Dodaj do ulubionych

8 luty - koniec żartów - początek odchudzania

07.02.07, 17:58
No, Moje Drogie, wkurzyłam się i zdecydowałam: od jutra przestaję udawać, że
jestem na diecie i zaczynam `ścisłą na 100%! Perzez miesiąc falstartów,
podjadania i prób heroicznych straciłam 3,5 kg. A pomyśleć , że mogłabym już
być po pełnym cyklu ścisłej. Więc ruszam do boju, na liczniku równo 100, do
sprzedania min 28. Kto zaczyna ze mną?
Obserwuj wątek
    • lenona1 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 07.02.07, 18:41
      Cześć, to znowu ja Lenona!!!
      U mnie na liczniku też równe 100 i troche się zdenerwowałam, Jak to przeczyta
      laluna to...- a było już 95. No cóż ale właśnie musze coś zmienić i właśnie
      wczoraj zapisałam się na studia aby ruszyć się z domu bo siedze i tyje. Już się
      ciesze przynajmniej wyjde między ludzi. No i wczoraj obciełam włosy- ale nie
      jestem zadowolona- ale tak mi wypadają po ciązy że połowy już nie ma i rośnie
      mi śmieszny jeżyk na całej głowie, więc z włosów do pasa mam takie do ramion-
      mój mąż omało nie padł na zawał jak mnie zobaczył. Teraz powinnam je ufarbować
      na jakiś fajny kolor bo są takie jakieś matowe i sterczą we wszystkie strony.
      Akolitka chyba już kiedyś się zazębiłyśmy z odchudzaniem, ale szybko odpadłam,
      teraz właSnie kupiłam grzybowa i zastanawiam sie nad batonami na kryzys. A jak
      to wygląda u Ciebie?
      • mad-len1 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 07.02.07, 19:10
        Witam! Ja też zaczynam od jutra -cel -12kg .Na DC po raz pierwszy.Powodzenia!!!
    • alima22 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 07.02.07, 20:23
      Witam
      Bogu dziekuje za takie osoby jak Akolitka-już myslałam,że tylko ja mam takie
      wpadki.Dzisiaj teoretycznie 3 dzień-podjadam gotowanego indyka-nie dałam
      rady,byłam kosmicznie słaba-i oczywiście teraz mam mega kaca(moralnego)ALE-
      widzę,że nie jestem sama -OD JUTRA 100% ŚCIŁEJ!!!
      OBIECUJĘ !!!
      PAPA-napiszę co i jak:)
      • laluna1000 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 07.02.07, 20:37
        Dziewczynki! Dacie rade! Wierze że się uda. Uwierzcie w swoje możliwości.
        Jesteście wszystkie piękne, ale zadbajcie o siebie, o Wasze zdrowie, o ciało.
        Naprawde warto. Troszke wysiłku, po paru dniach głód minie, a i sił nabierzecie
        gdy tylko organizm będzie pobierał energie z zapasów(tłuszczyku). Takrze do
        dzieła! POWODZENIA
        • akolitka Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 07.02.07, 21:24
          Oj jak to miło zaczynać w tak zacnym gronie!
          Laluna, witaj ponownie! Włosami się nie przejmuj i dalej nie obcinaj!!! Miałam
          to samo po porodzie, pomogł mi preparat do wcierania Alpicort E (niestety na
          receptę), preparaty z żelazem i cynkiem do łykania. No i przestałam farbować -
          Tobie też to doradzam. A ponieważ niestety u mnie w rodzinie wcześnie się
          siwieje, to stosuję henne i basmę. Włosy prawie wróciły do normy.

          Alima, ale mnie podsumowałaś ;-)))) No ale cóż, to prawda słaba silna wola nas
          tu przywiodła. Gdyby nie wpadki przeszłe i obecne żadnej z nas by tu nie było,
          bo nie miałybyśmy nadwagi. Ja mam okropny problem z mobilizacją i jeśli któraś
          z Was ma sprawdzone sposoby na branie się w garść, to bardzo proszę...
          Pozdrawiam, a.
          • mad-len1 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 08.02.07, 13:41
            Witam wszytkich dietujących ! Dlatego ,że to moje pierwsze doświadczenie z DC,a
            dziś mój pierwszy dzień byłam bardzo ciekawa smaku zupek .Ogólnie lubię smak
            zupek typu Knorr,Winiary,ale te są zdecydowanie bleee.Wypiłam je tak jak
            lekarstwo -dużymi łykami i popiłam wodą.Na śniadanie warzywna podzielona na dwa
            razy,a przed chwilą grzybowa .Są dla mnie bardzo sycące ,w tej chwili smażą się
            kotlety dla reszty rodziny i nie rusza mnie to. Mam nadzięję,że tak będzie
            dalej i może przyzwyczaję sie do tego proszkowatego smaku.Piję dużo herbaty i
            często odwiedzam wc.Czekam na wasze relacje .Powodzenia
            • mataga3 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 08.02.07, 16:15
              Ja dzisiaj 11 dzień i wierz mi, z każdym dniem jest coraz lepiej. Zwłaszcza jak
              zobaczysz,że waga spada i ciuchy są coraz luzniejsze. Do zupek dodaje przypraw
              i są zjadliwe. Życze powodzenia.
    • lenona1 mój pierwszy dzień 08.02.07, 18:56
      Jakoś było, dałam rade- chociaż dzisiaj cały dzień gotowałam zapasy dla męża.
      Jakoś wytrwałam, kupiłam sporo mrożonek, nie mam zamiaru spędzać całych dni w
      kuchni - jak to było dotychczas. Koniec- zakupiłam mrożonki- nawet nie
      wiedziałam że można kupić kluski śląskie, kopytka, mrożone warzywa na zupy- ja
      gniotłam makaron, lepiłam pierogi itp. ale koniec z tym. Teraz więcej czasu
      poświęce sobie a mąż pewnie i tak nie pozna czy to kupne czy robione osobiście.
      Teraz dopiero uświadamiam sobie ile czasu spędzałam w kuchni. Jeszcze tylko
      wysprzątam i już od jutra przenosze się to pokoju, może zaczne znowu troche
      zajmować się ,,pierdułkami" tak mój mąż nazywa moje rękodzieło - ogólnie mydło
      i powidło. Mam zamiar poozdabiać dodatki do nowego pokoju mojej maleńkiej córci
      a i starsza też dostanie nowy wystruj pokoju. Jak widzisz szukam jakiegoś
      zajęcia- ogólnie nie lubie się nudzić. Jak widzisz nie pracuje, więc mam
      nadmiar czasu.
      A jak tam u ciebie Akolitka?
      • akolitka Re: mój pierwszy dzień 08.02.07, 23:07
        trzymam się dzielnie, jeszcze się nie ważyłam. Też się wzięłam za "pierdułki" -
        w pokoiku bliżniaków pojawiły się naklejki z Kubusiem Puchatkiem ;-)))))
        • akolitka Re: mój pierwszy dzień 09.02.07, 11:33
          jak się trzymacie dziewczyny? Mnie burczy w brzuchu. Zaczęłam dzielić porcje,
          jestem właśnie po drugiej połówce napoju kakaowego
          • mad-len1 Re: mój pierwszy dzień 09.02.07, 14:28
            Ja dziś też na śniadanko miałam napój kakaowy .Piłam go poraz pierwszy i jest
            niczego sobie ,na następne dwa tygodnie muszę zamówić więcej napoi a mniej
            zupek -lepiej mi wchodzą.Batonów jeszcze nie próbowałam ,zamówiłam na pierwszy
            tydzień tylko dwa .Pójdą w sytuacji kryzysowej,narazie nie ciągnie mnie do
            słodkości.Na obiadzik dziś pomidorowa -może być przełknęłam.Moja waga pokazała
            dziś rano 1,2 mniej ,a czuję się jak bym miała z 5kilo mniej -tak
            lekko,swobodnie .Nie mogłam spać w nocy i nie wiem czy to przez dc czy ot tak
            sobie .Na razie powodzenia!!
            • mad-len1 Re: mój pierwszy dzień 09.02.07, 23:32
              Dziewczyny co ma znaczyć ta cisza ??Jak tam wam poszedł drugi dzień?Jutro już
              trzeci ,a podobno trzy pierwsze dni najgorsze to co potem już z górki?
              Pamiętajcie wiosna tuż,tuż trzeba będzie ściągnąć wszystkie ferety i pokazać
              nasze powabne ciałka,a więc trzymajcie się ,żeby potem np.w maju nie pomyśleć
              sobie "a gdybym trzymała diętę ......"
    • lenona1 trzymam się 10.02.07, 07:44
      Jakoś leci- tylko się nie waże, dopiero jak wytrwam tydzień. Myśle że dobrze-
      brzuch taki przyjemnie pusty, ale wczoraj o 21 miałam napad głodu, a raczej
      chcice na słodkości i okazało się, że jestem przewidująca bo rozłożyłam sobie
      poranny koktajl kakaowy. Wiem że to troche póżno- ale lepszy napój niż jakieś
      odstępstwo od mieszanej.
      • lenona1 Re: trzymam się 10.02.07, 08:31
        Oczywiście od ścisłej a nie od mieszanej- wybaczcie, ale jest wcześnie- no cóż
        maleńkiej nie oszukam- dziecko nie rozumie ze dzisiaj sobota.
      • voluptas Re: trzymam się 10.02.07, 09:45
        Gratuluję kolejnego zwycięstwa nad sobą :)
        Ja wczoraj też miałam próbę charakteru, bo mąż zażyczył sobie naleśników i
        wcinał je później z Nutellą. Nie muszę wspominać, jak bardzo sama lubię
        naleśniki z Nutellą. Ale udało się wygonić z głowy wszelkie pomysły w stylu
        "chrzanię dietę i sobie wreszcie podjem, choć przyznam Ci się, że jakieś dwa
        lata temu, kiedy miałam kilka nieudanych prób-podejść do DC, raz zdarzyło mi się
        przerwać w bodajże 7 czy 8 dniu, bo nie oparłam się wizji kebaba, czy innej
        zapiekanki ;) Ale na szczęście od tego czasu trochę się "wyrobiłam" i zmądrzałam :)
        Trzymaj się, miłego dnia!
        • mad-len1 Re: czy to jakiś przełom? 10.02.07, 11:42
          Dziś trzeci dzień ,a mnie od rana łupie głowa,czy to jakiś przełom ?organizm
          zaczyna walczyć,czy co? Miałyście coś takiego?Przetrwać czy nałykać się
          proszków ?

          POMOCY!!!!!
          • voluptas Re: czy to jakiś przełom? 10.02.07, 11:56
            Owszem, wchodzisz w ketozę i organizm walczy. 3 i 4 dzień są zazwyczaj na DC
            najtrudniejsze, jak je przeżyjesz, to dalej już spokojnie pójdzie do przodu.

            Ja bym Ci radziła nie zaczynać od nałykania się czegokolwiek. Zacznij od kawy
            albo mocnej herbaty, bo ból głowy może być po prostu efektem spadku ciśnienia
            (normalne przy ketozie). Jeśli nie przejdzie - weź coś z Paracetamolem, 1
            tabletkę, bo na DC, przy pustym żołądku i tak powinna się dobrze wchłonąć. I
            trzymaj się mocno, jak przewalczysz następne dwa dni - będzie już szło z górki :)
            • akolitka jak się trzymacie dziewczyny? 11.02.07, 09:44
              ja zno wu opuściłąm poranne ważenie, przypomniałam sobie po wypiciu kawy 0,5l
              wody i 1/2 koktailu kakaowego. Tendencja jest pozytywna, ale jutro muszę
              koniecznie zważyć się na czczo, po wizycie w wc.
              Mam niestety pierwsze negatywne objawy - zaczęły mi pękać pięty i mam bardzo
              wysuszoną skórę na stopach. czy też to macie? Jakieś dobre rady na taką
              dolegliwość?
              • mad-len1 Re: jak się trzymacie dziewczyny? 11.02.07, 12:56
                U mnie -2,8kg po tych trzech dniach to chyba dobrze ,a pozatym normalnie
                zapięłam jeszcze tydzień temu przyciasnawy żakiet czyli w obwodach też ubywa.
                Ja z powodu niedoczynności tarczycy też mam często podobną dolegliwość (suche
                stopy i pięty )wypróbowałam krem do stóp i pięt z Avonu przynosi dobre efekty-
                polecam.
    • akolitka Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 12.02.07, 07:13
      No moje drogie - u mnie po 4 dniach 98 kg, czyli do przodu!!! Lenona jak tam
      się trzymasz? Mad -len prawie 3 kg to super wynik!!! A co słychać u alimy?

      Ja obawiam się, że trochę rozregulowałam sobie przemianę materii przez te moje
      falstarty. no coż, teraz odcierpię
      • voluptas Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 12.02.07, 08:20
        Akolitko, prawda, że to fantastyczne uczucie pozbyć się trzycyfrówki? :)))
        Pamietam, że jakiś rok temu sama go doświadczyłam i byłam w siódmym niebie!
        Teraz przed Tobą kolejny cel: jak najbardziej zbliżyć się do 90-tki. Mocno
        trzymam kciuki, miłego dnia! :)
      • lenona1 Re: 8 luty - koniec żartów - początek odchudzania 12.02.07, 22:23
        No właśnie - ja chyba też się rozregulowałam dzisiaj na wadze 98,3 - coś wolno
        spada. Ale cóż najważniejsze, że spada. Musze zamówić jeszcze troche batonów i
        otręby - bo właśnie wyczytałam że mogą się przydać.
    • akolitka 97!!!!! znowu kilo w dół!!! 13.02.07, 10:24
      No, ruszyło wreszcie. Wczoraj czułam się jak strażak sikawkowy, dziś rano
      trochę słabo, ale rezultat mnie bardzo cieszy. Więcej napisze wieczorem. Lecę,
      pa
      • iwkaga Re: Akolitko! 13.02.07, 12:03
        Wielkie gratulacje.Jestem z Ciebie dumna.Niedługo dolecisz do mojej obecnej
        wagi-93kg.ja zaczynam 1 marca więc może wystartuję z takiej wagi jak
        Ty.Zrównamy się ... a potem razem do przodu.-jak będziesz chciała to ciągnąć
        dalej.Super , super i jeszcze raz super... Motywujesz mnie kobietko...
        Pozdrawiam serdecznie!Iwona-IWKAGA
        • lenona1 no to się rozchorowałam 13.02.07, 19:27
          Tak też właśnie myślałam, zawsze coś mi stanie na drodze. Głupia grypa-
          temperatura od wczoraj i musiałam wziąsc Febrisan u mnie się najlepiej
          sprawdza. Mam katar, kaszel i boli mnie głowa i nie mam siły na jedzenie zupek.
          A co gorsza właśnie pije mleko z miodem i z czosnkiem, nie za dobre ale musze
          wyzdrowieć do piątku bo organizuje przyjęcie urodzinowe dla córeczki- i to 3
          dniowe- okazało się że goście przyjdą na raty, a to oznacza więcej czasu w
          kuchni. Pewnie rodzinke pozarażam- ciekawe gdzie się tak dorobiłam?
          I co?- i znowu lipa. Chyba już nigdy nie przeprowadze tej diety do końca. Tym
          razem tylko 5 dni i odpadam.
          Zycze Wam dziewczyny siły - odezwe się jak odchoruje.
          • akolitka górki i dołki odchudzania 13.02.07, 23:21
            ja dziś w stanie euforyczno - depresyjnym. Zaczynając od depresyjnego (żeby
            skończyć pozytywnie) - cienka jest granica pomiędzy przyjmowaniem pomocy w
            opiece nad dziećmi od mamy a popadnięciem w całkowite podporządkowanie i
            uzależnienie. Ciężko mi, ciężko!!!! Teoretycznie mogłabym zrobić dziką awanturę
            zamiast wysłychiwać jobów od mamy i radzić sobie sama, ale nie o to chodzi.
            Praktycznie też czasami mam wrażenie, że ciężej mi z tą pomocą niż bez niej.
            Chcę, żeby mama czuła się potrzebna nawet jeśli jest to uciążliwe. To co robi,
            robi z dobrego serca, jest super babcią. Staram się jej nie nadwyrężać, ale
            problem jest z rzeczami, które ona sama robi "dla mnie" bez mojej wiedzy i
            zgody. Sama się namęczy, mnie to na plaster potzrebne, a jeszcze muszę być
            wdzięczna , bo inaczej jest ciężka obraza. Uffff .... Muszę trzymać nerwy na
            wodzy i robić swoje.....Rodzicielki bywają niezarządzalne ;-))) Sam jestem
            matką, więc i mnie to może spotkać za parę lat ;-)))
            A teraz pozytywnie - dawniej z "nerw" bym się najadła, dziś zarzegnałam (mam
            nadzieję) awanturę, a dietę trzymam!!!! Ważyłam się wieczorem 0,4kg mniej niż
            rano!!!!

            Iwkaga - z tym motywowaniem to działa w obie strony. Ty mnie a ja Ciebie.
            Tymczasem gonię - dziś wieczorem mam do Ciebie tylko 3,6 kg.

            Lenona - współczuję!! Jak Ty się bido wykurujesz przez 3 dni przyjmując
            gości??? Współczuję raz jeszcze i mam nadzieję, że wrócisz na dietkę szybko ;-
            )))

            Voluptas - uczucie jest super, wreszcie nie mogę się doczekać kolejnego
            ważenia. A sio stówa!!!!
            I na koniec chińsk wróżba, którą dziś znalazłam i przyjmuję za dobry omen
            • akolitka wróżba - do poprzedniego postu 13.02.07, 23:26
              Powrót. Wspomnij dawne marzenia i plany. Twoja moc uzyska właściwy kierunek,
              który zaprowadzi Cię do szczęścia.
              I tego się będę trzymać!!!

              a tak przy okazji: czy pamiętacie jeszcze o czym marzyłyście przed latami
              tłustymi? A gdybyście jutro obudziły się szczupłe, to co robiłybyście z czasem
              i energiąktóre teraz zużywacie na walkę z nadwagą???
              Ja właśnie się zastanawiam... już chyba zapomniałam.....
              • voluptas Re: wróżba - do poprzedniego postu 13.02.07, 23:55
                akolitka napisała:

                > a tak przy okazji: czy pamiętacie jeszcze o czym marzyłyście przed latami
                > tłustymi? A gdybyście jutro obudziły się szczupłe, to co robiłybyście z czasem
                > i energią, które teraz zużywacie na walkę z nadwagą???
                > Ja właśnie się zastanawiam... już chyba zapomniałam.....

                a ja nigdy nie byłam szczupła. I zawsze marzyłam o tym, żeby być. Wreszcie mam
                szansę moje marzenie zrealizować.

                A gdybym jutro obudziła się szczupła? Dzień byłby taki sam, jak wczorajszy czy
                dzisiejszy. Bo ja poza moją wagą nie chcę w tej chwili nic w moim zyciu zmieniać.

                Może... może wykonałabym jeden telefon. I użyła jednych perfum, które leżą i
                czekają na Naprawdę Wielką Okazję. Ale to tylko może.
                • akolitka Voluptas 14.02.07, 07:59
                  Voluptas, ja też nigdy nie pamiętam, żebym uważała się za szczupłą, chociaż
                  kiedy dziś patrzę na swoje zdjęcia z czasów studiów, widzę szczupłą dziewczynę
                  z super nogami (ważyłam ok 62 -64 przy wzroście 170cm) - wtedy też uważałam się
                  za grubą ;-))))
                  A dziś.... wstaję rano, wchodzę na wagę widzę 96,1 i szaleję z radości!
                  Działa!!!! Mogę to zrobić, wreszcie chudnę!!!! W sumie 7,4 kg do tyłu.

