aloes69
08.06.13, 09:20
cd. politykowania prostego człowieka
Przechodziłem ci ja ostatnio koło Ratusza, a tu patrze mój nowy kolega, ten polityk od koniaczku, jakoś tak boczkiem przy murku się prześlizguje. Brakowało mi ostatnio dysput politycznych więc rączym kłusem puściłem się za nim. Szybki jednak skubaniec był ...... dopiero po 800m z trudem go dorwałem. Zagajam - ale o koniczku ani słowa, wogóle jakiś taki sponiewierany był, więc co mi tam, na piwo do knajpy go wziołem. Po trzecim piwku elokwentny się zrobił, więc go o referendum pytam..... Jak się chłop piwem nagle zakrztusił, walnąć go musiałem..... wiec o rondzie wspomniałem, ale i tu chłopa reanimować trzeba było......
Taktowny jestem, więc co mi tam – odpuściłem ( chociaż to walenie dobrze mi już szło)
Myśle sobie - przeszłość „be” to o przyszłości trza gadać. Więc tak o skwerkach, o chodniczkach, no i potem jakoś tak o sesji absolutoryjnej nam się zgadało. Ja po prawdzie to nie wiem, o co w tym chodzi, ale kolega polityk to mi wytłumaczył, że to jest klepnięcie pro forma wykonania budżetu gminy. Pytam więc - czy ten budżet wykonany? , gada - że tak . No to mowię – fajnie, bo sesja będzie krótka. No, gdzie krótka - mi mówi - tu trzeba walczyć o swoje. No przyznam się, zgupiałem. Według mnie albo coś jest wykonane, albo nie jest .......no ale ja prosty człowiek jestem, ja nie wszystko rozumieć muszę ..... Pytam o argumenty, a on mi gada, że jak dadzą absolutorium to ich duma ucierpi, a jak nie dadzą, to będzie można spróbowac trzeci raz prezydent odwołać. Zatkało mnie. No powiem wam rzeczywiście dylemat mają jak cholera...... bo mnie się zdaje , że dla dobra miasta, to tę dumę mogą sobie wsadzić...., ale głupota w tym rozmiarze to nigdzie im nie wejdzie.......