Witam,
jestem mamą 7-latka Janka ze stwierdzoną (od tygodnia) boreliozą.
Ponad 2 tygodnie temu Janek obudził się i nie mógł wyprostować nóg, nie mógł wstać z łóżka.
Trafiliśmy na oddział neurologiczny, gdzie po 2 dobach objawy te cofnęły się. Po pobraniu badań i wyznaczeniu terminu rezonansu magnetycznego odesłano nas do domu. Gdy po kilku dniach wróciliśmy na rezonans, przyszły też wyniki boreliozy.
Test ELISA IgM=37.
Kleszcze Janek miał w swoim życiu kilkakrotnie, ale rumienia nigdy. Z innych objawów miał tylko niedawno 3-dniową gorączkę bez innej przyczyny i często chodzi zmęczony, ma problemy z koncentracją.
Zaczęli podawać mu dożylnie Biotrakson (1 wlew dziennie) a następnego dnia zrobili punkcję lędźwiową. W płynie m-r nic nie znaleźli, dlatego antybiotyk miał być podawany 10 dni.
Ja w międzyczasie przeczytałam wszystko ze strony Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę i artykuł dr Burrascano. Miałam dziś rozmowę z p. doktor, która obśmiała większość zawartych tam informacji i sugestii, ale w końcu przedłużyła leczenie do 14 dni.
Straciłam do niej resztki zaufania, gdy zasugerowała mi i mężowi żebyśmy nie przychodzili do dziecka przez 2 dni, bo „jest jedynakiem i się pieści”. W rzeczywistości dzieciak po każdym wstaniu ma bóle głowy i wiem, że musi się źle czuć skoro wybiera łóżko zamiast gry na komputerze w świetlicy

Inna lekarka na dyżurze powiedziała mi że to klasyczny zespół popunkcyjny, ale ta nasz unika tego słowa jak ognia.
Mam więc prośbę o kilka porad:
- namiary na lekarzy znających się na boreliozie w Warszawie i Krakowie
- sugestie jakie badania, gdzie i kiedy (6 tygodni po skończeniu antybiotyku?) zrobić przed wizytą u tego lekarza
- informacje czy 14-dniowe leczenie podobno świeżej boreliozy wystarczy
- jakieś inne rady, zwłaszcza dotyczące leczenia dziecka
I proszę, nie piszcie, że to już gdzieś było i żebym sobie poszukała w innych wątkach. Jak wracam o 22 do domu to juz nie mam siły przekopywać się przez dziesiątki postów

Dziękuję i pozdrawiam.
M