e.day Do:Marek 18.02.05, 21:29 Przeczytałam sobie ten wątek uważnie, rzeczywiście, niby banalna historia jakich wiele (przepraszam, jeśli czujesz się urażony), a wywołuje tyle emocji. Pod pewnymi względami Eva z Fioną mają rację, ale... tyle w nich agresji, że zniechęcają mnie do siebie. To tak łatwo kogoś ocenić, zeszmacić, a przecież zdarzyć się może wszystko. Faceci, cóż, jakich innych porad można by się po nich spodziewać? Choć znalazłam kilka bardzo ciekawych i rzeczowych postów. Utrzymywanie status quo może jest i wygodne (z uwagi na zapewnioną obsługę bieżącą i zarezerwowanie kochanki tylko do "wyższych celów"), ale szarpie nerwy. Inna rzecz, że takie szaleństwo, romantyczne porywy, "ona taka cudowna" itp. chyba nobilituje Cię we własnych oczach? Chodzi mi o "wyjątkowość" sytuacji, o to że "ona jedna na całym świecie" i "mnie wybrała". A przecież to historia jedna z wielu. I nic tu nadzwyczajnego czy nobilitującego. Ot, hormony. I nie ma tu dobrego rozwiązania. Zawsze ktoś będzie poszkodowany, opuszczony, skrzywdzony. Cokolwiek postanowisz, zdecyduj się na coś. Decyzję wykonaj konsekwentnie. Jeśli wybierzesz żonę, oszczędź jej wynurzeń na temat detali studentki. Mam wątpliwości, czy należy jej powiedzieć o kochance. Nie powiedzieć źle, bo to nieuczciwie, kłamstwo, nieszczerość itp. Powiedzieć chyba jeszcze gorzej, bo choć sam może poczujesz rodzaj rozgrzeszenia, to cały ciężar cierpienia przerzucisz na nią. I nawet jeśli wybaczy... to czy naprawdę zasługuje na to, aby przepracować tę wiadomość, przemęczyć, przepłakać i nauczyć się z nią żyć? Jeśli zdecydujesz się na kochankę, cóż, przynajmniej płać alimenty i nie oczerniaj żony przed dziećmi, że była zimna suka czy coś równie sympatycznego. Nie szukaj usprawiedliwienia, bo go nie znajdziesz. Zresztą, czy go w ogóle potrzebujesz? W końcu dorosły jesteś (tak wynika z dowodu osobistego) i umiesz przewidzieć konsekwencje swoich wyborów. Nie potępiam i nie oceniam Twoich czynów ani Ciebie. Facet to tylko facet, kobieta to tylko kobieta, a sytuacje idealne się po prostu nie trafiają, a jeśli, to trwają krótko. Trzymaj się i nie ciągnij tej podwójnej gry. To może i wygodne (tu obsługa bieżąca, tam ... sam wiesz co) ale wygodne drogi bywają zdradliwe. Jeśli komuś moje słowa wydały się zgorzkniałe, obraźliwe czy napastliwe, nie było to moją intencją. Powiedzmy, że taka a nie inna postawa to efekt wypracowania pewnej filozofii na skutek przebytych doświadczeń. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 09:43 Dzięki za to co napisałaś/eś przynajmniej nie w tym jadu jak dotychczas. Masz rację nie znamy dnia ani godziny. Wiem ze robię źle i na cos trzeba się zdecydować ale ... Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Do:Marek 19.02.05, 10:57 ...ale chyba nie masz innego wyjścia, prawda? Wybory, których konsekwencje ponosimy tylko my sami, są o niebo łatwiejsze od tych, które mogą dotknąć innych - tych, których kochamy. Życzę Ci podejmowania właściwszych wyborów. Jeszcze jedno - skoro poddałeś wątek na forum, to chyba jest znak, że rozumiesz potrzebę decyzji i jesteś jej świadom. To już bardzo dużo. Za podjęciem decyzji przemawia również fakt, że przez idiotyczny przypadek sytuacja może się zmienić na tyle, że na Twoje działanie będzie już za późno albo przynajmniej pozostanie ono poważnie utrudnione. Najgorszą z możliwych decyzji jest brak decyzji. Nie powtarzaj cudzych błędów. Pozdrawiam. E.Day. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:57 Zawsze jest jakies wyjście tylko czy dobre? Na razie jest mi dobrze ze studentką żona nic nie wie ale czy to ma jakieś znaczenie. Moza gdyby się dowiedziała istniałoby jakieś rozwiazanie a tak żyje w błogiej nieświadomości. Dziękuję za to co napisałaś ale to wszystko nie jest takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vivka Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:09 Zona nie wie i wcale wbrew tym dewotkom na forum wiedzieć nie musi. Czas sam rozwiąże Twoje dylemanty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fiona Moze i dewotki... IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 20:37 ale swoja droga to lepsze,niz puszczac sie i zyc bez zadnych wartosci,a zona i tak sie dowie wczesniej ,czy pozniej.Swoj,broni swego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Moze i dewotki... IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:47 W takiej sytuacji w jakiej znajduje sie Marek i tysiace innych nie ma dobrego rozwiazania, wlasciwie kazde bedzie zle, bo zawsze kogos kaleczy. Moja przyjaciolka zyje ze swoim mezem po dwoch latach oficjalnej zdrady. Teraz powrocil na lono rodziny, bo mu szkoda czworki dzieci, ktore byly wynikiem wielkiej milosci wzgledem mojej przyjaciolki. To malzenstwo bylo malzenstwem z bajki! On twierdzi, ze nie spotyka sie z kochanka, ze sprawa skonczona. Ta sprawa jest przegrana, bo moja przyjaciolka mi zwierzyla, ze sa tylko rodzicami dla ich dzieci, ale nie malzonkami. Jedynym wyjsciem jest unikanie okazji do zdrady, skoro zyje sie w zwiazku!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiona Re: Moze i dewotki... IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 14:24 Uwazam,ze ci ktorzy,lubia zdrade, skoki w bok,powinni byc wolnymi ludzmi,zyc sobie jak chca,nie miec dzieci,po co im to wszystko,po to,zeby kogos ranic?! Mojej kolezanki maz znalazl sobie kochanice 17-letnia,tak sie odurzyl,ze nawet nie wyczul,ze ona leci na pieniadze,ach!...co to za milosc byla!Sam z zona ma 2 dzieci(o ich cierpieniu odpuszcze juz sobie pisanie),w zasadzie rodzina obecnie je wychowuje,bo kolezanka nie jest w stanie,tak zalamala sie psychicznie,ze od 3lat,nie moze dojsc do siebie.On odszedl od zony,zamieszkali razem z "gnida",teraz to dziewcze ma lat 21,kopnelo w d...e mojego zdziwionego znajomego i obecnie wzielo sie za jeszcze grubszy portfel,facet rowniez zonaty 40 lat i dziecko,atrakcyjna zona,zadbana,ale widac,ze to wcale nie takie wazne,bo choc ta"gnida"to zwykla szara mysz,podobno tez mu niezle w glowie zawraca.Ludzie zyjcie sobie jak chcecie,a mi pozwolcie zachowac swoje zdanie w tym temacie,nikomu nie ublizam,ale brzydze sie tym wszystkim.a przez to bardzo mnie to porusza.I jest mnostwo osob,ktorzy tak sadza,a ja dla nich jestem przykladem,porzadnej matki,zony,mam kolezanki,ktore rowniez podobnie mysla,ale znam tez takie"gnidy".Przewaznie nie sa one super laskami,wydaje mi sie,ze skakanie z lozka do lozka dowartosciowuje je w wiekszym stopniu.Bo gina w tlumie,nie sa dostrzegalne,wiec musza jakos zaprezentowac siebie w inny sposob.Czytajac wypowiedzi,nie tylko na tym forum,ale rowniez na innych o podobnym temacie,to zaczynam myslec,ze rzeczywiscie takie kobiety,ktore sa wierne,mezczyzni nie tolerujacy zdrady nie istnieja,ze to to jedynie bajkowy swiat:"...i zyli dlugo i szczesliwie."No ...moze jest ich jakas garstka na cale wielki spoleczenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Witek Re: Fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 21:13 i wyszło szydło z wora - hahahahaha. Teraz już wszystko jasne. Mówisz, że "koleżankę" mąż zdradził. A to TY nią jesteś !!!! I nie dziwię się, że Cię zostawił - kto by z taką heterą wytrzymał całe życie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiona Re: Witek IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 22:28 Mysl sobie co chcesz,ja wiem jak wyglada moje zycie,wiem co soba reprezentuje,moge powiedziec ci tylko jedno-takiej zony jak ja nigdy nie bedziesz mial(tzn.zycze ci,ale ciezko znalezc).Napisalam sie o sobie strona wstecz i niemam zamiaru sie powtarzac,bo na prawde nie obchodzi mnie co ty bedziesz o mnie myslal,czy ktos inny.Nie boje sie tego wcale,jak bedzie ci z tym lepiej to przyjmij taka hipoteze,jak to nowe odkrycie,ktorego dokonales.Ha! Ha!Ile to komentarzy w moja strone,fajnie miec caly czas ten sam nick.Nie bede go zmieniala,tyle emocji wywoluje.Podoba mi sie to!Zawsze lubie byc wszedzie gdzie cos sie dzieje.Wiesz,moj maz nie nudzi sie ze mna nigdy,bo taka jestem,ze nie dam sie znudzic.A ciekawa jestem.,czy ty dzis masz dobry humor,bo ja tak,tu troche nudnawo,ale na forum Ingi to dopiero jazda!Pozdrawiam i milego wieczoru zycze,no moze juz nocy.P.S.Ja lubie te komentarze,nie udalo ci sie mnie zdenerwowac.Szybko wpadam w zlosc,ale rownie szybko zapominam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Do Witka IP: *.pool.mediaWays.net 22.02.05, 09:10 Witam cie, jak dokladnie sledzisz wypowiedzi innych uczestnikow tego postu, to zauwazysz, ze i ja tu wspomnialam na temat zdrady meza mojej kolezanki, a nie tylko fiona. Doskonale wiemy wszyscy, ze rozwiedzonych przybywa i nie sposob jest tego ukryc. Wsrod moich znajomych znam trzy inne pary, ktorych los nie oszczedzil zdrada malzonka. Nie zawsze kochanka jest mlodsza od zony. Ta choroba jest zakazna i przyjmuje coraz wieksze rozmiary. Wkrotce jak nadal spoleczenstwo nie zmieni tej paskudnej mody (kochanka u boku to jest cool), beda w kazdej rodzinie nieszczesliwi ludzie. To doprowadzi napewno do calkowitego zniszczenia godnosci ludzkiej. Dla mnie osobiscie smutna przyszlosc :-( dla naszych potomkow, za ktore jestesmy odpowiedzialni! ! ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braun Re: Do:Marek IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.05, 13:54 Zona nie wie?! Zarty. Oczywiscie, ze wie. Zeby rok czasu sie ukrywac, to trzeba miec zrecznosc Bonda. Nie oszukuj sie Marku. Staram sie Ciebie zrozumiec. Chwilami bym sie z Toba zgodzil. Jednak to jest myslenie o sobie. Tobie ma byc dobrze. Pozostawiona rodzina juz sie nie liczy. Strasznie ich skrzywdzisz. Wspolczuje zonie - jakby nie bylo - przysiegales uczciwosc i wiernosc. Men follow rules Ps. Mam juz troche doswiadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 15:34 Nie jestem Bondem ale żona nie wie a związek trwa już rok no cóż moze jestem lepszy niż Bond;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Florek Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 19:32 Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że "TO" prędzej, czy później się wyda. Jeśli się nie chce - to się nigdy nie wyda. Jestem od wielu, wielu lat poligamistą (bo kocham kochać ) i robię to umiejętnie. Ja jestem szczęśliwy, moja żona żyjąc w niewiedzy też jest szczęśliwa. Wbrew temu, co uważają inni - nie powiem Jej o tym, właśnie z szacunku do Niej i z powodu wspólnie przeżytych lat. I właśnie dlatego, żeby Jej nie krzywdzić. Jestem przekonany, że nigdy by nie życzyła sobie poznać tej prawdy. "Czego oczy nie widzą - sercu nie żal". Prawda stara jak świat. Warto o tym pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rosa_o_poranku Re: Do:Marek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.05, 22:12 Marku, daj spokój, powiedz o tym zonie. Ryzykujesz duzo ale przynajmniej zachowasz sie jak mezczyzna. Daj sobie i jej szansę. Chyba najbardziej w tym wszystkim obrzydliwe jest dowiadywanie sie od osob trzecich i poczucie, że osoba, ktora sie kocha oszukiwala tak dlugo.. A, w przeciwienstwie do Florka, uwazam, ze predzej czy pozniej, przez przypadek, z powodu "zyczliwych" znajomych etc. sprawa sie wyda. Juz tak jest. Zawsze wyplywa. Pozdrawiam Rosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gostek Re: Do:Rosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 22:48 Nieprawda - nie zawsze wypływa. Wszystko trzeba robić z głową ( zdradzać też!) Czasem "kochanie" na boku samo umiera śmiercią naturalną - po co więc żonie ta wiedza??? Bzdury gadasz. załóżmy, że się "opamiętał" i powie. Zrzuci z siebie ten ciężar na nią??? na Bogu ducha winną żonę? Niech se z tą wiedzą robi co chce???? Jeśli się nie opamięta i zechce być ze studentką na zawsze, to wtedy żona i tak się przecież dowie - nie ma innej opcji. MAREK - nie słuchaj kobiet na forum. Założe się, że żadna by nie chciała poznać takiej prawdy. NIe krzywdź żony taką wiadomością - jeśli nie podjąłeś jeszcze decyzji. Do tego czasu niech lepiej żyje w niewiedzy. Pozna tę prawdę, jeśli wybierzesz studentkę. Jeśli skończysz ze studentką, bądź ona skończy z Tobą - wrócisz na łono rodziny i "będą żyli długo i szczęśliwie".... Odpowiedz Link Zgłoś
ustkoraleczerwone Do Gostka 26.02.05, 23:25 No faktycznie, jakie męskie rozwiązanie sprawy. Miej je obie, grunt, żeby żona się nie dowiedziała... Szczerze mówiąc wolałabym wiedzieć, wtedy mam jakieś możliwości decydowania, czy chcę z takim być, co to jest niewierny i nielojalny, czy tez pokażę temu panu drzwi. Ale rozumiem, że nie jest to w męskim interesie. I nie chcę tylko tutaj słuchać, że nie jest to w interesie rodziny, bo w interesie rodziny byłoby zakończyć ten romans. Jak najszybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fiona Re: Zona i tak sie dowie IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.02.05, 00:08 Wczesniej,czy pozniej to tylko kwestia czasu.Moze byc tak,ze juz wie ,ale nic nie mowi,bo zalezy jej na malzenstwie,a wymowki w tej chwili mogly by sie zakonczyc rozstaniem,woli to spokojnie przeczekac,wierzac,ze to przelotny romans..Albo sama zdradza rowniez,nie wie o zdradzie meza,bo jest zbyt zajeta swoim kochasiem,dlatego nie odczuwa,ze w jej malzenstwie dzieje sie cos podejrzanego.Nie jest mozliwe,zeby nie dowiedziala sie nigdy,chyba,ze jest bardzo malo inteligentna,ale nawet wtedy znajda sie jakies zyczliwe osoby,ktore pomoga jej w odnalezieniu prawdy.Albo naiwna do tego stopnia,ze nawet jak sama zobaczy,to nie uwierzy,bo jest slepo zapatrzona w meza,ufa mu bezgranicznie,jest typem kobiety podporzadkowanej,wiecznie przytakuje,nie ma wlasnego zdania,zadnych kolezanek,jest odizolowana od swiata,albo wpatrzona w swoja prace tak,ze nie docieraja do niej zadne wiadomosci z zewnatrz,to moze rzeczywiscie nie mowic jej tego...?!Ale to jedyna moim zdaniem ewentualnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Do:Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:05 Życie trwa nadal! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agutor Re: Kocham studentkę a nie kocham żony IP: *.net.pl 19.02.05, 20:48 Gdy przeczytałam Pana wywód poczułam się tak jakby ta historia po części dotyczyła także i mnie. Zacznę od tego, że jestem zdradzoną żoną, która dowiedziała się o zdradzie męża przez przypadek. Mąż poznał sobie miłą 19- tkę i był nią zauroczony. Ja dowiedziałam się o tym w zasadzie po fakcie, ponieważ ona mojego męża, że tak powiem kopnęła w tyłek. Było mu bardzo ciężko, wiem że miał rozterki, wydawało mu sie, że bez niej nic się nie liczy. Mówił mi, że jestem dla niego ważna z uwagi na to co razem przeżyliśmy, ale mnie chyba nie kocha. Sztywniał gdy chciałam go przytulić. Ja jednak trwałam w bólu i czekałam. Zapisałam nas, pomimo ostrych sprzeciwów męża do psychologa. Od pamiętnego dnia minęło 7 miesięcy i 11 dni. Dziś wiem, że gdybym nie była cierpliwa, on nie zdążyłby pojąć, że jestem dla niego wszystkim. Kochamy się jak na początku małżeństwa. Mąż kilka razy dziennie sam mówi, że mnie kocha, a lipcu stawało mu to słowo kołkiem w gardle. Na koniec powiem tylko tyle, że może Pan sobie nawet nie zdaje sprawy że kocha Pan żonę i jest Pan aktualnie zamroczoną młodą, wyzwoloną, bez zobowiązań, bez problemów dorosłego życia i narzekań młoda kobietą. Wydaje mi się także, że gdy ona w końcu z Pana zrezygnuje, bo tak napweno będzie ( jest młoda i w końcu będzie pragnęła prawdziwego , solidnego i niezakłamanego związku) doceni Pan żonę i na nowo odkryje w sobie pokłady miłości do niej. Życzę tego z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braun Re: do Marka IP: 212.160.138.* 22.02.05, 20:04 To czy zona nie wie, nie wiesz tak jak ona, ze Ty ja zdradzasz :) To po pierwsze. A po drugie, to wydaje mi sie, ze nie bardzo Ci przykro, ze zdradzasz zone. Po trzecie, moze zona przymyka oko, bo sama cos ma na oku? Po czwarte ten poligamista mnie rozwalil na lopatki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re: o Florku - poligamiście do brauna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 15:27 A ja Ci powiem, że Florek w moim przekonaniu ma rację. Ja mogę się domyślać, że mąż mnie zdradza i domyślam się tego nawet, jednak NIGDY BYM SIĘ NIE CHCIAŁA DOWIEDZIEĆ O TYM. Jesteśmy wieloletnim małżeństwem. Nie mamy konfliktów ze sobą. Nasz związek jest partnerski. LUBIMY siebie jak starzy przyjaciele. Czasem współżyjemy. Nie chciałabym tego utracić. Dlatego wolałabym nie wiedzieć! Czuję, że "one" się zmieniają od lat. On jednak wciąż jest ze mną.... i baaaardzo dobrze :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ufff Re: o Florku - poligamiście do brauna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 15:33 Czy zadbalas tez o to zeby miec swoich kochankow? Wtedy faktycznie bylby to uklad partnerski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda Re: do zony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 17:13 Taki układ jest do czasu gdy facet nie zakocha się w którejs ze swych dupć, a z wiekiem o to coraz łatwiej smutne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braun Re: do zony IP: 212.160.138.* 23.02.05, 20:23 piekny uklad - jak stojka na jednej nodze :| Maz trzepie na lewo i prawo nasienie, a zona sie z tego cieszy. No masz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: o Florku - poligamiście do brauna IP: *.net-serwis.pl 24.02.05, 00:22 nie rozumiem, jak mozna sie z takiego ukladu cieszyc, to jakies takie...żałosne a wzgledy chociazby zdrowotne - naprawde nie masz zadnych obaw??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po_godzinach Re: o Florku - poligamiście do brauna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 00:59 heh, bo taki uklad: jaki by nie byl, aby tylko byl. W ktoryms momencie juz nie bedzie mogl i wtedy bedzie "tylko moj". To sie nazywa dopiero uzaleznienie !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 09:34 do takiej Miłości też trzeba "dorosnąć" - zapewniam Cię Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ IP: *.net-serwis.pl 24.02.05, 12:20 a co to ma wspolnego z malzenstwem? nie lepiej od razu jakas komune w jednym mieszkaniu? pomysl, mialabys wszystko na oku, jak burdelmama no, naprawde "doroslas", wspolczuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braun Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.02.05, 12:27 Tereso - wyjelas mi to z ust :) (chociaz probowalem nitka dentystyczna - i nici;) ps. takie wielkie jablko zjadlem na sniadanie, ze ho-ho :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po_godzinach Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 12:29 Tak, nawet to rozumiem. Twoja Milosc jest bezwarukowa i bezinteresowna. Dla ciebie najwazniejsze jest dobro kochanego przez ciebie czlowieka, dasz mu wszystko, czego potrzebuje, zeby byl szczesliwy. To bardzo piekne, Z drugiej jednak strony piszesz, ze nie chcesz go utracic. Czyli co - robisz to bezinteresownie, czy nie? Czy tak bardzo chcesz go miec "dla siebie", ze zgodzisz sie na wszystko, zaplacisz kazda cene? To tez godne podziwu. Tylko jakos bardzo niefajnie w tym wszystkim ten twoj Maz wypada. Nie lubie go. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZONA Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 13:47 "po_godzinach". ja mam świadomość, że jest to trudne do zrozumienia dla kogoś, kto chce drugą osobę na WYŁĄCZNOŚĆ właśnie i kieruje się pobudkami czysto egoistycznymi. Bo miłość jest egoistyczna - taka jest prawda. Ale u nas nie ma już tego "żaru". Jest przyjaźń. Mój mąż jest dla mnie bardziej CZŁONKIEM RODZINY niż mężem i partnerem. Dlatego nie chciałabym Go stracić- jak brata, czy siostrę. I wiem, że nie stracę. Nie ma takiej opcji. Dziękuję Ci, że przynajmniej próbujesz mnie zrozumieć :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po_godzinach Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 13:58 Jasne. Nieporozumienie polega na tym, ze tak naprawde (purystycznie rzecz traktujac) nie powinno sie nazywac go "mezem", nie wiem, jak, co prawda))) bo glupio jednak mowic o " slubnym" - bylo nie bylo - "przyjaciel". Z przyjacielem jednak zazwyczaj sie nie sypia. Rozumiem, oczywiscie, ze dokonujac wyboru wybralas akceptacje tego "czlonka rodziny" (jakos nie chce mi przejsc przez palce slowo "maz") bez wzgledu na to, jak on sie zachowuje, ze przedlozylas jego "wygode" ponad wszystko inne. Czy wobec dzieci, ktore tez na pewno kochasz bezwarunkowo stosujesz te sama miare? "I wiem, że nie stracę.". Oczywiscie, ze nie stracisz ))))) Pelna podziwu Po_godzinach) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 14:40 Moje dzieci mają już swoje Rodziny. Nie długo będą miały swoje dzieci. Wydaję mi się, że wychowaliśmy je wspólnie z mężem właściwie, bo w naszym domu naprawdę zawsze panowało i panuje nadal ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po_godzinach Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 14:49 Hmmm. ale ja pytalam, czy wychowujac swoje dzieci traktowalas je z rowna wyrozumialoscia, jak "meza". Czyli, czy pozwalalas im na wszystko, co sprawiloby im przyjemnosc. Rozumiem poza tym, ze dzieci wychowywane byly przez oboje rodzicow - jakie wartosci (typu wiernosc i lojalnosc) wpoil waszym dzieciom ich ojciec? Czy nie daj Boze nie poszly w swiat z przekonaniem, ze mezowi wybacza sie wszystko a rola zony jest przyzwolenie na nielojalnosc? Zakladam bowiem, ze nie oklamywaliscie wlasnych dzieci (pomijajac, ze dzieci nie da sie oklamac). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re do .........po_godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 21:43 Trochę agresji czuję i cynizmu w Twoim tekście.... Czy ja powiedziałam tutaj, że mam pewność, że MĄŻ MNIE ZDRADZA??? Chyba nie czytałaś uważnie tego, co napisałam wyżej! Napisałam, że mam takie wrażenie - to nie to samo, co mieć PEWNOŚĆ! Dlatego zabolały mnie Twoje słowa :"czy pozwalalas im na wszystko, co sprawiloby im przyjemnosc. Czy nie daj Boze nie poszly w swiat z przekonaniem, ze mezowi wybacza sie wszystko a rola zony jest przyzwolenie na nielojalnosc? Zakladam bowiem, ze nie oklamywaliscie wlasnych dzieci " uffffff jednak mnie nie zrozumiałaś - szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: Re do .........po_godzinach 24.02.05, 21:56 Byc moze - jesli tak, to przepraszam. Zapewniam jednak, ze agresji we mnie nie ma - wrecz przeciwnie - jest troska. A ze lubie nazywac sprawy po imieniu, zie owijajac w bawelne - to taka moja wlasciwosc. Ja po prostu "ogladam" to, co piszesz bez zaangazowania, staram sie" ogladac" ze wszystkich spraw. W zadnym wypadku nikogo nie oceniam. Po prostu wyobrazilam sobie opisana przez ciebie sytuacje i takie putania mi sie nasunely. PS. Wydaje mi sie jednak, ze pisalas "one sie zmienialy, ja trwam"). Spij dobrze, naprawde cie podziwiam))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZONA Re: Re do .........po_godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 22:37 wiesz .... zobacz ile przekłamań wyszło. Ja napisałam :"Czuję, że "one" się zmieniają od lat" a Ty zrobiłaś z tego fakt : "one zmieniają się od lat"! Komentujesz więc nie wypowiedziane przeze mnie słowa! Dlatego wklejam raz jeszcze mój pierwszy post! Kiedy go przeczytasz to mam nadzieję , że zrozumiesz, dlaczego sprawiłaś mi przykrość pisząc o wychowaniu dzieci i o tym z czym wyszły w świat, w swoje dorosłe życie... " A ja Ci powiem, że Florek w moim przekonaniu ma rację. Ja mogę się domyślać, że mąż mnie zdradza i domyślam się tego nawet, jednak NIGDY BYM SIĘ NIE CHCIAŁA DOWIEDZIEĆ O TYM. Jesteśmy wieloletnim małżeństwem. Nie mamy konfliktów ze sobą. Nasz związek jest partnerski. LUBIMY siebie jak starzy przyjaciele. Czasem współżyjemy. Nie chciałabym tego utracić. Dlatego wolałabym nie wiedzieć! Czuję, że "one" się zmieniają od lat. On jednak wciąż jest ze mną.... i baaaardzo dobrze :-))" Tak więc widzisz teraz, czego dotyczył mój post. TEGO, że gdyby mój mąż faktycznie mnie zdradzał - to wolałabym o tym nie wiedzieć. TYLKO TO CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ! Dobranoc :-) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: Re do .........po_godzinach 24.02.05, 22:45 Taaak, wyglada na to, ze nastapilo nieporozumienie ). Przepraszam, jesli cie urazilam, w najmniejszym sensie nie bylo to moim zamiarem. Hmmmm, Jakies podstawy byc jednak musialy, ze domyslalas sie ))). Mam nadzieje, ze wasze dzieci tego sie nie domyslaly. Ale nic to, masz wielkie serce)))) Dobranoc) Odpowiedz Link Zgłoś
mallinova Re: prawdziwa miłość - to nie karnet na WYŁĄCZNOŚ 26.02.05, 23:45 Gość portalu: ZONA napisał(a): > "po_godzinach". ja mam świadomość, że jest to trudne do zrozumienia dla kogoś, > kto chce drugą osobę na WYŁĄCZNOŚĆ właśnie i kieruje się pobudkami czysto > egoistycznymi. Bo miłość jest egoistyczna - taka jest prawda. Ale u nas nie ma > już tego "żaru". Jest przyjaźń. Mój mąż jest dla mnie bardziej CZŁONKIEM > RODZINY niż mężem i partnerem. Dlatego nie chciałabym Go stracić- jak brata, > czy siostrę. I wiem, że nie stracę. Nie ma takiej opcji. Dziękuję Ci, że > przynajmniej próbujesz mnie zrozumieć -------------------------------------------------------------------------- A ja doskonale Cie rozumiem. W końcu seks nie jest najwazniejszy w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
mxp4 Re: Kocham studentkę a nie kocham żony 27.02.05, 01:32 Gość portalu: Marek napisał(a): > No własnie i stało się zakochałem się trwa ta nasza miłośc już prawie rok. > Mam żone i dzieci ale ciągle mnie ciągnie do tej która kocham teraz. Życie > jest przewrotne... i co dalej. Jka zyć kiedy serce mam rozdarte bo wracam do > zony i dzieci ale myśłi moje krążą cały czas przy tej którą kocham. Ona jest > niesamowita nigdy wcześniej nie przeżyłem czegoś takiego z moją żoną.Czasami > się zastanawiam czy to nie pomyłka to moje małżeństwo.Nie chce zostawiac > dzieci ale jednoczesnie czuje i wiem że oszukuje zonę i dzieci. > Ktoś napisze przejdzie mi ale to ciągle sie kręci a ja z dnia na dzień kocham > coraz wiecej. I co teraz....? nie wiem jak dalej żyć?! > Na ile wystarczy mi sił by oszukiwać? O Boy, ozeniles sie to siedz na dupie . W domu obowiazki dzieci a tu dziewczyna zawsze zadowolona i chetna. Skad wiesz jaka ona jest w domu kiedy nie jest na randce/ To nie milosc to fascynacja ktora minie . Kopnij dziwke ktorej nie przeszkadza ze krzywdzi druga kobiete i dzieci. powinien byc na calym swiecie szariat wtedy te suki z cieczka moze by sie uspokoily bojac sie. Coraz wiecej jest tego ku..twa wrecz oznajmiaja ze im nie przeszkadza zona. Same beda zonami i wtedy zaczyna sie placz bo maz znalazl sobie jeszcze inna. Czlowieku, badz mezczyzna, odpowiedzialnym za swoja rodzine ktora zalozyles z wlasnej woli. O Boy! Nie ma juz prawdziwych mezczyzn. Sami gowniarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fiona Re: Kocham studentkę a nie kocham żony IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.02.05, 20:14 O...!To jest to!!!W koncu ktos madrze sie odezwal!Bravo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Kocham studentkę a nie kocham żony IP: *.media4.pl 08.03.05, 18:10 człowieku żona jest żoną, panią domu, kobietą twojego życia i matką twoich dzieci wieć trzeba jej okazać szacunek i jej nie zostawiać dawac kase na dom i dzieci, zadowalac w łóżku zabierać na imprezy itd a to że czasem coś buchniesz na boku to inna rzecz, byle by nie zanidbać rodziny, bo to ważna rzecz a laseczki na boku to normalna sprawa, w końcu nie jesteś gejem prawda? udowodniono że po długim okresie monogamii facetom spada libido i nawet wskazane jest dla zdrowia jakiś stosunek z inną kobietą dla podniesienia libido i można już spokojnie wróćcić do domu, by dawać żonie lepiej w łóżku pozdro trzymaj sie i nic sie niemartw kolego tylko nie myl miłości z bzykaniem "daj jej zaliczenie" w indeksie i wracaj do żony nie bądź głupi Odpowiedz Link Zgłoś