                  Do wszystkich dziewczyn - niech Was nie przeraża 21 dni ścisłej, już po kilku
                  dniach widać takie efekty, że człowiek dostaje pozytywnego kopa! Tak jak
                  pisałaś, voluptas, jak już człowiek myśli, że nie wytrzyma, dostaje nagrodę
                  wagową. Kocham tę dietę!
                  • voluptas Akolitko! :) 14.02.07, 08:34
                    Ale ja poważnie pisałam i naprawdę bez krygowania się! :) Nigdy nie byłam
                    szczupła, tzn. NIGDY, poza bardzo krótkimi okresami w moim dorosłym życiu, nie
                    miałam BMI w normie: 65 kg ważyłam ostatnio w 8 klasie szkoły podstawowej: jakśe
                    ja wtedy marzyłam, żeby zrzucić tę "5"! Nic z tego. Potem w liceum utyłam,
                    pamietam, że kiedy byłam w II klasie wystawialiśmy jakąś sztukę i grałam postać,
                    która umierałam w trakcie, trzeba było ją wynieść za ręce i nogi. 2 koleżanki
                    nie były w stanie mnie dźwignąć; ważyłam 83 kg. Potem schudłam po maturze,
                    bardzo się zawzięłam w sobie - nawet nie wiem, do ilu, ale coś koło 70 - przy
                    pierwszej sesji nadrobiłam. Potem schudłam po II roku, bo też się zawzięłam:
                    dojechałam do mniej więcej 66 (?), może nawet 65, ale zaczęły się szarpaniny
                    emocjonalne, które leczyłam jedzeniem i poszło do 95. Potem schudłam raz
                    jeszcze, o czym już Wam pisałam, w 2004 roku, do 69, a dalej jazda do 117. No i
                    od 1 stycznia 2006 do dziś schudłam tyle, ile widać. Dlaczego o tym piszę: ja po
                    prostu zawsze miałam realny problem z nadwagą, to nie tak, że panienka 53 kg
                    przy 1,67 wzrostu płacze, że ona jest GRUBA i się ODCHUDZA - mam taką
                    przyjaciółkę, którą bardzo lubię i cenię, ale jej postawa dietetyczna doprowadza
                    mnie do wściekłości. Nie, nie dlatego, że jej zazdroszczę, po prostu dlatego, że
                    uważam, że trzeba znać proporcje. Ehhh...

                    A z tymi nagrodami dietetycznymi, zwłaszcza na DC, to święta prawda. I Ty się o
                    tym przekonujesz i ja. Kiedy widzisz, jak Cię ubywa, to aż chce się człowiekowi
                    "męczyć" :) Gratuluję Ci tej tyraliery, jaką aktualnie idziesz, mam nadzieję, że
                    z dnia na dzień będzie tylko lepiej! :)
                    • lilla25 Re: akolitko 14.02.07, 09:33
                      ja mialam to samo co Ty, wazylam 58 kg i wciaz uwazalam sie za grubaske!!!to
                      jest chore!!!!palilam tylko fajki,zeby nie lapac za jedzenie, pilam wode i
                      cwiczylam na potege, cere mialam szara,ciagle kaszlalam od fajek,bo paczka
                      dziennie szła,moze nie byłoby w tym nic strasznego,bo przeciez niektorzy tak
                      pala,gdyby nie to,ze fajke gasilam przed sala cwiczen i zapalalam po zajeciach
                      od razu,kiedy organizm,pluca, serce byly tak napompowane, a ja im sruuu
                      fajeczke.
                      a teraz waze 73-73,5 kg nadalm uwazam,ze powinnam zrzucic,ale w porownaniu do
                      wagi z tamtego roku uwazam sie za super laske!:);)
            • iwkaga Re: Akolitko... 14.02.07, 09:50
              Do 1 marca jeszcze 2 tygodnie, na pewno się ze mną zrównasz, nawet zaczynam się
              bać , że mnie prześcigniesz, ale życzę Ci tego z całego serca.Motywujesz mnie
              Ty, lalunka, a od strony psychicznej to Voluptas.Wszystkie dietowiczki
              pozdrawiam, jestem pod dużym wrażeniem osiągów, życzę samych sukcesów.

              A co do problemu mamusino - babciowego mam tak samo, nie jesteś odosobniona.Ja
              bym chciała , żeby mama opiekowała się tylko Olą, ewentualnie ugotowała jakąś
              zupinę, bo drugie danie zawsze podszykowuję sama , chodzi tylko o wykończenie.A
              jak wracam z pracy to ....jest odkurzone, posprzątane,zakupy zrobione,wszystko
              poprasowane itd. po czym słyszę , że babcia jest padnięta i mnie trafia.Ja
              jestem wdzięczna za to co robi, ale ona naprawdę może się czuć wypompowana po
              takim dniu, tylko ,że ja tak naprawdę nie oczekuję od niej aż tyle.Tylko weź i
              to powiedz, zaraz się obrazi, bo czuje się niepotrzebna i niedoceniana.Myślę ,
              że nie ma na to złotego środka, trzeba jakoś z tym żyć. Najgorzej mnie wnerwia
              jak zostawię jej pieniądze na zakupy a mamusia robi za nie nieustalone ze mną
              prezenty dla dzieciaków.o to poszło ostatnio. ale tak podle z tym się czułam ,
              że teraz uważam , że nie warta skórka wyprawki,nie odzywała się do mnie chyba ze
              trzy dni, więc już lepiej wolę to przegryźć w sobie.I mogłabym z tym żyć tylko
              całe te stresy mają to do siebie , że ja je zajadam.i to jest ten ogromny minus.
              Dlatego podziwiam Cię , że Ty tak dzielnie sobie radzisz.Muszę zacząć Cię
              naśladować.
              Dzisiaj nietypowy dzień , siedzę w domu , bo Ola ma temperaturę i jest chora, a
              mieliśmy wyjechać w sobotę na tydzień ferii do rodzinki.
              Bardzo duża buźka dla Ciebie i trzymaj się ! Iwona-IWKAGA
              • mad-len1 Re: Pierwszy tydzień za nami... 14.02.07, 20:08
                Dziewczyny mamy 7 dni za sobą jeszcze "tylko" 14 ,ale damy radę teraz to już z
                górki.Dzisiaj się przekonałam ,że faktycznie coraz łatwiej patrzeć na normalne
                jedzonko i go sobie odmawiać.Właście wróciłam z niewielkiej podróży z mężem .Po
                drodze zatrzymaliśmy się na obiadzik.Mąż zamówił pstrąga z grila a ja....gorącą
                wodę i herbatę .Przeżyłam ,jak się chce dojść do wymarzonego celu to można i to
                wszystko po drodze to są takie małe wielkie sukcesy ,które prowadza do tego
                wielkiego wymarzonego celu.Teraz jak mam chwilę słabości to myślę sobie ,że
                szkoda zaprzepaścić te 7 dni,a z kazdym dniem będzie bardziej szkoda ...
                Czy też tak myślicie ?Uważam ,że to dobra mobilizacja
                • akolitka Re: Pierwszy tydzień za nami... 14.02.07, 21:24
                  super, to już tydzień!!! A ja przed chwilą się ważyłam i 95,5 - a to ważenie
                  wieczorne!!!!Oby tak dalej, moja motywacja rośnie.
    • akolitka 96,5 - kolejne 0,5 kg poooszzłoooo!!!! 15.02.07, 06:52
      • voluptas brawo!!!!!!!!!!!!!! :)))))) 15.02.07, 09:00

    • akolitka 10 dzień - waga stoi 17.02.07, 09:23
      Niestety mój atak na sadło wyhamował - 2 dni bez zmian, ale i tak myślę, że nie
      ma co narzekać - 3,5kg a przede mną jeszcze 12 (z dzisiejszym) dni ścisłej. Mam
      nadzieję na 7 kg do końca ścisłej. Bardzo posmakowały mi batony, ale obawiam
      się, żę nie jest to najlepsze rozwiązanie na ścisłą. Dop`óki byłam na zupkach i
      koktailach codziennie spadało, a przy batonach nic. Czy któraś z Was też tak
      miała?
      • voluptas Re: 10 dzień - waga stoi 17.02.07, 09:45
        Akolitko, batony sa absolutnie niewinne, jeśli jesz 1 dziennie.
        Powodem zatrzymania wagi na ścisłej sa najczęściej problemy z zaparciami, albo
        zbliżająca się @. Może któraś z tych rzeczy dotyczy Ciebie?
        Na 7 kg do końca ścisłej radziłabym Ci się nie nastawiać, bo to oznaczałoby, że
        musiałabyś chudnąć po ok. 600 gram dziennie - bardzo rzadko zdarza się, że
        kobiety mają takie rezultaty i to w 2 połowie ścisłej. Bardziej realny spadek to
        ok. 300 gram dziennie i jeśli taki utrzymasz - będzie super. Inna sprawa, jeśli
        powodem Twojego postoju jest okres - wtedy najprawdopodobniej będziesz teraz
        stała, a po @ kilogramy polecą niemal z dnia na dzień i dopiero wtedy zobaczysz,
        ile ważysz naprawdę.
        Trzymaj się mocno
        • akolitka Re: 10 dzień - waga stoi 17.02.07, 13:06
          Voluptas,
          nie licżę na jeszcze 7 tylko na 7 w sumie ;-)))) Ale na więcej się nie obrażę.
          Dziś już widzę, że coś ruszyło, zobaczymy przy porannym ważeniu
    • akolitka 11 dzień = jadę w dół!!!! 19.02.07, 05:59
      Ciężko mi bardzo, ale waga, a raczej jej spadek nagradza mi trudy. Dziś na
      liczniku 94,5!!!! Iwkaga, nie wiem jak u Ciebie, ale do 1 marca (o ile pamiętam
      wtedy startujesz) możemy być równo.

      Coś ostatnio ucichło na forum - iwkaga, lenona - gdzie jesteście? Smutno tu bez
      Was!!!!
      • voluptas Re: 11 dzień = jadę w dół!!!! 19.02.07, 09:03
        I ten kierunek się liczy :) Akolitko, nawet jeśli nie dojdziesz do równej
        90-tki, to i tak każdy kolejny kilogram przybliża Cie do celu :)
        Sciskam i gratuluję! :)
        • mad-len1 Re: 11 dzień = jadę w dół!!!! 19.02.07, 14:49
          Jeżeli mowa o spadkach wagi i to ja się pochwalę.Zaczynałam 8.02.czyli dzis
          jest 12 dzień na DC.Dzisiaj rano moja łaskawa waga pokazała mi 6,2 kilo na
          minusie .I chociaż od dwóch dni jestem strasznie przeziębiona ,męczy mnie
          katar,biorę Gripex i jakiś syropek to dietki nie przerywam .Pierwszy raz ją
          stosuję,widzę efekty i szkoda mi przerwać z powodu choroby.Do jedzenia muszę
          się zmuszać jem tak jak przykazano ,ale tylko ze zdrowego rozsądku bo nie mam
          wcale ochoty na jedzenie -chyba przez ten straszny katar.Skorzystałam z waszych
          rad odnośnie kapusty kiszonej wiadomo w jakim celu ,ale niestety nie podziałało
          chociaz dwa dni z rzędu ją podjadałam.Na niedzielę zaserwowałam sobie podwójny
          senesik i poskutkowało co zręsztą od razu odbiło się na wadze.Do smaku zup nie
          mogę sie przyzwyczaić są obrzydliwe ,rozcieńczam je maksymalnie i wypijam
          duszkiem, najlepszy dla mnie jest napój kakaowy i tu moje pytanie czy na
          mieszaną mogę zamówić sobie wyłącznie napój kakaowy i pic go na dwa posiłki ?
          • akolitka mad-len gratuluję! 22.02.07, 05:40
            ponad 6 kg to bardzo dobry wynik !!!
            U mnie niestety znowu postój. Waga ani drgnie, chyba mam ten sam problem co Ty.
            I mimo, że doradzałam, to na mnie samą tym razem otręby i ogórkiśrednio
            działają. Ale nic to! Dziś dzień 14ty. Jeszcze tylko 8 dni i mieszana!A potem
            od nowa Polska Ludowa - znowu ścisła = aż do skutku!
      • iwkaga do akolitki 26.02.07, 11:31
        Już jestem.Wczoraj wróciliśmy z ferii. Nadrabiam zaległości w czytaniu forum.
        tyle tu się działo, jestem sporo do tyłu.Chcę wystartować 1 marca ale jestem
        znowu chora, zaraziłam się od córki, katar kaszel i chyba zapalenie zatok, bo
        okropnie boli mnie głowa.Ale kuruję się i może do czwartku się uda.
        To prawda dogoniłaś mnie z wagą. Brawo.Motywują mnie twoje sukcesy. Trzymam
        kciuki. Pozdrowienia. Iwona-IWKAGA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka