mam dziecko - 4 latka
mała zaczęła mówić rok temu
od miesiąca chodzimy na zajęcia do logopedy - nie wiem dokładnie jaka jest diagnoza, ale z perspektywy rodzica dziecko nie mówi wyraźnie, w momencie gdy mówi szybko otoczenie ma prawo nie rozumieć jej mowy...
tylko pierwsze spotkanie - to diagnostyczne było dla córki znośne, każde kolejne to udręka... mała nie chce ćwiczyć, wręcz mówi "to juz nudne"... wręcz potrafi odmówić podjęcia próby wykonania ćwiczenia...
w domu jestem ją jakoś w stanie przekonać do ćwiczeń - zrobiłam sobie podstawowe pomoce by chciała robić cuda z językiem (malowanie ścian, sufitu, podłogi językiem jest właśnie nudne - ona musi mieć konkret, zabawę)... w gabinecie natomiast jest kosmos

... był już ryk kilkunastominutowy po moim wyjściu z sali, bałam się że po tamtym już ją siłą nie zaciągnę na zajęcia...
z jednej strony mam ochotę odpuścić, z drugiej wiem że sama z siebie dobrze mówiła nie będzie... dodam, że moje dziecię jest w zachowaniach dostosowane, słucha poleceń, zazwyczaj chętnie podejmuje różne aktywności - ale nie logopedyczne... do przedszkola nie chodzi;
macie jakieś rady, sugestie? co ja jako rodzic mogę zrobić, by córka miała choć minimalną motywację?