Dodaj do ulubionych

agresja...

02.01.07, 16:11
czy ktos z was mial podobne problemy??

www.mentalhealthandillness.com/Articles/AggressionAndLymeDisease.htm
Obserwuj wątek
    • nataszkam Re: agresja... 02.01.07, 21:02
      Ciekawe rzeczy, nie ma co...
      Ja np. zatraciłam gdzieś po drodze cierpliwość i opanowanie, wzmógł się
      krytycyzm.Kiedyś czyjeś głupie pomysły nie wyprowadzały mnie z równowagi, nawet
      mało mnie one obchodziły. Teraz naprawdę rzadko daje mi się opanować i
      zazwyczaj głośno coś komentuję czy krytykuję, bo mnie głupota wkurza totalnie-
      mowa oczywiście o pracy zawodowej. Kiedyś usłyszałam od lekarza, któremu
      skarzyłam się na taką zmianę, że to normalne, że z wiekiem obniża się próg
      tolerancji... Aż z wrażenia spojrzałam do kalendarza, bo wyglądało na to, że
      jakoś szybko minęło mi ćwierćwiecze i stąd te zmiany- te ze starości, wraz z
      wiekiem postępujące uncertain/
      • franiolek1 Re: agresja... 02.01.07, 21:22
        Dziwne, bo u mnie niezwykle rozwinela sie cierpliwosc od poczatku choroby. Moze
        dlatego, ze jestem wiecznie oglupiala... Niczym sie nie denerwuje ( oprocz
        boreliozysmile, na dzieci nie podnosze glosu, jestem bardziej wyrozumiala...
        Czasami mi sie wydaje, ze dlugo nie pozyje, i ze nie warto sie denerwowac
        drobiazgami. A poza tym, denerwowanie i podniesienie glosu kosztuje mnie
        strasznie duzo energii, ktorej mam malo. Podchodze wiec do wszystkiego z
        ekonomia energii.
        Wazny szczegol: od poczatku choroby nie pracuje, wiec moge moze latwiej
        wyluzowac sie. Gdybym miala w tej chwili uczyc w klasie, to moze bym wszystkich
        uczniow porozstawiala po katach smile)) albo bym sama uciekla ze szkoly.
        • nataszkam Re: agresja... 03.01.07, 08:47
          A z tą energia to świętą prawdę napisałaś. Ja po takim wzburzeniu to zupełnie
          padam z braku sił. Staram się zachowac spokój, ale własnie zazwyczaj mi się nie
          udaje sad((
          U syna tez zauważyłam zmianę- jak u mnie. Kiedyś mało go obchodziło, co koledzy
          z klasy mówili, a teraz czasami przejmuje się naprawdę drobiazgami, widzę, jak
          to przeżywa w sobie, na szczęscie mam z nim bardzo dobry kontakt, mówi mi o
          wszystkim, dzięki temu przerabiamy każdy temat i zazwyczaj kończy się na tym,
          że sam stara się rozwiązać problem, a ja interweniuję rzadko- wtedy, gdy sam
          faktycznie nie daje rady. Chociaż kilka razy zdarzyło mu się popłakać zaraz po
          powrocie do domu,i to ze złości, z taką agresją. Wczesniej nigdy mu się to nie
          zdarzało. Teraz widzę, jaki z niego zrobił się nadrważliwiec sad(
    • dartom.www Re: agresja... 03.01.07, 10:19
      Frightening, stabbing, horrific images -usually of death, dying or pain and
      suffering. Often gory and unreal as in a horror story. Faces mostly with blood
      or terror exaggerated awful expressions. Visions of stabbing or killing often
      of those close to you or familiar. These penetrating images add to the already
      anxious condition of a Lymey. Episodic, not continuous. Fleeting faces most
      usually of the worse possible situation Helpless stumped bodies perhaps close
      to death. These images don’t seem to neces­sarily be associated with a
      particular occasion, place or time, but come and invade the privacy of my mind.
      Control over physical well-being is lost with Lyme, but much more disturbing
      and debilitating is the lack of control or normalcy of the mind both
      emotionally and cognitive - perhaps worse during a flair when all symptoms
      often rear their ugly heads. It is a crushing experience to survive these
      images feeling possessed or evil. If they were to be continuous and not
      fleeting, no-one could or would survive"

      Ja miałem coś bardzo podobnego, natrętne wizje zabijania członków mojej rodziny
      i innych osob, nie mogłem sobie wyobrazić spotkania z danymi osobami, ktorych
      znalem bardzo dlugo bez sceny agresji, zamykając oczy widziałem przelatujące
      twarze ludzi, widziałem kilka razy martwych ludzi, np. martwą kobietę leżącą
      pod prysznicem. Obsesje, halucynacje. Silny wielomiesięczny ból głowy. I nie
      mogłem się od tego odłączyć w żaden sposób. Czasami dokładnie czułem się
      opętany przez złego ducha.
      Nikomu nie życzę takich problemów.
      • hanka74 Re: agresja... 03.01.07, 14:17
        Nie potrafie przetlumaczyc tego co tutaj napisano po angielsu , ale może co do
        agresji dwa słowa z własnego doświadczenia- to był ból głowy, koszmarne sny,
        zrywanie sie w nocy ,doły psychiczne ,lęk , rozdraznienie i agresja wobec
        najblizszych- chwilami rozkręcenie nie do opanowania - atakowałam, w domu były
        awantury - normalnie to ja jestem spokojny człowiek - zreszta teraz też, czasem
        coś sie takiego jeszcze pojawia ale nie w takim nasileniu.
        • dartom.www Re: agresja... 04.01.07, 12:20
          u mnie też potworny ból głowy (nieprawidlowe eeg:/), niewyobrazalnie paranoiczne
          koszmarne sny, tracenie swiadomosci, agresja wobec rodziny
    • domin46 we mnie się generalnie gotuje 03.01.07, 16:53
      tylko wtedy gdy ktoś z rodziny próbuje mi zarzucić hipochondrie czy coś w tym
      stylu, gotuje się wtedy we mnie, myślę tylko sobie "masz szczęście sku.......u ,
      że jesteś zdrowy".
      Nie chce mi się nikomu udowadniać, że czasem nie mam siły na nic.
      • welwiczia1 Re: we mnie się generalnie gotuje 03.01.07, 17:48
        Mi rowniez poziom agresji i zniecierpliwienia strasznie wzrosl. Mam tez bardzo
        zmienne nastroje, niby ok, a za chwile potrafie sie na kogos wydrzec - przed
        choroba troche tez bylam krzykaczka, ale nie bylo we mnie takiej agresji i
        zlosci i braku opanowania.
        Smutne to wszystko.
        • zuza04 Re: we mnie się generalnie gotuje 03.01.07, 20:50
          Cześć wam
          ja się zrobiłam strasznym rozdziertusem,nastroje jak w kalejdoskopie,wogóle
          lubie wyciszyć się, zero hałasu,najgorzej ma moja córcia ,bo to straszna
          gaduła,a ja nie moge jej słuchać-głowa mi pęka
          i pomyśleć że jeszcze dwa lata temu ,radio w moim domu rozkręcone było na
          fula,a ja podrygiwałam przy muzycesmile))
          a może to starość,bo mój mąż też się zrobił srasznym zrzędąsmile
          nie ma sie co przejmować ,najwyżej będziemy uchodzić za zołzy
          pardom i zołzów?(to panowie)smilehi hi
          • greta32 Re: we mnie się generalnie gotuje 04.01.07, 17:28
            We mnie czasem też się gotuje, wrze....Niekiedy mam ochotę kogoś pogryżć.
            Ostatnio najwiecej emocji wywołuje u mnie bezskuteczne szukanie lekarza
            nastawionego na dłuższe leczenie i co za tym idzie-brak leków. Reakcje bliskich
            i znajomych też. Do irytacji doprowadzają mnie teksty,abym wzięła się w graść i
            nie myślała o tym, abym nie czytała forum bo to mnie dołuje. Abym zaczęła coś
            robić, zajęła się jakimś sportem aby o tym nie mysleć, poszła na imprezę, do
            ludzi itp.... Nauczyłam się jednego. Na pytanie o samopoczucie odpowiadam ok,
            lub jako tako. Staram się nie użalać nad sobą bo tego i tak nikt nie rozumie,
            nie wierzy. Wtedy przynajmniej nie dostaję "dobrych rad".
            • zuza04 Re: we mnie się generalnie gotuje 04.01.07, 21:33
              cześć
              ja też praktykuje sposób grety,odpowiadam że czuje sie świetnie,bo nie chce
              dobrych rad żeby się ładnie ubrać i pójść na zakupy(tak naprawde,to często
              mnie bolą ręce i nie ma mowy o uczesaniu się ,a z fajerą na głowie nie mam
              ochoty paradować )nie wiem może komuś to pomaga
              i w ten sposób się nie musze wkurzać że,osoba której tłumacze co mi jest uważa
              mnie za hipohondryka
              ale jeszcze zauważyłam że jak sie zdenerwuje to wybucham płaczem ,nigdy tak
              nie reagowałam ,wcześniej wyrzucałam z siebie całą złośc krzycząc,a teraz coś
              odpowiem i w bek
              chyba zniewieściałam?smile)
              • greta32 Re: we mnie się generalnie gotuje 04.01.07, 21:44
                hehe,dobre. Nie wpadłam na to że mozemy zniewieścieć. ja raczej reaguję jak
                facet jak sie wkurzę. Rzucam "mięsem", trzaskam drzwiami i wychodzę. Chyba ze
                mną gorzejsmile))
                <ewcia>
                • zuza04 Re: we mnie się generalnie gotuje 04.01.07, 22:04
                  Aja byłam jak facet ,twardziel,ale zaczełam wymiękać,dlatego myśle że może
                  przyszedł czas żebym się stała kobietą,wygląda na to ze to chorobasmile)
                  he he ,nie czytajcie tego ,dziś wypisuje same bzdury....
                  ale co mi tam,tyle mojegosmile
                  ale coś w tym jest,wcześniej zadbana kobitka z duszą twardziela, a teraz
                  portki i bluza,ale wrażliwasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka