Dodaj do ulubionych

Friedrich von Hayek - liberal idealny

07.07.03, 14:13
Bardzo dobry esej Witolda Gadomskiego:

www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1559883.html
Bardzo ciekawe. Ogromnie podobala mi sie
argumentacja Hayeka na temat przeplywu
informacji w gospodarce. Oczywiscie, podzielam
jego poglad o niewydolnosci centralnego
sterowania. W ogole, bardzo podoba mi sie
ten Hayek. Mam jednak problemy:

czy Wolny Rynek nie jest zagrozeniem
dla siebie poprzez tworzenie sie monopoli?
Przyklad Microsoftu, jak najbardziej potwierdza
teze Hayka o nieefektywnosci centralnego
sterowania rozwojem...

Chcialbym tez zwrocic uwage na to, co
sie czesto pomija, a - czego trzeba wymagac
- od siebie - dwa wazne cytaty:

"[von Hayek] Pisał, że niewiele jest cech charakteru
potrzebnych do rozwijania dobrych relacji
między ludźmi, a tym samym wspierających
społeczeństwo liberalne. Wymieniał zwykle
uprzejmość, poczucie humoru, umiar, szacunek
dla innych, a także punktualność i
odpowiedzialność."

"Aby zrozumieć naszą cywilizację, musimy uznać,
że powszechny porządek nie wynika z ludzkich projektów
czy intencji, lecz jest spontaniczny. Powstaje z
nieintencjonalnego dostosowywania się do pewnych
tradycyjnych i głęboko moralnych praktyk,
których często ludzie nie lubią, których znaczenia
zwykle nie rozumieją, których ważności nie mogą
sprawdzić, a które pomimo to mają szeroki zasięg,
będąc instrumentami ewolucyjnej selekcji -
zapewniają względny przyrost populacji i bogactwa
tym grupom, które podążają za owymi praktykami"


Pozdrawiam
F.
Obserwuj wątek
    • Gość: A Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: *.netspeed.com.au 07.07.03, 17:40
      Rzeczywiscie bardzo ciekawe. Hayek byl tez niezbyt typowym przedstawicielem
      swiata nauki zorganizowanej. Swoboda mysli nie daje sie pogodzic ze sztywnymi
      pogladami "nauki urzedowej". Czesto za ta zorganizowana "nauka" niewiele jest
      ozywczej i wyjasniajacej mysli.

      Szkoda, ze mysl liberalna w ekonomii tak slabo jest przyjmowana w Polsce.
      Obserwuje sie wlasciwie zupelny odwrot od i tak bardzo slabych wysilkow w tej
      dziedzinie po 1989. Nie ma zreszta skad brac dobrych przykladow, bo w Unii
      tylko socjalizmy, CAP, cla, podatki i inne "zapory".

      Milo poczytac artykul Gadomskiego.

      Pozdrowienia,
      A


      • Gość: ¥ Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: 213.199.199.* 09.07.03, 08:21
        Gość portalu: A napisał(a):


        > Milo poczytac artykul Gadomskiego.


        Tego "liberala" ktory streczyl nam wczesniej UE?
        Taki z niego liberal jak z Balcerowicza.

    • Gość: jr Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: 202.76.174.* 08.07.03, 02:22
      geniusz, geniusz i jeszcze raz geniusz.
      z duma przyznam ze nawet nie slyszalem przedtem o nim w zyciu a mam prawie
      identyczne poglady na ekonomie, filozofie czy swiat. chyba bede musial
      przeczytac jego ksiazki jak pojde na emeryture.;)

      mysle ze najwiekszym bledem jaki popelniaja anty-liberalowie to, to iz oni
      kojarza liberalizm z anarchia. spowodowane jest to chyba tym iz nie wierza ze
      ludzie moga sami soba sterowac i robic to lepiej niz inni sterujac pierwszymi.
      ZDUMIEWAJACE ze socjalisto-faszysci (jak to Hayek mowil nie ma wiekszej roznicy
      pomiedzy dwoma) nie wierza w potege jednostki a sa swiecie przekonani ze
      kolektyw wie lepiej co trzeba jednostce i jak ja uszczesliwic!!!
      spojrzmy prawdzie w oczy, trzeba byc totalnym idiota by w to wierzyc jako ze
      jest to totalna sprzecznoscia.
      amen
      • Gość: ¥ Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: 213.199.199.* 09.07.03, 08:27
        Gość portalu: jr napisał(a):

        > geniusz, geniusz i jeszcze raz geniusz.
        > z duma przyznam ze nawet nie slyszalem przedtem o nim w zyciu a mam prawie
        > identyczne poglady na ekonomie, filozofie czy swiat. chyba bede musial
        > przeczytac jego ksiazki jak pojde na emeryture.;)


        Polecam ci wiec jeszcze drugiego wybitnego przedstawiciela szkoly wiedenskiej w
        ekonomii Ludwiga von Misesa.
        • Gość: ¥ i jeszcze link IP: 213.199.199.* 09.07.03, 08:28
          sierp.tc.pl/wlodek/mentindex.htm
          • Gość: A Re: i jeszcze link IP: *.netspeed.com.au 09.07.03, 09:20
            Gość portalu: ¥ napisał(a):

            > sierp.tc.pl/wlodek/mentindex.htm

            Dzieki za link.
            Zrozumialem, ze lepiej jest byc mlodym, pieknym i bogatym niz starym, glupim
            sk....em. Czy moj poglad jest "jedynie sluszny" ?

            Pozdrowienia,
            A
            • Gość: ¥ Re: i jeszcze link IP: 213.199.199.* 09.07.03, 18:08
              Gość portalu: A napisał(a):

              > Zrozumialem, ze lepiej jest byc mlodym, pieknym i bogatym niz starym, glupim
              > sk....em. Czy moj poglad jest "jedynie sluszny" ?

              To poprostu truizm.

    • Gość: jr Re: liberal vs socjal-faszysta IP: 202.76.174.* 08.07.03, 07:47
      moze nie wyrazilem sie zbyt jasno powyzej to tylko podkresle.

      liberal to ktos kto wie co mu potrzeba i decyduje o swym losie.
      socjal-faszysta to ktos kto wie doskonale co chca inni i jak ich 'uszczesliwic'
      ale nie ma najmniejszego pojecia jak uszczesliwic samego siebie...

      - to chyba jest kwint-essencja dwoch ideologi i dopominam sie o nagrode Nobla
      bo jesze nikt tak jasno tego nie wyrazil jak ja! ;) (przynajmniej ja tego nie
      wyczytalem w tej formie)... hehehe
    • mr_watchman Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny 08.07.03, 09:27
      feezyk napisał:

      > czy Wolny Rynek nie jest zagrozeniem dla siebie poprzez tworzenie sie
      > monopoli? Przyklad Microsoftu, jak najbardziej potwierdza teze Hayka o
      > nieefektywnosci centralnego sterowania rozwojem...

      Na dłuższą metę problem nie istnieje. Monopol ma to do siebie, że w pewnym
      momencie zaczyna coraz bardziej interesować się swoją szeroko rozumianą
      organizacją niż rynkiem. Dopóki istnieje zapotrzebowanie na dany towar/usługę,
      istnieje możliwość powstania konkurencji. Ostatnio rośnie zainteresowanie
      systeme Linux oraz komputerami MacIntosha - to na razie margines, ale ciekaw
      jestem, jak się rozwinie ta tendencja. Inna sprawa, że informatyka to rynek
      jak żaden inny wymagający unifikacji do swojego rozwoju, a jednocześnie
      najbardziej narażony na nagłe zmiany.
      Oczywiście, powyższe sypie się w diabły, kiedy monopolista nawiązuje bardzo
      bliską "współpracę" z rządem. Ale to już nie jest wolny rynek.
      • Gość: Rycho Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 09:49
        Reagan i Thatcher dobrze zrozumieli wielkość von Hayeka i zreformowali w jego
        duchu gospodarki swoich krajów.Wcześniej czy później reszta krajów i tak będzie
        musiała to zrobić mimo oporu socjalistycznych dinozaurów.
    • Gość: B Stiglitz: wolny rynek i jego krytyk 1 IP: *.mtnet.com.pl 08.07.03, 16:30
      tenże Gadomski ma pewną alergię na Pana
      biolog


      Stiglitz: wolny rynek i jego krytyk
      Witold Gadomski 30-09-2002

      Właściciel prywatny zwykle lepiej od państwowego zarządza majątkiem, a
      zniesienie restrykcji gospodarczych przyczynia się do rozwoju. Ale w krajach,
      gdzie rynek dopiero zaczyna działać, od tej zasady są liczne wyjątki. I te
      wyjątki wydają się amerykańskiemu profesorowi najbardziej interesujące - o
      nowej książce Josepha Stiglitza, laureata Nobla w dziedzinie ekonomii, pisze
      Witold Gadomski.

      Idee, podobnie jak gospodarka, podlegają falowaniu. W latach 70. ubiegłego
      wieku zaczęła wzbierać fala liberalizmu. Wywołało ją fiasko polityki
      gospodarczej prowadzonej przez rządy państw najbardziej rozwiniętych. W Europie
      Zachodniej i Stanach Zjednoczonych dochód narodowy rósł rachitycznie, inflacja
      sięgała kilkunastu procent, pogłębiał się deficyt finansów publicznych, do
      czego przyczyniał się rozległy i nieefektywny sektor państwowy, zwiększało się
      bezrobocie, a recepty obowiązujące od końca II wojny światowej nie przynosiły
      oczekiwanych wyników. Liberałowie (w USA zwani neokonserwatystami)
      zaproponowali nowe rozwiązania, które wkrótce stały się obowiązującymi
      powszechnie standardami. Kładli nacisk na obniżanie inflacji i podatków,
      prywatyzację, znoszenie barier dla działalności gospodarczej.

      Nowe standardy zaczęły też obowiązywać w stosunkach międzynarodowych.
      Wieloletnie negocjacje handlowe, których zwieńczeniem był układ z Marrakeszu
      (1993 r.), i utworzenie w 1995 r. Światowej Organizacji Handlu (WTO)
      doprowadziły do obniżenia ceł i zniesienia wielu ograniczeń w handlu
      międzynarodowym. Powszechnie likwidowano bariery dla przepływu kapitałów i
      tworzenia nowych instytucji finansowych. Nowe standardy uzyskały wsparcie
      Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

      W latach 90. wielu krajom rozwiniętym (m.in. Stanom Zjednoczonym) udało się
      uporać z ogromnymi deficytami budżetowymi i zmniejszyć dług publiczny. W
      krajach Unii Europejskiej zniesienie ograniczeń w przepływie kapitałów i
      przyjęcie nowych standardów gospodarczych przyspieszyło proces integracji,
      prowadząc do stworzenia wspólnej strefy walutowej. Rządy państw
      postkomunistycznych deklarowały prywatyzację, znoszenie ograniczeń dla
      przedsiębiorczości, walkę z inflacją, odpowiedzialną politykę budżetową.

      Niemal wszędzie fala liberalna przyniosła pozytywne efekty. Stany Zjednoczone w
      latach 90. notowały najdłuższy boom w całym stuleciu. W Ameryce Łacińskiej
      udało się zlikwidować wysoką inflację. Wiele krajów Azji wyrwało się z kręgu
      ubóstwa. Końcówka lat 90. była jednak znacznie gorsza. Liberalizacja przepływów
      kapitałowych w połączeniu z błędami polityki gospodarczej doprowadziła do
      kryzysów finansowych w Azji, Rosji i Ameryce Południowej. Przemiany gospodarcze
      nie objęły - poza paroma wyjątkami - państw afrykańskich. W krajach
      postkomunistycznych zmęczenie reformami prowadziło do napięć politycznych i
      społecznych. Zaczęła narastać nowa fala - krytyków liberalizmu i globalizacji.

      Dziś ci, którzy wierzą, że wolny rynek jest najlepszą gwarancją szybkiego
      wzrostu, a zniesienie ograniczeń gospodarczych i handlowych rychło doprowadzi
      do zlikwidowania ubóstwa w skali globalnej, są w odwrocie. W natarciu są
      przeciwnicy globalizacji i zwolennicy ingerencji rządów w reguły rynku.
      Doszlusował do nich nie byle kto - profesor Joseph Stiglitz, ubiegłoroczny
      laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.

      Wydana w lipcu br. książka Stiglitza "Globalization and its Discontents"
      ("Globalizacja i niezadowoleni", wyd. Penguin Books) stanie się zapewne biblią
      ruchów antyglobalistycznych. Ich krzykliwym działaczom dostarcza argumentów,
      nad którymi profesjonalni ekonomiści nie mogą przejść do porządku dziennego.
      Stiglitz podejmuje też tematy bardzo ważne dla krajów przechodzących
      transformację ustrojową - w jakim tempie i w jakiej sekwencji wprowadzać
      przemiany, ile i jak szybko prywatyzować, w jakim zakresie chronić nieefektywne
      sektory państwowe.

      Jeden schemat dla wszystkich?

      Związany z Uniwersytetem Columbia Joseph Stiglitz dostał Nobla za wcześniejsze
      prace, w których analizował "pokusy nadużycia" (moral hazard). Pokusy owe
      pojawiają się wówczas, gdy strony zawierające transakcje nie mają pełnych
      informacji - gdy więc, przykładowo, zarówno bank, jak i kredytobiorca są
      przekonani, że istnieje instytucja, która w ostatecznym rachunku uratuje obie
      strony.

      Stiglitz jest też autorem książki "The Economy of Public Sector", w której
      wyjaśnia zasady funkcjonowania dobrze zarządzanego, oszczędnego państwa. Swą
      karierę naukową łączył z działalnością publiczną i publicystyczną, dzięki czemu
      stał się w USA osobą powszechnie znaną i wpływową. W 1993 r. został szefem
      zespołu doradców ekonomicznych Billa Clintona i miał duży wpływ na politykę
      jego administracji gospodarczej. To on przekonał prezydenta do ograniczenia
      deficytu budżetowego i zmniejszenia długu publicznego.

      W 1997 r. został głównym ekonomistą i zastępcą szefa Banku Światowego, co dało
      mu okazję przyjrzeć się polityce gospodarczej krajów rozwijających się
      korzystających z pomocy instytucji międzynarodowych. W 2001 r. Stiglitz odszedł
      ze stanowiska bardzo poróżniony ze swymi współpracownikami, zwłaszcza z szefami
      Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Od tej pory stał się zażartym krytykiem
      MFW (Bank Światowy wypada w jego opiniach nieco lepiej). O pracownikach MFW
      mawia, że są to "trzeciorzędne umysły pochodzące z pierwszorzędnych szkół".
      Oskarża ich o brak współczucia dla ubogich, przyrównuje do lotników bombowców
      strategicznych, którzy nie chcą widzieć spustoszeń, jakie czynią. Krytykuje
      władze Funduszu - zwłaszcza byłego dyrektora wykonawczego Michela Camdessusa -
      za arogancję i traktowanie szefów krajów potrzebujących, tak jak dawny
      gubernator kolonialny traktował lokalnych kacyków.

      Czytelnik może odnieść wrażenie, że ataki Stiglitza na MFW biorą się nie tylko
      z chłodnej analizy naukowca, ale też z rozmaitych konfliktów, do jakich
      dochodziło i dochodzi pomiędzy władzami Banku Światowego i Funduszu. Nie chodzi
      jednak o małostkowość (której zapewne nie brakuje), ale o poważne argumenty
      przedstawiane przez noblistę.

      Urzędnicy MFW posługują się zbiorem zaleceń, które uważają za uniwersalne.
      Mówią: w każdej sytuacji należy dbać o niską inflację, równoważyć budżet,
      prywatyzować, otwierać się na kapitał zagraniczny. Te ogólne zalecenia - do
      których Stiglitz, jak każdy poważny ekonomista, nie ma zastrzeżeń - w
      konkretnych przypadkach mogą dawać fatalne rezultaty. Parę przykładów. W Kenii
      otwarcie na kapitał zagraniczny doprowadziło do upadku krajowych banków, a w
      konsekwencji zmniejszyło dostęp rolników do kredytu. Widząc to, sąsiednia
      Etiopia utrzymała restrykcje przeciw bankom zagranicznym, narażając się na
      wstrzymanie pomocy MFW. W Maroku państwo dostarczało rolnikom kilkudniowe
      pisklęta do hodowli. Pod presją Funduszu wycofało się z tej działalności.
      Prywatna firma, która przejęła ów biznes, szybko zaniechała mało opłacalnej
      działalności. Skutek? Hodowla kur, ważna dla marokańskiego rolnictwa, zamarła.
      Wybrzeże Kości Słoniowej sprywatyzowało łączność telefoniczną. W rezultacie
      ceny usług telekomunikacyjnych znacznie wzrosły, gdyż nowy, prywatny
      właściciel - monopolista - mógł dyktować warunki, kierując się wyłącznie
      zyskiem, a nie interesem ogólnospołecznym.

      Stiglitz wielokrotnie stwierdza, że właściciel prywatny zwykle lepiej od
      państwowego zarządza majątkiem, a zniesienie restrykcji gospodarczych
      przyczynia się do rozwoju. Taka jest zasada ogólna, ale w krajach, gdzie rynek
      dopiero zaczyna działać, od tej zasady są liczne wyjątki. I te wyjątki wydają
      się amerykańskiemu profesorowi najbardziej interesujące.

      Wszystkiemu winien MFW

      Książka Stiglitza jest namiętnym oskarżeniem urzędników MFW o to, że swoimi
      działaniami doprowadzili do fa
      • Gość: B Stiglitz: wolny rynek i jego krytyk 2 IP: *.mtnet.com.pl 08.07.03, 16:33
        Stiglitz: wolny rynek i jego krytyk
        Witold Gadomski 30-09-2002

        część 2
        Wszystkiemu winien MFW

        Książka Stiglitza jest namiętnym oskarżeniem urzędników MFW o to, że swoimi
        działaniami doprowadzili do fali kryzysów finansowych, a gdy już wybuchły - swą
        akcją ratunkową pogłębiali tylko problemy nieszczęsnych krajów. Grzechem
        pierworodnym Funduszu jest, zdaniem autora, zalecenie liberalizacji przepływów
        kapitałowych. W rezultacie kapitał krótkoterminowy wędruje do kraju oferującego
        przejściowo wyższe zyski, przyczyniając się do nadmiernego wzmocnienia
        miejscowej waluty, a potem z byle powodu porzuca swego dotychczasowego
        faworyta, spłoszony możliwością wybuchu kryzysu finansowego. I wówczas kryzys
        rzeczywiście wybucha. Co więcej, kapitał zagraniczny napływa tym chętniej, im
        mniej jest potrzebny - napływa bowiem w okresie boomu gospodarczego w danym
        kraju. Gdy zaś zaczyna się recesja, kapitał ucieka, pogłębiając kryzys. Z tego
        powodu przepływy kapitałowe wzmacniają cykle koniunkturalne, zamiast je
        wygładzać. MFW popełnia więc błąd, zalecając powszechną swobodę przepływów
        kapitałowych.

        Dla MFW najważniejsze są wskaźniki makroekonomiczne, zwłaszcza inflacja,
        deficyt budżetowy i deficyt na rachunku bieżącym bilansu płatniczego. Krajom
        zagrożonym kryzysem Fundusz zaleca zaostrzenie polityki antyinflacyjnej, cięcia
        wydatków budżetowych i reformę systemu finansowego. Zdaniem Stiglitza są to
        zalecenia błędne, wręcz szkodliwe. W USA odpowiedzią na groźbę recesji jest
        rozluźnienie polityki pieniężnej i budżetowej (co miało miejsce w ostatnim
        roku - na razie z miernym skutkiem). Dlaczego zatem - irytuje się noblista -
        Fundusz zaleca krajom biednym politykę odwrotną: obniżenie deficytu fiskalnego
        i podniesienie stóp procentowych?

        Akcja ratunkowa zaś organizowana pod egidą MFW to już - zdaniem Stiglitza -
        jawny skandal. Fundusz, a także Bank Światowy i rządy krajów bogatych udzielają
        zagrożonym państwom kredytów tylko po to, by zagraniczni inwestorzy, którzy
        wcześniej lekkomyślnie ulokowali swój kapitał w zagrożonym kraju, mogli go
        teraz wycofać bez strat. Pomoc dla krajów zagrożonych pozwala przez pewien czas
        utrzymywać kurs miejscowej waluty na dotychczasowym, wysokim poziomie, co
        sprawia, że bogaci zdążą wycofać swe pieniądze z banków krajowych i ulokować je
        bezpiecznie za granicą. Skandalicznym tego przykładem była - zdaniem Stiglitza -
        pomoc dla Rosji na miesiąc przed wybuchem kryzysu finansowego. Prawie
        pięciomiliardowy kredyt udzielony w lipcu 1998 r. można było od razu przesłać
        na konta oligarchów w bankach szwajcarskich czy cypryjskich - ironizuje autor.

        Ma sporo racji. Pomija jednak fakt, że główną przyczyną kryzysów finansowych
        szalejących w ostatnich latach na rynkach wschodzących były błędy popełnione w
        tych krajach, a także korupcja, życie ponad stan, wreszcie długi zaciągnięte
        jeszcze w latach 70. i 80.

        Stiglitz lekceważy też kwestię psychologii inwestorów. Jeśli bowiem MFW zaleca
        zagrożonym krajom surową politykę finansową, czyni tak po to, by inwestorom dać
        sygnał, że dany kraj ma odpowiedzialny rząd i nikogo nie zaskoczy żadnym
        szaleństwem. W USA, Japonii czy Europie Zachodniej taki sygnał nie jest
        potrzebny. Nikt nie kwestionuje wiarygodności tamtejszych rządów nawet wówczas,
        gdy polityka fiskalna ulega rozluźnieniu, a stopy procentowe spadają prawie do
        zera. Jednakże w krajach zaliczanych do rynków wschodzących takie decyzje
        przeraziłyby inwestorów, pogłębiając kryzys. To dlatego kraje bogate mają
        większą swobodę działania - mogą przeciwdziałać recesji, sztucznie zwiększając
        popyt (inna rzecz, czy owa polityka jest skuteczna), a kraje biedne takich
        możliwości nie mają.

        Tak przynajmniej uważa MFW, przeciwko czemu Stiglitz zdecydowanie protestuje,
        twierdząc, że działania MFW pogłębiły kryzysy finansowe w Azji, Rosji i Ameryce
        Łacińskiej. Przechodzi jednak do porządku dziennego nad tym, że kryzysy trwały
        zwykle krótko i nie pociągnęły za sobą - wbrew ponurym prognozom - światowego
        kataklizmu na miarę kryzysu z lat 1929-33. Może była w tym jednak jakaś zasługa
        MFW?
        Gdy wszelako Stiglitz przychodzi do pytania, jak skuteczniej pomagać krajom
        rozwijającym się, jego pomysły są umiarkowane i zapewne rozczarują
        ideologicznych przeciwników globalizacji. Proponuje oddłużenie krajów
        najbiedniejszych (raczej afrykańskich niż latynoamerykańskich), zmianę
        przepisów o bankructwie w taki sposób, by lepiej chronić interesy wierzycieli,
        bardziej rozważne akcje ratunkowe dla krajów ogarniętych kryzysem (by nie
        prowokować "pokus nadużycia"), zezwolenie na rozluźnienie w tych krajach
        rygorów finansowych (by doraźnie zwiększyć popyt), bardziej rygorystyczne
        przepisy dotyczące kontroli banków, poprawę zarządzania ryzykiem (szczególnie
        odnoszącym się do wahań walutowych), bardziej przyjazne traktowanie krajów
        rozwijających się w stosunkach handlowych, wykorzystanie rezerw, które kraje
        członkowskie MFW muszą odprowadzać do Funduszu na ożywienie światowej
        gospodarki.

        Wszystko to Stiglitz nazywa "globalizacją z ludzką twarzą". Obawiam się jednak,
        że jego pomysły dla antyglobalistów okażą się niewystarczające, zaś dla części
        ekonomistów - nie do końca przemyślane.

        Rynek nieidealny

        Wraz ze Stiglitzem Nagrodę Nobla otrzymali George A. Akerlof (Berkeley) i
        Andrew Michael Spence (Uniwersytet Stanford). Cała trójka reprezentuje nową
        szkołę keynesowską. Jej zwolennicy uważają, że niewielkie nawet odchylenia od
        racjonalności wewnątrz podmiotów gospodarczych powodują istotne odchylenia
        makroekonomiczne.

        Joseph Stiglitz dostał Nobla m.in. za badania nad asymetrią informacyjną na
        rynku. W klasycznych modelach ekonomicznych rynek jest doskonały. Ci, którzy
        kupują, i ci, którzy sprzedają, mają jednakową siłę i jednakową szansę na
        uzyskanie satysfakcjonującej dla siebie ceny. Mają też doskonałe informacje,
        kto sprzedaje najtaniej lub kupuje najdrożej. Prawdziwy rynek jest jednak
        daleki od doskonałości. Jedni są na nim uprzywilejowani, inni - pokrzywdzeni.
        Jedni mogą czekać ze sprzedażą swych towarów, gdyż mają jakieś rezerwy gotówki,
        inni muszą sprzedawać po każdej cenie. Jedni wiedzą dużo o towarach i
        warunkach, jakie oferuje rynek, inni prawie wcale.

        Typowy przykład to rynek używanych samochodów. Sytuacja kupującego i
        sprzedającego jest nierówna, gdyż sprzedający wie o samochodzie bardzo dużo, a
        druga strona kupuje często kota w worku. Inny przykład to usługi medyczne.
        Kupujący (pacjent) nie wie, jakiego potrzebuje towaru, więc sprzedający
        (lekarz) może mu wcisnąć usługę medyczną czy lekarstwo po cenie zawyżonej.

        Według Stiglitza i innych ekonomistów szkoły keynesowskiej nierówny dostęp do
        informacji, nierówna siła, z jaką przystępujemy do negocjacji, to na rynku
        sytuacja typowa. A zatem rynek wcale nie prowadzi do najlepszego rozdziału
        zasobów, jakimi dysponuje społeczeństwo, a tym bardziej nie stwarza nadziei na
        sprawiedliwy podział produktu i ograniczanie nędzy.

        Krótko mówiąc - dotychczasowy dorobek teorii ekonomii wymaga gruntownej
        rewizji. Równowaga popytu z podażą - ulubiona sytuacja ekonomistów analizowana
        w każdym podręczniku - to tylko mało znacząca hipoteza teoretyczna.
        Teoretycznie na rynku powinny wygrywać firmy innowacyjne, lepiej zarządzane,
        przyciągające wyżej wykwalifikowanych pracowników. Prawda jest bardziej
        skomplikowana, a czasem brutalna. Wygrywa ten, kto - łamiąc prawo lub
        naruszając zasady etyki biznesu - eliminuje konkurencję. Silny wcale nie musi
        być najbardziej efektywny.

        We wszystkich krajach, a zwłaszcza tych, które nie mają długich tradycji
        wolnego rynku, stabilnych instytucji gospodarczych i regulacji prawnych, rynek
        działa źle i samoczynnie nie usunie własnych słabości. Stiglitz pisze: "Teoria
        ekonomii głosi, że aby rynek działał dobrze, konieczna jest zarówno
        konkurencja, jak i własność prywatna. (...) Ale bardzo częs
        • Gość: Biolog Pomidory IP: *.mtnet.com.pl 08.07.03, 16:54
          "Teoretycznie na rynku powinny wygrywać firmy innowacyjne, lepiej zarządzane,
          przyciągające wyżej wykwalifikowanych pracowników. Prawda jest bardziej
          skomplikowana, a czasem brutalna. Wygrywa ten, kto - łamiąc prawo lub
          naruszając zasady etyki biznesu - eliminuje konkurencję. Silny wcale nie musi
          być najbardziej efektywny".

          Mnie sie wydaje, że wolnej konkurencji w pojęciu - jako coś stale utrzymujące
          system w pionie - Gadomskiego nie ma. Gadomski i jemu podobni w oparciu o to
          założenie stałej obecności wolnej konkurencji szukaja przyczyn niedziałalnia
          mechanizmu rynku szukają winnego i czynią nim wydatki socjalne, które dla mnie
          są tylko kosztem utrzymania mas skubanych przez DRAPIEŻNIKI daleko od wyjścia
          na ulice. Taki odpowiednik świeżej trawy, dla której antylopy sa w stanie
          zaakceptować, że część z nich wpadnie w paszcze lwic.

          Życie społeczno-gospodarcze jest raczej modelem dwufazowym - wolna konkurencja
          trwa przez krótki moment np. 5 lat, a potem Ci wszyscy przez lat np. 30, którzy
          zdobyli kapitał (pieniądze, znak rozpoznawalny jak Coca-Cola, dyplom,
          znajomości) wykorzystują go do umacniania swojej pozycji. W definicji
          słowa "umacnianie" mieści się skuteczna likwidacja lepszej konkurencji i
          podejmowanie inwestycji bez jakiegokolwiek ryzyka (co jest sprzeczne z ideą
          efektywnego rynku) poprzez kupienie ustawy, nielegalną informację, łapówkę przy
          przetargu - ponieważ życie jest krótkie przez 10 lat trwania tego cyklu 30 lat
          braku konkurencji wmawia się poprzez aktualną propagandę, że owe patologie są
          wyjątkiem, a nie zasadą. No a potem system zmierza do rewolucji - rewolucji by
          nie było, gdyby system miał możliwość samooczyszczenia się.

          Pewnie podobnie będzie z Polską ad. 2003. To co nas boli ze zjawisk
          patologicznych będzie trwało przez lat np. 20 i zostanie na moment zmiecione -
          ówcześni 18-latkowie będa mieli takie iluzje jak mysłmy mieli w 1989-1994 i
          takie same wrażenia jak z 2004 ja przynajmniej mam.

          Darr. Dark broni tezy o rynkowych i efektywnych stopach procentowych. Dzisiaj
          przeczytałem ostatnią "Gazetę Bankową", którą poswięcona dyskusji o obniżce
          rezerw obowiązków. Jest tam zdanie o takim sensie - zmniejszenie rezerw z 13
          mld do np. 8 mld spowoduje, że natychmiast po ich uwolnieniu NIEDOPUSZCZAJĄC do
          obniżenia RYNKOWYCH stóp procentowych NBP zaoferuje bony pieniężne równe ilości
          uwolnionych rezerw zapobiegając uruchomieniu się mechanizmu regulacji popytu i
          podaży. Gdyby rezerwa była w pomidorach i były one pieniądzem to też niepoddane
          byłyby grze wolnorynkowej.

          Biolog
          • Gość: jr Re: Pomidory IP: 202.76.174.* 09.07.03, 02:05
            Gość portalu: Biolog napisał(a):

            > "Teoretycznie na rynku powinny wygrywać firmy innowacyjne, lepiej zarządzane,
            > przyciągające wyżej wykwalifikowanych pracowników. Prawda jest bardziej
            > skomplikowana, a czasem brutalna. Wygrywa ten, kto - łamiąc prawo lub
            > naruszając zasady etyki biznesu - eliminuje konkurencję. Silny wcale nie musi
            > być najbardziej efektywny".

            to sie nazywa rzeczywistosc i nie ma NAJMNIEJSZEJ roznice pomiedzy systemami.
            jesli spoleczenstwo jest na niskim poziomie w rozwoju moralnym (jak Polska-
            prosze zauwazyc ze wysoka religijnosc nie ma nic wspolnego z moralnoscia. chyba
            dowodow na to nie musze przytaczac) to co za roznica czy kradna prywaciarze czy
            panstwowi urzednicy???

            drodzy socjalisci ile razy trzeba wam wbijac w zakute lby ze ludzkosc nie
            dorosla do zycia na poziomie idei socjalistycznych???

            > Mnie sie wydaje, że wolnej konkurencji w pojęciu - jako coś stale utrzymujące
            > system w pionie - Gadomskiego nie ma. Gadomski i jemu podobni w oparciu o to
            > założenie stałej obecności wolnej konkurencji szukaja przyczyn niedziałalnia
            > mechanizmu rynku szukają winnego i czynią nim wydatki socjalne, które dla
            mnie
            > są tylko kosztem utrzymania mas skubanych przez DRAPIEŻNIKI daleko od wyjścia
            > na ulice. Taki odpowiednik świeżej trawy, dla której antylopy sa w stanie
            > zaakceptować, że część z nich wpadnie w paszcze lwic.

            wolnej konkurencji nie ma i zadaniem panstwa jest protekcja warunkow do
            istnienia wolnej konkurencji. z pewnoscia zadaniem panstwa nie jest decydowanie
            kto, ile, jak i co produkuje!!!

            > Życie społeczno-gospodarcze jest raczej modelem dwufazowym - wolna
            konkurencja
            > trwa przez krótki moment np. 5 lat, a potem Ci wszyscy przez lat np. 30,
            którzy
            >
            > zdobyli kapitał (pieniądze, znak rozpoznawalny jak Coca-Cola, dyplom,
            > znajomości) wykorzystują go do umacniania swojej pozycji. W definicji
            > słowa "umacnianie" mieści się skuteczna likwidacja lepszej konkurencji i
            > podejmowanie inwestycji bez jakiegokolwiek ryzyka (co jest sprzeczne z ideą
            > efektywnego rynku) poprzez kupienie ustawy, nielegalną informację, łapówkę
            przy
            >
            > przetargu -

            nie ma lepszego opisu socjal-faszyzmu! ;)

            > ponieważ życie jest krótkie przez 10 lat trwania tego cyklu 30 lat
            > braku konkurencji wmawia się poprzez aktualną propagandę, że owe patologie są
            > wyjątkiem, a nie zasadą. No a potem system zmierza do rewolucji - rewolucji
            by
            > nie było, gdyby system miał możliwość samooczyszczenia się.
            >
            > Pewnie podobnie będzie z Polską ad. 2003. To co nas boli ze zjawisk
            > patologicznych będzie trwało przez lat np. 20 i zostanie na moment zmiecione -

            > ówcześni 18-latkowie będa mieli takie iluzje jak mysłmy mieli w 1989-1994 i
            > takie same wrażenia jak z 2004 ja przynajmniej mam.

            problem Polski jest ze ludzie nie dorosli do wolnosci. polakom trzeba
            bohaterow, swietych, opieki boga itd itd. nie potrafia oni zrozumiec ze zycie
            jest droga jednostek ktore poprzez milosc wspolzyja z innymi jednostkami.
            wladza nie potrafi chronic jednostki bo socjal-faszysci sa przezarci korupcja i
            chciwoscia znacznie wieksza niz microsoft!

    • Gość: jr Re: jak 'czerwony kapturek' gwalci wilka IP: 202.76.174.* 09.07.03, 03:55
      czyli liberalni pracodawcy (wilk) zeruja na robotnikach (czerwone kapturki) he?

      otoz okazuje sie ze w au 75% corporate crime jest wynikiem dzialnosci
      czerwonych kapturkow. prosze zauwazyc ze wysoki (rekordowy) % economic crime ma
      miejsce w kraju ktory przez lata byl krajem opiekunczym i wlasnie dzisiaj
      zostal umiejscony na 4 miejscu jako panstwo o najwyzszym poziomie zycia na
      swiecie! ;)

      'Economic crime' hits 47 per cent of firms, PwC says
      By James Chessell
      July 9 2003

      Most Australians know their country leads the world when it comes to cricket
      and swimming but until yesterday our prowess at corporate fraud had been sadly
      neglected.

      Enter accountants PricewaterhouseCoopers, whose "global economic crime survey
      2003" claims 47 per cent of Australian businesses suffered from "economic
      crime" - that is theft, fraud, corruption or bribery - in the last two years.

      This puts us well ahead of our Asia and Pacific counterparts (39 per cent) and
      only slightly behind the world's worst region Africa (51 per cent), the
      birthplace of emails from Nigerian royalty asking for bank account details.

      For those who have watched a number of high profile corporate disasters in
      recent times, this may come as no surprise, but this is not corporate
      Australia's only cause for concern.

      PwC partner Malcolm Shackell says that that about 75 per cent of corporate
      crimes involved employees ripping off their company. And while making off with
      a pen or two doesn't sound like much, Mr Shackell warns that "small crimes"
      often lead to bigger ones.

      "Anecdotal evidence suggests a correlation between people who commit fraud and
      people who lie on their CVs," he said.

      The worst crimes Mr Shackell and his team encountered involved payroll fraud.

      The crimes were usually committed at a larger company (more than 1000 workers)
      with the financial services industry - banks, funds management, insurance -
      reporting more instances of fraud than any other.

      Banks are at risk, PWC notes, not because they are disliked but because "the
      specific nature of the financial services industry, providing access to complex
      financial transactions and significant assets, has proved to be an obvious
      target for fraudsters".

      The survey contains good news for the technophobes - they're unlikely to become
      prime suspects. "Ninety per cent [of crimes] involved a computer in some way,"
      Mr Shackell concluded.

    • Gość: pawel-l Re: Friedrich von Hayek - liberal idealny IP: 1.0.12.* 09.07.03, 12:47
      Ja bym zwrócił uwagę na 2 rzeczy:

      >Wszelako dla Hayeka pomysł, iżby ludzkość rozwijała się według jakichś z góry
      określonych praw, jest pozbawiony sensu. Ludzkość to zbiór jednostek, z których
      każda ma wolną wolę i każda z osobna wpływa na bieg wydarzeń. Kto zaś twierdzi,
      że poznał "obiektywne prawa historii", przypomina barona Münchhausena, który
      sam się wydobył z bagna, ciągnąc za włosy.
      Co więcej, próby poznania praw rozwoju ludzkości i narzucenia ich jednostkom
      stanowią zagrożenie dla wolności. W swej najsłynniejszej książce „Droga do
      zniewolenia” Hayek stwierdza: „Pogląd, że umysł ludzki powinien »świadomie «
      kontrolować swój własny rozwój, myli rozum indywidualny, który jako jedyny może
      cokolwiek »świadomie kontrolować «, z międzyosobniczym procesem, dzięki któremu
      rozwój ten zachodzi. Próbując poddać ten proces kontroli, stawiamy jedynie
      bariery dla rozwoju, co wcześniej czy później musi spowodować stagnację i
      upadek rozumu. Natomiast (...) indywidualizm to postawa pokory wobec tego
      procesu społecznego oraz tolerancji wobec innych opinii. Jest on dokładnym
      przeciwieństwem intelektualnej hybris, leżącej u podstaw dążeń do
      wszechstronnego kierowania procesami społecznymi”.
      >

      Trochę to dziwne poglądy w ustach liberała. Chyba gołym okiem widać że są pewne
      zasady w rozwoju społeczeństw i czym lepiej je poznamy tym lepiej. Co innego
      próbować to wykorzystać. Jak z wolnym rynkiem. Większość rozumie że jest to
      najbardziej efektywna metoda rozwoju, ale w praktyce ...szkoda gadać

      Najbardziej czytelne jest to na giełdzie. Kto potrafi zapanować nad swoimi
      emocjami ten osiąga najlepsze rezultaty. Więc świadome kontrolowanie swojego
      rozwoju jest chyba korzystne.

      >
      Perspektywy na najbliższą przyszłość są w gruncie rzeczy beznadziejne - przede
      wszystkim dlatego, że nigdzie nie istnieje zorganizowana grupa społeczna
      opowiadająca się za systemem prawdziwie wolnym".
      >

      To jest smutne ale niestety prawdziwe. To jak kierowcy w Polsce: są bezbronni
      wobec państwa, drogowców, rolników, biopaliwowców, lobbystów zestawów
      głośnomówiących itd.
    • Gość: BRvUngern-Sternber ZARAZ ZARAZ JAKAS BREDNIA TU WYCHODZI!!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 09.07.03, 13:21
      Jakie wartosci etyczne?Jakie zasady>
      A coz to za system ktory jest najlepszy na swiecie bo w przeciwienstwie do komunizmu nie wymaga poziomu etycznego od swoich uczestnikow?Ktory tak dobrze jest zbudowany ze wystarczy kierowac sie wlasnym interesem?I starcie tych egoizmow ma zapewniac dobrobyt i szczescie.Bo piekarz nie dlatego piecze dobry chleb bo jest solidnym czlowiekiem tylko dlatego ze kiepskiego by ludzie nie kupili a wiec nie z troski o klienta a z egoistycznej pogoni za kasa wynika jego dobra praca??Tak wiec zdaniem tego systemu egoizm zadza zysku tylko na dobre wychodzi spoleczenstwu?Jakiz to jest ustroj?Tak ten ktory mamy teraz w Polsce.I dziwnie sie sklada ze to wlasnie liberalizm.Kazdy ciagnie we wlasna strone.Cos za daleko poplynelismy w idealizm.Tymczasem ten liberalizm cos innego twierdzil.Niepotrzebna jest moralnosc.Zadza zysku wymusi solidnosc roboty.Czyli wady pomagaja liberalizmowi,ktory nie potrzebuje ludzi moralnych...
      • mr_watchman JAKAS BREDNIA TU WYCHODZI 09.07.03, 14:04
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > A coz to za system ktory jest najlepszy na swiecie bo w przeciwienstwie do
        > komunizmu nie wymaga poziomu etycznego od swoich uczestnikow?

        Jak sobie przypomnę zasady etyczne komunizmu, w imię których zabito miliony
        ludzi, to dziękuję za taką etykę.

        > Ktory tak dobrze jest zbudowany ze wystarczy kierowac sie wlasnym interesem?

        A czym więcej byś chciał?

        > I starcie tych egoizmow ma zapewniac dobrobyt i szczescie.

        Wystarczy dobrobyt, o szczęście niech każdy powalczy sam.

        > Bo piekarz nie dlatego piecze dobry chleb bo jest solidnym czlowiekiem tylko
        > dlatego ze kiepskiego by ludzie nie kupili a wiec nie z troski o klienta a z
        > egoistycznej pogoni za kasa wynika jego dobra praca??

        Brawo! Nareszcie na to wpadłeś. Tak, właśnie o to chodzi.

        > Tak wiec zdaniem tego systemu egoizm zadza zysku tylko na dobre wychodzi
        > spoleczenstwu?

        Tak, bo każdy dba o swój interes i nie wpieprza się innym. Poza tym, co masz
        przeciwko chęci zysku? Przecież na tym opiera się cały rozwój cywilizacji
        (koła nie wynaleziono dla dobra społeczeństwa, ale z chęci zysku, aby
        transport stał się szybszy i tańszy).

        > Jakiz to jest ustroj?Tak ten ktory mamy teraz w Polsce.

        Nie, niestety. W Polsce panuje jakaś socjalistyczna hybryda z elementami
        wolnego rynku.

        > I dziwnie sie sklada ze to wlasnie liberalizm.Kazdy ciagnie we wlasna
        > strone.Cos za daleko poplynelismy w idealizm.Tymczasem ten liberalizm cos
        > innego twierdzil.Niepotrzebna jest moralnosc.Zadza zysku wymusi solidnosc
        > roboty.Czyli wady pomagaja liberalizmowi,ktory nie potrzebuje ludzi
        > moralnych...

        Ale ten twój rozumek znowu się zaciął. Wadliwe towary/usługi eliminują z rynku
        ich producentów, dzięki czemu ZYSKUJĄ ci, którzy oferują dobre towary/usługi,
        oraz ZYSKUJĄ ci, którzy je kupują, bo mogą wybierać między dobrymi produktami.
        Pozwól, że zapytam - wolisz kupić niedosolony, czerstwy chleb z trocinami od
        piekarza, który kocha ludzkość, czy świeży i pachnący od piekarza kierującego
        się żądzą zysku i przesiąkniętego liberalizem?
        • Gość: A-L Re: JAKAS BREDNIA TU WYCHODZI IP: *.lib.latrobe.edu.au 10.07.03, 11:50
          Czysty liberalizm to po proistu stosowanie "darwinowskiej" zasady SURVIVAL OF
          THE FITTEST: w gospodarce, i nie tylko! Nie ma on wiec NIC, ale to NIC
          wspolnego z moralnoscia czy etyka! Racje bytu wedlug czystego liberalizmu maja
          tylko jednostki najlepiej dostosowane do srodowiska, niezaleznie jakie ono
          jest. W Polsce wiec, zdaniem prawdziwych liberalow, racje bytu maja tylko
          bezwzgledni gangsterzy. Inaczej to jacys urzednicy panstwowi beda ustalac, kto
          ma racje bytu a kto nie, a takie decyzje moze przeciez podejmowac tylko natura
          zgodnie ze swymi prawami!

          mr_watchman napisał:

          > Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
          >
          > > A coz to za system ktory jest najlepszy na swiecie bo w przeciwienstwie do
          > > komunizmu nie wymaga poziomu etycznego od swoich uczestnikow?
          >
          > Jak sobie przypomnę zasady etyczne komunizmu, w imię których zabito miliony
          > ludzi, to dziękuję za taką etykę.
          >
          > > Ktory tak dobrze jest zbudowany ze wystarczy kierowac sie wlasnym interese
          > m?
          >
          > A czym więcej byś chciał?
          >
          > > I starcie tych egoizmow ma zapewniac dobrobyt i szczescie.
          >
          > Wystarczy dobrobyt, o szczęście niech każdy powalczy sam.
          >
          > > Bo piekarz nie dlatego piecze dobry chleb bo jest solidnym czlowiekiem tyl
          > ko
          > > dlatego ze kiepskiego by ludzie nie kupili a wiec nie z troski o klienta a
          > z
          > > egoistycznej pogoni za kasa wynika jego dobra praca??
          >
          > Brawo! Nareszcie na to wpadłeś. Tak, właśnie o to chodzi.
          >
          > > Tak wiec zdaniem tego systemu egoizm zadza zysku tylko na dobre wychodzi
          > > spoleczenstwu?
          >
          > Tak, bo każdy dba o swój interes i nie wpieprza się innym. Poza tym, co masz
          > przeciwko chęci zysku? Przecież na tym opiera się cały rozwój cywilizacji
          > (koła nie wynaleziono dla dobra społeczeństwa, ale z chęci zysku, aby
          > transport stał się szybszy i tańszy).
          >
          > > Jakiz to jest ustroj?Tak ten ktory mamy teraz w Polsce.
          >
          > Nie, niestety. W Polsce panuje jakaś socjalistyczna hybryda z elementami
          > wolnego rynku.
          >
          > > I dziwnie sie sklada ze to wlasnie liberalizm.Kazdy ciagnie we wlasna
          > > strone.Cos za daleko poplynelismy w idealizm.Tymczasem ten liberalizm cos
          > > innego twierdzil.Niepotrzebna jest moralnosc.Zadza zysku wymusi solidnosc
          > > roboty.Czyli wady pomagaja liberalizmowi,ktory nie potrzebuje ludzi
          > > moralnych...
          >
          > Ale ten twój rozumek znowu się zaciął. Wadliwe towary/usługi eliminują z
          rynku
          > ich producentów, dzięki czemu ZYSKUJĄ ci, którzy oferują dobre towary/usługi,
          > oraz ZYSKUJĄ ci, którzy je kupują, bo mogą wybierać między dobrymi produktami.
          > Pozwól, że zapytam - wolisz kupić niedosolony, czerstwy chleb z trocinami od
          > piekarza, który kocha ludzkość, czy świeży i pachnący od piekarza kierującego
          > się żądzą zysku i przesiąkniętego liberalizem?
          • mr_watchman Re: JAKAS BREDNIA TU WYCHODZI 10.07.03, 12:12
            Gość portalu: A-L napisał(a):

            > Czysty liberalizm to po proistu stosowanie "darwinowskiej" zasady SURVIVAL
            > OF THE FITTEST: w gospodarce, i nie tylko! Nie ma on wiec NIC, ale to NIC
            > wspolnego z moralnoscia czy etyka!

            No i bardzo dobrze. Biznes polega na robieniu kasy, a nie miłego wrażenia.

            > Racje bytu wedlug czystego liberalizmu maja tylko jednostki najlepiej
            > dostosowane do srodowiska, niezaleznie jakie ono jest. W Polsce wiec,
            > zdaniem prawdziwych liberalow, racje bytu maja tylko bezwzgledni gangsterzy.

            Nie, bo to działalność nielegalna, a my mówimy o działaniu w granicach prawa.

            > Inaczej to jacys urzednicy panstwowi beda ustalac, kto ma racje bytu a kto
            > nie, a takie decyzje moze przeciez podejmowac tylko natura zgodnie ze swymi
            > prawami!

            Jacy urzędnicy? O czym ty piszesz? Następnym razem, zanim coś napiszesz, ustal
            dwie kwestie: 1. czy masz coś do powiedzenia; 2. czy potrafisz to przekazać
            innym.
      • Gość: A-L Re: ZARAZ ZARAZ JAKAS BREDNIA TU WYCHODZI!!!! IP: *.lib.latrobe.edu.au 10.07.03, 11:47
        A-L: Czysty liberalizm to stosowanie zasady SURVIVAL OF THE FITTEST: w
        gospodarce, i nie tylko! Nie ma on wiec NIC wspolnego z moralnoscia! Racje bytu
        maja tylko jednostki najlepiej dostosowane do srodowiska, niezalenie jakie ono
        jest. W Polsce wiec, zdaniem prawdziwych liberalow, racje bytu maja tylko
        bezwzgledni gangsterzy. Inaczej to jacys urzednicy panstwowi beda ustalac, kto
        ma racje bytu a kto nie, a takie decyzje moze przeciez podejmowac tylko natura
        zgodnie ze swymi prawami!

        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
        > Jakie wartosci etyczne?Jakie zasady>
        > A coz to za system ktory jest najlepszy na swiecie bo w przeciwienstwie do
        komu
        > nizmu nie wymaga poziomu etycznego od swoich uczestnikow?Ktory tak dobrze
        jest
        > zbudowany ze wystarczy kierowac sie wlasnym interesem?I starcie tych egoizmow
        m
        > a zapewniac dobrobyt i szczescie.Bo piekarz nie dlatego piecze dobry chleb bo
        j
        > est solidnym czlowiekiem tylko dlatego ze kiepskiego by ludzie nie kupili a
        wie
        > c nie z troski o klienta a z egoistycznej pogoni za kasa wynika jego dobra
        prac
        > a??Tak wiec zdaniem tego systemu egoizm zadza zysku tylko na dobre wychodzi
        spo
        > leczenstwu?Jakiz to jest ustroj?Tak ten ktory mamy teraz w Polsce.I dziwnie
        sie
        > sklada ze to wlasnie liberalizm.Kazdy ciagnie we wlasna strone.Cos za daleko
        p
        > oplynelismy w idealizm.Tymczasem ten liberalizm cos innego
        twierdzil.Niepotrzeb
        > na jest moralnosc.Zadza zysku wymusi solidnosc roboty.Czyli wady pomagaja
        liber
        > alizmowi,ktory nie potrzebuje ludzi moralnych...
    • feezyk Jedynym wyjsciem jest ... optymizm? 09.07.03, 15:08
      Potega intelektualna i wysoka etyka von
      Hayeka robia na mnie ogromne wrazenie.
      Nie ulega dla mnie jednak kwestii, ze byl
      on wielkim idealista i optymista, w stosunku
      do natury czlowieka.

      Widac, ze wierzyl gleboko, ze rozwoj ludzkosci
      bedzie polegal na wygrywaniu systemow
      politycznych i gospodarczych, ktore sa
      bardziej wolne, moralne i lepsze etycznie.
      Mozna chyba powiedziec, ze mial
      tu racje, choc, na pozor wstraczyloby kilka
      przypadkow, aby rzeczy poszly w innym
      kierunku.


      Ciekawe, ze nikt nie odniosl sie szerzej
      do cytowanych przeze mnie pogladow
      Hayeka: ze w tym wyscigu bardzo
      wazna jest moralnosc, etyka, umiar,
      odpowiedzialnosc, tolerancja, szacunek dla innych.
      Grupy, spolecznosci i narody, ktore tych wartosci
      nie respektuja, przegraja...

      Mam watpliwosci, czy wszyscy poslugujacy
      sie spuscizna Hayeka (lub wrecz ja zawlaszczajacy)
      chca o tym pamietac, a to jest przeciez sam rdzen.
      Zadziwiajaco bliskie von Hayekowi sa pod
      wzgledem filozofii spoleczenstwa skandynawskie...
      mimo wysokich podatkow. Ot, zagadka.

      Pozdrowienia
      F.
      • mr_watchman Re: Jedynym wyjsciem jest ... optymizm? 09.07.03, 15:25
        feezyk napisał:

        > Potega intelektualna i wysoka etyka von Hayeka robia na mnie ogromne
        > wrazenie. Nie ulega dla mnie jednak kwestii, ze byl on wielkim idealista i
        > optymista, w stosunku do natury czlowieka.

        Doprawdy? To co powiesz o piewcach socjalizmu?

        > Widac, ze wierzyl gleboko, ze rozwoj ludzkosci bedzie polegal na wygrywaniu
        > systemow politycznych i gospodarczych, ktore sa bardziej wolne, moralne i
        > lepsze etycznie.

        Wolne - zgoda. Co do moralności mogę machnąć ręką, bo już nie chce mi się
        czytać kolejnych tłumaczeń, co i dla kogo znaczy moralność.
        Ale powiedz tylko - co to jest "system lepszy etycznie"? Lepiej odnoszący się
        do etyki? I czemu to ma służyć?

        > Mozna chyba powiedziec, ze mial tu racje, choc, na pozor wstraczyloby kilka
        > przypadkow, aby rzeczy poszly w innym kierunku.

        To może napisz, jakie przypadki i jakie kierunki masz na myśli.

        > Ciekawe, ze nikt nie odniosl sie szerzej do cytowanych przeze mnie pogladow
        > Hayeka: ze w tym wyscigu bardzo wazna jest moralnosc, etyka, umiar,
        > odpowiedzialnosc, tolerancja, szacunek dla innych.

        Ach, to masz na myśli pisząc o moralności! Ale powyższe to tylko rozwinięcie
        starej zasady, która głosi, że granicą wolności jest wolność innych.

        > Grupy, spolecznosci i narody, ktore tych wartosci nie respektuja,
        > przegraja...

        W Polsce przykładów jest aż nadto.

        > Mam watpliwosci, czy wszyscy poslugujacy sie spuscizna Hayeka (lub wrecz ja
        > zawlaszczajacy) chca o tym pamietac, a to jest przeciez sam rdzen.
        > Zadziwiajaco bliskie von Hayekowi sa pod wzgledem filozofii spoleczenstwa
        > skandynawskie... mimo wysokich podatkow. Ot, zagadka.

        Ot, zagadka - w jaki sposób systemy oficjalnie i praktycznie nawiązujące do
        socjalizmu uznałeś za reprezentatywne dla liberalizmu?
        • Gość: jr Re: Jedynym wyjsciem jest ... optymizm? IP: 202.76.174.* 10.07.03, 02:01
          mr_watchman napisał:

          > feezyk napisał:
          >
          > > Potega intelektualna i wysoka etyka von Hayeka robia na mnie ogromne
          > > wrazenie. Nie ulega dla mnie jednak kwestii, ze byl on wielkim idealista i
          > > optymista, w stosunku do natury czlowieka.
          >
          > Doprawdy? To co powiesz o piewcach socjalizmu?

          tu jestem ciekaw odpowiedzi...;)

          > > Widac, ze wierzyl gleboko, ze rozwoj ludzkosci bedzie polegal na wygrywani
          > u
          > > systemow politycznych i gospodarczych, ktore sa bardziej wolne, moralne i
          > > lepsze etycznie.
          >
          > Wolne - zgoda. Co do moralności mogę machnąć ręką, bo już nie chce mi się
          > czytać kolejnych tłumaczeń, co i dla kogo znaczy moralność.
          > Ale powiedz tylko - co to jest "system lepszy etycznie"? Lepiej odnoszący się
          > do etyki? I czemu to ma służyć?

          niestety moralnosc i etyka jest fundamentem kazdego nietotalitarnego systemu.
          definicji moze byc wiele ale bez tych dwoch to tylko kibel... dla mnie
          moralnosc sprowadza sie do prostego: 'nie czyn drugiemu co tobie niemile'
          chcialby zwrocic uwage ze dziwnym trafem im panstwo bardziej religijne (nie
          wazne czy katolickie czy islamskie) tym moralnosc nizsza.

          > > Mozna chyba powiedziec, ze mial tu racje, choc, na pozor wstraczyloby kil
          > ka
          > > przypadkow, aby rzeczy poszly w innym kierunku.
          >
          > To może napisz, jakie przypadki i jakie kierunki masz na myśli.

          a tu to Ty chyba nadmiernie wierzysz w moralnosc ludzka. pamietaj jedno zgnile
          jablko...

          > > Ciekawe, ze nikt nie odniosl sie szerzej do cytowanych przeze mnie poglado
          > w
          > > Hayeka: ze w tym wyscigu bardzo wazna jest moralnosc, etyka, umiar,
          > > odpowiedzialnosc, tolerancja, szacunek dla innych.
          >
          > Ach, to masz na myśli pisząc o moralności! Ale powyższe to tylko rozwinięcie
          > starej zasady, która głosi, że granicą wolności jest wolność innych.

          jak powyzej co do moralnosci watpliwosci nie mam jedynym problemem sa...ludzie

          > > Mam watpliwosci, czy wszyscy poslugujacy sie spuscizna Hayeka (lub wrecz j
          > a
          > > zawlaszczajacy) chca o tym pamietac, a to jest przeciez sam rdzen.
          > > Zadziwiajaco bliskie von Hayekowi sa pod wzgledem filozofii spoleczenstwa
          > > skandynawskie... mimo wysokich podatkow. Ot, zagadka.
          >
          > Ot, zagadka - w jaki sposób systemy oficjalnie i praktycznie nawiązujące do
          > socjalizmu uznałeś za reprezentatywne dla liberalizmu?

          co do moralnosci szwedzkich studentow to bym polemizowal. to oni kradli papier
          toaletowy z toalet publicznych! nigdy w zyciu nie spotkalem ozziego co by sie
          ponizyl do tego czynu. ;)
      • Gość: BRvUngern-Sternber A jednak mialem racje. IP: *.bg.am.lodz.pl 11.07.03, 12:59
        Liberalizm opium dla ciemnych mas.Szczegolnie teraz gdy skonczyl sie komunizm.Wypowiedz kolesia dobitnie to potwierdza.Ta prostacka ideologia nie wymagajaca zadnego wysilku ani moralnego ani intelektualnego znakomicie trafia na prymitywne podloze.Po prostu wiara jest potrzebna widocznie z natury czlowieka i gdy wiara w Boga jest za trudna zastepuje ja prostacka wiara w niewidzialna reke rynku i to nie w wydaniu Hayeka a wlasnie takim o jakim pisalem.Niewidzialna reka rynku okazala sie reka aferzysty.To nie moje :o)))
        • Gość: ozi Miales racje BRvUngern-Sternber ! IP: 210.23.146.* 12.07.03, 09:46
          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
          Liberalizm opium dla ciemnych mas.Szczegolnie teraz gdy skonczyl sie komunizm.
          O: oczywiscie! to jest ideologia garstki bogaczy, ktorzy glosza wolnosc
          gospodarcza, ale zapominaja, ze taka wolnosc jest fikcja w sytuacji, gdy
          istnieje garstka milionerow i miliony ktorych nie stac na zalozenie zadnego
          biznesu (powod nader prozaiczny: brak kapitalu i wyniszczajaca konkurencja
          istniejacych firm, ktore stac na czasowe obnizenie ceny aby zniszczyc
          konkurenta)....

          - Wypowiedz kolesia dobitnie to potwierdza.Ta prostacka ideologia nie
          wymagajaca zadnego wysilku ani moralnego ani intelektualnego znakomicie trafia
          na prymitywne podloze.Po prostu wiara jest potrzebna widocznie z natury
          czlowieka i gdy wiara w Boga jest za trudna zastepuje ja prostacka wiara w
          niewidzialna reke rynku i to nie w wydaniu Hayeka a wlasnie takim o jakim
          pisalem.Niewidzialna reka rynku okazala sie reka aferzysty.To nie moje :o)))
          o: zawsze nia byla: albo reka aferzysty, albo zlodzieja, albo wlasciciela
          niewolnikow (na niewolnictwie powstaly imperia brytyjskie i amerykanskie).
    • Gość: Antyliberal Friedrich von Hayek - ideal liberala? IP: 128.250.235.* 10.07.03, 06:53
      Zauwazcie, ze zdaniewm liberalow gospodarka najlepiej funkcjonuje kiedy
      panstwo w nia nie interweniuje.
      • Gość: Antyliberal Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 202.137.86.* 10.07.03, 07:50
        Gość portalu: Antyliberal napisał: Zauwazcie, ze zdaniewm liberalow gospodarka
        najlepiej funkcjonuje kiedy panstwo w nia nie interweniuje. Pytania:
        1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
        spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak sie
        da w sprawy spoleczenstwa, dla przykladu:
        - cenzuruje filmy (nawet te wyswietlane tylko na festiwalach)
        - decyduje i to mocno arbitralnie kto moze pracowac w Australii jako prawnik
        czy lekarz, a nwet budowlany
        - decyduje ktora kobieta i kiedy moze przerwac ciaze, a ktora nie
        - nie ma problemow w zalegalizowaniu aresztowania bez wyroku czy nawet tylko
        czasowej zgody sadu, itp. itd.
        2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa, a
        nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody. Jesli tzw. niewidzialna
        reka rynku najlepiej zarzadza godpodarka (prawo popytu i podazy itp.), to czemu
        pozwalaja oni np. na brutalna interwencje lekarzy w prawa przyrody (np.
        przedluzanie zycia ludziom po 50-ce, czyli nieplodnym, a wiec niepotrzebnym
        spoleczenstwu, szczegolnie jesli chodzi o emerytow, ktorzy przeciez nic nie
        daja spoleczenstwu, a tylko obciazaja pracujacych), pozwala rolnikom na
        zmienianie krajobrazu (pola uprawne zamiast lasow), pozwala na funkcjonowanie
        kopaln, ktore zaklocaja dzialanie praw przyrody (powaznie zaklocaja rownowage
        ekologiczna) itp. itd.
        W skrocie: jesli liberalowie przyjmuja, ze prawa natury najlepiej rzadza
        gospodarka, to czemu toleruja oni jednoczesnie interwencje w dzialanie tychze
        praw natury w spoleczenstwie (prawa doboru naturalnego - "survival of the
        fittest") czy w przyrodzie (kazda zmiana srodowiska naturalnego czlowieka jest
        przeciez niejako wbrew prawom przyrody, glownie fizyki, chemii czy biologii).
        Czekam ma wyjasnienia od PT liberalow...
        Antyliberal
        • Gość: pawel-l Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 1.0.12.* 10.07.03, 08:30
          Gość portalu: Antyliberal napisał(a):

          > 1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
          > spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
          sie da w sprawy spoleczenstwa,

          Większość współczesnych rządów to rządy socjalistów, nawet jak się nazywają
          liberałami.

          > 2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa, a
          > nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody.

          Mówimy o prawach naturalnych wśród ludzi a nie przyrody
          Liberalizm polega na możliwie największej wolności dla wszystkich. Jeśli chcesz
          żyć dłużej (i masz za co) to masz to tego prawo. Dopóki zmiana krajobrazu nie
          szkodzi innym to nic ci do tego. Co innego postawienie fabryki chemicznej która
          może grozić mojej własności i wolności.

          >(kazda zmiana srodowiska naturalnego czlowieka jest
          > przeciez niejako wbrew prawom przyrody, glownie fizyki, chemii czy biologii).

          Zmiany w przyrodzie nie są wbrew prawom fizyki, chemii, biologii !
          Mogą ci się te zmiany podobać albo nie, ale na swoim masz do tego prawo - pod
          warunkiem że nie zatruwasz wody, powietrza itp bo naruszasz moją wolność
          • Gość: A-L Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: *.lib.latrobe.edu.au 10.07.03, 11:19
            Gość portalu: pawel-l napisał(a):
            Gość portalu: Antyliberal napisał(a):
            1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
            spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
            sie da w sprawy spoleczenstwa,
            P: Większość współczesnych rządów to rządy socjalistów, nawet jak się nazywają
            liberałami.
            A: Akurat w Australii to sa oni raczej konserwatystami. Tu nawet labor party
            dawno odeszla od socjalizmu, nawet b. umiarkowanego... Siedza w kieszeniach big
            biznesu...

            2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa,
            a nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody.
            P: Mówimy o prawach naturalnych wśród ludzi a nie przyrody
            A: Ludzie sa tez czescia przyrody!

            P: Liberalizm polega na możliwie największej wolności dla wszystkich. Jeśli
            chcesz żyć dłużej (i masz za co) to masz to tego prawo. Dopóki zmiana
            krajobrazu nie szkodzi innym to nic ci do tego. Co innego postawienie fabryki
            chemicznej która może grozić mojej własności i wolności.
            A: Czy jest w/g ciebie OK utrzymywac przy zyciu, i to za wysoka cene
            bezproduktywnego starca, zamiast wydac te pieniadze na profilaktykje czy
            leczenie lekko tylko chorych ludzi w wieku produkcyjnym? Kazda zmiana
            krajobrazu uderza w rownowage natury, stad te klski susz na przemian z kleskami
            powodzi.

            A:(kazda zmiana srodowiska naturalnego czlowieka jest przeciez niejako wbrew
            prawom przyrody, glownie fizyki, chemii czy biologii).
            P: Zmiany w przyrodzie nie są wbrew prawom fizyki, chemii, biologii !
            Mogą ci się te zmiany podobać albo nie, ale na swoim masz do tego prawo - pod
            warunkiem że nie zatruwasz wody, powietrza itp bo naruszasz moją wolność
            A: Sa wbrew prawom przyrody, bo naruszaja jej NATURALNA rownowage (tzw.
            equillibrium, to ulubione slowo neoliberalnych ekonomistow)...
            • Gość: jr Re: Liberal and labor parties w AU IP: 202.76.174.* 11.07.03, 01:55
              Gość portalu: A-L napisał(a):

              > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
              > Gość portalu: Antyliberal napisał(a):
              > 1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
              > spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
              > sie da w sprawy spoleczenstwa,
              > P: Większość współczesnych rządów to rządy socjalistów, nawet jak się
              nazywają
              > liberałami.
              > A: Akurat w Australii to sa oni raczej konserwatystami. Tu nawet labor party
              > dawno odeszla od socjalizmu, nawet b. umiarkowanego... Siedza w kieszeniach
              big
              >
              > biznesu...


              BLAD! labor jest marionetka uni robotniczych!

              • Gość: ozi Re: Liberal and labor parties w AU IP: 210.23.146.* 12.07.03, 09:41
                Gość portalu: jr napisał(a):
                Gość portalu: A-L napisał(a):
                Gość portalu: pawel-l napisał(a):
                Gość portalu: Antyliberal napisał(a):
                1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
                spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
                sie da w sprawy spoleczenstwa,
                P: Większość współczesnych rządów to rządy socjalistów, nawet jak się
                nazywają liberałami.
                O: bzdura! socjalisci to moze socjaldemokraci, ale juz na 100% nie laborzysci,
                ktorych ideologia polega na popieraniu kapitalizmu, tyle ze ze kapitalizmu ze
                zwiazkami zawodowymi!

                A: Akurat w Australii to sa oni raczej konserwatystami. Tu nawet labor party
                dawno odeszla od socjalizmu, nawet b. umiarkowanego... Siedza w kieszeniach
                big biznesu...
                P: BLAD! labor jest marionetka uni robotniczych!
                O: masz czesciowo racje, labourzystowskie partie to polityczna "galaz" ZWIAZKOW
                ZAWODOWYCH (tak sie po polsku nazywaja TRADE UNIONS)... Ale gora zwiazkowa i
                partyjna labor w Australii czy labour w UK (W. Brytania) sie dawno dala
                przekupic big biznesowi... :(
        • Gość: jr Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 202.76.174.* 10.07.03, 08:34
          Gość portalu: Antyliberal napisał(a):

          > Gość portalu: Antyliberal napisał: Zauwazcie, ze zdaniewm liberalow
          gospodarka
          >
          > najlepiej funkcjonuje kiedy panstwo w nia nie interweniuje. Pytania:
          > 1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
          > spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
          sie
          > da w sprawy spoleczenstwa, dla przykladu:

          pamietaj prosze: LIBERALISM TO NIE ANARCHIA!

          > - cenzuruje filmy (nawet te wyswietlane tylko na festiwalach)

          dobrze ze nie pytasz czemu sa speed limits 40km/h w school zones... przecietne
          auto moze lekko 150 na godzinke!

          > - decyduje i to mocno arbitralnie kto moze pracowac w Australii jako prawnik
          > czy lekarz, a nwet budowlany

          ciekawe co bys powiedzial gdyby operacje przeszczepu serca mial wykonac
          kwalyfikowany afrykanski szaman? ;) albo gdyby Twoja chate mial zbudowac
          pakistanski inzynier co kupil jego papiery w pakistanie. bardzo rygorystyczne
          wymagania sa wynikiem przeszlych katastrof spowodowanych przez rzekomych
          fachowcow z innych krajow.

          > - decyduje ktora kobieta i kiedy moze przerwac ciaze, a ktora nie

          masz racje w polsce tej decyzji nie ma. te ktore zgwalcone same sobie winne ze
          sie daly!

          > - nie ma problemow w zalegalizowaniu aresztowania bez wyroku czy nawet tylko
          > czasowej zgody sadu, itp. itd.

          tu przepisy sa na swiatowym poziomie. jedynym wyjatkiem sa podejrzani
          terrorysci, czy to ich bronisz???

          > 2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa, a
          > nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody. Jesli tzw. niewidzialna
          > reka rynku najlepiej zarzadza godpodarka (prawo popytu i podazy itp.), to
          czemu
          >
          > pozwalaja oni np. na brutalna interwencje lekarzy w prawa przyrody (np.
          > przedluzanie zycia ludziom po 50-ce, czyli nieplodnym, a wiec niepotrzebnym
          > spoleczenstwu, szczegolnie jesli chodzi o emerytow, ktorzy przeciez nic nie
          > daja spoleczenstwu, a tylko obciazaja pracujacych), pozwala rolnikom na
          > zmienianie krajobrazu (pola uprawne zamiast lasow), pozwala na funkcjonowanie
          > kopaln, ktore zaklocaja dzialanie praw przyrody (powaznie zaklocaja rownowage
          > ekologiczna) itp. itd.

          tu chyba mieszasz wiele pojec filozoficzno-ekonomicznych. z Twojego postu
          domyslam sie ze piszesz z au. jako rodakowi poradze Ci abys zaprzestal bliskie
          spotkania z green-democratic parties i wzial sie za robote...

          > W skrocie: jesli liberalowie przyjmuja, ze prawa natury najlepiej rzadza
          > gospodarka, to czemu toleruja oni jednoczesnie interwencje w dzialanie tychze
          > praw natury w spoleczenstwie (prawa doboru naturalnego - "survival of the
          > fittest") czy w przyrodzie (kazda zmiana srodowiska naturalnego czlowieka
          jest
          > przeciez niejako wbrew prawom przyrody, glownie fizyki, chemii czy biologii).
          > Czekam ma wyjasnienia od PT liberalow...
          > Antyliberal

          a tu nie jestem pewien czy Tys faszysto-socjalista czy greeno-democrata!?!
          aby nasza dyskusj miala jakikolwiek sens musimy znalezc jeden punkt
          zaczepienia. po co zyjemy no i co wedlug Ciebie jest szczesciem?

          • Gość: A_L Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: *.lib.latrobe.edu.au 10.07.03, 11:12
            Gość portalu: jr napisał(a):
            Gość portalu: Antyliberal napisał(a):
            Zauwazcie, ze zdaniem liberalow gospodarka najlepiej funkcjonuje kiedy panstwo
            w nia nie interweniuje. Pytania:
            1. Czemu sa wiec oni (liberalowie) za interwencja panstwa w sprawy
            spoleczenstwa. Przyklad: rzad liberalny Australii interweniuje gdzie i jak
            sie da w sprawy spoleczenstwa, dla przykladu:
            jr: pamietaj prosze: LIBERALISM TO NIE ANARCHIA!
            A: I co z tego? jesli interwencja w gospdarke jest zla, to czemu interwencja w
            spoleczenstwo ma nyc dobra? {ptrafisz to wytlumaczyc?

            - cenzuruje filmy (nawet te wyswietlane tylko na festiwalach)
            jr: dobrze ze nie pytasz czemu sa speed limits 40km/h w school zones...
            przecietne auto moze lekko 150 na godzinke!
            A: Dla mnie to glupota, bo ogranicza dzialanie praw natury, pozwalajac przezyc
            dzieciom o zwolnionym refleksie, czyli podrzednego gatunku, ktore zabieraja
            tylko niepotrzebnie czas nauczycielom, czas, ktory mozna by poswiecic dzieciom
            najsprawniejszym!

            - decyduje i to mocno arbitralnie kto moze pracowac w Australii jako prawnik
            czy lekarz, a nwet budowlany
            jr: ciekawe co bys powiedzial gdyby operacje przeszczepu serca mial wykonac
            kwalyfikowany afrykanski szaman? ;) albo gdyby Twoja chate mial zbudowac
            pakistanski inzynier co kupil jego papiery w pakistanie. bardzo rygorystyczne
            wymagania sa wynikiem przeszlych katastrof spowodowanych przez rzekomych
            fachowcow z innych krajow.
            A: To moga rozwiazac sady! ostatecznie te operacje rozlaczenia siostr
            syjamskich mogl by rownie dobrze przeprowadzic rzeznik... Po prostu podpisujesz
            umowe z lekarzem czy builderem, i jak jest cos nie tak, to sprawe rozstrzyga
            sad, a nie tepy urzednik...

            - decyduje ktora kobieta i kiedy moze przerwac ciaze, a ktora nie
            jr. masz racje w polsce tej decyzji nie ma. te ktore zgwalcone same sobie winne
            ze sie daly!
            A: Pewnie! Niech gwalciciel placi alimenty!

            - nie ma problemow w zalegalizowaniu aresztowania bez wyroku czy nawet tylko
            czasowej zgody sadu, itp. itd.
            jr. tu przepisy sa na swiatowym poziomie. jedynym wyjatkiem sa podejrzani
            terrorysci, czy to ich bronisz???
            A: Kazdego wroga rzadzacego rezymu mozna podciagnac pod miano terrorysty.
            Jak udowodnisz tajnej policji ze nie jestes terrorysta?

            2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa,
            a nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody. Jesli tzw.
            niewidzialna reka rynku najlepiej zarzadza godpodarka (prawo popytu i podazy
            itp.), to czemu pozwalaja oni np. na brutalna interwencje lekarzy w prawa
            przyrody (np. przedluzanie zycia ludziom po 50-ce, czyli nieplodnym, a wiec
            niepotrzebnym spoleczenstwu, szczegolnie jesli chodzi o emerytow, ktorzy
            przeciez nic nie daja spoleczenstwu, a tylko obciazaja pracujacych), pozwala
            rolnikom na zmienianie krajobrazu (pola uprawne zamiast lasow), pozwala na
            funkcjonowanie kopaln, ktore zaklocaja dzialanie praw przyrody (powaznie
            zaklocaja rownowage ekologiczna) itp. itd.
            jr. tu chyba mieszasz wiele pojec filozoficzno-ekonomicznych. z Twojego postu
            domyslam sie ze piszesz z au. jako rodakowi poradze Ci abys zaprzestal bliskie
            spotkania z green-democratic parties i wzial sie za robote...
            A: Nie odpowiedziales na me pytanie, czemu interwencja panstwa w gospodarke
            jest be, a w innych dziedzinach jest cacy? I czemu nie uszanujemy praw
            przyrody, a mamy tylko szanowac prawa ekonomii?

            A: W skrocie: jesli liberalowie przyjmuja, ze prawa natury najlepiej rzadza
            gospodarka, to czemu toleruja oni jednoczesnie interwencje w dzialanie tychze
            praw natury w spoleczenstwie (prawa doboru naturalnego - "survival of the
            fittest") czy w przyrodzie (kazda zmiana srodowiska naturalnego czlowieka
            jest przeciez niejako wbrew prawom przyrody, glownie fizyki, chemii czy
            biologii). Czekam ma wyjasnienia od PT liberalow...
            Antyliberal
            jr: a tu nie jestem pewien czy Tys faszysto-socjalista czy greeno-democrata!?!
            aby nasza dyskusj miala jakikolwiek sens musimy znalezc jeden punkt
            zaczepienia. po co zyjemy no i co wedlug Ciebie jest szczesciem?
            A: Po co zyjemy? Aby przekazac nasze DNA nastepnemu pokoleniu. Szczescie? To
            chyba zadowolenie ze swego losu. A dokladniej: lepsza miara dobrobytu jest HDI
            (Human Development Index) niz GNP czy GDP per capita...
            I zgoda, jestem (w pewnym sensie) narodowym socjalista ( ale NIE hitlerowcem,
            to tak "just in the case of...").
            • Gość: Antyliberal Liberalizm to tez utopijna ideologia... IP: *.lib.latrobe.edu.au 10.07.03, 11:24
              Chodzi mi w skrocie o to, ze liberalizm jest taka sama utopia jak komunizm czy
              katolicyzm, bowiem glosi co innego (nieinterwencje) a praktykuje cos
              diametralnie innego (interwencjonizm, tyle ze nieekonomiczny, i to tez nie
              zawsze, bo popiera np. majstrowanie przy stopach procentowych, zamiast zostawic
              to rynkowi, a scislej jego "niewidzialnej rece").
              Antyliberal z la Trobe University
              • Gość: pawel-l Re: Liberalizm to tez utopijna ideologia... IP: 1.0.12.* 10.07.03, 12:08
                Chłopaki parę uwag.
                To że rząd australijski popiera wielki biznes nie oznacza że jest liberalny !.
                Wręcz przeciwnie. Liberalizm polega na konkurencji i wolnym wyborze.
                A_L ma racje dyskutując z jr że ograniczenia w dostępie do zawodu lekarza, czy
                aresztowania niby terrorystów są sprzeczne z liberalizmem. To jest typowy
                rozrost rządu prowadzący do ograniczenia wolności

                Co do utopijności to mam jednak inne zdanie. Czym więcej wolności (liberalizmu)
                tym kraje lepiej się rozwijają i ich mieszkańcy żyją na wyższym poziomie.
                Problem wtym że w systemie demokracji decydują masy sterowane przez polityków.
                Więc od liberalizmu się odchodzi. Z negatywnymi skutkami
                Socjalizm był utopijny bo czym go więcej tym gorzej dla społeczeństwa.
                Problemem jest tylko czas po jakim pojawiają się skutki działań. Czasami są to
                dekady.

                A jedynym prawdziwym liberałem w Polsce jest Korwin-Mikke
                • Gość: ozi Re: Liberalizm to tez utopijna ideologia... IP: 210.23.146.* 12.07.03, 09:36
                  Gość portalu: pawel-l napisał(a):
                  Chłopaki parę uwag. To że rząd australijski popiera wielki biznes nie oznacza
                  że jest liberalny!. Wręcz przeciwnie. Liberalizm polega na konkurencji i wolnym
                  wyborze.
                  o: rzad ten glosoi, ze jest liberalny, w praktyce oznacza to ze jest za
                  absolutna wolnoscia robienia interesow przez bogaczy!

                  P: A_L ma racje dyskutując z jr że ograniczenia w dostępie do zawodu lekarza,
                  czy aresztowania niby terrorystów są sprzeczne z liberalizmem. To jest typowy
                  rozrost rządu prowadzący do ograniczenia wolności.
                  O: Szczegolnie takie zaklamanie razi w przypadku liberalow. oni sa wrecz
                  bardziej zaklamani niz komuchy... :(

                  P: Co do utopijności to mam jednak inne zdanie. Czym więcej wolności
                  (liberalizmu) tym kraje lepiej się rozwijają i ich mieszkańcy żyją na wyższym
                  poziomie.
                  O: skad te teorie? jakie masz dowody na se twierdzenia? takiej nedzy i takiego
                  jej nagromadzenia jak w liberalnym USA nie widzialem w zadnym kraju
                  europejskim, a zwiedzilem ich znaczna wiekszosc...

                  P: Problem wtym że w systemie demokracji decydują masy sterowane przez
                  polityków.
                  O: bzdura! poczytaj prace Parety! wszedzie rzadza elity, w tzw. demokracji
                  udaja one, ze sie sluchaja tzw. parlamentu (kolekcji skorumpowanych
                  politykierow)...

                  P: Więc od liberalizmu się odchodzi.
                  O: i dobrze! libralizm = wolnosc TYLKO dla bogaczy, nedza i ponizenie dla
                  wiekszosci!

                  P: Z negatywnymi skutkami.
                  O: ????

                  P: Socjalizm był utopijny bo czym go więcej tym gorzej dla społeczeństwa.
                  O: byly rozne socjalizmy, w tym tez utopijny. socjalizm koszarowy a la Soviety
                  sie nie sprawdzil, ale to nie znaczy, ze inny rodzaj socjalizmu musi byc zly!
                  nie popelniaj tzw. fallacy of composition!

                  P:Problemem jest tylko czas po jakim pojawiają się skutki działań. Czasami są
                  to dekady.
                  O: skutki libralizmu w Polsce widac juz po jednej dekadzie: zalamanie
                  gospodarki: olbrzymie, ponad 20% faktyczne bezrobocie, bezdomni, zebracy,
                  opuszczone pola, fabryki i kopalnie, rosnace zadluzenie zagraniczne itp.

                  P: A jedynym prawdziwym liberałem w Polsce jest Korwin-Mikke
                  O: tu sie zgadzam! tylko taki pomyleniec jak on moze byc libralem!

              • Gość: jr Re: Liberalizm to tez utopijna ideologia... IP: 202.76.174.* 11.07.03, 02:55
                Gość portalu: Antyliberal napisał(a):

                > Chodzi mi w skrocie o to, ze liberalizm jest taka sama utopia jak komunizm
                czy
                > katolicyzm, bowiem glosi co innego (nieinterwencje) a praktykuje cos
                > diametralnie innego (interwencjonizm, tyle ze nieekonomiczny, i to tez nie
                > zawsze, bo popiera np. majstrowanie przy stopach procentowych, zamiast
                zostawic
                >
                > to rynkowi, a scislej jego "niewidzialnej rece").
                > Antyliberal z la Trobe University

                cokolwiek jest oparte na wierze w uczciwosc czlowieka jest skazane na miano
                utopi. jednak bez naszej naiwnosci i wiary w innych ludzi bylibysmy zyli w
                dzungli. moralnosc jest podstawa naszego istnienia i czlowieczenstwa. roznica
                pomiedzy liberalem a socjalista jest taka iz pierwszy chce osiagnac szczescie
                przez siebie samego (decyduje o jego losie) a drugi chce decydowac o szczesciu
                innych. obydwa systemy opieraja sie na moralnosci.
                • Gość: ozi Re: Liberalizm to tez utopijna ideologia... IP: 210.23.146.* 12.07.03, 09:26
                  Gość portalu: jr napisał(a):
                  Gość portalu: Antyliberal napisał(a): Chodzi mi w skrocie o to, ze liberalizm
                  jest taka sama utopia jak komunizm czy katolicyzm, bowiem glosi co innego
                  (nieinterwencje) a praktykuje cos diametralnie innego (interwencjonizm, tyle ze
                  nieekonomiczny, i to tez nie zawsze, bo popiera np. majstrowanie przy stopach
                  procentowych, zamiast zostawic to rynkowi, a scislej jego "niewidzialnej rece").
                  Antyliberal z la Trobe University
                  jr: cokolwiek jest oparte na wierze w uczciwosc czlowieka jest skazane na miano
                  utopi. jednak bez naszej naiwnosci i wiary w innych ludzi bylibysmy zyli w
                  dzungli. moralnosc jest podstawa naszego istnienia i czlowieczenstwa. roznica
                  pomiedzy liberalem a socjalista jest taka iz pierwszy chce osiagnac szczescie
                  przez siebie samego (decyduje o jego losie) a drugi chce decydowac o szczesciu
                  innych. obydwa systemy opieraja sie na moralnosci.
                  o: bzdura! skad u ciebie ta zydowska iscie wiara w ulomnosc czlowieka,
                  jego "grzech pierworodny"? liberal chce osiagnac szczescie dla siebie kosztem
                  szczescia innych, socjalista chce zas szczescia dla wszystkich, nie tylko dla
                  siebie!

            • Gość: jr Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 202.76.174.* 11.07.03, 02:44
              Gość portalu: A_L napisał(a):

              > jr: pamietaj prosze: LIBERALISM TO NIE ANARCHIA!
              > A: I co z tego? jesli interwencja w gospdarke jest zla, to czemu interwencja
              w
              > spoleczenstwo ma nyc dobra? {ptrafisz to wytlumaczyc?

              gospodarka jest nieosobowa czyki nie kradnie, nie zabija itd, spoleczenstwo to
              ludzie i bez praw i obowiazkow mielibysmy anarchie. system ekonomiczny to nie
              to samo co system spoleczny.

              > - cenzuruje filmy (nawet te wyswietlane tylko na festiwalach)
              > jr: dobrze ze nie pytasz czemu sa speed limits 40km/h w school zones...
              > przecietne auto moze lekko 150 na godzinke!
              > A: Dla mnie to glupota, bo ogranicza dzialanie praw natury, pozwalajac
              przezyc
              > dzieciom o zwolnionym refleksie, czyli podrzednego gatunku, ktore zabieraja
              > tylko niepotrzebnie czas nauczycielom, czas, ktory mozna by poswiecic
              dzieciom
              > najsprawniejszym!

              hm... chyba nie znajdziemy wspolnego pozimou do dyskusji... w australi jest
              wielu dobrych psychologow i radze ci z ich uslog skorzystac

              > - decyduje i to mocno arbitralnie kto moze pracowac w Australii jako prawnik
              > czy lekarz, a nwet budowlany
              > jr: ciekawe co bys powiedzial gdyby operacje przeszczepu serca mial wykonac
              > kwalyfikowany afrykanski szaman? ;) albo gdyby Twoja chate mial zbudowac
              > pakistanski inzynier co kupil jego papiery w pakistanie. bardzo rygorystyczne
              > wymagania sa wynikiem przeszlych katastrof spowodowanych przez rzekomych
              > fachowcow z innych krajow.
              > A: To moga rozwiazac sady! ostatecznie te operacje rozlaczenia siostr
              > syjamskich mogl by rownie dobrze przeprowadzic rzeznik... Po prostu
              podpisujesz
              >
              > umowe z lekarzem czy builderem, i jak jest cos nie tak, to sprawe rozstrzyga
              > sad, a nie tepy urzednik...

              a co jesli chata ci sie zawali na leb i nie bedzie juz po co sadzic
              budowniczego! pamietaj prewencja jest wiele bardziej skuteczna niz naprawa.

              > - decyduje ktora kobieta i kiedy moze przerwac ciaze, a ktora nie
              > jr. masz racje w polsce tej decyzji nie ma. te ktore zgwalcone same sobie
              winne
              >
              > ze sie daly!
              > A: Pewnie! Niech gwalciciel placi alimenty!

              czy Ty kiedykolwiek miales dziewczyne? nie pytam czy ja kochales!

              > - nie ma problemow w zalegalizowaniu aresztowania bez wyroku czy nawet tylko
              > czasowej zgody sadu, itp. itd.
              > jr. tu przepisy sa na swiatowym poziomie. jedynym wyjatkiem sa podejrzani
              > terrorysci, czy to ich bronisz???
              > A: Kazdego wroga rzadzacego rezymu mozna podciagnac pod miano terrorysty.
              > Jak udowodnisz tajnej policji ze nie jestes terrorysta?

              kazdy popelnia bledy, ale nie mysle ze jest wielu za kratkami co nie popelnili
              przestepsta, ale sa setki co nie siedza a je popelnili.

              > 2. Czemu nie) sa konsekwentni, i nie potepia WSZELKIEJ ingerencji panstwa,
              > a nawet poszczegolnych ludzi w dzialanie praw przyrody. Jesli tzw.
              > niewidzialna reka rynku najlepiej zarzadza godpodarka (prawo popytu i podazy
              > itp.), to czemu pozwalaja oni np. na brutalna interwencje lekarzy w prawa
              > przyrody (np. przedluzanie zycia ludziom po 50-ce, czyli nieplodnym, a wiec
              > niepotrzebnym spoleczenstwu, szczegolnie jesli chodzi o emerytow, ktorzy
              > przeciez nic nie daja spoleczenstwu, a tylko obciazaja pracujacych), pozwala
              > rolnikom na zmienianie krajobrazu (pola uprawne zamiast lasow), pozwala na
              > funkcjonowanie kopaln, ktore zaklocaja dzialanie praw przyrody (powaznie
              > zaklocaja rownowage ekologiczna) itp. itd.
              > jr. tu chyba mieszasz wiele pojec filozoficzno-ekonomicznych. z Twojego postu
              > domyslam sie ze piszesz z au. jako rodakowi poradze Ci abys zaprzestal
              bliskie
              > spotkania z green-democratic parties i wzial sie za robote...
              > A: Nie odpowiedziales na me pytanie, czemu interwencja panstwa w gospodarke
              > jest be, a w innych dziedzinach jest cacy? I czemu nie uszanujemy praw
              > przyrody, a mamy tylko szanowac prawa ekonomii?

              czym wedlug Ciebie roznia sie ludzie od zwierzat?

              > jr: a tu nie jestem pewien czy Tys faszysto-socjalista czy greeno-democrata!?!
              > aby nasza dyskusj miala jakikolwiek sens musimy znalezc jeden punkt
              > zaczepienia. po co zyjemy no i co wedlug Ciebie jest szczesciem?
              > A: Po co zyjemy? Aby przekazac nasze DNA nastepnemu pokoleniu.

              gdyby kazdy myslal jak Ty to bysmy nawet nie wiedzieli co jest DNA! ba, bysmy
              nawet kola nie wynalezli!

              > Szczescie? To
              > chyba zadowolenie ze swego losu. A dokladniej: lepsza miara dobrobytu jest
              HDI
              > (Human Development Index) niz GNP czy GDP per capita...

              HDI, GDP, GNP??? a jak to sie ma do Twojej filozofi: "survival of the
              fittest"???

              teraz dalsze pytania: co to jest zadowolenie i co to jest 'swoj los'?
              dla mnie szczesciem jest obudzenie sie nad rankiem z mozliwoscia spojrzenia na
              niebieskie niebo zanim pojade do roboty, wiedzac ze moja rodzina jest zdrowa i
              ma co jesc, wiedzac ze po robocie moge isc pograc w pilke albo isc na piwko bez
              obawy ze mnie jakis psychopata wysadzi bombe pod oknem...itd itd to wszytsko
              (moje szczescie) zapewniam swojej ciezkiej pracy, wiare w milosc do drugiego no
              i dzieki doskonalym rzada liberalow

              > I zgoda, jestem (w pewnym sensie) narodowym socjalista ( ale NIE hitlerowcem,
              > to tak "just in the case of...").

              jak Hayek mowil socjalisci i faszysci to w zasadzie to samo!


              • Gość: pawel-l Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 1.0.12.* 11.07.03, 08:27
                jr niby bronisz liberalizmu, ale jak przychodzi co do czego to bez urzędnika
                który za ciebie zadecyduje ani rusz.

                > a co jesli chata ci sie zawali na leb i nie bedzie juz po co sadzic
                > budowniczego! pamietaj prewencja jest wiele bardziej
                >skuteczna niz naprawa.

                Porównaj poziom budownictwa w Polsce w latach 70 i 90. Niebo i ziemia. Dzięki
                czemu ? Przepisom czy konkurencji ?
                W każdym normalnym przetargu odrzuca się najniższe oferty, bez dobrych
                referencji, ubezpieczenia, bez wysokich kapitałów własnych. Każdy normalny
                inwestor da swoje pieniądze komuś zaufanemu a nie partaczowi
                Urzędnik do tego jest niepotrzebny
                • Gość: jr Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 202.76.174.* 11.07.03, 08:58
                  Gość portalu: pawel-l napisał(a):

                  > jr niby bronisz liberalizmu, ale jak przychodzi co do czego to bez urzędnika
                  > który za ciebie zadecyduje ani rusz.
                  >
                  > > a co jesli chata ci sie zawali na leb i nie bedzie juz po co sadzic
                  > > budowniczego! pamietaj prewencja jest wiele bardziej
                  > >skuteczna niz naprawa.
                  >
                  > Porównaj poziom budownictwa w Polsce w latach 70 i 90. Niebo i ziemia. Dzięki
                  > czemu ? Przepisom czy konkurencji ?
                  > W każdym normalnym przetargu odrzuca się najniższe oferty, bez dobrych
                  > referencji, ubezpieczenia, bez wysokich kapitałów własnych. Każdy normalny
                  > inwestor da swoje pieniądze komuś zaufanemu a nie partaczowi
                  > Urzędnik do tego jest niepotrzebny

                  a tu mnie zaskoczyles. kog Ty bronisz? ;)
                  nie znam poziomu nowego budownictwa ale mieszkalem 16 lat w bloku i wiem jakich
                  cudow budowlanych dokonali "ludzie z marmuru" ery komunistycznej.

                  jestem wiecej niz pewin (dam se jaj uciac) ze o panstwowych projektach
                  budowlanych w polsce decyduja tylko i wylacznie lapowy i znajomosci!

                  jesli chodzi o budowe domow prywatnych to przepisy sa takie same dla wszystkich
                  budowlanych (w zdrowym kraju). konkurencja oznacza nizsza cene czy/i lepsza
                  jakosc itd. poziom budownictwa zalezy od konkurencji. przepisy sa (powinny byc)
                  tylko po to by CHRONIC konsumenta.

                  ja kupilem dom i jedyna robota jaka wykonal panstwowy urzednik bylo zebranie
                  dosc pokaznej sumy za taksy!!! ot po to on tylko! reszta byla dokonana przez
                  prywatnie najetych prawnikow i innych agentow.
                  • Gość: pawel-l Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 1.0.12.* 11.07.03, 13:54
                    Gość portalu: jr napisał(a):

                    > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
                    >
                    > > jr niby bronisz liberalizmu, ale jak przychodzi co do czego to bez urzędni
                    > ka
                    > > który za ciebie zadecyduje ani rusz.
                    > >
                    > > > a co jesli chata ci sie zawali na leb i nie bedzie juz po co sadz
                    > ic
                    > > > budowniczego! pamietaj prewencja jest wiele bardziej
                    >
                    > > >skuteczna niz naprawa.
                    > >
                    > > Porównaj poziom budownictwa w Polsce w latach 70 i 90. Niebo i ziemia. Dzi
                    > ęki
                    > > czemu ? Przepisom czy konkurencji ?
                    > > W każdym normalnym przetargu odrzuca się najniższe oferty, bez dobrych
                    > > referencji, ubezpieczenia, bez wysokich kapitałów własnych. Każdy normalny
                    >
                    > > inwestor da swoje pieniądze komuś zaufanemu a nie partaczowi
                    > > Urzędnik do tego jest niepotrzebny
                    >
                    > a tu mnie zaskoczyles. kog Ty bronisz? ;)
                    > nie znam poziomu nowego budownictwa ale mieszkalem 16 lat w bloku i wiem
                    jakich
                    >
                    > cudow budowlanych dokonali "ludzie z marmuru" ery komunistycznej.
                    >
                    > jestem wiecej niz pewin (dam se jaj uciac) ze o panstwowych projektach
                    > budowlanych w polsce decyduja tylko i wylacznie lapowy i znajomosci!
                    >
                    > jesli chodzi o budowe domow prywatnych to przepisy sa takie same dla
                    wszystkich
                    >
                    > budowlanych (w zdrowym kraju). konkurencja oznacza nizsza cene czy/i lepsza
                    > jakosc itd. poziom budownictwa zalezy od konkurencji. przepisy sa (powinny
                    byc)
                    > tylko po to by CHRONIC konsumenta.
                    >
                    > ja kupilem dom i jedyna robota jaka wykonal panstwowy urzednik bylo zebranie
                    > dosc pokaznej sumy za taksy!!! ot po to on tylko! reszta byla dokonana przez
                    > prywatnie najetych prawnikow i innych agentow.
                    • Gość: pawel-l Re: Friedrich von Hayek - ideal liberala? - c.d. IP: 1.0.12.* 11.07.03, 14:00
                      Gość portalu: jr napisał(a):
                      > a tu mnie zaskoczyles. kog Ty bronisz? ;)
                      > nie znam poziomu nowego budownictwa ale mieszkalem 16 lat w bloku i wiem
                      jakich
                      > cudow budowlanych dokonali "ludzie z marmuru" ery komunistycznej.

                      Chyba się nie zrozumieliśmy. Teraz jakość w budownictwie w Polsce jest dużo
                      lepsza.

                      > jestem wiecej niz pewin (dam se jaj uciac) ze o panstwowych projektach
                      > budowlanych w polsce decyduja tylko i wylacznie lapowy i znajomosci!

                      Mój tata robi w budownictwie i narzeka że nie dość że musi dać łapówkę to
                      robotę i tak musi zrobić na bardzo dobrze ! Takie czasy !

                      > jesli chodzi o budowe domow prywatnych to przepisy sa takie same dla
                      wszystkich
                      > budowlanych (w zdrowym kraju). konkurencja oznacza nizsza cene czy/i lepsza
                      > jakosc itd. poziom budownictwa zalezy od konkurencji. przepisy sa (powinny
                      byc)
                      > tylko po to by CHRONIC konsumenta.

                      A jakie przepisy chronią konsumenta ? To są tylko dodatkowe koszty.
                      Wystarczyłaby umowa i sąd.

                      > ja kupilem dom i jedyna robota jaka wykonal panstwowy urzednik bylo zebranie
                      > dosc pokaznej sumy za taksy!!! ot po to on tylko! reszta byla dokonana przez
                      > prywatnie najetych prawnikow i innych agentow.
                      Właśnie.
                      • Gość: Melburn Stopy % a rynek - pytanie do liberalow IP: *.its.unimelb.edu.au 13.07.03, 06:35
                        Moze ktos z liberalow mi odpowie na ponizsze pytanie:
                        Czemu stopy procentowe nie moga byc ustalane przez rynek, a przez organy
                        panstwowe albo para-panstwowe takie jak bank centralny, federal reserve, rada
                        polityki pienieznej itp. kolekcje tepych a niezmiernie wysoko oplacanych
                        biurokratow (im ktory tepszy, tym wiecej mu panstwo, czyli podanicy placa).
                        Czemu stopy procentowe nie sa ustalane przez rynek? Przeciez pieniadz to tez
                        towar, ma swa cena (wlasnie owa stope procentowa)! Czemu wiec stopy procentowe,
                        czyli cena pieniadza, nie sa ustalane, jak cena kazdego innego towaru przez
                        rynek, a przez biurokratow, metoda prob i bledow (podwyzszymy, obnizymy stopy
                        procentowe np. o pol procenta i zobaczymy co sie stanie)...
                        Czekam na opdpwiedzi! :)
                        Melburn
                        • Gość: JOrl Czesc Kagan IP: *.bondi.pl 13.07.03, 11:23
                          Czesc Kagan. Bo to Ty jestes przeciesz. Ja nie o stopach. Ale ostatnio w jakims
                          watku podales link na Kraj o defcycie handlowym USA. Przeczytalem.
                          Niestety jestes nierozumiany przez ludzi. A masz duzo wiecej racji jak inni.
                          Ciekawe jest jak dyskutuja z Toba ludzie o gospodarce koncernow np. w USA NIE
                          majacych z autopsji wiedzy jak tam jest w srodku naprawde. Bo jak sami sa nawet
                          z USA to sa jakimis najwyzej biznesmenami jakies malego interesiku. A Ty
                          pracowales w koncernach. Dlatego Ty wiesz to co inni nie wiedza. Ale sie madrza.
                          Ja wiem np. jak funkcjonuje ta najwazniejsza podstawa krajow 1 Swiata, czyli
                          przemysl. Tez bo w nim pracuje. Tez mam problemy wylumaczyc ludziom.
                          No coz, powodzenia w walce z wiatrakami.
                          Pozdrowienia
                          • pavvel_z_melbourne Re: Czesc Kagan 19.07.03, 12:22
                            Gość portalu: JOrl napisał(a):
                            Czesc Kagan. Bo to Ty jestes przeciesz. Ja nie o stopach. Ale ostatnio w jakims
                            watku podales link na Kraj o defcycie handlowym USA. Przeczytalem.
                            Niestety jestes nierozumiany przez ludzi. A masz duzo wiecej racji jak inni.
                            Ciekawe jest jak dyskutuja z Toba ludzie o gospodarce koncernow np. w USA NIE
                            majacych z autopsji wiedzy jak tam jest w srodku naprawde. Bo jak sami sa nawet
                            z USA to sa jakimis najwyzej biznesmenami jakies malego interesiku. A Ty
                            pracowales w koncernach. Dlatego Ty wiesz to co inni nie wiedza. Ale sie madrza.
                            Ja wiem np. jak funkcjonuje ta najwazniejsza podstawa krajow 1 Swiata, czyli
                            przemysl. Tez bo w nim pracuje. Tez mam problemy wylumaczyc ludziom.
                            No coz, powodzenia w walce z wiatrakami.
                            Pozdrowienia
                            P: Ja bym tam kaganowi nie wierzyl, bo w nim nie ma Pana Boga!
                        • Gość: jr Re: Stopy % a rynek - pytanie do liberalow IP: 202.76.174.* 14.07.03, 03:31
                          Gość portalu: Melburn napisał(a):

                          > Moze ktos z liberalow mi odpowie na ponizsze pytanie:
                          > Czemu stopy procentowe nie moga byc ustalane przez rynek, a przez organy
                          > panstwowe albo para-panstwowe takie jak bank centralny, federal reserve,
                          rada
                          > polityki pienieznej itp. kolekcje tepych a niezmiernie wysoko oplacanych
                          > biurokratow (im ktory tepszy, tym wiecej mu panstwo, czyli podanicy placa).
                          > Czemu stopy procentowe nie sa ustalane przez rynek? Przeciez pieniadz to tez
                          > towar, ma swa cena (wlasnie owa stope procentowa)! Czemu wiec stopy
                          procentowe,
                          >
                          > czyli cena pieniadza, nie sa ustalane, jak cena kazdego innego towaru przez
                          > rynek, a przez biurokratow, metoda prob i bledow (podwyzszymy, obnizymy stopy
                          > procentowe np. o pol procenta i zobaczymy co sie stanie)...
                          > Czekam na opdpwiedzi! :)
                          > Melburn

                          pieniadz nie jest normalnym towarem. jest towarem (jesli mozna to tak
                          okreslic) "produkowanym" przez monopol - bank centralny. poniewaz jest
                          monopolem nie podlega tym samym regulom co inne towary. pieniadz ma swoja
                          wartosc i tak jak kazdy inny towar jest to wartosc jaka zaplaci na niego
                          potencjalny nabywca. zalezy to od stop %, stabilnosci jego producenta
                          (panstwa). o ile bank centralny (producent) moze "manipulowac" (tak jak kazdy
                          inny producent) tym towarem co do wyliczen menadzerow (ci Twoi nadplaceni
                          biurokraci), wartosc pieniadza jest widoczna na arenie miedzynarodowej a nie
                          narodowej. choc sropy % maja duzy wplyw na wartosc pieniadza nie sa jedynym
                          decydujacym czynnikiem. tak tez wartosc pienidza w pewnej mierze jest ustalana
                          przez rynek a nie tylko bank centralny.
                          • pavvel_z_melbourne Re: Stopy % a rynek - pytanie do liberalow 19.07.03, 12:20
                            Gość portalu: jr napisał(a):
                            Gość portalu: Melburn napisał(a):
                            Moze ktos z liberalow mi odpowie na ponizsze pytanie:
                            Czemu stopy procentowe nie moga byc ustalane przez rynek, a przez organy
                            panstwowe albo para-panstwowe takie jak bank centralny, federal reserve,
                            rada polityki pienieznej itp. kolekcje tepych a niezmiernie wysoko oplacanych
                            biurokratow (im ktory tepszy, tym wiecej mu panstwo, czyli podanicy placa).
                            Czemu stopy procentowe nie sa ustalane przez rynek? Przeciez pieniadz to tez
                            towar, ma swa cena (wlasnie owa stope procentowa)! Czemu wiec stopy
                            procentowe, czyli cena pieniadza, nie sa ustalane, jak cena kazdego innego
                            towaru przez rynek, a przez biurokratow, metoda prob i bledow (podwyzszymy,
                            obnizymy stopy procentowe np. o pol procenta i zobaczymy co sie stanie)...
                            Czekam na opdpwiedzi! :)
                            Melburn
                            - pieniadz nie jest normalnym towarem. jest towarem (jesli mozna to tak
                            okreslic) "produkowanym" przez monopol - bank centralny. poniewaz jest
                            monopolem nie podlega tym samym regulom co inne towary. pieniadz ma swoja
                            wartosc i tak jak kazdy inny towar jest to wartosc jaka zaplaci na niego
                            potencjalny nabywca. zalezy to od stop %, stabilnosci jego producenta
                            (panstwa). o ile bank centralny (producent) moze "manipulowac" (tak jak kazdy
                            inny producent) tym towarem co do wyliczen menadzerow (ci Twoi nadplaceni
                            biurokraci), wartosc pieniadza jest widoczna na arenie miedzynarodowej a nie
                            narodowej. choc sropy % maja duzy wplyw na wartosc pieniadza nie sa jedynym
                            decydujacym czynnikiem. tak tez wartosc pienidza w pewnej mierze jest ustalana
                            przez rynek a nie tylko bank centralny.
                            P: Popieram! Potrzebujemy wiec wiecej takich monopoli, aby mozna bylo stworzyc
                            wiecej dobrze platnych miejsc pracy dla ekonomistow!
    • Gość: Hydraulik MOJE 3 GROSZE - DO LIBERAŁÓW cz. I IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:30
      Zacznę od tego, że artykuł Gadomskiego pozytywnie mnie zaskoczył. Zaskoczyło
      mnie rów-nież to, jak bardzo Hayek odszedł od Misesa, było, nie było swego
      mistrza.
      Ale ja nie o tym.
      Zawsze chciałem zadać liberałom kilka pytań i podzielić się moimi
      wątpliwościami, i jestem ciekaw odpowiedzi (nie jestem i nie byłem liberałem,
      jakkolwiek dostrzegam momenty histo-ryczne, gdy liberalizm staje się niezbędnym
      narzędziem prowadzenia polityki gospodarczej), ale do rzeczy:

      1. Dlaczego w całej znanej nam historii, począwszy od paleolitu, nigdy nie
      zaistniało państwo prawdziwie liberalne? Owszem, były państwa mniej lub
      bardziej "zliberalizowane", ale nie zaistniało nigdy państwo takie, o jakim
      mówią libertarianie....

      Anglia XVIII/XIX wieku (Manchester)? Przecież to był kraj otoczony barierami
      celnymi, a kolonie służyły między innymi do tego, by tanio brać z nich surowce
      i traktować je jak rynek zbytu dla własnej produkcji. A kto wymyślił napisy na
      towarach "made in..." by chronić wła-sną produkcję przed zalewem tańszej
      niemieckiej?
      USA II poł. XIX wieku? Na przykład interwencje na rynku srebra (wykup
      nierentownych kopalń od prywatnych inwestorów, a tak...), cła i Standard Oil
      jako monopol, zaprzeczający liberalnej gospodarce....
      Współczesny Singapur? No to spróbujcie zaimportować do Singapuru cokolwiek, co
      jest również wytwarzane w tym kraju z przeznaczeniem do sprzedaży na rynek
      wewnętrzny (nie do odsprzedaży w strefach wolnocłowych), a zaraz możecie się
      dowiedzieć, jak sprawni w obrzydzaniu tego rodzaju importu mogą być urzędnicy
      tego podobno bardzo liberalnego pań-stwa....

      2. Wolny rynek – czy to w ogóle istnieje?
      Zacznijmy od definicji:
      Wolny rynek to niczym nieskrępowane miejsce wymiany towarów i usług, GDZIE
      KAŻDY UCZESTNIK WYMIANY MA JEDNAKOWY DOSTĘP DO INFORMACJI I ŻADEN Z UCZESTNIKÓW
      NIE JEST NA TYLE DUŻY, BY MÓGŁ SZTUCZNIE WPŁYWAĆ NA KSZTAŁTUJĄCY SIĘ SWOBODNIE
      POZIOM CEN.
      Pytanie – czy ktoś, gdzieś widział wolny rynek, odpowiadający tej definicji? Na
      dłuższą metę – nie. Nawet w najbardziej zliberalizowanych krajach istnieją
      uczestnicy rynku na tyle duzi, że mogą okresowo dyktować ceny (co też czasami
      czynią...). O jednakowym dostępie do in-formacji nawet nie wspomnę – informacja
      to dziś jeden z najdroższych towarów....
      Owszem, są momenty historyczne, gdy taki rynek się na krótko pojawia, ale rynek
      taki jest właściwie wrogiem dla wszystkich jego uczestników.
      Idealnym przykładem jest tu rynek ropy naftowej z lat 1860 –70 w USA. Po
      wynalazku Łuka-siewicza powstało tam wiele kompanii wydobywczych i rafinerii i
      wszystkie one zaczęły kombinować, jak połknąć konkurencję w celu zagarnięcia
      jak największej części rynku dla siebie - NIKT nie był zainteresowany
      powiększaniem firmy przez rozwój produkcji. Już po kilku latach pojawiło się
      kilku uczestników rynku na tyle dużych, by „sztucznie wpływać na poziom cen”.
      Bardzo szybko urosło paru wielkich, których w końcu załatwił jeden - Rocke-
      feller, ze swoim Standard Oil. Tu kolejne pytanie do liberałów – gdzie byłyby
      dzis USA, gdyby państwo to postępowało wg recepty liberałów, i nie ingerowało w
      gospodarkę (anti-trust act), rozbijając Rockefellerowe imperium??
      A więc wolny rynek to tylko krótkie epizody w historii gospodarczej świata (na
      ogół związa-ne z jakimś przyspieszającym rozwój wynalazkiem) i tak naprawdę
      nikt go nie kocha...

      Chyba właściwiej będzie mówić o rynkach mało skrępowanych, nie uważacie panowie
      libe-rałowie?

      3. Wolny rynek wszystko rozwiąże? W prawdziwie wolnym rynku nie ma kryzysów
      gospo-darczych?

      Punkt 2 powinien w zasadzie skończyć ten punkt, nim się zaczął, (nie ma wolnego
      rynku)
      ale spróbujmy:
      Kolejny dogmat liberalny, który w świetle psychologii (ekonomiści gardzą
      psychologią, bo chcą pokazać, ze ich kierunek jest to nauka „twarda” i ścisła,
      w odróżnieniu od „miękkiej” psychologii, a szkoda, bo nie musieliby w wielu
      wypadkach wyważać otwartych drzwi) i cy-bernetyki wydaje mi się nie do obrony.
      Czytam ostatnio książkę, w pdf-ach, do której adres podrzucił mi kiedyś Paweł
      L. z tego fo-rum: Murray N. Rothbard „America’s Great Depression” wyd. przez
      Mises Institiute (www.mises.org) (Książka jest bardzo dobra, jeśli nie liczyć
      pewnych drobiazgów).
      I co tam znajduję? Taki oto kwiatek : „Na prawdziwie wolnym i nieskrępowanym
      rynku nie będzie nigdy malinvesting, bo wszyscy przedsiębiorcy nie mogą się
      równocześnie mylić”

      Psychologia się kłania – liberalny autor tego zdania, zaczytany w tekstach
      Misesa, zapewne nigdy nie czytał o efekcie stada (herding), wystepującym w
      zatomizowanych i zindywiduali-zowanych dużych grupach społecznych. Nie wie też
      o tym, (cybernetyka się kłania) że proce-sy psychologiczne, oparte o zarówno o
      pozytywne, jak i negatywne sprzężenia zwrotne (posi-tive and negative
      feedbacks), pojawiają się samorzutnie w dużych grupach. A najważniejszym
      procesem, który pojawia się w takiej grupie, zwłaszcza w przypadku
      niedostatecznego po-ziomu informacji, docierającej do jednostki jest efekt
      naśladownictwa, bedący właśnie kla-sycznym przykładem positive feedback.
      Wszyscy zarabiają na giełdzie? Więc ja też tam zaro-bię. Wszyscy otwierają
      sklepy RTV (1991 r. – Polska)? Widocznie to żyła złota, więc i ja otworzę itd.
      Co ciekawe Hayek zwrócił uwagę na nieprzekazywalność pewnej części informacji i
      pokazał tym samym, ze rynek nie jest efektywny. Zebyśmy się jednak dobrze
      rozumieli:
      Nie znam lepszego sposobu redystrybucji dóbr niż przez rynek – żaden centralny
      planista tego nie zrobi i tu dowód Hayeka jest nie do podważenia!!!!
      Efekt stada i naśladownictwo prowadzą czasem do samobójczych wyników:
      W 1991 r. banki japońskie, przekonane o tym, że hossa w nieruchomościach
      będzie chyba trwać wiecznie, pożyczały klientom pieniądze na budowę i zakup
      domów bez żadnych zabez-pieczeń!!!!! (Zawsze wymagany jest przynajmniej
      kilkuprocentowy wkład własny).
      Połowa ich dzisiejszych problemów wynika właśnie z owego zauroczenia hossą w
      nierucho-mościach...

      CIĄG DALSZY NASTĄPI....
      • Gość: jr Re: MOJE 3 GROSZE - DO LIBERAŁÓW cz. I IP: 202.76.174.* 14.07.03, 04:03
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
        > 1. Dlaczego w całej znanej nam historii, począwszy od paleolitu, nigdy nie
        > zaistniało państwo prawdziwie liberalne? Owszem, były państwa mniej lub
        > bardziej "zliberalizowane", ale nie zaistniało nigdy państwo takie, o jakim
        > mówią libertarianie....

        identyczne pytanie mozna zadac socjalistom... moje prywatne zdanie? - chciwosc
        i zazdrosc sa czesto mocniejsze niz zdrowa ambicja.

        > Anglia XVIII/XIX wieku (Manchester)? Przecież to był kraj otoczony barierami
        > celnymi, a kolonie służyły między innymi do tego, by tanio brać z nich
        surowce
        > i traktować je jak rynek zbytu dla własnej produkcji. A kto wymyślił napisy
        na
        > towarach "made in..." by chronić wła-sną produkcję przed zalewem tańszej
        > niemieckiej?
        > USA II poł. XIX wieku? Na przykład interwencje na rynku srebra (wykup
        > nierentownych kopalń od prywatnych inwestorów, a tak...), cła i Standard Oil
        > jako monopol, zaprzeczający liberalnej gospodarce....
        > Współczesny Singapur? No to spróbujcie zaimportować do Singapuru cokolwiek,
        co
        > jest również wytwarzane w tym kraju z przeznaczeniem do sprzedaży na rynek
        > wewnętrzny (nie do odsprzedaży w strefach wolnocłowych), a zaraz możecie się
        > dowiedzieć, jak sprawni w obrzydzaniu tego rodzaju importu mogą być urzędnicy
        > tego podobno bardzo liberalnego pań-stwa....

        wystarczy ze jeden z partnerow grajacych pokera jest oszustem i cala gra nie ma
        sensu. jak moze ktos byc zupelnie liberalny jak wiekszosc w kolo (EU,japonia)
        ogranicza wolnosc do wyboru zmiany plci???

        > 2. Wolny rynek – czy to w ogóle istnieje?
        > Zacznijmy od definicji:
        > Wolny rynek to niczym nieskrępowane miejsce wymiany towarów i usług, GDZIE
        > KAŻDY UCZESTNIK WYMIANY MA JEDNAKOWY DOSTĘP DO INFORMACJI I ŻADEN Z
        UCZESTNIKÓW
        >
        > NIE JEST NA TYLE DUŻY, BY MÓGŁ SZTUCZNIE WPŁYWAĆ NA KSZTAŁTUJĄCY SIĘ
        SWOBODNIE
        > POZIOM CEN.
        > Pytanie – czy ktoś, gdzieś widział wolny rynek, odpowiadający tej definic
        > ji? Na
        > dłuższą metę – nie. Nawet w najbardziej zliberalizowanych krajach istniej
        > ą
        > uczestnicy rynku na tyle duzi, że mogą okresowo dyktować ceny (co też czasami
        > czynią...). O jednakowym dostępie do in-formacji nawet nie wspomnę – info
        > rmacja
        > to dziś jeden z najdroższych towarów....

        pewnie spojzmy na alternatywe: SOCJALIZM- czyli panstwo (np. lepper) ustala-
        KTO, CO, ILE i JAK! geniealne! proponuje emigracje do korei pln... hehehe

        > Owszem, są momenty historyczne, gdy taki rynek się na krótko pojawia, ale
        rynek
        >
        > taki jest właściwie wrogiem dla wszystkich jego uczestników.
        > Idealnym przykładem jest tu rynek ropy naftowej z lat 1860 –70 w USA. Po
        > wynalazku Łuka-siewicza powstało tam wiele kompanii wydobywczych i rafinerii
        i
        > wszystkie one zaczęły kombinować, jak połknąć konkurencję w celu zagarnięcia
        > jak największej części rynku dla siebie - NIKT nie był zainteresowany
        > powiększaniem firmy przez rozwój produkcji. Już po kilku latach pojawiło się
        > kilku uczestników rynku na tyle dużych, by „sztucznie wpływać na poziom c
        > en”.
        > Bardzo szybko urosło paru wielkich, których w końcu załatwił jeden - Rocke-
        > feller, ze swoim Standard Oil. Tu kolejne pytanie do liberałów – gdzie by
        > łyby
        > dzis USA, gdyby państwo to postępowało wg recepty liberałów, i nie ingerowało
        w
        >
        > gospodarkę (anti-trust act), rozbijając Rockefellerowe imperium??
        > A więc wolny rynek to tylko krótkie epizody w historii gospodarczej świata
        (na
        > ogół związa-ne z jakimś przyspieszającym rozwój wynalazkiem) i tak naprawdę
        > nikt go nie kocha...
        >
        > Chyba właściwiej będzie mówić o rynkach mało skrępowanych, nie uważacie
        panowie
        >
        > libe-rałowie?

        ja widze ZNACZNA roznice pomiedzy INGEROWANIE w prawo aby chronic konsumenta a
        STEROWANIE gospodarka! czy jest to trudno zrozumiec?

        > 3. Wolny rynek wszystko rozwiąże? W prawdziwie wolnym rynku nie ma kryzysów
        > gospo-darczych?
        >
        > Punkt 2 powinien w zasadzie skończyć ten punkt, nim się zaczął, (nie ma
        wolnego
        >
        > rynku)
        > ale spróbujmy:
        > Kolejny dogmat liberalny, który w świetle psychologii (ekonomiści gardzą
        > psychologią, bo chcą pokazać, ze ich kierunek jest to nauka „twarda”
        > ; i ścisła,
        > w odróżnieniu od „miękkiej” psychologii, a szkoda, bo nie musieliby
        > w wielu
        > wypadkach wyważać otwartych drzwi) i cy-bernetyki wydaje mi się nie do obrony.
        > Czytam ostatnio książkę, w pdf-ach, do której adres podrzucił mi kiedyś Paweł
        > L. z tego fo-rum: Murray N. Rothbard „America’s Great Depression
        > 221; wyd. przez
        > Mises Institiute (www.mises.org) (Książka jest bardzo dobra, jeśli nie liczyć
        > pewnych drobiazgów).
        > I co tam znajduję? Taki oto kwiatek : „Na prawdziwie wolnym i nieskrępow
        > anym
        > rynku nie będzie nigdy malinvesting, bo wszyscy przedsiębiorcy nie mogą się
        > równocześnie mylić”
        >
        > Psychologia się kłania – liberalny autor tego zdania, zaczytany w tekstac
        > h
        > Misesa, zapewne nigdy nie czytał o efekcie stada (herding), wystepującym w
        > zatomizowanych i zindywiduali-zowanych dużych grupach społecznych. Nie wie
        też
        > o tym, (cybernetyka się kłania) że proce-sy psychologiczne, oparte o zarówno
        o
        > pozytywne, jak i negatywne sprzężenia zwrotne (posi-tive and negative
        > feedbacks), pojawiają się samorzutnie w dużych grupach. A najważniejszym
        > procesem, który pojawia się w takiej grupie, zwłaszcza w przypadku
        > niedostatecznego po-ziomu informacji, docierającej do jednostki jest efekt
        > naśladownictwa, bedący właśnie kla-sycznym przykładem positive feedback.
        > Wszyscy zarabiają na giełdzie? Więc ja też tam zaro-bię. Wszyscy otwierają
        > sklepy RTV (1991 r. – Polska)? Widocznie to żyła złota, więc i ja otworzę
        > itd.
        > Co ciekawe Hayek zwrócił uwagę na nieprzekazywalność pewnej części informacji
        i
        >
        > pokazał tym samym, ze rynek nie jest efektywny. Zebyśmy się jednak dobrze
        > rozumieli:
        > Nie znam lepszego sposobu redystrybucji dóbr niż przez rynek – żaden cent
        > ralny
        > planista tego nie zrobi i tu dowód Hayeka jest nie do podważenia!!!!
        > Efekt stada i naśladownictwo prowadzą czasem do samobójczych wyników:
        > W 1991 r. banki japońskie, przekonane o tym, że hossa w nieruchomościach
        > będzie chyba trwać wiecznie, pożyczały klientom pieniądze na budowę i zakup
        > domów bez żadnych zabez-pieczeń!!!!! (Zawsze wymagany jest przynajmniej
        > kilkuprocentowy wkład własny).
        > Połowa ich dzisiejszych problemów wynika właśnie z owego zauroczenia hossą w
        > nierucho-mościach...
        >
        > CIĄG DALSZY NASTĄPI....

        hej, to nieco tak jakby powiedziec ze wszyscy ksieza to pedarasci bo paru z
        nich zgwalciolo nieletnich, albo ze wszystkie dziewczyny w mini to prostytutki!
        nie znam wielu liberalow i ich mysli i jestem pewien ze wielu z nich to
        ograniczeni umyslowo idealisci - tak samo jak socjalisci.

        ja to tak widze: liberalism to indywidualizm, to wolnosc tworzenia i
        dzialannosci w granicach ustalonych przez panstwo (ochrona srodowiska, praw
        konsumenta). tak samo jak idealny liberalizm i socjalizm sa utopia niemozliwe
        jest jego osiagniecie ale mozliwe jest dazenie do doskonalosci. kleska panstw
        ustroju socjalistycznego jak i niesprawiedliwosc spoleczna (miedzynarodowa)
        spowodowana miedzy innymi polityka nie-liberalna (cla, bariery) dowodza ze
        pozostaje tylko dazenie do liberalizacji.
      • mr_watchman MOJE 6,53 ZŁ - DO HYDRAULIKA 14.07.03, 10:02
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

        > 1. Dlaczego w całej znanej nam historii, począwszy od paleolitu, nigdy nie
        > zaistniało państwo prawdziwie liberalne? Owszem, były państwa mniej lub
        > bardziej "zliberalizowane", ale nie zaistniało nigdy państwo takie, o jakim
        > mówią libertarianie....

        A dlaczego nigdy nie powstało idealne państwo socjalistyczne? Bo bez względu
        na słuszność i trafność założeń ideał jest z definicji skazany na to, aby
        pozostać niedoścignionym ideałem. Chodzi o to, aby gonić króliczka - spór
        dotyczy tylko tego, jaki jest ten króliczek.

        > Anglia XVIII/XIX wieku (Manchester)? Przecież to był kraj otoczony barierami
        > celnymi, a kolonie służyły między innymi do tego, by tanio brać z nich
        > surowce i traktować je jak rynek zbytu dla własnej produkcji. A kto wymyślił
        > napisy na towarach "made in..." by chronić wła-sną produkcję przed zalewem
        > tańszej niemieckiej? USA II poł. XIX wieku? Na przykład interwencje na rynku
        > srebra (wykup nierentownych kopalń od prywatnych inwestorów, a tak...), cła
        > i Standard Oil jako monopol, zaprzeczający liberalnej gospodarce....
        > Współczesny Singapur? No to spróbujcie zaimportować do Singapuru cokolwiek,
        > co jest również wytwarzane w tym kraju z przeznaczeniem do sprzedaży na
        > rynek wewnętrzny (nie do odsprzedaży w strefach wolnocłowych), a zaraz
        > możecie się dowiedzieć, jak sprawni w obrzydzaniu tego rodzaju importu mogą
        > być urzędnicy tego podobno bardzo liberalnego pań-stwa....

        Cóż, gdyby ludzie byli idealni, budowaliby idealne ustroje. Niemniej, ja wolę
        żyć w nieidealnym liberalizmie USA niż w idealnym socjalizmie Korei Płn.

        > 2. Wolny rynek – czy to w ogóle istnieje?
        > Zacznijmy od definicji:
        > Wolny rynek to niczym nieskrępowane miejsce wymiany towarów i usług, GDZIE
        > KAŻDY UCZESTNIK WYMIANY MA JEDNAKOWY DOSTĘP DO INFORMACJI I ŻADEN Z
        > UCZESTNIKÓW NIE JEST NA TYLE DUŻY, BY MÓGŁ SZTUCZNIE WPŁYWAĆ NA KSZTAŁTUJĄCY
        > SIĘ SWOBODNIE POZIOM CEN.
        > Pytanie – czy ktoś, gdzieś widział wolny rynek, odpowiadający tej definicji?
        > Na dłuższą metę – nie. Nawet w najbardziej zliberalizowanych krajach
        > istnieją uczestnicy rynku na tyle duzi, że mogą okresowo dyktować ceny (co
        > też czasami czynią...). O jednakowym dostępie do in-formacji nawet nie
        > wspomnę – informacja to dziś jeden z najdroższych towarów....

        Ależ oczywiście, że wolny rynek istnieje, choć nie jest idealnie wolny. ALe
        kwestię ideałów mamy już omówioną.

        > Owszem, są momenty historyczne, gdy taki rynek się na krótko pojawia, ale
        > rynek taki jest właściwie wrogiem dla wszystkich jego uczestników.

        Regulowany rynek socjalistyczny jest za to przyjacielem wszystkich. A
        przyjaźń, jak wiadomo, jest bezinteresowna, dlatego na socjalistycznym rynku
        nikt nie dba o interes konsumenta.

        > Idealnym przykładem jest tu rynek ropy naftowej z lat 1860 –70 w USA. Po
        > wynalazku Łuka-siewicza powstało tam wiele kompanii wydobywczych i rafinerii
        > i wszystkie one zaczęły kombinować, jak połknąć konkurencję w celu
        > zagarnięcia jak największej części rynku dla siebie - NIKT nie był
        > zainteresowany powiększaniem firmy przez rozwój produkcji. Już po kilku
        > latach pojawiło się kilku uczestników rynku na tyle dużych, by „sztucznie
        > wpływać na poziom cen”. Bardzo szybko urosło paru wielkich, których w końcu
        > załatwił jeden - Rockefeller, ze swoim Standard Oil. Tu kolejne pytanie do
        > liberałów – gdzie byłyby dzis USA, gdyby państwo to postępowało wg recepty
        > liberałów, i nie ingerowało w gospodarkę (anti-trust act), rozbijając
        > Rockefellerowe imperium??

        Nigdy tego nie sprawdzimy, czy nie powstałyby firmy konkurencyjne. Inna
        sprawa, że dopóki monopol jest monopolem faktycznym, można go rozbić, lecz gdy
        dostaje namaszczenie państwa, staje się zmorą dla konsumentów. Tyle że z
        wolnym rynkiem nie ma to wtedy już nic wspólnego.

        > A więc wolny rynek to tylko krótkie epizody w historii gospodarczej świata
        > (na ogół związa-ne z jakimś przyspieszającym rozwój wynalazkiem) i tak
        > naprawdę nikt go nie kocha...

        Całe szczęście, że wolny rynek nie jest po to, żeby go kochać, ale żeby robić
        na nim biznes.

        > Chyba właściwiej będzie mówić o rynkach mało skrępowanych, nie uważacie
        > panowie liberałowie?

        Tak, to rzeczywiście ciekawa propozycja nazewnicza.

        > 3. Wolny rynek wszystko rozwiąże?

        Tak.

        > W prawdziwie wolnym rynku nie ma kryzysów gospodarczych?

        Ależ są! Pojawiają się najczęściej jako efekt przeinwestowania z okresu
        prosperity. I bardzo dobrze - nic tak nie odmładza rynku jak porządny kryzys.

        > I co tam znajduję? Taki oto kwiatek : „Na prawdziwie wolnym i
        > nieskrępowanym rynku nie będzie nigdy malinvesting, bo wszyscy
        > przedsiębiorcy nie mogą się równocześnie mylić”
        > Psychologia się kłania – liberalny autor tego zdania, zaczytany w tekstach
        > Misesa, zapewne nigdy nie czytał o efekcie stada (herding), wystepującym w
        > zatomizowanych i zindywiduali-zowanych dużych grupach społecznych. Nie wie
        > też o tym, (cybernetyka się kłania) że proce-sy psychologiczne, oparte o
        > zarówno o pozytywne, jak i negatywne sprzężenia zwrotne (posi-tive and
        > negative feedbacks), pojawiają się samorzutnie w dużych grupach. A
        > najważniejszym procesem, który pojawia się w takiej grupie, zwłaszcza w
        > przypadku niedostatecznego po-ziomu informacji, docierającej do jednostki
        > jest efekt naśladownictwa, bedący właśnie kla-sycznym przykładem positive
        > feedback.

        Niech więc się mylą - najwyżej dojdzie do fali bankruct. Może wtedy paru
        dżentelmenów nauczy się, że prowadzenie biznesu to poważniejsza sprawa niż
        rozmowa na imieninach u cioci.

        > Wszyscy zarabiają na giełdzie? Więc ja też tam zaro-bię. Wszyscy otwierają
        > sklepy RTV (1991 r. – Polska)? Widocznie to żyła złota, więc i ja otworzę
        > itd. Co ciekawe Hayek zwrócił uwagę na nieprzekazywalność pewnej części
        > informacji i pokazał tym samym, ze rynek nie jest efektywny. Zebyśmy się
        > jednak dobrze rozumieli:
        > Nie znam lepszego sposobu redystrybucji dóbr niż przez rynek – żaden cent
        > ralny planista tego nie zrobi i tu dowód Hayeka jest nie do podważenia!!!!

        Więc w czym tkwi problem?

        > Efekt stada i naśladownictwo prowadzą czasem do samobójczych wyników:
        > W 1991 r. banki japońskie, przekonane o tym, że hossa w nieruchomościach
        > będzie chyba trwać wiecznie, pożyczały klientom pieniądze na budowę i zakup
        > domów bez żadnych zabez-pieczeń!!!!! (Zawsze wymagany jest przynajmniej
        > kilkuprocentowy wkład własny).
        > Połowa ich dzisiejszych problemów wynika właśnie z owego zauroczenia hossą w
        > nierucho-mościach...

        Nie, większość problemów Japonii bierze się stąd, że przez wiele lat państwo
        chroniło duże zakłady przed bankructwami i utrzymywało nieraz zawyżone
        zatrudnienie. Takie socjalistyczne grzebanie w gospodarce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka