Gość: robi
IP: 62.233.197.*
07.09.03, 22:37
Definicja: "Produkt krajowy brutto jest sumą wydatków gospodarstw domowych
na zakup dóbr i usług konsumpcyjnych, wydatków sektora prywatnego na zakup
dóbr i usług inwestycyjnych, wydatków państwa na zakup dóbr i usług oraz
salda bilansu handlu zagranicznego."
Zawsze ostrożnie podchodze do różnych wskaźników ekonomicznych, bo pracując
z nimi na codzień wiem jak można nimi manipulować i róznie interpretować.
Z teorią ekonomii jestem może troche na bakier, ale coś niecoś pamietam i te
nasze obecne sukcesy gospodarcze wyrażające się we wzroście PKB wydały mi
się cokolwiek podejrzane. Nie podważam wcale faktu, że mamy do czynienia z
ożywieniem gospodarczym, ale jego skala jest zastanawiająca. I tu
przypomniała mi się definica wyliczania PKB, a szczególnie ta jej część:
"...wydatków państwa na zakup dóbr i usług". Czyli oznacza to,że im wiecej
państwo wydaje, tym wyższe jest PKB. A państwo wydaje coraz więcej i to co
gorsza w dużej części pożyczone pieniądze. W przyszłym roku państwo wyda
zdecydownie wiecej niż w bieżącym w związku z naszym wejściem do UE, przy
czym jakieś 40-50 mld PLN (w zależności od wielkości wpływów z prywatyzacji)
będzie pochodziło z pożyczek. W tej sytuacji zaczynam wierzyć,że przy takiej
a nie innej definicji PKB, osiągnięcie 5% wzrostu jest osiągalne.
Wydaje się,że aktualny rząd odkrył prostą metodę na osiągnięcie sukcesu
gospodarczego: zadłużać sie dopóki się da i wydawać jak najwięcej, a wzrost
PKB jest gwarantowany. Do wyborów jak znalazł.