Maja w grudniu skończy 6 lat. Kleszcz ukąsił ją 2.5 roku temu. Był w
skórze głowy, we włosach, prawdopodobnie 2-3 dni. Kiedy dziadkowie
ją przywieźli do domu z leśnej działki, miała wysoką gorączkę.
Kleszcz został usunięty, przez 3 tyg. dostawała hiconcil. Badanie
zrobione po miesiacu niczego nie wykazało.
Od tego czasu gorączki wracały regularnie co dwa miesiące. Trwały
zazwyczaj 5-12 dni, jedna 24 dni (w tym 18 dni w szpitalu).
Temperatura sięgała zawsze powyżej 40 st, rekord to 41.1. Bardzo
trudne do obniżenia, nie poddające się lekom, okłady też przynosiły
ulgę na krótko. Po takich epizodach Maja długo dochodziła do siebie,
była osłabiona, nie miała apetytu, chudła. Dziecko przeszło cała
diagnostykę, przyczyny nie ustalono. Dopiero w te wakacje
postanowiłam jeszcze raz sprawdzić, czy to nie jest borelioza.
Najpierw test Elisa dodatni w klasie IgM, potem WB w IMW również w
klasie IgM, z koinfekcji bartonella.
Od 20 października Maja bierze:
hiconcil 250/5 ml - 3 x 10 ml
rulid - 2 x 50 mg
Po dwóch tygodniach leczenia wystąpiła goraczka, ale trwała zaledwie
dwie doby. Leczenie znosi nieźle

Największym problemem jest
budzenie w nocy aby podać leki, zakaz jedzenia słodyczy i ukochanych
pszennych bułeczek też budzi żal małej. Ale i tak jest dzielna!
Maja dostaje jeszcze:
1. probiotyki:
optima 1 kaps. przez 2 dni, trzeciego dnia probiotic 15-35
opitma do żucia dla dzieci 1 raz dziennie (smaki wymiennie

2. prebiotyki
Inubio forte 2 x pół tabl przez 2 dni, trzeciego dnia saszetka
enterolu
3. nystatyna 2 x 1 ml przez pierwszy miesiąc, teraz 1 x 1 ml
4. candimin (olejek z oregano) 2 x 1 kroplę
5. acerola 1 tab do ssania
6. biomax 1 kapsułka (olej z watroby rekina)
7. flavon kids 2 x 3 ml (witaminy w dżemie