freuda
24.01.06, 19:22
Zastanawiam się, co kryje się pod tym szumnym hasłem. Mam wrażenie, że rejon
Pułaskiego - Kilińskiego - Sienkiewicza wrósł na amen w krajobraz
siedleckiego centrum. Może zamiast starówki, zaproponujemy ekstremalne
wyprawy w głąb bram i zaułków, w których lęgnie się patologia. Taki survival
dla amatorów wysokiego poziomu adrenaliny. W tym roku jeszcze nikogo nie
zadźgano ( w zeszłym naliczyłam dwa trupy w bramie - o tylu wiem), ale w
pawilonach PSS-u przy Piłsudskiego kolesie z Pułasia ograbili kobiecie
doszczętnie mały sklepik z odzieżą (policja stwierdziła, że musieli tłuc
przez dłuższy czas ostrym, ciężkim narzędziem, prawdopodobnie siekierą). Co
ciekawe, drzwi i cała witryna była "antywłamaniowa". Następnego dnia mamusia
jednego kolesia paradowała w skradzionej garsonce po Pułaskiego. Gnojki
śmieją się w twarz poszkodowanym i za nic mają policję. Dzielnicowy podobno
sam boi się zapuszczać w głąb bram, bo kiedyś został przez kolesi rozbrojony.
Dobre, co? Normalni ludzie, którym niefartownie przyszło tam mieszkać,
anonimowo mówią, że oni wiedzą kto, kiedy i jak, ale nie będą ryzykowali i
współpracowali z policją, bo przecież muszą tu żyć. Dwa dni temu okradziono
sklep komputerowy przy Pułaskiego - wycięto kraty i wyniesiono sporo sprzętu.
Poszkodowana osoba z Kilińskiego opowiadała mi, że szczytem bezczelności było
to, że kolesie kradną prawie pod bokiem policji - policja przyjechała na
wizję po włamaniu do jednego ze sklepów, a oni w tym czasie obrabiali drugi
20 m dalej. Właściciele sklepów powoli mają dość. Dziwi mnie jeszcze chęć
podejmowania jakichkolwiek inicjatyw w tym rejonie (patrz herbaciarnia vis a
vis MOK-U).
Problem jest złożony, bo patologia rodzi patologię. Kolesie, zazwyczaj
nieletni w najgorszym razie lądują w poprawczaku, ich rodzice - rzadko kiedy
trzeźwi, mają w nosie dzieci (zdarzało się, że niespełna 3-letni maluch
przebiegał bez opieki przez ulicę i plątał się po bramach). Czy te dzieci są
objęte przez Miasto jakimś programem - jako najbardziej zagrożone patologią?
Czy będziemy chodzić po pięknym deptaku na Kilińskiego udając, że cieszy nas
kolejny nowy chodnik albo rondo? A może będziemy podglądać kamerą główne
skrzyżowanie i narzekać, że nic się nie dzieje? Proponuję przenieść kamerę na
Plac Sikorskiego i obserwować prawdziwe "serce" tego miasta - może trafimy na
akcję włamu do kolejnego sklepu? Ależ to będzie ekscytujące!
Nie wierzę w Prawo, nie wierzę w Sprawiedliwość i nie wierzę, że oprócz
pięknych haseł przedwyborczych i nowego chodnika na Pułaskiego MS coś zmieni.
Obym się myliła....