Gość: bart
IP: *.osw.waw.pl
24.09.01, 12:38
1. Nie przejmowałbym się zbytnio obecnością Samoobrony, LPR czy PiS w Sejmie.
Po pierwsze, jest szansa, że zaczną prowadzić (mam na mysli partię A. Leppera)
cywilizowaną walkę polityczną, a LPR wyciszy antyzachodni ton swojej retoryki.
Po drugie, trudno odmówić słuszności np. Janinie Paradowskiej, kiedy przewiduje
ona rozpad tych partii w ciągu trwania kadencji. Już przy obecnych wynikach nie
będą miały wymienione partie wpływu na rządzenie (chyba że SLD zaproponuje
koalicję Lepperowi), a po nieuniknionych podziałach (w stylu późny AWS) w ogóle
przestaną się liczyć. Już teraz ujawniają się również tarcia wewnątrz PO:
Płażyński ciągnie w swoją stronę, Olechowksi i Tusk w swoją - kolejnym "jądrem"
destabilizacji PO może okazać się SKL Rokity i UPR (jeśli jej członkowie w
ogóle wejdą do Sejmu z list PO).
2. Najbardziej bolesny jest dla mnie ten fakt, że niecały rok po wielkiej
dyskusji nad książką Grossa "Sąsiedzi", po wstrząsie, jakim było Jedwabne, do
Sejmu wchodzą partie o silnym antysemickim entourage. Nawet jeśli PiS czy
Samoobrona nie pozwalają sobie oficjalnie na antysemickie wypowiedzi, wystarczy
poczytać na tym i innych czatach wypowiedzi zwolenników PiS, Samoobrony czy
LPR. Wystarczy poczytać wypowiedzi ludzi zachwyconych przegraną UW. Obok
niskiej frekwencji to chyba najbardziej bolesny wniosek tych wyborów. Okazuje
się, że po 12 latach demokracji nadal nie dorobiliśmy się społeczeństwa
otwartego, obywatelskiego. Nadal kierują nami ciemne odruchy, przesądy,
atawizmy...