nertila
11.01.10, 23:05
Relacja z wyprawy do Albanii ,która odbyła się na przełomie kwietnia i maja 2009.
"To za tunelem stojącym na południowych krańcach Vlore zaczyna się inna - piękniejsza Albania. Bez rozgrzebanych budów, policjantów, stacji benzynowych ale za to z wysokimi górami i na wpół dzikim morskim wybrzeżem."
"Na jednym z wiejskich cmentarzy widzę stojące obok siebie nagrobki różnych wyznań: chrześcijańskie, muzułmańskie i te oznaczone czerwoną gwiazdą. W Albanii mnóstwo małżeństw zawierają osoby różnych wyznań a i ludzie różnych wyznań żyją blisko siebie. Na tyle blisko, że po śmierci też sobie nawzajem nie przeszkadzają."
autor Marek Waśkiel
Dobry tekst i piękne zdjęcia. Mi podoba się to z Ksamili i to pod koniec - z cmentarza. Mało który turysta zagląda na cmentarze w kraju który odwiedza- temat śmierci nie pasuje do wakacyjnych zdjęć. Plaża, palmy, zabawa, miejscowa kuchnia i ewentualnie jakieś ruiny czy muzeum - to warto zobaczyć - ot i Albania w pigułce jaką potem pokazać można znajomym na zdjęciach.
Dlatego ten autor zaimponował mi swoim podejściem i samą inicjatywą zobaczenia jak wygląda albański cmentarz. W Albanii śmierć nie jest spychana na margines,śmierć to może być odległa data za pół wieku ale może być i jutro. Dlatego trzeba umieć cieszyć się życiem i docenić "tu i teraz", bo "mamy tylko jedno życie". Warto zajrzeć na miejscowy cmentarz. Pochowani są tam ludzie wszystkich wyznań. Grób męża uwieńczony księżycem a obok grób żony z krzyżem- nikogo to nie dziwi. Można tu podumać trochę nad ludzkim istnieniem,by odkryć pewną prawdę,którą usłyszałam kiedyś w Albanii :
"czy to chrześcijanin czy muzułmanin - dla robaka (cmentarnego) to bez różnicy...
...i dla Boga także."
www.waskiel.pl/albania-w-krainie-bunkrow-i-mercedesow-1.html