tak podsumowując rok zawsze nachodzą mnie jakieś takie rózne mniej lub
bardziej głupkowate myśli pewnie wiekszości to dotyczy?..Niwiem jak tak u was
jest ale ja z moim męem mamy problem a właściwie to ja mam bo on go
niewidzi..a wiec my rozmawiamy po grecku bo w grecji sie poznaliśmy i tak nam
juz zostało teraz odkąd jesteśmy w polsce powolutku staramy sie pół polski pół
grecki no ale dobra nie o tym chciałam..mi brakuje rozmowy z moim meżem na
tematy dotyczące kultury czyli ksążka(on nigdy w życiu książki nie
przeczytał),filmow(oczywiście ogląda ale żeby już wiedzieć co to reżyser i
wogule coś poza tytułem to zero),tetru (to już wogule odpada bo nielubi dodam
że raz był)i ogólnie to brakuje rozmów MI na tematy wykraczające poza
codzienność i nie jest to bariera językowa bo po grecku oboje mówimy żeby nie
powiedzieć bardzo dobrze ale osobości wychowania może kultury sama już nie
wiem on poprosytu tego nie czuje a zresztą jego wiedza na tematy kultury
artystów itp.jest uboga jeśli nie zerowa

przed poznaniem mojego męża byłam
w związku z polakiem cholernie wykształconym facetem i różnego typu dyskusje
poglądowe i takie tam były na początku dziennym i teraz przeraża mnie trochę
perspektywa bycia całe życie z takim troche "burakiem" zresztą jak go tak
nazywam to sie tylko śmieje i mówi-"moja ty skąplikowana kiciusiu" no i po
temacie.Chciałam się zapytać was jak wy macie z tymi swoimi albańczykami i
muszę jeszcze dodać dla wyjaśnienia że nie jestem jakąs rozmarzoną romantyczką
czy artystką wrecz przeciwnie ale mimo wszystko głupie takie życie bez
refleksji i gadki o kulturze szeroko pojętej
pozdrawiam