Dodaj do ulubionych

nadchodzi Argentyna

IP: 207.46.238.* 08.04.04, 02:07
firma, ktora przepowiedziala kryzysy w Azji, Rosji, Brazili i Argentynie
mowi, ze niedlugo zlotowa i gospodarka sie zawali.

www.featurexpress.com/fxDetail_new.asp?relid=51505
Obserwuj wątek
    • komentator Raczej nie 08.04.04, 07:19
      Gość portalu: Mr. Kovalsky napisał(a):

      > firma, ktora przepowiedziala kryzysy w Azji, Rosji, Brazili i Argentynie
      > mowi, ze niedlugo zlotowa i gospodarka sie zawali.
      www.featurexpress.com/fxDetail_new.asp?relid=51505

      Sa jednak duze roznice w porownaniu z tymi krajami:

      -Plynny kurs waluty co powoduje ze ataki spekulacyjne
      sa malo atrakcyjne

      -Zasoby dewizowe banku centralnego wynosza 30 mld euro,
      a wiec ogolocenie banku z dewiz jest niemozliwe

      www.nbp.pl/statystyka/wstepne/wybrane.html

      -Bilans platniczy jest praktycznie zrownowazony, deficyt w styczniu
      wynosil nieznaczne 83 mln euro

      www.nbp.pl/statystyka/wstepne/bilansplatniczy.pdf

      -Jest niska inflacja dobry wzrost ekonomiczny, produkcja przemyslowa rosnie
      bardzo szybko, tak samo eksport

      www.stat.gov.pl/serwis/wyn_wst/dynamika_prod/index.htm

      "Według wstępnych danych produkcja sprzedana przemysłu po wyeliminowaniu
      wpływu zmian cen (w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9
      osób) była w lutym br. o 18,4% wyższa niż przed rokiem i o 2,1% wyższa w
      porównaniu ze styczniem br. Po uwzględnieniu wpływu czynników o charakterze
      sezonowym produkcja sprzedana ukształtowała się na poziomie o 17,8% wyższym
      niż w analogicznym miesiącu ub. roku i o 2,6% wyższym w porównaniu ze
      styczniem br."

      www.stat.gov.pl/serwis/wyn_wst/ceny_tow_kons/index.htm
      "W lutym 2004 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,1% (wobec
      0,4% w styczniu br.). Wzrost cen w skali roku utrzymał się na poziomie
      zbliżonym do zanotowanego w miesiącu poprzednim (1,6%)."

      -Finanse publiczne sa oczywiscie w bardzo zlym stanie ale jezeli
      przeliczy sie zadluzenie wedlug standartow EU to nie jest wcale
      tak zle

      W ekonomii trudno cos przewidziec ale podstawowe dane ekonomiczne nie
      daja zadnego powodu do sadzenia by w Polsce grozil gwaltowny kryzys
      finansowy.
    • przycinek.usa Re: nadchodzi Argentyna 08.04.04, 08:38
      Piekne miejsce to Mamoth Lakes. Bardzo ekskluzywne.

      Mieszka w tym miescie moze i 100 osob poza sezonem. W sezonie to chyba nawet
      150. Maja nawet jedno lotnisko!

      Chwala sie, ze maja 7 tysiecy narciarzy zamieszkalych na stale, ale to
      niemozliwe - gdziezby tyle ludzi chcialo tyle czasu marnowac w lecie!

      Ceny wynajmu chore, chyba maja za malo miejsc do spania. Podobno wiecej jak
      ludnosci miejscowej, ale ja nie wierze.

      Moze ten advisor jest jednym z miejscowych bogatych rentierow nieskazonych
      nieswiezym powietrzem Pasadeny i ma zdrowe poglady na swiat?

      Taki zwawy dziadek, milioner, z pochodzenia Polak, rozum rozbudowany
      wieloletnimi przystosowaniami ewolucyjnymi, duze doswiadczenie gieldowe i stad
      ekspertyza?

      Niezaleznie od wnioskow, jest to swietne miejsce do mieszkania dla typowego
      gorala z Podhala, albowiem warunki sa niemalze identyczne jak w Zakopanem,
      architektura podobna, tylko lepsze samochody i wiecej miejsca.

      Pan Komentator natomiast zapomnial o tym, ze o dochodach budzetowych swiadczy
      nie tylko eksport ale i tzw. popyt wewnetrzny, ktorego to zjawiska szanowny
      Komentator szeroko niedostrzega i prozno szukac po statystyce polskiej danych
      oceniajacych przyszle wplywy budzetowe.

      Pan Kowalski has a good point. You know what I mean - Some guys just don't read
      what is being talked about. He he he. Szacuneczek.
      • jadefish Re: nadchodzi Argentyna 08.04.04, 10:47
        > Pan Kowalski has a good point. You know what I mean -

        I wasn't really making a point
        • przycinek.usa Re: nadchodzi Argentyna 08.04.04, 20:09
          Pan komentator nie ma racji, a ty - jak masz rodzine, to masz problem.
          Zwlaszcza, ze bezrobocie bedzie raczej wzrastac niz spadac.

          Pan Komentator uwaza, ze fundamenty sa tak zdrowe, ze nie wystapi inflacja, (to
          oficjalny poglad tzw. specjalistow rzadowych) podczas gdy ceny juz teraz rosna
          w szybkim tempie i nalezy sie spodziewac kolejnych wzrostow.

          NIKT, podkreslam NIKT nie pofatygowal sie sporzadzic raportu o wplywie wzrostu
          cen na dynamike wzrostu PKB, ilosci miejsc pracy, wplywow budzetowych i
          deficytu. Zaklada sie jedynie wzrost cen na jakis jeden procent. A jak bedzie
          wiecej? Co?

          I tu lezy jadro problemu. Zreszta dziadek z Mamoth o tym nie pisze.

          Dlatego nalezy byc szalenie ostroznym z optymistyczna ocena otoczenia nawet
          jezeli obecna dynamika PKB siega 5%. I pamietajmy o jednym, ceny metali i
          surowcow beda spadac. Ceny miedzi, platyny, srebra sa nie do utrzymania na tym
          poziomie w dluzszym okresie. Cala reszta rynku jest w zasadzie przyczepiona do
          tego i jak sie zacznie zjazd na surowcach, to spadnie popyt na polskie produkty.
          W tym stal. I eksport moze ulec redukcji.
          • komentator Sick przycinek 09.04.04, 18:15
            przycinek.usa napisał:

            > Pan komentator nie ma racji, a ty - jak masz rodzine, to masz problem.
            > Zwlaszcza, ze bezrobocie bedzie raczej wzrastac niz spadac.

            Skad masz taka prognozae?

            > Pan Komentator uwaza, ze fundamenty sa tak zdrowe, ze nie wystapi inflacja,
            >(to oficjalny poglad tzw. specjalistow rzadowych) podczas gdy ceny juz teraz
            >rosna w szybkim tempie i nalezy sie spodziewac kolejnych wzrostow.

            To jest chore przycinek, jakie ceny, gdzie?

            > NIKT, podkreslam NIKT nie pofatygowal sie sporzadzic raportu o wplywie
            > wzrostu cen na dynamike wzrostu PKB, ilosci miejsc pracy, wplywow budzetowych
            > i deficytu. Zaklada sie jedynie wzrost cen na jakis jeden procent. A jak
            > bedzie wiecej? Co?
            > I tu lezy jadro problemu. Zreszta dziadek z Mamoth o tym nie pisze.

            Bzdury totalne. W najczarniejszych scenariuszach przewiduje sie wzrost
            inflacji z 1% nad 2.5%.


            > Dlatego nalezy byc szalenie ostroznym z optymistyczna ocena otoczenia nawet
            > jezeli obecna dynamika PKB siega 5%. I pamietajmy o jednym, ceny metali i
            > surowcow beda spadac. Ceny miedzi, platyny, srebra sa nie do utrzymania na
            >tym poziomie w dluzszym okresie. Cala reszta rynku jest w zasadzie
            >przyczepiona do tego i jak sie zacznie zjazd na surowcach, to spadnie popyt na
            >polskie produkty.
            > W tym stal. I eksport moze ulec redukcji.

            You are sick przycinek, badly sick. Struktura polskiego eksportu zmienila sie,
            stal i surowce nie maja wiekszego znaczenia.


            • przycinek.usa Re: Sick przycinek 10.04.04, 21:54
              Ja wiem, ze struktura eksportu zmienila sie znaczaco. Ja jedynie zwracam uwage,
              ze na calosc sukcesu skladaja sie czastki z kazdego segmentu. Stal tez jest
              jednym z segmentow. Poza tym ja nie przypominam sobie, abym nazywal kogokolwiek
              chorym. Mam wrazenie Komentator, ze tobie sraczka uderza powoli do glowy.
              Im wiecej tu siedzisz, tym bardziej agresywny sie robisz.

              I tak za kilka miesiecy okaze sie kto mial racje.

              Pamietaj Komentator, ze wzrost cen przeklada sie na spadek obrotu ZAWSZE.
              Spadek obrotu= spadek wplywow podatkowych.
              Jedynie wtedy nastepuje zrownowazenie wielkosci obrotu, jak na rynku pojawi sie
              wiecej pieniadza. A tego moze przybyc np. w drodze dodruku lub obnizenia stop.
              Jednak jesli bedzie wzrost cen, to obnizki stop nie bedzie. Bo tam sa tacy
              jastrzebie jak ty Komentator. Oni juz dbaja o to, aby nie bylo inflacji za
              wszelka cene.

              I gospodarka Polska nie rozni sie zupelnie od innych gospodarek.
              Jesli nawet nastapi wzrost inflacji 2.5 % rocznie - jak twierdzisz, to rowniez
              nastapi proporcjonalny spadek obrotu. Przypomne, ze na zgnilym zachodzie
              polityka monetarna polega na regulowaniu stopami o cwierci procenta.

              Takie twoje 2.5% zalatwiloby gospodarke USA. W Polsce jest inaczej jedynie
              dlatego, ze po prostu nikt nic nie ma i potencjalnie chec nabywania towarow
              jest znaczaco wieksza jak w panstwach rozwinietych. Tylko nikt pieniedzy nie ma.


              Jezeli z jakiegos niezrozumialego dla komentatorow powodu nastapi jednak wzrost
              cen a w konsekwencji spadek obrotu w gospodarce to ZAPEWNIAM cie komentator, ze
              niezaleznie od tego, czego sie nauczyles na kursach ekonomicznych w WUMLu, to
              spadna wplywy podatkowe, wzrosnie deficyt, spadnie dynamika PKB, i w
              konsekwencji kurs zlotego wobez walut zagranicznych moze utrzymac sie jedynie
              cudem. Pamietaj o tym, ze eksport stanowi niewielka czesc calosci gospodarki.
              I chocby eksport w tym okresie wzrosl o 100%, to w miedzy czasie - na skutek
              zmniejszenia rynku WEWNATRZ panstwa dojdzie do kryzysu.
              • komentator Przycinek litosci 11.04.04, 22:05
                przycinek.usa napisał:

                > chorym. Mam wrazenie Komentator, ze tobie sraczka uderza powoli do glowy.
                > Im wiecej tu siedzisz, tym bardziej agresywny sie robisz.

                Ale to co piszesz jest po prostu chore, tego nie mozna inaczej nazwac.
                Litosci czlowieku, czy ty ogladasz jakies dane ekonomiczne czy tak na sline
                piszesz?

                > I tak za kilka miesiecy okaze sie kto mial racje.

                Ile miesiecy jest to "kilka" na okazanie twojej racji i co to bedzie?
                Pamietaj ze normalnie po polsku "kilka" to 2-4. Wiec?

                > Pamietaj Komentator, ze wzrost cen przeklada sie na spadek obrotu ZAWSZE.
                > Spadek obrotu= spadek wplywow podatkowych.
                > Jedynie wtedy nastepuje zrownowazenie wielkosci obrotu, jak na rynku pojawi
                >sie wiecej pieniadza. A tego moze przybyc np. w drodze dodruku lub obnizenia
                > stop. Jednak jesli bedzie wzrost cen, to obnizki stop nie bedzie. Bo tam sa
                > tacy jastrzebie jak ty Komentator. Oni juz dbaja o to, aby nie bylo inflacji
                > za wszelka cene.

                No i jak czegos takiego nie nazwac chorym? Po pierwsze jest niezwykle wysoka
                dynamika wzrostu produkcji sprzedanej przemyslu. Po drugie jest wysoka dynamika
                wzrostu sprzedazy handlu. ZOBACZ LICZBY. Uwazac nalezy by nie wystapilo
                przegrzanie ekonomii, obnizka stop w tej chwili jest zupelnie niecelowa, to by
                bylo kretynstwo zeby w ekonomii w ktorej mowi sie ze wzrost moze podejsc pod 6%
                obnizac stopy. Co ty za bzdury pleciesz, jak takie cos mozna w ogole wymyslic?

                > I gospodarka Polska nie rozni sie zupelnie od innych gospodarek.
                > Jesli nawet nastapi wzrost inflacji 2.5 % rocznie - jak twierdzisz, to
                > rowniez nastapi proporcjonalny spadek obrotu. Przypomne, ze na zgnilym
                > zachodzie polityka monetarna polega na regulowaniu stopami o cwierci procenta.
                > Takie twoje 2.5% zalatwiloby gospodarke USA. W Polsce jest inaczej jedynie
                > dlatego, ze po prostu nikt nic nie ma i potencjalnie chec nabywania towarow
                > jest znaczaco wieksza jak w panstwach rozwinietych. Tylko nikt pieniedzy nie
                > ma.

                To sa piramidalne nonsensy. Ekonomii USA nie bierz za przyklad bo to jest
                bez sensu skoro ekonomie ta finansuja azjaci. A brednie z brakiem pieniedzy
                to jakis absurd. Przyrost masy pienieznej czyli M3 jest w Polsce na poziomie
                5% czyli bardzo stabilny´i normalny.

                > Jezeli z jakiegos niezrozumialego dla komentatorow powodu nastapi jednak
                >wzrost cen a w konsekwencji spadek obrotu w gospodarce to ZAPEWNIAM cie
                >komentator, ze niezaleznie od tego, czego sie nauczyles na kursach
                >ekonomicznych w WUMLu, to
                > spadna wplywy podatkowe, wzrosnie deficyt, spadnie dynamika PKB, i w
                > konsekwencji kurs zlotego wobez walut zagranicznych moze utrzymac sie jedynie
                > cudem. Pamietaj o tym, ze eksport stanowi niewielka czesc calosci gospodarki.
                > I chocby eksport w tym okresie wzrosl o 100%, to w miedzy czasie - na skutek
                > zmniejszenia rynku WEWNATRZ panstwa dojdzie do kryzysu.

                Tu juz brakuje slow. Wzrost inflacji w Polsce moze byc o 1-1.5% w sytuacji
                ogolnego wzrostu ekonomii o 5%. Przy czym jest bardzo prawdopodobne
                przyspieszenie wzrostu. O jakim kryzysie ty mowisz, chyba masz urojeniach?

                Jedynym czynnikiem ktory stanowi zagrozenie jest deficyt finansow publicznych.
                Nie jest to deficyt niesamowity jesli porowna sie z USA czy EU ale oczywiscie
                musi byc przedstawiony program redukcji deficytu.I to jest problem bo politycy
                tak jak wszedzie wola nie mowic o redukcji defcityow tylko wola robic wyborcom
                demagogiczne prezenty w postaci obnizania podatkow w stylu Busha.
                • przycinek.usa Re: Przycinek litosci 12.04.04, 01:52
                  Panie Komentator, my patrzymy w inne strony, to juz wiadomo.
                  Pan patrzy w terazniejszosc i dokonuje prostej ekstrapolacji w przyszlosc i
                  dodatkowo WIERZY pan w stabilnosc cen. A ja nie. Ale zgodze sie w jednym.
                  Obecne dane ekonomiczne dotyczace wzrostu, sprzedazy, swoja dynamika zaskakuja
                  i ogolnie sa swietne. Ubolewam, ze sa nie do utrzymania. Na tym polega roznica

                  - szanowanie.

                  • komentator Przycinek patrzy 14.04.04, 08:49
                    przycinek.usa napisał:

                    > Panie Komentator, my patrzymy w inne strony, to juz wiadomo.
                    > Pan patrzy w terazniejszosc i dokonuje prostej ekstrapolacji w przyszlosc i
                    > dodatkowo WIERZY pan w stabilnosc cen. A ja nie. Ale zgodze sie w jednym.

                    To naprawde zupelny nonsens. Prognozy ekonomiczne opieraja sie na danych
                    o rozwoju. Czy ty sadzisz ze jak inflacja jest teraz 1% to za pol roku bedzie
                    100%?

                    > Obecne dane ekonomiczne dotyczace wzrostu, sprzedazy, swoja dynamika
                    > zaskakuja i ogolnie sa swietne. Ubolewam, ze sa nie do utrzymania. Na tym
                    > polega roznica

                    Co to znaczy sa nie do utrzymania? Co sie ma stac takiego ze nagle sie skoncza?

                    Mozna twierdzic ze bedzie wrecz przeciwnie. A to dlatego ze zacznie sie ruch
                    w polskim rolnictwie. Dotychczas nie bylo swobody dzialania na rynku eruopejskim
                    a na rynku krajowym byla konkurencja z subsydiowanym rolnictwem EU. Od maja
                    to sie zmieni wiec.

                    W ogole od maja znikaja wszelkie bariery unijne, nawet na granicy tiry nie beda
                    musialy czekac. Czy to ma prowadzic do spadku ekonomii?
                    • przycinek.usa Re: Przycinek patrzy 14.04.04, 10:10
                      "To naprawde zupelny nonsens. Prognozy ekonomiczne opieraja sie na danych
                      o rozwoju. Czy ty sadzisz ze jak inflacja jest teraz 1% to za pol roku bedzie
                      100%?"

                      Sluchaj, dyskutujac z toba wykazuje maksimum cierpliowsci.
                      Nie denerwuj mnie komentator.

                      Inflacja ma te ceche, ze jej wzrost odbywa sie cyklicznie i jest gwaltowy w
                      koncu trwania trendu. Dodatkowo ma tendencje do hiperbolizowania sie.
                      Jezeli dwa miesiace pod rzad wystepuje inflacja w tendencji ogolnie wzrostowej,
                      przy niezmionionej stopie procentowej to prawdopodobienstwo wzrostu cen WZRASTA
                      wraz z uplywem czasu impulsu. Sam uplyw czasu powoduje presje cenowe.
                      Inflacja NIGDY nie wzrasta liniowo. Zapamietaj to sobie komentator.


                      Nie mam czasu na wypowiadanie sie o Polsce.
                      Pozyjemy zobaczymy.
      • robisc Re: nadchodzi Argentyna 08.04.04, 19:10
        Co za zbieg okolicznosci. Dużo bardziej znana firma prognozuje mnie więcej to
        samo. No ale my kolego prognozujemy taki scenariusz już od roku.
    • Gość: BRvUngern-Sternber No tak ale to nie jest szamanskie wrozenie IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 08.04.04, 15:20
      ekonomia czyli nauka.Trzeba podac dowody.Jak rozumiem przez kryzys jest tu
      rozumiane zalamanie waluty?Bo najwyzsze w swiecie cywilizowanym bezrobocie w
      Polsce to nie jest zaden kryzys.O tym nie warto nawet mowic?
    • bush_w_wodzie a kysz szkarado 08.04.04, 19:33
      Convergence trades, driven by the May 1
      E.U. accession of several former
      Soviet-bloc countries, has made
      international and domestic bonds in Poland
      and Hungary extremely expensive," Gundzik says

      tylko ze te bondy ostatnio bardzo potanialy zwlaszcza polskie. dziadek jest
      spozniony ze dawa lata


      Underlying these risks are political
      instability, recently demonstrated by Prime
      Minister Leszek Miller?s decision to resign,
      and failing popular support for his center-right
      coalition government. Rapidly
      rising popular support for leftist political
      parties, and the growing probability of the
      coalition?s collapse, suggests that a radical
      change in government policy is imminent in
      Poland

      he he nie dosc ze rzad millera jest dla niego centroprawicowy to zauwazyl spadek
      jego popularnosci juz po dwu latach spadania

      Poland's general government deficit, which
      was equivalent to 4.4 percent of GDP in
      2003, is expected to increase to 5.7 percent
      of GDP this year and 6.5 percent of GDP in
      2005. As a result, Poland's public sector
      debt stock is expected to exceed 65 percent
      of GDP in 2005.In addition to the growing
      fiscal deficit, slowing domestic demand
      growth and budding deflation are pushing
      the public sector debt stock higher.

      dziadek zapomnial ze gdp tez zasuwa do przodu o 5% w skali roku a z deflacja
      spoznil sie conajmniej o rok bo ten temat juz nie jest aktualny

      According to Gundzik, once Poland's dire
      fiscal situation becomes apparent a
      confidence crisis is likely to develop leading
      portfolio investment to foreign exchange
      reserves is almost 70 percent in Poland,"he
      says. Capital flight from Poland could easily
      trigger capital flight from Hungary, which
      has a similarly weak fiscal position

      tymczasem mamy szybko rosnaca gielde i ceny nieruchomosci w dodatku cos sie
      ruszylo w inwestycjach


      a to ponizej to crap nad crapy. wszystko przewidzieli ale nikt o tym nie
      slyszal. dziadek chce sobie dorobic do emerytury i struga condora a to zwykly
      sep jest.

      Condor Advisers, a Mammoth Lakes,
      California-based consulting firm
      specializing in emerging markets
      investment risk analysis, has been serving
      institutional investors globally since 1995.
      Condor?s research has foreseen all the
      major crises in emerging markets, including
      the Asian liquidity crisis in 1997, Russia?s
      default and devaluation in 1998, Brazil?s
      devaluation in 1999 and Argentina?s
      default and devaluation in 2001. Jeph
      Gundzik is available to speak to the media
      about global political and economic trends,
      and investment risk and opportunities in
      emerging markets. He can be reached in the
      United States at 760-937-7152 or by email
    • Gość: HAJER Żałosna firma, ale problem jest....tyle, że inny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 08:26
      Witam,
      Dawno mnie na tym forum nie było.
      Firma z Mammoth Lake jest żałosna - najwyraźniej nie słyszała o czymś takim jak
      ESA95 - unijny standard liczenia deficytu - już choćby to dyskwalifikuje ją
      jako firmę consultingową. W myśl ESA95 obecny ok. 52% deficyt w Polsce liczony
      polskimi standardami to "tylko" 45,5% wg ESA. Nawet jeśli do deficytu doliczyć
      kwestię ZUS/OFE niejasną w tym systemie i sporną między specami z Warszawy i
      Brukseli to będzie to "tylko" 47,5% wg ESA.
      Problemem jest to, że Polska wchodzi na ścieżkę niezdrowego rozwoju
      gospodarczego, w którym szybki wzrost gospodarczy nijak nie przekłada się na
      wzrost dochodów państwa, a zadłużenie państwa stale rośnie. Tyle, że od
      niezdrowej sytuacji do kryzysu jeszcze daleko.
      Jeśli mam się pokusić o prognozę "Kiedy kryzys?" to wskazałbym tu lata 2007-
      2008. W 2007 r. będzie kolejne dno 4-letniego gospodarczego cyklu Kitchina
      (zwanego też prezydenckim). Kryzysy walutowo-gospodarcze lubią pojawiać się
      właśnie w okolicach dna cyklu.
      Natomiast w 2008 r. problemy będzie miał polski rynek papierów dłużnych - w tym
      roku zbiega się termin wykupu wielu róznych serii obligacji państwowych o
      róznej zapadalności - oczywiście nikt tego nie będzie wykupywał, państwo zechce
      to zrolować - niestety na samo zrolowanie potrzeba będzie co najmniej 50
      miliardów złotych czyli licząc po dzisiejszemu ponad 13 mld USD....chętni do
      pożyczenia zapewne się znajdą, tyle, że na pewno zażądają za to odpowiedniego
      oprocentowania, czym przypuszczalnie wpędzą Polskę w poważne tarapaty. Na razie
      nikt w MF o tym nie myśli - MinFin działa z jednorocznym horyzontem (byle
      zamknąć budżet). Jeśli już teraz nic się w tej sprawie nie zrobi, to za 4 lata
      będzie za późno....
      • komentator Ten problem i inne 09.04.04, 18:25
        Gość portalu: HAJER napisał(a):

        > ESA95 - unijny standard liczenia deficytu - już choćby to dyskwalifikuje ją
        > jako firmę consultingową. W myśl ESA95 obecny ok. 52% deficyt w Polsce
        >liczony polskimi standardami to "tylko" 45,5% wg ESA. Nawet jeśli do deficytu
        >doliczyć kwestię ZUS/OFE niejasną w tym systemie i sporną między specami z
        >Warszawy i Brukseli to będzie to "tylko" 47,5% wg ESA.

        jasne, to jacys zalosni kretyni.

        > Problemem jest to, że Polska wchodzi na ścieżkę niezdrowego rozwoju
        > gospodarczego, w którym szybki wzrost gospodarczy nijak nie przekłada się na
        > wzrost dochodów państwa, a zadłużenie państwa stale rośnie.

        To nie jest tak. Dochody musza rosnac ale problem jest z wydatkami ktore
        sa zaprogramowany na nierealny wzrost. Na przyklad na calym swiecie wzrost
        rent i emerytur jest indeksowany do inflacji ale w Polsce poprzedni
        antykomunistyczni politycy zrobili indeksacje do wzrostu plac w gospodarce
        zeby podlozyc swinie postkomunistom.

        >Tyle, że od
        > niezdrowej sytuacji do kryzysu jeszcze daleko.
        > Jeśli mam się pokusić o prognozę "Kiedy kryzys?" to wskazałbym tu lata 2007-
        > 2008. W 2007 r. będzie kolejne dno 4-letniego gospodarczego cyklu Kitchina
        > (zwanego też prezydenckim). Kryzysy walutowo-gospodarcze lubią pojawiać się
        > właśnie w okolicach dna cyklu.
        > Natomiast w 2008 r. problemy będzie miał polski rynek papierów dłużnych - w
        > tym roku zbiega się termin wykupu wielu róznych serii obligacji państwowych o
        > róznej zapadalności - oczywiście nikt tego nie będzie wykupywał, państwo
        >zechce to zrolować - niestety na samo zrolowanie potrzeba będzie co najmniej
        ᡪ miliardów złotych czyli licząc po dzisiejszemu ponad 13 mld USD....chętni
        >do pożyczenia zapewne się znajdą, tyle, że na pewno zażądają za to
        >odpowiedniego oprocentowania, czym przypuszczalnie wpędzą Polskę w poważne
        >tarapaty. Na razie nikt w MF o tym nie myśli - MinFin działa z jednorocznym
        >horyzontem (byle zamknąć budżet). Jeśli już teraz nic się w tej sprawie nie
        >zrobi, to za 4 lata będzie za późno....

        Tu masz racje ale nie bierzesz pod uwage ze zaczna sie transfery unijne
        rzedu 2-4% PKB rocznie no i Bruksela bedzie naciskac na poprawe finansow.
        W calej Europie i w ogole na swiecie problemy budzetowe beda sie nasilac
        wiec Polska nie jest jakims szczegolnym wyjatkiem.
      • Gość: pijar 'to co spodziewane nigdy sie nie zdarza' IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.04.04, 10:15
        jak mawial Maynard Keynes. Niestety, ekonomia to wrozenie z fusow, a nie
        astronomia.
    • Gość: Znawca Hahaha! IP: 144.57.128.* 13.04.04, 07:47
      Rząd L.Millera jest wg "raportu" centro-prawicowy.

      Z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka