Dodaj do ulubionych

Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynka ...

IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 06:13
Wystarczy aby pacierz umiala.
Obserwuj wątek
    • Gość: x Odpi...cie się od nich, szkoła krzywdzi bardziej IP: *.acn.pl / 10.64.6.* 17.05.03, 07:13
      • Gość: Iza Re: Odpi...cie się od nich, szkoła krzywdzi bardz IP: *.swic.dialup.inetia.pl 17.05.03, 10:24
        To widać - Ciebie skrzywdziła najbardziej - durniu jeden!
    • Gość: bgolka@wp.pl krzywdzą z miłości IP: kolorowe:* / 192.168.1.* 17.05.03, 10:26
      mioim zdaniem matka dziewczynki krzywdzi ją nie posyłając jej
      do szkoły. oczywiście, szkoła niejednokrotnie wpływa na dziecko
      stresująco, często właśnie tam po raz pierwszy spotyka się z
      agresją, przemocą, używkami. ale gdzie indziej jak nie w
      podstawówce uczy się radzić sobie z pierwszymi problemami,
      pokonuje przeszkody. jeśli dziecko od początku nie próbuje
      sobie samo radzić z niewielkimi niepowodzeniami, to w dorosłym
      życiu z pewnością nie podoła prawdziwym problemom. tylko, że
      wtedy mama już nie pomoże...
    • Gość: marta Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.cm-upc.chello.se 17.05.03, 10:31
      i to jest przyklad "posiadanie" dzieci przez rodzicow jako
      wlasnosci.Ta matka musi byc chora psychicznie i nie powinnac
      miec wogole praw do dziecka.Dlaczego opieke nad dzieckiem nie
      jest w Polsce podzielona miedzy obojgiem?Dziwie sie ze to
      trwalo az przez tyle lat i matka ma dalej prawa rodzicielskiE?
      gdzie opieka socjalna? przeciez to nie tylko zasilek dla
      bezrobotnych ale opieka panstwa nad obywatelem w tym przypadku
      nieletnim.
      A co do tekstu"pacierz jej wystarczy" nie mylalam ze tak
      ciemnogrod jeszcze w Polsce istnieje.Przeciez nigdzie z tekstu
      nie wynika ze to katolicka rodzina?
      • Gość: pronto Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.03, 11:01
        przecież z tym pacierzem to ironia. i to całkiem dobra,
        wymierzona w matkę
        oczywiście brak tych kontaktów społecznych, jakie dostarcza
        szkoła może upośledzić jej umiejętności społ. (ciekawe jak
        wygląda dzień z życia tej dziewczynki) nie mówiąc
        o "stygmatyzowaniu" jako odmieńca i umiejętności w radzeniu
        sobie z pierwszymi trudnościami
    • wielki_czarownik A dlaczego? /nt 17.05.03, 10:47
    • Gość: kaja Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.ceti.pl 17.05.03, 13:32
      Na takie postępowanie matki i nauczycieli nie ma żadnego
      usprawiedliwienia. Co to znaczy, że odpytywali dziewczynkę na
      koniec roku? I ona wszystko umiała? Może to jakieś cudowne,
      genialne dziecko? Nauczyciele nie widzą dalej niż koniec
      własnego nosa (choć nie wszyscy) i co się tam będą interesować
      cudzym dzieckiem. Odfajkować, i już. A do tego kurator zgadza
      się na fanaberie jakiejś chorej kobiety...
    • Gość: anka Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.blast.pl 17.05.03, 14:05
      Skoro ta mała było za każdym razem przepytywana przez
      nauczycieli na koniec roku i nie robili alarmu, że nic nie
      umie, to znaczy, że matka uczy ją w domu wystarczająco dobrze i
      wszystko jest w porządku. Powinni się od nich odczepić. Moim
      zdaniem obowiązek wyedukowania dziecka do pewnego poziomu jest
      słuszny, ale przymus chodzenia do szkoły nie.
      • Gość: Essi Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.univ.gda.pl 17.05.03, 16:39
        Zgadzam się.
    • Gość: wesołek Przez cztery lata miała dziesiec lat?????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.03, 20:21
      co za kretynski tytul w gazecie
    • Gość: Ed Re: indywidualne nauczanie??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 01:52
      Czy ktoś kiedyś zbadał efekty takiego nauczania? O sensie utrzymywania
      procederu takiego rozwiązania już nie wspomnę. Myślę, że taniej i efektywniej
      bylo by organizowanie szkół specjalnych bez pozorowania obowiązku opieki
      pseudo edukacyjnej.

      "...W trzeciej klasie matka przeniosła córkę do innej szkoły, ale tamtejsza
      dyrekcja nie tolerowała nieobecności uczennicy. Wtedy wystąpiła o indywidualne
      nauczanie. ..."
    • Gość: lucynka W USA CALKIEM NORMALNE IP: *.sympatico.ca 18.05.03, 03:49
      W Ameryce uczenie dzieci w domu jesl legalne. Nie ma przymusu
      posylania do szkoly. Stanowe przepisy sa rozmaite, ale przymusu
      nie ma nigdzie.

      Istnieje organizacja, ktora pomaga rodzicom uczacym w domu,
      nazywa sie American Homeschooling Association. Sa specjalne
      pisma, biuletyny, pomoce naukowe dla rodzicow uczacych w domu.
      Wiele uniwersytetow ma specjalna procedure przyjmowania
      mlodziezy uczonej w domu.

      Nie wiem jaki procent dzieci uczy sie w domu ale traktowane jest
      to jako normalne.
      • Gość: kate Re: W USA CALKIEM NORMALNE IP: *.sympatico.ca 18.05.03, 21:05
        Gość portalu: lucynka napisał(a):

        > W Ameryce uczenie dzieci w domu jesl legalne. Nie ma
        przymusu
        > posylania do szkoly. Stanowe przepisy sa rozmaite, ale
        przymusu
        > nie ma nigdzie.
        >
        > Istnieje organizacja, ktora pomaga rodzicom uczacym w
        domu,
        > nazywa sie American Homeschooling Association. Sa
        specjalne
        > pisma, biuletyny, pomoce naukowe dla rodzicow uczacych
        w domu.
        > Wiele uniwersytetow ma specjalna procedure przyjmowania
        > mlodziezy uczonej w domu.
        >
        > Nie wiem jaki procent dzieci uczy sie w domu ale
        traktowane jest
        > to jako normalne.

        I widzisz w Kanadzie czy USA to kazdy rodzic ma
        zagwarantowana pomoc.I to bez wzgledu czy dzieciak chodzi
        do szkoly i ma problemy z czytaniam, matematyka, czy jest
        poprostu dyslektykiem i takim dzieciom nalezy pomoc.W
        Polsce to niestety tak nie idzie.I smiem watpic zeby
        odpytanie na koniec roku bylo wystarczajace.Fakt pierwsza
        klasa to prawie wylacznie nauka pisania, czytania i
        prosta matematyka i faktycznie na upartego mozna nauczyc
        tego w domu.Ale nic tak krzywdzacego jak pozbawienie
        bycia z rowiesnikami.W klasie kazde dziecko chce byc
        najlepsze i rywalizuja ze soba dzieciaki o te piatki i
        nalepeczki w zeszytach.Jest to wedlug mnie zdrowa
        rywalizacja.W takiej spolecznosci dzieciak uczy sie ze
        nie zawsze on/ona jest najlepsza, ze w pewnych
        dziedzinach inni moga byc lepsi.Co z przyjazniami?Nie
        osadzam jak dziecko bylo uczone.Moze i matka jest
        doskonalym nauczycielem.Ale nie zastapi temu dziecku
        kolegow i kolezanek.A na miejscu ojca odwolalabym sie oid
        decyzji nalozenia na niego grzywny.Powinnien gromadzic
        wszelkie dokumenty z ktorych wynukaloby ze walczy o to by
        dzeciak poszedl do normalnej szkoly.Moze faktycznie z
        kobieta cos jest nie tak, ma jakies fobie i nalezy jej
        pomoc i tymczasowo oddac dzieciaka pod opieke ojca.Nalezy
        to sprawdzic bo sytuacja nie jest zdrowa , zwlaszcza dla
        tej dziewczynki.
        pozdro
      • camel_3d Re: W USA CALKIEM NORMALNE 20.05.03, 15:33
        Gość portalu: lucynka napisał(a):

        > W Ameryce uczenie dzieci w domu jesl legalne. Nie ma przymusu
        > posylania do szkoly. Stanowe przepisy sa rozmaite, ale przymusu
        > nie ma nigdzie.


        a to wlasnie pewnei z tego powodu 70% obywateli usa to (nie ublizajac nikomu)
        polglowki...

        camel
    • Gość: Oszołom z RM Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.03, 12:36
      A widzieliście wczoraj na dwójce o 19.00 film o Japończykach??
      Tam plagą są masowe wyobcowania młodych ludzi ze społeczeństwa
      całymi dniami miasiącami a nawet latami siedzą w swoich pokojach
      i słuchają muzyki grają w gry kompterowe w ogóle prawie z domu
      nie wychodzą..nie potrafią rozmawiać z drugim
      człowiekiem...dostają kręcka..nie dziwię się skoro każdy z
      uczniów na każdych zajęciuach jest poddawany testom sprawdzianom
      i wszyscy muszą to zdać..i zdają aż do skutku . Bywa że zajęcia
      kończą o pierwszej w nocy po czym odraz bez przebierania się
      wpiżamę idą spać by...po 5 godzinach snu zznów iość do szkoły na
      zajęcia i od razu przystępują do kolejnego testu. w efekcie
      coraz więcej młodych Japończyków zaczyna wagarować..a potem
      lądują na dworcach i w przytułkach....czyżby u nas też to
      zaczynało mieć miejsce?
      • Gość: pani Zofia nie wypełniono pola: temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.03, 15:36
        to tak samo jak Ty..

        siedzisz caly dzien przed tym pudlem i walisz w klawiature...

        bez zlosliwosci to pisze...sprobuj zycia na zewnatrz w interakcji z innymi
        ludzmi, jak sie postarasz moze byc nawet emocjonujace..
    • Gość: hugo Re:A co zrobiła szkoła i sąd aby pomóc? IP: *.nowy-targ.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 10:04
      No jasne. Ukarać ojca bo niepotrzebnie zawraca głowę właściwym
      organom. Szkoła niewinna, nadzór niewinny, sąd niewinny, wszyscy
      o wszystkim wiedzieli i nic nie zrobili. A za to biorą kasę z
      naszych podatków. Jeśli juz kogoś ukarzą to najbardziej niewinną
      osobę. Jestem pewnien, w żaden sposób nie działają na rzecz
      dziecka. Matka będzie tyumfowała, bo komornik ściągnie kasę z
      ojca, ona się jakoś wykręci. A ojcu pozostaje tylko odebranie
      sobie praw rodzicielskich, jak nie chce płacić kolejnych
      wyższych kar. Ktoś powinien za to już dawno beknąć.
      • Gość: tomek Re:A co zrobiła szkoła i sąd aby pomóc? IP: 212.244.155.* 20.05.03, 15:05
        No właśnie, fascynujące jest zachowanie pani dyr. Zbińskiej. Przez dwie
        pierwsze klasy wierzyła na słowo swojej kumpeli po fachu (no bo jak tu nie
        wierzyć), pomimo że ojciec wykazywał coraz większe zaniepokojenie. W trzeciej
        klasie dzieciak zaczynał w innej szkole, no to pani dyr. może się wyłgać. Ale w
        czwartej (leci dziewiąty miesiąc, prawda?) okazało się znowu, że słowo
        nauczyciela pewniejsze od szlacheckiego.
        A szanowny pan burmistrz, Fryźlewicz - toż to włodarz pełną gębą. Nikt mu nie
        będzie marnować czasu durnymi pytaniami, czy on jest jakąś osobą, tfu,
        publiczną, żeby się tłumaczyć maluczkim?
        Panie wicekonsulu Michno, robi "Pańską" firmę w konia podlegająca Wam
        dyrektorka, wszystkich zaś równiutko wodzi za nos podlegająca Wam nauczycielka.
        To po co tam jesteście? Może lepiej by szło z przeganianiem psów z osiedlowych
        piaskownic?
    • Gość: ulka Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: 212.244.155.* 20.05.03, 18:39
      Ciekawe,co na to wspomniana na koniec artykułu komisja edukacji
      nowotarskiej rady miasta?
      Niech zgadnę.
      Czy taka nieciekawa dla szkoły i miasta, nagle nagłośniona przez
      gazetę sprawa, znalazła miejsce w ustalonym porządku obrad w/w
      komisji?
      Wiecej było przeciwników czy sojuszników postępowania
      matki,dyrektorki szkoły,kuratora,burmistrza (który zreszta całą
      sprawę pozostawił bez komentarza)???
      Wszyscy są w porządku,a winni sa tylko rodzice?
      A co do kary grzywny (niesłusznie nałozonej tez na ojca dziecka)
      to czy tylko ją egzekwują z urzędu, a poza tym to nie ich
      sprawa?
      To pytania retoryczne.Czekam na dalsze artykuły w gazecie.
    • Gość: agata Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.geo.amu.edu.pl 21.05.03, 09:52
      Czy ktos wreszcie pomyśli o Kasi?
      Wyobraźcie sobie że Wasze dziecko (albo Wy sami) jesteście skazani na
      towarzystwo jedynie matki, cale życie pod szklanym kloszem. Bez kolegów,
      przyjaciół, swoich prywatnych spraw i sekretów, wspólnych zabaw i rywalizacji.
      Ta dziewczynka jest coraz starsza i coraz więcej traci.
      Nie ma czasu na sprawy sadowe ciągnące się latami.
      Kasia jest tu najważniejsza!
    • Gość: Danuta Re: Przez cztery lata dziesięcioletnia dziewczynk IP: *.2-0.pl 22.05.03, 23:23
      Gdzie my żyjemy? Prawo,edukacja,dobro dziecka - czy to tylko
      puste hasła i frazesy, o których ludzie słyszą ale trudno
      zauważyć aby tak naprawdę wspomagały ludzi.Jak politura brzmią w
      tym przypadku gładkie tłumaczenia ludzi, którzy już dawno
      powinni byli zareagowac na tak przerażającą i niwyobrażalną
      sytuację ...a nie zrobili nic, przeciwnie - wspomagali matkę w
      jej działaniach, których nie da się racjonalnie ani dobrem
      dziecka wytłumaczyć.Jak może czuć się ojciec,który nie był w
      stanie w żaden sposób pomóc własnemu dziecku ? Jak czuje się
      Kasia odgrodzona matczynem murem od normalnego dziecięgo życia,
      jak wpłynąć to może na jej dalszy emocjonalny rozwój.Chyba każdy
      rodzic, który przeczytał ten artykuł odczuł grozę i paranoję tej
      sytuacji.
      Gdzie są winni!!! Niech ich wreszcie ktoś rozliczy! Pomóżmy Kasi
      i tym, którzy prawdziwie walczą o jej dobro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka