Dodaj do ulubionych

Pół życia z boreliozą (Geodety)

30.04.07, 18:08
Zebrałem się by założyć w końcu mój wątek. Kilka razy pisałem, zadawałem
pytania ale nigdy nie napisałem od a do z skąd i dlaczego się tu znalazłem.
Część z Was już wie jak było a część jeśli będzie chciała to pozna smile
Wszystko u mnie zaczęło sie pewnie kiedy byłem bardzo mały, w każdym razie
wtedy "coś" mnie ugryzło i przez kawał życia miałem odbarwiony okrąg na
skórze w okolicy kolana. Zmniejszał się aż zarósł zupełnie. Często chorowałem
na anginy, grypy etc. Często też brałem antybiotyki. Po którymś z kolei
podaniu penicyliny nastapiło coś w rodzaju zawału, paraliżu, ataku. W każdym
razie czułem że odchodzę. Od wtedy zaczęły się problemy. Najpierw niewielkie.
Rzadkie wizyty u lekarza. Pierwsze badania. Krew, wątroba, inne podstawy. To
było około 17 lat temu. Przez te 17 lat zbadałem sie cały od stóp do głowy.
Robiłem badania w wielu ośrodkach w kraju, badałem sie w Hiszpanii i Anglii.
W ciągu ostatnich kilku lat byłem na kilkudziesięciu wizytach u lekarzy
różnych specjalizacji; od internistów przez neurologów, hepatologów,
immunologów na homeopatach i izopatach kończąc. Wszyscy byli bezradni.
Badałem sie na HIV, w kierunku nowotworów, miałem robione MRI etc. Nie
znaleziono nic do czego można by się przyczepić. Od wielu lat mam podwyższone
poziomy hemoglobiny, hematokrytu i czerwonych krwinek. Od kilku lat
podwyższony poziom bilirubiny i cholesterolu. Wszystko nieuzasadnione niczym,
nawet stertą (około 5 kilo wagi) badań. Według lekarzy taka moja uroda. A
samopoczucie cały ten czas coraz gorsze. Na dzień dzisiejszy moge powiedzieć
że jest ono poniżej krytyki. Przy normalności trzyma mnie jedynie 2,5 roczny
synek, bo inaczej dawno leżałbym tylko w domu. Ale sił już mam coraz mniej.
Na boreliozę badany bylem 3 razy. 3 razy testem ELISA. Wszystkie były
negatywne. Nikt nie poszedł w tym kierunku. Dotarłem do lekarza, który
próbował leczyc mnie na CFS (Syndrom Przewlekłego Zmęczenia) ale nie było
zmian. Pod koniec zeszłego roku trafiłem tutaj i wysłałem krew do Poznania,
gdzie wynik wyszedł pozytywny i potwierdziłem w PZH testem WB gdzie wyszedł
pozytywny w klasie IgG. Cóż myślę że w końcu trafiłem. Ale cały czas boje
się, że za późno trafiłem... Cały czas boje się, że może jednak nie to a
jeśli to, to może jeszcze coś przeoczyłem... Leczę sie antybiotykami w
Krakowie od 3,5 miesiąca. Zmian nie ma a jeśli sa to bardzo bardzo niewielkie.
Mam komplet objawów neurologicznych, włączając delikatne zmiany w mózgu
(potwierdzone MRI). Największe problemy dla mnie:
- totalny brak siły (czasem ciężko mi pisać długopisem - wypada z ręki)
- problemy ze wzrokiem (setki mętów w ciele szklistym, entopic phenomenon,
bóle oczu, pieczenie oczu, zapalenia - przekrwione oczy, powidoki)
- problemy z głową (zawroty głowy, uczucie jakby mózg był większy niż
czaszka, bóle tyłu głowy połączone z szyja i karkiem, ból skóry na glowie)
- bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięki, zatkane uszy, uczucie wylewania się
wody z uszu)
- duże problemy z koncentracją, skupieniem się, pamięcią, dobieraniem słów
- tłuszczaki
- petocje (inaczej petechiae - masa czerwonych kropek na całym ciele)
To te które martwia mnie najbardziej i te które przeszkadzają w życiu. Jak
juz wspomniałem od 3,5 miesiąca leczę się antybiotykami. Niewiele na razie mi
to pomogło. Stresuję się tym dość poważnie. Potrzebuję jak wody, jakiegoś
znaku, że idę w dobrym kierunku, ale mój organizm się zaparł i takiego znaku
nie dostaję smile W międzyczasie brania antybiotyków przeszedłem też
kilkumiesięczną kurację preparatami firmy JOALIS z Czech. Nie poczułem żadnej
zmiany. Planuję włączyć lada moment zioła Buhnera, którymi juz kawałek czasu
również żywo się interesuję. Może to przyniesie jakis pożądany efekt, czyli
choćby delikatny postęp... Badałem PCR-em wszystkie koinfekcje. Wszystkie
wyszły na minus. Wynika, iż powinienem leczyć samą Bb. Dlaczego nie ma żadnej
widocznej odpowiedzi?

Marcin
Obserwuj wątek
    • geodeta_31 I od razu też zadam pytanie... 30.04.07, 18:15
      Jak na Was wpływa kawa? Na mnie nawet najlżejsza wpływa tak, że czuję sie po
      około 2 godzinach do końca dnia tak, jakbym miał zejść! Straszne zawroty głowy,
      zimne ręcę i stopy, pocę się, problemy ze wzrokiem i totalne osłabienie. Może
      ktoś wie skąd ta reakcja? Może ktoś ma podobne odczucia?
      • dartom.www Re: I od razu też zadam pytanie... 30.04.07, 18:21
        ja też czasami pije kawe, ale staram sie odstawić, na początku jak każdy
      • skoga Re: I od razu też zadam pytanie... 30.04.07, 18:26
        Ja mam od samego rana do wieczora lodowate stopy i rece, a zarazem uczucie
        jakby sie pocily. Mysle, ze moze jest to problem bardziej z krazeniem, gdyz w
        porownaniu do wczesniejszego zycia naprawde malo sie poruszam, w tej chwili
        nawet jak mam pojsc do sklepu 300m to wsiadam w auto. Jednak nie jestem pewna,
        moze borelioza jakos konkretnie wplywa na te dolegliwosci. Naprawde wspolczuje
        Tobie i Wiekszosci z Was, bo ja odpukac nie mam az tak strasznych dolegliwosci,
        a co do Herxow, bralam przez prawie 4 m-ce amoxy i nie mialam pogorszen, to tez
        jest dla mnie niepokojace, chociaz mialam poprawe bo przestalo mnie biodro
        bolec. 3 miesiace nie biore lekow i wszystkie miesnie mnie bola i stawy. Czasem
        mysle, czy w ogole to da sie wyleczyc...?
        • piotr.kurkiewicz Re: I od razu też zadam pytanie... 12.08.07, 20:54
          Jestem lekarzem chorującym na boreliozę.Nawroty tzw późnej boreliozy
          zdarzają się nawet po kilkumiesięcznej antybiotykoterapii, a w
          Ameryce niektórzy podaja antybiotyki nawet 1 rok.Najlepiej podawać
          kilka antybiotyków wg koncepcji lekarzy z grupy Ilays.Szukaj-google-
          dr.Burrascano(w internecie jest polskie tłumaczenie).
          Pozdrawiam Piotr K
    • fikemola Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 18:21
      myślę że idziesz w dobrym kierunku lecząc Bb smile
      a czemu nie ma efektu? cóż, chorujesz od baaardzo długiego czasu, poprawa
      pewnie przyjdzie później... ja mam taki sam staż choroby i nie liczę na szybką
      poprawę, ale dzięki temu że wiem co mi jest już się tak nie boję smile
      znamy swojebo wroga - Bb, a to już bardzo dużo.

      trzymaj się!
      smile
      • dartom.www Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 18:24
        u mnie po 2 miesiącach doksycykliny dopiero się zaczęła jazdeczka, zaczęło mną
        rzucać jak 150
        • zazule Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 19:06
          A czym konkretnie sie leczysz?
          pozdr
          zaz
          • dx771 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 19:32
            Geodeto, skoro masz 2,5 roczne dziecko a boreliozę nosisz w sobie być może
            kilkanaście lat to ciekaw jestem jak ze zdrowiem u dziecka i żony?

            Ciekawi mnie jeszcze czy rodzina robiła badania w zakresie boreliozy, wszak są
            przypuszczenia że może się przenosić.

            Nie żyjesz tylko dla dziecka, ale i dla Twojej połówkismile
            • laurawroc Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 20:02
              nie rezygnuj, leczysz się naprawdę krótko. Ja na poprawę czekałam ponad sześć
              miesięcy (non stop abx), traciłam nadzieję i byłam bliska zalamania. Było wciąż
              źle i źle, gorzej i gorzej. A i teraz jak przyjdzie herx to jest cięzko.
              Niestety niektórzy tak mają. Ale pamietaj że przyjdzie ten dzień kiedy będzie
              lepiej, bierz leki bo nie mamy wyjścia - samo nie odejdzie
              pozdr.
              • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 20:28
                Laura, a jak jest teraz? Jakie miałaś objawy? To były neuro? Jak długo już się
                leczysz? Poprawa jest duża i widoczna wyraźnie?
                • laurawroc Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 04.05.07, 13:01
                  hej,
                  ja się lecze już prawie dwa lata, postać stawowa i oporna na leczenie. A leczyć
                  zaczęłam niecałe dwa miesiące po ugryzieniu. Herxy trwały tygodniami a mega
                  herxy to umieranie - konsekwencją był ostry dyzur w szpitalu. Bolało dosłownie
                  wszystko , plus bezssenoność i kompletny brak siły. Najgorsze były noce,
                  chciałam tylko zasnąć i sie juz nie obudzic. Pomogł mi bardzo Lerivon. Poprawa
                  ( czyli - parę dni bez bólu) dopiero w siódmym miesiącu. Kiedy moj lekarz
                  stwierdził że jestem wyleczona ( po 7 m-cach) -bo te bóle stawow to nie od
                  bakterii , pojechałam do dr Beaty i po nowym zestawie lekow znowu zaczęła
                  sie jazda - te herxy znam jak wlasną kieszeń. Są silne, ale trwają zdecydowanie
                  krócej. Okresy poprawy przeważają, minęła bezssenność , przychodzi nadzieja.

                  Wytrzymaj. Wiem że jest Ci cięzko, ale musisz. Będzie lepiej, zobaczysz.
                  Niestety są tacy że dlugo czekaja na poprawę. Idź na zwolnienie, żeby organizm
                  nie tracił siły na pracę , oszczędzaj się bo Twój organizm walczy. Idź do
                  lekarza po jakies prochy żeby wiecej spac i mniej mysleć. Masz już parę
                  miesięcy za sobą, wytrułeś juz dużo bakterii.
                  Nie poddawaj się.
                  pozdrawiam
                  • geodeta_31 Do Laury 04.05.07, 13:25
                    Umiesz podtrzymać na duchu a dla mnie to bardzo cenny dar. Dziękuję.
                    Dziś pojechałem z synem na rower, przejechałem może z 5 kilometrów. Mniej
                    więcej w połowie zaczęło mnie boleć za mostkiem. Raz mocniej raz słabiej.
                    Reasumując przeraziłem się bardzo, bo stwierdziłem że jak się wywalę to synek z
                    tyłu w foteliku zrobi sobie wielką krzywdę. Zwolniłem i jakoś dojechałem do
                    domu. Ale cały byłem mokry. Caluśki. Koszulę można było wyżymać. Ledwo dałem
                    radę wziąć prysznic a teraz po gdy to piszę ręce dalej mam jak nie swoje i
                    ledwo stukam palcami. Czy wysiada mi serce? Ciśnienie OK, mierzyłem w trakcie
                    zdarzenia w domu, puls około 80. Od leczenia czy Bb? Uprawiać trochę sportu,
                    kiedy dzieją się takie rzeczy czy tylko leżeć i patrzeć w sufit? Osłabienie od
                    tygodnia takie że ledwo żyję i postępuje dalej... Co robić? Ktoś z jakimiś
                    doświadczeniami?
                    • laurawroc Re: Do Laury 04.05.07, 15:32
                      borelia powoduje stan zapalny w organiźmie, a do tego masz jeszcze toksyny z
                      zabitych bakterii; no i jeszcze leki ktorymi się karmisz. Gdzieś czytałam że
                      przy przerabianiu antybiotyków przez wątrobę tworzą się toksyny z ktorymi
                      organizm musi sie uporac. Nic dziwnego że jestesmi słabi i pocimy się.
                      A może to herx zwiazany z wysiewem bakterii, liczysz sobie tygodnie? Może
                      akurat jestes w okolicy 4-go. Miałam też takie dni potwornej słabości, z
                      uczuciem bezwładnosci rąk i przygniatającego ciężaru w klatce - zawsze było to
                      około czwartego tygodnia. W takie dni oszczędzaj się, ale jak przyjdzie dobry
                      dzień ( wierz mi -już niedługo będziesz ich miał coraz więcej) na pewno warto
                      spędzic czas na rowerku - dla mnie to jedyne szczęśliwe chwile, dzieki którym
                      zapominam o chorobie. Przetrzymaj i nie daj się.
                      powodzenia
                  • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.05.07, 13:40
                    Witam ponownie po przerwie...
                    Znowu napiszę o huśtawce, którą funduje mi moje zdrowie. Polega to mniej więcej
                    na tym, iż regularnie (co tydzień?) miewam duże pogorszenia (jak dzisiaj) kiedy
                    mam następujące obrzydliwe objawy, które mnie dość przerażają:
                    * straszne palenie głowy i twarzy z jednoczesnym uczuciem zimna na dloniach i
                    stopach
                    * momentalne pocenie się zimnym potem w chwili gorszego samopoczucia
                    * uczucie wysokiej gorączki mimo jej braku
                    * zdecydowane pogorszenie objawow ocznych (nadwrażliwość i męty)
                    * szum w uszach i uczucie wylewania się wody z uszu
                    * skrajne osłabienie, zmęczenie i bóle klatki i kręgosłupa piersiowego
                    Trwa to około 2-3 dni co około tydzień. W "lepsze" dni jako tako funkcjonuję
                    (zmęczenie + oczy) ale te gorsze dni potrafią mnie rozwalić. Jestem cały czas
                    na cefuroximie 1,5 grama dziennie i zamiennie co 2 dzien Tinidazol 1,5 grama i
                    Azitrox 0,5 grama + Stephania tetrandra (Buhner). Herxy? Pogorszenie objawów?
                    Mija 4 miesiąc leczenia i dla mnie nie jest to poprawa...
                    • artur737 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.05.07, 15:07
                      "Woda w uszach" moze byc objawem grzybicy (choc pewnie nie musi)
                      • jmgpk6 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.05.07, 15:25
                        Buhner pisze,że rzadko,ale bywa,że współinfekcją bb bywa ctr czyli chlamydia
                        trachomatis.(myślę,że może też być cpn czyli ch.pneumoniae ew.mykoplasma).Mam
                        podejrzenia czegoś takiego u siebie (jako współinfekcję bb) a w ogóle to pewnie
                        występuje o wiele częściej,niż myślał Buhner,bo w odróżnieniu od bb ww.są
                        przecież zarażliwe.Objawy w znacznej części są podobne do objawów bb. jmgpk6
                    • gosia448 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.05.07, 20:21
                      Witam wszystkich. Pierwszy raz piszę w necie o chorobie bb, która i mnie
                      dopadła. Tylko jak dawno temu nie wiem, ani ja, ani lekarze. Ciągle miałam
                      nawroty depresji (często ciężkie) niepoddające się leczeniu i problemy z
                      srecem. Od 5 lat stale mam obrzęki na całym ciele. Dzisiaj (po miesięcznej
                      kuracji potężną dawką doxyckliny 440mg/dobę) biorę Medrol i czekam na kolejne
                      badania, m.in. płynu rdzeniowo-mózgowego. Czeka mnie też za 2 m-ce wymiana
                      soczewki tylnej w oku (narazie prawym), zniszczonej przez borelię. Kilkakrotnie
                      leżałam w różnych specjalistycznych szpitalach w stolicy z podejrzeniem
                      zapalenia wielomięśniowego, ponieważ miałam bóle i osłabienie mięśni oraz stale
                      podwyższony poziom CK. Od 1999r. wahał się od 300 do 1020. Błędne diagnozy i
                      całkowity brak leczenia doprowadziły mój organizm do totalnej riuny. Ostatnio
                      od ponad roku miałam poważne problemy z chodzeniem, silne bóle i duże
                      osłabienie siły mięśniowej. Prawidłową diagnozę i leczenie otrzymałam dopiero w
                      Instytucie Reumatologii w Warszawie. Wracam do zdrowia i z tygodnia na tydzień
                      czuję się coraz lepiej. Żyję nadzieją, że dalsze badania już nic gorszego nie
                      odkryją. Pozdrawiam wszystkich zmagających się z różnymi, odbierającymi radość
                      życia, dolegliwościami i życzę szczęścia w spotkaniu lekarza, którego poziom
                      wiedzy pomoże zdiagnozować i dobrze leczyć chorobę z Lyme.
                      • nataszkam Do Gosi 19.05.07, 20:36
                        Gosiu- załóż swój osobny watek- tak bedzie czytelniej i nie namieszkasz
                        Geodecie smile
                        Jesli dawkę doxy na miesiąc po 400 nazywasz potęzną, to...
                        Jeszcze nie słyszałam, aby miesięczne leczenie jednym antybiotykiem wyleczyło
                        kogos z boreliozy.
                        Może będziesz pierwsza.
                      • becia98 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 27.06.07, 08:38
                        Gosia mam prośbę czy możesz podać gdzie sie leczysz i u kogo. mój mail
                        beciatok1@wp.pl
            • geodeta_31 Do Dx 30.04.07, 20:16
            • geodeta_31 Do Dx 30.04.07, 20:26
              Wiesz z moim synem to jest oddzielna historia... Oczywiście, że badałem i jego
              i żonę. Żona jest negatywna ale synek ma pozytywnego PCR-a... Choć jego zdrowie
              jest OK generalnie, to są dwie rzeczy, które mnie martwią. Jedna to zez i wada
              wzroku (+7,5 w każdym oku), która pojawiła się po pewnej dziwnej wysypce, która
              zlała się w jakby rumienie na jego obydwu nóżkach i rączkach (ta reakcja jest
              właśnie drugą niepokojącą rzeczą). Pojawiliśmy się w szpitalu zakaźnym na
              Wolskiej i spędziliśmy tam 4 dni. W tym czasie przerobiliśmy sepsę i kilka
              innych chorób, ale nie boreliozę (wtedy nie wiedziałem jeszcze że jestem
              chory). Jego CRP wynosiło wtedy 170!!! Byłem w głębokim szoku; miał gorączkę
              ponad 40 stopni... Po 4 dniach gorączka spadła bez podania jakiegokolwiek
              lekarstwa i wypisano nas do domu (tam się śpi na podłodze, bo na łóżkach nie
              wolno mimo tego że są wolne - jakbyście nie wiedzieli). Na ten moment po
              rozmowie z dr. Beatą, obserwujemy go i na tym koniec. Nie jesteśmy w stanie w
              żaden sposób leczyć go, bo jest zwyczajnie za mały. Więc taki stan będzie trwał
              aż do jakiejś reakcji lub do czasu aż dorośnie i będzie można z nim rozmawiać
              na temat tego jak się czuje...

              A apropos tego dla kogo żyję:
              Ja wogóle ledwo żyję...
          • geodeta_31 Do Zazule 30.04.07, 20:16
            Leczę się od ponad tygodnia 3xdz. po 500mg Zamuru i zamiennie co drugi dzień
            500 mg azitroxu 1xdz. i 3xdz. po 500mg tinidazolu. Wcześniej byłem 2 miesiące
            na mieszankach tetracykliny i tinidazolu też w dobrych dawkach. Brak odzewu na
            wcześniejsze kuracje a na teraźniejszą chyba jeszcze nie przyszedł czas...
            • zazule Re: Do Zazule 30.04.07, 22:01
              Moze warto spróbowac dołozyc doxy w dawkach jak na chlamydie tzn 200mg/na dobe -
              i nie rezygnowac z niej przez co najmniej 3 miesiace. Wiem ze testy msz ujemne
              ale to o niczym nie swiadczy - wyniki fałszywie ujemne sa b czeste.
              pozdr
              zazul
            • agata2723 Do Marcina 30.04.07, 22:12
              " Cały czas boję się, że może jednak nie to a jeśli to, to może jeszcze coś
              przeoczyłem..."
              Marcin, pod tym zdaniem mógłby podpisać się każdy z nas. Nawet nasza Beatka
              miała chwile zwątpienia. To nie jest łatwa choroba, ale masz 2 dodatnie testy,
              leczysz się dopiero 3,5 miesiąca a to wcale nie jest długo, a poza tym jesteś
              pod opieką świetnego Lekarza.
              Musisz wyzdrowieć!
              Aha, mam jeszcze taki pomysł, jak juz się Wszyscy wyleczymy to moze byśmy
              zorganizowali jakiś spływ kajakowy? To takie moje marzenie...
              Agata
              • zazule Do Agaty i Marcina 30.04.07, 22:22
                Marcin leczysz sie tyle co kot napłakał a juz bys chciał widziec poprawe.
                Zobaczysz ze przyjdzie tylko trzeba czasu.

                U mnie wystapiła jaks dziwna niechec do wody. W czasie choroby sie coraz
                bardziej nasilała. Teraz jest juz lepiej (tzn czasami jestem sie w stanie
                wykapacsmile) ale słowo spływ powoduje u mnie Herxaimerasmile

                Za nim zachorowałam prawie codziennie pływałamsad
                Jak dla mnie kajaki mogą byc ale bez wody.
                pozdr
                zaz
                • geodeta_31 Re: Do Agaty i Marcina 01.05.07, 09:55
                  Zaz, ja też mam taką niechęć mimo iż jestem "znakiem wody" i zawsze uwielbiałem
                  wodę. Wiążę to u siebie z brakiem sił i niechęcią do jakiegokolwiek wysiłku.
                  Krótkie leczenie to prawda... Ale żeby nic???
              • geodeta_31 Re: Do Marcina 01.05.07, 09:53
                Dzięki za słowa otuchy. Ze spływem to sympatyczny pomysł. W sumie dałoby radę
                spłynąć i teraz byleby prąd wody był szybki. Nie trzeba by machac wiosłami bo
                na to siły nie mam napewno smile No i koniecznie jakąś malowniczą rzeką w stylu
                Wisły albo jeszcze szerszej, żeby "dziadostwo" z krzaków nie spadło za
                kołnierz...
                A czy muszę wyzdrowieć? Nie wiem Agato czy muszę...
                Wiem że chcę! Bo czeka mnie prawdopodobnie w przyszłości jeszcze walka o
                zdrowie synka.
                • geodeta_31 Mózg 02.05.07, 18:31
                  Macie może pomysł lub może zastanawialiście się w jaki sposób najpierw
                  dokładnie zbadać krążenie mózgowe, później trafić we właściwe miejsce z
                  właściwym leczeniem a później jeszcze monitorować czy następują jakieś zmiany?
                  Wiem, że jest tu kilka osób, które mają nawet dość poważne zaburzenia
                  neurologiczne i mam wrażenie że wszyscy troszkę po omacku bierzemy gingko i nie
                  widzimy żadnych zmian. Czy ktokolwiek zasięgał porady lekarskiej w kwestii
                  zaburzeń krążenia mózgowego? Jeśli tak to z jakim skutkiem? Jakie dostał
                  lekarstwa? Jaki był skutek ich brania? Czy wogóle jest szansa by poprawić je na
                  tyle by zniknęła część objawów spowodowana niedokrwieniem? Łykam gingko już
                  prawie dwa miesiące. Mam wrażenie że to placebo...
                  • dziubolek2 Re: Mózg 02.05.07, 22:16
                    Spróbuj Nootropil.
                    Możesz go brać razem np. z Bilomagiem.
                    mnie na krótki czas przyniósł poprawę. Brałam ponad pół roku.
                    To wszystko zależy od tego czy masz zaburzone krążenie czy też przyczyna może
                    być inna.
                    • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 22:47
                      ja zostałem wyslany przez panią neurolog do psychiatry...
                      na własną ręke zrobiłem badanie przepływu mózgowego SPECT, i wyszło chyba
                      lipnie:
                      "liczne drobne upośledzenia perfuzji znacznika w obu półkulach mózgu",
                      i tak sie czuje jakbym byl podziurawiony caly, psychika?? eee, juz nie ma
                      czegoś takiego u mnie,

                      bylebym więcej pani neurolog nie spotkał, bo nie istnieje u mnie od pewnego
                      czasu coś jak kontrola zachowań impulsywnych :] .... :[
                      • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 22:49
                        aaa na polepszenie krążenia dostałem VICEBROL, biore 3x2 5mg, poprawa jest, da
                        się zauważyć, mój lekarz powiedział że Ginko to raczej dla starych babć i
                        histeryczek się nadaje...
                        • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 23:13
                          hmmm, moze ktoś mi też powie co za lekarz puszcza młodego człowieka do domu z
                          diagnoza, wynikiem zapisu EEG:
                          ".... ciągła czynność napadowa w okolicach skroniowych...."??
                          ok dostaje leki ale napady się nie kończą, głowa boli cały czas, 5 miesięcy
                          później do napadów dochodzą jeszcze drgawki, nie wspominam o morderczych
                          myslach i halucynacjach wzrokowych i dźwiękowych -
                          • szympek88 Re: Mózg 03.05.07, 10:01
                            A słyszałeś może o lekach typu Asertin albo Seroxat?

                            Leki te są na recepte więc skonsultuj się lekarzem co do tych leków.
                            • lucky_leprechaun Re: Mózg 03.05.07, 15:28
                              Te leki nie poprawiąkrążenia mózgowego. a wręcz przeciwnie- przy zaburzeniach
                              ukrwienia mózgu mogą dac bardzo niekorzystne reakcje (do jednych miejsc lek nie
                              dociera prawie wcale, a w innych moze się kumulowac-jak to w zaburzeniach
                              krężenia).
                              • geodeta_31 Ból i burczenie brzucha... 15.05.07, 09:16
                                Czas przerwać antybiotyki? Grzyby? Dzisiaj po azitro przed jedzeniem i po
                                godzinie takie objawy... Może po zjedzeniu i gorącej herbacie się uspokoi?
                                Jakies doświadczenia?
                                • zazule Re: Ból i burczenie brzucha... 15.05.07, 20:02
                                  Marcin czy azitro to azytromycyna ?

                                  Brałes pierwszy raz?

                                  Takie objawy po azytro to normalne, ja prawie za kazdym razem tak mam- skutki
                                  uboczne leku.

                                  pozdr
                                  zaz

                                • nataszkam Re: Ból i burczenie brzucha... 18.05.07, 17:29
                                  No i co z tym Twoim brzuchem? Coś się wyjaśniło?
                                  U nas w szkole panuje teraz epidemia jakiejśc wirusówki jelitowej- może też coś
                                  dodatkowego podłapałeś?
                                  My po azitro mieliśmy jazdy, że szkoda gadać- od pierwszej do ostatniej
                                  tabletki.
                                  • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 18.05.07, 21:48
                                    Nic się jeszcze nie wyjaśniło. Robię testy na grzyby. Czekam na wyniki.
                                    Morfologia, wątroba, trzustka bez zmian. OB 1. Od 2 dni lepsze samopoczucie
                                    (ciekawe jak długo). Zrobiłem 2 dniową przerwę w antybiotykach żeby zobaczyć
                                    jak będzie. Jest trochę lepiej i wprowadziłem duże dawki wit. C. Od jutra
                                    wracam na abx. U mnie azitro rano powoduje lekkie sensacje ale nigdy takie jak
                                    ostatnio miałem...
                                    • nataszkam Re: Ból i burczenie brzucha... 19.05.07, 20:39
                                      To poczułeś się lepiej przez te 2 dni bez antybiotyku? Czyli co- herxy Cię
                                      zżerają cały czas?
                                      Wiesz co- odnosnie leukocytów, które tak pieknie Ci wzrosły smile One wzrastają
                                      pod wpływem wysiłku, nawet w ciagu dnia ich liczba może się zmieniać. Czyli- do
                                      laboratorium trzeba jeździć na rowerze big_grin
                                      • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 07:49
                                        No wszystko na to wskazuje, bo już w pierwszy dzień azitro i zamuru większość
                                        jazd wróciła. Więc chyba jednak jest tego tyle, że te częste pogorszenia i
                                        domniemane braki poprawy to reakcje na ginące dziadostwo. Martwi jedynie to, że
                                        są coraz gorsze. I boję się już przyszłego miesiąca leczenia; startuję zapewne
                                        z klarytromycyną a to antybiotyk, który zawsze powodował u mnie szok smile
                                        Odnośnie leukocytów: masz rację, wtedy gdy wylądowałem na R-ce po wysiłku
                                        miałem prawie 6 tysięcy. Teraz zrobiłem normalnie w Diagnostyce i wyszło 4600
                                        choć to i tak lepiej niż miesiąc temu gdy miałem 4100...
                                        • franiolek1 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 09:09
                                          Geo
                                          To ze jazdy sa coraz gorsze jest efektem nagromadzenia sie toksyn, ktore
                                          powoduja stany zapalne w organizmie. Toksyny sa wydalane bardzo powoli,
                                          potrzeba na to miesiecy. A czasami i to nie wystarcza, bo toksyny mozemy
                                          przechowywac...Diabelska choroba smile
                                          Co do bialych krwinek: 4100 to jeszcze ladna ilosc. U mnie zaczeto sie martwic
                                          gdy spadly ponizej 2000, wiec mozesz spokojnie dalej sie leczyc, badac
                                          regularnie krwinki, enzymy i inne, i byc dobrej mysli.
                                          Krwinki biale moge sie odtworzyc jedynie przy duzym odpoczynku - produkcja
                                          krwinek jest wielkim wysilkiem dla organizmu, trzeba sie wtedy oszczedzac.
                                          U mnie krwinki podchodza po dlugim lezeniu plackiem.
                                          Odwagi do klarytromycyny - ja przy niej umieralam....tez do niej chce wrocic od
                                          czerwca-lipca.
                                          Pozdrawiam.
                                          • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 09:21
                                            Myślę Fran, że to prawda z tymi toksynami. Ostatnio odpuściłem trochę z
                                            ilościami pitej wody i chlorellą; to może być efekt. Białe krwinki - fakt nie
                                            są jeszcze złe tym bardziej, że podskoczyły w ciągu miesiąca o 500 punktów mimo
                                            braku odpoczynku (staram się normalnie pracować, buduję dom, bawię się z
                                            dzieciakiem). Więc nie jest chyba najgorzej na razie smile Z klarytromycyny zdam
                                            egzamin pod koniec maja. Wtedy już będę łykał z tydzień. Brrr!
                                            • franiolek1 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 09:28
                                              Bedzie dobrze, odwagi Geo.
                  • maniekxx Re: Mózg 15.05.07, 14:02
                    Winkamina poprawia krazenie krwi w mozgu. Zwiazek ten (vinacamine) jest polecany
                    w przypadku neuroboreliozy i problemow z pamiecia przez Buhnera w jego ksiazece.
                    tutaj link do info po polsku:
                    luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p45.htm
                    Na stronie wiele ciekawych informacji o "wspomagaczach mozgowych"
                    pozdrawiam
                    • blondi82100 Re: Mózg 25.07.07, 18:35
                      maniekxx napisał:

                      > Winkamina poprawia krazenie krwi w mozgu. Zwiazek ten (vinacamine) jest polecan
                      > y
                      > w przypadku neuroboreliozy i problemow z pamiecia przez Buhnera w jego ksiazece
                      > .
                      > tutaj link do info po polsku:
                      > luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p45.htm
                      > Na stronie wiele ciekawych informacji o "wspomagaczach mozgowych"
                      > pozdrawiam
                      Czy te preparaty można dostać bez recepty?
                  • maniekxx Re: Mózg 15.05.07, 14:20

                    Tutaj info z innej strony Dr Rozanskiego:
                    "Barwinek pospolity czyli mniejszy - roślina wieloletnia mająca postać krzewinki
                    dorastającej do 60 cm wys.; łodygi wiotkie, pełzające, zakorzeniające się, w
                    części górnej wzniesione; liście zimozielone, eliptyczne, połyskujące,
                    skórzaste, krótkoogonkowe; ulistnienie równoległe; kwiaty pojedyncze,
                    wyrastające z kątów liści, 5-płytkowe, niebieskie; pręcików 5; słupek 1; korona
                    o rurce nieco lejkowatej; owoc - mieszek wielonasienny. Kwitnie od kwietnia do
                    maja. Roślina występuje w lasach, w zaroślach, na polanach. Można ją spotkać na
                    niżu, w górach, na pogórzu (Podkarpacie), w lasach Beskidów i Pogórza
                    Strzyżowsko-Dynowskiego, Kotliny Krośnieńskiej. Barwinek nie jest już tak
                    pospolity jak dawniej. Często jest jednak uprawiany w ogródkach.

                    Barwinek zielny - krzewinka o łodygach płożących się lecz nie puszczających
                    korzeni w węzłach i nagich; liście dolne jajowate lub jajowatowydłużone; liście
                    górne lancetowate, kwiaty niebieskofioletowe, 5-płatkowe; działki orzęsione.
                    Kwitnie od maja do czerwca. Rośnie na łąkach, polanach, zboczach i leśnych
                    drogach. Występowanie regionalne wymaga zbadania. Prawdopodobnie można go
                    spotkać w południowo-wschodniej części naszego kraju. Niekiedy uprawiany w
                    ogrodach w celach ozdobniczych.

                    Surowiec

                    Ziele - Herba Vincae lub raczej liść - Folium Vincae. Suszy się je w temp. ok. 60°C.

                    Skład chemiczny

                    Barwinek zawiera alkaloidy indolowe (vinkamina czyli minorina, vincyna,
                    winkaminaryna), zw. eburnaminowe), goryczkę, garbniki, kw. ursolowy, sole,
                    witaminy, leukoantodyjanidynę, pektyny, flawonoidy i in.

                    Działanie: obniżające ciśnienie krwi, przeciwkrwotoczne, wzmacniające,
                    przeciwbólowe, antylaktacyjne, przeciwbiegunkowe, odtruwające,
                    przeciwmiażdżycowe, poprawiające krążenie mózgowe i wieńcowe, wzmacniające
                    serce, przeciwcukrzycowe.

                    Wskazania: zawroty i bóle głowy, szum w uszach, kłopoty z pamięcią, miażdżyca,
                    choroba wieńcowa, osłabienie serca, osłabienie, mlekotok, biegunka,
                    niestrawność, nadmierne i bolesne krwawienia miesiączkowe, krwotoki wewnętrzne,
                    stany zapalne skóry, jamy ustnej i gardła, nadciśnienie, cukrzyca.

                    Preparaty, dawkowanie, stosowanie:

                    - Odwar - 3 razy dz. po 30 ml;

                    - Napar - 3 razy dz. po 30 ml;

                    - Tinctura Vincae - 3-4 razy dz. po 40 kropli;

                    - Intractum Vincae - 3-4 razy dz. po 30-40 kropli;

                    W aptekach można nabyć gotowe preparaty z barwinka, np. Vincamine (doustnie -
                    10-20 mg co 8-12 godzin): Vincarutine (z dodatkiem rutyny) firmy Pharbiol –
                    kaps. 20 mg winkaminy; Vincamin Ratiopharm - tabl. powl. 10 mg, tabl. 20 mg,
                    tabl. retard 30 mg i 60 mg; Vincafor (Pharmapharm) – kaps. 30 mg; Pervincamine
                    (Synthelabo) – kaps. 20 mg. Wymienione leki poprawiają przepływ krwi przez
                    naczynia mózgowe, i podaje się je w zaburzeniach ukrwienia mózgu, spowodowanych
                    udarem i urazem mózgu, zmianami miażdżycowymi; w stanach skurczowych naczyń
                    mózgowych, w zmianach naczyń oka i błędnika. Zwiększają one równocześnie podaż
                    tlenu dla mózgowia, co może być wykorzystane w leczeniu osób często słabnących."
                    • geodeta_31 Duszność... 26.05.07, 07:45
                      Jak sobie z nią radzicie i czy ktokolwiek się spotkał? Kiedyś miałem już ten
                      objaw dość długi okres czasu. Później na długo z kolei przeszło a teraz od 3
                      dni (3 dni po wizycie w Krakowie, heh sad zaczęło sie znów i męczę się
                      okrutnie. Jakieś sposoby, suplementy? Przy okazji tych duszności mam zatkany
                      jakbu nos i w dziwny sposób bolące gardło. Duszność polega na ciągłym braku
                      powietrza i niemożności złapania głębokiego oddechu. Jestem też trochę wzdęty.
                      A generalnie po 4,5 miesiąca leczenia wreszcie drgnęło w dobrą stronę smile No
                      oczywiście poza dusznościami...
                      • sankaj Re: Duszność... 26.05.07, 15:37
                        Witam.
                        Też mam problem z oddychaniem ,u mnie wygląda to tak jakbym nie mogła złapać do
                        końca oddechu,jakbym miała zablokowane płuca na dole ,straszne uczucie.... ,
                        ale robię sobie mieszankę z kropli walerianowych i żołądkowych wypijam i jakoś
                        to działa ,to znaczy nie wiem czy pomaga naprawdę czy sobie wmówiłam ,ale efekt
                        jest więc może spróbuj.
                        Pozdrawiam
                        Gośka
                        • geodeta_31 Re: Duszność... 26.05.07, 18:22
                          Nie fajne uczucie Gosiu. Żołądkowe dodajesz bo czujesz że to coś od żołądka czy
                          wątroby? A walerianowe? Myślisz że to ma jakiś związek z nerwami? Ja mam wzdęty
                          brzuch ale nie wiem czy wzdęty z braku powietrza czy wzdęty i przez to nie mogę
                          go złapać... Aż mnie boli gardło od próbowania głębokiego oddechu.
                          • sankaj Re: Duszność... 27.05.07, 03:17
                            Żołądkowe dodaję w niewielkiej ilości dlatego , że mają w sobie też ziółka
                            działające rozkurczowo oprócz tego mają taki mentolowy posmak i wtedy łatwiej
                            się oddycha (takie moje osobiste postrzeżenie )bo sama waleriana jest mdła i
                            nie znoszę jej smaku a działa też uspakajająco i właśnie rozkurczowo ( i
                            jeszcze podobno ułatwia zasypianie ,ale mnie to nie dotyczy ).
                            Oddechu pewnie nie możesz złapać przez wzdęty brzuch , bo pewnie "uciska"
                            przeponę , a ten właśnie mięsień jagby to powiedzieć odpowiada za wdech do tego
                            dojdzie jeszcze stres i właśnie myślę ,że to też może mieć związek z nerwami .
                            Musisz zlokalizować od czego masz wzdęty brzuch .
                            Z gardłem nie mogę Ci doradzić bo przy tych moich atakach mnie nie boli .




                        • blondi82100 Re: Duszność... 25.07.07, 18:39
                          Ja również mam to samo,leczę się drugi miesiąc,nie mogę wziąć głębokiego
                          oddechu,tak do końca,coś mi tam przeszkadza w płucach,poza tym też mam uczucie
                          zatkanego nosa,a do tego jakby ból zatok.A poza tym,to nie ma takiej
                          rzeczy,która mi się nie dzieje.Niestety jest tego coraz więcej,a nie mniej...sad
                      • nataszkam Re: Duszność... 27.05.07, 19:35
                        geodeta_31 napisał:

                        > A generalnie po 4,5 miesiąca leczenia wreszcie drgnęło w dobrą stronę smile

                        Marcin, trzymam kciuki smile Oby następna Twoja informacja w tym wątku była
                        równie pomyślna, czego Ci bardzo życzę smile

                        Co do duszności- temat jest mi -przynajmniej na razie- zupełnie obcy i nic Ci
                        nie poradzę sad
                        • dx771 Re: Duszność... 27.05.07, 19:58
                          Olejek miętowy:

                          posmarować sobie w nosku i lepiej się oddycha. Pomaga też trochę na bolącą głowę
                          - Pisze co smarować.
                          Też można stosować wewnętrznie, a Dziubolek wraz z maścią kamforową i chyba
                          wazeliną stosowała na bolące stawy.

                          DX
                          • jmgpk6 Re: Duszność... 27.05.07, 22:02
                            Jeżeli duszność objawia się postaci astmy-tzn.świszczy-piszczy w oskrzelach,to
                            może być wynikiem rozległej kandydozy.Jeżeli duszność jest "bez efektów
                            dżwiękowych" to może wynika z zakłócenia przez bb. działania tarczycy? jmgpk6
                            • geodeta_31 Pogorszenie po lepszym okresie 29.05.07, 15:39
                              Nawiążę jeszcze do duszności na wstępie. jmgpk6 - moje duszności są
                              definitywnie bez świszczenia z oskrzeli. Nie wiem co to oznacza, z tarczycą
                              nigdy nie miałem żadnych problemów...

                              Ostatnie 10 dni czułem się naprawde nieźle. Popracowałem sobie tak jak kiedyś,
                              nie bolała mni egłowa, moglem sie skupić na kilku rzeczach na raz. Fajnie bylo.
                              No wlaśnie: było. 4 dni temu przed wyjazdem do Krakowa na wizytę, w związku z
                              tym że czułem sie dobrze, położylem się spać po północy. Budzik nastawiony na
                              5.30 więc zostało mi około 4 godzin snu. Okolo 2.30 włączył mi sie bez powodu
                              alarm, więc zestresowałem sie solidnie (pomijając oczywiście ryk alarmu i
                              dziecka sad i serce mało mi nie wyskoczylo przez godzinę. Kiedy juz znów
                              usypiałem, alarm zafundował mi powtórkę z rozrywki o 3.30 i nie usnąłem juz do
                              5.30. Potem przejechałem jako kierowca 800 km do Krakowa i z powrotem. Od
                              tamtego czasu nie mogę sie pozbierać a tak juz było sympatycznie! Myślę, że
                              pogorszenie spowodował stres i zmęczenie totalne. W każdym razie komplet
                              objawow z powrotem u mnie wystapił.
                              Leczenie na ten miesiąc:
                              Duomox - 3x2 gramy dziennie przez caly czas
                              Klabax - od 2x500 mg do 2x100 mg dziennie przez cały czas
                              Tinidazol - 3x500 mg dziennie przez pierwsze 10 dni
                              Witamina C - do 6 gram dziennie zamiast Viregyt K
                              • geodeta_31 Samopoczucie rano i wieczorem 03.06.07, 11:28
                                Czy też macie gorsze rano niż wieczorem? U mnie od dawna tak jest i ciekawi
                                mnie czy wraz z coraz dłuższym leczeniem to ustąpi czy zawsze po wstaniu do
                                południa będę rozjechany?
                                • franiolek1 Re: Samopoczucie rano i wieczorem 03.06.07, 11:53
                                  Jestem rozjechana smile od rana do ok 15-tej. Potem zaczynam funkcjonowac.
                                  Wieczorem, pomimo zmeczenia, czuje sie lepiej. Po roku leczenia!
                                  • geodeta_31 Re: Samopoczucie rano i wieczorem 03.06.07, 16:56
                                    To identycznie jak ja w takim razie, ale niestety są też dni że od rana do nocy
                                    jest do bani. Po prostu wiem, że jak wstanę i bardzo pieką mnie oczy i mam
                                    totalnie miękkie nogi, to cały dzień będzie nieciekawy. Generalnie u mnie od 3
                                    miesięcy co 4 tygodnie totalne pogorszenie (mogę zegarek ustawiać). Pomiędzy
                                    zdarzają się całkiem fajne dni - ostatnio nawet chyba z 7 czy 8 ich było...
                                • gosia448 Re: Samopoczucie rano i wieczorem 21.08.07, 23:31
                                  Witam,
                                  rano zawsze czuję się dużo gorzej. Dopiero około południa jakoś da
                                  się żyć. Doszło do tego, że boję się zasnąć, bo nie wiem w jakim
                                  stanie obudzę się rano. Pracuję zawodowo i nigdy nie jestem pewna
                                  czy przeżyję podróż i dotrę do pracy. I tak co dnia. Są dni, że nie
                                  wytrzymuję ciągłej udręki i mam ochotę skończyć ze sobą. Dużo robię
                                  aby być w formie(masaże, medycyna alternatywna-alveo, liść oliwny
                                  itp., joga, tai chi), a ta przeklęta bakteria nie daje mi szans na
                                  powrót do zdrowia. Reumatolodzy stwierdzili zapalenie wielomięśniowe
                                  z autoagresji jako następstwo boreliozy. Na razie po 2 miesięcznych
                                  kuracjach unidoxem włączono mi "leczenie" Metypredem 16mg/dobę
                                  (steryd). Nie wiem czy to dobrze. Zmniejsza tylko ból mięśni i
                                  pozwala jakoś funkcjonować. Pozdrawiam.
                              • nataszkam Re: Pogorszenie po lepszym okresie 04.06.07, 19:10

                                geodeta_31 napisał:
                                > Witamina C - do 6 gram dziennie


                                „Ekstrakt z pestek grejpfruta i niektóre inne substancje, zawierające witaminę
                                C, mogą przeszkadzać w penetrowaniu tkanek przez antybiotyki, co zmniejsza ich
                                efektywność. Należy brać jak najmniej nieistotnych suplementów – trzeba
                                skonsultować się z lekarzem, posiadającym wiedzę o odpowiednim odżywianiu.
                                Suplementy należy brać w zupełnie innych godzinach niż antybiotyki.”
                                To ze strony Tosho:
                                www.borelioza.itr.pl/page16.html
                                Chyba jednak musimy uważać na tę witaminkę...
                                • baska192 Geodeto czy wiesz,ze urywki Twojego watku 05.06.07, 21:09
                                  wydrukowali w Angorze.W numerze z data 10.06.
                                • ewax100 Re: Pogorszenie po lepszym okresie 05.06.07, 21:49
                                  Geo napisał:
                                  * straszne palenie głowy i twarzy z jednoczesnym uczuciem zimna na dloniach i
                                  stopach
                                  * momentalne pocenie się zimnym potem w chwili gorszego samopoczucia
                                  * uczucie wysokiej gorączki mimo jej braku
                                  * zdecydowane pogorszenie objawow ocznych (nadwrażliwość i męty)
                                  * szum w uszach i uczucie wylewania się wody z uszu
                                  * skrajne osłabienie, zmęczenie i bóle klatki i kręgosłupa piersiowego


                                  Ja wiem że dla każdego jego objawy sa najgorsze i nie do zniesienia.Ja
                                  opisujesz to tez długo dość jesteś chory 17 lat /ja ponad 30/.Jesli może Cie to
                                  pocieszyć to uwierz że takie objawy jak zimne stopy,męty w oczach,kłucia w
                                  oczach,skrajne osłabienie,zmęczenie,bóle w klatce piersiowej ja np.mam na
                                  codzień i gdybym je tylko miała to nie byłoby tak żle.Do tego wszystkiego
                                  dochodzi jeszcze a właściwie przedewszystkim bo to jest najgorsze -potworny ból
                                  wszystkich męsni i stawów-boli całe ciało każda jego cząsteczka.Ból niby
                                  promieniuje od kolan i stóp ale sprawia wrażenie jakbym sie rozpadała,jakby
                                  jakas siła od wewnatrz chciała mnie roznieśc.Wtedy mam przyspieszony
                                  oddech,brak tchu,jest mi tak słabo że tylko leżę i dosłownie wyję z bólu.Czuję
                                  jakbym miała goraczkę 40 st.chociaz jej nie mam.Mam dreszcze i czuję coś nie do
                                  opisania jakbym miała zemdlec czy umierać.Naprawdę nie przesadzam /opisałam to
                                  juz w watku wczesniej "siła bólu i odczucia.."Myslę że nawet taki ból jak
                                  opisuję byłby do zniesienia gdyby nie to obezwladnienie,niemoc i ta reszta bo
                                  ból jaky "paraliżował"nie tylko ciało ale i umysł-To jest koszmar
                                  Ja leczę sie dopiero 2 miesiące i wydaje mi sie ze takich dni mam coraz
                                  mniej.Wczesniej jak złapał mnie taki atak to trwał nawet i klka tygodni a
                                  ostatnio wzięłam Tramal i przeszło po 1 dniu.Jednak nadal zyję w lęku żeby to
                                  nie przyszło bo wtedy nie jestem zdolna do żadnego funkcjonowania.Nawet nie
                                  wychdzę z domu ani nie chodze po domu.Na 60 dni leczenia takich złych dni
                                  miałam 10 więc myślę że jest lepiej.Tak więc jak widzisz sa rózne objawy tej
                                  boreliozy -być może zależą od stopnia zaawasowania.Nie wiem może przeoczyłam
                                  ale Ty o bólu raczej nie piszesz.Piszesz że boli Cie w klatce piersiowej-nie
                                  wiem czy to sa podobne bóle?ja mam takie chwilowe i nie częste ale bardzo
                                  intensywbe bóle w klatce jak zakłuje np.przy schyleniu to muszę pozostac zgięta
                                  z 5 min aż przejdzie bo aż oddechu nie mogę złapać-taki ból ale to tak na
                                  marginesie.Pozdrawiam i życzę lepszego samopoczucia
                            • sankaj Re: Duszność... 22.07.07, 00:59
                              Hej Marcin smile
                              Tak wracając do duszności ....minęły ????? Jak tak to fajnie , cieszę się smile
                              Jak nie , to masz jakiś inny sposób niż ja tzn. kropelki walerianowe itp. , bo
                              mi czasami ciężko się robi i póki co nie mam innego ciekawszego pomysłu na toto,
                              jakbyś miał ciekawą sugestię chętnie bym skorzystała .
                              Pozdrawiam .
                              Gocha .
                              • geodeta_31 Re: Duszność... 22.07.07, 10:14
                                Cześć Gosia.
                                Słuchaj, ciężko mi powiedzieć z czego one wynikają i dlaczego występują jedynie
                                okresowo. Nie wiążę ich z nerwami ani jakimiś szczególnymi zdarzeniami. Po
                                prostu mam takie dni kiedy "jakby" mnie rozdyma a później przechodzi bez
                                jakiegoś szczególnego działania z mojej strony. Teraz na przykład już kawał
                                czasu nie ma śladu po dusznościach. Wątpię by były to herxy, chyba że
                                takie "kiedy im się podoba". Ale miałem duszności też przed leczeniem i to dużo
                                większe i częściej. Może to w jakiś sposób polączone jest z systemem nerwowym i
                                infekcją w nim? Ta teoria najbardziej mi pasuje...
                                Życzę Ci aby przeszły w każdym razie i nigdy nie wrócily, bo wiem co
                                przechodzisz. Pozdrawiam Cię. Marcin
    • patrycjusz1981 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 08.06.07, 21:01
      Hej
      Dzisiaj, nota bene w szpitalu, spotkałem się z Twoim artykułem w "Angorze".
      Oczy mi błysnęły, kiedy dowiedziałem się, że istnieje ktoś, kto ma podobne dolegliwości do moich. Co prawda ja dopiero zaczynam poszukiwania odnośnie mojej choroby, ale póki co marnie to wygląda. Oto dolegliwości, które nas łączą:
      -setki mętów (ponadto mam nadwrażliwą plamkę ślepą i problemy ze rozpoznawaniem przedmiotów w centralnym punkcie widzenia w mocy, bądź w miejscach zaciemnionych)
      -szum w uszach (głównie pisk, choć ostatni pojawiło się coś w rodzaju "buczenia"
      -uczucie rozrywania czaszki przez jej zawartość (głównie tył głowy, uczucie "ciężkiej głowy"

      Ponadto na udach pojawiły mi się guzki, ale jeszcze ich nie zbadałem (tłuszczaki?)
      Za kontakt z góry dziękuję, bo naprawdę nie wiem, od czego zacząć.
      • zazule Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 08.06.07, 21:19
        Witaj Patrycjuszu
        Nas tutaj są setki zeby nie napisac tysiace. Załóz swoj własny watek - bo ten
        nalezy do Geodety (Marcina)- i w nim zadawaj pytania. napewno otrzymasz pomoc.
        Witaj na forum

        pozdr i powodzenia
        zaz

        ps jak nie czytałes to przeczytaj koniecznie FAQ
        • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 09.06.07, 07:15
          Wczoraj byłem u okulisty (jednego z najlepszych w kraju - przynajmniej tak
          mówią smile w związku z moimi, wprowadzającymi mnie w niejaką trwogę, objawami ze
          sstrony oczu. Zrobił mi ze 12 badań w tym USG, trzy badania dna oka, etc. po
          czym orzekł, że mój wzrok ma 95% sprawności i jest wręcz idealny oraz że
          większość pacjentów, których leczy, oddałaby sporo za taki wzrok. Na totalne
          moje męty powiedział, że na pewno pochodzą od wielokrotnego zapalenia błony
          naczyniowej oka (wysięki do ciała szklistego). Zapytałem czy borelioza może?
          Facet potwierdził i powiedział, że jeśli leczę się odpowiedznio, nie powinno
          się pogarszać. Dobrze, że tak powiedział, ale na dzień dzisiejszy, w trakcie
          leczenia pogarsza się z dodatkowym fajnym objawem - totalnym pękaniem głowy z
          bólu. Na pozostałe objawy, czyli widoczna masa leukocytów, snow vision,
          powidoki facet stwierdził, że dobry wzrok + delikatne zmiany neuro mogą
          powodować podwyższoną wrażliwość na tego typu zjawiska endooptyczne jak to
          nazwał... Hmm, uspokoić, to mnie to uspokoiło, ale objawy dalej są i w tej
          kwestii pewnie nic się już nie zmieni (chyba że zmiany neuro się cofną).
          Potwierdziłem jedynie regułę, że w swej chorobie jesteśmy bardzo zdrowi smile

          Marcin
          • nataszkam Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.06.07, 15:26
            Marcin, a czy masz jeszcze jakąś część ciała, której przynajmniej kilkakrotnie
            nie badaliby Ci lekarze?
            tongue_out
            O tym, co Ci się dzieje z oczami, to i tak wiedziałeś przecież wcześniej- ale
            rozumiem, szukałeś potwierdzenia u lekarza smile
            Sprawdź na ulotce leków, czy któryś z nich może powodować ból głowy- np. na
            ulotce Klabaxu tak pisze i to się u mnie potwierdzało poniekąd.Jeśli masz
            pogorszenie "oczne" i ból głowy, to mozna rozważyć, czy to nie jest- dodatkowo-
            sprawka krążenia.Może Ci się nakłada kilka czynników na to wszystko.
      • geodeta_31 Patrycjusz... 08.06.07, 21:31
        ...piszesz, że rozpoczynasz wędrówki, hmmm. To dobrze bo pewnie na samym
        początku trafiłeś właściwie. Mnie trafianie zajęło 17 lat. A od jak długiego
        czasu męczysz się ze złym samopoczuciem? Kiedy zacząłeś zauważać męty? Objawy
        masz rzeczywiście podobne bardzo do moich a guzki na udach to zapewne właśnie
        tłuszczaki. Ja mam poza udami na rękach, plecach i brzuchu. Możesz napisac do
        mnie na priv? Chętnie pogadam.

        Trzymaj się.
        Marcin
        • patrycjusz1981 Re: Patrycjusz... 09.06.07, 12:38
          Dość obszernie poruszyłem wątek w wiadomości, którą Ci przesłałem (na geodeta_31@gazeta.pl).
          Kwestia tylko tego, czy tę wiadomoość odebrałeśwink
          • ewax100 Re: Patrycjusz... 09.06.07, 14:30
            Skoro Wy tez macie te guzki na udach i mety w oczach to uważacie że to od
            boreliozy?Ja jakoś dotąd nigdy tego nie wiązalam ale może?Pozdrawiam
            • dx771 Re: Patrycjusz... 11.06.07, 08:57
              Geodeto choruj "porządnie" - bo dzięki Agorze jesteś najbardziej znanym
              boreliozowiczem w Polsce (500 tys. nakładu: pewnie milion czytelników)smile
              • nataszkam Re: Patrycjusz... 11.06.07, 09:12
                DX, chyba miałeś na mysli, żeby Geodeta zdrowiał wzorowo smile
                Pewnie czytelnicy będą z zapartym tchem sledzić jego losy, więc pasowałoby, aby
                to się w miarę szybko i szczęśliwie zakończyło smile
                Choć coś mi się wydaje, że zamiast roli gwiazdy medialnej, Marcin wolałby
                jednak zdrowie odzyskać.Czego mu życzę smile
                • geodeta_31 Jaka tam gwiazda... 11.06.07, 17:12
                  nataszkam napisała:

                  "Pewnie czytelnicy będą z zapartym tchem sledzić jego losy, więc pasowałoby,
                  aby to się w miarę szybko i szczęśliwie zakończyło smile"

                  Tia, no bardzo mili jesteście jak zwykle, ale przecież to zwykły przypadek
                  zrządził, że to akurat mój wątek komuś wpadł w ręce. Przecież wątki wielu z Was
                  są ciekawsze i bardziej burzliwe. Mój jest inny chyba jedynie poprzez
                  kilkunastoletnie diagnozowanie, którego bardzo bardzo miałem dość...

                  "Choć coś mi się wydaje, że zamiast roli gwiazdy medialnej, Marcin wolałby
                  jednak zdrowie odzyskać. Czego mu życzę smile"

                  Dzięki, dzięki! Pewnie że tego sobie bardziej życzę smile Poza tym nie
                  przesadzajmy z tymi gwiazdami. Chyba żadnemu z nas nie zależy na takim
                  rozgłosie. Choć z drugiej strony, jeśli miałoby to pomóc w jakimś szczytnym
                  celu to why not? Niech piszą a właściwi niech czytają i będzie coraz lepiej...

                  U mnie nastały znów standardowo co 4 tygodnie, dobre dni. Także szaleję w
                  robocie, pracuję za trzech i mam masę siły smile Ludzie! Bierzcie antybiotyki
                  jeśli macie boreliozę!!! smile One chyba rzeczywiście pomagają smile
                  • artur737 Re: Jaka tam gwiazda... 21.06.07, 03:44
                    Tu nie chodzi o gwiazdorstwo tylko o to, ze artykule pisales, ze nic ci nie pomaga.
                    A tu jednak sie okazuje, ze pomaga, tylko trzeba dluzej leczyc.

                    Osobiscie uwazam to za wazne i ze masz obowiazek napisac list do gazety.
            • patrycjusz1981 Re: Patrycjusz... 11.06.07, 12:11
              ewax100 napisała:

              > Skoro Wy tez macie te guzki na udach i mety w oczach to uważacie że to od
              > boreliozy?Ja jakoś dotąd nigdy tego nie wiązalam ale może?Pozdrawiam


              Badania doktora Burrascano wskazują na to, że Bb może powodować powstawanie
              nabrzmiałych gruczołów (kwestia tłumaczenia, o jakie gruczoły chodzi?).
              Obecność mętów również może być wywołana przez krętki borelli. W moim przypadku
              nie pojawiały się one po gwałtownym wysiłku fizycznym, pojawiają się stale i
              sukcesywnie. I jest ich coraz więcej.
              • dx771 Re: Patrycjusz... 11.06.07, 14:18
                Dobrze Nataszkam,że zawsze wyjaśniasz co mam na myśli.
                Tworzymy duet typu: Wałęsa-Falandysz.
                Zawsze sprawdzaj co napisałemsmile

                DX
                • geodeta_31 Co z czwartkowym wyjazdem??? 20.06.07, 08:07
                  Jak w temacie z paniami z którymi sie umawiałem? Nie mam żadnego kontaktu w tej
                  sprawie a czwartek jest jutro... Na domiar złego mam straszny natłok w pracy i
                  jeśli to nieaktualne to ja też nie pojade w ten czwartek (przełożę tą wizytę).
                  Szczerze mówiąc to rozwiązanie najbardziej by mi pasowało. Prosze o kontakt
                  zainteresowane osoby.

                  Marcin
                  • geodeta_31 Standardowy, obrzydliwy herx... 30.06.07, 18:11
                    ... comiesięczny w dodatku odbiera mi chęć do życia od kilku dni. Ale kurcze
                    między nimi jest naprawdę fajnie. Dalej lecę 3x2 gramy Duomoxu, 2x0,5 grama
                    Klabaxu i 10 dni Tinidazolu 3x0,5 grama. Za trzy tygodnie wleję sobie trochę
                    Biotraxonu i wogóle stanę się już zombie i terminatorem po połowie smile
                    • fikemola Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 12:35
                      Trzymaj się Marcin!
                      smile))
                      • kea7 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 15:23
                        Czymaj się Marcin!!! smile))
                        • geodeta_31 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 19:09
                          Dziękuję za miłe slowa. Dziś niestety znów musiałem gnać do roboty z kamieniem
                          na klatce i glutem potwornym w gardle, którego wogole nie da się odchrzaknąć.
                          Ale nie daję się; wytrzymałem 9 godzin tongue_out. Mam nadzieję, że minie jak od 2
                          miesięcy, po około tygodniu...
                          • yvonne99 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 22:23
                            Ale jestes dzielny!!!
                            Mam do Ciebie pytanie:okresowo pogarsza mi sie wzok(szczegolnie widzenie w
                            jednym oku) ale okulista niczego nie widzi. Co to znaczy "męty" i zmętnienie-
                            czy to diagnozowal okulista (zmętnienie)? Pozdrawiam serdecznie! Iwona
                            • stachenka Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 02.07.07, 01:22
                              Odpowiem za Geodetę wink
                              Męty to takie specyficzne obiekty pływające przed oczami. Wyglądają jak komórki
                              pod mikroskopem. Najwyraźniej widać je na jasnych gładkich powierzchniach (np.
                              biała ściana, bezchmurne niebo).

                              Okulista podczas standardowego oglądania dna oka w ciemni może zauważyć duże
                              męty-kłębki (takie to wyglądają jak - za przeproszeniem - gluty), ale nie musi.
                              Generalnie okuliści mają o mętach takie pojęcie jak zakaźnicy o boreliozie. I
                              podobnie je leczą, tzn. nie leczą.

                              Męty raczej nie występują okresowo. Jak się taki przypałęta to na amen.
                              • geodeta_31 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 02.07.07, 09:06
                                Nic dodać nic ująć Stachenka smile Może tylko tyle, że lekarz jest w stanie
                                zobaczyć je dopiero wtedy gdy dla nas to już jest "mętowa" tragedia. U mnie
                                mimo iż mam całe oczy mętów i stan systematycznie się pogarsza, lekarze ledwo
                                co widza w moich oczach i każda wizyta u okulisty z reguły kończy się
                                stwierdzeniem: "Panie, 95 % moich pacjentów chciałoby mieć wzrok taki jak
                                pan..." Cóż to prawda. Najczęściej widze ostro (pomijając ten tydzień w
                                miesiącu w którym akurat jestem smile i jestem w stanie przeczytać najmniejsze
                                literki na tablicach u okulistów, ale mam tony mętów (właściwie zmętniałe juz
                                chyba całe ciało szkliste), widze pływające leukocyty i mam powidoki. Dziękuje
                                za taki dobry wzrok. Wytłumaczeniem tego ma niby byc jakiś stan infekcyjno-
                                zapalny w obrębie mózgu, który powoduje moja nadwrażliwość na w/w objawy. A
                                objawy te ponoć wystepuja u wiekszości z nas tylko nie widzą ich wszyscy tongue_out

                                Marcin
                                • geodeta_31 Suchość w gębie 02.07.07, 10:26
                                  Jak sobie z nią radzicie? Klabax czy Duomox ja powoduje? Do tego gorycz
                                  straszliwa. Help! Chodze z wywieszonym jęzorem bo jest mocno niesmaczny smile
                                  • yvonne99 Re: Suchość w gębie 02.07.07, 17:05
                                    Dzieki za odpowiedz! Ja tez widze jakies...moj lekarz to nazywa:"zwykłe
                                    mroczki"-i mowi,ze nic sie nie da z nimi zrobic a wzrok...mam wybitny.
                                    Pozdrawiam, I.
                                    • geodeta_31 Po urlopie 21.07.07, 22:04
                                      wpadłem dzisiaj na komputer żeby poczytać porządnie (na komórce słabo się
                                      czyta smile i coś napisać. Jeśli chodzi o leczenie i samopoczucie to mam
                                      wrażenie, że w moim przypadku drugi miesiąc Duomoxu i Klabaxu z Tindazolem nie
                                      był zbyt udanym leczeniem. Mam odczucia takie, że stanąłem na pewnym poziomie i
                                      nic już od kilku tygodni sie nie dzieje. Nie oznacza to bynajmniej, że stanąłem
                                      na złym poziomie smile Sampopoczucie mam w miarę dobre z jednodniowymi jazdami,
                                      ale po sporych wysiłkach. Pół roku temu nie uwierzyłbym, że jeszcze będę się
                                      tak czuł a teraz chciałbym lepiej! Ale pewnie każdy z nas tak ma lub będzie
                                      miał bo powolne zmiany na lepsze są niestety wpisane na stałe w tą chorobę.
                                      Niestety rozluźniłem się jeśli chodzi o dietę na wakacjach i prawdopodobnie
                                      zaczynam mieć efekty tych nadużyć. Otóż dziwnie boli mnie brzuch. Nie jest to
                                      zwykły ból jaki miewałem do tej pory. To jak boląca czasem skóra na brzuchu +
                                      całodzienne "czucie" brzucha. Mam to od 2 dni i cały czas jadę z antybiotykami
                                      nie mając ochoty przeszkadzać dr. Beacie takimi bzdurami. A może to coś
                                      poważnego? Proszę o rady doświadczonym brzucho-forumowiczów...
                                      W przyszłym miesiącu wezmę dożylnie Biotrakson. Chyba nadszedł czas smile
                                      • geodeta_31 Ciekawy link 21.07.07, 22:15
                                        Niestety jedynie dla anglojęzycznych forumowiczów. Być może funkcjonuje on
                                        gdzieś tutaj już od dawna, ja jednakże znalazłem go niedawno i bardzo mnie
                                        zaciekawił. Zaciekawił mnie bo jest w nim wszystko wyłożone kawa na ławę co i
                                        jak jest z naszą chorobą, bakteriami borelii jeszcze kilkoma innymi sprawami.
                                        Wszystko poparte badaniami i stosownymi pracami naukowymi. Wydaje mi sie, że z
                                        powodzeniem można dawać do przeczytania niedouczonym lekarzom w naszym kraju.
                                        To link:
                                        www.wildernetwork.org/complexities_of_Lyme.html
                                        Na dole kilka kolejnych stronek, które nalezy otworzyć w przypadku
                                        zainteresowania całym artykułem. Jest tez sporo ciekawych informacji na tematy
                                        koinfekcji.
                                        Dobrze według mnie wyjaśniona jest konieczność stosowania długiej
                                        antybiotykoterapii. Chodzi oczywiście o kwestię "reprodukowania" się bakterii;
                                        standardowo dla streptokoków np co około 20 min a przy borelii 12-24 godziny. A
                                        że antybiotyki działają właściwie jedynie właśnie w momencie reprodukcji to
                                        stąd czas 10-14 dni przy "standardowych" infekcjach bakteryjnych wydłuża się do
                                        około 18 miesięcy przy borelii. No coś w tym stylu w każdym razie. Poczytajcie -
                                        naprawdę dobrze wyjaśnione mechanizmy...
                                        • nataszkam Re: Ciekawy link 21.07.07, 22:25
                                          hehe, Marcin- ten tekst, ptrzetłumaczony na polski, jest od bardzo dawna
                                          dostępny w zgoorkowej gazetce tongue_out
                                          www.gazetka.waw.pl
                                          W dziale ZDROPWIE smile
                                          • geodeta_31 Re: Ciekawy link 21.07.07, 22:29
                                            He, he domyślałem się tego oczywiście, iż niemożliwym jest by było inaczej. Nie
                                            zmienia to jednak tego, iż jest niezmiernie ciekawy, prawda? Będzie
                                            dla "świeższych" niż my Nataszkam tongue_out
                                      • nataszkam Re: Po urlopie 22.07.07, 11:37
                                        A w sprawie brzucha...
                                        Dwa miechy na klabaxie- a jak próby wątrobowe? Bo jeśli ich dawno nie robiłeś,
                                        to lepiej sprawdź. To niefajne "czucie" brzucha moze świadczyć np. o problamch
                                        z wątrobą... Obyś nie musiał pójść w moje ślady i przerywać abaxów.
                                        • geodeta_31 Re: Po urlopie 22.07.07, 19:38
                                          Nio, nio koleżanko smile Zawsze coś dobrego mi chcesz zaserwować tongue_out Ale w tym
                                          przypadku niestety możesz mieć rację. Tym bardziej, że te delikatne bóle
                                          nasilają się po posiłkach też i jakichkolwiek "przegryzkach". W związku z
                                          wizytą we wtorek, pedałuję na badanka jutro z rana. Po południu poznam straszną
                                          prawdę o swojej wątrobie. Brrr...
                                          • nataszkam Re: Po urlopie 22.07.07, 19:59
                                            Nie zakładaj od razu czarnego scenariusza smile
                                            Bo to zapewne tylko skutki obżarstwa urlopowego smile
                                            • geodeta_31 Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 08:19
                                              Witam.
                                              Tak się przedstawia moje leczenie na kolejne 45 dni:
                                              - Bitrakson 2g x 45 dni
                                              - Azitrox 0,5g x 45 dni
                                              - Tinidazol 0,75g x 15 dni, 15 dni przerwy i kolejne 15 dni leku
                                              - Viregyt K
                                              Po tym zestawie padła propozycja włączenia leczenia Babeszjozy i Bartonellozy
                                              pomimo ujemnych wyników z racji niezadowalających efektów leczenia...
                                              Zapewne więc włączę takie leczenie.

                                              Marcin
                                              • geodeta_31 Neuro B-12? 25.07.07, 12:26
                                                www.immunesupport.com/shop/product.cfm/product__code/P279/B1/EM072507F
                                                * maksymalizuje "jasność" myślenia, umysłu
                                                * wspomaga leczenie mózgu i rdzenia kręgowego
                                                * łatwo przyswajalna
                                                * bardzo dobry środek detoksyfikujący układ nerwowy, mózg
                                                Może byłoby niezłe dla ludzi z neuroBb?
                                              • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 12:38
                                                Bardzo dobry zestaw na borrelie.

                                                Jesli chcesz leczyc na koinfekcje to zaczyna sie od Babeszjozy.
                                                Przed wlaczeniem lekow na koinfekcje sprawdz wazna rzecz: interakcje z innymi
                                                lekami. (Np. rownoczesne leczenie babs i bartonellozy odpada, poniewaz
                                                ryfampicyna obniza skutecznosc malaronu)

                                                Co zamiezasz wziasc na Babs?
                                                Mysle, ze dobrym wyborem jest malarone + azitrox + do tego po pewnym czasie
                                                artemisinin.
                                                Na Lymenecie chwala sobie ten artemisinin. Czesc osob jest wrecz pewna , ze
                                                dziala rowniez na borrelie, choc glowne dzialanie jest oczywiscie przeciw
                                                pierwotniakom.
                                                Takie leczenie tez nie jest takie oczywiste. Brak poczatkowej reakcji na leki
                                                nie wyklucza pierwotniaka. Groovy2 z Lymenetu zaczal miec reakcje herxa dopiero
                                                w 4 miesiacu leczenia Babs.

                                                Malarone jest bardzo drogi. Jedno opakowanie ok. 200 zl
                                                Przy dawkowaniu 4 tabletki dziennie starcza tylko na 3 dni.

                                                Zbadaj sobie rowniez chlamydie i mykoplazmy. Ja dzisiaj badalem mykoplazmy.
                                                Wynik za ilestam dni.
                                                • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 13:04
                                                  Dzięki Tosho za sugestie.
                                                  Czytam też sporo na Lymenecie o koinfekcjach i zanim wprowadzę jeszcze niejedna
                                                  nocka przede mną smile Ale sądzę, że bez tego, zbyt daleko nie zajdę. Dostalem
                                                  propozycję Rifampicyny z Tetracykliną, hmmm. Azitrox, jak wynika z obserwacji
                                                  moich i lekarza, jest jedynym chyba jak na razie lekiem, ktory przyblizył mnie
                                                  troszkę do normalności stąd wprowadzenie go na dlużej teraz z Biotraksonem.
                                                  Malarone mówisz. Czy on jest dostepny w Polsce? W oryginale czy zamienniki są
                                                  jakieś? Cena jest rzeczywiście zaporowa, a myślałem że Biotrakson jest drogi :-
                                                  / Nie ważne, jesli trzeba będzie, będę brał Malarone.
                                                  Chlamydie i mykoplazmy badałem, ale w świetle prób leczenia koinfekcji chyba
                                                  zrobie to jeszcze raz. Badałeś jakimś standardowym testem czy robiłeś PCR-y?
                                                  Jakiś dobry LAB?

                                                  Dziś daję odpocząć brzuchowi, bo mam jakieś dziwne kłucia, wzdęcia i boleści.
                                                  Wyniki badań względnie dobre...

                                                  Marcin
                                                  • geodeta_31 Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 13:21
                                                    ...którego stan jest totalnie beznadziejny. I bardzo chętnie usłyszę sugestie
                                                    od Was co i jak można spróbować zrobić.
                                                    Człowiek generalnie jest dla mnie osobą obcą, ale poprzez rodzinę dowiedziałem
                                                    sie co i jak. Ma diagnozę stwardnienie rozsiane od 92 roku, jest a właściwie
                                                    był weterynarzem. Sprawa ciągnie się właśnie od 92 roku do teraz i jest coraz
                                                    gorzej. W grudniu zeszłego roku pierwszy zawał z wieloma powikłaniami. Siedząc
                                                    w poczekalni w Krakowie, czytałem karty ze szpitali i przeczytałem, że przed
                                                    zawałem człowiek miał podawany Biofuroksym i Metronidazol na zapalenia płuc i
                                                    pojawiła sie cytuję: "zmiana o charakterze rumieniowatym na prawym podudziu" na
                                                    która to zmianę podano mu okłady z sody... Żadnych badań w kierunku Bb,
                                                    rezonansy robione w latach 90, dwa - opis drobne ogniska demielnizacji w obu
                                                    półkulach mózgu. W kwietniu - drugi zawał. Na dzien dzisiejszy człowiek jest
                                                    warzywem. Nie wychodzi i nie wynoszą go z domu, ma niedowład wszystkich
                                                    kończyn. Bierze dziesiątki leków na wiele schorzen które już teraz ma poza
                                                    zapewne Bb czy SM. Co sądzicie? Jest sens PCR-a? Czy spróbowac coś podać? Jakie
                                                    dawki po 2 zawałach? Czy taka próba nie wyśle go na tamaten świat? Prowadzi go
                                                    teraz lekarz rodzinny ale wiecie jakie to prowadzenie... Dam głowę że ta zmiana
                                                    to po prostu rumień - i ten weterynarz, ehh. Dużo wątpliwości, co robić? On
                                                    chyba po prostu umiera na boreliozę...

                                                    Marcin
                                                  • franiolek1 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 18:45
                                                    W takim stanie to trzeba uwazac...sam zreszta wiesz.
                                                    Czy wiesz jakie ten pan teraz ma leki? A czy rodzina zauwazyla cos po podaniu
                                                    antybiotykow, oprocz rumienia zapisanego w karcie?
                                                    Ile ten pan ma lat? Co mysli o bb jego rodzina?
                                                    Wielu jest chorych wsrod weterynarzy....
                                                    Mnie sie wydaje, ze zawsze warto ratowac, ale trzeba to robic bardzo madrze i
                                                    pod nadzorem lekarza. To koronkowa robota. Czy jego rodzinny to tez Twoj
                                                    lekarz? Chyba nie...
                                                    Serce sie kraje gdy sie czyta taka historie....i chyle czola wirtualnie przed
                                                    Arturem, dzieki ktoremu to forum powstalo i dzieki, ktoremu nie bedziemy w
                                                    takim stanie jak ten pan.
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 22:10
                                                    Hej Fran...
                                                    Stan jest ciężki dlatego sądzę, że bezwzględny jest tutaj udział lekarza
                                                    rodzinnego. Przed chwilą rozmawiałem z żoną tego człowieka i okazało się, że
                                                    rodzinny chętnie go będzie monitorował podczas ewentualnego leczenia. Także
                                                    jestem pod wielkim wrażeniem. O lekach dowiem się niedługo, myślę że jutro,
                                                    więc napiszę w tej sprawie. Lat ma 53 w tej chwili a rodzina o Bb, cóż otwieram
                                                    im oczy. Są przerażeni, że przez tyle lat nikt nie zrobił mu nawet Elisy a
                                                    okładano mu rumienie sodą! Masz oczywiście rację z tą koronkową robotą i będzie
                                                    taki nadzór o jakim piszesz. Ale w tym przypadku nie wytrzymam chyba i jeśli
                                                    człowiek się "poprawi" to chyba rzeczywiście będzie kilka spraw w sądzie. No
                                                    wyobraź sobie; wszystko czarno na białym w kartach ze szpitali - od 92 roku SM,
                                                    soda na rumienie, nie robią testów!!! No po prostu nic tylko robic precedens!!!
                                                    Eh, zobaczymy czy damy radę mu pomóc. Przecież to nie jest wiek na umieranie,
                                                    ludzie...

                                                    Marcin
                                                  • ccicci Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 22.08.07, 13:15
                                                    I co z tym facetem?
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 22.08.07, 13:57
                                                    ccicci napisała:

                                                    > I co z tym facetem?

                                                    Jest po badaniu w Poznaniu. Ma dodatniego PCR-a i z tego co wiem był
                                                    już też z żoną w Krakowie na wizycie. Nie znam na tą chwilę wyników
                                                    rozmowy ale przypuszczam, że może być tylko jeden; leczenie. Tak jak
                                                    już wczesniej pisałem, jego diagnozą było SM od kilkunastu lat...
                                                  • nataszkam Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 17.09.07, 18:40
                                                    Geo, mam nadzieję, że kiedy herx Ci odpuści, to napiszesz ciąg
                                                    dalszy historii tego pana. Bo to może być bardzo interesujące i
                                                    pouczające.
                                                  • fikemola Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 16.11.07, 19:01
                                                    Czy wiadomo coś o tym panu? daje radę z leczeniem?, bo przecież był
                                                    w strasznym stanie...
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 17.11.07, 11:39
                                                    Hej
                                                    To prawda. Stan był straszny. Wciąż nie jest dobry ale nie jest juz
                                                    tak beznadziejny jak przed leczeniem. Ostatnio rozmawiałem z Adamem
                                                    kiedy jechał na wizyte do Beaty ze 3 tygodnie temu. To był pierwszy
                                                    raz od bardzo dawna kiedy jechał taki kawał drogi normalnie jako
                                                    pasażer siedząc a nie pół leżąc i mdlejąc z bólu i osłabienia. Był
                                                    bardzo zadowolony co dało sie wyczuć z rozmowy. Także nastapiła
                                                    zmiana z cżłowieka leżącego z odleżynami i właściwie niekontaktowego
                                                    na faceta, ktory jeździ do Krakowa i rozmawia przez telefon...
                                                    Jestem naprawde zadowolony z jego postępów. Geo.
                                                  • geodeta_31 Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 10:19
                                                    ... jakims masywnym zapewne, ktory wytwarza się w mojej głowie na
                                                    zestawie tetracyklina, ryfampicyna i azitrox. Łeb jak z waty, czuje
                                                    jak podnosi mi sie kopuła, ledwo widzę, wszystko wiruje przed
                                                    oczyma, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, zimne ręce i nogi!
                                                    Co robić? Musze to jakoś opanować bo nie wiem ile jeszcze wytrzymam
                                                    a nie za bardzo wiem jak. Aspiryna z wit. C nie pomaga na to. Bardzo
                                                    prosze o pomysły. Czym szybciej tym lepiej!!!
                                                  • zazule Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 13:55
                                                    Marcin ja Mysle ze to od Cpn mimo wszysko masz - Ja po 8 miesiacach
                                                    leczenia cpn po dodaniu ryfampicyny czułam sie koszmarnie.
                                                    Bartonelle tez mam i w miescach związanych z infekcja bartonelle
                                                    herxuje b dielkatnie to raczej herksiki.

                                                    Mozesz ratować sie benadrylem ( jedyny lek w Polsce to Apap Noc,
                                                    który go zawiera) bierzez conajmnie 30 min przed anybiotykiem.
                                                    'Oral Benadryl (diphenhydramine, 50 mg) at least 30 min before
                                                    antibiotics"

                                                    Generalnie masz b mocny zestaw na cpn i mkoplasmy jak Twoim problem
                                                    jest faktycznie cpn.mykoplsmy to raczej sie nie spodzeiwaj poprawy
                                                    po kilku dniach.
                                                    Uwazaj na porfiryny w razie czego.
                                                    Ja bedziesz miał dosc to obniż dawke ryfampicyny 300mg tez przez
                                                    jakis czasmoze byc ( jak masz 600mg) wiekszosc lekrzy daje naiperw
                                                    300 mg zeby zobaczyc czy pacjent nie odleci zabardzo.
                                                    pozdr
                                                    zaz
                                                  • geodeta_31 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 14:27
                                                    Cześć Zaz.
                                                    Nie wiem czy mam czy nie mam jednego i drugiego. Nigdy nie wyszło w
                                                    badaniach. Dziękuje ci za wszelkie sugestie, jednakże powiedz jesli
                                                    wiesz jak sie ma zwiększanie toksyczności przez APAP ryfampicyny na
                                                    wątrobę? Moja nie jest zbyt fajna i troche sie boję. Z drugiej
                                                    strony mam juz dość stanów w których ostatnio jestem permanentnie.
                                                    Wykancza mnie to!
                                                  • mea_51 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 16:04
                                                    Hej marcin! Nie wiem jak to może czareagować być z taką ilością
                                                    antybiotyków,jakie bierzesz. Moja glowa poprawiala sie nieco po kuracji
                                                    aspirynowej /stosuje to zreszta do dziś / aspiryna 1000mg - solo- bez dodatkow /
                                                    3 x dziennie a w stanach tragicznych brałam uderzeniowo 1000 mg i co 4- 6 godzin
                                                    750 mg . Ale ,jak powtarzam , był to mój jedyny lek ! I moja watroba radziła
                                                    sobie doskonale. Przy takiej ilości specyfików może wystapić jakaś
                                                    nieprzewidziana reakcja.Koniecznie zapytaj lekarza !!! Może coś zmodyfikuje. W
                                                    każdym razie do dzisiaj nie zażywam żadnych środków przeciwbólowych 'wszystkie
                                                    bóle traktuję aspiryną.Ona rozszerza naczynia krwionośne i zawsze złagodzi ból,
                                                    pieczenie i takie tam inne /przynajmniej u mnie /.Pozdrawiam
                                                    mea_51
                                                  • geodeta_31 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 19:47
                                                    Elo Mea.
                                                  • geodeta_31 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 19:53
                                                    Elo Mea.
                                                    Słuchaj, ja Ciebie totalnie podziwiam. Słuchałem Cię w Jaworkach z
                                                    otwartym otworem gębowym i byłem w szoku jaka jesteś dzielna przez
                                                    te wszystkie lata. Hmm, ja taki dzielny nie jestem szczególnie gdy
                                                    moje samopoczucie siega dna i mam nieodparte wrazenie, że to co
                                                    robie przybliza mnie nieuchronnie do tego od czego wszyscy pragniemy
                                                    uciec. A przeciez robie to by poczuc sie lepiej! Nic z tego. Cos co
                                                    siedzi we mnie tak latwo nie chce sie ze mną rozstac. Tez od 3 dni
                                                    próbuje wlasnie z aspiryną i witaminą C. Moze dzis nastapił przełom
                                                    bo przed chwilą poszedłem nawet z synkiem do marketu i było znośnie.
                                                    Wydaje mi się, że troszkę pokołkuję się aspiryną i wit. C właśnie,
                                                    może to mnie troszke wyprostuje bo ostatnio to juz panika mnie
                                                    ogarniała zupełna. Jutro zrobie badania kontrolne, może coś tu sie
                                                    znowu popsuło? zmniejsze tez na kilka dni dawkę leków...
                                                    Pozdrawiam Geo.
                                                  • kwiat.wisni Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 19:56
                                                    Moim zdaniem masz o jeden antybiotyk za dużo. Radzę uważać.
                                                  • mea_51 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 30.11.07, 16:33
                                                    Hej Marcin! Napisałam wczoraj taka epistołę, ze kiedy ją chcialam wysłać,
                                                    bezduszny komputer powiedział mi " twoja sesja skończyła się! " i nawet nie
                                                    mogłam go za to świństwo zwymyślać ! Chcialam sprostować o tej mojej dzielności
                                                    -to nie tak do końca , często łamię się, ale jeszcze jakoś plątam się po tym
                                                    świecie - widać jestem jeszcze tu potrzebna.A tak serio, to chcialam Ci
                                                    napisać,że taka końska dawka aspiryny z reguły pomaga mi juz w pierwszym dniu i
                                                    potem nie zmniejszam dawki, ale wydłużam przerwy między zażywaniem. Mała dawka
                                                    /500 mg/ nie poprawia mojego wcale. Pozdrawiam smile
                                                    mea_51
                                                  • mea_51 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 30.11.07, 16:34
                                                    mojego samopoczucia oczywiscie!
                                                  • zazule Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 30.11.07, 17:51
                                                    Marcin poczytaj, zobacz co sie dziej z ludźmi chorymi na CPN, nadpay
                                                    panik i niepokoju to norma, moze byc porfyria ale nie koniecznie -
                                                    tez toksyny.
                                                    www.cpnhelp.org/anxiety
                                                    na stronie jest wyszukiwarka znjadziesz więcej jak wpiszesz panic
                                                    albo anxiety

                                                    Pamietam co sie działo ze mną, miałm wrazenie ze moj układ nerwowy
                                                    eksploduje - stany napiecia psychicznego były nie do wytrzymania.
                                                    Normalnie jetem opanowaną osobąsmile

                                                    wiem ze dostałes mojego maila.
                                                    Mysle ze narazie nie pwoinenes myslec o tym wszyskim tylko sie
                                                    leczyc i czekac.
                                                    Ja robie tak ze wyznaczam sobie daty np pieć miesiecy leczenia na
                                                    danym zestawie zeby podjac jakąkolwiek następną decyzje.

                                                    Trzymaj sie i spokojnie bez nerwów.
                                                    pozdro zaz
                                                  • predrak Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 17.05.08, 16:15
                                                    No wiesz ja też mam wypis ze szpitala stwardnienie rozsiane, ale mam
                                                    też wypis zmiany zapalno demielizacyjne w przebiegu boreliozy z
                                                    Lyme, a na domiar wszystkiego mam z tego samego szpitala wypis
                                                    pacjęt przyjęty celem zróżnicowania SM czy borelioza i potwierdzenie
                                                    SM a za 6 mies. wykluczenie SM a potwierdzenie boreliozy. Kuć żelazo
                                                    i dociekać większej liczby badań.
                                                  • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 13:24
                                                    Ja tez czytam Lymenet.
                                                    Wyglada na to, ze najlepsze efekty leczenia maja ci co lecza tez koinfekcje.

                                                    Malarone jest w Polsce. Nie ma zamiennikow.

                                                    Mykoplazmy i chlamydie badalem w www.diag.pl
                                                    Badanie standardowe na przeciwciala.
                                                  • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 14:26
                                                    Marcin, powiedz rodzinie tego weterynarza zeby zrobili mu te badania WB i PCR na
                                                    borelioze.
                                                    Jezeli mieszka w miescie w ktorym wykonuja te badania to najlepiej aby go tam
                                                    zawiezli.
                                                    Jesli nie, to niech pielegniarka przyjdzie do domu i pobierze krew.
                                                • nataszkam Tosho 25.07.07, 18:33
                                                  A co u Ciebie z pierwotniakami? Podciągnęłam Ci parę dni temu Twój wątek, ale
                                                  nic w nim nie napisałeś:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=65484770




                                              • anna.zyg Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 23:20
                                                mam ten sam zestaw. Ciekawe jak to będzie...
                                                • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 07:09
                                                  Nie wiem Aniu i na razie nie chcę chyba wiedzieć uncertain Po dwutygodniowym urlopie
                                                  czułem się jak młody Bóg. Wystarczyło że wróciłem do miasta, zadzwoniło około
                                                  39 osób ze swoimi pseudo problemami zawodowymi czym sie oczywiście przejąłem i
                                                  zestresowałem. W związku z tym cały poniedziałek jeździłem w korkach na
                                                  skuterze i załatwiałem sprawy. We wtorek przejechalem 700 kilometrów do grodu
                                                  Kraka i z powrotem i od 2 dni czuje sie jakby mnie obcy kilka razy przez
                                                  gwiezdne wrota przeciągneli uncertain Odstawiłem leki ale nic nie przechodzi,
                                                  przynajmniej nie rano. O 3 w nocy walenie serca i brak snu przez 3 godziny,
                                                  całe dwa dni sztywny cały kręgosłup, bolące mięśnie, osłabienie i zawroty głowy
                                                  totalne. Aż strach wyjść z domu. Nie wiem co to jest. Jakiś przeleżały herx czy
                                                  reakcja na stres i zmęczenie?
                                                  • anna.zyg Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 08:38
                                                    Wiesz u mnie jest podobnie. Mialam tez 2 tygodnie urlopu i bylo nad wyraz dobrze. Juz myslalam ze choroba mija. A teraz... szkoda gadac uncertain. Wczoraj po powrocie z krakowa mialam wrazenie jakby klatka piersiowa mi sie rozrywala, nie moglam zlapac tchu a nie wiem juz czy to herx. Juz nic nie wiem i to jest najgorsze uncertain. A stresuje się niesamowicie tym wszystkim i kilkoma innymi rzeczami. I tak mysle kiedy zaczac te wlewy bo chyba będzie cięzko przez to wszystko przejsc.... buuu juz nie moge sad crying.
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 09:20
                                                    Czyli wychodziłoby z tego, że rzeczywiście stres i zmęczenie odgrywa dość
                                                    znaczącą rolę w naszym samopoczuciu uncertain Hmm, tylko co z tym zrobić? Ja jeszcze
                                                    nie jestem gotów by wyprowadzić sie na pustynie Gobi karmic surykatki. Musze
                                                    wykształcić dziecko, dokończyć dom, no każdy chyba ma coś w życiu do roboty!
                                                    Czy jest ktoś może kto za główne zajęcie traktuje nie stresowanie się? Chętnie
                                                    pogadam na ten temat!!!

                                                    Marcin
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 19:01
                                                    Święta racja - trudne jest się nie stresować, każdego dnia praca dom i życie a
                                                    to często niezłe pole walki. Zauważyłam jednak różnicę w mojej reakcji na
                                                    zmęczenie w trakcie leczenia. Początkowo na zmęczenie czy stres reagowałam
                                                    wręcz nienaturalnie. Nieprzespane noce z silnym bólem głowy, prawie omdlenia i
                                                    otumanienia, spore osłabienie i takie tam. Podobnie było ze stresem. Leczę się
                                                    4 miesiąc i czuję poprawę w herxach (samopoczuciu). Podobnie dzieje się to ze
                                                    zmęczeniem po podróży np z Krakowa czy innej nawet jak siedzę za kółkiem, albo
                                                    po długim bardzo bardzo męczącym dniu czy stresie.
                                                    Wraz z poprawą samopoczucia ustępują moje nasilone reakcje na stres i
                                                    zmęczenie, którego mi nie brakuje jak wszystkim nam.
                                                    Co prawda, wczoraj miałam bardzo stresującą sytuację, ale rozbolała mnie dla
                                                    odmiany wątroba, która ostatnio gorzej się miewa smile)
                                                    myślę więc, że wszystko jest kwestią czasu i wraz z postępem leczenia będzie
                                                    poprawa i w reakcji na stres.
                                                    pozdrowionka
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 19:48
                                                    Nio właśnie! A z kolei jak normalnie stawiać czoła codziennym problemom i
                                                    stresom jeśli największym stresem jest dla mnie moje samopoczucie i to czy
                                                    wątroba wytrzyma jeszcze kolejny tydzień??? Hmmm.
                                                    Ale dalej też się zgodzę z Tobą reni. Zaobserwowałem również że jeśli nie ma
                                                    herxa czy innego pogorszenia mogę popracować prawie jak kiedyś i nawet do późna
                                                    co wcześniej powodowało u mnie stany bliskie zawałowi czy omdleniom. W podróży
                                                    miałem podobnie; w zeszłym roku jadąc nad morze około 500 km musiałem sie
                                                    zatrzymać chyba z 6 razy i byłem nieprzytomny po przyjeździe 2 dni. W tym roku
                                                    gdyby nie dziecko, mógłbym przejechać tą samą drogę za jednym razem a po
                                                    przyjeździe poszliśmy jeszcze na spacer nad morze i rozpakowałem siaty! Chyba
                                                    coś w tym jest rzeczywiście ale zmiany sa tak długoterminowe, że z perspektywy
                                                    miesiąca czy nawet zaryzykuję kwartału, są mało widoczne...
                                                    Mój brzuch równiez na mnie krzyczy. Dość chyba klarytromycyny a poza tym dałem
                                                    flukonazolu a poza tym dałem kilak piwek, lodów i gofrów nad morzem (upsss smile
                                                    Dobra nic więcej nie mówię uncertain

                                                    Marcin

                                                    PS: Jak debecylinka reni???
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 20:32
                                                    debecylina - bolało, ale dało się przeżyć, myślę, że jak dłużej zmrożę miejsce
                                                    wkłucia będzie lepiej.
                                                    znajoma pielęgniarka dzień później podpowiedziała mi, że można to znieczulić
                                                    lignokainą. chmmm - nie wiem czy kąbinować.
                                                    w każdym bądź razie zaprzyjaźniłam się z termoforem smile)
                                                    Całe szczęście moja przychodnia zdrowia nie odmówiła mi podawania zastrzyków.
                                                    A swoją drogą podziwiam te 500 km na rowerze nad morze. To musi być niezła
                                                    frajda.
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 20:50

                                                    > A swoją drogą podziwiam te 500 km na rowerze nad morze. To musi być niezła
                                                    > frajda.

                                                    Reni... przeceniłaś mnie trochę mam wrażenie tongue_out Albo był to dobry dowcip a ja
                                                    jestem już zbyt zmęczony? Hi, hi.
                                                  • nataszkam Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 22:24
                                                    hehe, jest inne wytłumaczenie smile))
                                                    Po prostu dla Reni 500 km samochodem to nie żaden wyczyn tongue_out
                                                    Widzisz, kolego- tak to jest z boreliozą smile))
                                                    A z kolei, gdybys faktycznie tę odległość pokonał rowerem, to chyba nie miałbyś
                                                    co robic na tym forum big_grinDD
                                                    W każdym razie ja Cię doskonale rozumiem, bo dla mnie np. trasa Lublin- Kraków
                                                    jest już wyczynem. A ja jeżdżę przecież tylko jako pasażerka smile
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 07:53
                                                    Wiedziałam wiedziałam, że to dowcip, ale wyraziłam podziw mimo to dla poczucia
                                                    humoru jakie masz smile)
                                                    bo przejeżdżając te 500 km to może nawet pojawiłbyś się w superekspresie albo w
                                                    Uwadze TVN smile)
                                                    Nataszko osobiście do Krakowa nie jeżdżę sama tylko z mężem (ok 250 km) bo
                                                    unikam tego niepotrzebnego zmęczenia i doskonale Cię rozumiem, męczę się nawet
                                                    jako pasażer, a kiedyś mogłam te 500 km przejechać ciurkiem za kółkiem sama i
                                                    najwyżej byłam znużona podróżą.
                                                    tak czy inaczej jak by nie było musimy się oszczędzać. Marcin nie przejeżdżaj
                                                    tych 500 km ciurkiem tylko odpuść sobie chociaż na te 450 km, a będzie mniej
                                                    postojów. smile)mniej się zmęczysz.
                                                    trzeba się oszczędzać - co nie ?
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 07:59
                                                    ..a dodam, że z tymi goframi to Cię podziwiam Marcin, to ja jestem strachulec
                                                    jednak bo trzy dni w Zakopcu w tym każdy wieczór (tak wyszło) na Krupówkach Ci
                                                    moi opychali się goframi i lodami, a ja tylko w niewielkiej ilości pieczonymi
                                                    ziemniakami na grillu z solą albo jogurcikiem. Tyle tylko, że smakiem się
                                                    obeszłam na te widoki koło mnie. A i tak coś mi zaszkodziło - napisz jak łykasz
                                                    flukonazol ? - 200 mg na dzień czy 100 ? aż do ustąpienia objawów rozumiem ?
                                                    muszę przepędzić drania grzyba , który się zaczyna panoszyć.
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 10:36
                                                    Reni, ja nie mogłem sie oprzeć a poza tym pomyślałem ,że trochę sobie odpuszczę
                                                    na wakacjach a najwyżej wezmę ten flukonazol. No i wziąłem po tygodniu wszystko
                                                    co sie pojawiło, przeszło. Ale teraz 3 dni nie brałem leków bo samopoczucie mam
                                                    niedobre. Wszystko boli, w brzuchu sie przelewa, zawroty głowy i gil w gardle.
                                                    A no i cieknie mi z nosa. Dziś wróciłem mimo wszystko na antybiotyki; trzęsą mi
                                                    się ręce uncertain Od poniedzialku biotrakson zaczynam. Flukonazol łykałem 100 mg
                                                    dziennie.
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 13:21
                                                    Trzymaj się Marcin, wiem, że ciężko czasem, ale trzymaj się.
                                                    Potem będziemy opowiadać wnukom jak to leczyliśmy się w ciężkich czasach
                                                    niełaski dla chorych na borelkę. Za te kilkanaście (dziesiąt) lat pewnie już
                                                    sprawy się będą miały inaczej.
                                                  • geodeta_31 Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 20:02
                                                    ...jak to jest czuć się źle, bo już ładnych parę lat czuje sie właśnie źle. Ale
                                                    to co mój organizm serwuje mi przez ostatnie parę dni to przechodzi moje
                                                    wyobrażenia! Zrobiłem przerwę w antybiotykach, najpierw 2 dniową - bez poprawy,
                                                    no może delikatnie, później 3 dniową - nic. Dziś wziąłem normalnie leki (rano
                                                    klabax i duomox, w południe duomox) i normalnie, regularnie schodzę chyba!
                                                    Potężny herx? Ale po 6 miesiącach leczenia? Wcześniej były delikatniejsze uncertain
                                                    * kark jak na zardzewiałych śrubkach - ból u nasady głowy przy każdym ruchu
                                                    * cały kręgosłup jakby się składał z nienasmarowanych części - ból na całej
                                                    długości
                                                    * oczy podkrążone - wyglądam jak zombie, światłowstręt, męty dużo bardziej
                                                    widoczne
                                                    * mrowienie w rękach i nogach, drętwienie - w nogach aż do swędzenia
                                                    * bóle klatki piersiowej - jakikolwiek ruch wywołuje strzelania i ból
                                                    * przerażające osłabienie mięśni, zawroty głowy

                                                    Co robić? Odstawienie leków nie pomaga, przecież nie przerwę teraz po pół roku?
                                                    Fran, Ty chyba sporo przeszłaś takich historii, prawda? Próbować przeczekać?
                                                    Hehe, ciekawe czy nie wykituję...

                                                    Marcin
                                                  • nataszkam Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 21:17
                                                    A na ERCE już byłeś? tongue_out
                                                  • nataszkam Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 21:36
                                                    Współczuję Ci,bo to niefajne sprawy, ale... może to tylko strach przed
                                                    jutrzejszym wkłuciem? tongue_out
                                                    No tak...Ty cierpisz, a ja sie tak nabijam...
                                                    Przejdzie, Marcin- zobaczysz. Pewnie tak mamy, że dopiero po paru miesiącach
                                                    leczenia mamy powalające herxy...
                                                    Pozostaje to przeczekać, bez zajmowania sie innymi sprawami, a nie tak- w
                                                    biegu...
                                                  • franiolek1 Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 22:44
                                                    Marcin
                                                    Takie stany jak opisujesz to u mnie normalka. Nie umrzesz! Moj lekarz mi mowil:
                                                    bedzie sie Pani czula jakby umierala, ale nie umrze Pani. Ciagle sie tego
                                                    chwytalam.
                                                    Marcin, tak wyglada leczenie tego cholerstwa - dobrze, dobrze i nagle bec.
                                                    Powiedz, dlaczego przerywales leczenie - dziwne masz pomysly.... smile)chciales
                                                    sie poczuc lepiej? To wystarczy zmniejszyc dawke, nie odstawiac leczenia; Przy
                                                    boreliozie, leczenia lepiej nie przerywac. Dobrze miec caly czas antybiotyk w
                                                    organizmie - przynajmniej by utrudnic zycie borreli i nie pozwolic sie
                                                    rozmnazac.
                                                    Teraz masz herxa - po tygodniu zebralo sie pewnie troche bakterii do wybicia, a
                                                    ze lyknales od razu duza dawke to Cie powalilo. Teraz musisz przeczekac. Jezeli
                                                    czujesz, ze serce Ci wariuje, to nie przeginaj - nie bierz nastepnej dawki,
                                                    przeczekaj. Potem wez polowke, jak Toba zatrzesie to znow przeczekaj, jak
                                                    bedzie znosnie - to zwieksz. Tego trzeba sie nauczyc. Trzeba byc ciagle na
                                                    granicy tego co sie wydaje znosne, nie doprowadzac sie do stanu umierania.
                                                    A z herxem to niestety nic nie wiadomo. Ja je mam okrutne, dwie godziny po
                                                    lyknieciu leku. Niektorzy na tym forum sie smieja, ze ja herxuje nawet po
                                                    wodzie mineralnej - i maja racje smile) Innym przywali po 6 miesiacach - mechanizm
                                                    jest skomplikowany i slabo opisany. Mozliwe, ze w pewnym momencie antybiotyk
                                                    dotarl gdzies, gdzie do tej pory nie dochodzil - bo masz rzedsza krew, lub
                                                    mniejszy stan zapalny i obrzek czegos tam, lub stezenie leku jest odpowiednie
                                                    lub jeszcze inny czynnik - i wtedy antybiotyk wybije bakterie, ktore do tej
                                                    pory byly gdzies zakamuflowane. No i robi sie herxik.
                                                    Marcin, musisz przetrwac. Bedzie lepiej napewno. Pij duzo, mozesz sprobowac
                                                    wziac aspiyne - ona czasami dziala na herxy. Niektorzy sobie tez chwala zolty
                                                    koktajl - zmiksowana cytryne cala, ze skora, do tego troche oliwy z oliwek - to
                                                    podobno swietnie oczyszcza z toksyn. Nie probowalam....Cytryna musi byc
                                                    ekologiczna.
                                                    Trzymaj sie dzielnie Marcin, trzymam za Ciebie kciuki. Napisz jak sie poczujesz
                                                    lepiej.
                                                    Joasia
                                                  • bagnowska Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 23:28
                                                    Witaj Marcin. Czytam bardzo uważnie Twój wątek, przekazuję wiele Twoich
                                                    spostrzeżeń i doświadczeń związanych z tym paskudztwem mojemu Grześkowi. My
                                                    jesteśmy na początku drogi, dopiero 19 wlew, bolerioza domniemana, leczenie w
                                                    ciemno, a niejasna diagnoza od 10 lat, to sm. Wg naszych wspominek, to Grzegorz
                                                    może hodować w sobie te cholery już ponad 20 lat.Sponiewierały go bardzo, jeździ
                                                    na wózku, ale mamy w sobie wiele determinacji. Tylko jak czytam takie wpisy, jak
                                                    Twój dzisiaj, to trochę wymiękam...To znaczy, jak najbardziej uświadamiaj nam,
                                                    co sie może dziać, przynajmniej nie będę panikować i wołać ERKI... Trzymaj się.
                                                    Basia
                                                  • baska192 Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 23:39
                                                    A moze to labedzi spiew Twojej borelki.????Nie wiem juz naprawde co uznac za
                                                    lepsze miec herxy czy ich nie miec.Gdybym miala jednak odpowiedziec na to
                                                    pytanie tak bardzo,bardzo szczerze to jednak...miec.Im gorsze tym lepszy efekt
                                                    leczenia.Mnie po moim pierwszym herxie (trwal 3 dni)kompletnie zniknely
                                                    mrowienia ciala,pierwszy raz od ponad roku wszystko zniknelo.Na 3 dni.potem
                                                    pojawilo sie znowu ale w o wiele mniejszym natezeniu.Trzym sie geodeto.I mowie
                                                    Ci ,ze antybiotyki oslabiaja organizm.To nie landrynki.pozdawiam.
                                                  • geodeta_31 Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 07:46
                                                    Hej. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi:

                                                    Joasia:

                                                    Pewnie, że chciałem się poczuć lepiej, bo strach mi rozszerzał źrenice smile Ale
                                                    u mnie jest trochę inaczej. U mnie zmniejszenie dawki nie działa - ba, nie
                                                    działa też odstawienie leków na 2 dni. Tłumaczę to sobie w taki sposób, że
                                                    zmniejszenie czy odstawienie na tak krótki czas i tak przecież nie powoduje, że
                                                    leku w nas nie ma!? Bo przecież jak to możliwe by antybiotyki wtykane w nasze
                                                    ciała przez pół roku zostały w pełni wydalone przez 2 dni? Wiem, wiem, okresy
                                                    półtrwania itd. ale przecież wszystkiego w tak krótkim czasie się nie
                                                    pozbędziemy. Więc to chyba nie takie proste by tylko zmniejszyć dawkę. U mnie
                                                    zresztą zawsze to było tak, że przychodziło kiedy chciało a napewno nie
                                                    bezpośrednio po dawce leku i odchodziło z reguły po około 7-10 dniach. To co
                                                    piszesz o docierającym gdzies antybiotyku nawet do mnie przemawia smile I mam
                                                    nadzieję że tak właśnie jest. U mnie to w znakomitej wiekszości to pewnie
                                                    infekcje CUN i OUN stąd takie reakcje. Całej cytyny nie próbowałem nigdy
                                                    zmiksować ale piję sok z całej cytyny ze szklanką mieralnej (2 dni - skutek
                                                    nieodczuwalny) i kilka gram witaminy C. Czekam co będzie; to mniej więcej 5
                                                    dzień herxa więc z moich obliczeń wynika, że jeszcze maksymalnie drugie tyle
                                                    mnie czeka. Ale przychodzą coraz mocniejsze bydlaki...

                                                    Nat:

                                                    Eee, ja już duzy jestem smile Kiedyś to i owszem, strachy przed wkłuciami jakimiś
                                                    były, ale teraz po 15 latach kłucia całego mojego ciała, pobierania szpiku
                                                    etc.? To chyba nie to jednak. Stawiam na kolejną część Twojej odpowiedzi -
                                                    czyli że to herx. Staram się odpoczywać, ale zaufaj mi że nie jest to takie
                                                    proste w moim przypadku uncertain

                                                    Basia:

                                                    Szkoda, że nie mogłem napisać zbyt wiele pozytywnych rzeczy do tej pory ani dla
                                                    Was ani dla innych przyjaciół z naszego forum. Ale wydaje mi się, że jeszcze
                                                    przyjdzie na to czas. Właściwie to wierzę w to, że przyjdzie. Ja również czytam
                                                    z uwaga Wasz wątek, ponieważ znam człowieka w podobnym stadium choroby jak
                                                    Grześ. Choc chyba w cięższym jednak ponieważ miał już 2 zawały i rzadko jeździ
                                                    nawet na wózku. Ale cieszę się, ponieważ doprowadziłem do badań i początku
                                                    leczenia. Okazało sie, że Adam pamięta kleszcze około 20 lat temu, których
                                                    nawet nie wyrywał czy wykręcał a normalnie rozdrapywał paznokciami. Miewał też
                                                    rumienie! Będę pisał jak i co robimy w sprawie Adama a Wam życzę dużo zdrowia i
                                                    wytrwałości smile

                                                    Basia192:

                                                    Żeby tak było jak mówisz z tym łabędzim śpiewem. Ale ja myślę, że to na razie
                                                    jakiś czarci chichot! Ja też myślę, że lepiej jeśli coś sie dzieje ale czasem
                                                    ciężko wytrzymać to co sie dzieje smile Staram sie trzymać oczywiście a
                                                    antybiotyki to nie landrynki, to prawda. I byc może osłabiają - bo kto to tak
                                                    naprawde wie? W każdym razie masz prawo mieć swoje zdanie Basiu...

                                                    Jeszcze raz wszystkim dziekuję za odpowiedzi i napiszę ile czasu trwało i kiedy
                                                    się skończy.

                                                    Marcin
                                                  • franiolek1 Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 09:03
                                                    No juz masz troche razniejszy ton! Moze idzie ku lepszemu smile))
                                                    Mysle, ze z ta reakcja na przerywanie lekow jest tak, ze antybiotyk robi swoje
                                                    a toksyny swoje. Stany zapalne, czyli te herxy, mijaja gdy wydalimy toksyny -
                                                    wtedy reakcja organizmu na nie moze sie zmniejszyc. To wszystko zalezy od
                                                    delikwenta i jego ukladu odpornosciowego....Niektorzy zadnych herxow nie
                                                    odczuwaja...
                                                    Ja musze poczekac 2-3 dni po zmniejszeniu dawki, wtedy czuje sie lepiej. Jest
                                                    to pewnie zwiazane z mniejszym stezeniem antybiotyku i toksyn.
                                                    Witaj w ekskluzywnym klubie neuroboreliozy. Ida z tym same przywileje, jak
                                                    swietnie juz teraz wiesz smile)
                                                    Nie mamy wyjscia - leczyc sie musimy, bo bez sprawnej glowy zyc sie nie da. To
                                                    potrwa, ale mam zamiar byc jeszcze bardzo sprawna umyslowo pelna energii. Ty
                                                    tez musisz jeszcze wielu rzeczy dokonac, wiec pakuj w siebie antybiotyki i
                                                    spokojnie czekaj az wszystko sie uspokoi.
                                                    Czekam bardzo na dobre wiadomosci. Czesc Joasia
                                                  • hopekk Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 09:32
                                                    Czytam Twoj watek bo mamy niemal identyczne objawy (mam wszystkie co Ty tongue_out) i staram sie wyczytac jak Ci idzie leczenie i paprawa smile
                                                    Nie lekcewarz grzyba - obumieranie grzyba moze dawac ogromne herxy jak borelioza wiec nie traktuj tego a wezme flukonazol i po klopocie - potem nie wiesz z czego herx smile Pij sok z cytyn duze ilosci mozna sobie zrobic nawet nim oczyszczenie organizmu z toksyn tak jak to jest w ksiazce Tombaka "Uleczyć nieuleczalne" (mam w pdf). Ciekawe jest to ze znam osobe chora na chlamydie i obecnie pije duze ilosci soku i nie ma zadnych objawow, tzn jak przestanie pic na jakies 2 tyg to jej wracaja wiec postanowila kupowac cytryny na bazarze w duzej ilosci i pic tak moze normalnie egzystowac i pracowac. Jakie ilosci ? Nie powiem zeby nie przerazic big_grin, Aspiryna dziala zle na stawy wiec nie polecam, tak samo jak syntetycznej witaminy C.
                                                    Trzmaj sie i licze na dobre wiadomosci z lini frontu.
                                                  • baska192 Re:Co z tluszczakami? 31.07.07, 18:51
                                                    geodeto czy ilosc tluszczakow Ci maleje czy jest taka sama??Ja mam jednego na
                                                    prawym udzie(jest kilka malych ktore tworza razem wypuklosc).teraz
                                                    stwierdzam ,ze cos podobnego robi sie na lewej rece.Taka gula w polowie
                                                    ramienia.Ktos stojacy obok nie zauwazylby tego ale ja wpatruje sie w to caly
                                                    czas.Wydaje mi sie ,ze jesli tluszczaki maja zwiazek z borelioza to raczej w
                                                    trakcie leczenia nie powinny tworzyc sie nowe a nawet powiedzialalabym ,ze
                                                    stare powinny sie zmiejszac.Co sadzisz na ten temat???
                                                  • nataszkam Re:Co z tluszczakami? 31.07.07, 18:57
                                                    Marcin Ci pewnie odpowie jako fachowiec od spraw mętowo- tłuszczakowych; ja
                                                    myslę, że własnie w trakcie skutecznego leczenia, na poczatku, tych tłuszczaków
                                                    może przybywać, jeśli właściwa jest teoria, że to własnie toksyny bakteryjne
                                                    zamieszkują takie właśnie tłuszczaki, tzn. tworzą się one m.in. z toksyn. Czyli-
                                                    wraz z wygasaniem choroby powinny się zmniejszać aż do zaniku. Ale to tylko
                                                    takie moje przemyślenia.
                                                  • geodeta_31 Re:Co z tluszczakami? 01.08.07, 07:43
                                                    Ja zaobserwowałem, że powstaje ich jednak większa ilość. Są bardzo malutkie i
                                                    czuję je bardziej jako akie zgrubienia podskórne a nie jak te większe które mam
                                                    od dawna i wyraźnie są to przesuwające się guzki. Moja teoria na powstawanie
                                                    tłuszczaków pochodzi z anglojęzycznego forum o tłuszczakach:
                                                    www.lipomaforum.com/
                                                    Nie jest ona oczywiście jedna jedyna ani ogólnie panująca na tym forum, ale w
                                                    świetle mojej boreliozy wydaje sie po prostu słuszna. Więc chodzi z grubsza o
                                                    to, że organizm wydala toksyny miedzy innymi poprzez komórki tłuszczowe (byc
                                                    może również stąd podwyższony delikatnie cholesterol u wielu z nas
                                                    nieodpowiadający na próby zbijania?). Przy zwiększonej ilości toksyn w ustroju,
                                                    gdy niemożliwym staje się wydalanie ich coraz większej ilości, zaczynają się
                                                    one gromadzić właśnie w takich skupiskach i formują się tłuszczaki. Hmmm, muszę
                                                    przyznać, że to teoria przemawiająca do mnie w przypadku naszej choroby. Nie
                                                    wiem jednak czemu w takim razie nie każdy ma tłuszczaki? Myślę, że potrzeba tu
                                                    jednak jeszcze czegoś w naszym ciele by zaczęły powstawać (geny, jakiś błąd
                                                    genetyczny, uszkodzenie czegoś przez chorobę podstawową?). Odnośnie tego czy
                                                    powinny zacząć sie zmniejszać - niektórzy piszą, że zmniejszają się od tego czy
                                                    tamtego, ale wiesz ja sądzę, że to jest jak z mętami w oczach. Kiedy już się
                                                    tego dostanie to jest to przypadłość na całe życie. Oczywiście i jednego i
                                                    drugiego możemy sie pozbyć operacyjnie, ale smo z siebie pewnie nie zniknie.
                                                    Takie jest moje zdanie a jeśli robią Ci się nowe, to pewnie będą się robic
                                                    dalej niestety, ale pocieszającym jest fakt że to tylko defekt z uwagi na
                                                    wygląd a nie groźny nowotwór. Czy niektóre z nich Cię bolą? Mnie tak; sądzę że
                                                    ma to związek z ich ułożeniem blisko nerwów. Mnie sie nawet wydawalo, że te
                                                    najstarsze sie zmniejszają ale ostatecznie chyba po prostu przestały rosnąć. To
                                                    jest tez ciekawe; dlaczego rosną do pewnego momentu a później przestają? Eh,
                                                    mam tyle problemów ze swoim ciałem i samopoczuciem, że gdybym myślał o
                                                    wszystkim to zabrakłoby mi czasu na jedzenie i wlewy z biotraksonu smile
                                                    Chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach z tłuszczakami.

                                                    Marcin
                                                  • baska192 Re:Co z tluszczakami? 01.08.07, 17:55
                                                    Moj tluszczak na udzie bolal mnie zanim sie jeszcze pojawil.Po prostu bolalo
                                                    mnie udo wlasnie w tym miejscu w ktorym pojawila sie wypuklosc (zauwazylam ja w
                                                    X zeszlego roku).Najdziwiejsze jest to,ze najbardziej bolalo mnie w dniach
                                                    menstruacji.Brzuch i to udo.Ciekawa jestem co powiedzialby na to moj giekolog?
                                                    Ten tluszczak(kilka malych kolo siebie i to one razem tworza wypuklosc)pobolewa
                                                    mnie czasami.Mysle,ze we wzroscie zatrzymal sie.Ale nie znika.
                                                  • anna.zyg Re: Zestaw na kolejne 45 dni 03.08.07, 13:17
                                                    Jak tam na nowym zestawie? ja biore to co Ty od wtorku i jak na razie wszytsko
                                                    jest ok. Pozdrawiam!!
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 03.08.07, 13:35
                                                    Właściwie bez zmian również. Wziąłem 3 wlewy jak na razie więc fajerwerków nie
                                                    oczekuję aczkolwiek były ponoć szybkie poprawy u niektórych na biotraksonie.
                                                    Cóż u mnie zawsze musi byc inaczej uncertain Pierwszy wenflon wytrzymał tylko 3 dni,
                                                    ooo.
                                                  • geodeta_31 Po 5 wlewie biotraksonu... 05.08.07, 11:09
                                                    ... czuję się źle. I to tak źle, że od początku leczenia chyba tak się nie
                                                    czułem.
                                                    * głowa wypchana do granic możliwości
                                                    * ledwo widzę przez męty
                                                    * zawroty głowy - masakra
                                                    * uderzenia gorąca
                                                    * skrajne osłabienie (klękam czasem na ulicy z braku sił)
                                                    * szyja "zardewiała" totalnie
                                                    Objawy narastają dość szybko po obudzeniu. W ciągu 2 godzin czuję się jakby
                                                    mnie potrącił samochód, ale śpię dość dobrze. Szczerze mówiąc, w związku z tym
                                                    że pierwszy raz mam tak poważne pogorszenia od początku leczenia, nie wiem jak
                                                    to traktować. Pisząc to mam uczucie jakbym miał zemdleć za chwilę...
                                                  • franiolek1 Re: Po 5 wlewie biotraksonu... 05.08.07, 11:49
                                                    Geo
                                                    Tak wlasnie wyglada megaherx. Dokladnie tak sie czulam...Dzisiaj jest
                                                    niedziela, poloz sie, i czekaj az przejdzie. Nie ma innej drogi, niestety.
                                                    Wiedz, ze nie jestes sam. Duzo nas smile
                                                    I badz pewny, ze to przejdzie.
                                                    Trzymaj sie dzielnie, bedzie dobrze, napewno.
                                                  • nataszkam Re: Po 5 wlewie biotraksonu... 05.08.07, 12:21
                                                    franiolek1 napisała:

                                                    Dzisiaj jest
                                                    > niedziela, poloz sie, i czekaj az przejdzie. Nie ma innej drogi, niestety.

                                                    Franiu, Ty chyba nie wiesz, komu to mówisz tongue_out
                                                  • geodeta_31 Re: Po 5 wlewie biotraksonu... 05.08.07, 12:42
                                                    Fran - dziękuję za jak zwykle przyjemne słowa. Staram się leżeć ale kiedy czuje
                                                    się jakby życie miało ze mnie uleciec, to nawet ciężko sie skupić na leżeniu!
                                                    Chciałbym złożyć mojej mamie życzenia urodzinowe, więc chyba zawlokę się te 15
                                                    kilometrów a tam z kolei przyjedzie moja pielęgniarka zrobic mi kolejny wlew.
                                                    Właśnie, mam brać kolejny? A co jeśli będę się czuł jakby mnie przeleciało
                                                    stado czarnoskórych z wielkimi ku.......? Może trochę odpuścić? Wziąłem rano
                                                    przy śniadaniu Tinidazol, więc może to on mnie zdzielił przy Biotraksonie?
                                                    Teraz nadchodzi czas na Azitrox 2 godziny po śniadaniu i juz cierpną mi
                                                    wszystkie członki na samą myśl! Zmniejszyć dawkę?

                                                    Nat - ja staram sie być sumiennym pacjentem, jednakże czasem zjem nachos czy
                                                    gofra! Potem pokutuję przez kilka dni bo mi z tyłu jelita wystają, ale czy Wy
                                                    nigdy nie grzeszycie? Poza tym lepiej mi pomóż z tymi nystatynami, aspiryną i
                                                    sokiem z cytryny, bo mam nieodparte wrażenie że pewien chaos na tej linii u
                                                    mnie zapanował...

                                                    Marcin
                                                  • nataszkam Re: Po 5 wlewie biotraksonu... 05.08.07, 12:50
                                                    geodeta_31 napisał:

                                                    >
                                                    Potem pokutuję przez kilka dni bo mi z tyłu jelita wystają, ale czy Wy
                                                    > nigdy nie grzeszycie?

                                                    Jeśli to pytanie do mnie, to jasne, że grzeszę- z czym miałabym niby potem
                                                    latać do konfesnonału tongue_out
                                                    A w sprawach dietowo- jedzeniowych to mój jedyny grzeszek polega na jedzeniu
                                                    chlebka na drożdżach tongue_out

                                                    Poza tym lepiej mi pomóż z tymi nystatynami, aspiryną i
                                                    > sokiem z cytryny, bo mam nieodparte wrażenie że pewien chaos na tej linii u
                                                    > mnie zapanował...

                                                    Tia, Ty mnie się i tak nie słuchasz tongue_out
                                                    Nie grzesz więcej i będzie dobrze smile
                                                    Nystatynka na razie tak, aspirynka to tylko w sytuacjach wyjątkowych, jak już
                                                    miałbyś schodzić z tego świata tongue_out
                                                    Nie bój się tego Biotraxonu- dobrze będzie, ale jak pisze frania- odpoczynek to
                                                    podstawa i nic na siłę, ale Ty nam nie wierzysz...
                                                    Dlaczego Azitrox bierzesz tak późno??? Przecież możesz go brać przed śniadaniem.
                                                  • geodeta_31 Po 12 wlewie biotraksonu... 12.08.07, 10:24
                                                    ...niewiele sie zmieniło. Zmienia się tylko troche kiedy odstawie
                                                    azitrox. Dokucza mi na biotraksonie:
                                                    * ciężka, wypełniona głowa
                                                    * zawroty głowy
                                                    * problemy z widzeniem
                                                    * czerwone podkrążone oczy
                                                    * totalna słabość
                                                    Nic nie chce sie poprawić. Zdecydowanie najbardziej burzliwe reakcje
                                                    od początku leczenia. Okresowo po tinidazolu dość ostre kłucia
                                                    podskórne tu i ówdzie. Bóle kości i karku raz przechodzą raz
                                                    wracają. Pozdrwiam wszystkich w potrzebie i wlewam dalej - zostało
                                                    33 wlewy...

                                                    Marcin
                                                  • franiolek1 Re: Po 12 wlewie biotraksonu... 12.08.07, 10:37
                                                    Marcin
                                                    Wlewaj dzielnie....cos sie dzieje, wiec znaczy ze dziala. Bedz
                                                    dzielny, choc wiem, jak strasznie sie czujesz...Walcz, jestes na
                                                    dobrej drodze.
                                                    Trzymam kciuki Fran
                                                  • geodeta_31 Re: Po 12 wlewie biotraksonu... 12.08.07, 22:02
                                                    franiolek1 napisała:

                                                    > Marcin
                                                    > Wlewaj dzielnie....cos sie dzieje, wiec znaczy ze dziala. Bedz
                                                    > dzielny, choc wiem, jak strasznie sie czujesz...Walcz, jestes na
                                                    > dobrej drodze.
                                                    > Trzymam kciuki Fran

                                                    Heja Franio...
                                                    Oj wiesz z tą naszą dobrą drogą to różnie bywa. Szczegolnie jak
                                                    czytam Twoją i patrzę na moją, to się zastanawiam czemu mamy cały
                                                    czas pod górę?! Chyba że u Ciebie dużoooo lepiej? U mnie bryndza
                                                    teraz już drugi tydzień, ale będę wlewał choć moja wiara kruszy się
                                                    powoli ale stale uncertain

                                                    Witam Piotrze.
                                                    Długość kurcji o której mówisz jest mi znana. Lecze się 6,5 miesiąca
                                                    a choroba moja ma conajmniej kilkanaście lat. Co do nawrotów to nie
                                                    mogę o nich mówić w moim przypadku ponieważ nigdy nie czułem sie
                                                    super ani nie czułem że jestem wyleczony ale oczywiście zdaję sobie
                                                    sprawę z potencjalnych wznów choroby. Artykuł Burrascano czytałem
                                                    wielokrotnie ale dziękuję oczywiście za rady.

                                                    MArcin
                                                  • geodeta_31 No i po 15 wlewie biotraksonu... 15.08.07, 11:45
                                                    musiałem zbastować choć na dwa dni (zalecenie p. doktor). Objawiłem
                                                    się na erce z totalnym osłabieniem, dostałem 1,5 litra kroplówek.
                                                    Objawy mam strasznie nasilone i czekam czy dziś po odstawieniu
                                                    cokolwiek sie zmieni. Rano nie jest ciągle lepiej. Chyba troszke
                                                    przesadziłem ze stresem i pracą przy takim leczeniu. Strach pomyśleć
                                                    co będzie dalej. Biotrakson z Azitroxem to pierwszy zestaw na który
                                                    tak reaguję. Mam wrażenie, że to dobry zestaw ale objawy są
                                                    przerażające! No i ich długość; 10 dni i zamiast się poprawiać, było
                                                    coraz gorzej. Zrobiono mi badania krwi i ekg. Ekg w porządku a
                                                    wyniki krwi rewelacja! Jeszcze nigdy nie miałem takich wyników!
                                                    Białe krwinki prawie 7 tysięcy a było 4 przed 3 miesiącami, płytki
                                                    krwi niewiele ale też do góry. Trochę podwyższony Alat ale przy
                                                    Biotraksonie z Azitroxem wybaczam mu to smile Shit, tylko to
                                                    samopoczucie:
                                                    * uczucie w głowie jakbym miał z pół litra przemieszczającej się
                                                    cieczy pod czaszką
                                                    * ból przy dotyku górnej części głowy podobny do siniaków
                                                    * duszności
                                                    * duży ból oczu i zaczerwienienie, ograniczenia pola widzenia
                                                    * baaaardzo wielkie osłabienie i zawroty głowy
                                                    Mam nadzieję, że znosicie to lepiej ode mnie uncertain
                                                  • anna.zyg Re: No i po 15 wlewie biotraksonu... 15.08.07, 15:36
                                                    Hej u mnie bardzo podobnie. Najgorsze bole glowy, oczu, oslabienie maksymalne,
                                                    potliwosc etc. Bolą Cię zatoki? bo mnie strasznie. Ehhh uncertain. Kiedy to minie?
                                                  • geodeta_31 Złe myśli, nastrój i samopoczucie 19.08.07, 13:17
                                                    opanowaly mnie od kilku dni. Nie wiem czy to wina tego co dzieje się
                                                    ze mną na biotraksonie czy czegoś zupełnie innego, ale chyba znów
                                                    wpadam w depresję. Czuję sie fatalnie z jednodniowymi przeblyskami.
                                                    Zaczynam znów myśleć i czytać o SM. Przecież to ma takie same
                                                    objawy! Tam też są rzuty i wyglądają bardzo podobnie! Dlaczego nie
                                                    reaguję praktycznie zupełnie? Brrr, ale mam doła. Nic nie idzie po
                                                    mojej myśli a samopoczucie to klęska... Z drugiej strony te testy;
                                                    Skoro dwa wyszły pozytywnie to chyba do cholery nikt się nie
                                                    pomylił, nie? Może to jednak jest tak, że borelioza od niedawna po
                                                    kleszczu sprzed 2 lat a SM hula od zarania dziejów? Jezu przepraszam
                                                    za takie nastroje, ale czuję że wpadam w dół bez dna...

                                                    Marcin
                                                  • baska192 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 19.08.07, 18:10
                                                    Wez sie uspokoj Geodeto.Wiesz,ze kazdemu rozne mysli po glowie
                                                    chodza.Kazdy ma dola i zastanawia sie czy dobrze sie leczy.Zawsze
                                                    mozna sie do czegos przyczepic.Ja np.zastanawiam sie skad wziely mi
                                                    sie te wlokniaki.A noga w tym miejscu co powstal wlokniak bolala
                                                    mnie juz dwa lata wczesniej.Moze to wcale nie od boreliozy.Mam tez
                                                    guzki na lewej rece od strony wewnetrznej miedzy pacha a
                                                    lokciem.Moglbys sprawdzic czy Ty tez tak masz.Naciagam tylko lekko
                                                    skore w miejscu gdzie sa muskuly (powiedzmy bo ja ich nie mam)i
                                                    widac guzki jak na dloni.Wiem,ze jak pojde do lekarza to nie bedzie
                                                    prawdopodobnie wiedzial z czym to sie je.Geodeto ja tez mam
                                                    zalamki.Zawsze jak jest gorzej to panikuje.I chwyta mnie
                                                    depresja.Jest mi smutno i chce mi sie plakac.A potem to mija.Tobie
                                                    tez minie zobaczysz.Sam oststnio napisales ,ze trzeba to leczyc 18
                                                    miesiecy.No to jeszcze troche zostalo.Widocznie musi byc najpierw
                                                    gorzej aby potem bylo lepiej.Ja i tak Cie podziwiam.Ten botraxon
                                                    musial wplynac na najstarsze cysty czy kretki juz sama nie wiem jak
                                                    to nazwac.I stad te przykre reakcje.Poradzisz sobie.Wytrzymasz - bo
                                                    tyle juz wytrzymales.Zawsze jak mi zle to mysle "ciekawe jak sie
                                                    dzis czuje geodeta".Pozdrawiam
                                                  • marteczkac1 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 22.08.07, 08:44
                                                    Dobrze cię rozumiem, przeżywałam to samo-czasami te myśli wracają
                                                    gdy jest gorzej. Przy każdym pogorszeniu rozważanie SM i ten
                                                    strach...,od 4 miesięcy nie mam niedowładów więc sobie tłumacze że
                                                    to raczej bb, bo przecież testy wychodzą dodatnie w IgM(brak IgG)
                                                    no i mam koinfekcje. Ale przecież przy SM też różnie bywa z
                                                    objawami, podwójne widzenie i jeszcze inne objawy mam nadal...to
                                                    wszystko to jakiś koszmar...Lepiej zaczeło byc po roku leczenia,
                                                    więc zapewne u ciebie to rownież kwestia czasu. Nie tylko ty masz
                                                    takie nastroje, ale na pewno będzie lepiej...
                                                  • geodeta_31 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 22.08.07, 09:32
                                                    To prawda że to wszystko to koszmar. Szczegolnie kiedy po tak dlugim
                                                    i obfitym braniu antybiotyków poprawa jest znikoma lub wcale jej nie
                                                    ma! Wtedy myśli zaczynaja szaleć i czasem ciężko je powstrzymać.
                                                    Dawałem sobie już wiele czasu na wcześniejsze diagnozy i daje sobie
                                                    tez dużo na leczenie boreliozy. Dziś wyniki z Lublina; może wyjaśni
                                                    sie nie posuwające się do przodu leczenie?! Stawiam u siebie i na
                                                    babs i na bart pomimo negatywnych wczesniejszych PCR-ów. No ale o
                                                    tym napiszę po godzinie 14, kiedy poznam juz wyniki badań...
                                                    Wiesz Marteczka, to bardzo wk.....jące, że okazujemy sie osobnikami,
                                                    które dotyka 180 objawów, ktorych nie mozna jasno powiązać z ogolnie
                                                    znaną i wyleczalna chorobą. Przykro mi czasem, że aby wyleczyć męty
                                                    musze sie poddać witrektomii czyli grzebaniu w oczach, albo nauczyc
                                                    sie z nimi żyć. Przykro mi, że musze sie poddać 30 zabiegom
                                                    usunięcia tłuszczaków i mieć 30 blizn, lub nauczyć sie z nimi żyć.
                                                    Przykro mi tez czasem, że od tylu lat nie jestem w stanie robic tak
                                                    wielu rzeczy, bo nie mam na nie siły i... musiałem nauczyć się z tym
                                                    żyć! I moi bliscy tez musieli, choc przecież oni maja wybór.
                                                  • reni5553 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 22.08.07, 10:12
                                                    Marcin-ja też dziś o 14-tej mam mieć na telefon wyniki badań z
                                                    Lublina.
                                                    witam w klubie i trzymam kciuki za nas.
                                                    oj przydadzą nam się....
                                                  • bagnowska Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 22.08.07, 13:44
                                                    Witajcie, Kochani! Oj, to chyba wszyscy niedokończeni sm-owcy mają
                                                    doła...A bliscy wraz z nimi...Grześ wziął 32 wlewkę Biotraksonu i na
                                                    razie nie dzieje się nic, nawet nie ma herxów, a dotychczasowe
                                                    wyniki ma wszystkie ujemne...Już sama nie wiem...Reni, geodeto,
                                                    czekacie na wyniki koinfekcji (WSI LUBLIN?), czy już mi się wszystko
                                                    pomerdało...Czekam z niecierpliwością na te wyniki, wbrew pozorom
                                                    one nie tylko są Wasze. Trzymajcie się, cokolwiek by było.Załóżmy,
                                                    że gorzej być już nie może, marne to pocieszenie, ale zawsze...Basia
                                                    (dzisiaj coś smutna...)
                                                  • geodeta_31 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 22.08.07, 14:01
                                                    bagnowska napisała:

                                                    Reni, geodeto,
                                                    > czekacie na wyniki koinfekcji (WSI LUBLIN?), czy już mi się
                                                    wszystko
                                                    > pomerdało...Czekam z niecierpliwością na te wyniki, wbrew pozorom
                                                    > one nie tylko są Wasze. Trzymajcie się, cokolwiek by było.Załóżmy,
                                                    > że gorzej być już nie może, marne to pocieszenie, ale
                                                    zawsze...Basia
                                                    > (dzisiaj coś smutna...)

                                                    Dzięki Basiu za pocieszenie smile Wy też trzymajcie się z Grzesiem
                                                    dzielnie i pedałujcie z leczeniem. Nie udzielam się co prawda w
                                                    Waszym wątku ale wiem wszystko o tym co się u Was dzieje smile Tak,
                                                    czekamy z Reni na wyniki z Lublina. Myślę, że z kwadrans po 14 będę
                                                    dzwonił więc niebawem pewnie opublikuję wyniki. Pozdrawiam
                                                    serdecznie Grzesia i Ciebie.

                                                    Marcin
                                                  • geodeta_31 Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 14:34
                                                    Babeszjoza - minus
                                                    Bartonella - minus
                                                    Przebadałem wszystko co możliwe, teraz część już nawet podwójnie.
                                                    Skończyły mi sie pomysły dlaczego moje leczenie nie idzie. Muszę coś
                                                    zmienić ale w tym momencie już naprawdę nie wiem co. Chyba wzorem
                                                    wielu ludzi i lekarzy ze stanów, zmniejsze dawkę abx i wydłużę
                                                    planowaną terapię do okresu 1-4 lata...
                                                  • reni5553 Re: Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 14:48
                                                    I ja mam już wyniki z Lublina
                                                    opisałam je w wątku powyżej
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=67491165&a=67854339
                                                    zrobiłam trzy koinfekcje i wszystkie trzy są ujemne
                                                    ufff - co za ulga
                                                    dziękuję Basiu za wsparcie, dzięki Marcinie i wszystkim
                                                    Super, że Marcin masz minusiki
                                                    może w końcu po dalszym leczeniu w końcu wyjdziesz na swój plusik w
                                                    zdrowiu.
                                                    pozdrawiam.
                                                    Renata

                                                  • aardwolf Re: Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 14:50
                                                    Proszę napisz jak długo czekałeś na wyniki?
                                                  • geodeta_31 Re: Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 14:55
                                                    aardwolf napisał:

                                                    > Proszę napisz jak długo czekałeś na wyniki?

                                                    Krew wysłałem w poniedziałek. Dziś mamy środe; czekałem 2 dni ale
                                                    chyba miałem szczęście że badali akurat dziś. Normalnie robią to
                                                    chyba co 2 tygodnie.
                                                  • reni5553 Re: Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 14:58
                                                    u mnie tak samo
                                                    w poniedziałek wysyłka,we wtorek przesyłka na miejscu u nich, dziś
                                                    wyniki i tak samo sądzę, że mieliśmy szczęście, że tak szybko, bo
                                                    wcześniej podczas rozmowy tel. mówiono coś o min. tygodniu.
                                                    R.
                                                  • hopekk Re: Badania IMW Lublin - koinfekcje 22.08.07, 15:22
                                                    Marcin ciesze sie, z jednej stronie ze masz minusiki ale z drugiej sam wiesz ze to zadna radosc skoro nadal chory...
                                                    Jestem ciekaw jak Ci wyszly wyniki na chlamydie pn i mykoplazmy - jesli je wogole kiedykolwiek robiles? Druga rzecz czy probowales w leczeniu dodatkowo brac cos co zabija roznego rodzaju pasozyty ustrojowe?
                                                  • kea7 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 23.08.07, 02:59
                                                  • geodeta_31 Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 23.08.07, 07:02
                                                    Nio wiesz Ania?
                                                    Ale mi napisałaś. Ładnie mi napisałaś. To wszystko prawda, również
                                                    to że czasem przyjdzie na człowieka dołek i wszystko wk....wia smile
                                                    Wiem, że jestem prawdopodobnie jednym z najstarszych stażem tutaj w
                                                    kwestii długości choroby stąd mam nadzieję, iż moje sporadyczne
                                                    załamki nie wpłyną negatywnie na moich przyjaciół czytających mój
                                                    wątek. Nie taki był sens pisania tego tutaj. Zastanawiam sie po
                                                    prostu, co jeszcze można zmienić, co wprowadzić, by znów coś ruszyło
                                                    żeby choc trochę poprawić swój komfort życia. Wiem, że i tak jest on
                                                    lepszy niż komfort życia sporej grupy boreliozowiczów, którą znam
                                                    ale przecież każdy z nas jest tutaj właśnie w zasadniczej mierze po
                                                    to by zmienić swoje życie na bardziej kolorowe i wolne od bólu...
                                                    Reasumując Aniu, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś.
                                                    Zaraz pójdę, kopnę się w tyłek i postaram się znów spojrzeć na
                                                    wszystko przez bardziej różowe okulary smile

                                                    Hopku i Tosho
                                                    Radość moja jest połowiczna. Z jednej strony cieszę się oczywiście
                                                    że nie mam tego syfu w sobie (zresztą czy rzeczywiście nie mam?) a z
                                                    drugiej to byłby właśnie powód dla którego mogło nie iść moje
                                                    leczenie. A teraz co? No właśnie chlamdie i mykoplazmy. Robiłem
                                                    jedne i drugie, ale nie robiłem ich we wszystkich klasach, więc te
                                                    badania mam do powtórzenia i zrobię to w niedalekiej przyszlości. I
                                                    tu prośba - jeśli wiecie gdzie w Wawie najlepiej to proszę o
                                                    namiary.

                                                    Marcin
                                                  • hopekk Re: Złe myśli, nastrój i samopoczucie 23.08.07, 08:38
                                                    Hej
                                                    W jakich klasach robiles? Bo po takim czasie to chyba i tak tylko w IgG mozna cos znalesc.
                                                  • anna.zyg Re: Po 12 wlewie biotraksonu... 12.08.07, 18:55
                                                    heh u mnie to samo, tez 12 wlew i kiepskie samopoczucie. Trzymaj się!
                                                  • tosho Re: Po 12 wlewie biotraksonu... 22.08.07, 15:58
                                                    Reni, ujemny wynik o NICZYM nie swiadczy.

                                                    Geodeta - zly pomysl - zadne tam zmniejszone dawki abx przez wiele lat bo nic Ci
                                                    to nie da.
                                                    Leczenie nie idzie - to leczyc w slepo koinfekcje, a przynajmniej sprobowac.

                                                    Najpierw zaczynac od Babesii.

                                                    Sprawe gmatwaja troche chlamydie i mykoplazmy.
                                                    LLMD w USA przepisuja jednak czasem doxycycline razem z atowakwonem.
                                                    (choc doxy moze obnizac efektywnosc atowakwonu)
                                                  • reni5553 koinfekcja... 22.08.07, 17:39
                                                    Tosho-wiesz zapewne na czym polega metoda badań fluorescencji
                                                    pośredniej ? Czy pod mikroskopem uwidzaczniają się przeciwciała w
                                                    odpowiedzi na chorobę czy sam intruz. Czytałam trochę na ten temat i
                                                    mam mały mętlik w głowie ?
                                                    mam jedynie nadzieję, że badania z Lublina nie są rzędu - nie
                                                    opowiadają poziomem Elisie.
                                                  • tosho Re: koinfekcja... 22.08.07, 17:54
                                                    Reni, pewnie sam intruz, ale najlepiej powiedzieliby Ci jakbys spytala sie w
                                                    Lublinie.
                                                  • domin46 <a href="http://www.diag.pl/_files/File/autoimmunologia_Dia" targe 22.08.07, 18:00
                                                    tam jest to opisane - poszczególne techniki ,
                                                    Elisa wg tego opisu wydaje sie byc gorszą metodą.
                                                    Może Artur ma coś do dopowiedzenia w tym temacie???
                                                    Bo chyba najlepszą metodą do badania tych koinfekcji jest PCR?

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • domin46 masz linka, tam są opisane metody 22.08.07, 18:03
                                                    www.diag.pl/_files/File/autoimmunologia_Diagnostyka.pdf?PHPSESSID=a866146452c5008a6cd2433dce9b441e

                                                    wg tego ELISA jest najprostszym badaniem i obarczona dużym błędem,
                                                    metoda fluorescencji pośredniej wydaje sie byc lepsza.
                                                    Może Artur mialby cos do dopowiedzenia w tym temacie.
                                                    Bo chyba najlepsze na koinfekcje są PCR-y???

                                                    Pozdrawiam
    • nataszkam Re: Ciekawy link 21.07.07, 22:47
      No to trudnosad
      A na inne okazje:

      www.slashnet.org/java.php

      w biale pole, pasek-po uruchomieniu programu- wpisujesz:
      /join #borelioza1

      Tylko od razu zmień nicka na forumowy, bo inaczej dostaniesz KICKA big_grin
    • nataszkam Biotraxon- gdzie dostaniesz 25.07.07, 17:34
      Może Ci się przyda ten oto link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=60714287&a=66348541
      smile


      • domin46 Nataszka, korzystałaś już z ich oferty?? 05.08.07, 11:39
        Bo wydaje się bardzo korzystna, na głupim Esseliv (odpowiednik essential forte)
        różnica to 7zł. Zastanawia mnie tylko jakość ich usług, bo leki odbiera się w
        wybranej aptece która należy do sieci "Dbam o zdrowie", czy nie ma z tym problemu?


        Pozdrawiam!
        • nataszkam Re: Nataszka, korzystałaś już z ich oferty?? 05.08.07, 12:21
          Domin- ja nie korzystałam, tylko Geodeta, więc jego pytaj, czy warto.
          • tosho Re: Pytanie do Geodety 12.08.07, 17:27
            Marcin, na ile procent ocenilbys swoj stan przed leczeniem i teraz w trakcie
            leczenia? (przyjmijmy ze 100% to pelne zdrowie)
            • geodeta_31 Re: Pytanie do Geodety 12.08.07, 18:56
              Zabiłeś mi ćwieka przyjacielu smile
              To naprawdę trudne pytanie i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi,
              ale postaram się sprecyzować to co sądzę...

              Zacznę od stanu przed leczeniem. Ocenię go na 30% pełnego zdrowia,
              bo jednak jakoś funkcjonowałem, pracowałem i żyłem, choć z pewnymi
              objawami było czasem ciężko. Przez te pół roku leczenia całkowicie
              ustąpiły lęki i depresje, zaburzenia jelitowo-żołądkowe, zgaga,
              wzdęcia. Pozostały duuużo gorsze męty w oczach, ciśnienie w głowie,
              zawroty, szumy uszne, bóle karku i kregosłupa, osłabienie. Heh no
              zmieniło sie trochę ale hura optymistą to byc chyba nie mogę?! Na
              dzień dzisiejszy dam 50%, ale powiem że masę z tej pozostałej połowy
              zabierają męty, które juz pewnie jedynie witrektomią będę musiał
              usunąć. Powodują takie napięcia wzroku, że pod koniec dnia ledwie
              patrzę. Taak, myślę że męty zabierają mi ze 20% chęci do życia a
              pozostałe neuroobjawy 30%.
              Reasumując ocenię swój stan na 30% przed leczeniem a teraz w trakcie
              na 50%. Myślę że czeka mnie starcie z koinfekcjami - babesia i
              bartonella. No, ale to po pierwsze pokażą badania a po drugie próbne
              leczenie za mniej więcej miesiąc.

              Marcin
    • piotr.kurkiewicz Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.08.07, 20:49
      Witaj
      Trzeba leczyć boreliozę przewlekle 3-6 miesięcy najlepiej kilkoma
      antybiotykami wg koncepcja lekarzy z grupa Ilays.Sam jestem lekarzem
      chorującym na boreliozę.Co do diety i ziół-polecam dietę wg dr.med
      E.Dąbrowskiej"Ciało i ducha ratować żywieniem" wyd Michalineum,
      wznowienie 2007 r.Tam też o 2 ziołach.Mnie to b. pomogło.
      Ja się zmagam z boreliozą od ponad 10 lat.
      Więcej informacji pod e-mailem piotr.kurkiewicz@poczta.neostrada.pl
      • elunia79 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.08.07, 08:16
        piotr kurkiewicz -witamy na pokładzie. miło słyszeć, że leczenie
        Panu pomogło to światełko w tunelu dla nas.
        Czy może Pan wyrazić Pana stanowisko co do badania PCR czy PCR RT

        Osobiście będę szukać księżki o której Pan pisał. Zanim to znajdę
        czy może Pan cos więcej o tych 2 ziołach ? pozdrawiam serdecznie i
        ciesze się, ze zdrowei OK.

        ELA
        • tezon niby takie sobie mety.. 13.08.07, 08:30
          a mnie tez poważnie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu..to
          mnie pocieszyłessad myslalam ze po 3-6 miesiacach leczenie powinny
          zniknąć..a co to za zabieg na te mety? a te koinfekcje mozna juz
          robic na babesje i bartonelle? Nat chyba wspominala ze jeszcze troche
          • grizac Re: niby takie sobie mety.. 13.08.07, 09:12
            Podobno lada chwila będzie informacja na temat koinfekcji.
          • stachenka Re: niby takie sobie mety.. 19.08.07, 20:11
            O tym, ze same znikną można sobie pomarzyć, jeśli ktoś lubi.
            Witrektomia to operacyjne usunięcie ciała szklistego i wypełnienie oka innym płynem.
            Brzmi strasznie i wygląda strasznie.
            Więcej tutaj:
            swiatmetow.fm.interia.pl/operacyjnie.htm
      • domin46 Witamy!! 13.08.07, 09:23
        A coś więcej o sobie, Pan również leczy boreliozę u swych pacjentów? Jaką ma Pan
        specjalność?
        Mamy na forum lekarza pod nickiem Bea_1964 , która stała się specjalistką od tej
        "cholery" i pomaga wielu osobom z forum i nie tylko nie mogących znaleźć lekarza
        , który podjął by się leczenia.

        Pozdrawiam
    • domin46 do adminów, forum się cieło 22.08.07, 18:22
      i tak wyszło, proszę o wykasowanie powielonych wątków.

      Pozdrawiam
    • alex974 Re: Pytanie do geodety 24.08.07, 14:33
      Witam. Czytałem że robiłeś sobie PCR na koinfekcje. Jak bys mógł to
      podaj mi namiar gdzie te badania robiłeś. Z góry dziękuje.
      pozdrawiam.
      • geodeta_31 Re: Pytanie do geodety 24.08.07, 19:47
        es.geocities.com/laboratoriobarba/
        • alex974 Re: Pytanie do geodety 26.08.07, 13:57
          Hej. No dzięki za te namiary. Słuchaj z tego co wyczytałem na tej stronie to
          jest to lab w Hiszpani. I teraz pytanie jak to zoorganizowałeś, czy można za
          pośrednictwem kogoś z Polski wysłać surowice do badania, czy trzeba wszystko
          samemu zoorganizowac? Jak byś mógł mi troche nakreślić jak ty to zrobiłeś to był
          bym ci bardzo wdzięczny. No i jeszcze jaki koszt jest tych badan?
          dzięki
          pozdrawiam
          • geodeta_31 Re: Pytanie do geodety 29.08.07, 11:50
            Alex.
            Organizowałem to poprzez żonę, która dobrze mówi po hiszpańsku i
            rozmawiala z tym lekarzem w Hiszpanii w jaki sposób przesłać im
            surowicę. Przesyłałem to kurierem; było w Hiszpanii na drugi dzien.
            Jeśli o właściwej porze pobierzesz krew i zawieziesz ją do firmy
            kurierskiej po uzgodnieniu, kiedy zawożą na samolot, to bez problemu
            dojdzie w ciągu 2 dni. Koszt badań na wszelkie koinfekcje to wyszło
            chyba około 150 euro...

            Marcin
          • geodeta_31 Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 12:16
            ...czuje sie bardzo źle. Non stop czuje sie źle z chwilami
            sporadycznej i niewielkiej poprawy, ale mowie o godzinach a nie o
            dniach. Zaczynam panikować, bo moje osłabienie czasem sięga zenitu
            (po prostu się przewracam) a koncentracja jest totalnie zerowa. Nie
            pomaga odstawienie na 2 dni Biotraksonu; czuje się dalej krytycznie
            źle! Rozumiem, że jeśli to byłby herx, to odstawienie leków
            spowodowałoby poprawę. Poprawy nie ma więc sądzę, że to nie herx. Z
            objawów grzybicy mam tylko osłabienie; żadnych swędzeń, biegunki,
            bialego języka - nic! Fluconazol nic nie wnosi do sprawy! K....a!
            Nie mam zdrowia do tego chorowania! Mam nieodparte wrażenie, że nie
            posunąłem sie ani kroku naprzód, choć kiedyś czułem poprawę. Z
            drugiej strony jeśli tak duże pogorszenie jest na Biotraksonie jako
            na pierwszym leku, który tak naprawdę penetruje mózg i układ
            nerwowy, to może jest to reakcja właściwa? Tylko czemu do jasnej,
            niespodziewanej cholery przy 2-dniowej przerwie w antybiotyku nic
            nie odpuszcza?

            Geo
            • franiolek1 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 12:33
              Dlatego, ze przy herxie nastepuje masowe wydalanie toksyn, ktore
              powoduja stan zapalny - gdy jest to uklad nerwowy , to ten stan jest
              bliski umieraniu. Te toksyny wydala sie przez dlugi okres
              czasu....to moze trwac nawet kilka tygodni, lub miesiecy. Jezeli
              przerywasz antybiotyk, to mozesz lyknac wegiel - on pomoze wylapac
              toksyny. Nie trzeba go brac z antybiotykiem, bo go tez wylapie. U
              mnie, w ciezkich herxach, poprawa nastepowala po odstawieniu
              antybiotyku przez 5 dni. Poprawa nie oznaczala tez swietnego
              samopoczucia, ale przechodzilo to wrazenie umierania. Nigdy tez nie
              odstawilam wszystkich antybiotykow, ale ze dwa razy odstawilam jeden
              z zestawu.
              Marcin, nie wiem co Ci doradzic.....naprawde chcialabym Ci w jakis
              sposob pomoc, to juz tak dlugo trwa....jestem zlym doradca, bo wiesz
              ze nadal choruje, wiec cos napewno robie nie tak. Lepiej wiec moich
              rad nie sluchac smile
              Wszystko co moge zrobic, to powiedziec Ci ze cieplo o Tobie mysle,
              ze mozesz byc pewny, ze nie jestes sam, ze przez to przeszlam....ale
              wiem rowniez, ze w Twoim stanie to malo pociesza.
              Trzymaj sie, walcz!
              • geodeta_31 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 13:04
                Cześć Fran.
                Jak zwykle tu jesteś i jak zwykle pierwsza odpowiadasz na moje
                załamania. Bardzo duży szacunek dla Ciebie. Często myślę o tym co
                piszesz i przez co sama przechodzisz kiedy tak się czuję. Mam
                nadzieję, że kiedyś pomyślę też jak fajnie i dobrze oboje sie
                czujemy...
                To co napisałaś pokrywa się w dużej części z tym co ja uważam, lecz
                różne źródła i wiele ludzi podaje, że po przerwie 2 dniowej
                pogorszenie powinno zacząć odpuszczać. U mnie tak nie ma stąd
                wątpliwości czy to herx czy SM hula w najlepsze w mojej głowie sad
                Z węglem jeszcze nie próbowałem i pewnie nie prędko spróbuję bo jak
                sama piszesz wyłapie też abx a tego pewnie jeszcze długo nie
                przerwę. Równiez tak jak Ty nie odstawiłem jeszcze nigdy przez 7
                miesięcy wszystkich antybiotykow. Na dzień dzisiejszy pomimo
                zalecenia brania azitro codzień, robie pulsy co drugi dzien bo
                zwyczajnie sie boje. Wprowadziłem znow tini od poniedzialku i tu
                upatruję troche powodu totalnego pogorszenia. Tini w dawce 2x750
                dziennie. Sądzę, że jeśli trwać ciągle przy Bb, to Tini dodatkowo
                teraz zaczęło wywalać bakterie z cyst, co w połączeniu z
                Biotraksonem mogłoby sprowadzać mnie do parteru. Co sądzisz?
                To nie tak, że jak ktoś długo choruje to jest złym doradcą. I nie
                tak tez, że jak komus nie pomaga, to nie należy go słuchać. Myślę,
                że wszystko robisz tak, ale ta choroba do dupy jest! Oczywiście jak
                wiele innych, gorszych czy równie złych, ale najgorsze w tej jest
                to, co juz wiele razy powtarzałem; żadnych pewników, żadnej
                diagnozy, żadnego monitorowania, koszmarna terapia, ciągła
                niepewność z czego wynika złe lub coraz gorsze samopoczucie. Czy to
                grzyb, czy Bb, czy herx, czy SM, czy ALS, czy CFS, whatever! F..k!
                Wiesz Fran, dziękuję Ci za ciepłe słowa, bo akurat mam tak zimne
                ręcę i nogi jakbym nie miał krążenia wogole smile I pociesza mnie to,
                możesz być tego pewna. Dziękuję.

                Marcin
                • marteczkac1 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 13:30
                  Geodeto, ja po zakonczeniu biotraxonu w przerwie dwumiesięcznej(po
                  4 tygodniach kuracji) miałam najgorszy stan,objawy neurologiczne
                  szalały...wtedy też wracały myśli o SM. Chyba Fran ma racje...to
                  raczej toksyny...Trzymaj się!
                • julia782 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 13:32
                  Witaj po przeczytaniu tego co piszesz mam wrażenie że przechodziłam
                  to samo .Przeszłam wlewy dwukrotnie .Raz 28 dni sam biotrakson przy
                  którym raz zasłabłam,potem gorączka 39 stopni.po miesiącu przerwy
                  wlewy zlecone przez naszą p dr.+makrolidy.Wytrzymałam 31 dni wciąż
                  płakałam i słaniałam sie na nogach.Poprostu umierałam.Najgorsze że
                  zwiotczały mięsni w przełyku i pogorszył mi sie stan oddychania i
                  prawie już nie chodzę.Odstawiłam leczenie na dwa miesiące i mój stan
                  nie wrócił do normy.więc mam ten sam problem co jest dobre leczenie
                  czy jego odstawienie .Zrobiłam wszystkie badania
                  bartonellę,myko,chl.pneum,trach.,miastenię,sm.Została babeszjoza
                  erlichioza,i candida.Ale to obłęd żeby badać nie wiadomo co.Ja mam
                  borelioze wykrytą tylko z mięsni WB ,Elisa ok. .Wszyscy mają
                  wątpliwości może to inne krętki tylko jakie .przepraszam tylko ci
                  popsułam chumor i ak kiepski,ale mam takie same wątpliwości.A
                  wykryto u mnie tężyczkę,ale jem wapno i nic.Hormony przytarczyc ok
                  • baska192 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 14:07
                    Tak Ci to madrze Franiolek napisal,ze ja nie potrafie juz nic dodac
                    od siebie.Pozostaje mi zyczyc Ci cierpliwosci,sily i wiary.Wiem,ze
                    bardzo trudne.Ale zobaczysz nadejdzie ten dzien ,ze to nie beda juz
                    godziny ale cale dni i tygodnie.Trzym sie.
              • artur737 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 15:37
                Wegiel jest oczywiscie niewskazany, jezeli ktos bierze jakiekolwiek leki w tym
                czasie. Bo wegiel je tez zwiąże.
                • reni5553 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 17:52
                  Cóż można dodać, przyłączam się do słów poprzedników, w naszej
                  chorobie niestety musimy liczyć się z walką - jak my dowalimy tej
                  bestii to ona się odpłaca swoimi toksynami i wtedy kładzie na
                  łopatki.
                  Ja od początku tygodnia też walczę z ogromnym zmęczeniem, musiałam
                  iść na zw.lekarskie bo z braku sił muszę w większości czasu leżeć.
                  Siedzę w domu i jak mam siły to siadam jedynie do kompa. Też tak jak
                  Ty - nie mam żadnych objawów grzyba, jedynie stan podgorączkowy i
                  lekko zaczerwienione podrażnione gardło. Myślałam, że to jakaś
                  infekcja, ale lekarz pierwszego kontaktu zdiagnozował to jako grzyb,
                  kazał odstawić nystatynę i przepisał fluconazol 1 x 1 dwa
                  opakowania. Słyszałam, że przy dłuższym stosowaniu fluconazolu grzyb
                  uodparnia się na niego i wtedy jest problem. Jak długo bierzesz
                  flukonazol ? Czy przy fluko odstawiłeś nystatynę ? Ja mam w odwodzie
                  jeszcze olejek z oregano, ale też się niepokoję bo wcześniej już
                  ratowałam się fluconazolem.
                  kurcze-sama czasem też mam załamkę-taką, że...że nic tylko trzeba
                  trzymać się razem i nie dawać się przeciwnikowi.
                  trzymaj się Marcin.
                  • welwiczia1 Ech, ech... 29.08.07, 18:37
                    Geodeto! Ja lecze sie 12 miesiecy i pojawila sie tylko krotka poprawa na
                    przelomie kwietnia i maja , moze ok. 2 tygodni.
                    Poza tym calutkie 12 miesiecy umieram, umieram, umieram - jestem strasznie
                    zmeczona, oslabiona , emocjonalnie niezrownowazona, a w glowie beton.
                    Plus jeszcze caly zestaw objawow, nawet stan podgoraczkowy, ktory mam od 9 lat
                    mi nie przeszedl.
                    Koncze leczenie za 2 tygodnie, bo nie ma u mnie zadnej poprawy. Wiem , ze
                    niektorzy stwierdza ze to herxy, ale ja mam watpliwosci i nie zdecyduje sie na
                    dalsze leczenie.
                    Rozumiem Cie, ze najgorsza jest ta niewiadoma - skad to straszne samopoczucie:
                    borelia, grzyb, zatruce antybolami, koinfekcje?
                    Trzymaj sie mimo wszystko!
                    • nataszkam Re: Ech, ech... 29.08.07, 21:14
                      No nie..........
                      Strasznie czarno zrobiło się tu, w tym wątku...
            • kea7 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 22:43
              oj Marcin - martwisz mnie, bardzo mi przykro, że tak tragicznie się czujesz; na
              dodatek nijak nie umiem Ci pomóc ani doradzić sad, chciałabym, żebyś mógł
              odpocząć od tego choć dzień, dwa,.., wtedy byłoby Ci choć trochę łatwiej, może
              choć na dzień jeden zapomnij o antybiotykach wszystkich, może wtedy coś drgnie w
              dobrą stronę? bo inaczej się wykończysz. Ze mną nie jest superowo, ale z
              pewnością dam radę trochę tego Twojego schodzenia wziąć na siebie, żeby Ci było
              ciut lżej chociaż. Zapakuj te krętki w meila i przysyłaj. Ja posyłam Ci za
              Franiolkiem naszym kochanym i innymi - wagon ciepła, bo tylko to mam na tę
              sytuację.
              Kurde, jacy my jesteśmy czasem bezradni i bezsilni w tym pieprzonym chorowaniu sad
              Nie dawaj się Marcin, płacisz ciężko za zdrowienie, ale to minie..
              cieplutko pozdrawiam

              kea7
              • bagnowska Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 29.08.07, 23:08
                Dobry wieczór, Marcin. Czytałam Grześkowi dzisiaj trochę nowych postów a Twojego
                wątku (Twój wątek był pierwszym na tym forum, jaki przeczytałam od dechy do
                dechy) i, gdy przeczytałam ostatnie, zamilkliśmy...Zrozumiałam po raz kolejny,
                ile przed nami niewiadomej, wątpliwości, wahań...Szczególnie ja czuję ciężar
                decyzji podjęcia takiego leczenia.Grzegorz niewiele czyta forum, nie lubi
                komputera, woli książki.On tak bardzo mi zaufał...Muszę stawiać czoła różnym
                ludziom, którzy pytaniami pełnymi zwątpień próbują odwieść mnie od leczenia 'w
                ciemno".No, cóż, będzie tak , jak w przeboju z lat mojej młodości: All By
                Myself - i albo za lat kilka wykrzyczę to z radością, albo po raz kolejny życie
                mnie nauczy pokory...Marcin , nie będę Ci powtarzać tego, co moi poprzednicy,
                jesteś niezwykle silnym facetem, podziwiam Twoją determinację, Grześkowi stawiam
                Cię za wzór w walce z tym świństwem - pozdrawiam Cię bardzo, bardzo ciepło - Basia
                • geodeta_31 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 30.08.07, 10:36
                  Witajcie Wszyscy...

                  Jesteście zajefajni bez wyjątku smile Osobiście sądzę, że dzieki Wam
                  jeszcze to znoszę, aczkolwiek coraz bardziej skłaniam sie do
                  radykalnych prób z ziołami Buhnera. Na dzien dzisiejszy podłączyłem
                  do antyboli już 4x2 kapsy Cat's Claw i 2x1 kapsa Stephanii. Po
                  wczorajszym dole i 4 dniach Tini, dzis postanowiłem odstawić i
                  zobaczyc czy będzie choc troche lepiej. Biotrakson daje cały czas.
                  Zostało jeszcze 15 a efekty, nie licząc złego samopoczucia co moze i
                  jest dobre ale może i nie, są żadne. Oczy mam juz totalnie
                  skasztanione przez męty; mam zasłonę szczegolnie na prawym oku,
                  które jest gorsze. Zdecydowałem, że na początku przyszłego roku
                  rozwiążę ten problem witrektomią w Pradze w Czechach. Z tym w takiej
                  ilości juz po prostu nie da rady normalnie żyć. U mnie to ciągłe
                  skupianie się na tym, marszczenie czoła i mrużenie oczu, powoduje
                  ciągłe myslenie o złym samopoczuciu, o chorobie i normalne regularne
                  stany depresyjne! Więc - fuck it! Wyjmę to z oczu, choćby miało sie
                  to odbyć w najbardziej obrzydliwy sposob na świecie tongue_out

                  Nie znam Was wszystkich a bardzo chciałbym poznać. Sympatycznie
                  byloby znac sie tez z widzenia, nie? Może spotkamy sie w gorach? Mam
                  nadzieje że wystarczy mi sily zeby tam dojechac i jeszcze wyjsc z
                  pokoju raz na jakis czas uncertain Raz jeszcze wszystkim dziekuję za
                  baaardzo ciepłe odpowiedzi... no doooobra Nataszkam, Tobie tez
                  dziękuję tongue_out Trzymajcie sie. Geo.
                  • reni5553 Re: Po 29 wlewie biotraksonu... 30.08.07, 12:58
                    ja tam już prawie spakowana jestem w te góry, choćby mieli mnie
                    zawieść z herxami to wczołgam się do auta.
                    • geodeta_31 Po kolejnych 5 wlewach... 03.09.07, 12:21
                      ... nic sie nie zmieniło uncertain Cały czas czuje się jak kupa g....
                      Zawroty glowy, oslabienie i neuro objawy w pełnej krasie.

                      Geo
                      • nataszkam Re: Po kolejnych 5 wlewach... 03.09.07, 14:07
                        Jeśli było już u Ciebie dobrze, to znaczy, że tak może być. Trzeba
                        wytrzymać. Przez pół zycia szukałeś, co Ci jest, a bez leczenia
                        pewnie bywało gorzej. Teraz masz szansę, ale nikt Ci nie mówił i nie
                        mówi, że już niedługo wszystko szybko wróci do normy. Ja Ci tylko
                        powiem tyle, że będzie dobrze, tylko trzeba powalczyć, przeczekać.
                        Cierpliwości trzeba sporo i pomocy od innych. Wiem, co mówię smile

                        Pozdrawiam
                        (głask)
                        ;-P
                      • reni5553 Re: Po kolejnych 5 wlewach... 03.09.07, 14:18
                        jeszcze trochę
                        trzymaj się Marcin
                        Mi po fluko + 2 x olejek z oregano przeszły męczliwości. Zaczęły w
                        zasadzie już przechodzić po flukonazolu. Jakoś wróciłam do siebie,
                        nie wiem czy to herx czy to grzyb był. Narazie mam duży przypływ
                        adrenaliny i chodzę na wysokich obrotach. ja mam lżejszą borelkę od
                        Ciebie, może Ciebie potrzyma nieco dłużej i puści.
                        no musi puścić
                        • geodeta_31 Czy Wasze sikanie... 04.09.07, 11:22
                          ...też odbywa się naście lub dziesiąt razy dziennie? W różnych
                          ilościach ale najczęściej niewiele? Mam tak od dawna ale pytam
                          dopiero dziś. Przyczyna? Przepraszam za bezpośrednie pytanie...

                          Geo
                          • bagnowska Re: Czy Wasze sikanie... 04.09.07, 14:15
                            Witaj, Grzesiek sika b. często takim niewielkim strumyczkiem, a poza tym
                            trzymanie moczu ma utrudnione i przy jego niechodzeniu zdarzają się
                            wypadki...Szczerość za szczerość, ale przecież o to właśnie chodzi tu, na naszym
                            Forum - pozdro, Basia
                            • geodeta_31 Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 11:38
                              mam dość niedobre! I nie mówię tylko o próbach wątrobowych, które
                              wynoszą: ASPAT - 86 (przeżyję) ALAT - 160! ( 8-/ ), ale rownież o
                              innych parametrach mojej morfologii. Na przykład:

                              Białe - 4,7 (2 tygodnie temu 6,7???, skąd te wachania?)
                              Czerwone - 6,13 (to z reguły miałem wysokie, ale teraz idzie do góry)
                              Hemoglobina - 19,4 (tak wysokiej jeszcze nie mialem!)
                              Hematokryt - 56,1 (ooo, to bardzo wysoko mi poleciało!)

                              Neutrofile - 45,8% (zdecydowany spadek od 2 tygodni!)
                              Bazocyty - 9,8% (tu jestem W SZOKU! 5 x za dużo i wzrost w ciągu 2
                              tygodni taki??? co to znaczy na Boga?)
                              Monocyty - 10,1% (ale tak miałem bez zmian)
                              Tarczyca OKI.

                              Macie jakies sugestie? Szczegolnie BAZO? Zaznaczam, iż w momencie
                              wykonywania badań właśnie zaczynałem się czuc lepiej! A wyniki
                              najgorsze ze wszystkich dotychczasowych...

                              Geo
                              • franiolek1 Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 12:16
                                Geo
                                Czy masz wyniki rozpisu bialych krwinek nie procentowo ale
                                ilosciowo. Bo procentowo jest przeklamanie - jezeli neutrofile
                                spadly w porownaniu do poprzednich wynikow, to procentowo bazofil
                                bedzie wiecej. Nie wiem czy wyrazam sie jasno...
                                Dlatego ja prosze we Francji, zawsze o rozpiske ilosciowa - wtedy
                                dopiero mozna zauwazyc spadek lub wzrost.
                                Wedlug mnie, ta duza roznica wlasnie stad pochodzi - spadek
                                neutrofili zwichrowal rownowage procentowa. Moze ilosciowo niewiele
                                sie zmienilo.
                                A spadek neutrofili w boreliozie to banal.
                                Wzrost bazo jest pewnie spowodowany reakcja alergiczna, stanem
                                zapalnym wywolanym tym mega herxem.
                                Gdybys Ty chlopie zobaczyl moje spadki limfocytow! A propos, gdzie
                                sa Twoje limfocyty?
                                Ej, co Ty, nie panikuj! Przeciez wiesz, ze bedzie dobrze.
                                Zadzwon do labo i popros o rozpiske ilosciowa. Powinni Ci dac.
                                Co sprawdzales w tarczycy?
                                Joasia
                                • geodeta_31 Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 12:26
                                  Wyrażasz się jasno Joasiu.
                                  Ilościowo:
                                  neutrofile - 2,16 tys (2,0-8,0)
                                  bazocyty - 0,46 tys (0,0-0,2)
                                  limfocyty - 1,54 tys (1,0-3,5)
                                  monocyty - 0,48 tys (0,2-1,0)
                                  Więc tutaj teoretycznie wygląda to lepiej, bo przekroczone są
                                  jedynie bazocyty ale 2,5 raza! Czemu? Wskaźniki czerwonokrwinkowe
                                  wybujały bo pewnie nic nie pilem od rana a pobranie krwi około
                                  10.30. Ale nie jestem tego pewien.
                                • geodeta_31 Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 12:27
                                  franiolek1 napisała:

                                  > Co sprawdzales w tarczycy?

                                  TSH - 1,488
                                  ft3 - 4,81
                                  ft4 - 15,02
                                  • franiolek1 Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 13:32
                                    Faktycznie wyniki hormonow sa ok, chociaz T3 jest raczej w wysokiej
                                    normie. A w przypadku tarczycy, normy sa przerosniete.
                                    Jeszcze kiedys kontrolnie przebadaj te hormony, ale nie spiesz sie,
                                    bo zmiany w tarczycy sa bardzo wolne.
                                    Rozmaz krwi robisz czesto?
                                    Baso jest za duzo, fakt. Wedlug mnie jest to spowodowane reakcja na
                                    toksyny z bb. Warto bazo powtorzyc za kilka kilka dni. Poczekamy
                                    jednak na Artura, on bedzie lepiej wiedzialsmile
                                    Neutrofile i limfo sa jeszcze w normie, szczesciarzu smile)
                              • artur737 Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 15:41
                                Ten ALAT by mnie martwil. Musisz zmienic leczenie bo cos ci wyraznie szkodzi.
                                • nataszkam Re: Badania kontrolne i wyniki 06.09.07, 18:29
                                  A czy może być to efekt rozpadu bakterii, które przecież trzeba
                                  wydalić i tym samym obciążyć wątrobę? Geodeta czuł się fatalnie na
                                  tym zestawie, więc leczenie (chyba) działało, a skoro działało, to
                                  jego efekty chyba trzeba powoli usunąć. Dołożyłabym 3 x 2
                                  essentiale, 3 x 1 silicaps (między abaxami), i wit.E 2 x 200, i za
                                  tydzień powtórka badań. Co Ty na takie wytłumaczenie zwyżki ALATU?
                                  Szukałam analogii u mnie- miałam tak samo- po paru miesiącach
                                  leczenia nagle fatalne samopoczucie i zwyżka ALATU. Z perspektywy
                                  czasu wiążę je własnie z obciążeniem watroby toksynami.Po
                                  wprowadzeniu wit. E bardzo szybko się poprawiło.
                                  • geodeta_31 Nowy zestaw? 15.09.07, 12:32
                                    Od poniedziałku zaczynam następne 40 dawek biotraksonu. 2xdz. 2
                                    gramy w pulsach 4 dni leku i 3 dni przerwy. Do tego Rulid cały czas
                                    i Tinidazol na zmianę z Metronidazolem. Dołączyłem witamine E
                                    (wątroba się odzywa) i koenzym Q10. Na stany depresyjne Rexetin.
                                    Depresja oczywiście z powodu 40-dniowego pogorszenia stanu zdrowia.
                                    I nic się nie zanosi że będzie lepiej. Odpuściło mi na dzień na
                                    zlocie w Jaworkach a już w niedzielę była dupa blada! Neuroobjawy
                                    cały czas totalne, z życia osobistego i zawodowego nici. Zdarzył mi
                                    się też przedwczoraj przypadek nocnej paniki, jak ja to nazywam smile
                                    Miałem tak przed leczeniem kilka razy (odwoziła mnie erka) a wygląda
                                    to tak, że budze się godzine po zaśnięciu zdenerwowany i zaczyna byc
                                    coraz gorzej; drętwienie języka, rąk, duszność, serce rozszalałe,
                                    normalnie regularne uczucie schodzenia jak mniemam. Tym razem
                                    postanowiłem przeczekać i przeszło... około 4.30 nad ranem. Od kilku
                                    dni śpię od 23 do 2 nad ranem. Nie jest komfortowo...

                                    Geo
                                    • geodeta_31 Re: Nowy zestaw? 16.09.07, 12:25
                                      Od wczoraj ból zębów górnej szczęki. Dziś już ledwo gryzę.
                                      Oczywiście zęby wszystkie wyleczone i po kontroli. Dwa dni temu ból
                                      pęcherza, który przeszedł samoistnie po 24 godzinach...
                                      • franiolek1 Re: Nowy zestaw? 16.09.07, 18:52
                                        Geo
                                        W ten sposob przejdzie pewnie po calym organizmie. U mnie jedno sie
                                        konczylo, drugie zaczynalo.
                                        To jednak jest dobry znak...brzmi patetycznie, ale wiesz, ze to samo
                                        przeszlam i wiem o czym mowie smile
                                        Problemy ze snem mam nadal, falami. Tez spie od 23.00 do 2.00-3.00
                                        nad ranem.
                                        Ale bedzie coraz lepiej; W tej chwili mam dobre dni ( zawsze dwa
                                        tygodnie po pulsie tini jest u mnie poprawa).
                                        Wyobraz sobie, ze wczoraj po raz pierwszy od poltora roku wzielam
                                        do reki ksiazke i ciurkiem przeczytalam 50 stron. Wszystko
                                        zrozumialam, nawet mi sie to wydawalo ciekawe smile A nie dotyczylo
                                        boreliozy smile) To wielki sukces!
                                        Przed choroba czytanie bylo moja pasja, polykalam ksiazki. Jak
                                        zachorowalam wszyscy znajomi zjawili sie z ksiazkami " bo siedzisz w
                                        domu, to zeby Ci sie nudzilo...." " nigdy nie mialas czasu, a tu
                                        cale dni wolne, mozesz czytac do woli....". W ten sposob mam lektury
                                        do konca zycia smile)
                                        Geo, zycie osobiste i zawodowe poczeka; Zona zrozumie, przeciez Cie
                                        bardzo kocha. Dziecie dopieszczaj, to bedzie dla niego
                                        najwazniejsze.
                                        Poczekaj jeszcze troche i bedzie lepiej, napewno;
                                        Przesylam Ci duzo ciepla i sily. Fran
                                        • geodeta_31 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 08:46
                                          Dzięki Fran. Znieść to jednak bardzo trudno. Coś złego dzieje się z
                                          moją głową. Mam jakieś mocne stany lękowe. Po prostu z dnia na dzien
                                          jest coraz gorzej. Ręce wiotkie wręcz - ledwo stukam tego posta.
                                          Cały czas lęk, obawy, przerażenie i zawroty głowy. Boję się, że
                                          zwariuje. Pierwszy raz mam takie jazdy...
                                          • franiolek1 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 09:01
                                            Geo, to straszne, ale u mnie bylo identycznie. Bylam w stanie
                                            permanentnego przerazenia, glowa huczala, cos si w niej krecilo,
                                            puchlo...Ulge prznosil placz, taki gleboki i dlugi szloch; Ulge
                                            psychiczna w kazdym razie. Pomogla mi tez przyjaciolka, ktora przez
                                            to przeszla i teraz ma sie lepiej. Ona to wszystko znala, rozumiala
                                            bezslow, bo znala to z wlasnego podworka. Powtarzala, ze to
                                            przejdzie...I miala racje.
                                            Jeszcze czasami czuje powrot potwora przy tinidazolu, ale teraz juz
                                            umiem wyczuc wroga.
                                            roche mi pomagala aspiryna. Probowales?
                                            Ile jeszcze masz wlewow? ( nie liczac rocznej kuracji, ktora
                                            planujesz smile)
                                            Daj mi znac, jezeli moge Ci pomoc...
                                            Trzymaj sie dzielnie Joasia
                                      • stachenka Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 16:25
                                        geodeta_31 napisał:

                                        > Od wczoraj ból zębów górnej szczęki. Dziś już ledwo gryzę.
                                        > Oczywiście zęby wszystkie wyleczone i po kontroli.

                                        Marcin, u mnie bóle zębów w lewej górnej ćwiartce niemal zniknęły. Przestało
                                        mnie też boleć lewe oko. Aż nie mogę się przyzwyczaić, że nie czuję że je mam smile
                                        Co zrobiłam?
                                        Wyrwałam górną ósemkę.
                                        Uważam, że warto było i mam ochotę pozbyć się pozostałych trzech, a już na pewno
                                        górnej prawej (może przestałby mi się wbijać "niewidzialny nóż" nad czołem,
                                        przez oko i aż do policzka).
                                        Ósemki to takie dziadostwo, że wcale nie muszą być zepsute, żeby broić - a to
                                        sobie krzywo rosną, a to nie ma na nie miejsca i na coś uciskają... Najlepiej
                                        jakby wcale nie rosły.

                                        Może nie za wszystko odpowiada borelia i warto spróbować?
                                        • nataszkam Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 16:34
                                          Nie, no Stachna, opanuj się kobieto- Marcin jest w stanie rozkładu,
                                          a Ty mu proponujesz usunięcie zębów.
                                          tongue_out
                                          Chociaż może masz rację- mnie zęby nie dokuczają (jeszce), bo nie
                                          mam ósemek smile One wyrastają ponoć tylko mądrym big_grin
                                          • franiolek1 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 17:17
                                            Nat
                                            Idac Twoim tropem myslowym, ja jestem polglupem, bo mam jedynie dwie
                                            osemki smile)
                                            Geo, bol zebow minie jak antybiotyk je wyczysci.
                                            • geodeta_31 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 17:36
                                              Ja nie wiem ile mam, chyba wszystkie, ale i tak bardzo często jestem
                                              w potrzebie porozmawiać z Wami smile Wiem jednak, że nie jest to ból
                                              od ósemek. To jest ból taki reagujący na nacisk przy jedzeniu do
                                              stopnia takiego że nie można gryźć. Hmm, wyrywanie ewentualne
                                              zostawie na poboreliozowe przygody. Przecież po wyleczeniu będąc
                                              okazem zdrowia i nie mając na co narzekać muszę mieć coś do
                                              leczenia!
                                              Fran - zęby to chętnie dam do czyszczenia bo przy antybiotykach to
                                              żebym z 10 razy dziennie mył to osad mam galopujący smile Co dwa
                                              miesiące foterka u dentysty, bo wyglądam jak kloszard przepalony
                                              fajami. Zastanawiam się skoro to odkłada sie na zębach w takiej
                                              ilości to przeciez odkłada się tez gdzie indziej, nie? To da radę
                                              wyfroterować a te inne miejsca??? Ja się tylko boję, że jak mi
                                              antybiotyk podobnie do zębów mózg wyczyści to już mi tylko jedzenie
                                              przez rurkę zostanie i ślina cieknąca z kącika ust...
                                              • nataszkam Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 17:59
                                                geodeta_31 napisał:
                                                Ja się tylko boję, że jak mi
                                                > antybiotyk podobnie do zębów mózg wyczyści to już mi tylko
                                                jedzenie
                                                > przez rurkę zostanie i ślina cieknąca z kącika ust...

                                                Nie bój żaby, Geo- nie opuścimy Cię nawet wtedy tongue_out
                                                Dobierzemy Ci odpowiedni fason rurek i śliniak trendy- żeby Ci było
                                                do twarzy big_grin
                                                • franiolek1 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 18:43
                                                  i rurka wlejemy antybiotyk smile)
                                                  • geodeta_31 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 19:31
                                                    franiolek1 napisała:

                                                    > i rurka wlejemy antybiotyk smile)

                                                    Tia, bo kiedy ja skończę antybiotykoterapię to normalne jedzenie
                                                    będzie dla mnie toksyczne tongue_out Nat, o facecie napisze później, bo na
                                                    razie niewiele wiem a i pisanie nie idzie mi najlepiej. W każdym
                                                    razie gorączkował ale jedzie dalej na biotraksonie. Wcześniej był
                                                    rumień mnogi na twarzy i okolicach. W każdym razie jest reakcja na
                                                    antybiotyk więc chyba diagnoza była trafiona...
                                                  • mea_51 Re: Nowy zestaw? 17.09.07, 20:38
                                                    Marcin! Zbadaj jeszcze poziom potasu.Miałam ostre "odjazdy" przy
                                                    niskim , po wyrównaniu poziomu bylo dużo lepiej.Pozdrawiam
                                                    mea_51
                                                  • niebieskaaa Re: Nowy zestaw 20.09.07, 00:36
                                                    mam nadzieję, że będzie coraz lepiej u Ciebie może tez stres tak na Ciebie
                                                    wpływa, że to tak opornie idzie.
                                                    dzięki Tobie wiem (po artykule w Angorze), że jestem chora od 7 lat. Dlatego
                                                    zawsze Cię dopinguję i czytam co u Ciebie, ale jednocześnie czekając na wizytę u
                                                    dr Beaty strasznie się boję rozpocząć leczenie bo to sam bóli brak mi wsparcia.
                                                    Trzymam kciuki
                                                    ANia
                                                  • geodeta_31 Re: Nowy zestaw 20.09.07, 10:05
                                                    Cześć niebieskaa.
                                                    Ciesze się że artykuł w Angorze zmienił cos w Twoim życiu. Zasługa
                                                    moja w tym niewielka. Artykuł powstał bez mojego udziału i
                                                    porozumienia ze mną. Jednakże kilka osób zmobilizował juz do
                                                    działania z czego oczywiście sie cieszę. Stres u mnie jest zapewne
                                                    dość ważną rzeczą przeszkadzającą w leczeniu. Ja jestem zdenerwowany
                                                    i zestresowany właściwie non stop. Ale cóż, wciąż mam nadzieję, że
                                                    jednak będzie lepiej! Wsparcie jest potrzebne. Nie wszystkim jednak
                                                    z nas jest dane... Trzymaj się dzielnie i nie bój sie leczenia.

                                                    Geo

                                                  • reni5553 Re: Nowy zestaw 20.09.07, 22:42
                                                    geo - i jak się czujesz po kroplówkach ?
                                                    te 2 x 2g biotraxonu pewnie daje się we znaki ?
                                                    jak doczłapiesz się do kompa-napisz
                                                    dopada Cię jeszcze zmęczenie ?
                                                  • geodeta_31 Re: Nowy zestaw 21.09.07, 08:53
                                                    Reni, ja przez swoje dupne samopoczucie (które sie poprawiło 3 dni
                                                    temu troszkę smile jeszcze się nie zdecydowałem na te 2x2 gramy! Jeśli
                                                    z samopoczuciem będzie tak w miarę do poniedziałku, to wtedy
                                                    wprowadzę to leczenie. Dziś wrócę do Tinidazolu, który w okresie
                                                    najgorszego samopoczucia odstawiłem. Zobaczę czy to czasem nie on
                                                    zaczął dawać w końcu efekty jakieś z Biotraksonem. Biorę go w końcu
                                                    juz 6 miesięcy. I wiesz co - jeśli tak sie okaże to będzie to znak,
                                                    że moje przemyślenia o zbyt krotkiej kuracji jednym zestawem abx
                                                    będą prawidłowe! Ale to doświadczenie dopiero przede mną. Napisze
                                                    jak wyszło. Trzymaj się.

                                                    Marcin
                                                  • reni5553 Re: Nowy zestaw 21.09.07, 09:41
                                                    Marcin-Ty jesteś jednym wielkim doświadczeniem smile)
                                                    w gazetach nawet o Tobie piszą smile
                                                    trzymam kciuki - dasz rade
                                                    robię PCR-a na babesie w Szczecinie, bliżej to jest niż do Hiszpani.
                                                    dam Ci znać jak tam poszło.

                                                  • reni5553 Re: Nowy zestaw 23.09.07, 20:23
                                                    Marcin
                                                    czy mógłbyś mi opisać dokładniej Twoje menty w oczach ?
                                                    czy są to przeszkadzające punkciki, niteczki czy niewyraźne
                                                    widzenie ? taka mgiełka nachodząca na oko (oczy)?
                                                    od dwóch dni zaobserwowałam coś u siebie w oczach, taką mgiełkę
                                                    zachodzącą na jedno z oczu najczęściej lewe, choć prawe też czasem
                                                    przez jakiś czas. Mija to i pojawia się, ale .... no właśnie czy to
                                                    borelka ?
                                                    a jak Twoje samopoczucie ?
                                                    zgrzeszyłam dziś i poszłam na grzyby, nie mogłam wytrzymać bo od
                                                    dziecka byłam grzybiarzem, a tu taaaaki wysyp grzybów i taaaka
                                                    pogoda. Wypsikałam się tak, że w odległości na metr zdychało chyba
                                                    wszystko co leciało albo chodziło smile)
                                                    nic na mnie nie wlazło.
                                                    pozdrowionka
                                                    R.

                                                  • geodeta_31 Re: Nowy zestaw 24.09.07, 11:49
                                                    Heja Reni.
                                                    Moje męty to już krzaki bardziej czy busz niż jakies tam
                                                    przeszkadzające niteczki i punkciki smile Niewyraźne widzenie
                                                    przychodzi w momencie gdy całościowo gorzej się czuję. Jest to
                                                    podobne wrażenie do Twojego; nachodzi i mija po jakimś czasie. Czy
                                                    nazwałbym to mgiełką? Nie wiem, myślę że jest to niewyraźne podwójne
                                                    widzenie u mnie bardziej niz mgiełka.
                                                    Heh, jak u mnie? W sumie gdyby nie totalna grypa czy inne badziewie,
                                                    byłoby sympatycznie. Poprawiło sie po odstawieniu tinidazolu. Od
                                                    jutra mam nadzieje wprowadzić znowu. Dzis taka grypa że szkoda gadać
                                                    a i tak od dziś jade 2x2 gramy biotraksonu. Jutro wjeżdzam z rulidem
                                                    i znow tinidazolem chyba ze dzis znow lekarz na wirusa da mi jakies
                                                    swinstwo i nie bede mógl łączyć. Eh, te grzyby! Musiałaś mi pisać?
                                                    Dżizas, ja tylko czekam kiedy sie wyleczę z gardła i zapylam na
                                                    podgrzybasy i inne rarytasy! Już mój las na mazurach sie pewnie
                                                    doczekac nie może (i kleszcze smile A ja mam tam lasek super na grzyby
                                                    i na kleszcze też. Co rok tam kilka łapałem. Ale w tym roku juz po
                                                    paprociach nie bede buszowal. Eh, kozaki tam takie ze czacha dymi!
                                                    Ale kleszcz na kazdej paproci siedzi z drugiej strony. Jak sie
                                                    podkuruję to za tydzien ciągne smuge do lasu. A 20 października juz
                                                    jestem umówiony na 9 dni polowania na zakleszczone jelenie i sarny :-
                                                    ) Będzie sie działo! Pozdrawiam. Geo.
                                                  • geodeta_31 Spostrzeżenia Tinidazolowo-Biotraksonowe 26.09.07, 13:46
                                                    Hej.
                                                    Miałem dobry tydzień ostatnio bo zrobilem doświadczenie polegające
                                                    na odstawieniu Tinidazolu i Azitroxu. Zrobiłem to ponieważ poprzedni
                                                    tydzień prawie nie spałem i co noc budziłem sie z paniką, walącym
                                                    sercem i podniesionym cisnieniem. Samopoczucie było juz bardzo do
                                                    dupy. Zostałem na samym Biotraksonie i juz następnego dnia po
                                                    odstawieniu w/w dwóch leków zaczęła się poprawa i trwała przez
                                                    tydzień. Było fajnie. Mimo grypy czy innej infekcji pohulałem
                                                    trochę. Ale przyszedł czas leczyć sie dalej. Więc wprowadziłem w
                                                    końcu 2x2 gramy Biotraksonu od poniedziałku. Do wczoraj nic sie nie
                                                    działo więc Biotrakson jak mniemam nie jest powodem tego co dzieje
                                                    sie ze mna juz dziś... Wczoraj wprowadzilem tez Rulid 2x300mg i
                                                    Tinidazol 2x500mg. Już kilka godzin po podaniu Tinidazolu z Rulidem
                                                    zacząłem czuc sie dokładnie tak jak tydzien temu (czytaj dokładnie
                                                    do dupy) a po podaniu około 20 drugiej dawki, moje samopoczucie
                                                    stało sie krytyczne. Znów jak tydzien temu obudziłem sie 23.30 z
                                                    uczuciem duszności i paniki. Nie usnąłem juz do rana. Heh,
                                                    zastanawiam sie czy może być tak, że przez tyle miesięcy brania
                                                    Tinidazolu nie było efektów, ponieważ dopiero teraz kiedy brany jest
                                                    z Biotraksonem, zaczął jakkolwiek działać? I z tego wynikają tak
                                                    szybki i ostre reakcje? A może sie mylę i to skutki uboczne? Ale z
                                                    drugiej strony skutki uboczne po 8 miesiącach dopiero? Gdyby było
                                                    jakies uczulenie czy zła reakcja mojego organizmu na ten lek, to czy
                                                    reakcja ta nie wystapiłaby od początku?

                                                    Geo
                                                  • fikemola Re: Spostrzeżenia Tinidazolowo-Biotraksonowe 26.09.07, 14:08
                                                    Marcinie, czytam Twój wątek i robi mi się smutno że tak opornie
                                                    idzie to leczenie... ale, jak teraz z biotraksonem i tini masz takie
                                                    jazdy to znaczy że dotarł do mózgu i tam się rozprawia z bb. Zdrowi
                                                    ludzie nie mają takich reakcji na antybiotyki, a jak sam
                                                    powiedziałeś od dawna bierzesz tini i nie było takich jazd więc to
                                                    nie może być uczulenie. Mi też najlepiej pomagał biotrakson z
                                                    tini smile czyli były jazdy i były dni super!

                                                    Ale drugie ale - zauważyłam pogorszenie i mniej popraw samopoczucia
                                                    kiedy zaczęłam łamać dietę... niestety, jak przez 3 tygodnie na
                                                    wyjeździe nie trzymałam diety, a brałam to samo przed wyjazdem w
                                                    czasie i po, to wyraźnie gorzej było bez diety... i nie mam na myśli
                                                    objawów grzybowych tylko powroty boreliozowych... teraz wróciłam do
                                                    diety (no prawie wink i zaczynam czuć różnicę, radzę przetestować.

                                                    pozdrawiam Cię serdecznie smile
                                                  • geodeta_31 Re: Spostrzeżenia Tinidazolowo-Biotraksonowe 26.09.07, 14:28
                                                    Zgadzam sie w 100% z Tobą w kwestii diety. Zawsze kiedy sobie troche
                                                    pofolguję, to później jest dużo gorzej i ciężko wrócić do "formy"
                                                    sprzed błędu dietetycznego. Napewno cos w tym jest. Miałem juz kilka
                                                    razy mocne postanowienia poprawy. Czasem kończa sie one porażką...
                                                    Cóż, leczenie rzeczywiście nie idzie tak jak mógłbym sobie tego
                                                    życzyć, ale sądzę że ja będę tutaj jednym z tych, ktorzy będą leczyć
                                                    sie bardzo dlugo. Chory jestem juz bardzo długo więc nie sądzę, że
                                                    cos pomoże mi jakoś wybitnie szybko. W grę wchodza tez pewnie
                                                    koinfekcje, które nijak jednak nie chcą wyjść w badaniach. Trudno.
                                                    Trzeba będzie przetrenowac je w ciemno. Za daleko to zaszlo by teraz
                                                    sie poddawać!

                                                    Dużo zdrowia.
                                                    Marcin
                                                  • niebieskaaa Re: Nowy zestaw? 20.09.07, 00:38
                                                    franiołek1, nataszkam - jesteście niesamowite!

                                                    przepraszam, że weszłam w Marcinowy wątek
                                              • stachenka Re: Nowy zestaw? 18.09.07, 03:21
                                                Franiolek, nie półgłupkiem tylko półmędrkiem wink))
                                                Półgłupek to taki, co ma 2 siódemki smile

                                                Marcin, mnie jedynka bolała jak ją językiem smyrałam, a Ty o gryzieniu...
                                                Chodziło mi jednak głównie o oko, bo wspominałeś na mętnym, że kuje, a chyba tam
                                                już nie zaglądasz.

                                                Ja w każdym razie zamierzam wywalić swoją drugą górną, mimo że wyleczona i
                                                niezaleznie od wyniku jaki mi przyjdzie z Poznania (chyba na piechotę idzie).
                                                Może jak się pozbędę zębów z uszu, to nie tylko drugie oko przestanie boleć, ale
                                                i słuch trochę mi się stępi wink
                  • domin46 Marcin, opamiętaj się, bo jak się więcej takich 30.08.07, 13:06
                    znajdzie jak NataszkaM, to nie borelka Cie wykończy, tylko kopniakismile))

                    pozdrawiam
            • nataszkam Bez głasków :-P 30.08.07, 10:15
              No nieźle- tyle głasków dostałeś tongue_out
              Ale ja zaaplikowałabym Ci jednak inną, bardziej skuteczną w Twoim
              wypadku metodę- serię elektrowstrząsów, tudzież kopa w d., pardon, w
              siedzenie- to tak na opamiętanie big_grin
              Z Ciebie taki czarnowidz, jak ze mnie kosmita tongue_out
    • nataszkam Zakładany czas leczenia... 30.08.07, 16:46
      Podaję Ci specjalnie link, abyś nie przegapił tongue_out
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=68200114&a=68261812

      Mam nadzieję, że te Twoje dywagacje o rocznym leczeniu są tak samo
      trwałym postanowieniem, jak Twoje decyzje z wczoraj czy sprzed paru
      dni tongue_out
      Aha- żebyśmy się zrozumieli smile Ten link nie ma na celu dołowania
      Cię, tylko wskazania Ci, że ma być dobrze.


      PS A co do pocieszania smile
      I tak wiesz, że Ci dobrze życzę wink
      • geodeta_31 Re: Zakładany czas leczenia... 30.08.07, 17:36
        Posłuchaj Nat, wiesz przecież, że jestem otwarty na wiele aby poczuć
        się lepiej, ale ostatnie czasy nie nastrajają mnie pozytywnie. Już
        znowu bardzo długo czekam na poprawę a zamiast niej mam
        permanentnego doła. W związku z tym pomyślę, gdy mi się znów
        poprawi...
        Dziękuję za życzenia.
        • nataszkam Re: Zakładany czas leczenia... 30.08.07, 19:53
          No dobra- spróbuję wprost.

          A jeśli jest Ci pisana poprawa po 2 latach leczenia? Nie zechcesz
          tego sprawdzić w razie co? Chodzi mi o to, abyś przedwcześnie nie
          rezygnował. Masz teraz dobre leczenie, więc musi boleć.Jeśli przez
          tyle lat Twój organizm był przyjaznym miejscem dla krętków, to nie
          dziw się, że kiedy wytoczyłeś takie armaty, jak biotraxon z
          dodatkami, to masz po prostu efekty masowego mordu. Wybijesz swoich
          nieproszonych lokatorów to odczujesz ulgę.

          Musisz być w totalnej desperacji, jeśli decydujesz się na
          witrektomię. Jakiś dziwny facet z Ciebie- przecież Wy uciekacie
          przed wszystkim, co ledwie może zaboleć, a Ty dasz sobie włożyć rurę
          w oko big_grin
          Za żadne skarby nie dałabym sobie grzebać w oku big_grinD
          Bosche, na samą myśl robi mi się słabo!
          wink
          • artur737 Re: Zakładany czas leczenia... 30.08.07, 19:59
            abx bardzo zle penetruja do oka, ale taka klindamycyna penetruje calkiem niezle.

            Byc moze, ze jestes kandydatem do klindamycyny. Poczytaj to co pisalismy o tym
            leku na forum i sie zastanow. Byc moze to leczenie jest warte ryzyka.
    • piotr.kurkiewicz Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.08.07, 20:24
      Polecam terapię 3 antybiotykami na raz wg koncepcji lekarzy ILADS,
      oraz terapie polem elektromagnetycznym tzw biorezonans specjalna
      aparaturą z USA p. dra J.Truszyńskiego(służę kontaktem telefonicznym
      w razie zainteresowania)
      Piotrek K(lekarz)
      • artur737 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.08.07, 20:33
        Z ta cala aparatura elektromagnetyczna to jest maly problem. Nie istnieje
        racjonalne, logiczne wyjasnienie dlaczego by to mialo dzialac. Bardzo wielu
        pacjentow sprobowalo tego leczenia bez poprawy.

        Ale rzeczywiscie istnieje grupka pacjentow, ktora bardzo w to leczenie wierzy i
        twierdzi, ze im pomaga. Sa Amerykanie, ktorzy sporo inwestuja w te kategorie
        leczenia. O ile jest prawda, ze tzw wstepny przyrzad mozna kupic lub zrobic za
        kilkaset dolarow (nawet za $100) to potem nastepuje prawdziwy wyscig zbrojen i
        zaangazowani w to leczenie zaczynaja kupowac urzedzenia coraz drozsze, najpierw
        za $2000 pozniej za $15000. Szczyt marzen na dzisiaj to podobno jakies cudo za
        $50000.

        Wiec jak ktos sie nie poprawia po tym leczeniu to zawsze mozna mu powiedziec, ze
        musi zaczac stosowac drozsze urzadzenie. smile
        • artur737 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.08.07, 20:49
          Nigdy sie tak bardzo w ta metode nie wczytywalem.
          Ale wiem, ze tworca tej metody stworzonej zreszta dosc dawno- inzynier uzywal
          jej do leczenia wlasnej boreliozy. Tak bardzo mu chyba nie pomoglo bo umarl po
          nieco ponad 10 latach takiego leczenia.
          • agata2723 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 09.10.07, 00:17
            Marcin napisz coś...
            Dziś była u nas nasza pielęgniarka, nie wiem co mam myśleć...
            Serdecznie Cię pozdrawiamy!
            Agata i Kasia
            • reni5553 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 09.10.07, 07:39
              A czy coś się stało ???
              Geo - jak zdrówko, a raczej jak powrót do zdrowia ?
              • bagnowska Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 08:02
                Hej, Marcin, Co u Ciebie? Zaglądam, zaglądam i...nic. A wiesz, że
                Twój wątek ze względu na czas trwania choroby i oporność w lezeniu
                jest nam szcagólnie bliski i bardzo trzymamy kciuki za postęp w
                kuracji. Odezwij się, proszę. Pozdrawiamy ciepło - Basia i Gzregorz
                • bagnowska Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 08:48
                  Oj, coś mi się dzisiaj rano źle pisze.Chodzi oczywiście o oporność w
                  leczeniu.
                  • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 10:34
                    Heh, dziękuję Wam bardzo za zainteresowanie. To bardzo miłe a
                    niewiele miłych rzeczy u mnie się dzieje ostatnio. Tym bardziej
                    cenię Wasze zainteresowanie. Co u mnie? No, nic. Po prostu nic. Nic
                    się nie stało po ponad 2 miesiącach biotraksonu nie licząc zapalenia
                    łapy. Wiecie, ja nie chcę tego tu pisać bo nie jestem dobrym
                    przykładem dla innych. Oszczędzę nowym forumowiczom i nowym chorym
                    na tę chorobę szczegółów z mojego leczenia i nie wracania do
                    zdrowia. Do Agaty za moment zadzwonię. Reni i Basiu. Jeśli macie
                    ochotę prześlijcie mi swoje numery telefonów na maila. Zadzwonię i
                    porozmawiamy chwilkę.

                    Pozdrawiam wszytkich.
                    Marcin
                    • bagnowska Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 10:48
                      Witam Cię! Napiszę maila wieczorem w domu, bo w pracy mam
                      zablokowane wejście do prywatnej poczty (względy bezpieczeństwa, czy
                      co ...)serdeczności - basia
                      • agata2723 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 13:43
                        Marcin z tym polowaniem to żartowałam...
                        W każdym razie my czekamy na wieści, jak poszło Tobie. Odpocznij
                        sobie i pooddychaj swieżym powietrzem. I koniecznie pozdrów ode mnie
                        żonę i ucałuj synka.
                        Agata
                        • kwiat.wisni Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.10.07, 17:24
                          Marcin, sprobuj się poleczyc doxy i azytro.
    • franiolek1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 22.10.07, 21:58
      Geo
      Znalazlam artykul, niestety po francusku, w ktorym opisana
      jest "uveite" - to jest zapalenie czesci oka, ale nie znalazlam jak
      to sie nazywa po polsku.
      To charakterystyczna przypadlosc w boreliozie, podejrzewano ja u
      mojego syna.
      W tym artykule, jest napisane, ze przy tym wlasnie zapaleniu
      pojawiaja sie wlasnie takie mety, o ktorych mi mowiles.
      Wyglada na to, ze jest to sprawa odwracalna, wiec moze operacja nie
      jest niezbedna.
      www.vulgaris-medical.com/encyclopedie/uvee-uveite-4728.html
    • franiolek1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 22.10.07, 22:02
      No teraz jak patrze to tych artykulow jest multum.
      Tutaj jest wyraznie zaznaczony zwiazek z borelioza
      www.kourir.org/bull7/serie.htm
      • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 11.11.07, 16:55
        Cześć.
        Postanowiłem po dłuższej przerwie odkurzyć mój wątek, bo jeszcze
        zniknie a tyle sie nad nim swego czasu napracowałem smile
        Przez ostatnie 3 tygodnie leczyłem wątrobe. Transaminazy w okolicach
        140-160 wydały mi sie za wysokie i doszedłem do wniosku że leczenie
        bez wątroby nie pójdzie wcale lepiej. Na dzien dzisiejszy wątroba
        wróciła do normy więc od tygodnia wprowadziłem taki protokół:
        * 300 mg/dz Unidoxu
        * 600 mg/dz Rifampicyna
        * 500 mg/co 2 dz Azitrox
        Samopoczucie kiepskie przez 3,4,5,6 dzień. Teraz troszke wróciłem do
        zywych. Pozdrawiam wszystkich, którzy tego potrzebują czyli pewnie
        wszystkich którzy tu bywaja tongue_out

        Marcin
        • baska192 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 11.11.07, 17:42
          Witaj Geodeto.Dobrze,ze napisales bo glowe juz sobie lamalam - co
          tez sie z Toba dzieje.Jak juz piszesz to jest dobrze.Bedzie
          lepiej.Tez pozdrawiam.
        • arrakis74 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 11.11.07, 22:11
          Hej Marcinie. czy to znaczy, że całkowicie odpocząłeś od abx przez
          te 3 tygodnie?
          • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.11.07, 11:39
            Hej Arrakis.
            Odpoczywałem a jakże. Tak jak wspomniałem, transaminazy były na tyle
            wysokie że stwierdziłem w porozumieniu z lekarzem taka potrzebę. Na
            przysżlość musze troszke baczniej przyglądac sie temu zjawisku.
            • geodeta_31 Żarcik neurologiczny... 13.11.07, 14:31
              ...od znajomej dostałem. Jest mało wybredny ale w temacie
              neuroboreliozy, więc wybór czytac nie czytac zostawiam Wam.

              "Rosyjscy neurolodzy odkryli nerw łączący oko bezpośrednio z dupą.
              Kiedy ukłuli pacjenta igła w dupę, w jego oku pojawiła się łza.
              Kiedy wbili tę sama igłę w oko, pacjent się zesrał. smile))"

              Zdruffka smile
              • kotfryc Re: Żarcik neurologiczny... 16.11.07, 10:17
                Bueheheh dobre big_grin
                pozdrawiam smile
    • zazule Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 03.12.07, 20:59
      Marcin cos dla Ciebie - zobacz co Nicolson pisze o oczach.
      www.immed.org/FAQ.htm
      QUESTION:

      I would like your comments on CFS and eye problems. I have a
      constant, chronic inflammation in my eyes (mostly the left one),
      which itches and bothers me a lot. Sometimes I also have a strong
      pain in both eyes, like if they were being squeezed. Fortunately
      this symptom got better with time, and it is not so constant as
      before. Sometimes my eyelids keep trembling (without control).

      RESPONSE:

      We have seen these signs and symptoms in mycoplasma-positive
      patients, and as I understand, you are a mycoplasma-positive CFS/ME
      patient. In general, these signs/symptoms, along with eye pain and
      itching, vision acuity problems, light sensitivity, excess tearing,
      floaters in the visual field, eye redness and eyelid twitching
      resolved during long-term antibiotic treatment. We presume that the
      mycoplasmal infections had something to do with these problems.
      zaz
      • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 04.12.07, 12:21
        Dziękuję Zazulko...
        Oczy to zdecydowanie jedno z najgorszych miejsc w moim ciele. W tym
        momencie (herx totalny) ledwo widze poprzez męty i cały czas bola
        mnie oczy. Ciekawe po jak dlugim braniu abx to przechodzi bo u mnie
        po 11 miesiącach nie za bardzo chce...
        • hopekk Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 11.01.08, 10:49
          Napisz Marcinie jak postepy w leczeniu. Czym leczysz i co sie zmienia smile Sporo ludzi czeka na wiesci z frontu smile
          • blondi82100 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 11.01.08, 16:06
            Witaj Geodeto.Jak byłam pod koniec grudnia u dr.Beaty to mowiła mi,że kończysz
            leczenie.Czy to prawda?Czy czujesz się już zupełnie dobrze?
            • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 10:20
              Witam Was i dziękuję za zainteresowanie. Najpierw trochę się
              zdziwię, że wiecie coś czego ja sam nie wiem. Chodzi mi o kończenie
              leczenia, bo osobiście uważam że żeby zakończyć to jeszcze trochę mi
              brakuje. Nie ukrywam, że jest lepiej. Czasem nawet dużo lepiej jeśli
              chodzi o zmęczenie i objawy neurologiczne. Jestem teraz w 3 miesiącu
              rifampicyny z tetracykliną i azitroxem. Prócz tego sporo
              suplementuję: kordyceps, cats claw (właściwie od początku leczenia),
              witamina C + cynk, wiatmina E, wiatmina D, koenzym Q10. Siły mam
              czasem tyle, że kiedy dłużej jest dobrze zastanawiam się, czy nie
              wrócić na siłownie! smile Ale przychodzą jeszcze dni kiedy głowa jest
              jak z waty a mieśnie całkiem podobnie. Pracuję jednak już od dość
              dawna praktycznie na swoich dawnych obrotach, zajmuję się dzieckiem
              i buduję dom. Nie jest źle generalnie. Jestem pełen nadziei, że
              zmierzam we właściwą stronę choć minął już rok, kiedy połknąłem
              pierwszą tabletkę. Nie sądzę jadnak bym miał skończyć leczenie w tym
              momencie. Widzę zmiany i czuję, że jeszcze istnieją pewne ruchy w
              moim samopoczuciu na tym zestawie, więc sądzę że powinienem jeszcze
              na nim być. Wejdę teraz również na ACC600 aby zobaczyć jak zareaguje
              ewentualne towarzystwo chlamydiowe w moim organizmie. Jeśli PCR w
              kierunku bartonelli z Poznania będzie pozytywny, rozważę wejście na
              chinolony w tym kierunku. Myślę też nad przeleczeniem babeszjozy
              pomimo minusa w Poznaniu. Myślę o tym dlatego, że wątpię by badane
              były wszystkie odmiany babesii a właściwie jestem pewien, że nie są.
              Stąd jeśli mój organizm nie zbuntuje się do reszty, postaram się o
              terapię na tego pierwotniaka. Na koniec powiem jeszcze, że biorę
              leki psychotropowe, któr sporo mi pomogły szczególnie w czasie,
              kiedy byłem maksymalnie przerażony i zewsząd bombardowała mnie masa
              informacji na temat leczenia tym lub tamtym tego czy owego. Po
              prostu czułem, że załamanie się zbliża. Stąd mój apel do Was; jeśli
              macie jakieś problemy z podobnymi sytuacjami nie wachajcie się
              siegnąć po takie leki oczywiście w porozumieniu z lekarzami. Może
              się zdarzyć, że Wasz stan ulegnie dość szybko zdecydowanej poprawie.
              Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
              Geo.
              • tosho Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 11:58
                Marcin,
                wyslalem Ci wiadomosc odnosnie cordymax-u.
              • hopekk Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 12:14
                Napisz jeszcze jak stan Twoich oczu. Czy cos sie zmienilo odnosnie metow? Ciesze sie ze jest lepiej smile
              • bagnowska Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 15:23
                Witaj,ja również bardzo cieszę się z poprawy u Ciebie.Czekałam na twój post z
                lekką obawą, tym bardziej cieszę się!Ty, mój Grzegorz, predrak i kilkoro innych
                chorych zaliczacie się do szczególnie potraktowanych przez te małe świństwa.
                Każdy optymistyczny wpis jest dla nas kopniakiem w dalszą drogę.Wychowuj syna,
                buduj dom i pielęgnuj coraz lepsze zdrowie, tego Ci oboje życzymy - Basia i
                Grzegorz
              • fionka21 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 21:27
                Niezmiernie ciesze sie, ze czujesz sie lepiej. To rowniez dla mnie nadzieja, ze
                pomimo dlugiego stazu choroby moze byc lepiej. Do niedawna wierzylam w to, że
                zlapalam borelioze w 1999. Po pol roku leczenia poukladalo mi sie w glowie, ze
                zlapalam ja juz na praktyce terenowej po I roku studiow geologicznych. Wlasciwie
                jestem tego pewna. Byl rok 1976, czyli rok po opublikowaniu artykulu Steera i
                nazwaniu tego cholerstwa. To w sumie wiecej niz pol mojego zycia... Nie chce byc
                niewolnica Bb i postanowilam, ze albo ona albo ja!
                Z geo- pozdrowieniem, Anka
                • franiolek1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 21:36
                  Mercin, dlugo czekalam na taki wlasnie Twoj wpis....i sie
                  doczekalam. Dobrze, ze sie cos ruszylo, teraz bedzie juz napewno
                  tylko lepiej. Gorsze dni beda coraz rzadsze, coraz mniej obrzydliwe,
                  zle wspomnienia zaczna sie rozmywac....wszystko wroci do
                  normy....powolutku. Trzeba duzo cierpliwosci w naszej chorobie.
                  Mocno i cieplo Cie sciskam Joasia
                  • baska192 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 13.01.08, 22:15
                    Nareszcie.Strasznie dlugo kazales nam czekac na taka
                    wiadomosc.Czyzby to ryfampicyna stawiala Cie na nogi???Wedlug mnie
                    to juz leczysz bartonelle.Duuuzzoo zdrowia.
                    • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 14.01.08, 19:58
                      Witam ponownie i dziękuję za ciepłe słowa. Zawsze ich niedosyt a ja
                      ostatnio nimi na forum jakby mniej operuję smile Właściwie to już
                      kawał czasu żadnymi nie operowałem, choć czasem czytałem wątki
                      forumowych "zatwardzialców". Będę to robił dalej, lecz wciąż trochę
                      rzadziej niż dawniej bo zauważyłem jakąś dziwną "świeżość" i lekki
                      dystans do pewnych, co tu dużo mówić, stresujących wypowiedzi smile
                      Nie wiem czy pomaga mi rifampicyna, czy suplementy, czy psychotropy.
                      Myślę, że może wszystko po trochu powoli zaczyna działać a dla mnie
                      to powoli po tylu latach coraz cięższych zmagań, jest juz sporym
                      postępem. Czasem wydaje mi sie, że nawet nieświadomie
                      przewartościowuje trochę moje "dobre" samopoczucie, bo co jakiś czas
                      troche mną "zatelepie" ale porównując to gdzie byłem kilka miesięcy
                      temu, to jestem teraz gdzieś sporo nad ziemią smile I tego samego a
                      nawet więcej wszystkim Wam życzę. Mam nadzieję, że nie wrócę tam
                      gdzie byłem...
                      Geo
                      • geodeta_31 Podbijam dla tematu... 25.01.08, 16:01
                        ...o człowieku z diagnozą SM, który jak się okazało, świetnie z
                        niego wychodzi na zestawach borelizowych. Mam nadzieję, że niebawem
                        jego żona opisze tutaj to co sie zmieniło w ich życiu na lepsze smile
                        Pozdrawiam. Marcin.
                        • hopekk Re: Podbijam dla tematu... 25.01.08, 21:21
                          To chyba ten czlowiek, ktoremu pomogles zdiagnozowac chorobe? To sie chwali smile
                          • baska192 Re: Ja na temat tluszczakow 26.01.08, 23:07
                            Geodeto.Jak Twoje tluszczaki.wczoraj ze zgroza zauwazylam,ze moj
                            powiekszyl sie strasznie.Mam na prawym udzie.Zauwazylam go w X 2006
                            i caly czas byl mniej wiecej tej samej wielkosci.Wczoraj
                            zauwazylam ,ze sie bardziej uwypuklil i zwiekszyl obwod.Kilka dni
                            temu okropnie mnie lamalo i w ogolnie bylo zle.I bolalo mnie w tym
                            miejscu ale nawet nie patrzylam.Dopiero wczoraj spojrzalam i wpadlam
                            w panike.
                          • baska192 Re: Podbijam dla tematu... 26.01.08, 23:08
                            Pisze do Ciebie bo chyba tylko my mamy tluszczaki.
                            • geodeta_31 Re: Podbijam dla tematu... 27.01.08, 22:46
                              baska192 napisała:

                              > Pisze do Ciebie bo chyba tylko my mamy tluszczaki.

                              Tak myślisz?
                              Nie jestem pewien. Na przykład ostatnio oglądałem walkę Gołoty i
                              koleś ma ich dziesiątki. Czyli niestety podobnie do mnie. Tłuszczaki
                              powstają mi nowe i mam ich lekko licząc około 40. Kiedy jest gorzej
                              ich okolica zdecydowanie pobolewa...
                              • artur737 Re: Podbijam dla tematu... 27.01.08, 23:07
                                Marcin, sprawdz skrzynke pocztowa.
                              • baska192 Re: Podbijam dla tematu... 27.01.08, 23:14
                                Geodeto!!!Nie mowmy o Golocie.On jest super zdrowy.Na razie...Co
                                bedzie za pare lat to sie okaze.Kazdy bokser placi za swoje walki
                                straszna cene.Ale rachunek przyjdzie pozniej.Ja mam 1 tluszczaka
                                ktorego obserwuje i ktory mnie niepokoi.lekarz powiedzial ,ze mam
                                kilka malutkich na brzuchu ale wcale ich nie widze.Zastanawiam sie
                                czy mozna to usunac.Wiem ,ze Ty tez o tym myslales.Mysle,ze one same
                                nie znikna.Ciesze sie ,ze czujesz sie dobrze.Lepiej.
                                • geodeta_31 Skończyłem leczenie... 14.02.08, 11:44
                                  ... tydzien temu w porozumieniu z lekarzem. Dwa negatywne PCR-y
                                  ilościowe. Za miesiąc zrobie trzeci bez antybiotyków. Na dzień
                                  dzisiejszy wyszedł mi dodatnio PCR na candidę. Nie wiem w związku z
                                  tym od jak dawna była to już grzybica a nie borelioza. No ale to
                                  ryzyko każdego z nas... Ogólnie czuję się nieźle ale nie moge
                                  powiedziec, że jest bardzo dobrze. Wróciłem co prawda do ćwiczeń
                                  różnego rodzaju, biegam trochę, robie pompki smile Pod względem
                                  siłowym nie jest źle. Zostały niestety wciąż oczy, szumy uszne,
                                  tłuszczaki i kilka innych rzeczy. Być może po solidnej terapii
                                  przeciwgrzybiczej troche z nich jeszcze ustąpi. W każdym razie będę
                                  w kontakcie i poinformuje jak wygląda sprawa. Cześć.

                                  Marcin
                                  • hopekk Re: Skończyłem leczenie... 14.02.08, 13:25
                                    Zawsze uwazalem że "nie wszystko borelioza co sie swieci", tj ze nie
                                    mozna zwalac na bb wszystkich objawow. Borelioza nie jest choroba
                                    tak ciezko do wyleczenia, ze trzeba by sie leczyc cale zycie.
                                    Wiekszosc jesli nie wszystkie przypadki trudno leczacych sie bb to
                                    przypadki z koinfekcjami. Koinfekcja candida jest czesta ze wzgledu
                                    na leczenie abx. Do tego koinfekcje pasozytami pierwotniakowymi
                                    takimi jak lamblie, babesja lub tez waoglowki, tasiemce tęgoryjce,
                                    czy tez inne przywry. Tego wszystkiego abx nie wyleczy.
                                    Mnie rowniez obecnie candida gra pierwsze skrzypce i ja bede leczyc.
                                    Wyszukaj w googlach " floaters candida" to mozna znalesc wiele stron
                                    na ktorych sa informacje iz męty czesto pochodza od candidy. Czasem
                                    bywaja to tez inne pasozyty. Przy przewleklej kandydozie mozna
                                    liczyc juz nie tylko na albicians lecz takze na crusei, ktra
                                    flukonaol nie leczy. Dochodza tez inne typu aspergillus czy fusaria.
                                    Trzeba by zrobic komplet badan PCR na grzyby, zeby miec dobry obraz.
                                    Napisz jakimi srodkami bedziesz leczyc grzybice?
                                    • geodeta_31 Re: Skończyłem leczenie... 14.02.08, 15:28
                                      Dużo racji Hopku mówisz smile Generalnie sporo jeszcze przede mną
                                      jeśli chodzi o ustawienie leczenia tego kolejnego świństwa. Na razie
                                      biorę Ketokonazol w weekendy zamiennie z Candida Clear w dni
                                      powszednie. Do tego raz w tygodniu mam zastrzyk dożylny z izopatu o
                                      nazwie Albicansan oraz autohemoterapię czyli zastrzyk domięśniowy z
                                      własnej krwi z izopatem o nazwie Utilin. Od dziś wchodzę na dość
                                      restrykcyjną dietę antycandida. We wtorek kolejna wizyta, więc
                                      pewnie cos jeszcze do tego dojdzie. Na dziś to przez 10 tygodni
                                      będzie. Generalnie stawiam na totalne budowanie odporności w tym
                                      momencie. Apropos PCR na grzybicę - hmmm, sprawa nieprosta. Ja
                                      robiłem PCR w Poznaniu ale sądzę, że oni robią tylko albicans. Moje
                                      osobiste zdanie jednak jest takie, że każdy z nas po takiej
                                      antybiotykoterapii MUSI przejść leczenie przeciwgrzybicze. A już
                                      100% musi je przejść, jeśli jakiekolwiek objawy pozostały z leczenia
                                      infekcji bakteryjnych. No, ale to tylko moje przemyślenia... Na
                                      koniec Hopku o mętach jeszcze. Pewnie, że przerabiałem ten temat
                                      mętów w połączeniu z candidą... Wygląda na to, że jest całkiem
                                      prawdopodobne, że candida tez macza palce w naszych oczach... Także
                                      jak mówiłeś - nie wszystko Bb co sie świeci. Święte slowa.

                                      Geo
                                      • geodeta_31 Re: Skończyłem leczenie... 14.02.08, 15:31
                                        No i jeszcze jednego zapomnialem dopisać. Trzy dni po wejściu na
                                        leczenie grzyba miałem HERXA! Napewno nie żadnego borelizowego ani
                                        innego. Po prostu grzybowego herxa...
                                        • fikemola Re: Skończyłem leczenie... 15.02.08, 15:03
                                          Geo, super że już lepiej smile))
                                          Dieta, dieta, i jeszcze raz dieta, antycandidowa oczywiście!
                                          Folgowałeś sobie dotąd, więc może teraz, po herxie grzybowym, i
                                          zastosowaniu diety sporo się wyjaśni i sporo poprawi smile)) Pamiętasz
                                          że też zauważałeś różnicę w samopoczuciu, tak jak ja, po zażyciu
                                          niedozwolonych, np. słodkich substancji? Ja odkąd prawie nie jem
                                          cukru też czuję się lepiej smile
                                          Robisz pompki, no proszsz...
                                          Tak trzymaj!

                                          pozdrawiam serdecznie
                                          fikemola
    • magdag20 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 14.02.08, 13:39
      a gdzie taki komplet PCR na grzyby i im podobne można zrobić, bo się
      do tego przymierzamy by wiedzieć z czym walczyć i jakim środkiem???
      • swigonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 14.04.08, 19:44
        podbijam
        • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 14.04.08, 22:14
          Heh. Dzieki Swigonka. Już zapomniałem, że mam wątek...
          • swigonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 15.04.08, 19:40
            geodeta- tu jakiś Twój fun club powstaje! "nie dość, że mądrze
            mówi....to jeszcze taki przystojny"! hi, hi!

            smile
            • anyx27 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 15.04.08, 20:54
              Dołaczam sie do pytania - gdzie mozna zrobic pcr na grzyby?
              • swigonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 15.04.08, 21:43
                PCR na grzyby robi Poznań. jutro mam mieć wynik.....
          • 25amazonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.04.08, 22:07
            Witam! Tak czytam i czytam twój wątek, bardzo mnie poruszył, ja równiez lecze
            sie na borelioze od 3 miesiecy, miałam rumien, PCR dodatni ale objawów mało,
            mała depresja ale w sumie pisze wsprawie twojego synka, poniewaz pisałes ze ma
            PCR dodatni, jak u niego, czy sa jakies objawy, czy dr Beata podjeła leczenie?
            Mój synek ma 3 latka i mam podejrzenie boreliozy jescze nie mam PCR, miał
            klescza, rumienia nie było ale wiadomo ze to nic nie znaczy. Boje sie wyniku a
            jeszcze bardziej boje sie tego, ze u takich małych dzieci nie podejmuje sie
            leczenia.

            Pozdrawiam Cie Serdecznie, zycze duzo sił i powodzenia
            • anyx27 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.04.08, 22:20
              Amazonko, takie male dzieci tez sie leczy. lecze sie w bielsku i
              rozmawialam juz z moja lekarka o ewentualnym leczeniu mojej 3-
              letniej corci. pozdrawiam
              • 25amazonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.04.08, 23:10
                A Twoja córcia ma PCR dodatni, robiłas ELISE, skad twoje wnioski? Mój mały miał
                miesiac temu gorączke pojechałam na pogotowie, Pani doktor wysłała mnie do
                szpitala chorób zakaznych dla dzieci w Warszawie, Pani ordynator stwierdziła, ze
                to jest niemozliwe zeby moj syn miał borelioze i ze robienie badan w tym
                kierunku jest zupełnie zbedne skoro byl ugryzony w sierpniu i nie bylo rumienia
                ( chociaz miał omdlenie i zaburzenia równowagi, nieznanego pochodzenia własnie w
                sierpniu, i o tym mówiłam Pani doktor). Ja wiem ze to kompletna bzdura to co ona
                mowiła ale dziwi mnie brak kompetencji i wiedzy Pani ordynator w odziale
                zakaznym dla dzieci w Warszawie. Ja przymierzam sie do PCR, sama sie lecze i te
                mdłosci i samopoczucie po lekach to tragedia, nie moge sobie wyobrazic jak
                dziecko to znosi.
                • anyx27 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.04.08, 23:14
                  Nie robilam jej jeszcze pcr, ma potwierdzona tylko bartonelle, ale
                  wiadomo, ze to moze byc od kota. ja jak zaszlam w ciaze, bylam juz
                  chora, wiec ryzyko jest ogromne. ale oprocz tych kilku objawow, nie
                  ma nic, co by mnie niepokoilo. na pewno poczytalas juz troche forum
                  i wiesz, jaki stosunek do boreliozy ma wiekszosc lekarzy. dlatego w
                  sytuacji objawow, o ktorych piszesz, ja leczylabym dziecko na poeno
                  u jednego z naszych forumowych lekarzy. a skad jestescie?
                  • 25amazonka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.04.08, 23:50
                    Jestesmy z Warszawy, ja lecze sie u dr Piotra K. w Warszawie ( on tez jest z
                    forum), ale Pan doktor zaznaczył ze nie podejmuje sie leczenia dzieci, jezeli
                    bede musiała rozpoczac leczenie synka to zgłosze sie do dr Beaty, choc czytalam
                    na forum ze jezeli nie ma objawów to dr Beata tez nie podejmuje leczenia, no ale
                    najpierw musze PCR zrobic a potem myslec, a kota tez mam w domu i wszystkie
                    koinfekcje tez musze zrobic, juz sie boje...
                    • anyx27 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 20.04.08, 00:04
                      Ja lecze sie w Bielsku u dr Beaty i ona leczy rowniez dzieci,
                      dlatego nie powinnas miec pod tym wzgledem problemu. musimy wierzyc,
                      ze bedzie dobrze smile
                      • franiolek1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 20.04.08, 09:33
                        Amazonko
                        Zaloz swoj wlasny watek, ze swoja historia i przeniescie tam rozmowy
                        o dzieciaczkach. To jest watek geodety smile)
                        • geodeta_31 Tosho... 20.04.08, 13:13
                          ... jeśli bywasz na forum, to potrzebuję się z Tobą skontaktować jak
                          najszybciej. Najlepiej GG. Może ktoś zna GG Tosha i może mi
                          udostępnić? Geo.
                          • franiolek1 Re: Tosho... 20.04.08, 13:35
                            Juz przekazalam wiadomosc Tosho, pewnie sie z Toba skontaktuje smile
                            Czesc Przystojniaku smile)
                        • stachenka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 20.04.08, 13:35
                          Ja chyba zwariowałam. Czytalam wpis anyx przed snem czyli przed 4 rano, a wpis
                          ma godzinę publikacji 10:51 surprised
                          • stachenka Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 20.04.08, 13:36
                            Tzn. miał przed chwilą (a franiolka 10:53). Ja pierdziu...
                            • dx771 G e o d e t o... 20.04.08, 13:45
                              ...a jak tam Twoje męty - czy coś się na stałe poprawiło a jak tak to co
                              pomogło? Jak jest o tym gdzieś w Twoim wątku to powiedz a poszukam.
                              • geodeta_31 Re: G e o d e t o... 20.04.08, 16:57
                                Witaj deiksie.
                                Niestety jestem gdzieś w ciemnej pupie z moimi mętami. Nic się nie
                                poprawiło a jast wręcz gorzej. Przykro mi. Widmo witrektomii wisi
                                nade mną wciąż i nieubłaganie się zbiża. Jeśli będzie tak dalej to w
                                końcu przestanę przez nie widzieć. Będą po prostu same męty...
                                Geo.
                                • dx771 Re: G e o d e t o... 20.04.08, 17:23
                                  Kurcze to żadne abx nie pomogło? sad
                                  • kornelcia75 Re: G e o d e t o... 20.04.08, 17:56
                                    a na męty są abx?mam je od kilku lat nie związane z boreliozą,wielu moich
                                    znajomych je ma,a okulistka powiedziała ze jeszcze lekarstwa na nie nie
                                    wynaleziono i by się zgadzało bo 6 mc kuracja abx tez nic nie zmieniła.
                                    • dx771 Re: G e o d e t o... 20.04.08, 21:00
                                      Kornelciu: Jeżeli przyczyną powstawania mętów jest borelioza lub inna infekcja
                                      pokleszczowa to myślałem że zahamowanie/wyleczenie tej infekcji zahamuje
                                      pogorszenie w zakresie ilości mętów.
                                      • geodeta_31 Re: G e o d e t o... 20.04.08, 21:23
                                        Widocznie deiksie nie zachamowaliśmy naszych infekcji i mętów
                                        przybywa...
                                        • franiolek1 Re: G e o d e t o... 21.04.08, 21:06
                                          Geo
                                          Czasami mety w oczach sa spowodowane obecnoscia pasozytow. Czy
                                          brales juz leki na pasozyty? Moze powinienes sie przeleczyc pod tym
                                          katem zanim zaczniesz kroic oczy.
                                          • franiolek1 Re: G e o d e t o... 21.04.08, 23:41
                                            |Sprobuj moze leczenia mebendazolem lub innym lekiem
                                            przeciwpasozytniczym z tej rodziny...
                                            • geodeta_31 Franio... 09.05.08, 08:29
                                              franiolek1 napisała:

                                              > |Sprobuj moze leczenia mebendazolem lub innym lekiem
                                              > przeciwpasozytniczym z tej rodziny...

                                              Cześć Franio...
                                              Jestem wciąż w fazie zastanawiania się kiedy wprowadzić leczenie
                                              pasożytów, ale jestem teraz na zkręcie więc sądzę, że to nie jest
                                              najbardziej odpowiedni czas... Napewno zrobie to jeszcze w tym roku.
                                              Dzięki za rady. Pozdrawiam. Marcin
                                • paulito11 Re: G e o d e t o... - w kwestii Męt 04.05.08, 21:35
                                  Cześć Geodeto,
                                  Ja nie mam jeszcze swojego wątku (za chwilę będzie) ale chcę szybko
                                  Ci napisać, że mam pewne wyniki z mętami - ja od prawie roku idę
                                  ścieżką bez abx, głównie zioła Buhnera itp. Zauważyłem powolną ale
                                  stałą poprawę w kwestii męt stosując Rdest Japoński i Stephanię, jak
                                  również wspomagając odbudowę kolagenu wg. tego co proponuje Buhner.
                                  Podam trochę więcej szczegółów w swoim wątku ale to dopiero za kilka
                                  dni bo teraz potrzebuję popracować i pozarabiać trochę pieniążków.
                                  Co do witrektomii to też ją w pewnym momencie rozważałem i pewnie
                                  jak wiesz to zabieg dość ryzykowny (gdzieś tak z 50% szansy na
                                  powikłania). Jeśli już wogóle to jest metoda "rozbijania" męt
                                  laserem - są ze dwie kliniki na Florydzie - dużo bezpieczniejsze i
                                  podobno daje dobre wyniki - jak chcesz to znajdę gdzieś linki. Tak
                                  ogólnie to trzeba się zabrać za wsparcie kolagenu. Jeśli chcesz to
                                  pisz na forum lub na PM - za kilka dni będę miał trochę czasu by
                                  popisać więcej.

                                  Klarownego wzroku,
                                  Paweł
                                  • geodeta_31 Restart systemu... 09.05.08, 08:14
                                    ...w kwestii antybiotyków rozpocząłem w piątek tydzień temu.
                                    Zrobiłem wszystkie badania mozliwe na choroby odkleszczowe w
                                    Poznaniu i wszystkie wyszły negatywnie... za wyjątkiem boreliozy sad
                                    Ale czułem to w sobie po prostu. Wiedziałem że ten wyniki wyjdzie
                                    pozytywny. Także tymczasem wracam znów pewnie na długie miesiące z
                                    kilkoma przemyśleniami, bo sporo myślałem w tzw. międzyczasie.
                                    Doszedłem do takich wniosków:
                                    * boreliozy nie da się wyleczyć szybko
                                    * boreliozę da się zaleczyć (uśpić)
                                    * krótko to pojęcie względne ( u mnie krótko to było 13 miesięcy )
                                    * nie wiem czy boreliozę da się wogóle wyleczyć
                                    * a już wogóle wątpię w to u ludzi, którzy mają ja tak dlugo jak ja
                                    * szkoda mi hura optymistów niektórych z forum, bo niektórzy z nich
                                    są dalej chorzy (na 100%)
                                    * antybiotykoterapia przez 13 miesięcy spowodowała, że byłem aktywny
                                    zawodowo, budowałem dom i starałem się względnie normalnie żyć
                                    * po przerwaniu stan ten utrzymał się tylko 3 miesiące
                                    * antybiotykoterapia spowodowała równiez grzyby - z mojej winy i
                                    głupoty, szybkie do pozbycia - 3 badania neagtywne w tym PCR w
                                    Poznaniu
                                    Reasumując, sądzę że gdybym nie podjął leczenia wtedy kiedy je
                                    podjąłem, mógłbym teraz być w ciemnej bardzo d.... A tak,
                                    przynajmniej jestem w stanie podjąć decyzje co robic dalej i jak
                                    dalej się leczyć. No i funkcjonuję choc nie jest to życie w pełnum
                                    tego slowa znaczeniu a Wy juz wiecie o co mi chodzi...
                                    Biorę w tym momencie takie leki:
                                    * cedax 400 mg - 1 x dziennie
                                    * azitrox 500 mg - 1 x dziennie poniedziałek środa i piątek
                                    * tinidazol 500 mg - 2 x dziennie w pulsach tygodniowych
                                    * nystatyna 500000 j. - 2 x dziennie
                                    * probiotyki
                                    Trzymacie się. Teraz będe bardziej na bieżąco.
                                    Geo.
                                    • reni5553 Re: Restart systemu... 09.05.08, 08:36
                                      Witaj Marcin

                                      z tym wyleczeniem bb ILADS mówi tak, że borelioza jest możliwa do
                                      wyleczenia, tylko że leczenie może trwać dość długo - nawet 2-3 lata.
                                      w bardziej zaawansowanych przypadkach, w znacznie przewlekłej
                                      chorobie, wieloletniej - może nie być już mowy o wyleczeniu, ale o
                                      zaleczaniu jej co jakiś czas.

                                      Ja znam osobiście przypadek osoby chorej od kilkunastu lat, której
                                      wystarczyło kilka m-cy abx i rok po zakończeniu leczenia jest
                                      bezobjawowa, z ujemnymi wszelkimi wynikami na bb nawet dziś. faktem
                                      jest, że gdy podejmowała leczenie-nie miała silnych objawów. Miała
                                      objawy pozwalające normalnie funkcjonować+pozytywne wyniki.

                                      Ja podjęłam leczenie mając chorobę od kilku m-cy i takich jak ja
                                      jest sporo, a tłuczemy się z choróbskiem dużo dłużej niż moja
                                      znajoma.

                                      układ odpornościowy ?
                                      koktajl innych możliwych patogenów ?
                                      długość zachorowania ?
                                      tu jest chyba pies pogrzebany

                                      Geo-życzę Ci byś znalazł się w tej pierwszej grupie i byś utarł nosa
                                      temu paskudztwu. Koniec odpoczywania wink od abx wink

                                      Ja nadal jestem tą niepoprawną optymistką big_grin i wierzę, że wytłukę
                                      wszystko skutecznie i że wielu z nas to się uda.

                                      pozdrowionka
                                    • nataszkam Re: Restart systemu... 09.05.08, 18:59


                                      geodeta_31 napisał:


                                      > * nie wiem czy boreliozę da się wogóle wyleczyć
                                      > * a już wogóle wątpię w to u ludzi, którzy mają ja tak dlugo jak ja

                                      Geo, jak pragnę zdrowia- skrócę Cię kiedyś o głowę tongue_out

                                      > * szkoda mi hura optymistów niektórych z forum, bo niektórzy z
                                      nich
                                      > są dalej chorzy (na 100%)

                                      W pewnym momencie też należaleś do tej grupy...
                                      • geodeta_31 Re: Restart systemu... 09.05.08, 19:30
                                        nataszkam napisała:

                                        >
                                        >
                                        > geodeta_31 napisał:
                                        >
                                        >
                                        > > * nie wiem czy boreliozę da się wogóle wyleczyć
                                        > > * a już wogóle wątpię w to u ludzi, którzy mają ja tak dlugo jak
                                        ja
                                        >
                                        > Geo, jak pragnę zdrowia- skrócę Cię kiedyś o głowę tongue_out

                                        Czasem realistą trza być moja droga. Realistą w sensie takim, że
                                        ciężkie choroby i przypadki nie zdarzają się tylko w filmie Na dobre
                                        i na złe, ale przytrafić się moga i nam... Hmm, ciekawe swoją drogą
                                        jaki pożytek będziesz mieć ze mnie bez głowy. Tak przynajmniej
                                        czasem służę jako tester nowych kuracji czy zestresowany chory na
                                        boreliozę w pewnym programie tv smile
                                        >
                                        > > * szkoda mi hura optymistów niektórych z forum, bo niektórzy z
                                        > nich
                                        > > są dalej chorzy (na 100%)
                                        >
                                        > W pewnym momencie też należaleś do tej grupy...

                                        Cóż, i w tym przypadku sprawdza się powiedzenie: lepiej późno niż
                                        wcale...

                                        • dx771 Re: Restart systemu... 09.05.08, 20:24
                                          Doprowadziłeś się do bardzo dobrego stanu więc może jest szansa na całkowite
                                          wyleczenie lecząc się jeszcze dłuzej???
                                          Może ktoś wie jak to jest z przewlekłymi przypadkami???
                                          Brak zaniku choroby czy raczej wyleczenie i szybki nawrót??

                                          Nataszkam na pewno znajdzie zastosowanie dla Twojej głowy, szczególnie że
                                          wyglądała w TV na dosyć okrągłą. Przecież mamy rok mistrzostwsmile
                                          • tosho Re: Restart systemu... 10.05.08, 00:09
                                            chronic intense heavy soup of floaters in eyes
                                            www.lymeneteurope.org/forum/viewtopic.php?f=10&t=157&st=0&sk=t&sd=a&start=30
                                            Na samym dole tego linku masz objawy jakie miała jedna chora osoba.
                                            Między innymi są właśnie te męty.
                                            Na leczeniu abx przeszły.
                                            • geodeta_31 Re: Restart systemu... 10.05.08, 10:15
                                              Hmm, Tosho. Dzieki za otuchę. Na Ciebie zawsze można liczyć w
                                              kwestii odszukania ciekawych frazesow w internecie. Cieszę się, że
                                              możesz mieć tyle czasu by tego szukać. Kiedyś tez porządnie
                                              trzepałem internet w poszukiwaniu tego złotego środka. Nie udało mi
                                              się. Poczytam oczywiście o rocephinie gdyż "heavy soup of floaters"
                                              to właśnie to czego doswiadczam juz od bardzo dawna. Jednak 75
                                              wlewów które miałem w zeszłym roku nie pomogły mi nawet o włos w tej
                                              kwestii...
                                              Panie Doktorze.
                                              Rozpocząłem kuracje od początku tydzień temu. Wdrożę ja na spokojnie
                                              do pełnego poziomu, pobędę na niej kilka miesięcy i zobaczę co
                                              bedzie dalej, jak ustawiac dalej leczenie i suplementację. Na TFX
                                              byłme już 2 lata temu. Sam robiłem sobie zastrzyki. Leczony byłem
                                              wtedy na CFS. Wtedy nie dało to zupełnie nic aczkolwiek sądzę, że to
                                              wszystko razem zebrane musi być we właściwej konfiguracji aby
                                              zaczęło się cokolwiek dziać pozytywnego. Czas pokaże, bo jeszcze
                                              trochę walki przede mną...
                                              Geo.
                                              • franiolek1 Re: Restart systemu... 10.05.08, 10:41
                                                Geo, pisalam Ci o pasozytach, ktore wlasnie daja taki objaw - mety w
                                                oczach. Porozmawiaj o tym z lekarzem, bo moze tu jest ten zloty
                                                srodek!
                                                Moze musisz sie przeleczyc na robale.
                                                • stachenka Re: Restart systemu... 10.05.08, 14:35
                                                  Franiolku, czy to jest gdzieś w tym wątku czy pisałaś o tym Geodecie na priva?
                                                  Obawiam się, że jest więcej osób zainteresowanych tematem.


                                                  (Teraz już wiem, dlaczego nie lubię zupy ;/ )
                                                • geodeta_31 Re: Restart systemu... 10.05.08, 19:19
                                                  franiolek1 napisała:

                                                  > Geo, pisalam Ci o pasozytach, ktore wlasnie daja taki objaw - mety
                                                  w
                                                  > oczach. Porozmawiaj o tym z lekarzem, bo moze tu jest ten zloty
                                                  > srodek!
                                                  > Moze musisz sie przeleczyc na robale.

                                                  No pewnikiem i muszę, ale jak rzekłem już we wcześniejszych
                                                  wypowiedziach, dopiero zacząłem drugi kursik więc dam sobie jeszcze
                                                  trochę czasu zanim włączę coś nowego. Ale cały czas mam to na
                                                  uwadze. Dzięki za przypomnienie smile
                                        • nataszkam Re: Restart systemu... 10.05.08, 17:34

                                          Hm...
                                          geodeta_31 napisał:

                                          >* antybiotykoterapia przez 13 miesięcy spowodowała, że byłem
                                          aktywny
                                          zawodowo, budowałem dom i starałem się względnie normalnie żyć
                                          >* po przerwaniu stan ten utrzymał się tylko 3 miesiące

                                          Oj, chyba w tym drugim przypadku pomyliły Ci się miesiące z
                                          tygodniami tongue_out
                                          Bo o ile pamiętam- a to pamiętam NA 100%- to „umierający” byłes już
                                          przed Wielkanocą i wcale to grzybowo już wtedy nie wyglądało smile
                                          Opisałeś to bardzo hm... mętnie, ale przeciez w tym okresie od
                                          przerwania do ponownego powrotu do leczenia wiele rzeczy u Ciebie
                                          się działo- ot, choćby wyniki badań, spadające leukocyty, powrót
                                          objawów itp. Nie piszę o tym, jako o ciekawostce, tylko może być to
                                          przydatne dla innych, więc może słów kilka jednak napiszesz na ten
                                          temat, cio?

                                          >tinidazol 500 mg - 2 x dziennie w pulsach tygodniowych

                                          Mam nadzieję, że to tylko Twój skrót myślowy i sprawdzisz zalecenia
                                          przed pulsem smile

                                          >Czasem realistą trza być moja droga.

                                          Tia, zgoda, ale u Ciebie to podpada pod pesymizm smile DX -mimo, że na
                                          razie krótko leczony, to trzeźwiej jednak patrzy na Twoje postępy,
                                          niż Ty sam (może bioenergoterapia tak działa big_grinDD) Doszedłeś do
                                          momentu, że czułeś się bardzo dobrze, trwało to kilkanaście tygodni
                                          i było super. Czyli- może tak być u Ciebie i nie ma co snuć
                                          czarnowidztwa, tylko spokojnie poczekać na efekty leczenia. Efekty
                                          były takie, że Ciebie zadowalały, skoro myślałeś o zakończeniu
                                          leczenia, więc- nie masz zmian utrwalonych i może być dobrze smile I
                                          tej wersji się 3maj smile

                                          >Hmm, ciekawe swoją drogą
                                          >jaki pożytek będziesz mieć ze mnie bez głowy.

                                          Hmm... Nio faktycznie, byłby problem nie lada tongue_out

                                          >Tak przynajmniej
                                          >czasem służę jako tester nowych kuracji

                                          Hm... Chyba wiem, o czym MOwa big_grin

                                          >czy zestresowany chory na
                                          >boreliozę w pewnym programie tv smile

                                          Nio ten program to przy okazji chyba Cię ściągnął na ziemię, i to w
                                          ostatniej chwili smile Tzn. sprowadził z powrotem na łono forum smile

                                          >Poczytam oczywiście o rocephinie gdyż "heavy soup of floaters"
                                          >to właśnie to czego doswiadczam juz od bardzo dawna. Jednak 75
                                          >wlewów które miałem w zeszłym roku nie pomogły mi nawet o włos w
                                          tej
                                          >kwestii...

                                          Grzyby wtedy też mogły Ci mieszać sad
                                          Poza tym- chyba zbyt dawno była mowa na forum o tym, dlaczego nie
                                          można dopuszczać do powalających herxów- stan zapalny w ich
                                          przebiegu może robić większe spustoszenie w naszym organizmie, niż
                                          sama choroba. Dlatego z głową trzeba podchodzić do tej kwestii.
                                          Hm... Czyli ta głowa to Ci jest jednak niezbędna tongue_out

                                          Poza tym- odpoczynek.....Dużo odpoczynku. A z tym chyba najtrudniej,
                                          więc Ci zyczę tego właśnie smile

                                          Do DXa- nofiesz <foch>, toś wymyslił! Tobie się wszystko z piłką
                                          kojarzyć musi?
                                          tongue_out
                                          Jest wiele przyjemniejszych rzeczy na świecie, niż nożna i EURO tongue_out
                                          • geodeta_31 Re: Restart systemu... 10.05.08, 19:17
                                            O jesooo, ile napisała. Co Ty spać nie mozesz? No było po drodze
                                            wiele zakretów, ale nie mam głowy do tego by to pisać wszystko.
                                            Przeciez wiadomo, że do powrotu nie skłonił mnie smak antybiotyków
                                            tylko stan zdrowia, nie? Jeśli chodzi o Tinidazol, to wyobraź sobie,
                                            że nie ma tam żadnego skrótu myślowego tylko dokładnie tak mam
                                            napisane na kartce od pana dochtora.. Sam się dziwię, no ale ja
                                            ciężki przypadek jestem. Choć na wszelki wypadek jeszcze nie wziąłem
                                            tego tini smile Wersji trzymam się dobrej, nie martwij się...
                                            • nataszkam Re: Restart systemu... 12.05.08, 12:34

                                              geodeta_31 napisał:

                                              > O jesooo, ile napisała.

                                              <<foch>> <<foch>> <<foch>>

                                              To więcej pisać nie będę, bo nie umiem którko.
                                              tongue_out
                                              A zresztą, tam 1/3 to cytaty z Ciebie big_grin

                                              > Co Ty spać nie mozesz?

                                              A wyobraź sobie, że nie mogę tongue_out


                                              > Przeciez wiadomo, że do powrotu nie skłonił mnie smak antybiotyków
                                              > tylko stan zdrowia, nie?

                                              Nioooooo... Myślałam, że brakuje Ci smaku Duomoxu big_grinDDD

                                              > Wersji trzymam się dobrej, nie martwij się...

                                              To się do niej przykajdankuj, żebyś się za szybko z nią nie mógł
                                              rozstać big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                              • geodeta_31 Odebrałem wyniki... 12.05.08, 19:38
                                                ... na boreliozę. Po 13 miesiącach antybiotyków i 3 miesiącach
                                                przerwy, mam wynik DODATNI. To masakra jakaś jest, nie? To są chyba
                                                jacyś obcy albo inna pozaziemska cywilizacja. W kazdym razie
                                                wychodzi na to, że chemia tego nie zabija. Czekam na wynik
                                                ilościowy - zaraz się okaże, że mam jakieś 984278431762 kopii...
                                                Geo.
                                                • stachenka Re: Odebrałem wyniki... 12.05.08, 19:51
                                                  Powinni dać Ci dodatkową zniżkę na to badanie, bo przy takiej ilości kopii
                                                  reakcja łańcuchowa jest chyba zbędna tongue_out
                                                  • anyx27 Re: Odebrałem wyniki... 12.05.08, 19:58
                                                    Nawet mnie nie zalamuj sad z tego g... chyba naprawde nie da sie
                                                    wyjsc sad(( choc pewnie zaraz pojawia sie glosy, ze 13 miesiecy abx
                                                    to za malo, ze potrzeba 2-3 lat. nie wiem, co mam napisac. jedno
                                                    wielkie bagno...
                                  • geodeta_31 Paulito... 09.05.08, 08:25
                                    ...chętnie z Toba podyskutuje na tematy mętów czy to forumowo, czy
                                    prywatnie. Widzisz, u mnie to już nie sa męty w ciele szklistym
                                    tylko regularne zmętnienie całego ciała szklistego a tego jak sądzę
                                    kliniki na Florydzie laserem nie są w stanie rozbic. Interesowałem
                                    się dość dogłębnie tym tematem i tylko po części masz rację z
                                    powikłaniami po witrektomii. Bo wszystko zalezy gdzie by ja zrobic.
                                    Ja przymierzałem się ewentualnie do kliniki Lexum w Czechach. Jest
                                    tam doktor o nazwisku Fisher, ktory wykonał około 3000 witrektomii.
                                    Mają tam bardzo nowoczesny sprzęt do tych zabiegów, którym wykonuja
                                    to bezszwowo. Byłem w ciągłym kontakcie mailowym do pewnego momentu
                                    z Fisherem i jego asystentką i wiem, że przypadki powikłań zdarzają
                                    się u nich sporadycznie (jednostki) i genrealnie sa to przypadki
                                    takie, które oni moga odkręcić znów operacyjnie. Pisali mi, że sa ze
                                    swoimi pacjentami tak dlugo w kontakcie jak długo pacjenci są tym
                                    zainteresowani po operacji także wiedz sporo na temat skuteczności
                                    tych zabiegów. Zabiegi wykonuja metodami 20 i 25 gauge. Co do
                                    specjalistów w tej metodzie to masz rację. Jest to rzeźnia i
                                    zakładają szwy na oko. Powikłań jest sporo. To tyle na temat
                                    witrektomii.
                                    Odnośnie kolagenu - jestem bardzo zainteresowany Twoimi
                                    spostrzeżeniami, więc jeśli masz ochotę i trochę czasu to daj jakieś
                                    halo tutaj albo na priv: geodeta31@gmail.com
                                    Pozdrawiam. Geo.
                                  • geodeta_31 Ciąg dalszy... 24.05.08, 18:37
                                    ...i 4 tydzień nowego kursu leczenia. Rozpoczął się herxem
                                    neurologicznym. Mam straszne cisnienie w głowie, zawroty głowy,
                                    osłabienie, problemy ze wzrokiem zaostrzyły się, uczucia mdlenia.
                                    Wciąż jestem na Cedaxie, jestem po dwóch tygodniach azitroxu i
                                    jednym pulsie Tinidazolu. Sądzę, że na drugi zaplanowany od
                                    poniedziałku nie starczy mi odwagi smile

                                    Paulito, przyjacielu, napisałem do Ciebie PM-a ale mi nie odpisałeś.
                                    Zaglądasz tu jeszcze? Interesują mnie Twoje doświadczenia z mętami i
                                    Buhnerem. Jeśli mozesz coś więcej napisać, będę bardzo zobowiązany.

                                    Geo.
                                    • franiolek1 Re: Ciąg dalszy... 24.05.08, 18:50
                                      Trzymaj sie dzielnie, bij te bakterie, ktore powylazily...
                                      Czy pamietasz o lekach na pasozyty? Czy moze dyskutowales o tym z
                                      lekarzem?
                                      Co brales na pasozyty i ile?
                                      Cieplo Cie pozdrawiam Joasia
                                      • geodeta_31 Re: Ciąg dalszy... 24.05.08, 19:27
                                        Dziękuję Ci Franio...
                                        Pamiętam o lekach na pasożyty i zapisałem sobie juz to w tematach do
                                        rozmowy na 2 czerwca, kiedy to mam wizytę. Nie brałem nigdy jeszcze
                                        nic na pasożyty więc sam jestem ciekaw i boje sie cholernie reakcji
                                        na takie leczenie smile Ale przejdę to i dam znac jak było, o to
                                        możesz byc spokojna... Również ściskam.
                                        Marcin.
                                        • anyx27 Re: Ciąg dalszy... 24.05.08, 20:01
                                          Geodeto, ja jestem po kuracji Zentelem (Albendazolum)na owsiki i
                                          inne robalki. nikt z domownikow nie mial zadnej reakcji. pozdrawiam
                                    • dx771 Re: Ciąg dalszy... 24.05.08, 23:08
                                      Geodeta: Mam straszne , zawroty głowy,
                                      > osłabienie, uczucia mdlenia

                                      Geodeto deixowa to ma coś podobnego /zawroty głowy,
                                      osłabienie, uczucia mdlenia/ tylko w mniejszym stopniu po 3 tygodniach
                                      biotraksonu, a po 2 miesiącach cedaxu nie było żadnej reakcji.
                                      • nataszkam DXiu :) 25.05.08, 00:11

                                        No to czemu nic się nie chwalisz, cio? To chyba oczekiwana reakcja smile

                                        Gdyby Geodeta dowalił teraz biotraksonu, to dopiero miałby odjazd,
                                        skoro po cedaxie tak go wzięło...
                                    • paulito11 od Paulito o "mętach" i ziołach 26.05.08, 14:29
                                      Nie wiem jak to się stało ale jakoś nie mam tego pm-a w skrzynce. W
                                      końcu jednak zajrzałem na forum i zgłaszam sięsmile

                                      No i tak w skrócie: męty pojawiły mi się około roku temu kiedy
                                      choroba mnie powaliła niemal całkowicie. Jest wiele teorii na ich
                                      temat. Moje doświadczenie wskazuje na to co pisze Buhner - przyczyną
                                      jest rozkład kolagenu w gałce ocznej spowodowany przez boreliozę.
                                      Zwykle ten sam rozkład jest zauważalny równolegle w innych częściach
                                      organizmu zawierających dużo kolagenu (stawy, skóra, serce, mózg,
                                      itd.). U mnie np. stawy zaczęły trzeszczeć i przeskakiwać okrutnie
                                      mniej więcej w tym samym czasie co pojawiły się męty (stawy trochę
                                      wcześniej). Z tego co pamiętam to też masz tego typu objawy stawowe.

                                      Teraz to co najważniejsze - co można robić żeby to
                                      zatrzymać/regenerować?

                                      Abx-y atakują infekcję ale to za mało (nie mam zresztą zbyt dużo do
                                      powiedzenia o abx bo jak dotąd ich nie brałem). Rdest japoński
                                      natomiast blokuje wszystkie "kanały" zapalne wykorzystywane przez
                                      borrelię do rozkładu kolagenu, więc nawet jeśli infekcja nie jest
                                      usunięta - bakteria nie jest w stanie (albo jest w stanie mniejsmile
                                      rozkładać kolagen. To podstawa. Dalej, Stephania Tetrandra pomaga
                                      rdestowi blokować te kanały i wspomaga regenerację tkanek oka. Do
                                      tego trzeba wspomagać taknkę łączną (kolagen) - to oznacza w
                                      praktyce: duże dawki vitaminy C (3g), krzem, glukozamina. Ja stosuję
                                      jeszcze pregnenolone.
                                      Jeśli chodzi o efekty to po roku jest wyraźna aczkolwiek powolna
                                      poprawa - ilość męt przestała się zwiększać, te które są, są
                                      mniejsze i robią się bardziej przeźroczyste. To co jeszcze
                                      zauważyłem, że pomaga, to okłady z odwaru z rdestu na oczy kilka
                                      razy dziennie po ok. 20-30minut połączone z lekkim
                                      masowaniem/uciskaniem gałek ocznych (przy zamkniętych powiekachsmile
                                      Ten masaż to od Klinghartdt'a - dla usprawnienia drenażu płynu w
                                      gałce ocznej. Tylko trudno wytrwać w tym reżimie 2h dziennie na same
                                      okłady.

                                      To na razie tyle - ciągle "pracuję" nad mętami - jak będę miał coś
                                      nowego to dam znać. Jeśli masz pytania - pisz.

                                      Z tego co teraz piszesz o drugim podejściu do leczenia to wydaje mi
                                      się, że kłopoty oczne (szczególnie zwiększone ciśnienie w gałkach
                                      ocznych i spowodowane przez to zaburzenia wzroku) przy obecnym
                                      leczeniu mógłbyś mocno zminimalizować stosując rdest i stephanię.

                                      Paweł
                                      • geodeta_31 Re: od Paulito o "mętach" i ziołach 26.05.08, 21:46
                                        Cześć przyjacielu smile
                                        No musze Ci powiedzieć, że dobrze i ciekawie mówisz. Mam zas do
                                        Ciebie kilka pytań cobym i ja mógł się wdrożyć w Twoje próby bo
                                        zaiste oczy to moja pięta Achillesowa w tej całej walce.
                                        Więc:
                                        * podaj mi z łaski swojej jakiegoś PM-a, którego odbierasz, oki?
                                        * jakie masz źródła rdestu, stephanii, witaminy C, krzemu,
                                        glukozaminy?
                                        * czy jesli chodzi o ziółka, sprowadzasz ze źródeł polecanych przez
                                        Buhnera?
                                        * rozumiem, że rdest masz w postaci niesproszkowanej skoro robisz z
                                        tego okłady?
                                        * podaj mi równiez w jakich dawkach bierzesz rdest i stephanię
                                        (rozumiem, że rdest to potocznie z angielska resveratrol?)?
                                        * czy jeśli chodzi o krzem to stosujesz skrzyp czy jakiś preparat
                                        gotowy do łykania?
                                        * witaminę C łykasz samą czy łączysz z cynkiem? to ester czy coś
                                        innego? kupujesz gotowe w pastylkach? jeśli tak to jakiej firmy
                                        znalazłeś jakieś większe ilości? ja znalazłem 1 gramowe ale sa z
                                        cynkiem niestety...
                                        Powiedz może skąd jesteś... Może byśmy pogadali osobiście na ten
                                        temat?
                                        Ja jestem teraz w czwartym tygodniu po powrocie na antybiotyki i to
                                        co się dzieje z moją głową i oczami to przekracza moje dotychczasowe
                                        pojęcie o złym samopoczuciu...
                                        Pozdrawiam Cię i czekam na jakieś info.
                                        Geo.
                                        • paulito11 Re: od Paulito o "mętach" i ziołach 27.05.08, 11:48
                                          Cześć Geo,

                                          Odpowiem na forum bo może się te informacje przydadzą innym.
                                          Nie wiem co było z tym pm-em. Myślę, że wszystko powinno być już OK,
                                          inna poczta przychodzi bez problemu na mój "gazetowy" adres
                                          (paulito11-at-gazeta.pl). Gdybyś jednak Ty (lub kto inny z forum)
                                          potrzebował to inny możliwy jest paulito11-at-neuromagic.com.pl.

                                          Źródła:
                                          Co do źródeł to ja jestem trochę szczęśliwcem w całej tej "podróży
                                          po zdrowie" bo mam rodzinę w USA, która trochę pomaga, tzn. ja
                                          kupuję zioła przez internet na ich adres, oni to pakują w zwykłą
                                          paczkę i wysyłają. Jak na razie to działa choć cierpliwość rodziny
                                          jest trochę nadwątlona, no i nie wiadomo jak długo
                                          taką "partyzantkę" da się uprawiać. Dlatego teraz, kiedy już jestem
                                          w stanie chcę zrobić wszyystko, tu na forum, by znaleźć sposób na to
                                          by sprowadzać zioła i suplementy z USA dla wszystkich nas
                                          zainteresowanych i potrzebujących. Przy obecnym kursie dolara ceny
                                          są naprawdę przystępne, nawet uwzględniając cło i VAT. Na przesyłace
                                          można by oszczędzić zamawiając duże partie. Może uda mi się
                                          zainteresować tym Stowarzyszenie, halo? halo? jest tam kto? smile

                                          A więc generalnie - większość ziół luzem (ciętych bądź
                                          sproszkowanych) kupuję na www.1stchineseherbs.com a tabletki,
                                          kapsułki i inne suplementy trudne do dostania w Polsce na
                                          www.iherb.com. To według mnie najlepsze, sprawdzone źródła.

                                          Forma:
                                          Korzeń rdestu kupuję zarówno sproszkowany jak i pocięty - odwar da
                                          się robić i z takiego i z takiego. Z pociętego jest trochę wygodniej
                                          bo wrzucasz do garnka i jużsmile Ale z proszku można zrobić to samo
                                          wykorzystując cudowne torebki papierowe do zaparzania herbaty. Z
                                          proszku jest nawet wydajniej - mocniej się zaparzasmile

                                          Dawki:
                                          Jeśli chodzi o dawki całego zioła to ja potrzebowałem dojść do
                                          całkiem sporej dla zadowalających rezultatów - rdest przez kilka
                                          miesięcy piłem 1l odwaru z ok 25g zioła dziennie. Teraz to jest ok.
                                          15-18g dziennie. Próbowałem na początku kapsułki ze sproszkowanym
                                          rdestem ale po wejsćiu na wyższe dawki moje jelita nie bardzo dobrze
                                          się z tym czuły. Jeśli chodzi o rdest (popularnie reserveratrol -
                                          choć to tylko jeden ze składników) najlepsze są kapsułki Paradise
                                          Herbs. Super skoncentrowany rdest - jedna malutka kapsułeczka to
                                          równoważność 2g zioła. Cena 15$ za 60szt. Niestety przy dawce rzędu
                                          8-16 dziennie to wychodzi dość sporo. No i nie nadaje siędo okładów.
                                          Możesz to zanleźć tu:
                                          www.iherb.com/ProductDetails.aspx?c=1&pid=4232&at=0
                                          O ile wiem iherb wysyła bez problemu do Polski - nie wiem tylko ile
                                          to kosztuje?
                                          Jeśli chodzi o Stephanię to kupuję pocięty korzeń i proszek na
                                          1stchinese i sam robię krople. Dawka to 3 razy dziennie po 2 pełne
                                          zakraplacze (ok. pół łyżeczki do herbaty) kropel. Ja te krople
                                          wlewam na pół szklanki wrzątku i czekam jakieś 5 albo więcej minut,
                                          żeby wyparował alkohol - Ja nie mam nic przeciwko alkoholowi ale
                                          moje grzybki w jelitach za bardzo się nim cieszą i rozrabiająsmile

                                          Rdest/reserveratrol - nazwy:
                                          Jeśli chodzi o nazewnictwo to tak, generalnie rdest japoński często
                                          jest sprzedawany pod nazwą reserveratrol choć to tylko jeden z jego
                                          aktywnych składników. Kupując coś co nazywa się reserveratrol trzeba
                                          się upewnić, że to jest wyciąg z rdestu (łac: Polygonum Cuspidatum,
                                          chin. Hu-Zhang) bo zdarzają się też preparaty reserveratrolu z
                                          winogron - a te niestety się do naszych celów nie nadają.

                                          Krzem:
                                          Na początku popijałem krzemionkę "Green Si" dostępną w Polsce w
                                          niektórych sklepach ze zdrową żywnością i w internecie. Jest dość
                                          droga. Ponieważ w tamtym czasie zaczynałem brać dziesiątki innych
                                          rzeczysmile to nie mam wyrobionej opinii na temat jej skuteczności.
                                          Później przerzuciłem się na preparat BioSil polecany przez Buhnera i
                                          ten biorę do dziś. Można go dostać również na iherb.
                                          www.iherb.com/ProductDetails.aspx?c=1&pid=109
                                          Ja biorę tego 12 kropel dziennie (2x6) i to według mnie działa. Ten
                                          produkt ma też wiele pozytywnych opinii.

                                          Vit C
                                          Obecnie biorę Ester-C również z iherb:
                                          www.iherb.com/ProductDetails.aspx?c=1&pid=-6029091344218353082
                                          To są tabletki 500mg - biorę 3x2
                                          ale pojawiła się alternatywa w kraju z Olimp Labs (to Polska firma
                                          do tej pory robiąca głównie preparaty dla sportowców) - nazywa się
                                          tak samo: Ester-C Gold - tabl. 500mg zbuforowanej wit.C - wydaje
                                          się, że OK. Cena też przyzwoita.
                                          Nie wiem jakie są te Twoje z cynkiem ale generalnie cynku to się nie
                                          bój przy boreliozie - wspomaga odtwarzanie tkanki łącznej!!!,
                                          podnosi produkcję testosteronu (wg. Buhnera), zmniejsza efekty
                                          zatrucia rtęcią - a raczej wszyscy z chroniczną boreliozą mamy tego
                                          pierwiastka za dużosmile. Do 30-50mg dziennie cynku powinno być OK dla
                                          mężczyzny.

                                          Skąd jestem:
                                          "Stacjonuję" w Szczecinie ale jestem coraz częściej w W-wie bo po
                                          roku przerwy wracam powolutku do pracy, a tę mam najczęściej w W-wie
                                          (prowadzę szkolenia). W najbliższych dniach jestem w W-wie 29-30
                                          maja ale będę dostępny w te dni dopiero gdzieś ok.18:30-19:00. Jeśli
                                          to Ci odpowiada to z przyjemnością wypiję z Tobą herbatę i pogadam.
                                          Jeśli nie teraz to przy następnej okazji - dam znać jak będę miał
                                          terminy.

                                          Współczuję tego przez co teraz przechodzisz i... Mam taki pomysł -
                                          jeśli dasz radę się ze mną zobaczyć 29 lub 30.05 wieczorem to
                                          przywiozę Ci dwie buteleczki kropli ze Stephanii. OK? Może
                                          przynajmniej złagodzi trochę Twoje problemy oczne. Jak się lepiej
                                          poczujesz to razem (mam nadzieję, że również z innymismile zrobimy
                                          wszystko co możliwe, żebyśmy mieli te ziółka w razie potrzeby na
                                          podorędziusmile

                                          Pozdrawiam,
                                          Paulito

                                          • nataszkam Glukozamina 27.05.08, 18:49

                                            Znalazł swój swego big_grin

                                            Paulito, wtrącę tylko swoje 3 grosze- glukozamina to bardzo dobra
                                            odżywka dla krętka...
                                            • paulito11 Re: Glukozamina 27.05.08, 21:15
                                              Magnez i witamina B-12 też a jednak warto je braćsmile Podobno były
                                              takie pomysły by "zagłodzić" borrelię jak grzyba, tzn. nie brać
                                              magnezu, B-12, glukozaminy itp. ale kończyło się to nienajlepiej dla
                                              głodzącegosmile
                                              Poza tym borrelia, żeby jeść potrzebuję wyjść z cyst a tu już ją
                                              mamy ją dużo łatwiejszą do "trafienia" więc potraktujmy te "potrawy"
                                              jak przynętęsmile

                                              Paulito
                                              • nataszkam Re: Glukozamina 27.05.08, 21:51

                                                paulito11 napisał:

                                                > Magnez i witamina B-12 też a jednak warto je braćsmile

                                                Hm, czy jesteś pewien, że to są pożywki? Bo jakoś mi świta, że
                                                bakteria negatywnie wpływa na ich przyswajanie i dlatego w późnej
                                                boreliozie są zazwyczaj ich niedobory..

                                                Podobno były
                                                > takie pomysły by "zagłodzić" borrelię (...)

                                                Tia, tylko, że zmiana formy na cysty wynika m.in. z przebywania w
                                                nieprzyjaznym jej środowisku (czyli m.in. brak substancji
                                                odżywczych)... Chyba tak mozna się dokumentnie zacystowić, a to
                                                problemu nie rozwiąże sad


                                                > Poza tym borrelia, żeby jeść potrzebuję wyjść z cyst a tu już ją
                                                > mamy ją dużo łatwiejszą do "trafienia" więc potraktujmy
                                                te "potrawy"
                                                > jak przynętęsmile

                                                hehe, chyba baaardzo naciągana teoria, bo jako cysta nie potrzebuje
                                                jeść smile
                                                • geodeta_31 A to mój wątek jest... 28.05.08, 10:14
                                                  ... i prosze tu bez jazd w stylu "miszcza" smile)) Osoba do której
                                                  napisałem wie że napisałem to do niej... Paulito, odezwe sie później
                                                  do Ciebie. Geo.
                                                  • nataszkam Re: A to mój wątek jest... 28.05.08, 17:53

                                                    Oooożesz Tyyyyy! <<FOCH!>>

                                                    Przeca widzę, że to swojak jest (bo konkretny), to wykorzystać chcę
                                                    i popytać, a Ty mi tu z miszczowaniem wyjeżdżasz! Ja wiem, że Ty
                                                    łykniesz wszystko, co pozwoli Ci na pozbycie się zupy, ale ja to
                                                    chcę wiedzieć, co, jak i dlaczego!
                                                    tongue_out

                                                    Paulito, czy masz swoje zdanie nt. kolagenu naturalnego (rybiego) i
                                                    jego ewentualnym wykorzystaniu w Waszych mętnych sprawach? Znam
                                                    kilka osób, które stosowały preparaty w innych celach i efekty są...
                                                    różne. Jedna z nich stosowała go na bliznę pooperacyjną i...
                                                    faktycznie prawie śladu nie ma (zaczęłam stosować zaraz po usunięciu
                                                    szwów). Inna, hm... calkiem zmieniła wygląd twarzy (odmłodniała
                                                    zupełnie), ale znam też 3 takie, u których szczególnych efektów nie
                                                    widać po długim stosowaniu. Nie wiem, na ile kolagen w tych
                                                    produktach w ogóle wnika przez skórę, bo o ile mi wiadomo, to jego
                                                    cząsteczka jest za duża, aby było to możliwe.
                                                    Chodzi mi o te konkretne produkty:

                                                    www.colway.net.pl/kolagen_produkt.html
                                                    Ja stosowałam je kiedyś na włosy, bo wypadały mi na potęgę, ale nic
                                                    to nie dało i po 4 miesiącach zaprzestałam (wtedy jeszcze nie
                                                    wiedziałam, co mnie gryzie od środka).

                                                    PS Geo, Ten Twój wątek to się zrobił na podforum dla forumowych
                                                    mętów tongue_out
                                                  • geodeta_31 Dla mnie to wcale... 28.05.08, 20:20
                                                    ...nie jest problem moja droga, bo jak ktoś toczy zacną dysputę w
                                                    moim wątku to i ja chętnie poczytam a i dla "potomnosti" się
                                                    ostanie. Mówiąc o "forumowych mętach" miałaś na myśli męty w ciele
                                                    szklistym mam nadzieję ?! Albo, Paulito przyjacielu, ostalyśmy się
                                                    tu męciorami jakiemyś...
                                                    Pa, Geo.
                                                    AAA, Paulito, jestem jak najbardziej zainteresowany spotkaniem w
                                                    Warszawie. Jeśli dalej masz ochotę pogadać o "mętnych i nie tylko"
                                                    sprawach to truknij mi PM-a na geodeta31@gmail.com, dogadamy
                                                    szczegół.
                                                    Geo.
                                                  • nataszkam Re: Dla mnie to wcale... 30.05.08, 14:02
                                                    geodeta_31 napisał:

                                                    > Mówiąc o "forumowych mętach" miałaś na myśli męty w ciele
                                                    > szklistym mam nadzieję ?!

                                                    No skąd... Ja się przecie na nich nie znam tongue_out
                                                  • paulito11 Re: A to mój wątek jest... 02.06.08, 16:58
                                                    Co do kolagenu to mam tylko niewielkie doświadczenia własne a tego
                                                    rybiego nie stosowałem. Słyszałem też na jego temat zarówno ochy i
                                                    achy jak i jakieś fantastyczne historie pt. że "zmienia w negatywny
                                                    sposób energię ciała i że to jest nieodwracalne"
                                                    W mojej opinii to jest tak, że przy boreliozie to organizm ściga się
                                                    z bakterią w sprawie kolagenu - bakteria rozkłada, organizm próbuje
                                                    odbudowywać. Wszystko co pomaga organizmowy odbudowywać kolagen
                                                    będzie pomocne ale konkretne preparaty mogą działać dość
                                                    indywidualnie. Myślę, że witamina C, krzem i cynk, które pomagają w
                                                    syntezie kolagenu będą pomocne dla większości. Jeśli chodzi o
                                                    kolagen to ja stosuję preparat KolaFit - takie kostki kolagenu
                                                    (można dostać w internetowej aptece Vena-Vita) - wydaje mi się, że
                                                    pomógł mi odbudować częściowo kolagen, ale biorę tyle różnych
                                                    rzeczy, że pewności w tym zakresie nie mam. To co mi na pewno pomaga
                                                    to ruch i wysiłek. Jak tylko miałem odrobinę energii to podnosiłem
                                                    ciężarki pomimo tego, że stawy trzeszczały niemiłosiernie - teraz
                                                    jest już dużo lepiejsmile

                                                    Paulito
                                                  • geodeta_31 Po 5 tygodniach... 07.06.08, 11:25
                                                    ... jest źle. Generalnie źle bo między tymi bardzo złymi dniami,
                                                    zdarzają się delikatnie lepsze. Pracować jednak jest generalnie
                                                    ciężko. W Pierwszym badaniu przed rozpoczęciem antybiotyków wyszło
                                                    mi 650 kopii Bb k....a m..ć!!! Czasem się zastanawiam czy ta
                                                    bakteria jest do pokonania. W poprzednim miesiącu zrobiłem tylko
                                                    jeden krótki tygodniowy puls tinidazolu i po kilku dniach odleciałem
                                                    w złe sampoczucie. Kiedy zaczęło się trochę poprawiać, spróbowałem
                                                    zaaplikować sobie stephanię od paulita. No i jazda trwa do dziś.
                                                    Czyli juz 4 5 dni. I niewiele wskazuje na to by miało być lepiej. W
                                                    związku z tym, że to wszystko dzieje się na przełomie 4 i 5
                                                    tygodnia, sądzę że mam doczynienia z klasycznym herxem. Bardzo
                                                    neurologicznym i ocznym. Posunęły mi się męty dość mocno. Totalna
                                                    zupa. Zrobiłem już 3 morfologie kontrolne od początku antybiotyków.
                                                    Ta przed antybiotykami była najgorsza. Teraz wszystko jest właściwie
                                                    idealne. Płytki krwi trochę za niskie. Ale na przykład leukocyty z
                                                    3,6 przed leczeniem teraz wskoczyły na 4,9!!! Fantastycznie
                                                    unormowały mi się wskaźniki czerwonokrwinkowe na poziomie troszkę
                                                    poniżej górnej normy. Zawsze było tego sporo za dużo. Także o ile w
                                                    badaniach wiosna to w samopoczuciu głęboka zima sad Niebawem zrobię
                                                    kolejne MRI, celem sprawdzenia co tam Panie w mózgu piszczy...
                                                    Geo.
                                                  • geodeta_31 Komu wypadają włosy... 08.06.08, 11:01
                                                    ...w dość szybkim tempie? U mnie trwa to juz kilkanaście dni i nie
                                                    ma ochoty przestać. Wcześniej też już parę razy gubiłem jednak było
                                                    to mniej zauważalne. Teraz budzac się rano mam całą poduszkę we
                                                    włosach sad Na Lymenecie sporo osób uważa to za objaw albo za
                                                    uboczny skutek brania niektórych leków. Macie jakieś info na ten
                                                    temat?
                                                    Geo.
                                                  • reni5553 Re: Komu wypadają włosy... 08.06.08, 12:08
                                                    Geo-mi włosy bardzo poleciały jesienią tamtego roku na debecylinie.
                                                    Generalnie mi leciały w chorobie, ale na debe to było już apogeum-
                                                    garściami. Potem na innych abx się to zatrzymało i z biegiem
                                                    leczenia ustało, dziś jest OK.
                                                  • kornelcia75 Re: Komu wypadają włosy... 08.06.08, 13:31
                                                    od początku choroby czyli od roku
                                                  • paulito11 Re: Komu wypadają włosy... 09.06.08, 19:19
                                                    Mi wypadają też gdzieś tak od początku (ostrej) choroby czyli od
                                                    przeszło roku. Wcześniej wcale. Ja zauważyłem, że jest to związane z
                                                    poziomem toksyn w organiźmie. Teraz na przykład czysczę sobie
                                                    ciężkie metale w trybie 1 tydzień ON / 1 tydzień OFF i zawsze w
                                                    tygodniu w którym czyszczę wypada więcej a potem się poprawia, ale
                                                    wypadają cały czassad
                                                    Z tego co ja się naczytałem i własnego doświadczenia/myślenia to
                                                    jest to proporcjonalne do poziomu usuwanych z organizmu toksyn
                                                    (oprócz tego również niedobory hormonalne - głównie tarczyca,
                                                    nadnercza). Jak zabijasz teraz dużo bakterii to całkiem możliwe, że
                                                    uwalniasz spore ilości toksyn do krwi (rtęć i inne) - Twój organizm
                                                    to próbuje wyrzucić przez najlepszy organ detoksyfikacyjny czyli
                                                    skórę - a stąd do włosów to już droga bliska.
                                                    Spróbuj "załadować" sporą dawkę chlorelli każdego wieczora
                                                    (chlorella wiąże część toksyn) i jeśli dajesz radę to poć się, poć :-
                                                    ) Pogoda temu sprzyja.
                                                • paulito11 Re: Glukozamina 02.06.08, 16:46
                                                  Ok, Oksmile To wszystko są oczywiście tylko boreliozowe dywagacjesmile
                                                  Nikt z nas nie wie na pewno ale pokombinowac warto...
                                                  Jeśli większość terapii działa na bakterię w formie krętki (albo jak
                                                  wolą kobiety krętkasmile to warto się zastanowić i poeksperymentować z
                                                  tym co sprawia, że bakteria decyduje się z cysty transformować w
                                                  krętkę? (dla zachowania równouprawnienia będę używał formy męskiej i
                                                  żeńskiej naprzemienniesmile
                                                  Z moich dociekań wynika, że właśnie środowisko bogate w elementy
                                                  odżywcze, takie jak magnez, B12 itp, a pozbawione zabójczych
                                                  antybiotyków skłania bakerię do "wyjścia". Oczywiście dodatkowo
                                                  krętek lubi jeśli mało jest tlenu. Na forum Yahoo Lime-and-Rife jest
                                                  kobieta, która współpracuje z naturopatą, który posługując się
                                                  biorezonansem sprawdza czy bakteria jest w danym momencie aktyna w
                                                  formie krętek czy też nie. Jeśli tak traktuje je
                                                  odpowiednio "prądem", jeśli nie - podaje B-12 i magnez co podobno
                                                  sprawia, że krętek się uaktywnia. Dla mnie to ma sens.
                                                  Drugą interesującą cechą istotną dla wytrawnego myśliwego borrelii
                                                  jest fakt, że co jak co ale rozmnażać się jest rzeczą podstawowąsmile
                                                  co oznacza również infekowanie kolejnych organizmów. Jeśli pozbierać
                                                  to co piszą na ten temat Buhner i Klinghardt to bakteria aktywizuje
                                                  się w wyniku pobudzenia seksualnego swojego żywiciela - oczywiście
                                                  po to by skorzystać z szansy na zainfekowanie kolejnego organizmu.
                                                  Sugeruje to całkiem skuteczną (i przyjemnąsmile metodę aktywizowania
                                                  bakterii do postaci krętek, którą można z powodzeniem stosować w
                                                  warunkach domowychsmile Żebym jeszcze miał mikroskop z ciemnym polem
                                                  widzenia i/lub tester biorezonansowy to bym sam chętnie na sobie to
                                                  sprawdziłsmile

                                                  Paulito
                                                  • nataszkam Glukozamina-do Paulito :) 08.06.08, 21:21

                                                    Tia, jaka krętka- borrelia to akurat facet jest, czyli krętek tongue_out
                                                    Więc nie zmieniaj im płci smile


                                                    paulito11 napisał:

                                                    > Z moich dociekań wynika, że właśnie środowisko bogate w elementy
                                                    > odżywcze, takie jak magnez, B12 itp, a pozbawione zabójczych
                                                    > antybiotyków skłania bakerię do "wyjścia". Oczywiście dodatkowo
                                                    > krętek lubi jeśli mało jest tlenu.

                                                    No i z tym się zgadzam.

                                                    Na forum Yahoo Lime-and-Rife jest
                                                    > kobieta, która współpracuje z naturopatą, który posługując się
                                                    > biorezonansem sprawdza czy bakteria jest w danym momencie aktyna w
                                                    > formie krętek czy też nie. Jeśli tak traktuje je
                                                    > odpowiednio "prądem", jeśli nie - podaje B-12 i magnez co podobno
                                                    > sprawia, że krętek się uaktywnia. Dla mnie to ma sens.

                                                    A dla mnie nie, bo w organizmie są różne warunki (np. stawy- mało
                                                    substancji odżywczych, bo stosunkowo slabe krążenie), więc bakteria
                                                    nie będzie miala tylko jednej formy. Pomijam już
                                                    działalność "prądu", choć wiem, że co poniektórzy z forum robią
                                                    sobie takie "maszyny" tongue_out No cóż, tonący brzytwy się chwyta smile))


                                                    Jeśli pozbierać
                                                    > to co piszą na ten temat Buhner i Klinghardt (...)

                                                    Czy masz na myśli tego Klinghardta od ART i autourynoterapii?

                                                    tongue_out

                                                    (...) to bakteria aktywizuje
                                                    > się w wyniku pobudzenia seksualnego swojego żywiciela - oczywiście
                                                    > po to by skorzystać z szansy na zainfekowanie kolejnego organizmu.
                                                    > Sugeruje to całkiem skuteczną (i przyjemnąsmile metodę aktywizowania
                                                    > bakterii do postaci krętek, którą można z powodzeniem stosować w
                                                    > warunkach domowychsmile

                                                    Nio tak, ale wtedy sugerowałoby to tez coś innego jeszcze- że przy
                                                    braku aktywności seksualnej "właściciela" bakterii, szybko wymarłyby
                                                    w sposób naturalny smile)) A to sprawdzone- nie działa smile


                                                    Żebym jeszcze miał mikroskop z ciemnym polem
                                                    > widzenia i/lub tester biorezonansowy to bym sam chętnie na sobie
                                                    to
                                                    > sprawdziłsmile

                                                    No to się aktywizuj ile sił wlezie, dokarmiaj krętki i wyganiaj
                                                    bakterie z cyst, traktuj tym no... zapperem, a o efektach
                                                    pozytywnych mam nadzieję- szybko napiszesz tongue_out

                                                    PS A po co Ci mikroskop z ciemnym polem widzenia? We krwi szukałbyś
                                                    krętka? Czy w innym ... płynie? tongue_out
                                                  • paulito11 Re: Różne do NataszkiM :) 09.06.08, 19:52
                                                    >nataszkam napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > Tia, jaka krętka- borrelia to akurat facet jest, czyli krętek tongue_out
                                                    > Więc nie zmieniaj im płci smile

                                                    Zgadzam się i nie dyskutuję - Kobiety mają pierwszeństwosmile

                                                    > A dla mnie nie, bo w organizmie są różne warunki (np. stawy- mało
                                                    > substancji odżywczych, bo stosunkowo slabe krążenie), więc
                                                    bakteria
                                                    > nie będzie miala tylko jednej formy. Pomijam już
                                                    > działalność "prądu", choć wiem, że co poniektórzy z forum robią
                                                    > sobie takie "maszyny" tongue_out No cóż, tonący brzytwy się chwyta smile))

                                                    No tak różne formy i jak je wszystkie z tych wszystkich miejsc
                                                    wyciągnąć??? - nie wiem, jestem ciekaw i nie ustanę w
                                                    poszukiwaniachsmile
                                                    Co do brzytwy - a jak byś nazwała kilkuletnią antybiotykoterapię???

                                                    > Czy masz na myśli tego Klinghardta od ART i autourynoterapii?

                                                    Tak, choć jest tam u niego więcej, wiele więcej... smile

                                                    > Nio tak, ale wtedy sugerowałoby to tez coś innego jeszcze- że przy
                                                    > braku aktywności seksualnej "właściciela" bakterii, szybko
                                                    wymarłyby
                                                    > w sposób naturalny smile)) A to sprawdzone- nie działa smile

                                                    Byłoby tak gdyby nasz ulubiony krętek był głupi ale on potrafi sobie
                                                    przejść w stan uśpienia (cysta), w którym żarcia nie potrzebuje i
                                                    tak sobie czeka aż warunki będą mu bardziej sprzyjały. Dla
                                                    efektywności terapii warto by było uderzać wtedy gdy z tej cysty
                                                    wyjdzie a nie walić po organiźmie bez sensu cały czas - stąd sposoby
                                                    wyciągnięcia krętka z cysty są cenne. Tym bardziej, że badanie,
                                                    które czytałem dowiodło, że cysta borrelii "reaktywowała" się z
                                                    sukcesem do postaci aktywnego (męskiegosmile krętka po 6 latach!!!
                                                    spędzonych w wodziesad Nikt nie obiecał, że będzie łatwo, czyż nie?

                                                    > PS A po co Ci mikroskop z ciemnym polem widzenia? We krwi
                                                    szukałbyś
                                                    > krętka? Czy w innym ... płynie? tongue_out

                                                    Mniej więcej rok temu jak robiłem badanie krwi pod mikroskopem w
                                                    ciemnym polu widzenia to widziałem zarówno aktywne krętki jak i
                                                    formę pośrednią, zbliżoną do cysty. Więc można to zobaczyć i to może
                                                    być pomocne choć jak celnie zauważasz - brak obecności we krwi
                                                    jeszcze nie świadczy o braku bakterii w organiźmie (stąd możliwe
                                                    negatywne PCR-y). Jest to jednak wskaźnik aktywności bakterii i co
                                                    za tym idzie podatności na "likwidację".

                                                    Nie wiem czy nie nadużywamy gościnności Geodety bo sobie tak
                                                    dyskutujemy na różne tematy w jego wątku???


                                                  • swigonka Re: Różne do NataszkiM :) 09.06.08, 20:03
                                                    a ja już myślałam że się w koncu odezwał....
                                                  • nataszkam Różne do Paulita :) 12.06.08, 21:12

                                                    paulito11 napisał:

                                                    > No tak różne formy i jak je wszystkie z tych wszystkich miejsc
                                                    > wyciągnąć??? - nie wiem, jestem ciekaw i nie ustanę w
                                                    > poszukiwaniachsmile

                                                    Nooo, czy muszą byc wszystkie wyciągnięte? A może wystarczy je
                                                    trochę "przytrzymać', aby już w tych niedostępnych miejsach już
                                                    sobie zostały na stałe, ale nie były nam straszne (jak np. w
                                                    gruźlicy)...Przynajmniej ja w ten sposób patrzę na sprawę
                                                    wyleczenia/ zaleczenia.


                                                    > Co do brzytwy - a jak byś nazwała kilkuletnią antybiotykoterapię???

                                                    No dokładnie tak samo smile Ale... chyba jednak bardziej sprawdzona
                                                    jest abaxoterapia smile

                                                    >
                                                    > > Czy masz na myśli tego Klinghardta od ART i autourynoterapii?
                                                    >
                                                    > Tak, choć jest tam u niego więcej, wiele więcej... smile

                                                    Nieee, no wiem, ale wiesz, takie jego pomysły to już go prawie
                                                    przekreślają u mnie na starciesmile


                                                    > Byłoby tak gdyby nasz ulubiony krętek był głupi ale on potrafi
                                                    sobie
                                                    > przejść w stan uśpienia (cysta), w którym żarcia nie potrzebuje i
                                                    > tak sobie czeka aż warunki będą mu bardziej sprzyjały.

                                                    A jeśli w ogóle już mu nie będą sprzyjały (np. ciagła obecność
                                                    abaxów w pobliżu)? To wtedy może dojdziemy do momentu,kiedy cysta
                                                    będzie zbyt stara i nie będzie nam już za bardzo zagrażać?
                                                    Przynajmniej Artur pisał tu, na forum o tym, że takie stare cysty to
                                                    się rozpadają "nieszkodliwie", czyli już nie uwalniają się z nich
                                                    bakterie zdolne do reinfekcji...

                                                    Dla
                                                    > efektywności terapii warto by było uderzać wtedy gdy z tej cysty
                                                    > wyjdzie a nie walić po organiźmie bez sensu cały czas - stąd
                                                    sposoby
                                                    > wyciągnięcia krętka z cysty są cenne.

                                                    Byłaby to celna uwaga (;-P), gdyby wszystkie bakterie znajdowały się
                                                    w cystach smile A tak- bakterii "bezcystowych" nie zagonisz do cyst i
                                                    nie zabronisz im się namnażać smile Chyba, że uważasz,że jest jakiś
                                                    sposób na zamknięcie wwszystkich bakterii w formy cyst smileOoo, to
                                                    wtedy mozna je rozbijać i unieszkodliwiać zawarte w nich twory. A
                                                    czym- to już oddzielna sprawa smile

                                                    Tym bardziej, że badanie,
                                                    > które czytałem dowiodło, że cysta borrelii "reaktywowała" się z
                                                    > sukcesem do postaci aktywnego (męskiegosmile krętka po 6 latach!!!
                                                    > spędzonych w wodziesad

                                                    Tia, a co do tej wody dodano, że nagle stała się odżywcza dla tego
                                                    krętka? To jakas poważna publikacja, czy nie bardzo? Link by się
                                                    przydał smile

                                                    > Nikt nie obiecał, że będzie łatwo, czyż nie?

                                                    A ktoś twierdzi inaczej? smile


                                                    > Mniej więcej rok temu jak robiłem badanie krwi pod mikroskopem w
                                                    > ciemnym polu widzenia to widziałem zarówno aktywne krętki jak i
                                                    > formę pośrednią, zbliżoną do cysty.

                                                    Ta forma pośrednia mnie zainteresowała smile To coś nowego, czy już
                                                    opisane gdzies w dobrych źródłach? Może o blebs piszesz?
                                                    wink

                                                    > Jest to jednak wskaźnik aktywności bakterii i co
                                                    > za tym idzie podatności na "likwidację".

                                                    Hm..., ale przecież problemem nie sa krętki we krwi, tylko te w
                                                    tkankach, siedzące wewnątrzkomórkowo. Tam dopiero dają nam do
                                                    wiwatu! Gdyby "podatność" na leczenie była możliwa do wykrycia na
                                                    Twojej zasadzie, to przy długotrwałej chorobie, byłyby zawsze obecne
                                                    krętki we krwi (bo skoro abaxów nie ma, a ten ktoś dba o siebie i je
                                                    dokarmia...). Czyli PCR byłby pozytywny, a leczenie od razu
                                                    doprowadzało do poprawy.
                                                    Oj, to zbyt piekne, aby było prawdziwe. Nie powiem, że zbyt naiwne :-
                                                    P

                                                    >
                                                    > Nie wiem czy nie nadużywamy gościnności Geodety bo sobie tak
                                                    > dyskutujemy na różne tematy w jego wątku???
                                                    >
                                                    No wiesz... Ciebie nie wywali stąd, bo masz męty i Stephanię smile Mnie
                                                    już raz próbował (patrz wątki wyżej tongue_out), ale ... do trzech razy
                                                    sztuka smile

                                                    A skoro masz jakieś obiekcje, to może zapuść jakiś wątek na podobny
                                                    temat?! W końcu mało tu takich rozważań, odkąd Artur się ulotnił.
                                                    Buuu... A chętnie poznałabym hm.. Twoje teorie smile
                                                  • paulito11 Re: Różne do NataszkiM 13.06.08, 00:25
                                                    Tak tylko krótko:

                                                    Jeśli chodzi o badania dotyczące cyst to pochodzą one z
                                                    książki "2008 Lyme Disease Annual Report" a konkretnie badań
                                                    dokonywał niejaki dr. Brorson (chyba Norweg). To ten sam, który
                                                    zajmuje się już od jakiegoś czasu cystami, wpływem na nie Tinidazolu
                                                    i ekstraktu z pestek grejpfruta. Woda była destylowana a bakteria
                                                    reaktywowała się po dodaniu substancji odżywczych, tak jak pisałem
                                                    po 6 latach w destylowanej wodzie.

                                                    Co do badań mikroskopowych w ciemnym polu to jedno ze zdjęć mojej
                                                    krwi było takie:
                                                    www.neuromagic.com.pl/pawel/obrazkrwi_1.jpg

                                                    Badający to warszawski lekarz-homeopata dwóch nazwisk
                                                    powiedział: "Nie wiem co to jest - nigdy w życiu czegoś takiego nie
                                                    widziałem" (dotyczy zaznaczonego fragmentu zdjęciasmile

                                                    Dla porównania więc i wyjaśnienia przedstawiam taki oto rysuneczek:
                                                    www.neuromagic.com.pl/pawel/spirochetes_to_cysts1.jpg

                                                    A teraz zgadywanka: Znajdź podobne obrazkismile
                                                    Myślę, że to jakoś tłumaczy te formy pośrednie, o których pisałem.

                                                    To na tyle bo robi się późno. Niech cysty nam się niewinnie
                                                    rozpadają...
                                                  • geodeta_31 Re: Różne do Paulita :) 13.06.08, 09:05
                                                    nataszkam napisała:

                                                    > Przynajmniej Artur pisał tu, na forum o tym, że takie stare cysty
                                                    to
                                                    > się rozpadają "nieszkodliwie", czyli już nie uwalniają się z nich
                                                    > bakterie zdolne do reinfekcji...

                                                    A kto to jest ten Artur??? Bo albo mnie jakoś pamięć zawodzi...

                                                    > No wiesz... Ciebie nie wywali stąd, bo masz męty i Stephanię smile
                                                    Mnie
                                                    > już raz próbował (patrz wątki wyżej tongue_out), ale ... do trzech razy
                                                    > sztuka smile

                                                    Pfff, ależ proszę Cię smile Co ma do tego stephania i męty? Bądź
                                                    poważna kobito. Paulito ma zdroworozsądkowe podejście do wielu
                                                    rzeczy w tym temacie i jeśli ktokolwiek ma zamiar robić co nieco w
                                                    naturalny sposób to polecam naszego przyjaciela Paulita smile I nikogo
                                                    z mojego tematu nie wyrzucę bo wszystkich lubię tongue_out

                                                    Paulito, ten lekarz homeopata o dwóch nazwiskach niestety nie zna
                                                    się zupełnie na temacie i sprawdziłem to wielokrotnie. Poza tym to
                                                    mój znajomy jest jak Ci mówiłem i z rozmowy z nim wynika jasno, że
                                                    on nie tylko nie wie gdzie dzwonią ale nawet nie wie że dzwonią...
                                                    Geo.
                                                  • nataszkam Różne do Paulita i Geodety :) 16.06.08, 21:49
                                                    Paulito napisał:

                                                    >Jeśli chodzi o badania dotyczące cyst to pochodzą one z
                                                    >książki "2008 Lyme Disease Annual Report" a konkretnie badań
                                                    >dokonywał niejaki dr. Brorson (chyba Norweg). To ten sam, który
                                                    >zajmuje się już od jakiegoś czasu cystami, wpływem na nie
                                                    >Tinidazolu i ekstraktu z pestek grejpfruta. Woda była destylowana
                                                    a
                                                    >bakteria reaktywowała się po dodaniu substancji odżywczych, tak jak
                                                    >pisałem po 6 latach w destylowanej wodzie.

                                                    Hm... Całe szczęście, że w organizmie człowieka nie ma wody
                                                    destylowanej smile I że trochę tych substancji odżywczych jest w każdym
                                                    miejscu smile
                                                    Badania in vitro w zasadzie mają to do siebie, że trudno ich wyniki
                                                    odnieść do stanu faktycznego, jeśli nie zapewni się warunków jak
                                                    najbardziej zbliżonych do tych naturalnych. To wyżej to tylko
                                                    ciekawostka po prostu smile Nie wiem, jaki wniosek praktyczny mozna z
                                                    nich wyciagnąć smile


                                                    < A teraz zgadywanka: Znajdź podobne obrazkismile

                                                    A nie znajdę tongue_out A to dlatego,że to, co jest podobne,zazwyczaj nie
                                                    jest tym samym smile Tzn. dla nas może jest podobne, ale dla oka
                                                    wytrwanego badacza widac istotne róznice, o których my nie mamy
                                                    pojęcia tongue_out

                                                    geodeta_31 napisał:

                                                    >
                                                    > A kto to jest ten Artur??? Bo albo mnie jakoś pamięć zawodzi...

                                                    Nosusz...Latka lecą, to i pamięć na prawo Ci szwankować tongue_out
                                                    Artur podawał to jako komentarz do jakiegoś odnośnika, linku- tyle
                                                    pamiętam smile Się nie czepiaj smile

                                                    > Pfff, ależ proszę Cię smile Co ma do tego stephania i męty?

                                                    Nooo, w Twoim wypadku, to ma dużo tongue_out

                                                    > Bądź
                                                    > poważna kobito.

                                                    To nie ten aders-pomyłka tongue_out

                                                    > Paulito ma zdroworozsądkowe podejście do wielu
                                                    > rzeczy w tym temacie

                                                    Nosaras... A coś Ty taki paulitowy adwokat się zrobił??
                                                    Przecie nie czepiam się ziółek, bo ziółka "uznaję", no nie?! Nie
                                                    mogę sobie z nim po prostu podyskutować??

                                                    Paulito, czy ja Cię jakoś atakuję,że Geodeta musi Cie bronić??
                                                    <szok> <zdziwiona> <myśli>


                                                    > i jeśli ktokolwiek ma zamiar robić co nieco w
                                                    > naturalny sposób to polecam naszego przyjaciela Paulita smile

                                                    Ależ wcale nie odrzucam takiej myśli, że skorzystam z pomocy Waszego
                                                    przyjaciela smile My na razie się abaxujemy; ziółka zaplanowane są
                                                    na "po" smile

                                                    > I nikogo
                                                    > z mojego tematu nie wyrzucę bo wszystkich lubię tongue_out

                                                    Masz szczęście tongue_out
                                                  • bagnowska Re: Różne do Paulita i Geodety :) 16.06.08, 23:00
                                                    Czytam Was z usmiechem i ogromną przyjemnością.Co za fajne i dające
                                                    wiele do myślenia dywagacje i dysputy na temat kretka i jego
                                                    dziwnych postaci,które tak nam dają do wiwatu! Geodeto, to
                                                    kapitalne, że udostępniasz swój wątek na takie pogaduchy, czytam
                                                    Twój wątek od samego początku a byłeś przed nami sporo... Pozdrawiam
                                                    z dużą sympatią i podziwem dla Twoich potyczek, co ja mówię!
                                                    regularnej wojny z krętkami we wszystkich postaciach.Basia
                                                  • geodeta_31 Hmmm Basiu... 17.06.08, 11:12
                                                    ...cieszę sie, że tak jest ale jak sama zauważyłaś byłem tu przed
                                                    Wami i jestem nadal w stanie niewiele lepszym jeśli wogóle lepszym.
                                                    Osobiście chciałbym abyśmy się spotkali wspólnie z Grzegorzem gdzies
                                                    na piwku i podyskutowali o tym w sześć oczu zamiast pisać tutaj że
                                                    co chwilę jest gorzej... Co sądzisz? To moje marzenie, choć nie wiem
                                                    na ile jest ono do spełnienia. Na dzień wczorajszy byłem w tak
                                                    ciemnym tyłku, że zadwoniłem do swojego lekarza a on odstawił mi
                                                    leki po opisie mojego samopoczucia. Szczerze mówiąc miałem wizje, że
                                                    wczorajsy dzień będzie moim ostatnim, ale przetrwałem. Choć głowę
                                                    rozsadza mi wciąż i ledwo widzę to postanowiłem tutaj napisać o tym
                                                    bo to jedno z gorszych przeżyć jakie miałem. Mam nadzieję, że to
                                                    herx a nie stan przed wylewem czy zawałem i po odstawieniu leków
                                                    trochę się to odwróci. Jestem w tym momencie na Cedaxie i Azitroxie
                                                    plus miały być pulsy Tinidazolu ale g%^%^o z tego wychodzi bo
                                                    odjeżdżam i tak regularnie bez niego. W związku z tym pełnej kuracji
                                                    nie moge wogóle wprowadzić bo się zwyczajnie boję. Zrobiłem
                                                    kontrolny rezonans magnetyczny w zeszły czwartek ale nie mam siły
                                                    pojechac po wynik. Jak tylko odbiorę "pochwalę się" co tam napisano
                                                    choć nie liczę na żadne bajki z happy endem w stylu Misia Uszatka...
                                                    Geo.
                                                  • bagnowska Re: Hmmm Basiu... 17.06.08, 11:36
                                                    Hej, Geo. Fakt, że jesteś weteranem i raczej medalu nikt nie da za
                                                    te zasługi...To piwo z Grzeskiem...czemu nie, tyle, że nie tak
                                                    szybko, bo abx w planach u nas na długie...chyba lata.
                                                    13-go w piątek przeżyłam chwile grozy, myslałam że Grzesiek mi
                                                    zejdzie... On jest teraz na zestawie na cpn (rif, rolicyn, tini) ,
                                                    ale taka reakcja wystapiła pierwszy raz po dołączeniu NAC...Byliśmy
                                                    zmuszeni odstawić abx, przejść na solidne odtrucie i czekamy na
                                                    decyzje naszej Pani dr, która do dzisiaj jest na urlopie.
                                                    Taaak, ta zaraza zabiera kawał życia i nie mamy wiele do wyboru...
                                                    Trzymajmy się, serdeczności, ja jednak przyznałabym Ci medal za
                                                    wytwałość, dociekliwość i dowcip, który, mimo wszystko Cię nie
                                                    opuszcza (trochę zabarwiony na czarno, ale jednak...), Basia
                                                  • kasia081 Re: Hmmm Basiu... 17.06.08, 12:25
                                                    prosze wyjasnijcie mi co to jest cpn? jakos nie moge znależć
                                                  • bagnowska Re: Hmmm Basiu... 17.06.08, 12:41
                                                    To skrót od chlamydia pneumoniae. POzdr - basia
                                                  • kasia081 Re: Hmmm Basiu... 17.06.08, 13:18
                                                    a ta chlamydia to grzybki czy cos jeszcze inszego?
                                                  • paulito11 Re: do Geo 17.06.08, 17:03
                                                    Geo,

                                                    Ty się oczyszczaj, oczyszczaj...
                                                    Tak poważnie to wygląda na to, że mordujesz miliony (krętek) tymi
                                                    abx-ami ale nie oczyszczasz terytorium (organizmu). Te
                                                    wszystkie "odpady" krążą i wywołują stany zapalne. Odstawienie abx-
                                                    ów może przynieść jakąś ulgę ale i tak dopiero wtedy gdy
                                                    to "wyczyścisz".

                                                    Tak zwana "medycyna akademicka" niewiele ma w tym
                                                    względzie do zaproponowania bo nie rozpoznaje w ogóle takiego
                                                    problemu - stąd jedyną odpowiedzią jest odstawienie abx-ówsad
                                                    Zrobisz jak chcesz boś dorosły i wiele herxów potrafisz znieśćsmile...
                                                    i jeśli chcesz to weź pod uwagę, że są sposoby, które mają niemałą
                                                    szansę by Twoje cierpienia zmniejszyć, a być może pozwolić nawet na
                                                    kontynuowanie antybiotykoterapii bez takich sensacji.

                                                    Pozwól, że wymienię te które sobie przypominam i są łatwo dostępne:

                                                    1. Duże dawki czegokolwiek co wiąże toksyny w jelitach i pozwala na
                                                    ich usunięcie, żeby nie były re-absorbowane z powrotem do krwi:
                                                    chlorella, stary dobry węgiel aktywowany, a nawet duże dawki magnezu
                                                    i/lub witaminy C (nie buforowanej - Ester C tak nie działa!), żeby
                                                    wywołać rozwolnienie - w tym stanie jest to korzystne.

                                                    2. Tzw "whole lemon drink" - bierzesz całą cytrynę ze skórką
                                                    (wymytą), przecinasz na pół, z jednej połówki wyciskasz sok, drugą
                                                    (razem ze skórką) kroisz w plastry i to wszystko do blendera.
                                                    Dodajesz łyżkę stołową albo dwie oliwy z oliwek oraz 1 filiżankę
                                                    wody - to wszystko miksujesz w blenderze aż do uzyskania w miarę
                                                    jednorodnego napoju i... wypijasz raz albo dwa razy dziennie -
                                                    świetnie czyści cały układ limfatyczny i przywraca równowagę
                                                    zasadowo-kwasową.

                                                    3. Wobenzym N (to chyba polecam Ci najbardziej) - tzw. systemowe
                                                    enzymy proteolityczne (tzn. "zjadające białka" - te boreliozowe
                                                    trupy zjadająsmile. Suplement, który ma
                                                    już kilkudziesięcioletnią historię kliniczną. Używany przez wielu
                                                    lekarzy na świecie jako wspomagający przy bardzo wielu chronicznych
                                                    schorzeniach (w tym wspomagający antybiotykoterapie), szczególnie
                                                    tam gdzie krew jest zanieczyszcona tzw. kompleksami zapalnymi. Jeśli
                                                    w Polsce lekarze o nim nie wiedzą to tylko świadczy o ...(niech
                                                    każdy sobie dopisze o czym to świadczy). Wiele osób chorych na
                                                    boreliozę na świecie używa tego z powodzeniem do złagodzenia herx-
                                                    ów. Jest to zestaw enzymów pochodzenia roślinnego i zwięrzęcego. Bez
                                                    problemu dostępny w każdej aptece w Niemczech (niemiecki produkt).
                                                    Małe opakowanie kosztuje jakieś 130zł (200tabl.), duże (800tabl.)
                                                    około 430zł jeśli dobrze pamiętam ostatnio sprawdzane ceny.
                                                    Podstawowa dawka to 3-4 tabl. 2 razy dziennie ale przy silnych
                                                    herxaxh jak Twoje to i 3x5 będzie OK, tym bardziej, że tym raczej
                                                    trudno sobie zaszkodzić.

                                                    Ja mam tutaj w Szczecinie takiego człowieka, który na
                                                    zamówienie "obskakuje" kilka niemieckich przygranicznych aptek i
                                                    przywozi leki i suplementy z Niemiec za niewielką opłatą. Jeśli
                                                    chcesz....???

                                                    Życzę poprawy,
                                                    Paulito
                                                  • paulito11 Re: Różne do NataszkiM 17.06.08, 15:04
                                                    nataszkam napisała:
                                                    > Hm... Całe szczęście, że w organizmie człowieka nie ma wody
                                                    > destylowanej smile I że trochę tych substancji odżywczych jest w
                                                    każdym
                                                    > miejscu smile
                                                    > Badania in vitro w zasadzie mają to do siebie, że trudno ich
                                                    wyniki
                                                    > odnieść do stanu faktycznego, jeśli nie zapewni się warunków jak
                                                    > najbardziej zbliżonych do tych naturalnych. To wyżej to tylko
                                                    > ciekawostka po prostu smile Nie wiem, jaki wniosek praktyczny mozna z
                                                    > nich wyciagnąć smile

                                                    Na pewno się z tym nie zgodzisz ale nie wiem czy jesteś w stanie
                                                    sobie wyobrazić taką bakterię w formie cysty np. w ślinie albo w
                                                    moczu, a potem na brzegu szklanki albo umywalki w łazience, która
                                                    reaktywuje się po znalezieniu się w organiźmie "nowego" żywiciela?
                                                    No ale to taki jeden kompletnie nie praktyczny wniosek, czyż nie?

                                                    Nie będę też dodawał, że na podstawie tych nie praktycznych badań in
                                                    vitro zaczęto stosować tinidazol w leczeniu boreliozy...

                                                    nataszkam napisała:
                                                    > A nie znajdę tongue_out A to dlatego,że to, co jest podobne,zazwyczaj nie
                                                    > jest tym samym smile Tzn. dla nas może jest podobne, ale dla oka
                                                    > wytrwanego badacza widac istotne róznice, o których my nie mamy
                                                    > pojęcia tongue_out

                                                    OK. Nie będę więcej pisał o tym co nie jest podobne bo rzadko kiedy
                                                    to co wydaje się nie podobne nie jest tym samymsmile

                                                    Nie wiem też czy byłabyś w stanie nam wszystkim tu podać po czym
                                                    poznajesz, że ktoś jest albo nie jest wytrawnym badaczem? smile

                                                    ...no i teraz nie wiem czy potrafisz się z tym zgodzićsmile

                                                    Paulito



                                                  • nataszkam Do paulita- postaram się na poważnie :) 17.06.08, 22:31
                                                    paulito11 napisał:

                                                    >
                                                    > Na pewno się z tym nie zgodzisz ale nie wiem czy jesteś w stanie
                                                    > sobie wyobrazić taką bakterię w formie cysty np. w ślinie albo w
                                                    > moczu, a potem na brzegu szklanki albo umywalki w łazience, która
                                                    > reaktywuje się po znalezieniu się w organiźmie "nowego" żywiciela?
                                                    > No ale to taki jeden kompletnie nie praktyczny wniosek, czyż nie?

                                                    Mam problemy boreliozow-bartonelowo- erlichiozowe ( i cholera wie,
                                                    co jeszcze na dokładkę :p) , ale moja wyobraźnia raczej funkcjonuje
                                                    bez zarzutu smile Nie wiem, czy ktoś badał ludzką ślinę i szukał tam
                                                    krętków czy cyst (na psach takie badania były). W każdym razie nie
                                                    znalazłam żadnych doniesień, że w przypadku boreliozy, to całowanie
                                                    się jest niebezpieczne, bo w ten sposób mozna się zarazić. Hm...
                                                    gdyby było inaczej, to poznańskie CB DNA chyba zostaloby zakorkowane
                                                    na amen na najbliższe lata smile a i nie sądzę, aby wiele zdrowych
                                                    osób, bez Bb, uchowało sie na świecie w takiej sytuacjismile

                                                    Bakteria przenoszona jest przez krew*, a więc nawet jej obecność w
                                                    slinie, nie ma większego znaczenia w przypadku osoby z prawidłowo
                                                    funkcjonującym żołądkiem, no i brakiem zranień, otarć w j. ustnej.
                                                    Ale co ma do tego mocz?? Hm...No tu mi wyobraźnia siadła
                                                    najwyraźniej...


                                                    > Nie będę też dodawał, że na podstawie tych nie praktycznych badań
                                                    in
                                                    > vitro zaczęto stosować tinidazol w leczeniu boreliozy...

                                                    A ja napisałam tak:

                                                    > Badania in vitro w zasadzie mają to do siebie, że trudno ich
                                                    > wyniki
                                                    > > odnieść do stanu faktycznego, jeśli nie zapewni się warunków jak
                                                    > > najbardziej zbliżonych do tych naturalnych.

                                                    Badania Brorsonów nad cystami i formami aktywnymi i wpływie na nie
                                                    metro/ tini/ soku grapefruitowego były robione w warunkach jak
                                                    nabjnardziej zbliżonych do tych naturalnych- przynajmniej na tyle,
                                                    na ile było to mozliwe do osiągnięcia, bo te cholery są bardzo
                                                    wymagające. Krętki/ cysty hodowano na specjalnych podłożach, a nie w
                                                    wodzie destylowanej smile I dlatego tamte doświadczenia można przenieśc
                                                    do praktyki; a te z wody- nie smile


                                                    > OK. Nie będę więcej pisał o tym co nie jest podobne bo rzadko
                                                    kiedy
                                                    > to co wydaje się nie podobne nie jest tym samymsmile

                                                    W świecie bakterii, wirusów czy innych mikroorganizmów nie biorę
                                                    tego jako hipotezy, bo praktyka mówi co innego smile

                                                    > Nie wiem też czy byłabyś w stanie nam wszystkim tu podać po czym
                                                    > poznajesz, że ktoś jest albo nie jest wytrawnym badaczem? smile

                                                    1. Jeśli ktoś ogląda krew i sam stwierdza, że nie wie, co to jest,
                                                    to znaczy, że nie zna się na tym, co zobaczyłsmile
                                                    2. Jeśli Ty sam sobie tej krwi nie mogłeś ocenić, tylko poszedłes
                                                    do "specjalisty", to znaczy, że też nie wiedziałeś, czego i jak
                                                    szukać smile
                                                    3. Wytrawny badacz dla mnie to ktoś, kto się na czyms bardzo dobrze
                                                    zna smile Czyli nie na wszystkim, a na wybranym zagadnieniu smile

                                                    Ja się w każdym razie do nich nie zaliczam smile
                                                    >
                                                    > ...no i teraz nie wiem czy potrafisz się z tym zgodzićsmile
                                                    >
                                                    Tzn. z czym?

                                                    * To, co przenosi sie drogą krwi, przenosi sie też drogą seksualną
                                                    (też przez krew, ale sytuacja trochę bardziej skomplikowana smile
                                                    ============

                                                    Wtrącę jeszcze swoje trzy groszę o tego, co na "oczyszczanie"
                                                    zaproponowałeś Geodecie smile

                                                    Jeśli wywoła rozwolnienie, to pewnie poczuje ulgę, bo abaxy, które
                                                    bierze, nie będa się wchłaniały w odpowiedniej ilości, więc nie będą
                                                    skutecznie wybijac bakterii. O węglu Geo wie, ale praktyka to co
                                                    inszego tongue_out Może Ciebie posłucha? Ooo, byłby to sukces niewątpliwy-
                                                    na miarę wyjścia naszych z grupy podczas EURO2008 tongue_out

                                                    O koktajlu cytrynowo- oliwnym też pewnie wie, bo to na Lymenecie
                                                    standard, ale mnie chodzi o takie Twoje sformułowanie:

                                                    >świetnie czyści cały układ limfatyczny

                                                    Mógłbyś to rozwinąć?

                                                    O Wobenzymie N napisałeś, że:

                                                    > tzw. systemowe
                                                    >enzymy proteolityczne (tzn. "zjadające białka" - te boreliozowe
                                                    >trupy zjadająsmile. Suplement, który ma
                                                    >już kilkudziesięcioletnią historię kliniczną. Używany przez wielu
                                                    >lekarzy na świecie jako wspomagający przy bardzo wielu chronicznych
                                                    >schorzeniach (w tym wspomagający antybiotykoterapie), szczególnie
                                                    >tam gdzie krew jest zanieczyszcona tzw. kompleksami zapalnymi.

                                                    Zaciekawiło mnie to, gdyż o ile wiem, to ten preparat obniża poziom
                                                    białka C-reaktywnego, który powoduje własnie dolegliwości przy
                                                    zapaleniach... To takie coś a'la ibuprom, bo działa przeciwzapalnie,
                                                    z tym, że to naturalny preparat. Najbardziej ponoć odczuwamy własnie
                                                    obecnośc kompleksów antygen-przeciwciało, bo to daje dużą reakcję
                                                    zapalną; słabnie ona wraz z ich usuwaniem przez makrofagi. A Ty
                                                    wspominasz tu o usuwaniu trupów bakteryjnych, co nie bardzo pasuje
                                                    do tego, co wiem . Więc grzecznie pytam, jak to jest z tym usuwaniem
                                                    trupów smileTzn. ten produkt wplywa na usuwanie trupów, czy
                                                    raczej "znieczula", kiedy są one obecne smile

                                                    Pozdrawiam,

                                                    Nat
                                                  • paulito11 Re: Do paulita- postaram się na poważnie :) 18.06.08, 00:33
                                                    NataszkoM,
                                                    Spróbuję coś jeszcze napisać choć mi się nie chce bo i tak wszystko
                                                    skrytykujesz więc na początek PRZYZNAJĘ CI CAŁKOWITĄ i ABSULUTNIE
                                                    NIEKWESTIONOWALNĄ RACJĘ we wszystkich sprawach dotyczących boreliozy
                                                    i dookoła...

                                                    Ufff.. teraz już będzie łatwiej bo tak sobie tylko popiszę
                                                    dla "poddzierżenia rozgawora"... smile

                                                    Co do cyst i bakterii w płynach innych niż krew i innych dróg
                                                    zakażenia to gratuluję pewności, że to tylko krew. Te przypadki
                                                    całych chorych rodzin (nie tylko partnerów seksualnych) to
                                                    oczywiście daje się wytłumaczyć tym, że wszystkich nimfy pogryzły i
                                                    w ogóle tego nie zauważyli... Powodzenia!

                                                    Co do cyst w wodzie, bakterii na podłożu itd. Masz rację bo to Ty
                                                    przecież decydujesz co z badań Brorsonów ma praktyczny sens a co
                                                    nie. Chylę czoła...

                                                    Co do oceny mojej krwi to moje doświadczenie mówi mi, że na
                                                    specjalistów to nie mam co liczyć - jeśli znasz jakiegoś w tym kraju
                                                    co to w ogóle umie się posługiwać mikroskopem DF i jeszcze do tego
                                                    wie coś na temat borreli to chętnie się dowiem gdzie taki jest?
                                                    To badanie, które robiłem, to było przeszło rok temu, wtedy gdy
                                                    zaczynałem moją "przygodę" z leczeniem boreliozy i nic nie
                                                    wiedziałem na ten temat. Porównanie które zaprezentowałem zrobiłem
                                                    później na podstawie tego czego się nauczyłem. Na ale na pewno nie
                                                    zaliczam się do wąskiego grona wytrawnych specjalistów, o których
                                                    mówisz. Powiedzmy, że dla odmiany jestem specjalistom
                                                    raczej "słodkim" smile

                                                    Co do tego co proponowałem Geodecie - rozumiem, że bez sensu bo on
                                                    wszystko wie, to jest na lymenecie itd, przynajmniej według Ciebie
                                                    powinien wiedziećsmile Chcę zaznaczyć, że zamierzam tak czy inaczej
                                                    robić i pisać rzeczy, które mogą wydawać się Tobie bez sensusmile
                                                    A tak z ciekawości zapytam - od kiedy recenzujesz wątek Geodety?

                                                    Co do tematu "trupów" i Wobenzymu - to było żartobliwe uproszczenie.
                                                    Chodziło o kompleksy zapalne. No i teraz pasuje to do tego co wiesz -
                                                    jak cudnie i wygodniesmile

                                                    No i tak na koniec pozwól, że zacytuję dla Ciebie ojca fizyki
                                                    kwantowej Neils'a Bohr'a bo mi tak jakoś wydaje się ten cytat
                                                    adekwatny do naszej dyskusji - pozwolę sobie po angielsku co by nie
                                                    zniekształcić w tłumaczeniu:

                                                    "There are two types of truth. In the shallow type, the opposite of
                                                    true statement is false. In the deeper kind, the opposite of a true
                                                    statement is equally true."

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Paulito
                                                  • nataszkam Do paulita- całkiem serio tym razem 18.06.08, 09:04
                                                    Bywam wredną i czepialską babą, ale tak nie było w tym wątku, w
                                                    stosunku do Ciebie.
                                                    Po prostu pomyliłam się co do Twojej osoby. Odebrałam Cię jako osobę
                                                    konkretną, od której mozna się wiele nauczyć i PODYSKUTOWAĆ na
                                                    KONKRETACH. Przynajmniej takie odczucia miałam po pierwszych Twoich
                                                    postach u Geo (w dodatku szkolenia robi- tak sobie myślałam- więc na
                                                    pewno umie obronić swoje zdanie- co jest dla mnie wazne, bo mnie
                                                    przekonuja argumenty i zmieniam swoje poglądy, jeśli argumenty mnie
                                                    przekonują). A Ty moje opinie uznałeś za krytykę.
                                                    Jestem z tych, co to dzielą włos na czworo i czepiają się nawet
                                                    szczególików, ale tytlko po to, aby więcej wiedzieć i jeśli coś
                                                    przyjąć, to wiedzieć, DLACZEGO.
                                                    I z tego powodu próbowałam z Tobą dyskutować.Dla mnie krytyka i
                                                    dyskusja to jednak nie to samo.


                                                    paulito11 napisał:


                                                    >
                                                    > Co do cyst i bakterii w płynach innych niż krew i innych dróg
                                                    > zakażenia to gratuluję pewności, że to tylko krew.

                                                    A skąd u Ciebie pewność, że ja mam tę pewność?? Ja tylko wiem, że
                                                    bakterii do przeżycia są potrzebne określone warunki. Gdyby cysty Bb
                                                    fruwały w powietrzu, to byłoby cudownie! Nasi zakaźnicy zajęliby się
                                                    chorobą na poważnie, bo inaczej przynajmniej część z nich zaraziłaby
                                                    sie od swoich pacjentów...

                                                    Te przypadki
                                                    > całych chorych rodzin (nie tylko partnerów seksualnych) to
                                                    > oczywiście daje się wytłumaczyć tym, że wszystkich nimfy pogryzły
                                                    i
                                                    > w ogóle tego nie zauważyli... Powodzenia!

                                                    Hm... Chyba pobieżnie znasz forum. Większość w rodzinach miała
                                                    podejrzenia, bo były kleszcze; dopiero niedawno na forum była panika
                                                    i pęd ku badaniom swoich partnerów seksualnych. Zresztą, to calkiem
                                                    normalne, że całe rodziny sa/ mogą być zakażeni- czy to przez
                                                    wykonywany zawód, czy wspólne spędzanie czasu np. na kempingach,
                                                    grzybach...

                                                    >
                                                    > Co do cyst w wodzie, bakterii na podłożu itd. Masz rację bo to Ty
                                                    > przecież decydujesz co z badań Brorsonów ma praktyczny sens a co
                                                    > nie. Chylę czoła...

                                                    Niee, nie ja. Ja tylko nie doszukałam się sensu Twoich wypowiedzi o
                                                    cystach w destylowanej wodzie i odniesieniu tego do praktyki.
                                                    Pisałam, dlaczego. To wspomniane badanie świadczy tylko o tym, jak
                                                    wytrwałym zawodnikiem jest bakteria. Przełożenie na praktykę? Hm...
                                                    Wypadałoby wybudować getta dla chorych na boreliozę i określić
                                                    strefy zadżumionych, aby ochronić zdrowych?! To mi już zalatuje
                                                    paranoją...

                                                    >
                                                    > Co do oceny mojej krwi to moje doświadczenie mówi mi, że na
                                                    > specjalistów to nie mam co liczyć - jeśli znasz jakiegoś w tym
                                                    kraju
                                                    > co to w ogóle umie się posługiwać mikroskopem DF i jeszcze do tego
                                                    > wie coś na temat borreli to chętnie się dowiem gdzie taki jest?

                                                    Nie, i dlatego napisałam, kogo uważam za specjalistę.

                                                    >
                                                    > Co do tego co proponowałem Geodecie - rozumiem, że bez sensu

                                                    Gdzie napisałam, że bez sensu? Czy możesz nie czytać między
                                                    wierszami, bo nic tam nie napisałam?

                                                    bo on
                                                    > wszystko wie, to jest na lymenecie itd, przynajmniej według Ciebie
                                                    > powinien wiedziećsmile

                                                    Tak, bo u naszego wspólnego przyjaciela (;-P) Marcina problemem nie
                                                    jest brak wiedzy smile Co Ci dałam wyraźnie do zrozumienia przy okazji
                                                    węgla tongue_out


                                                    Chcę zaznaczyć, że zamierzam tak czy inaczej
                                                    > robić i pisać rzeczy, które mogą wydawać się Tobie bez sensusmile


                                                    Ależ po to jest forum przecież, by tu wymieniać się doświadczeniami,
                                                    spostrzeżeniami. Chociaż miałam nadzieję, że będziesz też pisać,
                                                    DLACZEGO to coś stosujesz, proponujesz i ma działać...

                                                    > A tak z ciekawości zapytam - od kiedy recenzujesz wątek Geodety?

                                                    "Swobodna wymiana myśli" na tym forum polega m.in. na tym, że ktoś
                                                    pisze tu, bo ma problem, a inni dzielą się swoją wiedzą,
                                                    doświadczeniem- i dyskutują między sobą. Jeśli Ty napisałeś o
                                                    wywoływaniu niemal biegunek, to mając odmienne zdanie, nie powinnam
                                                    go pisać? Albo o glukozaminie... Geodeta to dorosły facet- sam
                                                    zadecyduje, czy i z czego skorzyta.

                                                    >
                                                    > Co do tematu "trupów" i Wobenzymu - to było żartobliwe
                                                    uproszczenie.
                                                    > Chodziło o kompleksy zapalne. No i teraz pasuje to do tego co
                                                    wiesz -
                                                    > jak cudnie i wygodniesmile

                                                    Nie, mnie nadal nie pasuje smile Bo pisałeś, że geodeta powinien zacząć
                                                    się porządnie oczyszczać, a wobenzym tylko znieczula to oczyszczanie
                                                    (czyli ogranicza skutki mordu na bakteriach). Dla mnie jest to
                                                    istotna róznica. Nie czepiam się, ale chcę po prostu wiedzieć smile

                                                    >
                                                    > No i tak na koniec pozwól, że zacytuję dla Ciebie ojca fizyki
                                                    > kwantowej Neils'a Bohr'a bo mi tak jakoś wydaje się ten cytat
                                                    > adekwatny do naszej dyskusji

                                                    Dzięki za cytat smile Szkoda wielka, że borelioza i inne choroby
                                                    odkleszczowe jakoś nie bardzo są związane z fizyką- przynajmniej
                                                    podlegałyby jakimś konkretnym prawom etc smile A prawda jest jedna smileTa
                                                    prawdziwa smile W boreliozie nie ma jej wystarczającej, stąd każda
                                                    dyskusja z mądrą osobą bywa cennym doświadczeniem.
                                                    Dyskusja, a nie bezcelowa krytyka smile

                                                    Bez urazy, ale też straciłam ochotę, by ciągnąć z Tobą tę dyskusję.
                                                    Pardon- krytykę...Dlatego pytania wyżej są retorycznymi smile

                                                    Wybacz, Geo smile Miała być "zacna dysputa", a wyszło co wyszło sad
                                                    Bez Pa tongue_out
                                                  • geodeta_31 No tak, i teraz zostałem.... 18.06.08, 09:51
                                                    ...w ciemnej d#%#$^ie! Pogadaliście sobie setnie i ja doceniam
                                                    wiedzę tak jednego jak i drugiej smile Nie będę rozjemcą tutaj bo mnie
                                                    to nie obchodzi. Ale chciałbym Was prosić o to o czym juz pisałem
                                                    kilka wątków poniżej, czyli o to, że jeśli to będzie
                                                    konstruktywna "razgawora" korzystna dla szerokiego grona naszych
                                                    przyjaciół i kolegów z forum, to you are welcome... Tak? No proszę
                                                    Was... Jak już pisałem również wczesniej; ja jestem osobą, która
                                                    lubi wiele osób i nie chciałbym być stawiany w sytuacji dziwnej
                                                    poprzez takie krępujące mnie sytuacje. I jeszcze raz powiem, że
                                                    szanuję i Paulita i Nataszkę i ich zdanie też szanuję. Więc piszcie
                                                    dalej dla nas a nie po to by przekomarzanki z tego wychodziły...
                                                    Jeśli kogoś uraziłem, to przepraszam, bo nie to było moim zamiarem.
                                                    Peace. Geo.
                                                  • geodeta_31 Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 18.06.08, 09:55
                                                    ...jeszcze napiszę bo obiecałem. Więc sytuacja jest o tyle dobra, że
                                                    nie doszło nic nowego od 2,5 roku. Czyli jakiś tam syfek w mniej
                                                    istotnym miejscu sobie siedzi ale nie rozłazi się ani na móżdżek ani
                                                    inne istotne obszary mojej glowizny. Hmmm, czasem przez te 2 lata
                                                    miałem wrażenie, że tam już wogóle niewiele zostało...
                                                    Geo.
                                                  • swigonka Re: Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 18.06.08, 10:11
                                                    geodeta_31 napisał:

                                                    > ... Hmmm, czasem przez te 2 lata
                                                    > miałem wrażenie, że tam już wogóle niewiele zostało...

                                                    ależ Geo ! nie bądź dla siebie taki surowy! niewiele? przecież
                                                    jesteś Gwiazdą Tv! ta spójność wypowiedzi, dobór słow, argumenty!
                                                    wzystko z Tobą w porządku! smile

                                                    a tak na powaznie ciesie się. pozdrawiam.
                                                  • paulito11 Re: Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 21.06.08, 20:52
                                                    Geo, jak się miewasz ?
                                                  • geodeta_31 Re: Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 22.06.08, 16:15
                                                    paulito11 napisał:

                                                    > Geo, jak się miewasz ?

                                                    Hmm, włączyłem tinidazol 2 dni temu. Hmmm, domyślasz się jak się
                                                    miewam? W pierwszym miesiącu leczenia miewałem jeszcze, jak ja to
                                                    nazywam "zielone" dni. Teraz są nieprzerwanie same "czerwone". Ale
                                                    dziękuję Ci przyjacielu za pamięć, dziękuję. Kiedy coś się zmieni
                                                    truknę co nieco na forum. Na razie herxy nieprzerwanościowe... Geo.
                                                  • geodeta_31 Re: Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 14.07.08, 22:41
                                                    geodeta_31 napisał:

                                                    >Na razie herxy nieprzerwanościowe... Geo.

                                                    Herxy zrobiły się przerwanościowe smile Od kilkunastu dni mam względny
                                                    spokój, uff. Jestem wciąż na zestawie cedaxowo-azitroxowo-
                                                    tinidazolowym. Ostatni puls tini był zły tylko w połowie a poźniej
                                                    juz było tylko lepiej. W tym momencie jest naprawde nieźle. Jestem
                                                    też drugi tydzień na wyciągu ze stephanii dzięki przyjacielowi
                                                    Paulito smile Od 4 dni Wobenzym N 2x3 jak na razie ale będę pracował
                                                    do dawki zalecanej 5x3. Na dzień dzisiejszy dokucza mi znośne
                                                    zmęczenie delikatnie głowa, oczy czerwone i piekące (non stop
                                                    Artelac). Mety hulają. Wyszedłem z ciemnej d...y w której się
                                                    znalazłem dzięki pewnemu forum pewnego naturopaty, który wszędzie
                                                    widział grzyby smile Heh, trzeba się miec na baczności i uważać co
                                                    jest od czego bo można juz nie mieć drugiej szansy się nad tym
                                                    zastanowić smile)) Także watch out. Podejrzewam babs mimo ujemniaków.
                                                    Zacznę artemisininem ale po około miesiącu stephanii i wobenzymku.
                                                    Jeśli mój doc zapragnie to nie omieszkam chapnąć trochę
                                                    malaronu/mepronu w babsowym kierunku. Moje petocje i cherry angiomas
                                                    nie wylazły na skórze od tak...
                                                    Wspomne o książce, o której pisała Franiolek. To książka Pameli
                                                    Weintraub "Cure Unknown: Inside the Lyme Epidemic". Hmm, chyba
                                                    jeszcze nic takiego nie powstało jak ta książka. Ja przynajmniej
                                                    pierwszy raz w pigułce dowiedziałem się co i jak z Lyme Disease
                                                    działo się od początku, kiedy zaczęła się pojawiać, kiedy zaczęto ją
                                                    diagnozować, skąd wziął sie Steere, Burrascano, Jones. Jestem co
                                                    prawda niezbyt jeszcze zaawansowany (jakieś 100 stron) i
                                                    dość "trudnym" angielskim jest to pisana książka, ale mogę
                                                    powiedziec z tego co zrozumiałem, że dla swojego sumienia, dla tej
                                                    wiedzy, dla historii tam opisanych i podstaw tej choroby, naprawdę
                                                    warto mieć tą książkę u siebie na półce... Przede wszystkim powinni
                                                    tą książkę przeczytać wszyscy, którzy mają wątpliwości. Lekarze i
                                                    pretendujący do tego by nimi być i leczyć ta przypadłość. A parę
                                                    osób takich by się znalazło tu na forum, nie Quba? smile)) W każdym
                                                    razie czytając książkę, dochodzi się jeszcze głębiej do tego w co
                                                    sie wdepnęło oraz, że wyjście z tego czegoś nie będzie naprawdę
                                                    spacerem po plaży przy zachodzie słońca a raczej wchodzeniem na
                                                    Mount Blanc bez rękawiczek i specjalnych butów... Niektórym to
                                                    wejście może zająć kawałek czasu - opisany przypadek modelki, która
                                                    wyleczyła się po 8 latach terapii. Ale jak widac nawet wtedy można w
                                                    końcu wyjść z tego bagna.
                                                    Jednym słowem anglojęzycznym polecam. Mnie się przynajmniej podoba a
                                                    recenzje ludzisków w USA tez się pewnie z kosmosu nie biorą. A że
                                                    oni lepiej rozumieją co czytają niźli ja, to pewnie ich 5 gwiazdek
                                                    ma większą wartość niż moje smile))
                                                    Pozdro.
                                                    Geo.
                                                  • geodeta_31 Cure Unknown - Pamela Weintraub 14.07.08, 22:45
                                                    www.amazon.com/review/product/0312378122/ref=dp_top_cm_cr_acr_txt?%5Fencoding=UTF8&showViewpoints=1
                                                    Recenzje o książeczce.
                                                    www.amazon.com/Cure-Inside-Epidemic-Pamela-Weintraub/dp/0312378122
                                                    linka do książki.
                                                    Ja zamawiałem na Amazonie. Dostałem po 3 dniach smile Krótka piłka.
                                                    Geo.
                                                  • franiolek1 Re: Cure Unknown - Pamela Weintraub 14.07.08, 23:04
                                                    Klikajac na okladke ksiazki, mozna przeczytac kilka stron tej
                                                    ksiazki na ekranie.
                                                    Dla tych, ktorzy watpia w swoj angielski - mozna w ten sposob sie
                                                    przetestowac.
                                                    Zgadzam sie w 100% z Toba Geo - ksiazka jest swietna!

                                                    Lecz sie teraz, wiesz teraz, ze przed Toba dluga droga. Beda napewno
                                                    dolki, ale i gorki.
                                                    Wiesz, w zaszlym tygodniu bylam z dzieciakami w gorach. Chodzilismy
                                                    na wycieczki, calkiem spore - 6-7 godzin ostrego marszu pod gore. I
                                                    ja zupelnie spokojnie dawalm sobie rade. Szlam szybciej i sprawniej
                                                    niz zdrowe kolezanki! I zadnych zakwasow, nic!
                                                    A na koniec wakacji wrocilam do domu prowadzac sama samochod przez 6
                                                    godzin. Bez zadnego problemu!
                                                    Moje leczenie trwa nieprzerwanie od 26 miesiecy i to jeszcze nie
                                                    koniec, ale wiem, ze nie pomylilam sie w drodze.
                                                    Bede bardzo mocno za Ciebie trzymac kciuki.
                                                    Joasia
                                                  • adomi6319 Re: Wyniki drugiego rezonansu magnetycznego... 15.07.08, 15:16
                                                    > Wyszedłem z ciemnej d...y w której się
                                                    > znalazłem dzięki pewnemu forum pewnego naturopaty, który wszędzie
                                                    > widział grzyby smile Heh, trzeba się miec na baczności i uważać co
                                                    > jest od czego bo można juz nie mieć drugiej szansy się nad tym
                                                    > zastanowić smile))

                                                    Mógłbyś rozwinąć ten wątek?
                                                    Zdiagnozowałeś u siebie grzyby? jakie konkretnie, jakim badaniem i
                                                    gdzie wykonanym? Czym je leczysz i od kiedy. Czy tylko tymi
                                                    specyfikami o których pisałeś powyżej?
                                                  • geodeta_31 Grzyby... 15.07.08, 17:34
                                                    ... wkręciły mnie po PCR dodatnim z Poznania i zacząłem drążyć
                                                    temat. Tak trafiłem na forum Bioslone. Troche tam poszperałem,
                                                    poczytałem i zacząłem się stosować do zasad tam zapodawanych. Hmm,
                                                    po mniej więcej 2,5 miesiącu bez abx, będąc na diecie
                                                    przeciwgrzybiczej i stosując sie do zaleceń Pana naturopaty z w/w
                                                    forum, zanotowałem taki powrót objawów Bb, że bałem sie że nie zdążę
                                                    juz wykonac PCR-a w Poznaniu!!! Dostałem wynik 600 kopii Bb przy
                                                    wszystkich ujemnych badaniach na candidę. Przed przerwaniem abx był
                                                    2x 0 kopii. Teraz już jestem pewien jednego. Mianowicie, że jeśli
                                                    sie ma grzyba takiego, który odpowiada za totalnie neurologiczne
                                                    objawy to się robi po nogach i leży na OIOM-ie a nie chodzi po
                                                    mieście. Więcej wkręcić się nie dam a "zdrowym leczeniem" przy Bb i
                                                    kompanach można sie przenieść do krainy wiecznych łowów co najwyżej.
                                                    Pan lekarz z forum w/w widzi grzyby wszędzie. I to byc może dobrze
                                                    ponieważ one wszędzie są. Ale zapewniem Cię, że gdybyś kiedyś trafił
                                                    do niego, to wszystko co sie z Tobą dzieje, działo i bedzie działo,
                                                    będzie winą grzybicy. Nawet twarde gile w nosie są od grzybicy,
                                                    jakbys nie wiedział na przykład smile)) No, ale przykładów dużo
                                                    śmieszniejszych mogłbym tu rzucić kilkanaście conajmniej tylko po
                                                    co.
                                                    Wielu zarzuca nam, że boreliotycy to ludzie chorzy psychicznie na
                                                    zajmowanie się swoja dolegliwością. Po prostu maniacy. Nic z tych
                                                    rzeczy. Ludzie z tego forum to jest elita, zakręcona elita nasączona
                                                    tekstami jednego gościa, który popełnił w życiu kilka "książek" o
                                                    swoich i wyłącznie swoich dywagacjach na temat szeroko pojętego
                                                    zdrowia, jego braku i ewentualnych powodach takiego stanu.
                                                    Reasumując; czego bys tam nie miał w sobie złego powód jest jeden -
                                                    nie dbałeś/aś o siebie, żyłas pod kloszem nie wystawiając swojego
                                                    układu immunologicznego na próby przeziębień wystarczająco często,
                                                    nie infekowałas się innymi drobnoustrojami w celu podniesienia
                                                    odporności, jadłeś MOM, białe pieczywo, stare jaja w proszku,
                                                    whatever. Żyłeś do dupy i koniec. Absolutnie nie mozesz się leczyć -
                                                    bo leczenie jest kontynuacją tego syfu, który juz zrobiłes swemu
                                                    organizmowi, chemia. Teraz, kiedy juz jesteś chory, droga jest tylko
                                                    jedna,. Trzeba uciąć to wszystko jednym zamachem, przejść na dietę
                                                    odpowiednią (co na marginesie nie jest wcale złe, ponieważ większośc
                                                    z nas jest oczywiście na takiej czy innej diecie), wyrzucić wszelkie
                                                    leki przy czym nie ważne czy masz późną boreliozę z koinfekcjami,
                                                    anginę, grypę, wypłynęło Ci oko czy posiadasz zjadliwego szpiczaka
                                                    i... zacząc żyć zdrowo. Pic sok z cytryny z aloesem...
                                                    Na zdrowie boreliotycy...
                                                    Geo.
                                                  • stachenka Re: Grzyby... 15.07.08, 18:06
                                                    Eeee... naturoterapeutę to ja bym zrozumiała, ale naturopata? To ma coś
                                                    wspólnego z psychopatą? tongue_out

                                                    Coś kiepski ten Twój wynik na borelkę. Miało być 984278431762 kopii.
                                                  • geodeta_31 Re: Grzyby... 15.07.08, 18:16
                                                    Hehehehe smile Dzięki Stachna. Cóż, w sumie to pewnie ma wiecej
                                                    wspólnego z naturopatą niz naturoterapeutą smile Ale przynajmniej sie
                                                    pośmiałem...
                                                    Pfff, kiepski. No pewnie, że tak bo jakby nie patrzeć to 13 miechów
                                                    za mną. Poza tym moja droga, nie wynik leczę ale swe dupne
                                                    samopoczucie, ooo smile
                                                    Geo.
                                                  • paulito11 Re: Grzyby... 17.07.08, 11:01
                                                    Cieszę się Geo, że czujesz się lepiejsmile

                                                    Co do grzybów to moim skromnym zdaniem nie da się tego rozdzielić z
                                                    boreliozą. Borelia osłabia znacznie układ immunologiczny a grzyby
                                                    takie środowisko lubią. Ja, ponad rok temu, miałem grzybicę już
                                                    chyba (prawiesmile wszędzie - bez jakichkolwiek abx!

                                                    Wielce więc prawdopodobne, że wielu z nas będzie miało dodatniego
                                                    PCR-a, chociażby z powodów o których piszesz. Ja wolę patrzeć na
                                                    symptomy, szczególnie te które różnicują grzybicę od BB (np.
                                                    grzybica paznokcismile W zasadzie grzybicę przy zdrowym układzie
                                                    immunologicznym leczy się gdzieś tak tydzień, no może 10 dni.

                                                    Ponieważ przy BB i koleżkach i koleżankach układ immunologiczny
                                                    jest "zdołowany" to w trakcie leczenia trzeba tę grzybicę trzymać na
                                                    wodzy - stąd dieta itp na pewno pomagają.

                                                    Co do soku z cytryny, oliwy i aloesu to poza wszelkim nawiedzeniem
                                                    doskonale leczy "dziurawe jelita" - wiem coś o tym z mojej przygody
                                                    z grzybkamismile

                                                    No i tak jak piszesz cały czas musimy uważać żeby nie poddać się:
                                                    naturo-patom, abx-patom, Buhnero-patom, ILADS-patom, homeo-
                                                    patom... smile

                                                    Serca do Walki!
                                                  • tosho Re: Grzyby... 17.07.08, 11:35
                                                    Paulito, nie wiem co ma oznaczać to ostatnie zdanie:
                                                    > No i tak jak piszesz cały czas musimy uważać żeby nie poddać się:
                                                    > naturo-patom, abx-patom, Buhnero-patom, ILADS-patom, homeo-
                                                    > patom... smile

                                                    Geodeta miał przyjemność z takimi "specjalistami":
                                                    www.dobreksiazki.pl/b5199-zdrowie-na-wlasne-zyczenie-z-gabinetu-bioenergoterapeuty.htm
                                                    Wg niego "mikstura", która składa się z wody, soku z cytryny oraz citroseptu
                                                    (dzienna dawka citroseptu to... 1 kropla) lub aloesu jest panaceum na wszystko.
                                                    A wszyscy lekarze to szarlatani.
                                                    Radze omijać szerokim łukiem takich "specjalistów".


                                                    A w ogóle to skąd wiesz, że miałeś grzybicę?
                                                  • paulito11 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 13:41
                                                    Tosho,

                                                    Chodziło mi o to, że każda ideologia (w tym terapia), może stać się
                                                    patologią. Dzieje się tak wtedy gdy zaczyna się wierzyć w to, że
                                                    jest "tylko jeden właściwy sposób", "tylko jedno właściwe
                                                    podejście". Przed tym chciałem ostrzecsmile

                                                    Skąd wiedziałem, że miałem grzybicę?
                                                    Podejrzewam, że skoro pytasz to oczekujesz "dowodów" w postaci
                                                    badań - takich Ci nie dostarczęsmile Ale tak z drugiej strony - co to
                                                    może być: bulgocące i przewalające się niemal stale jelita, grzybica
                                                    stóp, paznokci u rąk i stóp (rozwarstwiające się i zawijające się
                                                    białe paznokcie), biały "omszały" język, "dziurawe jelita" - sikanie
                                                    na czerwono po buraczkachsmile, zatwardzenia, rozwolnienia, upośledzone
                                                    trawienie. Nie wsopminam tu o wszystkich innych objawach, które mogą
                                                    być wywołane boreliozą - wymieniam te tylko te bardziej specyficzne
                                                    dla grzybkówsmile

                                                    Badania mają według mnie swoje ograniczenia. Zwykle testuje się
                                                    candidę albicans, tak jakby to był jedyny patalogiczny grzyb - jest
                                                    tego dużo więcej. Moim zdaniem można mieć grzybicę - w rozumieniu
                                                    patalogicznego przerostu grzybów w organiźmie przy ujemnych wynikach
                                                    badań. Według mnie borelioza niemal zawsze wiąże się z jakimś
                                                    poziomem grzybicy ze względu na osłabienie układu immunologicznego.
                                                    W indywidualnym przypadku może to wyglądać różnie.

                                                    Do poczytania: Candida Related Complex
                                                    www.publichealthalert.org/pdf/2008_06.pdf
                                                  • anyx27 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 17:15
                                                    A ja myslalam, ze po buraczkach to wszyscy na czerwono
                                                    sikaja... wink))
                                                    (Ło Jezu, alez sie usmialam wink))
                                                  • 3pawel1 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 17:29
                                                    a ja myśle ze po buraczkach wszyscy sikają na czerwonawo
                                                  • anyx27 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 17:34
                                                    To mnie uspokoiles wink)) bo ja myslalm, ze mam dziury w jelicie!
                                                    uff,ulzylo mi wink))
                                                  • nataszkam Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 17:44

                                                    Anyx, Ty bezdietowa jesteś, więc wcale nie zdziwilabym się u Ciebie
                                                    z tymi dziurami big_grin

                                                    Zresztą, pewnie na rifampicynie sikałaś na pomarańczowo- ciekawe, z
                                                    jakiego powodu big_grin
                                                  • 3pawel1 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 18:03
                                                    to ja już nic nie rozumiem bo u mnie po buraczkach cała nie mała rodzina sika na
                                                    czerwono no to co nam jest ?jest to objaw jakiejś choroby?
                                                  • aqarel Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 20:59
                                                    3pawel1 napisał:

                                                    > to ja już nic nie rozumiem bo u mnie po buraczkach cała nie mała rodzina sika n
                                                    > a
                                                    > czerwono no to co nam jest ?jest to objaw jakiejś choroby?

                                                    Zależnie od pH moczu inna jego barwa od czerwonej do fioletowej.

                                                    www.food-info.net/pl/colour/anthocyanin.htm
                                                  • nataszkam Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 21:07

                                                    smile
                                                    Jesli ktoś po buraczkach nie siusia na czerwono, to
                                                    najprawdopodobniej ma cos nie tak z kwaśnym odczynem moczu, czyli ma
                                                    większe ryzyko np. załapania zakażenia pęcherza. pH moczu zależy
                                                    m.in. od diety.
                                                    Barszczyk z buraka tez ma bezpłciowy kolor, nim zakwasi się go
                                                    cytryną smile
                                                  • anyx27 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 21:12
                                                    Nataszko, ale mocz powinien przeciez miec odczyn kwasny.
                                                    Nie slyszalam, zeby ktos nie mial mczou ciemniejszego (czy
                                                    czerwonawego jak ktos woli) po buraczkach. po rif zreszta tez.
                                                  • anyx27 Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 21:14
                                                    Jezu Nat, patrz jaka zakrecona jestem wink zrozumialam, co mialas na
                                                    mysli. pozno, ale zrozumialam big_grinDD
                                                  • nataszkam Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 21:19

                                                    smile No to nie jest z Tobą jeszcze tak źle, jak piszesz smile
                                                  • paulito11 Re: Grzyby...z Buraczkami:-) 18.07.08, 12:48
                                                    Tośmy se posiusiali naukowosmile
                                                  • paulito11 Re: Grzyby...z Buraczkami:-) 18.07.08, 17:03
                                                    Jeśli udało mi się kogoś tymi "siusianymi" sprawami rozbawić to
                                                    cieszę się bo humor i śmiech się na pewno na tym forum przydadząsmile

                                                    To prawda, że tzw. syndrom cieknącego jelita nie jest przez medycynę
                                                    akademicką zauważany i rozpoznawany. Dlatego każdy (albo może
                                                    przeważająca część) lekarz powie, że "to normalne sikać na czerwono
                                                    po buraczkach". Pytanie jest tylko takie czy temu wierzyć?

                                                    Są inne, niektórzy nazywają je alternatywnymi, punkty widzenia.
                                                    Jeśli w oparciu o nie udaje się uzyskać pozytywne rezultaty
                                                    terapeutyczne to warto, moim zdaniem, się temu przyjrzeć.

                                                    Upraszczając, na granicy jelito/krew istnieje półprzepuszczalna
                                                    błona komórkowa odpowiedzialna za przepuszczanie składników z jelita
                                                    do krwioobiegu. Jeśli ta błona jest zdrowa to nie przepuszcza
                                                    składników o większych molekułach, które nie zostały jeszcze
                                                    prawidłowo strawione i rozłożone. Jęśli natomist błona ta jest
                                                    nadmiernie perforowana, np. w wyniku przerostu grzybów,
                                                    które "zaczepiają" się o ścianki jelita to zaczyna przepuszczać do
                                                    krwi większe molekuły, które w normalnych, zdrowych warunkach nie
                                                    powinny się tam znaleźć. Według niektórych źródeł powoduje to np.
                                                    alergie i reakcje autoimmunologiczne.

                                                    Typowym (jeśli coś co nie jest przez akademicką medycynę powszechnie
                                                    akceptowane można tak nazwać) testem przepuszczalności jelita jest
                                                    tzw. test PolyethelyneGlycol (PEG). Pacjentowi podawany jest w tym
                                                    teście roztwór 2 składników (mannitol i lactulosa) o różnych
                                                    rozmiarach molekół. Po podaniu zbiera się mocz do badania i na
                                                    podstawie zawartości tych składników określa stan jelita.

                                                    Test "buraczany" jest swego rodzaju domową namiastką tego testu. W
                                                    praktyce jednak okazuje się całkiem dobry.

                                                    W tym kontekście rozważania dotyczące wpływu pH moczu na kolor i
                                                    temu podobne nie bardzo mają sens, jako, że składniki zawierające
                                                    barwnik buraczany nie powinny się w ogóle do krwi (a co za tym idzie
                                                    do nerek) dostać (jeśli przepuszczalność jelita jest właściwa).

                                                    Oczywiście to wszystko jest z poza oficjalnego nurtu wszechwiedzącej
                                                    medycyny więc jeśli budzi śmiech to OK. Nie wiem tylko czy nie warto
                                                    spróbować soku z cytryny z oliwą i aloesem przez 1-2 miesiące żeby
                                                    zobaczyć czy czasem nie przestanie się sikać na czerwono po
                                                    buraczkach i nie poprawi się ogólny stan zdrowia. Zaszkodzić raczej
                                                    nie zaszkodzi...
                                                  • nataszkam Grzyby...z Buraczkami Paulita :) 18.07.08, 18:28

                                                    Co prawda obiecałam Geodecie, że już nic tu nie napiszę więcej o
                                                    siuśkach (hhehe, śmiszny ten jego wątek big_grin), no ale trudno- nie
                                                    sądzę, aby się o to obraził czy zezłościł smile

                                                    O tym co jest przyczyną alergii czy chorób z autoagresji, nie
                                                    wiadomo, a więc każda teoria jest dobra. Co komu pasuje smile

                                                    Ja tam twierdzę, że dużo zalezy od tego, co i jak jemy smile

                                                    Nie wiem tylko czy nie warto
                                                    > spróbować soku z cytryny z oliwą i aloesem przez 1-2 miesiące żeby
                                                    > zobaczyć czy czasem nie przestanie się sikać na czerwono po
                                                    > buraczkach i nie poprawi się ogólny stan zdrowia.

                                                    hehe, pytanie tylko takie- czy pomoże sama MO, czy do tego trzeba
                                                    dodać zmiany np. w sposobie zywienia?? Bo wg mnie zmiana żywienia i
                                                    innych elementów stylu życia na te prozdrowotne spowoduje poprawę
                                                    stanu zdrowia (czy siusianie na czerwono przejdzie- nie sądzę smile I w
                                                    tym tkwi własnie sukces, a nie w soku z cytryny z dodatkami. BTW,
                                                    ciekawe jest to powlekanie jelit oliwą- przecie jelita mają wiele
                                                    metrów długości; pomijam już, co sie dzieje z oliwą po zadziałaniu
                                                    na nią soków trzustkowych, no i jak sie ona utylizuje w jelicie,
                                                    skoro chyba oliwnego kału to nikt nie wydala smile))
                                                    Wracając do hm... przeciekającego jelita:
                                                    - po Ginjalu sika się na granatowo
                                                    - po rifampicynie na pomarańczozo
                                                    - po wit. C, skrzypowych tabletach, wit.B- na żółto
                                                    - po żelazie- na brązowo
                                                    - po beta karotenach- na pomarańczowo
                                                    - po antocyjanach (np. buraczki, wino gronowe)- na czerwono

                                                    Czy te w/w sytuacje wszystkie świadczą o przeciekającym jelicie, czy
                                                    tylko wybrane kolory moczu? A jeśli nie wszystkie, to dlaczego nie?

                                                    > W tym kontekście rozważania dotyczące wpływu pH moczu na kolor i
                                                    > temu podobne nie bardzo mają sens, jako, że składniki zawierające
                                                    > barwnik buraczany nie powinny się w ogóle do krwi (a co za tym
                                                    idzie
                                                    > do nerek) dostać (jeśli przepuszczalność jelita jest właściwa).

                                                    Noooo, nieźle smile Tylko najpierw napisz, dlaczego twierdzisz, że to
                                                    nie chodzi o sam barwnik, ale o składniki, które go zawierają i
                                                    dostają się do krwi.Tzn. skąd wiesz, że przez kosmki do krążenia nie
                                                    dostaje się sam antyutleniacz, ale inne składniki buraka, które ten
                                                    barwnik posiadają. po drugie- jeśli twierdzisz, że antocyjany nie
                                                    powinny się wydalac z organizmu przez nerki, to jaką drogą i skąd to
                                                    wiadomo, która jest ta wlaściwa. Bo tak na logikę- skoro
                                                    antyulteniacze są niezbędne w organizmie, to on się ich nie pozbywa,
                                                    tylko rozprowadza z krwią...

                                                    Na czerwono po buraczkach sikają nie tylko ludzie, ale też np.
                                                    psy,koty, króliki, chomiki etc. czy wszyscy mają dziurawe jelita??

                                                    Czy lecząc się sokiem z cytryny z aloesem, nie zmieniłes diety na
                                                    niskowęglową i nie zacząłeś jeść więcej białka?
                                                  • truethompson Re: Grzyby...z Buraczkami Paulita :) 18.07.08, 18:41
                                                    Awangardzisci kiedys glosili haslo "Chcemy szczać wszystkimi kolorami tęczy". Ale dopiero nam udalo sie to haslo zrealizowac.
                                                  • paulito11 Re: Grzyby...z Buraczkami Paulita :) 19.07.08, 20:02
                                                    Dzięki NataszkaM za dyskusję na ten jakże ważny i kolorowy tematsmile

                                                    To co piszesz wydaje się logiczne i przyznaję, że chętnie bym się
                                                    zgodził i tę teorię przyjął, ba, nawet popierał, gdyby nie jedna
                                                    drobna rzecz - ma się ona nijak, a miejscami zupełnie przeciwnie do
                                                    mojego własnego doświadczenia.

                                                    Jeśli są takie rzeczy, których moja borelioza mnie nauczyła to jest
                                                    to między innymi to by nie trzymać się długo teorii, które nie
                                                    potwierdzają się w moim własnym doświadczeniu, nawet jeśli stoją za
                                                    nimi profesorskie autorytety. I nie ma dla mnie większego znaczenia
                                                    czy teoria jest oficjalna medyczna czy też alternatywna.

                                                  • geodeta_31 Spostrzeżenia po 3 miesiącu... 05.08.08, 17:44
                                                    ...wyglądają następująco:
                                                    * pozytywna mykoplazma pneumoniae
                                                    * prawdopodobna babesia (coraz bardziej prawdopodobna)
                                                    * mimo powtarzających się zer w PCR RT objawy sie utrzymują

                                                    Hmmm, i teraz prawdopodobne scenariusze:
                                                    * jestem wciąż w ciemnej dupie poprzez mykoplazmę ponieważ
                                                    jakiekolwiek poprawy zdecydowane, ktore miałem były raz na pulsie
                                                    doxy a drugi raz na rifampicynie
                                                    * jestem w ciemnej dupie poprzez mykoplazmę i babeszjozę, ponieważ
                                                    pomimo zer w PCR mam wciąż "opuchniętą" głowę, mam coraz więcej
                                                    petocji i nie mija mi zmęczenie, czasem mam duszności, nie mijają
                                                    problemy z oczami, jest raczej coraz gorzej
                                                    * jestem w ciemnej dupie poprzez posiadanie genu HLA-DR 5 i nie
                                                    wydalam toksyn o czym moga świadczyć tłuszczaki, których mam coraz
                                                    więcej
                                                    * jest źle ponieważ mam problemy hormonalne w postaci zaburzeń
                                                    wydzialania kortyzolu i DHEA co już kiedys potwierdziłem stosownymi
                                                    badaniami, i to w jakiś, nie znany mi niestety sposób, wpływa na to,
                                                    że mimo właściwego leczenia samopoczucie mam zejściowe

                                                    Hmmm, która z tych wersji jest właściwa nie wiem. Każda jest
                                                    prawdopodobna. I w związku z tym, że zestaw boreliozowy mam naprawde
                                                    dobry (cedax, azitrox, tinidazol) to widząc zera w PCR wiem, że
                                                    poprawiłoby mi sie na tym zestawie gdyby problemem była tylko
                                                    borelioza. Nie poprawia mi się też na ziołach choc biorę je krotko.
                                                    Ale efekt jest żaden. Nie widze też zmian na kuracji enzymami.

                                                    W związku z tym bedzie tak jak ustaliłem z lekarzem:
                                                    * od wczoraj wprowadziłem azitrox na 500mg na dzień - było 500mg co
                                                    drugi dzień
                                                    * od jutra zaczynam 3 dniową kurację na robaki (bedzie to vermox +
                                                    ewentualnie do tego vernicadis, ale to do ustalenia jeszcze)
                                                    * po oblookaniu ewentualnych efektów ubocznych w postaci tego co ze
                                                    mnie wyleci, od poniedziałku przyszłego wprowadzę Malarone w ilości
                                                    2 x 750mg na dzień
                                                    * po tygodniowym pobycie na podwyzszonej dawce azytromycyny, po
                                                    kursie antyroboszkowym i tygodniu na Malarone, odstawieniu cedaxu,
                                                    dołożę Artemisinin, ktory w końcu dotarł ze stanów ale jest na cle.
                                                    dołożę go w ilości 300mg lub 400mg na dzień
                                                    * jeśli jeszcze będę żył a efekty uboczne również nie będa za silne,
                                                    po około 2 tygodniach takiego zestawu, wprowadzimy doksycyklinę lub
                                                    minocyklinę w sporej, mykoplazmowo-boreliozowej dawce.

                                                    Mam zamiar tym zestawem objąć wszystko to co mogę na ten moment
                                                    posiadać - azytromycyna + malarone + artemisinin (babesia),
                                                    mino/doxy + azytromycyna (mykoplazmy i borelioza)
                                                    No i znów kilka miesięcy przede mną...

                                                    Geo.
                                                  • dx771 Re: Spostrzeżenia po 3 miesiącu... 05.08.08, 19:18
                                                    Mam pytanie: czy Artemisinin jest na receptę?

                                                    Po tym pytaniu kolejna moja myśl zostanie pewnie cytatem roku w kategorii -
                                                    najgłupszego cytatu z forumsmile
                                                  • geodeta_31 Re: Spostrzeżenia po 3 miesiącu... 05.08.08, 20:02
                                                    Artemisinin nie jest na receptę. Jest wyciągiem z zioła artemisia
                                                    annua i można go kupić w kilku miejscach na świecie pomijając
                                                    oczywiście zadupie zwane Polską...
                                                    Geo.
                                                  • dx771 Re: Spostrzeżenia po 3 miesiącu... 05.08.08, 20:14
                                                    A mógłbyś wkleić jakiś link z opakowaniem handlowym ?
                                                  • franiolek1 Re: Spostrzeżenia po 3 miesiącu... 06.08.08, 00:52
                                                    Do Geo:
                                                    Jezeli masz juz brac srodki na robale, to nalezy je wziac o wiele
                                                    dluzej. Moj lekarz zapisuje leki na robale do brania przez miesiac.
                                                    Moj syn bral chyba przez dwa tygodnie.
                                                    Do deiksia:
                                                    To sa dwa laby ( ktore tak naprawde sa jednym) robiace wyprobowane
                                                    arte. Swiat arte to swiat podrobek, wiec trzeba bardzo uwazac.

                                                    www.nutricology.com/Artemisinin-90-Vegetarian-Caps-p-16414.html

                                                    www.allergyresearchgroup.com/Artemisinin-90-Vegetarian-Caps-p-23.html

                                                    Te dwa sa naprawde ok, sa wyprobowane.
                                                  • geodeta_31 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 12:21
                                                    Zmiany nie są powalające. Hmm, raczej zmęczenie jest powalające
                                                    czasem smile Zakończyłem zestaw Cedaxowo-Azitroxowy z domieszką
                                                    Tinidazorszeniku... Jeśli miał cos zrobic to zrobił - przez 4
                                                    miesiące.

                                                    Teraz przyszedł czas aby moja wątroba pokazała na co ja stać w
                                                    kontekście Malaronowo-Azitroxowo-Doksyklinowego zestawu. Zamierzam
                                                    dojść do dawki 2x300mg doxy dziennie, 500mg azytro dziennie i 1g
                                                    atowaquonu dziennie. Cały czas pompuję Artemisinin 2x200mg, Wobenzym
                                                    2x5 tabsów i Optima. Zestaw wydaje się pokrywać Panią Bb,
                                                    mykoplazmowiankę i domniemaną babeszję. Hmmm, tylko gdzie ten powrót
                                                    do zdrowia???

                                                    Co prawda ostatnio zmuszam mój organizm do nie lada wysiłków robiąc
                                                    dzień w dzień około 50 pompek i sporo chodząc (po lekarzach,
                                                    hehehe smile ale ta czasem wszechogarniająca mnie słabość jest wciąż
                                                    niezmienna. Czasem jeszcze nachodza mnie myśli, że to może abx? Ale
                                                    odpędzam je coraz skuteczniej Mirzatenem smile Także jeśli macie
                                                    jakieś niepotrzebne leki, to ja je z chęcią zjem, ok???

                                                    Zaraz wyjdzie z tego, że to całe leczenie nieźle wali mi na dekiel.
                                                    Ale musze przyznać, że tym razem, ta druga runda abx, jest inna.
                                                    Jest bardziej przemyślana i spokojna...

                                                    Leczę też w końcu oczy. W Tychach. U "naszej" Pani okulistki. Wiążę
                                                    z tym spore nadzieje, choć efekty na razie znikome. Ale u nas
                                                    niestety z reguły na efekty trzeba czekać jakieś 23513445 dni czy
                                                    coś takiego....

                                                    Popisze więcej jak mi się zachce...
                                                  • dx771 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 13:48
                                                    Mam trochę mętów w lewym oku. Zaczeło mi się poprawiać jak zaczołem używać urotrim. Jak kiedyś będziesz na zestawie z tym specyfikiem to ciekawe czy coś się będzie u Ciebie działo w tym zakresie. Piszesz że w drugiej rundzie leczysz się się spokojnie i w sposób przemyślany - to dobry pomysł.
                                                  • tadeusz998 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 16:18
                                                    Geo masz ambitne plany . Dobrze , że masz poczucie humoru .
                                                    A te pompki robisz za jednym razem , czy na raty ?
                                                    Pozdrawiam .
                                                  • artur737 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 16:53
                                                    Zmeczenie jest objawem poprawiajacym sie najwolniej ze wszystkich.

                                                    Zmeczenie mozna czasem poprawic witamina B12.Trzeba pamietac, ze jest to wiamina
                                                    trudno przyswajalna wiec tabletki bardzo slabo dzialaja.
                                                    Najlepsze sa wiec zastrzyki np raz w tygodniu. Wezmiesz kilka to sie
                                                    zorientujesz czy to leczenie dla ciebie czy nie. Korzysc miewaja nawet te osoby,
                                                    ktore maja najzupelnie prawidlowe poziomy wit B12 we krwi.
                                                    Jezeli ktos jednak chce sprobowac form doustnych to tableki tylko duze tzn 1000
                                                    mcg. Na mniejsze szkoda pieniedzy. Istnieja tez platki podjezykowe 1000 mcg -
                                                    chyba lepsze od tabletek bo wchlaniaja sie juz w jamie ustnej. Niektorzy krusza
                                                    dostepne w sklepach tabletki na proszek i podaja na waciku do nosa bo ponoc z
                                                    blony sluzowej nosa sie lepiej wchlaniaja niz polkniete. Troche to wyglada jak
                                                    zazywanie kokainy.
                                                  • niebieskaaa Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 17:17
                                                    no to rodzina w komplecie. brakowało tych mądrych przystojniaków
                                                    choć reszta rodziny też niczego sobie
                                                  • hopekk Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 17:19
                                                    "Pospamuje" troche co mi tam ciesze sie, ze wróciłes Arturze smile

                                                    ad. męty - mnie sie poprawilo troche z mętami gdy stosowalem Orungal. Sa bardziej przezroczyste.
                                                  • geodeta_31 Artur... 05.09.08, 19:11
                                                    ...jeśli będziesz znów popisywał u nas to... super. Jeśli napisałeś
                                                    ot tak sobie w moim wątku to... super smile Ale w sumie to namawiam
                                                    Cię, pisz częściej, hmm??
                                                  • geodeta_31 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 19:25
                                                    Dx - Urotrim to coś na "dobre" siuśki? Heh, na męty powiadasz? Hopek
                                                    z kolei zapodaje, że Orungal mu pomógł... Orungal brałem ale męty
                                                    jak były tak i są. Ciekawe ile z tych "popraw" mętnych to po prostu
                                                    nasze urojenia, że nam się poprawiło...

                                                    Tadeo - hehehe, dobre, jeszcze powinienes się zapytać czy może na
                                                    jednej ręce zapodaję smile) Ty misiu mały, żartownisiu smile Pewnie, że
                                                    na raty ale mam rekord!!! Całe 20! Czytam też Twój wątek gdy go
                                                    aktualizujesz, boś "podobnoobjawowy"... Trzymaj się. Dzięki.

                                                    Artur - no żebyś wlasnie wiedział, że zmęczenie to jest coś co ode
                                                    mnie odejść nie chcę i basta! Już i zasadniczo neurologii się
                                                    pozbyłem (tfu, od kilku tygodni smile, depresji, lęków, ataków paniki
                                                    a to bagno nie chce odejść. B12 rzekłeś? Hmm, zadam pytanie
                                                    dochtorowi czy dumał nad tem problemem i może popróbujemy a czemu by
                                                    nie? Przecież już prawie wszystko jadłem...
                                                    Zasadniczo muszę powiedzieć, że z objawów, które mnie irytują
                                                    zostało:
                                                    * zmęczenie - czasem mniejsze czasem powalające
                                                    * problemy z oczami - czerwone, podpuchnięte, zupa mętów, leukocyty
                                                    w polu widzenia
                                                    * petocje
                                                    * ciśnienie w głowie - uczucie zbyt małej czaszki w stosunku do
                                                    mózgu, kiedy dłużej noszę czapkę to zaczyna mnie boleć głowa na
                                                    przykład smile))
                                                    ...no i w sumie tyle.
                                                    Aha, teraz po zmianie zestawu i zwiększeniu doxy powracają bóle
                                                    mostka, duszność i pot sie ze mnie leje. Nie wiem ile z tego potu
                                                    przez pogodę a ile przez chorobę, ale się leje smile

                                                    Hmmm, hmmm... Niebieskaaaaaaa. Hmmm.
                                                    Pozdrawiam Cię smile
                                                  • artur737 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 19:55
                                                    petocje moga oznaczac koinfekcje.
                                                  • nataszkam Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 20:04

                                                    Geo, to musisz się podciągnąć z tymi pompkami, bo niedługo mój
                                                    Bartek Cię prześcignie smile)) Dzisiaj zrobił 11 (jednorazowo
                                                    oczywiście, bo w ciągu dnia to ponad 50 z pewnością) i bynajmniej
                                                    nie powiedział jeszcze ostatniego słowa smile) No a on to same kości i
                                                    skóra, a mięśni to pod lupą trzeba szukać smile) czyli rośnie Ci
                                                    konkurent w forumowych zawodach na ilośc pompek big_grin
                                                  • dx771 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 05.09.08, 21:07
                                                    Właśnie mam przyjemność brania B12 w zastrzykach (mam za niski poziom) -
                                                    zobaczymy co mi to da.
                                                  • geodeta_31 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 06.09.08, 19:04
                                                    Nat - nie będę się ścigał z Twoim synem w pompkach smile Nie ta liga -
                                                    on jest zdrowy lub prawie zdrowy a ja jestem w ciemnej d....

                                                    Hej ludziska. Stany takie przedzemdleniowe na zestawie doxy 2x200,
                                                    azitrox 1x500, malarone 2x250, artemisinin, totalne zesłabienie???
                                                    Co myśleć? Bo się czasem przerażam...
                                                  • mariano_84 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 06.09.08, 23:48
                                                    Miałem swego czasu takie sensacje podobne do tych co opisujesz tylko sądzę, że to było po połączeniu klabaxu i tini. Najpierw boli mocno głowa, zaczyna robić sie słabo, nogi robią sie jak z waty jak i całe ciało. Pociłem sie przy tym potwornie. Ostatni raz zdarzyło mi sie cos takiego w piekarni. Kiedyś jak byłem "zdrowy" takie rzeczy mi sie przydarzały. Musiałem usiąść i odczekać z 10 min zanim sie poprawiło poczym poczłapałem do domu. Ile w sumie jesteś na tym zestawie po ktorym odczuwasz coś takiego? Rzeczą jaka mnie ostatnio pocieszyła był post franiolka w ktorym czuje sie lepiej i predzej sie przekrece od abx niż od bb! Nie dam za wygraną mimo, że są często załamania i wszystko chce sie rzucić w czorty.
                                                  • bombadil.tom Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 07.09.08, 01:15
                                                    Hej ludziska. Stany takie przedzemdleniowe na zestawie doxy 2x200,
                                                    > azitrox 1x500, malarone 2x250, artemisinin, totalne zesłabienie???

                                                    Witaj Geo, miałem coś podobnego przez 3 dni kiedy rozpędzałem się z
                                                    dawką Malarone - pomiędzy 3x250 a 6x250 plus totalna pustka w
                                                    głowie. Odkąd włączyłem Artemisinin wróciło ale w formie napadowej
                                                    0,5-2 h - kilka razy dziennie. Zazwyczaj nasilają się wtedy bóle
                                                    stawów. Dodatkowo biorę Azitrox codziennie 500mg (od wczoraj -
                                                    wcześniej co drugi dzień) oraz Biotrakson w pulsach po 4g. Zamierzam
                                                    dołączyć Plaquenil - ale nie wiem jeszcze jak go zdobędę. Pozdrawiam
                                                  • zanka.2 Re: Spostrzeżenia po 4 miesiącu... 16.09.08, 19:26
                                                    ja tolerowałam bardzo dobrze malarone
                                                  • geodeta_31 Kolejna porcja badań z CBDNA... 17.09.08, 22:36
                                                    ... wygląda tak, że dokładnie co 4-5 tygodni występuje wysyp
                                                    bakterii do krwi. Za pierwszym razem, po sprowadzeniu leczeniem
                                                    poziomu bakterii do zera, "piknięcie" wynosiło 200 kopii. Tym
                                                    razem "piknięcie" ma 500 kopii. Sądzę, ze to pierwsze było równie
                                                    duże ale pewnie zasadnicze znaczenie ma czas pobrania krwi. Zapewne
                                                    za pierwszym razem pobranie odbyło się kilka dni po wysypie i stąd
                                                    mniejsza liczba... Heh, kłucie co tydzień jest niefajne i męczące
                                                    ale za to przynajmniej widze co się tworzy u mnie w żyłach smile
                                                    W poprzedni piątek zanotowałem też nieciekawy zjazd do bazy z
                                                    przewracaniem się i drżeniem rąk, zawrotami głowy. Pomogło chwilowe
                                                    przystopowanie leków i ciągnę dalej bez większych przeszkód jak na
                                                    razie...
                                                    Przede mną wyniki badań tarczycowo-nadnerczowych i innych
                                                    takich tam. Sam jestem ciekaw co tam zobacze...
                                                  • zanka.2 Re: Kolejna porcja badań z CBDNA... 04.10.08, 12:03
                                                    geodeta prosze zernik na mój ostatni wpis w moim wątku od kilku dni
                                                    nie wyrabiam z samopoczuciem.
                                                  • geodeta_31 Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 19:42
                                                    ... jest dla mnei zdecydowanie łaskawym zestawem. Czuję się na nim
                                                    najlepiej od kiedy pamiętam. Zdarzają się dni gdy o chorobie
                                                    przypominają mi jedynie męty i szum w uszach. Ale są tez i takie gdy
                                                    niemrawo się robi i ciemna dupa jest górą...
                                                    Minął miesiąc tego zestawu i wszystko wygląda na tym etapie dość
                                                    obiecująco mimo tego, że jest on trochę ubogi w dropsy. Myśle, że
                                                    jeszcze miesiąc lub dwa i przyjdzie czas na zamianę doxy na
                                                    minocyklinę. Zestaw boreliozowo-mykoplazmowy to zdecydowanie mój typ
                                                    jest chyba...
                                                    Poleciały trochę białe krwinki i ogolnie lekki miszmasz się
                                                    zrobil w obrazie leukocytów. Trochę biostyminy i innych dodatków.
                                                    Dziś pobranie krwi - sie zobaczy...
                                                    W niepamieć odeszły problemy z pęcherzem, częstomocz etc.
                                                    Koncentracja 100% - załatwiam kilka-kilkanascie spraw dziennie.
                                                    Pomykam na skuterze po Wawie od urzedu do urzędu - w związku z tym
                                                    czasem przestaję panować nad porami przyjmowania leków - czystej
                                                    masci entuzjazm! Śpię jak zabity - Mirzaten i ciężka praca czynią
                                                    cuda tongue_out Oczy są trochę lepsze, biorę sporo leków w porozumieniu z
                                                    naszą Panią okulistką, która wie gdzie i na co patrzeć smile
                                                    Pozdrawiam ją jednocześnie bardzo serdecznie...
                                                    Dokuczają mi wciąż:
                                                    * męty i oczy - pomimo leczenia te rzeczy sa moją piętą Achillesową
                                                    w tej chorobie
                                                    * "poducha we łbie" - to moje autorskie okreslenie stanu
                                                    permanentnego uczucia cisnienia pod czaszką, związanego zapewne z
                                                    zaburzonym krażeniem mózgowym. Nijak się tego nie potrafię pozbyć.
                                                    * bóle kręgosłupa i mięśni wzdłuż kręgosłupa - z reguły objaw
                                                    połączony z bólem i sztywnością karku. Wystepuje teraz tak pół na
                                                    pół dni w miesiącu...
                                                    * zmęczenie - czasem duże czasem minimalne
                                                    * szum w uszach - prawie go nie ma gdy lepiej, jest spory gdy gorzej
                                                    * petocje

                                                    Mam wrażenie, że może coś w końcu idzie w dobrym kierunku. Ale po
                                                    cichu to mówię, bo jeszcze zapeszę i znów się pogrążę w
                                                    otchłani "ciemnego dupska"...

                                                    Adios.
                                                  • tadeusz998 Re: Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 20:34
                                                    Miło czytać takie wiadomości .
                                                    Mi też ta karuzela daje czasami popalić , już się wydaje , że jest dobrze , a tu
                                                    nagle " Bęc " i ciemno ( ale dość szybko dochodzę do siebie ) .
                                                    Szumy w uszach i szybkie męczenie to teraz największy mój problem .
                                                    W tym pierwszym bez zmian od początku leczenia , a w drugim delikatny postęp .
                                                    Trochę więcej ćwiczę , ale wyniki marne .
                                                    Najważniejsze , że idziemy w dobrym kierunku .
                                                    Pozdrawiam .
                                                  • mea_51 Re: Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 20:43
                                                    Witaj Marcin! Zdecydowanie najlepsze dla mnie abx w ciągu całej mojej "kariery"
                                                    .Pozdrawiam
                                                    mea_51
                                                  • nataszkam Re: Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 21:07

                                                    piwo piwo piwo
                                                  • anyx27 Re: Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 22:16
                                                    Marcinie drogi, ciesze sie z tych wiesci smile ja od jutra zaczynam ten
                                                    sam zestaw doxy+ azitrox, do tego tini. tyle, ze ja mam w planach po
                                                    miesiacu zamienic doxy na minoc, a tini na quensyl. zobaczymy jak
                                                    bedzie. pozdrawiam smile
                                                  • stachenka Re: Zestaw doxy i azitrox... 07.10.08, 23:59
                                                    Nooo... to przesyłam pozdrowienia z ciemnej i więcej tu nie wracaj ;P

                                                    Mnie ten zestaw rozpieprzył zupełnie. Nawet nie włączyłam tini.
                                                  • kornelcia75 Re: Zestaw doxy i azitrox... 09.10.08, 10:20
                                                    i tak trzymać!ja od następnego tyg przechodzę na azitrox codziennie,zobaczymy co
                                                    będzie
                                                  • artur737 objasnienie skrotu: w czarnej d... 10.10.08, 23:23
                                                    Czarna Dupa Geodety powstala jako skrot dwoch zwrotow:
                                                    swiatlo na koncu tunelu
                                                    ciemno jak w d... u murzyna.

                                                    Jak nie ma swiatelka w tunelu to jest ciemno jak w d... u murzyna czyli w czarnej d... w skrocie.

                                                    Tzn tak przypuszczam te geodecki zwrot powtal.
                                                    (przepraszam, ale nie moglem sie powstrzymac) smile
                                                  • franiolek1 Re: objasnienie skrotu: w czarnej d... 10.10.08, 23:27
                                                    wo Boze, co to sie porobilo.........
                                                  • stachenka Re: objasnienie skrotu: w czarnej d... 10.10.08, 23:44
                                                    Don't need a light at the end of my tunnel. I need a bigger shovel to dig a hole and cover the fucker with stones.


                                                    Przypomniałeś mi baaardzo dawno nie słuchaną płytęsmile
                                                  • nataszkam CIEMNA a nie czarna :) 11.10.08, 13:52

                                                    Geo bywał w ciemnej, a nie czarnej doopie tongue_out
                                                  • geodeta_31 Ciemna Doopa... 13.10.08, 23:00
                                                    artur737 napisał:

                                                    > Czarna Dupa Geodety powstala jako skrot dwoch zwrotow:
                                                    > swiatlo na koncu tunelu
                                                    > ciemno jak w d... u murzyna.
                                                    >
                                                    > Jak nie ma swiatelka w tunelu to jest ciemno jak w d... u murzyna
                                                    czyli w czarn
                                                    > ej d... w skrocie.
                                                    >
                                                    > Tzn tak przypuszczam te geodecki zwrot powtal.
                                                    > (przepraszam, ale nie moglem sie powstrzymac) smile

                                                    Heh, tam się nie powstrzymuj smile Że choroba to śmiesznie nie może
                                                    być?
                                                    Z grubsza Twój opis odzwierciedla to co mam na myśli mówiąc, że
                                                    jestem w ciemnej d.... To skrót myślowy gdy nie mam ochoty, czasu
                                                    ani siły opisywać setny raz z kolei żem osłabiony. Ważne jest to, że
                                                    ostatnimi czasy wystawiam z niej głowę i nadziwić się nie mogę jaki
                                                    piekny czasem świat smile
                                                  • anyx27 Re: Ciemna Doopa... 13.10.08, 23:10
                                                    Marcin, to my mamy forumowa okulistke??? pewnie w wawie? ja wlasnie
                                                    wybieram sie do okulisty w tym tyg, ale forumowy to on nie jest crying
                                                  • geodeta_31 Anyxiu, okulistka jest... 13.10.08, 23:15
                                                    ...namiary pewnie przez Stowarzyszenie będzie najlepiej bo wiem, że
                                                    Pani jest ze Stowarzyszeniem w kontakcie. Mnie niestety nie
                                                    upowazniła do rozdzielania kontaktu do siebie, ale jesli będziesz
                                                    mieć kłopoty ze znalezieniem - pisz, zadzwonię i zapytam smile
                                                  • nataszkam Re: Grzyby...do Tosho 17.07.08, 17:42
                                                    3pawel1 napisał:

                                                    > a ja myśle ze po buraczkach wszyscy sikają na czerwonawo


                                                    Nie wszyscy smile

                                                    Buraczki zawierają m.in. silny przeciwutleniacz (polifenol)-
                                                    antocyjan. Jest to barwnik, który wydalany jest przez nerki, a w
                                                    środowisku kwaśnym zyskuje taką własnie purpurowo- fioletową barwę smile

                                                    W naszej dietce buraczków powinno być sporo, bo mają pozytywny wpływ
                                                    m.in. na odporność, pracę jelit czy wątroby. Tyle tylko, że dla nas
                                                    nie mogą byc to gotowane buraczki (podobnie jak gotowana marchewka)-
                                                    zbyt wiele cukrów prostych posiada... Polecam kwas burakowy lub
                                                    surówki z buraka smile Barszcz ukraiński wyjątkowo też pewnie można smile
                                                  • mea_51 Re: Grzyby... 15.07.08, 18:18
                                                    100% racji Marcin! Kiedyś dawno temu, w przypływie diagnozowania się poprosiłam
                                                    w labie szpitalnym o posiew z krwi w kierunku grzyba .Pani popatrzyła na mnie i
                                                    powiedziała ;"szkoda Pani pieniędzy, gdyby pani miała grzyba we krwi, to pani by
                                                    tu nie przyszła " Teraz wiem,że miała rację.Grzyby są wszędzie, każdy je ma w
                                                    mniejszym lub większym stopniu.Natomiast totalna inwazja "grzybowa" to juz
                                                    sprawa super poważna.
                                                  • anyx27 Re: Grzyby... 15.07.08, 19:10
                                                    Mea, a Swigonka ma we krwi i przyszla wink
                                                  • geodeta_31 Re: Grzyby... 15.07.08, 20:04
                                                    anyx27 napisała:

                                                    > Mea, a Swigonka ma we krwi i przyszla wink
                                                    Okresowo we krwi ma każdy z nas, podejrzewam. Ma to związek z die-
                                                    off grzybowym jak mniemam i szczątkami obumarłych grzybów czy
                                                    candidy, ponieważ gdyby to były żywe grzyby to mało prawdopodobne
                                                    jest aby Świgonka gdziekolwiek jeszcze przyszła. Należy pamiętać, że
                                                    to badanie DNA wykrywające szczątki danego organizmu. Nie ważne czy
                                                    żywe czy nie...
                                                    Geo.
                                                  • reni5553 Re: Grzyby... 15.07.08, 20:24
                                                    popieram Geo
                                                    ja też nie wierzę w te ataki grzybów z objawami łudząco podobnymi do
                                                    bb. Borelka to borelka, a grzyb to grzyb, grzyb gdyby rozpanoszył
                                                    się w naszej krwi i narządach to niestety nie byłoby za różowo-po
                                                    prostu mogło by zapachnieć chryzantemami smile) i tyle, lub w
                                                    najlepszym wypadku byłoby z nami źle.
                                                  • mea_51 Re: Grzyby... 15.07.08, 20:19
                                                    Czy to był posiew w kierunku grzybów z krwi? Gdzieś w watku chyba "candida"
                                                    wyczytałam o 2 rodzajach badań - inne na przeciwciała? /chyba chodzi o alergie/
                                                    i posiew z krwi.To są dwa różne badania, ale nie chcę namieszać smile
                                                  • nataszkam Re: Grzyby... 16.07.08, 22:45

                                                    Geo, a więc Ty faktycznie zdrowiejesz smile))

                                                    Śmiejesz się teraz z tego, co sam przerabiałeś na poważnie wcale nie
                                                    tak dawno temu big_grin I dałbyś się nawet za to wtedy pokroic żywcem tongue_out
                                                    Niemal pianę z ust toczyłeś na jakiekolwiek wzmianki o zachowaniu
                                                    zdrowego rozsądku w "grzybicy uogólnionej", którą to wtedy niby
                                                    miałes na 100% tongue_out A jakie teksty o kilogramach pochłanianej chemii
                                                    rzucałes, hm...To dopiero poezja smile Niee, wtedy to zdecydowanie nie
                                                    było do śmiechu smile Kiedy już będziesz (jeszcze bardziej) sławny, to
                                                    pomyślę, jak na tym zarobić big_grin

                                                    Nie pałam miłością do tamtego forum (i to bynajmniej nie z powodu
                                                    bana), ale z jednym Twoim stwierdzeniem nie mogę się zgodzić:

                                                    >Wyszedłem z ciemnej d...y w której się
                                                    >znalazłem dzięki pewnemu forum pewnego naturopaty, który wszędzie
                                                    >widział grzyby smile

                                                    Otóż Ty nie jesteś małym, ubezwłasnowolnionym i bezmyslnym
                                                    chłopaczkiem, który łyka wszystko, co mu tylko kto powie, ale
                                                    dorosłym mężczyzną z głową na karku (chyba tongue_out). Ciebie tam siłą
                                                    nikt nie zaciągnął, nikt nie kazał Ci pić soku z cytryny z olejem
                                                    pod groźbą pozbawienia Cię życia. Czymś się przecież kierowałeś,
                                                    przyjmując sposób myslenia i postępowania tam propagowany. Podjąłes
                                                    decyzję, że masz grzyby i tylko tam Ci są w stanie pomóc, więc nie
                                                    pisz teraz, że to wina Bioslone, bo do tej ciemnej d..py to Ty sam z
                                                    siebie polazłeś big_grin

                                                    I jeszcze jedno- zapomnijże wreszcie o tych 13 miesiącach na abax i
                                                    nie dodawaj ich do okresu leczenia smile Jeśli już kilka dni po
                                                    ukąszeniu przez kleszcza, zakazonego boreliozą, krętki sa w zasadzie
                                                    w całym ciele ( czyli tez w mózgu, stawach, mięsniach sercu itp.),
                                                    to u Ciebie, w ciągu tych 2,5 miesiąca bez abaxów, krętki też nie
                                                    siedziały cicho, tylko opanowywały kolejne zakamarki Twojego ciała.
                                                    Zresztą, to dramatyczne pogorszenie przed rozpoczęciem leczenia też
                                                    chyba nie może świadczyć o tym, że choroba stała w miejscu. Zacząłes
                                                    leczenie w maju i tego się trzymaj, a z poprzedniego okresu wyciagaj
                                                    wnioski- choćby znaczenie dietki tongue_out
                                                    Aaa, no i w tym pierwszym PCRze (z października) to miałeś jednak
                                                    pojedyncze kopie DNA, więc zera to Ty tam wpisać nie bardzo możesz smile

                                                    Abstrahując od Twojej przygody z Bioslone:

                                                    Ze zdziwieniem czytam na tym naszym forum porady WPROST- co, w
                                                    jakich dawkach i jak długo brać ("Zwiększ dawkę", "dołóż metro/
                                                    tini"). Pomijam sytuacje wyjątkowe (problem z kontaktem z lekarzem).
                                                    A to z tego powodu, że forum nie może mówić co TRZEBA KONIECZNIE
                                                    zrobić w sprawie leczenia, tylko co MOŻNA, czy co zrobiłyby osoby w
                                                    podobnej sytuacji. Bo potem zdarzają sie takie historie, jak u geo-
                                                    że obwinia się nas za to, że to przez forum ktoś się niepotrezebnie
                                                    długo leczył, bo tu dostał konkretne wskazówki, co MA ROBIĆ...
                                                    To lektura FAQ ma dać podstawy do podjęcia decyzji.
                                                    Zdrowie to nie przelewki i zamiast szukac winnych (co jest zresztą
                                                    bardzo wygodne dla naszego samopoczucia smile,dokształcajmy się, ile
                                                    potrzeba, aby świadomie zdecydować, co dalej i wziąć
                                                    odpowiedzialność za nasze zdrowie. Przynajmniej ja tak to widzę.
                                                    Aha, to nie dotyczy innych spraw, które nie ingerują głęboko- np.
                                                    kwestia jakie badanie wykonać.
                                                  • geodeta_31 nataszkam napisała: 16.07.08, 23:27
                                                    ... pfff! smile))
                                                  • paulito11 Re: Do paulita- całkiem serio tym razem 18.06.08, 11:33
                                                    No nie rezygnuj NataszkaM tak łatwosmile Może się jeszcze nie raz co
                                                    do mnie pomyliszsmile

                                                    To czy ja czy Ty się wzajemnie przekonamy ma znaczenie dużo mniejsze
                                                    niż to, że różne opinie i argumenty się na forum pojawią i inni będą
                                                    mogli się z nimi zapoznać, ocenić i sami wyciągnąć wnioski.

                                                    Nie będę nawet próbował Cię przekonywać choćby z prostego powodu, że
                                                    to jest w zasadzie niemożliwe. Jedyną osobą, która jest w stanie Cię
                                                    przekonać jesteś Ty sama. Kwestia jest tylko taka co potrzebujesz
                                                    zobaczyć, usłyszeć, poczuć, żeby się przekonać?
                                                    Nic w tym złego - ja też tak mamsmile A że być może inne argumenty do
                                                    nas trafiają (wtedy o tych co do nas trafiają mówimy KONKRETNE a o
                                                    tych co nie trafiają niekonkretnesmile to tym lepiej dla dyskusji.

                                                    Co do bronienia własnych poglądów to tak, prowadzę szkolenia i na
                                                    szkoleniach chodzi o uczenie się. Dla uczenia się cenniejsze od
                                                    obrony własnych poglądów jest otwarcie się na różne możliwości i
                                                    postawa "Nie wiem... i jestem ciekaw/a by się dowiedzieć..."

                                                    No to jak, podyskutujemy jeszcze???smile

                                                    Paulito
                                          • geodeta_31 Paulito, wysłałem Ci PM-a 28.05.08, 20:39
    • elizabeta1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 21.04.08, 22:15
      Witam. Na forum nie pisze a ostatnio nawet bardzo rzadko zaglądam. Podzielę się
      z Tobą informacją o moich mętach. Dwie latające plamki w oczach miałam od
      początku boreliozy czyli ze cztery lata, na rifampicynie wzrok się trochę
      pogorszył, nie widziałam wyraźnie. A po zakończeniu rifampicyny ostrość jest
      chyba lepsza od idealnej, ale mam już przynajmniej pięć plamek i te latające
      niteczki, które widzę bardzo wyraźnie. Byłam u podobno bardzo dobrej okulistki,
      która wykluczyła zapalenie mogące spowodować męty w ciele szklistym i
      stwierdziła, że to zmiany zwyrodnieniowe, a jeszcze lepiej że dziedziczne- ma je
      moja mama (nie leczona borelioza). Powiedziała, że ona i ok. 70% jej pacjentów
      też je ma i nie ma na to żadnego lekarstwa. Mam je polubić.
      Pozdrawiam
      Elżbieta
    • kosa05410 Geodeto, co u ciebie? 21.04.08, 22:36
      Czy mozesz podsumowac twoj obecny stan? Leczysz sie? Jak idzie leczenie? Co z
      candida? Co zamierzasz? Twoja historia jest dluga ... ciekaw jestem jakie sa efekty.
      • kosa05410 Re: Geodeto, co u ciebie? 22.04.08, 23:11
        Sorry, troche glupie pytanie. Majac dzisiaj wiecej czasu doczytalem co i jak.
        Czy bedziesz decydowal sie na ten zabieg na oczy? Jak tam candida?
        • geodeta_31 Re: Geodeto, co u ciebie? 09.05.08, 08:27
          kosa05410 napisał:

          > Sorry, troche glupie pytanie. Majac dzisiaj wiecej czasu
          doczytalem co i jak.
          > Czy bedziesz decydowal sie na ten zabieg na oczy? Jak tam candida?

          Kosa...
          Dzięki za zainteresowanie. Z candidą się uporałem mam nadzieję.
          Przynajmniej w badaniach wszelkich jakie robiłem candidy brak smile Na
          zabieg zawsze się znajdzie czas. Na razie hołduję zasadzie, że
          lepiej jechac jak najdłużej na oryginalnych częściach smile Pozdro.
          • swigonka Re: Geodeto, co u ciebie? 09.05.08, 10:26
            "Na razie hołduję zasadzie, że
            lepiej jechac jak najdłużej na oryginalnych częściach"

            drogi geodeto- poczucie humoru masz boskie!
            smile hi, hi! dobre!
            • piotr.kurkiewicz Re: Geodeto, co u ciebie? 10.05.08, 09:09
              Witam
              Kiedyś był Pan u mnie
              Pozwolę sobie coś zasugerować
              Wielu, coraz wiecej!, lekarzy w USA leczacych borelioze i inne
              odkleszczowe choroby, uważa że niezmiernie ważne jest -obok
              antybiotykoterapii-wzmacnianie odporności i ochrona przed osteoporozą
              (powoduje potworne bóle kostne nie do odróznienia od bólu w np
              boreliozie). Wielu lekarzy praktyków u przewlekłych chorych ba
              boreliozę zaczyna stosować wyciagi z grasicy, w Polsce jest dostepny
              preparat TFX. Stosuje sie je w przewlekłych zakazeniach i procesach
              autoimmunologicznych, a do takich nalezy też borelioza.
              Obok TFX podają oni też preparaty bezposrednio działajace na komórki
              zerne, w tym na makrofagi. To co jest dostępne w Polsce to Shitake
              lub beta Glucan(otrzymywany własnie z Shitake) lub zioło Vilcacora.
              jest dużo publikacji na temat oddzialywania wit D na system
              immunologiczny. Duze dawki wit D np podaje sie przy zakazeniu
              Chlamydią.Wg koncepcji dr Marshalla jednak trzeba ograniczać
              spozycie wit D. Wiadomo bowiem ze w makrofagach moga być ukryte
              krętki "uspione" w formie L-a do tego trzeba niedopuszczać. Być może
              ma to zwiazek z wit D-stąd koncepcja dra Marshalla, aby ograniczać
              jej spozycie. Ale inna koncepcja głosi, że jeśli się poda duze dawki
              wit D, to ona-być moze wraz z wit C i jonami wapnia-tak zaaktywizuje
              makrofagii, że po pochlonieciu krętka boreliozy makrofag go
              zniszczy!!!Podobnie jest z Chlamydią.Burrascano i ILADS zaleca
              spozywanie wit D, konkretnie jej pochodnej alfa i nie zaleca
              ograniczania jej spozycia.
              Stąd bierze się koncepcja w lekoopornej boreliozie, by stosować:
              1 TFX
              2 Shitake lub Vilcacorę
              3 Wit D z kwasami Omega 3 i 6
              4 wit C(najlepiej naturalną-patrz najnowszy doniesienia:
              www.zlotemysli.pl-zdrowie-e book pt Witaminy, minerały)
              5 Wapń , ale nie w postaci weglanu wapnia lecz np cytrynianu(patrz e
              book jak wyzej)

              W tym kierunku ida powazne badania w kilku osrodkach naukowych w USA-
              oczywiscie obok antybiotykoterapii
              Pozdrawiam
              Piotrek K
              • predrak Re: Geodeto, co u ciebie? 12.05.08, 20:31
                Czy to zmęczenie uczucie zmęczenia może być spowodowane braniem
                takiej ilości abx. przez tak długi okres 18 mies. na dożylnych?
    • nataszkam Najdłuższy wątek na forum :))) 18.07.08, 18:38

      ... dzięki siuśkom big_grin

      Geo, okaż się mężczyzną i zrób tu z nami porządek smile)))
      • mangurr123 do geodety 09.10.08, 07:10
        geodeta ! jak widze sam kiedys tam byłes w 100 % pewny że masz
        grzybice, więc nie rozumiem czego sie na mnie napinasz ? że zrobiłem
        nie potrzebny wątek okej zgodze sie.A ty mi piszesz "sryby nie
        grzyby" ? równie dobrze ja ci moge napisac ze nie masz bb ? i
        zabawic sie w lekarzy przez których wielu z nas musiało przejsc .Ja
        tez mam wymaz + ,czaje że to nie jest powód do wielkiej paniki , bo
        wydaje mi sie ze to normalne jak sie bierze abx .Nawet pani doktor
        mi powiedziała ze jakis tam grzybek jest , wiec nie bardzo rozumiem
        twojej wypowiedzi , ale dobra mniejsza z tym. A co do objawów tez
        mam dziwne zaczerwienienie na ręce juz długo , ale mysle ze to moze
        byc zabarwienie skóry, jak byłem mały cos mnie ugryzło i taka pręga
        mi szła po ręce do serca, ale nie wiem co to było lekarze dali mi
        cos tam i mi przeszło ,objawy mam od roku, w tym tez dusznosci , i
        wiele innych co ty nie wymieniłes , byc moze je masz/miałes nie wiem
        ale ja tez nie miałem niektórych który ty nie wypisałes. Pozdro smile
    • zo_sia01 Re: Zestaw doxy i azitrox... 09.10.08, 13:05
      Geodeto, nie wiem czy wiesz, ze u pacjentów przewlekle leczonych antybiotykami
      może wystąpić zapalenie gałki ocznej na tle grzybiczym - może to być candida,
      rzadziej aspergillus, a objawy jakie pacjenci zgłaszają to duża ilość mętów i
      spadek ostrości wzroku. Leczenie już znasz - witrektomia.
      • dziunia2222 Re: Zestaw doxy i azitrox... 10.10.08, 01:12
        Właśnie,Zosiu,oprócz mętów, które są dosć charakterystyczne jest też
        spadek ostrości wzroku!
        Myśle, ze w tym przypadku nie mamy do czynienia z grzybicą.
        Ale oczywiście pewne rozpoznanie można postawić jedynie na podstawie
        hodowli z bipsji narządu smile
        Pozdrawiam.
      • dziunia2222 Re: Zestaw doxy i azitrox... 10.10.08, 01:14
        Właśnie,Zosiu,oprócz mętów, które są dosć charakterystyczne jest też
        spadek ostrości wzroku!
        Myśle, ze w tym przypadku nie mamy do czynienia z grzybicą.
        Ale oczywiście pewne rozpoznanie można postawić jedynie na podstawie
        hodowli z biopsji narządu smile
        Pozdrawiam.
      • geodeta_31 Zapalenie gałki, grzyby - zo-sia 13.10.08, 22:56
        zo_sia01 napisała:

        > Geodeto, nie wiem czy wiesz, ze u pacjentów przewlekle leczonych
        antybiotykami
        > może wystąpić zapalenie gałki ocznej na tle grzybiczym - może to
        być candida,
        > rzadziej aspergillus, a objawy jakie pacjenci zgłaszają to duża
        ilość mętów i
        > spadek ostrości wzroku. Leczenie już znasz - witrektomia.

        Podejrzenia były, ale nic nie wychodowaliśmy z wymazów. Ani grzyba,
        ani chlamy. Jakiś gronek się trafił koagulazo ujemny - ale to zdaje
        sie jest swego rodzaju standardem w naszym ciele...
        Jestem pod permanentną opieką okulistyczną naszej forumowej Pani
        okulisty tongue_out
    • nataszkam Wiadomość od Geodety :) 11.10.08, 13:50

      Wpisuję tu treść smsa od Geo, który jest na kleszczobraniu gdzieś w
      Borach Tucholskich (a to hipochondryk jeden tongue_out) :

      "Dla takich dni, jak dzisiejszy, warto się leczyć. 100%
      koncentracji, 80% energii, słabe bóle, oczy nie pieką. EKSTAZA!!!"

      piwo

      Poprosiłam o zgodę na upublicznienie, ze względu na budującą
      treść smile Bywalec ciemnej dupy wreszcie z niej wylazł! Życzę
      Mu, aby tam już nie właził wink A tym, którzy tam bywają (również
      sobie big_grin ), aby szybko dogonili Geo smile


      Mam też nadzieję, że jeśli zdarzą Mu się jakieś zjazdy, co w tej
      chorobie jest przeciez wielce prawdopodobne, przypomni sobie, że
      bywają naprawdę dobre dni wink

      Niech żyją abaxy i nasi lekarze, którzy umieją je stosować z
      korzyścią dla nas smile kwiat kwiat kwiat
      • gozillas Re: Wiadomość od Geodety :) 11.10.08, 17:13
        Nareszcie coś pozytywnego.....
        • dx771 Re: Wiadomość od Geodety :) 11.10.08, 20:03
          Jak tak obserwuje Twoje (Geodety) losy to widzę wzloty i upadki. Trudno mi czasami znaleźć dla Ciebie miejsce na "mojej półce z chorymi".

          Ciemna d.... - mam nadzieję że te swiatełko/otwór w tunelu w końcu się powiększysmile
          • mariano_84 Re: Wiadomość od Geodety :) 11.10.08, 23:37
            Ciekawe czy ta poprawa ma coś wspólnego z rozpoczeciem leczenia na babs. Nic tylko pozazdrościćsmile
            • anyx27 Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 11:31
              mariano_84 napisał:

              > Ciekawe czy ta poprawa ma coś wspólnego z rozpoczeciem leczenia na
              babs. Nic ty
              > lko pozazdrościćsmile

              A gdzie to leczenie na babs? moze cos przeoczylam, ale... co Geo
              bierze na babs???
              • bombadil.tom Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 12:05
                Zdaje się, że malarone w umiarkowanych dawkach

                oftopikowo do anyx: doszedł list? pzdr
                • anyx27 Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 12:54
                  Kurcze, to ja chyba przegapilam to malarone crying

                  oftopikowo do Michala: list nie doszedl. pzdr
                  • mariano_84 Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 14:07
                    Ciekawe czy z tym malarone to tylko akurat zbieg okoliczności czy moze nasz geo miał rzeczywiście babs.
                    • anyx27 Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 15:33
                      Pisalam juz gdzies o tej babs i jej leczeniu. ja na pewno mam babs,
                      choc badania ujemne ( i pcr i przeciwciala), ale po romowie z moja
                      lekarka, raczej nie bede jej ruszac.

                      Marcinku, poczekaj, jeszcze cie dogonie! bo tez szykuje sie na
                      ucieczke z ciemnej d.... wink))
                • nataszkam Re: Wiadomość od Geodety :) 12.10.08, 16:49

                  A gdzie Wy widzicie to geodetowe Malarone? Malarone to był tylko
                  wcześniejszy epizod smile
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=61621368&a=85648334
                  Pozdrawiam z ciemnej doopy...
                  • anyx27 Re: Wiadomość od Geodety :) 13.10.08, 22:55
                    Dzieki nataszkam smile bo juz myslalam, ze ze mna tak zle... wink ja
                    wprawdzie slepa jestem, ale bez przesady wink)

                    Marcin, napisz dla jasnosci, co ty teraz bierzesz? doxy i azitro?
                    • geodeta_31 Re: Wiadomość od Geodety :) 13.10.08, 23:19
                      anyx27 napisała:

                      > Marcin, napisz dla jasnosci, co ty teraz bierzesz? doxy i azitro?

                      Jestem na zestawie doxy + azitrox. Doxy w tym momencie 600mg
                      dziennie i azitrox 500mg dziennie. Wdrożyliśmy z docem leczenie w
                      ciemno na babs bo wiadomo bylo, że coś siedzi poza Bb i
                      podejrzewaliśmy babs. Ale ona nigdy nie wyszła w badaniach. Po
                      rozpoczęciu tego próbnego leczenia przyszły moje wyniki na Myko -
                      jak wiadomo pozytywne. Wtedy przerwaliśmy leczenie babs kosztem
                      bardziej zmasowanego ataku na Bb-myko. Wychodzi, że jakies efekty
                      zaczynamy mieć...
                      • anyx27 Re: Wiadomość od Geodety :) 13.10.08, 23:30
                        Ja tez zaczelam ten zestawik wlasnie i atakuje myko i cpn, tylko
                        doxy mam 400mg. a azitroz codziennie bierzesz? Mnie tez babs nie
                        wyszla w badaniach, ale wiem, ze ją mam sad tyle , ze moja lekarka
                        przekonala mnie, ze nie warto jej leczyc.
                        Napisz mi tylko, czy ta okulistka przyjmuje w wawie, czy w innym
                        miescie.
                        • geodeta_31 Kleszczobranie 2008 by Geodeta :-) 13.10.08, 23:37
                          Dla zainteresowanych oczywiście smile
                          picasaweb.google.pl/geodeta31/Polowanie102008#
                          Anyxiu - Tychy...
                          • anyx27 Re: Kleszczobranie 2008 by Geodeta :-) 13.10.08, 23:42
                            Świetne fotki smile synek tez zbieral grzybki?

                            Mam nadzieje, ze zadnego kleszcza nie spotkales.
                          • kornelcia75 Re: Kleszczobranie 2008 by Geodeta :-) 14.10.08, 12:10
                            cieszę się że masz się lepiej,super fotki,kocham bory tucholskie
                            a ostatnio nazbierałam opieńków w Gdyńskim lesie u znajomychsmile

                            Uważajcie na ludzi którzy się nie śmieją.Są niebezpieczni.
                            • anyx27 Re: Kleszczobranie 2008 by Geodeta :-) 03.12.08, 21:17

                              Marcin, co u ciebie? odezwij sie czasem smile pozdrawiam
                              • geodeta_31 Grudzień 2008 03.12.08, 21:55
                                Bez leków, bez zmiany na lepsze czy gorsze. Trwam w syfie, podobnie
                                do Tosha, bez wizji na lepsze jutro na ten moment. Pauzuję krótko a
                                po przerwie dłuuuugo będzie minocyklina, pewnie klarytro i obaczy
                                się cedax. Wkrowiony jestem tez podobnie do Tosha bo efekty mizerne,
                                z oczami coraz gorzej i tyle. W kazdym razie dziękuję Ci Anyxiu za
                                pamięć. Bywam, czytuję ale nie piszę bo nie za bardzo u mnie jest o
                                czym na ten czas... Zdrufka dla wszystkich. Bajo.
                                • stachenka Re: Grudzień 2008 04.12.08, 00:31
                                  A czemuż Ty jesteś bez leków?
                                  Co z oczami? Zobaczyłeś 8 księżyców jak ja wczoraj? big_grin Przy takim repertuarze
                                  ocznych objawów trudno zgadywać.
                                  • kkkkk4 Re: Grudzień 2008 01.01.09, 12:11
                                    Geo co u Ciebie? Wróciłes do leczenia? Jak się czujesz?
                                    • kornelcia75 Re: Grudzień 2008 01.01.09, 12:39
                                      tez zapytuje co u Ciebie?
                                      • anyx27 Re: Grudzień 2008 24.07.09, 21:10
                                        Marcin, co u ciebie? jak się czujesz?
          • geodeta_31 Półka z chorymi... 13.10.08, 23:12
            dx771 napisał:

            > Jak tak obserwuje Twoje (Geodety) losy to widzę wzloty i upadki.
            Trudno mi czas
            > ami znaleźć dla Ciebie miejsce na "mojej półce z chorymi".
            >
            > Ciemna d.... - mam nadzieję że te swiatełko/otwór w tunelu w końcu
            się powięks
            > zysmile

            Dzięki Dx za życzenia smile Do tej pory zakurzony z tyłu stalem na
            półce. Przywalony gratami. Ale powoli do przodu się przesuwam. Mam
            nadzieję, że mnie ujrzysz niebawem w pierwszej linii swojej pólki tongue_out
            • swigonka Re: Półka z chorymi... 24.07.09, 21:39
              geodeta_31 napisał:

              > Dzięki Dx za życzenia smile Do tej pory zakurzony z tyłu stalem na
              > półce. Przywalony gratami. Ale powoli do przodu się przesuwam. Mam
              > nadzieję, że mnie ujrzysz niebawem w pierwszej linii swojej pólki tongue_out
              >
              Geo zwal z siebie te graty, otrzep się z kurzu! Mam nadzieję ujrzeć Cię
              niebawem! tj. na zlocie w W-wie!
              • geodeta_31 Re: Półka z chorymi... 26.07.09, 18:55
                swigonka napisała:

                > Geo zwal z siebie te graty, otrzep się z kurzu! Mam nadzieję
                ujrzeć Cię
                > niebawem! tj. na zlocie w W-wie!

                Hehe smile Niezłe, niezłe...
                Otrzepuję się z kurzu, zwalam z siebie graty i wracam niebawem
                niestety do leczenia. Czeka mnie trzecie, mam nadzieję, decydujące
                starcie. Bitwa będzie długa bo WB w IgM się tym razem zaświecił,
                myko wciąż w IgG widnieje i bart wątpliwa. Całe prawie dwa lata
                poszło w kąt - przerwa 8 miesięcy, starałem się o drugie dzieciątko.
                Ze starań wyszła bryndza a ze mną coraz gorzej...
                No ale przecie się nie poddam tak łatwo. Poza wieloma badaniami,
                które zrobiłem przed rozpoczęciem trzeciej serii, został mi Igenex i
                dodatkowe testy na wszelkie babeszje jakie tam badają. Postanowiłem
                powtórzyć też bartonellę. W poniedziałek lub wtorek wysyłam materiał
                i mam nadzieję dowiedzieć się prawdy - szczególnie o babs.
                Leczenie rozpocznę pomimo wszystko od klasyki na babeszję - malarone
                + zith + NT Factor i jakieś osłony. Od października dojdzie mino z
                dala od malaronu. Tak będzie długo - zobacze jak długo smile
                Z objawów dokuczają mi teraz najbardziej:
                * oczy - męty (syf straszny!!!), suche, piekące, bolące, czerwone
                (generalnie makabra!)
                * osłabienie - mniejsze niż przed pierwszym i drugim leczeniem
                * bóle pleców - spore i właściwie na całej długości kręgosłupa + kark
                * wata we łbie, mrowienie czachy, szumy
                * brzuch - makabra! bóle różnego rodzaju, podczas bólu osłabienia,
                nieregularne wypróżnienia, wzdęcia, zgaga, odbijania, niesmak w
                ustach, blee!
                * bolące tłuszczaki
                * masa petocji
                Także jak widać, generalnie jestem wrakiem smile

                Na zjazd pewnie zajrzę. Chętnie Was zobaczę smile
                • cinusmw Re: Półka z chorymi... 27.07.09, 08:44
                  Jaka jest procedura wyslania i zrobienia badan w Ingenx w US?
                  • geodeta_31 Igenex 27.07.09, 17:07
                    Nie ma żadnych procedur. Dzwonisz, mailujesz, mówisz co chcesz i
                    dostajesz paczuszkę z różnymi gadżetami. Ładujesz w gadżety swoje
                    płyny ustrojowe i starasz się by smutni ludzie w ciągu 24 h dowieźli
                    to do Kaliforni. Płacisz 2 średnie krajowe i już wiesz, że... no
                    właśnie. Wiesz albo nie, bo przecież i tak wszystkich
                    chorobotwórczych "babsów" nie badają...
                    • terka.dwa Re: Igenex 03.12.09, 10:21
                      Geodeto! co u Ciebie słychac leczysz się ? jak sie czujesz?
                      • anyx27 Geo 26.04.10, 01:02
                        Jak miło, ze się pojawiłeś, Marcinie smile

                        Co u ciebie? jak zdrowie?
                        • geodeta_31 Re: Geo 27.04.10, 00:06
                          anyx27 napisała:

                          > Jak miło, ze się pojawiłeś, Marcinie smile
                          >
                          > Co u ciebie? jak zdrowie?

                          Hehe smile Nio nie wiem, czy miło... Starzy dobrzy znajomi, wielu starych
                          niedobrych znajomych, wielu też wciąż pisze bez zastanowienia i strasznie
                          żywiołowo. Z jednej strony to rozumiem, ale z drugiej... Trochę szerszym
                          wzrokiem trzeba to wszystko ogarniać niestety.

                          No, ale do rzeczy. U mnie, tak powiem, na jakieś 60-70%. Już 1,5 roku żadnego
                          abx-a nie wziąłem do ust. W ogóle z jakiejkolwiek chemii zrezygnowałem i stałem
                          się "zdrowożercą" smile
                          Na antybiotykach było jak było. Nic lepiej, nic gorzej. Kiedy je odstawiłem,
                          dalej było nic lepiej, nic gorzej. Doszedłem więc do wniosku, że na nic mi one,
                          na ten moment przynajmniej i trwam w tym przekonaniu już drugi rok. Na pewno nie
                          żyję gorzej niż z nimi, a jak wyjdzie na końcu, czas pokaże. Przy niewidocznych
                          zmianach w samopoczuciu po 26 miesiącach abx, ciągnięcie tego dalej było bez
                          sensu w moim mniemaniu.
                          No i żyję sobie dalej, jem zdrowo, śpię ok, zmęczenia brak 20-25 dni w miesiącu,
                          biegam, piję piwko na słońcu, wciągam nalewkę propolisową, pierzgę, pyłki
                          kwiatowe, czosnek i... do przodu.

                          Czytam raz na jakiś czas co się u Was dzieje, kibicuję, ale najczęściej się nie
                          odzywam, bo nic ciekawego do powiedzenia nie mam.

                          Będę w kontakcie. Serdecznie wszystkich pozdrawiam,
                          • bagnowska Re: Geo 27.04.10, 08:29
                            Witaj, Geo smile
                            Nabraliśmy z Grześkiem podobnego przekonania... Po 2,5 roku z abx
                            Grzesiek od kilku już miesięcy bez nich, na wzmacniaczach typu
                            zioła, suplementy, witaminy no i przede wszystkim rehabilitacja. Na
                            pewno nie jest gorzej,w porównianiu z ostatnim okresem leczenia
                            abx, a może nawet mój facet nieco jakby odżył wewnętrznie, nie jest
                            po prostu zamulony i zatruty, chociaż okresowo "kokon" jest dla
                            niego widocznie poczuciem bezpieczeństwa.
                            Nie wiem, czy kiedyś coś nas zmusi do powrotu do abx, ale jeszcze
                            nie teraz, no i nie jesteśmy przekonani, że to była dla nas właściwa
                            droga... Poprawy nie uzyskaliśmy żadnej, a choroba postąpiła od
                            czasu rozpoczęcia kuracji, kiedy to Grzegorz był człowiekiem w miarę
                            samodzielnym, a obecnie potrzebuje pomocy przy wszystkich niemal
                            czynnościach życiowych.
                            Pozdrawiam Cię ciepło, wypij piwko za Grześka, bo on, niestety, już
                            nie toleruje tego boskiego napoju smile Basia
                            • kornelcia75 Re: Geo 29.04.10, 13:49
                              Hej Geo !
                              bardzo miło Cię wspominam zwłaszcza Twoje maile,które w czasach mej paniki
                              pomagały mi bardzo,Ty zapewne mnie nie kojarzyszsmile
                              Moje zażywanie abx przez 16 mc tez nic nie wniosło i od 17 mc jestem bez
                              nich.Czuję się różnie,zdrowa na pewno nie jestem,choć nie wiem co mi jest bo
                              ostatnio zrobiłam 6 test na bb i 6 ujemny.Mój lekarz forumowy tez wątpi w bb u mnie.
                              No i sobie żyję,pracuje,wychowuję syna,jeżdżę na zloty 4X4 i planuje drugiego
                              potomka.
                              Oby gorzej nie było!Tobie i sobie życzę,pozdrawiam


                              "Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem,
                              albo tak, jakby cudem było wszystko." Albert Einstein
                              • arrakis74 Re: Geo 29.04.10, 23:49
                                Super Geo że się pojawiłeś. Cieszę się że u Ciebie pozytywnie. Jak Twoje
                                badania? Czy wykryłeś coś?
                                • geodeta_31 Re: Geo 03.05.10, 19:19
                                  arrakis74 napisał:

                                  > Super Geo że się pojawiłeś. Cieszę się że u Ciebie pozytywnie. Jak Twoje
                                  > badania? Czy wykryłeś coś?

                                  Ale co miałem wykrywać? Otóż przestałem się tym przejmować. Oczywiście próbuje
                                  gnębić, to co jest najbardziej prawdopodobne w mojej obecnej sytuacji (bb,
                                  chlamydia, mykoplazma, pasożyty), ale zdecydowanie są to sposoby naturalne i
                                  tylko naturalne. Odpadłem w pełni od chemii i jak na razie (1,5 roku), nie
                                  żałuję tej decyzji. Polecam poważnie tym, którzy "nie reagują"...

                                  Kornelcia smile
                                  Jak nie pamiętam, jak pamiętam smile Męty masz dalej, czy może coś się zmieniło? U
                                  mnie krzaki jak cholera, ale przyjdzie czas i na nie. Nie damy się - a jak!

                                  Basia...
                                  Grzegorz...
                                  Jesteście ludźmi, których zawsze pamiętam z forum. Szkoda, że nigdy nie
                                  spotkaliśmy się "live". Zawsze trzymałem za Was kciuki - jedziemy na tym samym
                                  wózku, choć u mnie lepiej fizycznie. Droga, którą teraz idziecie jest na bank
                                  właściwa. Wierzę w to. Odezwijcie się na mój prywatny mail - wymienimy
                                  doświadczenia smile
                                  Całuj Was serdecznie smile Marcin.
                                  • kornelcia75 Re: Geo 03.05.10, 20:50
                                    "Kornelcia smile
                                    Jak nie pamiętam, jak pamiętam smile Męty masz dalej, czy może coś się zmieniło? U
                                    mnie krzaki jak cholera, ale przyjdzie czas i na nie. Nie damy się - a jak! "

                                    mam,mam ale co tam jak im dobrze..tongue_out jak znajdziesz na nie metodę daj znać...
                                    oby naturalnątongue_out
                                    serdecznie Cię pozdrawiam
                                  • szila2008 Re: Geo 03.05.10, 20:51
                                    Masz bardzo długi wątek.Nie do przebrnięcia.
                                    Jeśli możesz mi przybliżyć.
                                    Ile brałeś abx?
                                    Czy miałeś jakąkolwiek po nich poprawę?
                                    Jaką widzisz inną opcje leczenia dla opornych na abx?
                                    Wiola
                                    • geodeta_31 Szila... 04.05.10, 23:52
                                      szila2008 napisała:

                                      > Masz bardzo długi wątek.Nie do przebrnięcia.
                                      > Jeśli możesz mi przybliżyć.
                                      > Ile brałeś abx?
                                      > Czy miałeś jakąkolwiek po nich poprawę?
                                      > Jaką widzisz inną opcje leczenia dla opornych na abx?
                                      > Wiola

                                      No długi, to prawda. Bo i długo borykałem się z antybiotykami i
                                      innymi rzeczami związanymi z szeroko pojętym leczeniem. Szkoda zaś,
                                      że przez to długo, fajnych dni miałem tyle, że palców starczy od
                                      jednej ręki...

                                      Antybiotyki brałem 26 miesięcy w zestawach wszelkich możliwych, bez
                                      chinolonów.

                                      Brałem też zioła Buhnera około 6 miesięcy w protokole rozszerzonym z
                                      ziołem Stephania Tetrandra, z racji problemów z oczami.

                                      Moim zdaniem poprawy nie miałem żadnej, a z perspektywy czasu, gdy
                                      pisałem że ją mam to zapewne bardzo chciałem to widzieć i dlatego
                                      tak pisałem sad

                                      Jaką widzę opcję innego leczenia?
                                      Hmm, coraz więcej "starych" druhów z tego forum też zaczyna ją
                                      widzieć. Otóż kolokwialnie rzecz ujmując - zacząć należy od swojej
                                      d... ponieważ jeśli ona jest chora, to cała reszta nigdy zdrowa nie
                                      będzie. Przewartościowałbym też zdecydowanie oczyszczanie nad
                                      zabijanie. Z tym, że nie żadnymi środkami chemicznymi czy gotowymi
                                      suplami, a w to miejsce w pełni naturalne metody i zabiegi.

                                      Z czasem może się okazać, że pomimo tego że jakieś tam wyniki na
                                      plus, to nam się lepiej robi smile
                                  • mile13 Re: Geo 03.05.10, 20:52
                                    Cześc Geo smile
                                    Witaj Geosmile
                                    Miałam sie odzywać czasem /sory zapomniałam sad/,no cóz ja tak samo
                                    jak Ty teraz już tylko czytam forum . Jestem 3 miesiące bez
                                    abx ,wcześniej przerwa 5 miesiecy. Mam nadzieję ,że nie wrócę już
                                    do leczenia .Czuję się lepiej bez leków,narazie staram się trochę
                                    oczyścić organizm i zapomnieć o leczeniu,które rozpoczynałam równo 4
                                    lata temu,jak ten czas leci -masakra.
                                    Pozdrawiam.
                                    • geodeta_31 Mile :) 04.05.10, 23:55
                                      mile13 napisała:

                                      > Cześc Geo smile
                                      > Witaj Geosmile
                                      > Miałam sie odzywać czasem /sory zapomniałam sad/,no cóz ja tak
                                      samo
                                      > jak Ty teraz już tylko czytam forum . Jestem 3 miesiące bez
                                      > abx ,wcześniej przerwa 5 miesiecy. Mam nadzieję ,że nie wrócę już
                                      > do leczenia .Czuję się lepiej bez leków,narazie staram się trochę
                                      > oczyścić organizm i zapomnieć o leczeniu,które rozpoczynałam równo
                                      4
                                      > lata temu,jak ten czas leci -masakra.
                                      > Pozdrawiam.

                                      Ech, no leci. Młodsi już nie będziemy niestety smile
                                      No cóż - zapomniałaś, ale dobre i tyle, że tutaj sobie czasem
                                      popiszemy, hihi. Fajnie, że też zmierzasz w stronę światła smile Tak
                                      trzymaj i dawaj znać czy wychodzi z tego cokolwiek pozytywnego.
                                      Wierzę, że tak będzie - swoje już zjedliśmy...
                                  • tajtaja Re: Geo 04.05.10, 00:00
                                    geodeta_31 napisał:
                                    >Oczywiście próbuje
                                    > gnębić, to co jest najbardziej prawdopodobne w mojej obecnej sytuacji (bb,
                                    > chlamydia, mykoplazma, pasożyty), ale zdecydowanie są to sposoby naturalne i
                                    > tylko naturalne. Odpadłem w pełni od chemii i jak na razie (1,5 roku), nie
                                    > żałuję tej decyzji. Polecam poważnie tym, którzy "nie reagują"...


                                    my tez należelismy do tych, co to "nie reagują" i po 20 miesiącach abx'ów
                                    zaniechalismy...przeszlismy na metody naturalne....i oby tak dalejsmile


                                    • geodeta_31 Tajtaja... 04.05.10, 23:59
                                      tajtaja napisała:

                                      > my tez należelismy do tych, co to "nie reagują" i po 20
                                      miesiącach abx'ów
                                      > zaniechalismy...przeszlismy na metody naturalne....i oby tak
                                      dalejsmile


                                      Szkoda oczywiście, że brak reakcji również u Was po prawie dwóch
                                      latach trucia. Teraz co prawda długa droga przed nami aby to wygonić
                                      z siebie co połknęliśmy, ale damy radę. Może przyjdzie czas a
                                      zaryzykuję założenie stosownego wątku dla potrzebujących zmiany - o
                                      ile wcześniej nie zniknę stąd jako główny mataczący w nurcie abx-
                                      owym smile

                                      Kiedyś przecież byłem banitą smile
                                  • tadeusz998 Re: Geo 04.05.10, 08:01
                                    Witaj Geo .

                                    Miło czytać takie słowa , powiało optymizmem i humorem .

                                    Obrałem drogę bardzo podobną do Twojej , mniej chemii - więcej natury .
                                    Ale to do przodu jest bardzo powoli .
                                    Jak pamiętam mieliśmy kiedyś robić konkurs pompek , na razie jeszcze nie czuję
                                    się na siłach , ale już ćwiczę hantelkami . Próbuję zgubić brzuszek , który mi
                                    wyrósł od tego wygodnego leżenia , gdy mój umysł wędrował w obłokach .Teraz z
                                    głową jest lepiej , z chodzeniem jeszcze kiepsko , ale nad tym pracuje .

                                    Pozdrawiam serdecznie .
                                    • geodeta_31 Tadeusz... 05.05.10, 00:08
                                      tadeusz998 napisał:

                                      > Witaj Geo .
                                      >
                                      > Miło czytać takie słowa , powiało optymizmem i humorem .
                                      >
                                      > Obrałem drogę bardzo podobną do Twojej , mniej chemii - więcej
                                      natury .
                                      > Ale to do przodu jest bardzo powoli .
                                      > Jak pamiętam mieliśmy kiedyś robić konkurs pompek , na razie
                                      jeszcze nie czuję
                                      > się na siłach , ale już ćwiczę hantelkami . Próbuję zgubić
                                      brzuszek , który mi
                                      > wyrósł od tego wygodnego leżenia , gdy mój umysł wędrował w
                                      obłokach .Teraz z
                                      > głową jest lepiej , z chodzeniem jeszcze kiepsko , ale nad tym
                                      pracuje .
                                      >
                                      > Pozdrawiam serdecznie .

                                      Jak widzę i Ty stajesz się kolejnym "naturalnym". Heh, ależ to
                                      wszystko ewoluuje. Dobrze, że dobrze chociaż ewoluuje smile
                                      Powoli, ale do przodu. Powoli się zatruwaliśmy to i powoli się
                                      odtrujemy...

                                      Hmm, z pompkami poszedłem daleko do przodu smile Tak naprawdę to od
                                      kilku miesięcy uprawiam sport w sposób podobny to tego gdy miałem 18
                                      lat. Zrobiłem sobie w chałupie małą siłownię i codziennie 1,5
                                      kilometra na bieżni albo wokół osiedla robię, brzuchy obligatoryjnie
                                      i pompeczki. Wydolność oczywiście nie ta, jak w czasach osiemnastki,
                                      ale z człowieka użalającego się nad każdym krokiem, ewoluowałem
                                      zdecydowanie w porządną stronę smile Roweru też masę używam. Nawet z
                                      dzieciakiem do przedszkola hulamy przez las na bike'ach.

                                      Z perspektywy czasu i postępu u mnie - ruszyć dupę, to 30% sukcesu
                                      Tade. Do dzieła Przyjacielu - rundy w pompki Ci nie zapomnę smile
                          • blue2008 Re: Geo 05.05.10, 02:58
                            Witaj Geo,
                            Mam prosbe, czy moglbys te wszystkie "zabiegi" podsumowac?
                            Piszesz ,ze jestes na 60-70% a wyjsciowo przed abx jak bylo?
                            Jezeli uzyskales progres w kierunku dobrego samopoczucia to na ktorym etapie i o ile,
                            Ja tez powoli zaczynam miec wlasny poglad na to wszystko , ktory mam nadzieje niedlugo opisze
                            Pozdrowienia
    • szila2008 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 04.05.10, 17:09
      Czy mówicie o Buhnerze czy jeszcze o jakiś innych metodach?
      Ja też z tych co nie reagują ale dalej sie łudzę.
      Wiola
    • presleyova Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.12.10, 22:16
      czy możesz napisać , która z tych terapii dała Ci poprawę zdrowia?
      • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.12.10, 23:07
        Dzięki za odszukanie gdzieś w czeluściach tego forum mojego wątku smile

        Wracając do pytania - moje zdrowie poprawia się tak powoli, że niestety nie jestem w stanie jednoznacznie i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, która z terapii do tej pory przyniosła mi największe korzyści. Nie miałem nigdy zdecydowanej poprawy a tym samym utrzymywania się dłużej takiego stanu.
        Natomiast żyję względnie normalnie, normalnie pracuję i uczestniczę w życiu rodzinnym. Czasem brakuje siły - szczególnie przy przedłużającym się wysiłku, no i niekończące się problemy ze wzrokiem i mętami nie za bardzo reagują na cokolwiek.
        Tyle w skrócie smile
        • presleyova Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 29.12.10, 19:40
          Geodeto, dziękuję za odpowiedź ale ona mnie nie satysfakcjonuje smile
          zauwazyłam że poprawiało Ci się na każdej kuracji przez jakis czas a potem nagle Ci się pogarszało i przerywałeś albo wracałes do antybiotyków a przy tym wypowiadałes się tak kategorycznie jak teraz w tym innym Twoim wątku- że tylko ta a nie inna kuracja albo że nigdy w zyciu żadnych antybiotyków a potem jednak w pośpiechu do nich wracałes. Dlatego w tym nowym wątku nie wydajesz mi się wiarygodny w tym co piszesz, bo to może byc taki kolejny etap w Twoim życiu. wydaje mi się że w każdym działaniu jest potrzebna wytrwałość a Ty masz słomiany zapał.


          • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 29.12.10, 23:09
            Skoro takie odniosłaś wrażenie, to pozostaje mi się jedynie z nim zgodzić, ponieważ szkoda czasu na ten temat dywagować. Twoje pytania i zainteresowanie były więc retoryczne, ponieważ tak czy siak odpowiedzi czy mój opis w żaden sposób nie były w stanie Cię zainteresować.
            A na marginesie już zupełnie; podejścia do antybiotyków miałem dwa. Jedno krótsze, drugie dłuższe. W sumie 26 miesięcy. Przerwałem je na poważnie jedynie raz z uwagi na gorsze samopoczucie. Drugi raz przerwałem z powodów, które opisałem w innym wątku. Tyle.

            Kwestia wiarygodności oraz jej ocena zupełnie mnie nie interesuje, ponieważ ja nie potrzebuję być wiarygodny dla nikogo. Nie jestem lekarzem ani niczego nie próbuje sprzedać. To co napisałem to jedynie pewne urywki tego co tu i ówdzie przeczytałem. A kto i co z tym zrobi - to już jego sprawa.
            Poważnie napisałem gdzieś, że "tylko ta i wyłącznie ta kuracja"? Hmmm...
            • margolcia_63 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 29.12.10, 23:38
              No właśnie i tu jest problem, że piszesz to, co ci się w chorej głowie pomyśli.
              Po pierwsze antybiotyki to nie cukierki, że sobie łykasz, albo nie, (bo masz przemyślenia) i nie jest to twoja sprawa, bo jak wyhodujesz bakcyle odporne na wszystkie abx-y to jest problem ogólny a nie tylko twój, ale twój w pierwszej kolejności.
              To, że czujesz się gorzej na abx-ach to reakcje Jarischa- Heizheimera, tu nazywany herksem.

              Po drugie, jeśli się tak troszczysz o zrzeszonych na tym forum, to może odniesiesz się do mojego pytania nt. twoich badań w CB DNA. Piszesz, że nie zostały udostępnione ale aż dziw bierze, że nie wiesz, iż obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych i jedyną osobą która może je udostępnić jesteś ty sam. Po co brałeś udział w tych badaniach? Jak tylko dla siebie, to nie udawaj, że zależy ci na kimkolwiek na tym forum.

              O wiarygodności szkoda pisać bo i tak ci zwisa.
              • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 00:32
                margolcia_63 napisała:

                > No właśnie i tu jest problem, że piszesz to, co ci się w chorej głowie pomyśli.
                > Po pierwsze antybiotyki to nie cukierki, że sobie łykasz, albo nie, (bo masz pr
                > zemyślenia) i nie jest to twoja sprawa, bo jak wyhodujesz bakcyle odporne na ws
                > zystkie abx-y to jest problem ogólny a nie tylko twój, ale twój w pierwszej kol
                > ejności.
                > To, że czujesz się gorzej na abx-ach to reakcje Jarischa- Heizheimera, tu nazyw
                > any herksem.

                smile Nawet już śmiać mi się z Ciebie nie chce. Od 2006 roku jestem na tym forum i zgłębiam lepiej lub gorzej "tajemnice" reakcji JH (spójrz, na marginesie, na poprawną pisownię tego nazwiska). Proszę Cię, noooo smile

                > Po drugie, jeśli się tak troszczysz o zrzeszonych na tym forum, to może odniesi
                > esz się do mojego pytania nt. twoich badań w CB DNA. Piszesz, że nie zostały ud
                > ostępnione ale aż dziw bierze, że nie wiesz, iż obowiązuje ustawa o ochronie da
                > nych osobowych i jedyną osobą która może je udostępnić jesteś ty sam. Po co bra
                > łeś udział w tych badaniach? Jak tylko dla siebie, to nie udawaj, że zależy ci
                > na kimkolwiek na tym forum.

                Ech, skąd się biorą takie typy? smile Ale proszę, wyjaśniam. Poza mną udział w tym przedsięwzięciu brało około 6-7 osób. Każda z tych osób udział w nim brała dla ogółu (czytaj badań i statystyk CB DNA) a przesyłane do nas wyniki były "produktem ubocznym". Jedyną osobą, która podjęła dodatkowy trud zebrania tego w arkusz kalkulacyjny, była znana tutaj (kiedyś lepiej) Nataszkam. Nikt inny, z tego co wiem, nie udostępniał swoich wyników na żadnej stronie czy forum. Wyniki tych badań przedstawiło CB DNA na którymś z kolei zjeździe. Przedstawione były one bez nazwisk ludzi biorących udział w badaniach. Przedstawiono również wtedy wnioski z tego płynące. Tyle. Może Twoje srogie zainteresowanie zaspokoi Stowarzyszenie? Może ma jakieś dane czy może film z tamtego zjazdu? Wysil się...

                Swoich badań nie będę nigdzie umieszczał ani zamieszczał z prostego powodu. Nie mam na to czasu, ochoty i nie widzę sensu...

                > O wiarygodności szkoda pisać bo i tak ci zwisa.
                Hmm. Mniemam, iż wiarygodny jest jedynie ten, który bierze w ciemno, bez pytania i jakiejkolwiek własnej inicjatywy, antybiotyki przepisane przez lekarza? Ok, co mi do tego?

                Jestem niewiarygodny. Cholera. Chyba z żalu skoczę do Wisły z najwyższego w tym mieście mostu...
                • margolcia_63 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 00:40
                  Ja wiem, że tylko nataszkam potrudziła sie i zamiesciła wyniki, no właśnie szkoda, że tylko ona. Nt. innych części wypowiedzi litościwie zmilczę. Zdrówka.
                  • welwiczia1 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 14:25
                    Margolcia od jakiegos czasu sledze przepychanki jakie inicjujesz. Nie rozumiem po co to robisz, a jedyne wyjaśnienie jakie mi sie nasuwa to chec jatrzenia i trucia jadem. Bo argument ze kierujesz sie dobrem ogolu jakos do mnie nie przemawia. Mysle ze ten "ogol" ludzi z forum o ktorych antybiotykoterapie tak sie martwisz ma swoj rozum i wybiera to, co dla nich najlepsze. Jezyk jakim sie poslugujesz jest pelen przemocy i pogardy do rozmowcy, ktory w porownaniu z Toba naprawde jest rzeczowy i trzyma fason smile Geodeta zawsze mowi wylacznie w swoim imieniu i nigdy nikogo do niczego nie namawia.
                    Zasmiecasz niepotrzebnie watki, ktore dla wielu osob sa jakas wskazowka lub inspiracja.

                    Moze skupisz swoja energie na czyms bardziej kreatywnym?
                    Zdrowia, takze tego emocjonalnego!
                    • kkkkk4 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 15:02
                      proponuję nie czytac wpisow margolci- ja tak robię- zastanwiam sie czy ta osoba nie jest na usługach jakiejs firmy farmaceutycznej bo jej parcie na abx i bezwzględne krytykowanie wszytskich innych metod nawet gdy ludzi pisza ze im pomaga jest tak strasznie denerwujące ze nie można tego zniesc, ale jak widac sa tacy co ogromnie nudzą sie w domu i muszą anonimowo wszczynac dym
                      • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 15:56
                        Miło, że zostało tutaj jeszcze trochę ludzi, którzy patrzą na wiele rzeczy przez właściwy pryzmat i nie przedstawiają własnego punktu widzenia, jako swego rodzaju dogmat smile Dzięki Welwiczia i Kkkkk4.
                        • wetiver Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.12.10, 16:07
                          geodetosmile
                          Czytając Różańskiego trafiłam na Fibs i przypomniałam sobie,że skarżyłeś się wielokrotnie na dokuczliwe męty w oczach(ja też je mam,ale są do zniesienia).On (Różański) zaleca to na boreliozę w ogóle,ale też jak sobie poczytałam w necie,działa to świetnie na męty w oczach.Mam zamiar to wypróbować.A Ty,czy stosowałeś Fibs?
                          • geodeta_31 Wetiver 30.12.10, 16:15
                            Rzeczywiście FIBS ma wiele przychylnych opinii. Nie próbowałem tego do tej pory, a na dzień dzisiejszy i w niedalekiej przyszłości, nie ma szans abym wypróbował. Mam do "przejścia" pewien zestaw, nazwijmy to "terapiowo-suplementowy", i nie chciałbym niczego do niego dokładać. Jeśli zamierzasz wypróbować FIBS na swoich mętach, to bardzo Cię proszę o jakieś relacje z tej "przygody". Moje męty to już chyba nie męty. Przeobraziły się i przeszły chyba na jakiś kolejny poziom smile Zapomniałem już lata temu, co to czyste, niebieskie niebo...
                            • szila2008 Re: Wetiver 31.12.10, 23:01
                              Geo twoje wpisy są bardzo ciekawe i wiele możemy się z nich dowiedzieć.Nie tylko jak łykać abx co faktycznie niektórzy tylko aprobuja jako jedyna alternatywa.Ok jeśli im pomaga.
                              Czekamy na następne informacje a ci co się czepiają niech przyczepią się gdzie indziejsmile
                              • geodeta_31 Re: Wetiver 01.01.11, 13:32
                                szila2008 napisała:

                                > Nie tylko jak łykać abx co faktycznie niektórzy tylko aprobuja jako jedyna alternatywa.
                                > Ok jeśli im pomaga.

                                Oczywiście. Niechaj każdy robi to, co jemu i tylko jemu wychodzi na zdrowie. A jeżeli jeszcze się tym podzieli i da możliwość wypróbowania innym chorym... To może kiedyś, dla kogoś, jakieś dobre rzeczy z tego wynikną?
    • ewa.sm-borelioza Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 24.03.11, 13:57
      Witaj Marcin,

      Pisałeś kiedyś o pewnym mężczyźnie:

      forum.gazeta.pl/forum/w,26140,61621368,66461495,Postanowilem_pomoc_facetowi_.html
      Masz jakieś informacje na temat jego stanu zdrowia dzisiaj?

      Pozdrowienia,
      Ewa
      ewa.koszalin@gmail.com
      • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 25.03.11, 00:26
        ewa.sm-borelioza napisała:

        > Witaj Marcin,
        >
        > Pisałeś kiedyś o pewnym mężczyźnie:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/w,26140,61621368,66461495,Postanowilem_pomoc_facetowi_.html
        > Masz jakieś informacje na temat jego stanu zdrowia dzisiaj?
        >
        Niestety Ewo od dawna nie mam żadnych wieści od niego. Mój kontakt z jego rodziną się urwał i nie mam informacji jak się teraz czuje. Wiem zaś na pewno, że nie bierze już antybiotyków.
        • kornelcia75 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 27.03.11, 12:45
          a ja wpadłam tu do Ciebie Cię przywitać i pozdrowićsmile
          ej geodeto ile Ty mi kiedyś pomogłeś...nawet nie wieszsmile
          pozdrawiam i zdrówka życzę,jak tam synek?

          ta co męty też widzitongue_out
          • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 27.03.11, 23:08
            Skoro tak mówisz Kornelcia smile
            Z synkiem w porządku. Dzięki za życzenia!
            Buziaki.
            • kornelcia75 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 28.03.11, 14:40
              to fajnie,u mojego też nie mogę uwierzyć że we wrześniu idzie do szkoły...smile
              • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 28.03.11, 17:10
                kornelcia75 napisała:

                > to fajnie,u mojego też nie mogę uwierzyć że we wrześniu idzie do szkoły...smile

                No to są w tym samym wieku smile
    • sosna1sosna Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 23.01.19, 19:34
      Witam. Myślę, że to za krótki czas na efekt. I nie ma się co spodziewać szybkiego efektu. Ja mam podobną sytuację tylko chyba jeszcze starszą boleriozę wszystkie badania WB pokazują pozytywny wynik IgM. Leczę się już 7 lat myślę, że podobną metodą w Katowicach. W tym czasie antybiotyki brałem ok 3 lata. Było trochę przerw trochę się sam buntowałem, ze mam już tego dość to pózniej znowu brałem. Mim zacząłem się leczyć też tak ja Ty krążyłem po różnych lekarzach neurologach, kardiologach, tomografie rezonans i mnóstwo innych uczonych. Po ok 2 latach brania antybiotyków zauważyłem lekką poprawę. W czasie leczenia co ok 2 miesiące lekarka zmieniała zestaw było tego dużo; przykładowy zestaw biotrakson 2g, azitroks, tynizadol, nystatyna to chyba taki dosyć łagodny zestaw były gorsze. Moje objawy są podobne choć najgorsze zawroty głowy nie mogłem ustać na nogach, spać, problem z mową, jechać samochodem i mnóstwo innych rzeczy. Ta poprawa była do wrzesnia 2018 i tu nastąpiło załamanie, silne zawroty głowy uczucie jakby tracił świadomość. Zacząłem brać antybiotyki ale pani ukieurnkowała mi teraz bardziej na koinfekcje ona uznała, że bolerioza powinna być zaleczona. gdzieś w roku 2014 robiłem badanie na koinfekcje w Lublinie wszystko było ok. W pażdzierniku 2018 zrobiłem panel na koinfekcje w synevo dużo kasują bo ok 650 zł(oni mają punkty w większych miastach) i tam mi wyszło 2 dodatnie. Wykrycie koinfekcji jest bardzo trudne badania też niewiarygodne, trzeba zrobić więcej i w labolatoriach które robią różnymi metodami . Koinfekcje to bardzo trudny temat najgorsze jest to, że trzeba stosować trochę inny zestaw niż na boleriozę. czasem ktoś mnie pyta chory na boleriozę jak to jest z tymi antybiotykami czy w to wchodzić - ani nie pojecam ani nie neguję każdy musi zdecydować sam. Antybiotyki rujnują nasz organizm. To dużo kosztuje prawie połowę co się zarobi idzie na lekarstwa. Trzeba dużo cierpliwości by choć trochę się poprawiło. Czasem jest tak, że któryś zestaw antybiotyków dopiero zrobi jakiś postęp. Ja się zdecydowałem byłem już po "ścianą". Też mam takie wątpliwości czy to ma sens. Ale jak się wyczerpie wszystkie inne możliwości to coś trzba robić by się leczyc. Wydaje mi śię że medycyna w leczeniu boleriozy jest słaba z lekarzem rodzinnym (poza wyjatkami) nie pogada. Ostatnio słyszałem że jak przyjmują do szpitala z bolriozą to podają 9 dni biotrakson i do domu jak się pytają czy to wyleczone to odpowiadają że tyle się z funduszu należy. Myślę że już zakończę. Pozdrawiam wszystkich co mają podobne problemy, życzę zdrowia.
    • zimasiekonczy Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 16.04.19, 23:23
      u mnie stwierdzili boreliozę 3 lata temu,miałam rumień i test elisa. polecam andrografis. dobrze ogarnia objawy i można żyć. teraz walczę z zapaleniem pęcherza:. chwila osłabienia i znowu atak... to trochę jak dezavu: kiedys tylko czytałam info od ludzi, miałam spokój jakieś 2 lata, tylko depresja i izolacja były tuż obok, a teraz krew się ze mnie leje i ucieka życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka