zoro_wieczorowo_poro
17.03.17, 16:20
i to przez samego prezepana. Na dodatek prezespan z wrodzoną skromnością wspomniał o swoim heroizmie i walce z komunizmem
"Nie interesuję się papierami każdego człowieka, który wyjeżdża na placówkę, nawet jeśli są to Niemcy. Tym razem ocena służb po analizie dokumentów z IPN była taka, że nie ma przeciwwskazań, by odmówić mu wyjazdu. Nie chcemy krzywdzić ludzi, którzy dobrze działają, a kiedyś popełnili błąd. Ja i wielu moich kolegów pamiętamy te czasy. Wiemy, co oznaczało w małym Koninie rozdawanie broszurek antykomunistycznych. Gdyby esbecy wtedy kogoś takiego jak ja złapali, to wiedziałbym, że niewiele mogą mi zrobić, ale ja w drugiej połowie lat 70. byłem człowiekiem z doktoratem i działaczem warszawskiej opozycji. Krótko mówiąc, miałem pewne doświadczenie i skromną, ale pewną pozycję. Doktorat immunizował wobec brutalnych działań SB. A Przyłębski był początkującym studentem, mogli go pobić i to dotkliwie. Ale przede wszystkim — i tego ludzie wtedy najbardziej się obawiali — mogli całkowicie zniszczyć mu życie. To, że historia potoczyła się inaczej, przewidywało wtedy niewielu. I dlatego jakiś moment załamania nie może decydować o losach człowieka, który dzisiaj kompetentnie i odważnie, wykorzystując też swoją pozycję jako profesora – znakomitego znawcy filozofii niemieckiej – służy Polsce. Bardzo niewielu takich mamy."
Skromnie nie wspomniał o tym, że jak uwali TW Wolfganga to pani Wolfgangowa może pójść za przykładem mecenasa Pszczółkowskiego i mieć w rzyci całego prezesapana z całą jego świtą