Ja kontra psiarze

09.05.07, 19:23
Mam juz tego dosc. Jest plaga nie trzymanie psow na smyczy na Kepie
Potockiej. Nie bulwersuje mnie fakt, ze bez smyczy biegaja obojetne na
rzeczywistosc pieski, ktore nie zaczepiaja ludzi. Jednak jesli widze
takiego 'szczeniaka', ktory smiga bez smyczy szczekajac i atakujac biegaczy,
rowerzystow czy innych amatorow sportu to mnie krew zalewa. Jest dla mnie
sprawa stresujaca kiedy taki pies zaczyna podlatywac do mnie, szczekac na
mnie i prawie za nogawke ciagnie lub poluje na moja lydke (nieudany polow
zakonczony przez moja ucieczke). Pisze z pkt widzenia biegacza. Jeszcze
bardziej drazni mnie postawa wlascicieli wyzej wym czworonogow, ktorzy nie
dosc, ze widzac zachowanie swojego psa nic z tym nie robia lub pouczaja swoje
psiska w sposob malo przynoszacy jakiekolwiek rezultaty. Na wszelkie zwr
uwagi reaguja obojetnoscia lub rozdraznieniem 'czego sie czepiasz'. Otoz
racja stoi 'mojej' po stronie. Psiarze nie maja PRAWA spuszczac psow ze
smyczy w msc publicznym, grozi to grzywna bodajze w wys nawet do 250zl.
Niestety traktuja Kepe Potocka chyba jako wlasnosc skoro spuszczaja
swoje 'pupile'. Nie traktujcie KP jako swojej dzialki na ktorej mozecie robic
co Wam sie zywnie podoba!!! Sa oprocz Was jeszcze inni, ktorzy chca korzystac
z uroku parku. Biegnac po KP modle sie o to, zebym dzis uniknela kontaktu ze
spuszczonym psem, ktory bedzie mnie gonil. Lubie psy, ale ograniczam sie co
do kontaktu z nimi. Na KP jestem narazona na przymusowy, bezposredni kontakt!
Nie chcialabym zostac ugryziona przez niewiadmoego pochodzenia kundla! Prawie
zawsze, kiedy biegam, mam nieprzyjemne sytuacje ze spuszczonymi psami. Mam
zamiar o calej sprawie poinformowac Straz Miejska. Niech zbierze kase. Niech
psiarze przestana byc bezkarni. Nie zdenerwowalabym sie gdyby nie reakcje
wlascicieli. To mnie chyba najbardziej z tego wszystkie wnerwia. Znajomy
psiarz takze przznal mi racje mowiac, ze on wychodzac na KP ze swoim psem
(buldogiem) dziwi sie niezmiernie jak inni moga spuszczac ze smyczy m.in. Pit
Bull'a). Na razie to wszystko. Dziekuje za uwage.
    • Gość: Właścicielka psa Re: Ja kontra psiarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 20:27
      Ja również nie lubię uszczęsliwiania mnie na siłę przyjażnią obcego psa. Nie
      życzę sobie obcego psa(bez smyczy i właściciela) przy mojej osobie.
      W przypadku zbyt bliskiego zbliżenia sie do mnie stosuję gaz pieprzowy, w
      ekstremalnych paralizator, na niezadowolonych włascicieli też zadziała.
      • rakkar5 Re: Ja kontra psiarze 09.05.07, 21:09
        Ja w przypadku zbyt bliskiego zbliżenia wspomagam przemysł gumowy.
        • Gość: xsanka Re: Ja kontra psiarze IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 21:48
          pyrcia: popieram Cię w całej rozciągłości Twojej wypowiedzi!

          Myślę jednak, że Straż Miejska ma psi problem najdelikatniej mówiąc "w głębokim
          poważaniu". Przecież znacznie łatwiej i przyjemeniej jest spędzać czas na
          wlepianiu mandatów za parkowanie Żoliborskim właścicielom samochodów, którzy
          nie mają gdzie parkować ze względu na coraz szybciej znikające miejsca
          parkingowe w tej dzielnicy za sprawą równych wykopów lub co raz to nowych
          palików w barwach Samoobrony.

          Mimo, że to temat oklepany, to owszem, przeszkadzają mi także niesprzątane psie
          odchodzy na każeym skrawku trawy w Naszej dzielnicy. Gdzy ktoś podnosi ten
          temat na frum to robi sie z niego oszołoma, a jest to po prostu skandal!
          Dlaczego nie mogę spokojnie pobiegać z dzieckiem nad Kanałkiem bez obawy (a w
          zasadzie mając pewność) że prezej czypóźniej wpadnę w psie gó...

          Posiadanie psa łączy się z obowiązkami, na z których właściciele psów bimbają
          sobie. I za nic mają to, że innym to może zatruwac życie. Ot, swołeczeństwo...

          Martwią mnie tylko 2 takie kwestie:

          1) Na dworzu pies powinien być na smyczy i w kagańcu. Jeżeli nie jest, to
          właściciel psa po prostu łamie prawo czyli... no właśnie: ze względu na znikomą
          społeczna szkodliwośc swego czynu (a w zasadzie zaniechania) trudno nawet
          powiedzieć, że dopuszcza się wykroczenia. A z psami bez smyczy i kagańca jest
          jak z jazdą samochodem powyżej 50 km/h w mieście. Mało kto wogóle zawraca sobie
          tym głowę. A już najmniej Nasza dzielna Straż Miejska (która nota bene w
          zakresie szybkiej jazdy wyrolowana została przez Policję).

          2) Wobec braku (chęci) reakcji ze strony Straży Miejskiej, naturalną reakcją
          jest wynikająca z frustracji tą całą sytuacją chęć samoobrony (tym razem przez
          małe "s"). Gaz, pałka gumowa... ale może i baseball albo po prostu pistolet.
          Pozabijać ich wszystkich i będzie spokój! Tylko, że przecież tak nie można... I
          nie chodzi mi tu o PRAWO, ani nawet o SPRAWIEDLIWOŚĆ, tylko o zwykłe
          międzyludzkie stosunki.

          Jestem jednak ZA! Proponuję, żeby Ci, którym ten problem doskwiera (a
          spodziewam się, że nie jest ich mało) za każdym razem dzwonili jednak do Straży
          Miejskiej (według mnie to jedyne wyjście - Straż ma obowiązek pilnowac
          przestrzegania prawa gdy jest ono łamane, a gdy nie wykonuje obowiązkow to
          można sie na nią skarżyć).

          Potem wymienimy sie uwagami na tym forum. Być może wspólnie ucywilizujemy Kepę
          Potocką aby była miejscem przyjaznym dla wszystkich.
          • pyrcia Re: Ja kontra psiarze 09.05.07, 22:31
            Ok, widze ze jest odzew. Jak spotkam Straz (choc skromnym zdaniem moge ja
            spotkac tylko na parkingach...) to wypytam jak to jest i poprosze o interwencje
            na KP. Trzeba tepic to zjawisko. Tu nie chodzi o czepialstwo tlyko o nasze
            bezpieczenstwo. Ja sie naprawde boje ze cos mi zrobia psy spuszczane ze smyczy.
            Nie bede czekac na to az stane sie ofiara. wiem, ze co do smyczy to obowiazuje
            ona wszystkie smyczy, ale kaganiec maja obowiazek nosic jedynie rasy uznane za
            niebezpieczne. Ale dla mnie moga nie miec kaganca, aby byla smycz tylko i zeby
            sie do mnie nie zblizaly.
            • Gość: xsanka Straż Miejska: tel. 986 IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 22:34
              Spotkac i trudno gdy akurat sa potzebni. Lepiej dzwonić: 986.
              • pyrcia Re: Straż Miejska: tel. 986 09.05.07, 22:38
                Telefon moim zdaniem, to tak jak ktos wspominal, oleja. Wole stanac oko w oko
                z wladzami;p Wyadje mi sie, ze moze byc lepszy efekt;) Przedstawie dramatyczna
                sytuacje, ktora nas spotyka notorycznie na KP;D
                • mam6lat Re: Straż Miejska: tel. 986 14.05.07, 22:58
                  a co powiecie na moich uroczych sasiadów wchodzacych z psami bez kaganca i
                  smyczy (no smycz nosi na własnej szyi własciciel psa) do windy - dodam, ze jako
                  mam 2 maluchów zazwyczaj jestem w windzie z dziećmi - pisze o sytuacji - gdzy
                  psiarz się dosiada - do windy z psem nie wchodzę
    • tenebre Re: Ja kontra psiarze 15.05.07, 13:22
      Popieram w 100%. Często jeżdżę na Kępie na rowerze. Ujadające psy miotające się
      blisko kół już niejednokrotnie stwarzały mi zagrożenie wywrotką. Na zwrócenie
      uwagi właściciele albo reagują agresją, albo wcale :(
      • n_i_n_k_a Re: Ja kontra psiarze 15.05.07, 13:47
        A mnie ostatnio jak jechałam na rolkach porwał spodnie taki miły, malutki,
        niepozorny, przyjacielski pupilek jednej Pani. Pani tłumaczyła, że nie można mu
        nałożyć kagańca, bo jest zbyt mały, ale mogła go do cholery trzymać na smyczy.
        Jak widac nie zawsze wielkość psiaka ma wpływ. Przepis powinien być
        przestrzegany niezależnie, czy to ratlerek, czy rottweilerek
    • dewulot1 Re: Ja kontra psiarze 15.05.07, 22:19
      Podobno istnieje taki gwizdek, nieslyszalny dla ludzi, od ktorego pies staje,
      lapie sie za glowe i ucieka jak najdalej na samych tylnych nogach.
      • zoskaanka Re: Ja kontra psiarze 15.05.07, 22:30
        dewulot1 napisał:

        > Podobno istnieje taki gwizdek, nieslyszalny dla ludzi, od ktorego pies staje,
        > lapie sie za glowe i ucieka jak najdalej na samych tylnych nogach.

        Z tym gwizdkiem trzeba uważać, bo niektóre psy może jeszcze bardziej rozjuszyć.
      • remislanc Re: Ja kontra psiarze 17.05.07, 09:52
        dewulot1 napisał:

        > Podobno istnieje taki gwizdek, nieslyszalny dla ludzi, od ktorego pies staje,
        > lapie sie za glowe i ucieka jak najdalej na samych tylnych nogach.


        Jest - ja go używam i baaaardzo mi się podoba. Kundlom mniej..........:))
        kundle kręcą się w kółko łapiąc własny ogon albo nieistniejące muchy. Lub po
        prostu spieprzają. A paniusia jak taka idiotka woła; amiczku na co ty robisz,
        to nie wesołe miasteczko żebyś się kręcił.............:))) Niezły ubaw !!!!!!!!

        A tu jes przykładowy link do zakupu tego cudeńka:

        www.allegro.pl/item194228232_dogchaser_ultradzwiekowy_odstraszacz_na_psy_.html

    • Gość: Barbapapa Re: Ja kontra psiarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 09:14
      Dlatego też psiarze protestują by cokolwiek zmieniać na Kępie Potockiej. W końcu pieski mają tyle hektarów wychodka. Nie wolno nic ruszać, wprowadzać ograniczeń bo to źle się odbije na psychice piesków. Do dnia dzisiejszego płaczą, że im Park Żeromskiego zabrali a ich pupile nie moga bezkarnie obsrywać placu zabaw.
      • Gość: xsanka Dogchaser IP: *.acn.waw.pl 17.05.07, 18:16
        To skuteczniejsze niż dzonienie do Straży Miejskiej. I taniej wyjdzie. Dzięki za
        pomysł - zaraz sobie kupię ten gadget!
        • Gość: xsanka Re: Dogchaser IP: *.acn.waw.pl 17.05.07, 18:26
          Ale lepiej miec giwerę - jak donosi GOEBBELS miłośnik broni pneumatycznej i
          wycieczek rowerowych po wsiach

          groups.google.pl/group/pl.rec.rowery/browse_thread/thread/3dfe4100f7120d2d/3330897fe76dfbb0?lnk=st&q=dogchaser&rnum=1#3330897fe76dfbb0
          • dewulot1 Re: Dogchaser 17.05.07, 20:46
            Wysokie szczudla sa lepsze. Idzie sie szybciej, psy nie dosiegaja do nogawki
            spodni, i nic nie szkodzi jak sie wdepnie w kupe. Poza tym we wsi maja o czym
            gadac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja