę gospodarzy ( młodzi wraz z rodzicami zapraszają).
Znam parę, która na ślub corki nie została zaproszona. No i właśnie NIBY mówią o tym lekko, że dla córki to była tylko formalność, podpisanie dokumentu, ale - szczególnie u matki- słychać żal w głosie, że na ślubie własnego dziecka nie była.
To co z tym "niby"? Jak uważacie?
Obserwuj wątek
    • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 10:38
      Dla mnie dziwne jest sformułowanie, którego użyła ta pani: ,,dlaczego niby miała mnie zapraszać?". Jeśli miała na celu przekazanie tego, co piszesz i taka była jej intencja - to według mnie użyła bardzo niefortunnego określenia wink To zdanie dla mnie brzmi trochę jak pełne zaskoczenie sytuacją, że rodzic oczekiwałby zaproszenia na ślub od rodzonego dziecka.
      • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 11:03
        @Ola
        "To zdanie dla mnie brzmi trochę jak pełne zaskoczenie sytuacją, że rodzic oczekiwałby zaproszenia na ślub od rodzonego dziecka."
        Otóż to. Ale ponieważ pani jest pisarką, to zakładam że językiem ojczystym operuje dobrze, więc chyba rzeczywiście uważa że zapraszanie rodziców nie jest takie oczywiste. I przyznam, że osobiście jestem zdziwona. Dla mnie sytuacja, kiedy rodzice są obecni na ślubie dziecka jest normą. I myślę że większośc rodziców jest raczej niemiło zaskoczona brakiem zaproszenia, choć pewnie też robią dobrą minę do złej gry.
        Ale może się mylę, może nie jest to takie oczywiste?
        • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 11:17
          Gdy sytuacja w rodzinie jest normalna (nie mówię o skrajnych przypadkach) i ślub nie ogranicza się do obecności para+świadkowie, zaproszczenie rodziców wydaje się naturalnym odruchem w zdrowych relacjach, człowiek przeważnie chce dzielić się szczęśliwymi chwilami z najbliższą rodziną. Podkreślam, że nie mówię o patologicznych sytuacjach. Także dla mnie to jest oczywiste, ale może teraz jest inna moda?wink
          • positronium Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 12:14
            Z doświadczenia wiem, że w niepatologicznych rodzinach też mogą być relacje, gdzie dzieci wolą nie mieć rodziców na ślubie. Różnice charakterów wystarczą.
            • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 12:59
              Być może. Ale nawet różnica charakterów w normalnej rodzinie nie powoduje, że nie chce się rodziców widzieć na oczy na własnym ślubie big_grin Dla mnie to już byłaby forma patologicznej relacji.
              • positronium Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 14:21
                Może i tak. smile
    • positronium Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 11:12
      Dobre pytanie.
      Kulturowo u nas przyjęło się, że za organizację wesela odpowiedzialna jest rodzina panny młodej. Teraz raczej młodzi składają się z rodzicami (obojga), więc oczekiwania co do wpływu na uroczystość mają wszyscy, słusznie czy nie.
      Ale w przypadku, w którym Młodzi sami finansują swoją uroczystość, to IMO mogą decydować o jej kształcie jak chcą. Jeśli decydują się na cichy ślub tylko w obecności świadków - to faktycznie, oczekiwanie, że dla zasady zaproszą jeszcze tłum rodziny, jest dość naiwne.
      Ciekawe, czy ta sprawa była poruszana z rodziną wcześniej. I jak poinformowano o ślubie po fakcie?
      • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 11:46
        Positronium
        W przypadku moich znajomych - dowiedzieli się post factum, choć narzeczonego od lat znali.
        Ja się zgadzam z Tobą, że młodzi mogą decydować ( nawiasem mówiąc nie o koszty chodzi, bo sam ślub kosztuje tyle ile kosztuje, niezależnie od gości. A wesele obowiązkowe nie jest), w sumie niezależnie od tego, kto finansuje. Ale to że mogą, nie wyklucza że rodzice też mają oczekiwania, że w bądź co bądź, jednej z ważniejszych chwil w życiu swojego dziecka będą uczestniczyć. Niejedna mama marzy, żeby córkę w sukni ślubnej zobaczyć. A tu zonk! Bo "niby" dlaczego? No nie wiem? W zamian za trudy zwiazane z wychowaniem, albo coś?
        • positronium Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 12:13
          Ślub to niby mały wydatek sam w sobie, ale są przecież różne śluby. Są młodzi, którzy chcą kameralnie, ale w kościele - to już kosztuje więcej niż USC.
          Słusznie zauważyłaś, ze oczekiwania rodziny to najtrudniejsza część organizacji takiej uroczystości. "Ale jak to, wujek chciał zatańczyć na Twoim weselu!"
          Niektórzy mają też problem z tym, że byli zapraszani na śluby rodzinne, więc kiedy przychodzi ich kolej jest sporo osób, które oczekują odwzajemnienia zaproszenia na wesele. I to jest podwójnie kłopotliwe.
    • tt-tka Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 12:39
      Corka chciala miec cichy slub, a matka absolutnie nie miala obowiazku tlumaczyc sie z tego komukolwiek. Dla mnie samo pytanie "czemu corka nie zaprosila pani na slub" wykracza daleko poza dobre obyczaje i jedyna wlasciwa odpowiedzia byloby "a co cie to obchodzi" tongue_out
      Mozna powiedziec bliskim "taki samotniczy slub sobie mlodzi wymarzyli" - powiedziec ! Nie tlumaczyc sie ! Ale to bliskim, pragnacym zlozyc zyczenia, spodziewajacym sie zaproszenia... Obcym wara.
      • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 13:02
        Jasne, że tak, nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć ze swoich decyzji i wyborów życiowych, a z pewnością nie kolorowej prasie smile Myślę, że tu bardziej chodziło nie o grzeczność takiego pytania (bo pytanie wiadomo - natrętne, obcesowe, nie mające nic wspólnego z kulturą osobistą, ot kolejny bełkot dziennikarski), ale o sytuację ogólną rodzice vis dzieci.
    • matylda1001 Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 12:56
      Tej matce na pewno było bardzo przykro, że córka nie zaprosiła jej na slub ale miała o tym opowiadać dziennikarzom? Obcych, obojętnych ludzi karmić sensacjami na temat swoich relacji z córką?
      • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 13:26
        Powiem szczerze Matyldo, że też takie wrażenie odniosłam. Mnie w każdym razie z pewnością byłoby przykro, nawet jeśli rozumiałabym powody takiego stanu rzeczy. Tak po prostu.
    • bo_ob Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 13:51
      > Czy rodzice mają prawo oczekiwać, że zostaną zaproszeni na ślub?

      Gospodarzem ślubu są państwo młodzi i tylko oni decydują, jak ma wyglądać ślub. Czy będzie tradycyjnie z rodzicami i gośćmi, czy nietradycyjnie tylko z koniecznymi świadkami. Rodzice powinni zaakceptować wybór dzieci i cieszyć się razem z nimi ich szczęściem.

      Rodzice mogą oczekiwać od siebie tego, aby stanąć na wysokości zadania i nie popsuć dzieciom uroczystości pretensjami, nawet skrywanymi.

    • mim_maior Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 16:43
      Dla mnie ślub bez zapraszania rodziców to zawsze oznaka patologii w rodzinie. Jakkolwiek by tego nie złocić i nie lukrować.
      • verdana Re: Rodzice na ślubie 12.10.18, 17:05
        Bzdura. Nie byłam na ślubie syna - państwo młodzi zdecydowali, ze wezmą ślub za granicą, tylko w obecności świadków. Ślub w Polsce wiązałby się z zaproszeniem ogromnego tłumu krewnych panny młodej i urządzeniu wesela - bywali na rodzinnych weselach i powiedzieli "Za nic". Zaproszenie rodziców oznaczałoby, ze obrażą się liczne babcie i ciotki, oraz rodzeństwo, nie mówiąc już o kosztach hotelu. Ślub był tu formalnością, młodzi mieszkali ze sobą dawno, traktowani byli jak związek juz od dobrych paru lat i wzięli ślub m.in. po to, by łatwiej dostać kredyt na mieszkanie. Razem ze współteściami sfinansowaliśmy podróż poślubną, fajny hotel itd.
        Nie, absolutnie nie jest mi przykro, kontakty z synem mam bdb, synową bardzo lubię (i chyba z wzajemnością).
        Ale - i tu muszę przyznać, że to uwazam za istotne - młodzi uprzedzili o takiej formie ślubu i bardzo dopytywali sie, czy się nie obrazimy i czy nie będzie nam przykro. Pewnie gdyby zrobili to bez uzgodnienia to mogłabym sie zgodzić, ze coś jest w rodzinie nie tak.
    • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 00:25
      Znam sytuację, że młodzi faktycznie nie zaprosili rodziców na ślub cywilny. Byli tylko oni (młodzi) i świadkowie. Ani rodziców, ani rodzeństwa... Z tym, że na ślub kościelny, w tydzień czy tam dwa później - już zaproszeni byli wszyscy bliscy.
      I nie "kupuję" tłumaczenia, że młodzi chcieli uroczystości kameralnej a zaproszenie matki czy ojca już by zamieniło ją w ciżbę! Sama miałam właśnie cichy ślub, bo tak chcieliśmy z mężem, bez wesela, tylko obiad w restauracji i wyjechaliśmy we dwoje daleko od domu. Byliśmy my, moi rodzice, rodzice męża, jego brat z żoną, moja siostra z partnerem, moja przyjaciółka - świadkowa, wówczas singielka. Koniec. Zawiadomienia (w moich stronach jest różnica: zaproszenie = ślub i impreza poślubna, zawiadomienia = tylko info gdzie i kiedy sama ceremonia) dostali tez wujostwo, stryjostwo, identyczne jak moi i męża znajo0mi z pracy. Kto chciał - mógł przyjść do świątyni, zakazu wstępu nie ma. Było sporo osób, w tym i tacy, których obecność mnie miło zaskoczyła. A po uroczystości i złożeniu życzeń - najbliżsi i my poszliśmy do knajpy zjeść, potem wyjechaliśmy i tyle. Więc DA SIĘ.
      W takim "całkowitym" pominięciu rodziców na ślubie jest dla mnie coś bardzo niezdrowego, świadczącego o mocno zaburzonych relacjach. Jedynym co by JAKOŚ usprawiedliwiało takie zachowanie młodych jest sytuacja, gdyby faktycznie NIKOGO nie zapraszali - no, poza świadkami. Wówczas faktycznie, można by uznać, że to czysta formalność, w sumie można to w przerwie na lunch załatwić. Ale jeśli poproszono choćby nieliczną garstkę przyjaciół - już nie!
      • alexxa6 Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 12:55
        panna.ze.dworku napisała:


        > W takim "całkowitym" pominięciu rodziców na ślubie jest dla mnie coś bardzo nie
        > zdrowego, świadczącego o mocno zaburzonych relacjach.

        Tego samego zdania jestem. Rodzice to rodzice. Jeśli stosunki pomiędzy rodzicami a dorosłymi samodzielnymi, samowystarczalnymi dziećmi są zdrowe, poprawne, serdeczne, to w czym ci rodzice przeszkadzaliby na tym ślubie? Jeśli dla pary ślub jest tylko urzędową formalnością to co im przeszkadza że mama i tata przyjdą, odsiedzą ten krótki czas , złożą gratulacje i serdeczności i wszyscy się rozejdą w swoją stronę ? Każdy normalny, kochający rodzic chce brać udział w ważnych chwilach własnego dziecka. I każde normalne, kochające rodziców dziecko rozumie to i też chce by rodzice w takiej chwili byli obecni. Nawet jeśli to faktycznie tylko chwila urzędowej formalności.
        • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 13:01
          Dokladnie!
          • verdana Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 14:55
            Nie rodzice by przeszkadzali, tylko przeszkadzałaby obraza rodzeństwa, babć i ciotek. Przeszkadzałoby też - w przypadku mojego syna - konieczność wyłożenia przez rodziców sporej kasy na wyjazd.
            Ale oczywiście inni wiedza lepiej. Bo dla nich ślub i wesele jest najważniejsze z całego małżeństwa. Rok przygotowań do jednego dnia, suknie, przyjęcie, kwiaty itd - to ma być nie dla młodych, to ma być dla wszystkich. Jeśli młodzi czegoś chcą, to nie jest istotne - zdrowa rodzina to taka, gdzie rodzice są najważniejsi i ślub liczy się tylko wtedy, gdy postawią na swoim. To jest zdrowe, a nie tam zmazanie na jakieś fanaberie ludzi, którzy uważają ślub za podpisanie papierka i nei mają ochoty na ceremoniał.
            Wiecie co? Zdrowa rodzina to taka, gdzie szanuje się wybory własnych dzieci i nie uwaza ich zawsze za skierowanych przeciw sobie.
            • alexxa6 Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 15:37
              verdana napisała:

              > Wiecie co? Zdrowa rodzina to taka, gdzie szanuje się wybory własnych dzieci i n
              > ie uwaza ich zawsze za skierowanych przeciw sobie.

              Verdano, niepotrzebnie się irytujesz. Sytuacja,która zaistniała w Twojej rodzinie jest nietypowa. Młodzi brali ślub za granicą , dodatkowo przed wyjazdem/ślubem omówili całą kwestię z najbliższą rodziną, czyli rodzicami. Wyjaśnili w czym rzecz, Wy uznaliście to za rozsądne, bez żadnych pretensji, dąsów.Zaakceptowaliście pomysł. Zapewne myślami, sercem byliście w tamtej chwili z dziećmi. Przygotowaliście prezent ślubny w postaci "finansowej".Wszyscy byli zadowoleni, nikt nie czuł się odsunięty, zignorowany.To jest jak najbardziej w porządku. I w tej sytuacji, nie może być mowy o "niezdrowych" stosunkach rodzinnych, oziębłości czy "patologii". To jest zupełnie różna sytuacja od tej którą inni( między innymi i ja) opisujemy.
              • ola5488 Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 16:06
                Tak, mysle ze sytuacja u Verdany nie miesci sie w ramach tej, ktora opisujemy i dyskutujemy. Para+swiadkowie, wczesniejsze ustalenia. To jest INNA dyskusja.
              • verdana Re: Rodzice na ślubie 13.10.18, 17:06
                No fakt - ale ogólna opinia jest taka , ze jak nie ma rodziców na ślubie, to coś jest bardzo nie halo. Jak napisałam wyżej, też zaniepokoiłaby mnie sytuacja, gdy taki ślub jest brany bez uzgodnienia z rodzicami, po kryjomu, aby rodzice na pewno nie odkryli i sie nie pojawili. Albo zaprasza sie kupę ludzi, a tylko rodziców nie. Tylko podejrzewam, ze bardzo wiele z tych "patologicznych" sytuacji jest własnie specyficzna i nie ma nic wspólnego z patologią.
                Myślami to ja wtedy byłam na konferencjismile
        • magazynka Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 03:24
          Też tak myślę.
          W sumie mało jest okazji, na których najbliższa rodzina MUSI BYĆ - ślub, pogrzeb, może odbiór dyplomu uczelni czy nominacja profesorska. Inne mogą się zdarzać (urodziny, imieniny, święta, awans czy coś podobnego), ale też można wytłumaczyć swoją nieobecność.
          • tt-tka Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 10:52
            magazynka napisał(a):

            > Też tak myślę.
            > W sumie mało jest okazji, na których najbliższa rodzina MUSI BYĆ - ślub, pogrze
            > b,

            Nie, NIE MUSI.
            Chowalysmy matke tylko we dwie z siostra. W tamtej chwili nie chcialysmy nikogo innego, nawet z najblizszej rodziny, to byla chwila naszego pozegnania z matka.
            Sa uczucia, ktore potrzebuja wylacznosci, sa sytuacje, ktore chcemy przezywac samotnie/z wybrana osoba. I naprawde NIE MUSIMY organizowac uroczystosci, odprawiac ceremonii.
            • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:14
              Z jednej strony masz rację. Tt-tko. Z drugiej...
              Jest różnica pomiędzy żałobą a weselem, czego ci tłumaczyć raczej nie trzeba. Poza tym, jak napisałam, o ile mogę zrozumieć młodych, dla których ślub to czysta formalność i nie proszą NIKOGO poza świadkami - bo wówczas ani to ważne (dla samych młodych), ani odświętne, o tyle jednak nie "kupuję" jako "normalnego" urządzenia choćby najskromniejszego przyjątka poślubnego i nie zaproszenia na ów ślub rodziców! No, nie i już. W normalnej rodzinie, oczywiście... Zanim się Verdana oburzy że u jej dziecka tak było. Nie, nie tak było. Bo czym innym jest PRZED ślubem umówienie się czy rodzice przyjeżdżają itd (co u Verdany miało miejsce, bo nie sądzę, żeby od progenitury usłyszała "Pobieramy się tu i tu, ale masz nie przyjeżdżać, więc ci nawet nie powiemy kiedy dokładnie i spadaj!") a nie właśnie stawianie rodziców przed faktem "NIE CHCĘ cię na moim ślubie więc nie przychodź."
              • tt-tka Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:32
                Panno, ale czy u Grocholi to wygladalo "nie przychodz na moj slub" ? Bo ja zrozumialam, ze wlasnie NIKT ma nie przychodzic, intymna chwila nowozencow. To nie bylo wykluczenie matki z grona zapraszanych, tylko niezapraszanie nikogo, czy tak ?
                I do tego imho kazdy ma prawo.
                • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:43
                  Widzisz, a ja zrozumiałam, że ślub był "normalny" choć nie huczny, w gronie przyjaciół, a pominięto rodziców, bo skoro matkę, to i teściów i ich ro0dzeństwo i już by była ciżba. No to, sorry, tego nie akceptuję jako "normalnego".
                  Doczytałam - na ślubie byli młodzi (oczywiście) syn pani młodej plus świadkowie. I to ok, to rozumiem. Co zresztą napisałam. Z tym, ze w takiej sytuacji nie rozumiem "po co wątek". No, młodzi x czasu mieszkali razem wcześniej, mają wspólną córkę, ślub był tylko formalnością... Z tym, że chociażby sama wypowiedź Grocholi w temacie jest już dowodem, że ONA ma "za złe". "Bo niby czemu mięliby mnie zapraszać?". No, jest to nieco "fochem podszyte". Takie podkreślenie. A wystarczyłoby, żeby powiedziała coś w rodzaju "Młodzi nikogo nie prosili i bardzo dobrze, tak chcieli i cieszę się, że im się udało.".
              • verdana Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:43
                Ale skąd wiesz, ze gdzie indziej tak nie jest? Że u Grocholi nie było żadnych rozmów, tylko wykluczenie rodziców ze slubu?
                • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:56
                  Nie wiem. Ale skoro Grochola w wywiadzie mówi "Dlaczego niby mięliby mnie zapraszać" - to to brzmi jednak jakby miała żal. Ergo - nie do końca to omówili. Albo też młodzi przeforsowali swoją wizję wbrew woli mamusi. Co świadczy o zaburzonych relacjach w rodzinie. Bo GDYBY było inaczej - to Grochola by powiedziała raczej coś w rodzaju "Moja córka nie chciała uroczystości, miała pierwszy ślub huczny i szczęścia jej to nie dało. Tym razem chcieli być sami, tylko ze świadkami. Cieszę się, ze im się udało.". Grochola nie jest głupia, dodatkowo zawodowo para się słowem więc łapie takie niuanse.
                  I oczywiście, mogło być i tak, że po po prostu źle się wyraziła, że no, wyszło nie do końca tak jak zaplanowała. ale nikt nie siedzi w jej głowie. więc oceniamy po efekcie a nie po tym co ona CHCIAŁA powiedzieć... smile
                  • tt-tka Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 12:09
                    Ja to odebralam jako "niby dlaczego akurat MNIE mieli zapraszac, skoro nie zapraszali NIKOGO". Slowo pisane, pozbawione warstwy niewerbalnej smile jest suche, nie wiemy, czy ona powiedziala to z usmiechem, z dasem, z autentycznym zdziwieniem...
                    Dla mnie, co juz pisalam, nie do przyjecia jest zadawanie takich pytan, zwlaszcza przeznaczonych do publikacji (psychoanalityk ma prawo ! big_grin), no ale to sa koszty bycia popularna... choc np Zapasiewicz, o ile pamietam, nigdy nie opowiadal o swoich osobistych czy rodzinnych sprawach i nikt nie smial go o takowe wypytywac.
                    • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 12:19
                      A to, że zadawanie takich pytań jest nie na miejscu - to osobna kwestia. smile I tu się w pełni zgadzam. Ba, są aktorzy, którzy w ogóle niewiele mówią o swoim życiu prywatnym, że nie wspomnę, o życiu prywatnym bliskich. Np mój ukochany (tylko "artystycznie", żeby nie było że jakieś plany "romansowe"! wink Mirosław Baka. No, ma żonę, dwóch synów. The End. Co więcej można o Jego życiu i bliskich dodać?
                      Myślę, że raczej są osoby, które w taki sposób "dodają sobie" medialności. Poprzez nagłaśnianie spraw intymnych, prywatnych. A że często się to mści na samej osobie publicznej? No, trudno. Nic za darmo. Głośna była lat temu kilkanaście sprawa piosenkarki Edyty Górniak. Która pierw latała do kolorowej prasy z wieściami o ciąży, ze zdjęciami i licho wie czym jeszcze, a potem była zaskoczona, że po porodzie prasa kolorowa nie umiała zrozumieć, że ona chce intymności. No, skoro przez całą ciążę czyniła z tejże sprawę publiczną to czemu ją to zaskoczyło?
                      Inna kwestia, że mnie to kompletnie nie interesowało i nadal nie interesuje - ciąże i śluby wszelkiej maści artystów i celebrytów mam w nosie. smile I tak, przyznaję się - nie oglądałam transmisji ze ślubu książąt brytyjskich!
                    • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 13:25
                      @Tt- tka
                      Na to nie wpadłam, ja to interpretowałam jako :" CZEMU NIBY MIELI mnie zapraszać", a to zmienia obraz rzeczy. I brzmi trochę jak obrona przez atak. Przypomniał mi się jakiś kryminał, gdzie rozwiązaniem zagadki była intonacja wypowiedzianego zdania: " jej tam nie było." Początkowo chyba panna Marple interpretowała to jako: "JEJ tam nie było". I dopiero później uświadomiła sobie że to brzmiało:" jej TAM nie było." Albo odwrotnie, nie pamiętam😉
                      Tak czy siak, chyba jednak chciałabym być na ślubie dziecka, własnego oczywiście.
                      • tt-tka Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 14:17
                        Mozliwe, ze ty byla obrona przez atak. Tyle ze nie "atak" corki, a dziennikarza, ktory nie wiadomo jakim tonem i jakimi slowy zadal pytanie smile
                        Pewnie tez chcialabym byc na slubie wlasnego dziecka ( i na wielu innych imprezach), ale uszanowalabym pragnienie samotnosci. Moze dlatego, ze mnie jej ciagle za malo tongue_out
                        A gdybym poczula zal/rozczarowanie/smutek czy cos w tym rodzaju, ze bliska osoba woli radosc przezywac nie ze mna, na pewno nie ´rozmawialabym na ten temat z gryzipiorkiem z kolorowca tongue_out
                        • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 15:13
                          Tt-tka
                          Pełna zgoda☺
                      • nchyb Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 10:08
                        >>wypowiedzianego zdania: " jej tam nie było." Początkowo chyba panna Marple interpretowała to jako: "JEJ tam >>nie było". I dopiero później uświadomiła sobie że to brzmiało:" jej TAM nie było."

                        A Murder is Announced - Morderstwo odbędzie się... smile
                        • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 10:26
                          Podobnie u Poirota Nie ważne "kim ON był", ważne "kim on BYŁ". W "przyjdź i zgiń". smile
                          • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 11:07
                            Panna.ze.dworku
                            No właśnie: mała rzecz, a duża różnica☺
                            Trzeba by gdzieś ustną wypowiedź G.znaleźć, ale w sumie zbyt błaha sprawa, nie warto.
                            • nchyb Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 12:10
                              >>Trzeba by gdzieś ustną wypowiedź G.znaleźć,
                              Chyba się nie znajdzie, bo to pisemny wywiad dla jakiegoś portalu plotkarskiego zdaje się.
                            • panna.ze.dworku Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 12:19
                              Ano. Dlatego tez i przyznałam rację Tt-tce. Że kontekst mógł być, że sformułowanie padło na jakieś agresywno - natarczywe dopytywanie dziennikarza, że wiele tez mogła zmienić mimika, ton, akcent...
                        • reinadelafiesta Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 10:59
                          Dzięki Nchyb☺ Jakie to fajne książki były. Może wrócę do nich, bo szczegółów już nie pamiętam.
          • verdana Re: Rodzice na ślubie 14.10.18, 11:42
            Na nominacje profesorskie wpuszcza sie tylko jedną towarzyszącą osobę. A wiec rodzina na niej nie będziesmile
      • matylda1001 Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 12:03
        Zapraszanie swiadków wcale nie jest konieczne, po prostu na slubie muszą być dwie pełnoletnie osoby płci obojetnej, które podpiszą co tam potrzeba, nie muszą być zgłoszone wcześniej. To wszystko. W USC świadkami może być na przykład dwoje pracowników a w kościele, powiedzmy, dwie kabcie kościółkowe, z tych co to zawsze siedzą gdzieś w kąciku i odmawiają pacierze.
    • kora3 Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 09:27
      Reino...podzielam Twe zdanie - to "niby" wybrzmiewa tu tak, jakby chodziło o ślub sąsiadki - np, np. dlaczego NIBY sąsiadka znana mi z widzenia miałaby mnie zapraszać?
      W naszej kulturze, jak i także w wielu innych, rodzice NA OGÓŁ są obecni na ślubach swoich dzieci. Podobnie, jak obecne jest np. rodzeństwo - co w cale nie znaczy, ze nie można zorganizować sobie ślubu bez udziału kogokolwiek poza swiadkami (tych wszakże mozna wziąć na serio "z ulicy" - jesli sie chce). Tego rodzaju organizacja nie jest jedna typowa i dlatego to "niby" tu nie pasuje.
      Od razu uprzedzę, bo zaraz sypną się rozmaite opowieści, jak to czyjeś dziecko nie zaprosiło kogośi nic sie nie stało - alez wierzę, naprawdę wierzę! Są sytuacje takie, gdzie ślub dla nowożeńców jest czystą formalnością wokół której nie chcą robić "hallo", zwyczajnie ją załatwiają i cześć i w takiej sytuacji normalny rodzic nie czułby wcale dyskomfortu, że nie został zaproszony - oczywiste. Ale znów - nie jest to sytuacja typowa - w naszej kulturze w większości ludzie jednak jakoś tam "celebrują" fakt zaślubin.
      • majaa Re: Rodzice na ślubie 15.10.18, 13:29
        kora3 napisała:

        > Reino...podzielam Twe zdanie - to "niby" wybrzmiewa tu tak, jakby chodziło o śl
        > ub sąsiadki - np, np. dlaczego NIBY sąsiadka znana mi z widzenia miałaby mnie z
        > apraszać?
        > W naszej kulturze, jak i także w wielu innych, rodzice NA OGÓŁ są obecni na ślu
        > bach swoich dzieci. Podobnie, jak obecne jest np. rodzeństwo - co w cale nie zn
        > aczy, ze nie można zorganizować sobie ślubu bez udziału kogokolwiek poza swiadk
        > ami (tych wszakże mozna wziąć na serio "z ulicy" - jesli sie chce). Tego rodzaj
        > u organizacja nie jest jedna typowa i dlatego to "niby" tu nie pasuje.

        Zgadzam się. Biorąc pod uwagę nasze obyczaje, to to słówko brzmi raczej dziwnie. Ale może faktycznie, jak sugerują niektórzy, chodziło o to, żeby nie dawać pożywki brukowcom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka