Dodaj do ulubionych

Warszawsko-praski koneser etanolu dal ciala

25.08.07, 13:27
wiadomosci.onet.pl/1594597,11,item.html
General, ktory nie umie strzelac...
Obserwuj wątek
    • obraza.uczuc.religijnych Trzyma się stołka 25.08.07, 13:30
      w Komisji Troski o to Aby Nic Nie Stało Się Radiu Maryja.
    • absztyfikant czerwony nos od wódy 25.08.07, 13:40
      naczelny purpurowy faryzeusz tego kraju...
    • penderecky Re: Warszawsko-praski koneser etanolu dal ciala 25.08.07, 13:42
      Abp Flaszka właśnie powiedział jakie jest stanowisko polskiego
      Kościoła w sprawie lustracji.

      „O umiar i rozwagę w formułowaniu wyroków na abpa Stanisława
      Wielgusa i oskarżeń o "rzekomą jego współpracę z SB i wywiadem
      PRL" - zaapelował do mediów i wszystkich dziennikarzy abp Sławoj
      Leszek Głódź, w przekazanym oświadczeniu.
      Zaapelował też "o godne przeżycie ingresu do archikatedry
      warszawskiej abpa Stanisława Wielgusa, metropolity warszawskiego".
      W swym apelu abp Głódź, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego
      Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, zwraca uwagę, że oprócz
      prawa karnego, mamy prawo procesowe, w którym, w całym
      cywilizowanym świecie, obowiązuje zasada domniemania niewinności,
      uczciwego procesu, postępowania dowodowego i wydania wyroku przez
      kompetentną władzę sądowniczą. "Takie stanowisko podziela Kościół.
      Ponadto Kościół ma swój własny, kanoniczny "modus procedendi" -
      podkreślił hierarcha.
      Według arcybiskupa Głódzia, zbyt wielu ludzi cierpi już z
      powodu "niezgodnej z procedurami ustawowymi lustracji, która nie
      zastąpi dekomunizacji, a zmierza w kierunku anarchizowania państwa
      prawa".
      "Również do was, dziennikarze, odnoszą się słowa Benedykta XVI
      wypowiedziane 25 maja 2006 r. w archikatedrze warszawskiej: »Trzeba
      unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w
      innych czasach i innych okolicznościach. Potrzeba pokornej
      szczerości, by nie negować grzechów przeszłości ale też nie rzucać
      lekkomyślnych oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod
      uwagę różnych, ówczesnych uwarunkowań.» Pragnąłbym, by te słowa
      stały się także właściwym drogowskazem dla wszystkich mediów" -
      głosi apel arcybiskupa Głodzia.”

      faryzeusze w sukienkach są największym prezentem jaki Kreator mógł
      zafundować Adamowi Michnikowi i jego antylustracyjnym akolitom. Że
      o byłych esbekach, czerwonych kacykach, sekretarzach i innych
      świniach nie wspomnę. Toż ich też nie wolno oceniać „nie biorąc pod
      uwagę różnych, ówczesnych uwarunkowań”. Pięknie ku.., pięknie!
      Akolici Adama za pośrednictwem wybiórczej dalej będą sączyć te
      prawdy w oczy czytelników, a zastępy szeregowych księży wspomogą
      ich w tym zbożnym dziele, nauczając tego samego z ambon. Już
      nauczają. Zgrany zespół, nie ma co. Lustracji nie będzie. Nie
      rozliczymy esbeckich katów, którzy na śmierć zamęczyli setki
      patriotów, którzy nie dali się złamać, a miliony pozostałych
      upodlili, każąc żyć w strachu i niedostatku. Nie rozliczymy tych,
      którzy wydali rozkazy, by patriotów zamęczyć, a resztę Polaków
      zastraszyć. I nie rozliczymy „nierozważnych” donosicieli dzięki
      rozmowom z którymi bezpieka wiedziała kogo gnębić w szczególności i
      jakie rozkazy wydawać.
      Katolikom gratulujemy wybitnych duchownych.
      Pojęcia nie mam jak takich gnojków można szanować i uważać za
      autorytety. Naprawdę. Nie rozumiem tego, jak porządny, inteligentny
      człowiek, może dalej wierzyć hipokrycie.

      Ja nie wierzę w Boga, więc ja dylematów nie mam, choć nie ukrywam,
      że hierarchowie Kościoła przykładem moim zdaniem powinni świecić. A
      te gnojki kłamią, kłamią, kłamią. Najpierw jak zawsze podnoszą
      wrzawę, że to atak wrogich sił. Potem zgodnie zapewniają, że ich
      kolega to wybitna, godna zaufania jednostka, a sam zainteresowany
      wypiera się jakiejkolwiek współpracy. Kolejne fakty wychodzą na
      jaw, więc zainteresowany przyznaje, że no może coś tam kiedyś komuś
      powiedział, ale nic nie podpisał. Za chwilę, po ujawnieniu
      kolejnych faktów, stwierdza, że może i podpisał, może i tam często
      bywał, ale nic ważnego nie mówił. Znaczy palił, ale się nie
      zaciągał. A koledzy jazgoczą, że to barbaria, skandal, dzika
      lustracja, a ich kolega to święty człowiek jest. No a kiedy cała
      prawda wychodzi na jaw, to oni mówią, że nic się nie stało. Nic a
      nic, rozumiecie? Wolno się było za komuny sku..ć, wolno było
      donosić, bo to były „inne czasy i inne okoliczności”. I to jest
      nasza prawda, która wyzwala wszystkich zainteresowanych. Powtórzę
      jeszcze raz. Ja tej logiki Kalego nie rozumiem, zwłaszcza w
      wykonaniu tych ludzi. Czy ktoś może mi spokojnie (spokojniej i
      mniej emocjonalnie niż ja sam piszę) wytłumaczyć, dlaczego nie
      powinienem sądzić, że Wielgus to zafajdany kłamca, Głódź pieprzony
      hipokryta, a Dziwisz zwykły tchórz? Proszę, wytłumaczcie, za co
      tych ludzi szanować? Ja naprawdę jestem otwarty na rozsądne
      argumenty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka