Dodaj do ulubionych

Strach i chciwość

10.03.07, 20:33
no własnie...
siedzimy, pijemy browara i zastanawiamy się co zwycięży w przyszłym tygodniu
niezaleznie od AT i fundamentów żądzą emocje.
ponieważ wiekszość nie śledzi codziennie info z rynku interwały tygodniowe są
ważniejsze. Wiem co mówię, bo ja i większość moich znajomych z kapitałem robi
tak samo. Tydzień skończył się nijak. Wg naszej opinii nic nie przemawia aby
była wyprzedaż i nic aby były wzrosty, albo inaczej - zdania sa po równo
podzielone. Optymizm wprawdzie wzrasta po 3 browcu :) ale chyba nie trzyma
tak długo jak amertykański prosac. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • stefekmaly Re: Strach i chciwość 10.03.07, 20:40
      Na zdrowie kolego ale chyba lepiej zmienić temat w tak ważnym momencie
      tygodnia. Cały czas o tej kasie ? A może tak o filozofii Nietzschego ? O sensie
      życia ? O problemie eutanazji ? O światowym ruchu feministycznym ?
      Jest tyle równie ciekawych tematów oprócz giełdy.
      • lyku Re: Strach i chciwość 10.03.07, 20:46
        pewnie , że o tym też rozmawiamy :)
        my jestesmy ze śląska i na pewno na kasę, karierę nie patrzymy jak "warszawka"
        ( tu przepraszam wszystkich ze stolicy, a dobrze znam wielu normalnych)
        na giełdę patrzymy jako dodatkowe źródło dochodów :)
        • warszawiak8 Re: lyku 11.03.07, 13:52
          lyku napisał:

          > pewnie , że o tym też rozmawiamy :)
          > my jestesmy ze śląska i na pewno na kasę, karierę nie patrzymy
          jak "warszawka"
          > ( tu przepraszam wszystkich ze stolicy, a dobrze znam wielu normalnych)
          > na giełdę patrzymy jako dodatkowe źródło dochodów :)

          lyku a jak na Śląsku patrzycie na kase i kariere?? Z telewizji i prasy wiedze
          ze górnicy okradają większość Polaków a Ci co nie pracują kradną węgiel i
          trakcje elektryczne PKP. I co, zaprzeczysz? Oczywiście nie wszyscy tak robią
          ale idąc Twoim tokiem rozumowania można tak napisać. Teraz porównaj jaki jest
          stopień szkodliwości podejścia warszawiaków do kariery i kasy a jaki
          postępowania takich ludzi na Śląsku?? Wiele osób znam z Twojego regionu,
          którzy przyjechali do Warszawy robić karierę bo nie mieli perspektyw; i co ich
          też wrzucisz do jednego wora??
          Następnym razem zastanów się zanim się wypowiesz. .

      • jovanka22 Re: Strach i chciwość 10.03.07, 21:34
        to co Ty robisz na tym forum w tak ważnym momencie tygodnia???
        • lyku Re: Strach i chciwość 10.03.07, 22:17
          rozwin jovanka bo nie zrozumialem.
          chyba , ze Ci chodzi o to, ze sobota, ze wieczor i trza impr.
          OK. tak samo mysle, tylko, ze mi sie corka urodzila i impr dzis w domu w
          najblizszym gronie.
          nie zmienia to faktu,ze chcemy zarobić w przyszlym tygodniu...:)
    • harryportier Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 10.03.07, 23:53
      > niezaleznie od AT i fundamentów żądzą emocje.

      Trochę błędnie rozumujesz.AT pokazuje właśnie EMOCJE i psychikę.
      Emocje doskonale widać na wykresach. Trzeba tylko wiedzieć, jak się objawiają.

      >Wg naszej opinii nic nie przemawia aby
      > była wyprzedaż i nic aby były wzrosty, albo inaczej - zdania sa po równo
      > podzielone.
      Pamiętasz zapewne, jak pisałem Ci o 2 rzeczach:
      1. Rynek na ogół zawraca do dołka, by go przetestować (okolice 3110-3150)
      2. Obroty pokazują "skąd wieje wiatr i dokąd pchnie łódź"

      Więc popatrz teraz na wykres WIG20 poniżej:
      stooq.com/q/?s=wig20&c=3m&t=c&a=lg&b=0
      Widzisz jak bardzo spadły obroty na odbiciu w górę w marcu, w stosunku do tych
      na spadkach z końca lutego?
      To pokazuje, że odbicie jest zorganizowane przede wszystkim przez drobnicę i
      arbitraż, wspomagany przez część najbardziej byczych zarządzających funduszami.
      Reszta w najlepszym wypadku trzyma się z boku, oczekując wyjaśnienia sytuacji.

      Gdyby miało rosnąć, to obroty powinny być dużo większe. Z kolei przy testowaniu
      strefy 3110-50 powinny jeszcze wyraźniej spadać, a więc w nadchodzących
      spadkach, które wydaje się sygnalizować świeca "spadającej gwiazdy" (ostatnia
      widoczna na wykresie)powinny być jeszcze mniejsze niż na wzrostach. Czy będą?
      Nie sądzę. Uważam, że test 3110 będzie negatywny - indeks przeleci w dół to
      wsparcie.
      Na rynku rozwija się coś o wiele grubszego. Moim zdaniem jesteśmy na bardzo
      wczesnym etapie kryzysu finansowego w USA, związanego z Subprime Lenders. Nie
      sposób powiedzieć, jak bardzo problemy tej gałęzi zainfekowały cały system
      finansowy, ale moim zdaniem sprawa jest co najmniej tak poważna, jak kryzys
      Save&Loans z przełomu lat 80/90.
      Na razie znamy nazwę jednej "pierwszoligowej" ofiary tego segmentu rynku - Bank
      HSBC przyznał się do 10,5 mld USD złych kredytów w tym sektorze. Ale ofiar jest
      na pewno więcej. Np. duże banki azjatyckie (europejskie też, ale na mniejszą
      skalę) chętnie kupowały obligacje zabezpieczające pożyczki subprime. Ofiar może
      być sporo więcej....
      W takiej sytuacji wszyscy cierpią na silną awersję do ryzyka. Polskie walory są
      uważane za dużo bardziej ryzykowne niż przeciętne....
      Jeśli temat Cię interesuje, poczytaj:
      www.financialsense.com/Market/barbera/2007/0306.html
      popatrz zwłaszcza na wykresy firm udzielających kredytów subprime w tej
      publikacji - klasyczne "wodospady"
      Zobacz też tu:
      www.lenderimplode.com/
      PZDR
      HP
      • rrj Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 10:44
        Jestem całym sercem z Tobą harry ale rozsądek podpowiada co innego. Jesteśmy w
        fazie zaprzeczania. Fundusze, które najwięcej włożyły w subprime robią dobrą
        minę do złej gry. Również Lehman i MS mocno wzrosły w ubiegłym tygodniu, czyli
        przekonały kogoś, że nie jest tak źle.
        Sprawa trafiła na czołówki i to też jest chwilowo byczy sygnał.
        Taka faza zaprzeczania może potrwać całe tygodnie.

        www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aBpg_tcJN7hk&refer=home
        • zawodowiec4 Re: rrj i broker dealers w USA 11.03.07, 15:00
          Akurat obserwuję firmy , o których piszesz (broker dealers). Na indeksie tych
          firm ($xbd) są sygnały sprzedaży na wykresach tygodniowych - i to chyba na
          wszystkich firmach z tego indeksu. Ubiegłotygodniowe wzrosty to na razie tylko
          korekta spadków - mniejsze obroty, nawet brak sygnałów kupna na wykresach
          dziennych (pewnie taki sygnał kupna na MACD w nadchodzącym tygodniu będzie
          trzeba traktować tym razem jako sygnał sprzedaży - jak to w bessie - ja szykuję
          się na krótkie pozycje na akcjach tych banków). Ja tu nic pozytywnego w średnim
          terminie nie widzę. Nawet kwartalne wyniki finansowe już nie rosną - stagnacja
          przed zjazdem w dół.
          Ale tępi amerykanie, jestem pewien, myślą inaczej i na bank traktują obecną
          sytuację jako świetną okazję inwestycyjną aby ciuteczkę taniej kupić drogi
          szajs.
          Co do armageddonu - e tam, jaki armageddon ? Kryzys finansowy ? Może ale
          pożyjemy zobaczymy - te amerykańskie głąby na razie mają zakorzenione w swoich
          głupich łbach jedno: "Od lat kupowaliśmy i było dobrze więc znowu tak będzie".
          Dla mnie to doskonały psychologiczny sygnał sprzedaży, tyle, że w perpsektywie
          średnioterminowej (pewnie na pierwszej fali spadkowej mało kto zarobił bo to
          było zaskoczenie - właściwy ruch powinien być niebawem) bo w ciągu dnia -
          trzech to mogą dziać się cuda.
      • soul.brother Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 11:17
        Nawet na tym forum nie brakuje „proroków” zwiastujących koniec świata. Nie ma
        pewności ze wymarzona okazja do zakupów, jaką niewątpliwie byłby test podparcia
        nastąpi w przewidywalnym horyzoncie czasowym. :P
      • poszi Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 15:30
        > Na rynku rozwija się coś o wiele grubszego. Moim zdaniem jesteśmy na bardzo
        > wczesnym etapie kryzysu finansowego w USA, związanego z Subprime Lenders. Nie
        > sposób powiedzieć, jak bardzo problemy tej gałęzi zainfekowały cały system
        > finansowy, ale moim zdaniem sprawa jest co najmniej tak poważna, jak kryzys
        > Save&Loans z przełomu lat 80/90.

        Też tak uważam. Co więcej uważam, że wielu komentatorów nie widzi, że istnieją
        sprzężenia zwrotne, które z niewielkich problemów potrafią zrobić wielkie. Rynek
        jeszcze ciągle nie zdaje sobie sprawy z sytuacji uspokajany głosami, że to jest
        problem, ale wąski.

        Ten artukuł w bardzo zwięzły sposób tłumaczy, dlaczego to ma konsekwencje dla
        szerszego rynku kredytowego:

        www.pimco.com/LeftNav/Featured+Market+Commentary/FF/2007/GCBF-+March+2007.htm
        Subprime to tylko część rynku i częśc problemów, ale ich upadek wywołuje całą
        kaskade zdarzeń. W tym artykule powyżej upadek subprime porównują do zaniku
        planktonu. Mało kto uroni łzy nad śmiercią drobnych żyjątek, ale to dzięki nim
        istnieje cały łańcuch pokarmowy. W USA (ale nie tylko) to dzięki tym wariackim
        kredytom boom doszedł to takiego poziomu. Bez tych, którzy kupują podstawowe
        domy, nie ma ruchu w górę. Jeśli ktoś nie sprzeda domu komus z subprime, to nie
        zmieni domu na wiekszy. Właściciel wiekszego nie zmieni na jeszcze większy.
        Spadek cen, które to nieuchronnie wywoła pogłebi ściągalność kredytów (dłużnicy
        mają dużo mniejszą motywację do spłaty, gdy bankructwo przynosi im straty niż
        gdy uwalnia ich od czegoś, co jest mniej warte niż ich zadłużenie). Te problemy
        bez wątpienia dojdą też w mniejszym lub większym stopniu do prime.

        Tymczasem na rynku subprime w ciągu zaledwie tygodnia nastąpiła rewolucja.
        Praktycznie wszyskie firmy subprime przestały udzielać kredytów na 100% wartości
        nieruchomości. To nie tylko odetnie dostęp do kredytu wielu kupujących pierwsze
        domy, to odetnie wielu szansę na refinansowanie czegoś, co bez refinansowania
        ich przygniecie A te problemy doprowadza do tejsze większego zacieśnienia
        kryteriów).

        Tu jest ten problem szerzej opisany:

        www.latimes.com/business/la-fi-subprime10mar10,0,5571712.story?coll=la-home-business
        Warto też przeczytać ten artykuł (aczkolwiek on zawiera troche nieścisłości):

        www.nytimes.com/2007/03/11/business/11mortgage.html?_r=1&oref=slogin
        > finansowy, ale moim zdaniem sprawa jest co najmniej tak poważna, jak kryzys
        > Save&Loans z przełomu lat 80/90.

        Myśle, ze spokojnie nie tylko w bezwzględnych liczbach, ale i w stosunku do
        obecnego GDP.

        > Na razie znamy nazwę jednej "pierwszoligowej" ofiary tego segmentu rynku - Bank

        >
        > HSBC przyznał się do 10,5 mld USD złych kredytów w tym sektorze. Ale ofiar jest
        >

        HSBC to siedzi w tym sektorze na pierwszej linii frontu.

        > na pewno więcej. Np. duże banki azjatyckie (europejskie też, ale na mniejszą
        > skalę) chętnie kupowały obligacje zabezpieczające pożyczki subprime. Ofiar może

        Nie obligacje zabezpieczajace pożyczki, ale obligacje oparte na takich
        kredytytach. W Polsce to prawie nie występuje i banki trzymają kredyty
        hipoteczne w swoich aktywach, ale w USA wiekszość kredytów jest sekurytyzowana.
        Najciekawsza rzeczą jest to, że na razie te problemy jeszcze siedzą w cieniu.
        Artykuł powyżej opowiada, że firmy nie muszą tworzyć rezerw i odpisów dopóki
        takie papiery nie dostana obniżonego ratingu. A firmy ratingowe się do tego
        jeszcze nie zabrały.

        Groźniejsze od samych papierów opartych na kredytach hipotecznych moga być
        derywaty oparte na nich:
        www.businessweek.com/investor/content/mar2007/pi20070307_505304.htm?chan=rss_topStories_ssi_5
        Warto też dodać, że ok połowa zysku na indeksie S&P, którym się tak niektórzy
        podnieciają (że to fundamentalna podstawa wyceny rynku) pochodzi z sektora
        finansowego.

        A już zupełnego smaczku dodaje fakt, że takie rozluźnienie kredytowe, jakie
        miało miejsce w ostatnich latach to nie tylko problem USA. W Europie Hiszpania i
        Irlandia mają bańkę dużo intensywniejszą (a poza krajami niemieckojezycznymi
        bańka mieszkaniowa jest wszędzie). Nie tylko rynek mieszkaniowy jest zalany
        takimi wariackimi kredytami, ale też rynek komercyjny. Wielka bańka jest w
        Indiach, w niektórych miejscach w Chinach, nawet w Afryce.

        Na polskim rynku banki też przekroczyły granice rozsądku. Udzielają wielkich
        kredytów na 100 (i więcej) procent wartości z marżą, którą w USA nie oferują
        nawet najbardziej wiarygodnym kredytobiorcom z najlepszymi zabezpieczeniami
        (marża dla prime to minimum 1 pkt procentowy wobec benchmarków + różne inne
        opłaty, dla subprime to dochodzi i do 6-8 pkt ponad benchmark; w Polsce często
        mozna zejść z marżą poniżej 1 pkt, a marża ponad 2 pkt się prawie nie zdarza).
        Po odjeciu kosztów taka marża to nie daje za wielkiej rezerwy na nieprzewidziane
        sytuacje. Do tego prawie wszystkie kredyty mają zmienne stopy i gruba większośc
        to kredyty "zabaw się w swój własny carry trade w CHF". W Polsce banki (ale na
        pewno nie biednych dłuzników) troche ratuje brak bankructwa konsumenckiego.
        Zadłużeni będą stawać na uszach, żeby spłacać te kredyty, bo jeśli bank zajmie
        nieruchomość i nie spłaci wystarczy to do spłaty całego kredytu, to ma ciagle
        roszczenia do reszty. Zobaczymy jednak jak system bankowy przejdzie "test
        wytrzymałości", kiedy boom sie skończy. Obawiam się, że też może być nieciekawie.
        • zawodowiec4 Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 15:49
          Co do USA to zgoda. Ale co do Polski - stanowczo za wcześnie aby pisać o czymś
          porównywalnym u nas. Nasza bańka kredytowo - nieruchomościowa dopiero sie
          rozwija. Na razie najlepsze, moim zdaniem, jej oznaki to wysyp quasi firm
          deweloperskich. Pojawiło się mnóstwo różnych gó..nanych firm ,które od lat
          dłubią w nosie a teraz poczuły zapach kasy i informuja o wejściu w ten, również
          moim zdaniem, coraz mniej atrakcyjny (koszt gruntów i koszt siły roboczej a
          ostatnio i materiałów budowlanych) sektor licząc na zwabienie rzeszy najaranych
          na kupno tych śmieciowych akcji leszczy (patrz wątki o różnych firemkach quasi
          deweloperskich na tym forum). Te firmy za jakiś czas będą liderami, tyle, że
          spadków na giełdzie. Podobnie jak to było z internetem. Ale spokojnie - to
          jeszcze nie dziś, nie jutro. Na razie jest wciąż czas aby brać aktywny udział w
          tej bańce po długiej stronie rynku. Co do banków to też jeszcze za wcześnie na
          trudne kredyty itp. Może za dwa - trzy lata ? Polska to jeszcze nie ameryka.
          Trochę umiaru.
          • poszi Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 16:09
            > Co do USA to zgoda. Ale co do Polski - stanowczo za wcześnie aby pisać o czymś
            > porównywalnym u nas.

            Jasne, że to jeszcze nie w tej fazie.

            > Nasza bańka kredytowo - nieruchomościowa dopiero sie
            > rozwija.

            Tu się nie zgodzę. Bańka już hamuje. Jest już zdecydowanie po poczatkowej fazie.
            Bańka zaczeła się później niż w USA, ale też była dużo intensywniejsza. Rynek
            jeszcze rośnie, ale wolniej i szuka szczytu. Banki już sygnalizują zmniejszenie
            popytu na kredyty.

            > Te firmy za jakiś czas będą liderami, tyle, że
            > spadków na giełdzie. Podobnie jak to było z internetem.

            Tak to będa drugie dotcomy. Wtedy wystarczyło hasło "Internet" i wszyscy rzucali
            się do zakupu. Teraz tym hasłem jest "deweloperka".

            > Ale spokojnie - to
            > jeszcze nie dziś, nie jutro.

            Gdyby Polska byla w izolacji, to się zgodzę, ale te problemy finansowe w USA
            wpłyna zarówno bezposrednio (przez utrudniony dostep do kapitału oraz
            wyschniecie zagranicznych spekulantów), jak i pośrednio przez efekt
            psychologiczny na rynek w Polsce. Polskie dotcomy zawaliły się razem z NASDAQ,
            podczas gdy to też było opóźnione w stosunku do USA.

            > trudne kredyty itp. Może za dwa - trzy lata ? Polska to jeszcze nie ameryka.

            Trudne kredyty to jeszcze poźniejszy problem niż deweloperka, ale rynek to
            zdyskontuje wczesniej niż te problemy będą istotne, bo będzie miał znakomity
            przykład na Zachodzie. Dlatego uważam, że siedzenie w tym rynku na długich to
            igranie z ogniem.

            • rrj Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 18:03
              Jestem pośrodku między waszymi opiniami Panowie.

              Poniżej cytat za Johnem Mauldinem. Pośrednik z którym rozmawiałem w Warszawie
              mówił mi to samo, przychodzą do niego pary dwudziestoparolatków, nawet nie
              małżeństwa tylko pary i chcą znaleźć mieszkanie, które sfinansują w 100% z kredytu.
              Z kolei w segmencie mieszkań luksusowych sporo jest kupionych przez zagraniczne
              fundusze i nawet nie wykończonych a część jest kupiona przez zamożnych Polaków
              jako inwestycja, która miała spłacać się z wynajmu. Jak przejdziecie się
              wieczorem, koło części apartamentowców w Wawie, takich oddanych do zamieszkania
              rok temu to światła są w 15-20% okien. Reszta stoi pusta. Jak ceny przestaną
              rosnąć, to te mieszkania trafią na rynek zaniżając ceny.
              Z kolei banki jak Millenium i PKO BP sprzedają kredyty nie zarabiając na
              odsetkach a tylko na prowizji wstępnej i ew. spredzie kursowym. Jak przestaną
              sprzedawać nowe kredyty, to ich zyski siądą.

              Ale mam też świadomość, że w Polsce jest większe rzeczywiste zapotrzebowanie na
              mieszkania w dobrym standardzie a poza tym emigracja fachowców podbija ceny.







              www.investorsinsight.com/thoughts.aspx
              "Thus we note for our clients a piece sent to us by one of our readers yesterday
              which may or may not be factual, but which tells the story of what has happened
              in the mortgage business in recent months, and which tells us what is about to
              happen. With that in mind, please read on:

              "A 'customer' bought his house in '05 for $650,000. The house was new and he
              blatantly over-paid. He put no money down and the builder paid his closing
              costs. Just so we're clear, he didn't bring one red cent to the deal at any
              point. He got a no-doc loan. Just so we're clear about what no-doc is, he didn't
              even fill out the income or asset sections of the 1003. This man didn't lie
              about how much he made or had. He simply made no representations on the subject.
              He had 'perfect' credit. Just so we're clear, 'perfect' credit in this case
              consisted of +24 months of clean payments on two credit cards with high limits
              of $3K and $4K.

              "There is no consideration about how much credit he could or had been able to
              handle. He received 80/20 financing. The 80% first is a negative amortization
              loan. Today he wants to get a fixed-rate loan to pay down principal. The
              problems: He made the minimum payments on his negative amortization first. He
              now owes +$37K more than he originally did. On top of the fact that he overpaid,
              the house hasn't appreciated. He probably owes in the neighborhood of $100K more
              than the house is worth (and that's before estimating any negative impact on
              price if he goes to foreclosure), and 37 houses are for sale in his immediate
              neighborhood. The big punch line? He is a 26-year-old, single busboy for a
              catering firm. He makes $33K per year.
              • 6an1 Wigometr -67% 11.03.07, 18:32
                Tyle procent ankietowanych spodziewa się spadków w przyszłym tygodniu. Według
                analiz wigometr sprawdza się, gdy przekracza 55% (w jedną lub drugą stronę).
                Harry wypowiadał się nie tak dawno dość krytycznie (i jak zwykle bardzo
                rzeczowo i przekonująco) o tym wskaźniku. Ale 67% to już nie przelewki.
                • najcz Re: Wigometr -67% 11.03.07, 19:52
                  to będą wzrosty
              • poszi Re: Rynek już to zdecydował, gdzie pójdzie..... 11.03.07, 19:17
                > Pośrednik z którym rozmawiałem w Warszawie
                > mówił mi to samo, przychodzą do niego pary dwudziestoparolatków, nawet nie
                > małżeństwa tylko pary i chcą znaleźć mieszkanie, które sfinansują w 100% z

                Zmniejsza się wg badań średni wiek zakupu mieszkania i panika (że będzie drożej)
                wyciągnęła popyt, który normalnie realizowałby sie przez wiele lat. Gdy emocje
                opadną okaże sie, że nie ma już kto kupować, podczas gdy teraz wydaje się, że
                popyt nie ma granic.

                > Z kolei w segmencie mieszkań luksusowych sporo jest kupionych przez zagraniczne
                > fundusze i nawet nie wykończonych a część jest kupiona przez zamożnych Polaków
                > jako inwestycja, która miała spłacać się z wynajmu.

                Nie tylko w segmencie luksusowym. Mnóstwo jest pustostanów w każdym segmencie. A
                ceny wynajmu spadają.

                > Jak ceny przestaną
                > rosnąć, to te mieszkania trafią na rynek zaniżając ceny.

                Tych mieszkań już się zebrało sporo. Nikt tego dobrze nie bada, ale w większych
                miastach to już moim zdaniem jest tego więcej niż się buduje w ciagu roku,
                bowiem to już nie od roku takie chomikowanie następuje. Do tego dochodzi spora
                ukryta podaż na wtórnym rynku, bowiem wiele osób, które kupiło nowe wciąż nie
                sprzedaje starych licząc na wyższe ceny lub na kokosy z wynajmu.

                > Ale mam też świadomość, że w Polsce jest większe rzeczywiste zapotrzebowanie na
                > mieszkania w dobrym standardzie

                Tak i nie. Istotnie w Polsce jest mniej mieszkań per capita niż na Zachodzie i
                co więcej sporo z nich jest sprzed 1989 roku. Ale popyt to nie tylko potrzeba. A
                siła nabywcza Polaków jest ciągle dużo mniejsza niż na Zachodzie, a ceny, choć
                mniejsze niż w zabąblowej Irlandii czy Wielkiej Brytani, są już porównywalne z
                Niemcami czy Austrią. Co więcej potrzeby też są mniejsze niż proste porównania
                by sugerowały. W Polsce większe są gospodarstwa domowe, nie z przymusu, ale
                wyboru (Polska ma np. jeden z najmniejszych w Europie wskaźników rozwodów). Ta
                gadka szmatka o braku 3 mln mieszkań to mit. Brakuje ich dużo, dużo mniej, a co
                więcej brak dotyka w największym stopniu osób, które mają najmniejsza siłę
                nabywczą i one już tego boomu nie pociągną.

                Warto też porównując z USA czy też Hiszpanią i Irlandią zauważyć, że to kraje o
                wielkiej (w przypadku Irlandii wręcz gigantycznej w stosunku do wielkości kraju)
                imigracji. Polska zaś się wyludnia. Można argumentować, że cóż spadną ceny w
                wielkiej płycie, ale nie w nowych. Oczywiście w wielkiej płycie spadną bardziej
                (w Berlinie można kupić mieszkania w rewitalizowanej wielkiej płycie za 500
                euro/m2, podczas gdy nowe są w lepszych dzielnicach za 2000-2500 euro/m2), ale
                nowe i luksusowe też się przed tym nie obronią na takiej samej zasadzie "teorii
                planktonu".

                > a poza tym emigracja fachowców podbija ceny.

                Chodzi chyba o koszty budowy, a nie ceny. Ceny tak oderwały się od kosztów
                budowy, że nie ma obaw, że te koszty bedą miały większe znaczenie. Jedyne
                koszty, które wzrosły bardzo, to ceny działek. Ale to się odwróci, gdy tylko
                boom się skończy, bo działka to "opcja na mieszkanie". W USA, gdzie ceny domów
                spadły wciąż jeszcze niewiele, ceny działek spadły dramatycznie. To odpisy na
                działki oraz wygaśnięcie opcji zakupu są największa ujemna pozycją w rachunku
                zysków deweloperów.

    • elamigo1 dorzucę trzy grosze 11.03.07, 19:43
      Trudno porównać stany i nas - u nas nie ma tylu dostępnych danych . Na przykład
      CDSów (pozdr. rrj) które dają sygnały o problemie.
      Inną mamy również strukturę spożycia w gosp. domowych.
      Co innego znaczy wyżyłowany kredyt u nas a co innego w USA.
      U nas przeciętna rodzina nie za bardzo ma na czym oszczędzić.
      Wystarczy przeanalizować strukturę wydatków przeciętnej 2+1.
      Dużą część stanowią opłaty, żarcie i auto - z czego bardzo trudno zrezygnować.
      Jakiekolwiek zachwianie w budżecie domowym powoduje że zaczynają się schody.
      Moim zdaniem mamy znacznie większy udział subprime lenders w strukturze
      kredytów niż w usa - ale na razie w formie tykającej bomby zegarowej. Jak się
      zacznie cykl podwyżek stóp to zaczną te bomby wybuchać. Jeli meszkania
      zdrożeją - ludzi będą mogli refinansować.
      Inną sprawą jest naciąganie "papierów" przez część pośredników, którzy często
      nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ocenę zdolności kredytowej klienta.
      NIektórzy wręcz pomagają i mówią co zrobić by tylko sprzedać kredyt.
      muszę kończy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka