10.11.05, 20:25
Otwieram nowy watek, poniewaz rozmowa o firankach zeszla na rozmowe o nagich
sasiadach...zreszta skopjuje co juz zostalo oplotkowane.

Mam nadzieje ze wiecej z was podzieli sie interesujacymi opowiesciami o
sasiadach.

• Re: Firanki w oknach...
deszczowawyspa 09.11.05, 23:44 + odpowiedz


No ja to jak Jagienkaa, tez prawie nikogo nie znam,bo sasiadow nie mam.
My wynajmujemy mieszkanie w kosciele:)to znaczy w kancelariach koscielnych
kosciola protestanckiego. Kosciol prowadzi zajecia tanca(czasami przez okno
widac jak tancza), trapezu,i inne ale sam dzialalnosci nie prowadzi(choc
czasem jak slychac jak ktos na organach gra, milo wtedy lezec w wannie i
sluchac). Drzwi wejsciowe do domu sa ze strony ogrodka a tam gruby, wysoki
mur oddzielajacy nas od sasiadow i takie przejscie miedzy kosciolem a
budynkiem od razu na ruchliwa ulice. Okna mamy ponad 2 metrowe w niektorych
miejscach i sa tu tez wbudowane od srodka drewniane okiennice-tak wiec zaslon
nie trzeba:)
Obserwuj wątek
    • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 10.11.05, 22:28
      ;)zapomnialam dodac ze ja tez "poznaje" tylek mojego "sasiada"(to znaczy faceta
      ktory mieszka na przeciwko mogego kosciola i widze jego okna). Juz chyba 3 razy
      widzialam jak sie rano przebieral!?dziwny jest ten swiat. Mieszkanie ma
      ogrodkowe,a sypialnie gdzie nawet w dzien swiatlo zapala i glowe daje ze nie
      tylko ja go widzialam.
      No dobra przestane juz z tymi golasami bo na jakas erotomanke wyjde he he he:)
    • jaleo Re: SASIEDZI 10.11.05, 22:32
      Ja na szczescie nie mam sasiadow "przez sciane", bo w tym kraju sciany i sufity
      sa raczej cienkie i wiele mozna uslyszec. Moja siostra np. ma sasiadow na
      gorze, i jak sie kloca to mozna wysluchac argumentow obu stron ;-)

      Przyznam, ze sasiadow zawsze mialam bardzo zyczliwych, jak gdzies wyjezdzamy to
      zostawiamy klucze raz tym z prawej, raz tym z lewej, na wypadek jakby sie alarm
      wlaczyl albo cos innego sie stalo. Jedyne, co mnie lekko wkurza, to sasiadka z
      lewej, ktora ma obsesje na temat ogrodka. Kiedys na wlasne oczy widzialam, jak
      przycinala brzegi swojego trawnika nozyczkami, do tego takimi malymi, prawie
      jak do manicure.
      • eballieu Re: SASIEDZI 10.11.05, 23:03
        Rozni sa.
        Wszyscy przyszli sie z nami przywitac, keidy sie tu przeprowadzilismy.
        Wszyscy byli jednakowo ciekawi.
        Jedna sasiadka ma konia i kilka psow. Jak jedzie na koniu, to zawsze sie unosi
        gdy przejezdza obok naszego zywoplotu zeby zajrzec co tam sie u nas w ogrodku
        dzieje. A sama nie zgodzila sie na to aby dom, w ktorym mieszkamy mial okna
        wychodzace na jej posesje. Wiec wychodza na niebo. Boi sie jej nasz syn. Na
        nikogo widok tak nie wrzeszczy. Wszyscy znajomi, ktorzy ja widzieli pytaja sie
        czy to kobieta czy to mezczyzna. I kiedy tak unosi sie na koniu zeby zajrzec do
        ogrodka, to uwielbiam sie z nia witac, nawet gdy jestem wtedy w kuchni i widze
        ja przez okno. Uwielbiam obserwowac jej zazenowania na przylapaniu podgladania.

        Drugi sasiad - z na przeciw jest bardzo milym starszym panem. Kilka razy w lato
        przyniosl mi kwiaty ze swojego ogrodka. Ma przyjaciol Czechow i chyba dzieki
        nim tak polubil mnie. Byl dyrektorem szkoly - co zanzacza dosc czesto:-)i
        zawsze mowi, ze jak cos to pomoze wybrac szkole i poprze nas przy zapisie do
        szkoly dziecka. I nie wiem dlaczego zawsze mowi nam dzien dobry po francusku:-)
        W sobote czasmi przywozimy sobie na zamine chleb i bulki z piekarni.
        Trzeci sasiad - tego lubie, jest smieszny. Ma napisane nazwisko na rejestracji
        swoich trzech aut. Nie byle jakich bo Porsche Carrera 4 by 4, taki sam Mercedes
        i BMW. Zonie napisal imie na aucie:-). I zona jego zawsze mi daje porady co do
        tego gdzie kupic kwiaty czy sadzonki. He, ona to fajna babka jest bo a to pana
        od mycia okien podesle, a to inny serwis. On jest budowlancem, bardzo prosty
        czlowiek, biega po wsi w krotkich spodenkach i koszulce na ramiaczka. Jak
        zaklada cos z krotkim rekawem, to znaczy ze ma biznesowe spotkanie:-)I zawsze
        narzeka, ze musial sie ubrac lepiej, a tak nie lubi.
        No i sasiedzi po lewej stronie. Mlodzi ludzie, imprezowi. Zapraszaja nas na
        wieksze imprezy, my odwdzieczamy sie kolacyjkami.
        A w grudniu organizujemy lampke wina dla sasiadow.
        Ja musze jeszcze napisac o naszych sasiadach z Plocka. Oj to byli kochani
        ludzie. Bylo nas 4 pary mieszkajace w tym samym wejsciu do kamieniczki. Oj tam
        to byly bale. Narzeczona sasiada grala i spiewala - a ona operowa spiewaczka
        byla, sasiad likiery robil, druga sasiadka pyszne pasztety, jedna znala sie
        doskonale na modzie i zyciu, a jeszcze jedna miala cudowne psy. Wszyscy byli
        jednakowo cierpliwi i wybaczali nam wiele glosnych nocy i dni. Zyczliwi,
        pomocni, otwarci.
        Tylko przez rok w Londynie nie zdarzylismy poznac sasiadow, chociaz
        zapraszalismy ich na wino do nas to nigdy nie przyszli. Ale to byli dziwni
        ludzie. Do 22 w pracy, od piatku do niedzieli jezdzili do rodzin poza Londyn.
        Trzech facetow w jednym mieszkaniu, biegali do pracy na Canary Wharf i po
        drodze wskakiwali do "Zlotych Wrot" na kolacje. Zlote Wrota to nasza nazwa na
        Mc Donald
      • edavenpo Re: SASIEDZI 10.11.05, 23:04
        Ja mialam sasiada ktory byl cichy, wracal pozno i prawie nigdy go nie widzialam. Kiedys sie spotkalismy
        na schodach, pogadalismy chwile, zapytalam co robi. Powiedzial ze tancerzem. Pies zaczal ciagnac na
        dwor wiec przeprosilam i poszlam. Hmm, pomyslalam, ciekawe gdzie tanczy.
        Nastepnym razem jak go zobaczylam to bylo jego zdjecie na cala strone w The Times, obok recenzji
        Jeziora Labedziego pod dyrekcja Matthew Bourne, w ktorym gral glowna role... Troche mi szczeka
        opadla ;-))))
        • ula.mac Re: SASIEDZI 11.11.05, 08:49
          ja mam swietnych sasiadow nie moge narzekac, z jednej strony pilot z drugiej
          adwokat, na przeciwko ksiadz z zona a obok lekarz, wszyscy na poziomie i bardzo
          mili az do bolu, z dwoma sasiadkami spotykam sie regularnei na kawie i
          plotkach , wszyscy pilnuja sobie domuow nawzajem gdy ktos wyjedza na wakacje,
          albo opiekjuja sie zwierzetami, na swieta wszyscy spotykaja sie winie i
          przekaskach, a dzieci dostaja malutkie prezenty pod choinka, ktora rosnie na
          skwerku przed domem i jest bardzo milo, mam zamiar sie przeprowadzic w
          przyszlym roku, szkoda bedzie zostawic takich sasiadow....
        • aitee Re: SASIEDZI 11.11.05, 13:30
          He he, rozumiem ze tanczyl jako ksiaze? Bo glowna rola w Jeziorze to chyba Odetta/Odylia ;)
          • edavenpo Re: SASIEDZI 11.11.05, 13:47
            aitee napisała:
            He he, rozumiem ze tanczyl jako ksiaze? Bo glowna rola w Jeziorze to chyba Odetta/Odylia ;)
            ___
            Ksiaze Zygfryd w takich spodnico-spodniach z pior;-) Na marginesie to wspaniala mial figure, czego nie
            bylo widac pod wszystkimi ciuchami ;-)
    • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 11.11.05, 12:27
      w koncu mi sie przypomnialo!
      Mieszkalam na Angel-London, w budynku gdzie bylo kilka pokoi-mieszkan.
      Dzielilo sie budynek a nie mieszkanie, choc prysznic i wc bylo na zewnatrz tych
      pokoi-mieszkan a livingroomu w ogole nie bylo-tylko pub na dole.Troche podobnie
      jak w b.kiepskim hotelu. Mieszkala tam dziewczyna ktora byla striptizerką (i
      pewnie nie tylko..ale juz nie wnikalam).
      Pokoj jej byl dosyc duzy a w nim miala:
      - wbudowana stalowa rure (zeby mogla cwiczyc przy niej swoje tance)
      - wieeeelkie loze, wieksze od db. king
      - mnostwo ubran zawieszonych w szafie bez obudowy (tylko sama pozioma rurka)
      - zamiast zaslon, czy firanek miala poustawiane na parapecie do samej gory
      pudelka z butami. Kazde inne-dodam jeszcze ze to byly dosyc drogie buty. Miala
      3 wysokie okna, czyli tych butow byla masa.
      - duza metalowa klatke a w niej..
      - szczeniaka- "rhodesian-ridgeback" (to te psy co sie bierze na polowania na
      lwy), ktory juz wtedy siegal mi do kolana.
      Zyla zyciem nocnym,psa wyprowadzala moze z 2-3 razy na dzien, wolala sprzatac
      po nim w swoim pokoju.A w nocy jej nie bylo wiec biedny piszczal.
      *
      W tym samym domu mieszkal sa samej gorze John- stary facet chyba z 60 letni
      ktory codziennie wypijal 13 pintow piwa a potem wdrapywal sie schodami do
      siebie. Byl bardzo spokojny. CIekawostka bylo to, ze mieszkal za darmo, bo
      kiedys pracowal dla wlasciciela budynku i sam ulegl powaznemu wypadkowi.
      Wlasciciel nie chcial zaplacic odszkodowania (a podobno bylo to duzo pieniedzy)
      wiec ten przestal placic rente i tak jej nie placil przez 5 lat. Odcieli mu
      ogrzewanie ale.. i tak tam mieszkal-no..i pewnie caly czas mieszka.
      *
      Aha i jeszcze jedno.. ten temat SASIEDZI, przypomina mi o takim filmie
      rysunkowym ktory lecial chyba wielki temu w telewizji. Tez sie nazywal
      Sasiedzi;)pamietam uwielbialam ten film!!:)
      • jagienkaa Re: SASIEDZI 11.11.05, 12:35
        czy animowany=kreskówka?
        sąsiedzi to chyba była czeska bajka, z plasteliny czy coś, i dwóch facecików
        tam było:) wyglądali jak Phil i Grant z Eastenders hihi. mój ulubiony odcinek
        był jak tapetowali;)
        • princessjobaggy Re: SASIEDZI 11.11.05, 13:40
          He, he, ja tez pamietam te bajke. Jedna z moich ulubionych :)
        • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 11.11.05, 14:27
          > czy animowany=kreskówka?
          oj to nie wiem chyba tak.. nigdy nie widzialam roznicy, ale jesli kreskowka..-
          to taki rysunkowy, to w takim razie animowany-musi byc kazdy inny (jak mis
          Kolargol)?moze w tym ta roznica ale glowy nie dam.
          Pamietam ten odcinek jak tapetowali:)jeszcze bylo niezle jak piekli kurczaka
          Do tej pory pamietam muzyczke i jak zaczelam ja wczoraj spiewac mojemu synkowi
          to sie nawet rozesmial,a czesto tego nie robi(zwykle nie ma zadnej reacji,
          jakkolwiek bym sie wyglupiala)!
          • mgna Re: SASIEDZI 11.11.05, 19:16
            Zly zwyczja mam i nie doczytuje wszystkich wypowiedzi...wiec tak, chodzi tutaj
            o czeska bajke, ktora synek moj ma na kasecie. Lubie ja tez :)

            A jaki tytul mial telwizyjny serial polski o tych wiejskich sasiadach ktorzy
            sie klocili przez plot?
            • mgna Re: SASIEDZI 11.11.05, 20:12
              Opisalam moich nowojorksich sasiadow, wiec teraz was zanudze angielskimi
              saisadami...

              W dzien naszej przeprowadzki sasiadka J upiekla nam tort i do niego podala
              kawe. Inni sasiedzi przyszli sie przywitac, co mnie ucieszylo ale rowniez
              zastanowilo czy oby nie bylo to poczatkiem "busybodydom" (naszczescie okazalo
              sie ze nie).

              Z sasiadami po naszej lewej stronie, J&S (ona jest profesorka na uniwersytecie,
              a on dyrektorem firmy) spotykamy sie na obiady, czy delektacje winkiem i
              serkami (to sa ci sasiedzi ktorych synek lubi podgladac przez plot, i z ktorych
              psem rozwalil plot). W lecie zabieraja oni synka do swojego ogrodu tak zebym ja
              mogla troszeczke odpoczas. Ich trzy corki sa naszymi babysitters. Pilnujemy
              naszych domow kiedy jestesmy na wakacjach; ja karmie ich zwierzaczki, a oni
              mojego kotka. Z J moge otwarcie porozmawiac, prosto z mostu powiedziec co i jak
              bez tych w Angli czasami niepotrzebnych "grzecznosciowych" wstepow w rozmowach.
              Ona jest tak samo bezposrednia jak i ja. I! ile razy natrafi w sklepie na moje
              drogie po Hagen Daz ulubione lody, Movenpick, to zawsze mi je kupuje w
              kartonie :)))))))

              Sasiedzi po naszej prawej stronie, sa na emeryturze; wiec jak to na
              emeryturze "ogrodkUJA" i graja w golfa, ledwo co swit za oknem. Bardzo
              przyjemni ludzie, tez naszych domow pilnujemy nawzajem.

              Inni sasiedzi na naszej ulicy to P&T, ona jest dyrektorka w finansach i jezdzi
              konno co dzien, on ma swoj zaklad fryzjerski. Maja zaadoptowana corke,
              dwudziestoparoletnia. Swoje wakacje spedzaja w domu w Hiszpani. Z nimi dziele
              sympatie do kotkow i jesli tylko jakies malenstwa sie przyplataja (co zadarza
              sie czesciej niz myslicie poniewaz za naszymi domami jest green belt, gdzie
              bezsercownie ludzie chca ich sie pozbyc) to wspolnie sie nimi opiekujemy az
              znajdziemy dla nich odpowiedni dom. P&T otwarcie sie przyznali ze kiedy dom w
              ktorym teraz mieszkamy poszedl na sprzedaz, to obawiali sie ze rodzia z duzo
              dziecmi sie do niego przeniesie; byli milo zaskoczeni kiedy okazalo sie ze mamy
              tylko jedno dziecko...ALE w niespelna rok nastepujacy sasiedzi sie wprowadzili:

              M&S z czworka dzieci. Ich najmlodszy synek i moj synek razem sie bawia. Duzo
              dzieci, wiec wesolo i nie ma zadnego halasu jak P&T sie obawiali.

              Teraz w skrocie poniewaz cala ulica sie zna, wiec jest nas sporo: sasiad B, na
              emeryturze, jego pasja jest fotografia, wiec duzo mamy do rozmow :); B&T i
              trzydziestoparoletni zolw sa na emeryturze, ktora dziela pomiedzy domem tu a
              NYC (jeden z ich synow nadal tam mieszka). Zolw jednak zaprzestal latanie i
              woli swoja norke w ogrodku. Z B&T mamy do obmowienia nasze ulubione miasto i
              charakterki na jakie tam sie napotyka i wlasciwie kazdy inny temat; bardzo
              przyjemnie sie z nimi czas spedza na pogaduchach. Z B zawsze dobrze sie
              rozmawia poniewaz obie mamy podobne zainteresowania w literaturze, muzyce,
              jezykach, pedagogice (jak jej maz T stwerdzil: ja jestem wersja jego zony
              sprzed 30-paru lat) wiec podczas kiedy rozmawiam z B, T dolewa mi szampana i za
              nim sie spostrzege bombelkuje mi w glowie ;) Poniewaz ich ogrod jest
              najwiekszym na naszej ulicy, tam uzadzamy w lecie przyjecia, w ciagu dnia dla
              dzieci z naszej ulicy (bouncy castle), wieczorami cos dla doroslych. Szampan,
              wino i tiramisu domowej roboty ich nastepnego syna, P ktory mieszka z rodzina
              na tej samej ulicy :) P jest adwokatem i kolega ze szkolnych lat mojego meza.
              Acha, moj syn u B&T rozmontowal szklanna szafke muzyczna, co im bynajmniej
              nieprzeszkadzalo (UFF!) poniewaz sa zafascynowani jak moj syn bez srobokretu
              wszystko potrafi rozkrecic, czasami sie skradamy podpatrzec jego technike ;)
              R&D u nich swietujemy Nowy Rok, R uwielbia pop-quiz (w ktorych ja jestem
              beznadziejna) i obowiazkowo ognie sztuczne. To tak w szalenie nudnym,
              rozpisanym skrocie...Sa jeszcze inni sasiedzi ale nic specialnie o nich wiecej
              nie wiem, oprocz tego ze milo sie z nimi rozmawia.

              OK teraz kiedy juz was uspilam, i nikt nastepujacego nie przeczyta, przytocze
              jedna seksualna historyjke sasiadki z NYC: w jeden dzien kiedy pracowalam z
              domu, sasiadka z obok przyprowadzila sobie kochanka do domu, tak sie kochali ze
              az sciany sie trzesly, a ja czulam sie jakbym siedziala obok nich. Z rumiencami
              wyparowalam z mojego apartamentu przewietrzyc sie ;)
      • mgna Re: SASIEDZI 11.11.05, 19:13
        >Aha i jeszcze jedno.. ten temat SASIEDZI, przypomina mi o takim filmie
        >rysunkowym ktory lecial chyba wielki temu w telewizji. Tez sie nazywal
        >Sasiedzi;)pamietam uwielbialam ten film!!:)
        mi tez tylko nie pamietam czy to byl polski serial o wiejskich sasiadach ktorzy
        wciaz sie klocili poprzez plot, czy byl to tytul bajki czeskiej, czy moze oba?
        • jagienkaa Re: SASIEDZI 11.11.05, 19:46
          to przez płot to Sami Swoi. Klasyka filmu.
          A Sąsiedzi to taka bajka dla dzieci, nic te chłopki nie mówiły tylko wpadały w
          tarapaty - a do tego była cały czas taka fajna muzyczka.
          PS dostałam dzisiaj tabletki, bardzo dziękuję.
          • mgna Re: SASIEDZI 11.11.05, 20:13
            > PS dostałam dzisiaj tabletki, bardzo dziękuję.
            Dealer zadowolony ze towar doszedl ;)
    • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 13.11.05, 18:11
      podciagne troche temat, bo wyglada na to jakby nikt sasiadow nie mial?!
      Moze troche nie o sasiadach ale..co tam:)
      Jak juz wspomnialam mieszkam w kancelariach koscielnych i jak to zwykle bywa,
      ludzie sa przyzwyczajeni do tego, aby przychodzic do kosciola po pomoc.
      WIec mielismy juz chyba wszystkich..pukajacych nam do drzwi(tez asylum Seekers)
      i oczywiscie wscieklych ze odmawiamy im "pomocy". Czasami w niektorych
      przypadkach musielismy straszyc Policja bo nie chcieli odejsc.
      Przed drzwiami mamy taki maly ni to ogrodek ni to placyk. Niektorzy obrazeni,
      klekali gdzies na srodku placyku i "modlili sie" w strone kosciola-aby zmiekly
      nam serca i wpuscili ich do srodka na drzemke, lub zebysmy wyciagneli portfele:)
      oferujac zrzutke na wodke!
      Raz sprzatalam w kuchni i 2 pijaczkow przyszlo bo byli glodni, zaczeli walic w
      okno a ja... serce w gardle!Nie moglam ich zrozumiec ale od razu mowilam
      NO..no..no. Wyszlam do przedpokoju zeby mnie nie widzieli to wtedy szybciej
      odejda a oni otworzyli klapke w drzwiach (tam przez co sie listy
      wrzuca),uklekli patrza sie na mnie i dalej do mnie mowia."Pani kochana.. moze
      by nam pani kanapke zrobila" wiec mowie "w tym momencie mam tylko maslo i nic
      wiecej, sama jestem glodna"(a na prawde tak bylo). Na to jeden z nich zobaczyl
      wiszace kurtki(jak to w przedpokoju) i mowi.. "aaaa.. no i na dodatek zimno
      nam, czy moglbym dostac jakas kurke- ta czarna bedzie na mnie dobra" a drugi
      krzyczy za nim "i buty i buty".
      Cale szczescie moj maz byl w domu i ich przegonil i cale szczescie krotko po
      tym zalozyli nam brame przed wejsciem na ogrodek!:)
      • mgna Re: SASIEDZI 13.11.05, 22:44
        A do ogrodka kupilabym Rottweiler'a!
        • eballieu Re: SASIEDZI 13.11.05, 23:08
          Deszczowawyspa, to moze zacznij zbierac na tace:-)
          • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 17.11.05, 00:02
            he he heee dobre:)moze i powinnam. Jak na razie zbieram poczte dla kosciola, bo
            listonosz wrzuca tylko do nas wszystkie listy.
            Apropo pieniedzy..slyszalam ze podobno w Szkocji, jak sie chodzi ulica z
            wozkiem i ma sie malutkie dziecko (do 5-6miesiecy) w srodku to czasami ludzie
            wrzucaja pieniadze..jakby dla tego dziecka. Oczywiscie mam na mysli drobne a
            nie 100L:). Mi sie to jeszcze nie przytrafilo, ale mojej kolezance kilka razy!!
            • mgna Re: SASIEDZI 17.11.05, 10:24
              Nam sie to przytrafilo, ale w Angli. Gdzie kolwiek nie poszlibysmy to zaraz
              jakis Dziadziu lub Babunia pieniazki dla naszego bobasa dawali na lody! Odmowic
              nie mozna bylo.
              • deszczowawyspa Re: SASIEDZI 17.11.05, 13:01
                no widzisz..jestes juz nastepna osoba, a mnie chyba omijaja wielkim lukiem,
                godzinami chodze po glownej ulicy i nic:), nikt nie byl zainteresowany zeby
                pieniazki wrzucic. Moze dlatego ze ida swieta?A moze wlasnie w swieta powinnam
                chodzic..od razu po domach:)
                Tutaj chyba nie ma tradycji zostawiania jednego nakrycia wiecej..to ja ją
                zapoczatkuje hi hi hi!
    • effata Re: SASIEDZI 14.11.05, 15:16
      Ja miałam sąsiadów całe mnóstwo, ale niestety najczęściej zapadali mi w pamięci
      negatywnie. A najbardziej dotlkiwie zapamiętałam taką jedną staruszkę, która
      nas nękała codziennie (czatowała przy drzwiach, żeby wyjść na klatkę, wtedy gdy
      i ja wychodziłam), mówiąc nam, że przez nas wyląduje w szpitalu z zawałem
      serca, że będziemy jej zwracać koszty leczenia, że ją wykończymy psychicznie i
      że ona na nas naskarży dzielnicowemu.
      Cóż takiego jej robiliśmy? Braliśmy prysznic po 22. Cały dowcip polegał na tym,
      że jej łóżko sąsiadowało z naszą łazienką, a mąż często przychodził do domu po
      22 i nie sposób było się nie wykąpać po całym dniu pracy. Zaznaczam, że poza
      tym byliśmy naprawdę bardzo cichutko (zresztą pracowaliśmy więc więcej nas nie
      było niż byliśmy), żadnych balang (nawet nie byłoby gdzie na tych 25 metrach),
      żadnej głośnej muzyki itp. Ja się myłam, zmywałam wcześniej. Naszego synka
      budziła przelatująca mucha, więc sami rozumiecie ...
      Ale ona twierdziła, że ją rozbudzamy (krótkim prysznicem!), a ona i tak na
      środkach nasennych, więc już potem spać nie może...

      Pewnego dnia dzwoni telefon:
      "Dzień dobry. Tu dzielnicowy dzielnicy X ...."
      No to się we mnie zagotowało i wmyśl zasady, że najlepszą obroną jest atak
      zaczęłam swoją tyradę:
      "Ja wiem dlaczego pan dzwoni, ale ta kobieta jest nienormalna, dosłownie nas
      prześladuje i .... tak bla, bla, bla wyżywałam się przez pięć minut.
      Jak chciałam złapać oddech, to pan dzielnicowy mi przerwał i powiedział, że ...
      to bardzo ciekawe, co mówię, ale on dzwoni w zupełnie innej sprawie :-@


      A z angielskimi sąsiadami nie jest najgorzej. Nad nami mieszkał facet, który
      miał 45 lat, żył z zasiłków i się tym chełpił, że już się w życiu napracował
      (ciężko, jak twierdził). Zwalał do domu o 2 w nocy i zaczynał puszczać mjuzik i
      chodzić tak, że lampy się trzęsły. Ale na szczęście się wyprowadził i dał mi w
      prezencie cały zestaw rzeczy, których nie potrzebował (jakieś nioodpakowane
      jeszcze badziewia, w tym ZESTAW SZCZOTECZEK DO MYCIA ZĘBÓW!), twierdząc, że to
      na pamiątkę po nim!
      Teraz niby ktoś tam się wprowadził, ale ani widu ani słychu po nim. Dziwne, ale
      przynajmniej mam spokój :)))
      --
      <a
      ref="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10714;107/st/19981220/e/the+very+d
      ay./dt/5/k/c6e0/event.png">Don't guess.</a>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka