witam wszystkich. Mój post jest trochę inny niż te które tutaj przeczytałam,
ale postanowiłam się komuś wyżalić i może ktoś wyrażając swoją opinię coś
ważnego mi uświadomi i w ten sposób pomoże. Otóż pokochałam Albańczyka, który
mieszka w UK, on twierdzi że też mnie kocha i ja mu wierzę. Ktoś zapyta gdzie
tu problem ?? a problem jest i to bardzo duży... otóz nasza miłość rozwija
się tylko przez internet, przez komunikator msn, możemy rozmawiać, pisać,
widzieć się, ale to nie jest realne życie... bardzo mi na nim zależy... ale
jak długo można żyć w świecie wirtulanym

bardzo chcemy się spotkać ale on
twierdzi że nie może przylecieć do Polski nawet na kilka dni, bo to wymaga
wielu formalności, a ja?? on chce żebym to ja przyleciała do niego... ale to
nie jest takie proste przecież. Gdybym miała choć jakiegoś zanjaomego w
Manchesterze,ale jak na złość wszyscy znajomi pracują i mieszkają w innych
miejscowościach

przyjaciele mówią że zwariowałam! nie wiem co mam robić