vipe-rka
29.12.09, 19:18
Witam Mam syna lat 10 od 8 października leczymy boreliozę. Włąściwie to
kleszcze prześladują naszą całą rodzinę. Jesteśmy miłośnikami namiotowego
stylu życia podczas wakacji, mały lubi łowić ryby i od 3 lat gryzą nas
kleszcze. Apogeum mój synek przeszedł na obozie zuchowym kiedy to ponad 30
kleszczy ugryzło go w ciągu 2 tygodni.Po obozie stawiliśmy sie u pediatry, ale
zlekceważono moje obawy Do tej pory lekceważyłam problem, nie miałam
świadomości jake są skutki i jak trudna w leczeniu jest borelioza Teraz wiem.
Zaczęło się po wakacjach, Kacper miał silne bóle głowy, bóle stawów. Z
początku wraz z mężem lekceważyliśmy problem mówiliśmy do siebie że mały
rośnie, a głowa boli go bo zaczęła się szkoła. Kacper był ciągle niedospany,
zmęczony. Zanim zaczął jeździć na obozy zuchowe to zaszczepiłam go na wirusowe
odkleszczowe zapalenie opon mózgowych i wtedy też pierwszy raz usłyszałam o
boreliozie i o tym,że nie ma na nią szczepioki. Znowu pojawiłam się u lakarza
z objawami. Dostałam skierowania na badania oraz skierowanie do szpitala
zakaźnego. Zakaźnik zrobił Elisę i wyszła bardzo wysoka borelioza w obu
klasach. Potem trafiliśmy na znajomych którzy leczyli się u Lekarza z Warszawy
wypowiadając się w samch superlatywach i stanowczo odradzali zakaźników. Wraz
z mężem zaczeliśmy bardzo dużo czytać. Po tygodniu leczenia zjawiliśmy się z
naszym synem u doktora z Warszawy. Ten do dziś dnia nas prowadzi. W
listopadzie wykryliśmy u Kacperka batronellę. Wiem jedno tylko taka medota
daje szansę na poprawne leczenie. Zakaźnicy nigdy nie wykryliby u mojego syna
batronelli. Ludzie wogóle nie zdają sobie sprawy, że kleszcze infekują ludzi
innymi chorobami. Od ok 3 tygodni Kacper czuje się dobrze przedweszystkim nie
bolą go nogi, a bolały BARDZO nie tylko nogi ale i stopy mięsnie ręce, bóle
kłujące wędyrujące pulsujące trzeba go było godzinami masować, bolała go
głowa. Teraz stawy go nie bolą, przez 3 tygodnie dwa razy był zmęczony i ze
dwa razy bolała go głowa ale krótko (hmm może z nudów bo był u babci i bez
kompa hahha )Założyłam sobie zeszyt i dokładnie zapisuję objawy od której do
której co boli, żeby widzieć poprawę lub pogorszenie. Całe szczęście jest
poprawa. Szkoda mi go jak bierze tyle prochów i boję się bo grzyba trzeba u
niego nystatyną zwalczać pomimo diety. Wiem jedno lepsze jest to branie leków
i dieta niż patrzenie się na dzieko które cierpi i nic nie można zrobić. Wiem,
że Kacper nie ma takich strasznych objawów jak Wy opiujecie. Mam nadzieję, że
nic go już nie będzie bolało i skończymy. Piszę to dlatego, aly przekonać
innych rodziców którzy mają wątpliwości, my je też mieliśmy, ale wiemy też ,że
tylko ta medota daję szansę wyleczenia i WYKRYCIA KOINFEKCJI o których
zakażnicy chyba nie mają pojęcia. My dość szybko wykryliśmy boreliozę i nasze
dziecko normalnie chodzi do szkoły, ćwiczy na wf bawi się z rówieśnikami Tylko
dietę trzeba trzymać, ale nie jest źle stewia i orkisz są moimi pomocnikami w
przygotowywaniu pyszności . Pozdrawiam Was wszytkich. Dzięki Wam dowiedziałam
się tak dużo Całe szczęście, że to forum istnieje.