Dodaj do ulubionych

dekada w muzyce.

08.01.10, 14:47
ano właśnie.
stos podsumowań zalewa nas z każdej strony - telewizja, portale internetowe, prasa.
wspominamy sobie ta dziesiątkę lat, która nam obecnie mija.

i to była pierwsza dekada, którą przeżyłam świadomie muzycznie, chociaż w jakiejśtam części.
i czytam, patrze, pochałaniam, analizuje. i dochodze do wniosku,
że to był świetny muzycznie okres.
najbardziej różnorodny, wszechstronny, może każdy zżynał ze starych zespołów, nikt nic nowego nie stworzył - i ktoś tak może powiedzieć.
ja, gdy myślę o tych 10 muzycznych latach, mam ciarki. bo to było nieprawdopodobne.
nie jestem w stanie ogarnąć tego wszystkiego, pogrupować.
wiem jedno - to był jeden z najlepszych okresów.

po co to mówię?
bo co chwilę widzę tylko, że obecna muzyka ssie, a że starocie to jest to, coś wartościowego.
i owszem - to jest coś wartościowego, ale w dzisiejszych czasach mamy tyle dobrego. może w naszym kraju tego nie widać, bo tutaj to nas nie znajdzie, chyba, że w nocnym paśmie mtv, machinie czy jakimkolwiek innym laifie. bo dzisiejsza muzyka to nie nagie panienki z obrazków vivy. posunę się równiez do podważenia autorytetu takich muse czy paramore, czy all time low chociażby, którymi wymiotuję przez mtv2 nie wiem, czy nie bardziej niż wspomnianymi dziewczynakmi.
to jest moja muzyka, i nie wstydzę się, że słucham czegoś aktualnego. to nic złego. gdyby nie było muzyki stworzonej na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, nie byłabym sobą.
i, mówiąc szczerze, strasznie żałuję, że tak na aktualne czasy w muzyce psioczycie. aktualne... przecież lata dziewięćdziesiąte to już zło.
nie chcę zmieniać waszych gustów, broń boże, żeby nie było, że się czepiam.
ostatnia dekada.
ktoś podzieli się o niej wrażeniami?
Obserwuj wątek
    • bouche2 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 14:57
      ja Tobie zazdroszczę, że Ty dajesz radę to wszystko ogarnąć, wszystko znasz,
      wszystkiego słuchałaś, masz o wszystkim wyrobioną opinię c(:
      ja tak nie potrafię i nie to, że jestem ograniczona, bo wydaje mi się, że jestem
      otwarta na każdy gatunek muzyczny. po prostu nie jestem w stanie wypowiedzieć
      się o tej minionej 'muzycznej' dekadzie, bo się na tym najprawdopodobniej nie
      znam, słuchałam może 3/10 płyt, których powinno się słuchać, które były na serio
      genialne i wartościowe : >
      a no, jeszcze jakieś 3 lata temu nie wiedziałam, co to jest zespół Hey, więc
      wiesz : D

      wierzę, że to był dobry okres, bo się znasz C(:
      • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:01
        bouche2, warto przypomnieć, iż każdy ma inny gust, prawda? więc nie radziłabym Ci
        nawoływać się na kogoś. c:
        • bouche2 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:22
          nie wiem za bardzo, do czego się odwołujesz, ale to moja wina, bo jestem dzisiaj
          głupia : >
          niby prawda, bo dla niektórych płyta radiohead jest wartościowa, dla innych
          miley cyrus, ale ja jednak lubię powoływać się na kogoś, kto ma większe pojęcia
          o czymś, o czym ja go nie mam c(: potem pozostaje kwestia gustu.
    • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 14:59
      a ja właśnie odwrotnie, dzisiejsza muzyka mogłaby nie istnieć *chociaż przyznam, że lubię
      jedną piosenkę z 2004 roku*, bo zespoły typu paramore, green day czy 30 seconds to
      mars i linkin park uznawani są za coś fajnego, coś na topie. chyba muzycznie nie
      wpasowałam się do dzisiejszych klimatów, wolę koniec lat osiemdziesiątych, i początek
      dziewięćdziesiątych. nirvana, wczesne foo fighters, hole, green river, mudhoney, black
      sabbath, radiohead, motorhead, ac/dc, metallica, beat happening, l7, babes in toyland,
      pearl jam, soundgarden, iron maiden. <3

      ale ja mam spaczony gust, ja się nie znam. :c
      • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:02
        violet,
        a właśnie chodzi mi tez o to, żeby przez pryzmat wymienionych przez Ciebie aktualnie 'fajnych' zespołów nie oceniać całej dzisiejszej muzyki, bo to strasznie krzywdzące, bo nijak to się ma do tego, co się działo/dzieje naprawdę. :3
        • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:06
          być może, ale mówię tutaj o kulturze masowej, o tym, co jest trendi, co jest fajne, choć
          jeszcze nie tak dawno nie było. nie wszyscy ludzie słuchają electro, większość pop,
          większość rock, ale nie ROCK, tylko "rock" w wykonaniu demi lovato. tak widzę muzykę. :c
          • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:06
            choć demi lovato to nie rock, WIEM. c:
          • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:12
            ale kultura masowa w uk, powiedzmy, to zupełnie inna bajka niz u nas.
            i to jest zastanawiające, bo u nas tez jest od cholery tej zżynki z zachodu, modnej, świeżej tam, przerobionej na nasze, i tego się nie chce, a możnaby to popchać dalej, dac szanse. ale społeczeństwo polskie woli dodę i stare przeboje.
            to czemu ludzie w Anglii są w stanie przetrawić nowe, a u nas la roux staje się sławna i moje znajome śpiewają bulletproof na szkolnym korytarzu dopiero od wczoraj, choć ja miałam to przed wakacjami?

            choć też trochę generalizuje, bo jednak po coś tworzy się te openery czy selectory czy cokolwiek.
            ale taki jest jednak ten ogólny obraz, faktycznie.

            i btw, mnie to nawet rock z teraz rocka śmieszy. :3
            • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:23
              ciesz się, że śpiewają la roux na przerwie, bo u mnie wciąż "best of both worlds" hani
              montani tudzież tik tok keszy. straszne. z drugiej strony powinniśmy się cieszyć, że
              niektórzy artyści są nieznani, inaczej zrobiliby z nich papkę w rodzaju paramore.
              moje zdanie wywodzi się też z tego, że kiedy włączam emtiwitu zastaję paramore dwa razy
              na godzinę i green day, tragedia. to jest trendi, w mojej rushofej szkółce tego słuchają,
              więc wyłączam się na nowości i noszę koszulki w stylu daniela johnstone. ;3
              • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:31
                to u mnie jeszcze kings & queens 30stm, co jestem w stanie przezyć, bo niezła piosenka,
                sexy bitch,
                alcohol milionaries, co jest okropneokropneokropne, a słuchałam tego chyba w 2007. :c
                paramore też, ale to było wtedy słodkie, taka ruda dziewczynka sobie wrzeszczy, przytargałam to z węgier, nikt nie znał, a teraz to takie elomegazajebiste,
                tak samo stoczyłam wczoraj rozmowę z fanką green daya, nawet nie wie, co to dookie, bo miała dziwną minę, jak jej powiedziałam, że ja za ostatnie dwa albumy dziękuję, w ostateczności może być ten wspomniany.

                i ja mam taki sposób na sprawdzenie czegoś, czy staje się popularne: wystarczy, że mój tata to śpiewa, albo wymawia tego nazwę od tak. była juz amy winehouse, śpiewanie human od the killers, la roux, mgmt, bo na koncercie nawet był, ale dizzee rascal, któego też widział, to dla niego wciąż 'ten murzyn'.
                z tym, że on tą la ru znał z trzy miesiące temu lol. XD

                a w mojej szkole to jest wszystko, w sumie też troszkę przeze mnie, bo kiedyś miałam zwyczaj dzielenia się z koleżankami muzyka, ale teraz w ramach nielubienia mnie słuchają muse. :33 a od po feriach ma być radiowęzeł, o losie. :d
                • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:41
                  kurczę, ale niemiłe koleżanki. :c jakby Ci zależało, czego słuchają, nie? ;3
                  rety, jane, doucz mnie w nowościach, utknęłam przy calvinie johnsonie. :c :c :c


                  czyli dawno. ;d
                  • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:48
                    tzn już nie kolezanki, bo się obraziły nie, bo jestem zuem. :33
                    wiesz, nowości to ja raczej też nie słucham, utknęłam przy biffy clyro co jest bardzo przyjemnym utknięciem. tak samo jamie t, ale z tym byś mnie kompletnie wywaliła. :d
                    i czekam do poniedziałku na płytkę delphic i vampire weekend. :3

                    i w tym roku żadnych fajnych debiutantów nie będzie, jestem pewna. :c
                    tzn. żadnych fajnych jak kiedyś, moje ideały debiutowe to gdzieś tak 2007 około. :d
                    • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 16:50
                      a moje debiuty zatrzymały się przy 1983 roku. :c
                • failien_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:58
                  tak, ta dekada była dobra, dość dobra.
                  oczywiście, nie było jakiś elomegazajebiściekól debiutów.
                  oh, oprócz mojej kochanej gaby kulki < 3
                  u mnie, w szkole nowością jest piosenka Majli 'party in de juesej' - . -
                  nie znajdziesz nikogo, kto by słuchał gabulki, kumki olik, skinny patrini,
                  bmth, gallows czy innych.
                  oczywiście, w minionym dziesięcioleciu nie ukazał nam się żaden zespół formatu
                  Beatlesów.
                  tak, nacz ROCK zszedł na psy.

                  wszystko to jakaś popowa papka, ostatnio ;c
                  • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:09
                    failien, wystarczy się rozejrzeć, to nic trudnego. ;3
                    • failien_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:34
                      violet_, chodziło mi o moją sw33t szkołę c:
                      tam króluje peja, majli, dżonas, zodiak na melanżu i inne ; o
                  • failien_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:28
                    ahh, zapomniałam o czesław śpiewa i [ : D
    • nearlaify Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:00
      Trudna wypowiadać mi się na ten temat, ponieważ większość czasy spędzałam wtedy
      w pieluszkach c: Pomimo tego znam kilka wokalistek o których nie zapomnimy
      przez najbliższe lata...Lady GaGa, Gaba Kulka, La Roux... bez nich współczesna
      muzyka wyglądałaby zupełnie inaczej.
      • lolcia66 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:04
        Bo o tym co nie wartościowe w tej dekadzie to mówi się głośno i długo, a o tym,
        co naprawdę jest cenne to nic.
    • girl_x33 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:08
      zgadzam się. ta dekada była 'udana' ; ))

    • w_paski Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:13
      wiesz ja lubie te za czas ów naszych rodziców tata dba o mojąedukacje muzyczną to on
      mnie właśnie oświecił coto ACDC the prodygy (czy jakoś tak)dido(którą pokochałam tak
      że ukradłam mu płyte) kalifornikejszyn thet cepellin pożyczał mi srare płyty michela
      jaksona i wiele wiel innych których nie mamiętam więc wiem o czym mówić choćlubie terz
      paramore śłitaśnego jastina bimberka i moje kochane ;linkin park
      green daya itpkissbig_grin
      • violet_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 15:19
        w_paski, pisze się the prodigy. c:
      • lovebug muzyka silnie działa na psychikę. trudno ocenić. 08.01.10, 15:26
        wiesz co, ja się o dzisiejszej muzyce nie wyrażę. bo w większości jest to tragedia. nie wiem
        dlaczego Jonas Brothers jest oceniany przez wielu jako ROCK. WTF????? jestem fanka, ale
        to dla mnie przesada. to samo demi lovato, ale ostatnio nawet Miley Cyrus gra rocka
        ahahaha no żart.
        o gustach się nie dyskutuje ale dzisiaj zostałam wyśmiana za to czego słucham. mieliśmy
        dziś dyskusję na ten temat.
        powiedziałam: Muse, AC/DC, Guns N'Roses, Metallica, iron Maiden, Depeche Mode.

        nie wiem do końca o co chodzi z tym tematem więc nie wypowiedziałam się dobrze chyba.
        nikt nie będzie mi kazał słuchać jakiegoś disturbed, korna, i darknessa.
        • lolcia66 Re: muzyka silnie działa na psychikę. trudno ocen 08.01.10, 15:38
          lovebug, bo chodzi o to, że ty jako dzisiejszą muzykę bierzesz tylko gwiazdki
          Disney'a czy lady gage itp. a gdybyś zobaczył no awet stare zespoły wydały teraz
          świetne płyty ale powstał jakieś świetne zespoły. W 2004 powstał fajny zespół
          chcesz to posłuchaj Ataxia i na pewno wiele więcej. Ja się jakoś w to nie
          zgłębiam bo mi się ie chce szukać jakiś nowych fajnych zespołów, ale na pewno
          jakieś nowe fajne powstały smile
          • lovebug Re: muzyka silnie działa na psychikę. trudno ocen 08.01.10, 15:59
            A tooooooooooo...
            xd.

            e to nie wiem. nie mam zdania.
    • esme1 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:17
      hmm...więc ja się tak do końca nie znam, ale skoro mówisz, że to był świetnie
      muzyczny okres, to tak jest.
      od razu podkreślam, że nie upodabniam się do Ciebie, jak było napisane na jednym
      poście na forum, tzn. nie dosłownie do mnie, ale po części do każdego z nas.
      A co do dekady, to faktycznie tak było.
      Znasz się, Natalio ( tak, tak. xdd.. znam Cię ;p i ty mnie tez i nawet nie
      wiesz, że ja to ja ;p ).
      • lady_cat muzyka . 08.01.10, 17:21
        masz rację.
        ta dekada muzyczna była bardzo dobra .
        a u mnie w sQl tolerancja tylko
        dla słuchających peji .
        za to nikt cię nie wysmieje,
        ale nabierze szacunku ,
        ja kiedyś powiedziałam, ze słucham łukasza zagrobelnego .
        i moja powiedzmy 'kumpela' wybuchła smiechem .
        on ma przynajmiej normlane teksty. nie to co niektóre gwiazdy .
      • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:43
        to mi powiedz, kim jesteś, bo nie będę mogła spać po nocach. :cc
        • esme1 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 18:26
          jane_ napisał(a):

          > to mi powiedz, kim jesteś, bo nie będę mogła spać po nocach. :cc


          no dobra, powiem Ci, bo potem będę Cię miała na sumieniu, że nie spałaś całą
          noc i wtedy ja też nie zasnę ;<
          Klauuuuudia K. ( ps. wiesz jaki xd . hmm...warzywko ;p ).
          już lepiej ?
          witaaj, witaj. ; *
          • jane_ Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 18:28
            tak myślałam. ;**
            • esme1 Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 18:47
              jane_ napisał(a):

              > tak myślałam. ;**


              hiihi. xd. kiedyś trzeba było . ;q
              pdaj. gg. big_grin
    • light Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 17:30
      Ty tam się znasz, co tu się oszukiwać..., dla mnie ostatnie lata w muzyce, to
      właśnie głównie gołe tyłki na vivie.
      Może, gdybym miała namiary na inne, lepsze stacje, to znałabym bardziej
      wartościowe zespoły.
      A tak?
      Moje ulubione kawałki to parę piosenek paramore, green day, czy muse. Ale to
      wystarcza, wg. mnie są dobrzy.
      Więc chyba nie mam dużych wymagań.
      • good_thing Re: dekada w muzyce. 08.01.10, 19:55
        Ja nie będę mówić, że się znam, bo się nie znam.
        Ale nie mogę po prostu słuchać tych "gwiazdek" Disneya. Co nie włączę jakiejś
        stacji, to ciągle demi, majli, selena, dżonas. Przykro mi, ale rzygam nimi.
        Ogólnie nie jestem jakąś znawczynią muzyki, więc ocenę dekady zostawiam bardziej
        doświadczonym.
        Ja słucham Coldplay i Linkin Park. To mi wystarcza.
        • xdxdxd Re: dekada w muzyce. 10.01.10, 11:51
          Ta dekada rzecz jasna była najlepsza ponieważ byliśmy świadkami narodzin
          PRAWDZIWYCH gwiazd takich jak Miley Cyrus czy Jonas Brothers!!! I nie wiem co
          macie do gwiazd Disneya, są one przecież nieziemsko utalentowane i w
          przeciwieństwie do waszych idoli ładne.
          • good_thing Re: dekada w muzyce. 10.01.10, 13:07
            xdxdxd.
            Myśl co chcesz, ale dla mnie gwiazdy Disneya są tylko gwiazdami, a nie
            piosenkarzami.
            Chciałabym zauważyć, że twoi "utalentowani" idole nagrywają piosenki w studio,
            gdzie ich głosy są remiksowane. Na żywo wszystko wygląda całkiem inaczej.
            Przykład? Cała ta Kesha w mtv ( miałam niestety okazję słyszeć ). Po tym
            przykładzie możesz zobaczyć, co można zrobić z głosem dziewczyny, która
            kompletnie nie umie śpiewać.
            Prawdziwi piosenkarze tworzą prawdziwą muzykę, która zostaje w ludzkich głowach
            na bardzo długo.
            A kto po 2 latach będzie pamiętał twoją Majli czy Dżonas? Sądzę, że nawet ty o
            nich zapomnisz.
    • independent_ Re: dekada w muzyce. 10.01.10, 12:03
      jestem za głupia na twoje wątki, mimo że jestem starsza o kilka miesięcy.
      no i słucham chłamu. :c
    • kammi Re: dekada w muzyce. 10.01.10, 12:09
      ostatnia dekada była fajna. c:

      nie jestem za bardzo obeznana, bo słucham `innej` muzyki od mniej więcej
      roku dopiero, ale ponieważ na mtv2 było tych całych dekadowych podsumowań dość,
      hmm, dużo, no więc mniej więcej oceniając co się działo, mogę wywnioskować, że,
      wg mnie oczywiście, była to dobra dekada. c:
    • vanella Re: dekada w muzyce. 10.01.10, 12:18
      Czasem też lubię powrócić do muzyki sprzed paru lat. Słuchając niektórych zaśmiewam się
      i zastanawiam co ja mogłam w nich widzieć. A w niektórych "starociach" na nowo się
      zakochuję.
      Ostatnio jednak przeżywam taki okres, że mam ochotę słuchać jedynie muzyki kalsycznej,
      a najlepiej samych fortepianowych melodii...
      Teraz zewsząd jesteśmy zasypywani nowościami muzycznymi, codziennie dowiadujemy się
      o jakiejś nowej piosence, nawet osoby nie mające talentu biorą się za śpiewanie.
      Piosenkarstwo stałom się popularne, każdy tworzy coś innego, lecz gdy zbierzemy
      wszystkie nowości na raz, będziemy w stanie znaleźć mnóstwo podobieństw. Trudno być
      oryginalnym, każdy podchwytuje melodie, dźwięki czy słowa, które już się kiedyś pojawiły.
      Dlatego dawna muzyka jest taka wyjątkowa-jest niepowtarzalna. W każdej kryje się coś
      innego i każdą kochamy inaczej.
    • theblackone. Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 15:21
      Tak naprawdę trudno ocenić, która dekada była najlepsza dla muzyki, bo takiej
      dekady z pewnością nie było. W każdej dekadzie są fajni i niefajni artyści.
      Zacznę od tego, że nie wszyscy artyści byli znani za życia. Michael Jackson jest tego
      najlepszym przykładem. Mimo, że żyjąc, zdobył jakąśtam sławę, to dopiero po jego śmierci
      poznały go nastolatki z całego świata, zaczęły go ubóstwiać, kupować jego płyty, i, co
      najgorsze, udawać, że Jackson był ich idolem jeszcze za życia. Dlatego musimy pamiętać,
      że nawet, jeśli ta dekada kojarzy nam się z Dodą, Candy Girl i tego typu zuem, to możliwe,
      że po śmierci jakiejś mniej znanej, aczkolwiek utalentowanej gwiazdy odkryjemy, że to ona
      tak naprawdę zasługuje na miano najlepszego artysty tej dekady. Możemy myśleć, że
      babcia jest wredna, i nie lubić jej zupy ogórkowej i plotek o pani z warzywniaka, ale jakoś
      po śmierci zaczniemy o niej tęsknić, prawda? Docenimy jej pyszne placki ziemniaczane i to,
      jak się o nas troszczyła. Jestem pewna, że wiele osób traktowało Beatlesów jak kolejnych
      młodych chłopaków próbujących sił w szołbiznesie, i myślało, że zaraz znikną z pierwszych
      stron kolorowych gazetek przed śmiercią Lennona i Harrisona. Trudno ocenić gwiazdy tej
      dekady już teraz. Bo mimo, że uważamy, że np. Miley Cyrus była gwiazdą tej dekady na
      miarę The Beatles, to jakoś dalej pamiętamy jej fotki w samym staniku i inne skandale,
      które wywołała.
      Chociaż Miley nie była gwiazdą tej dekady. Chcecie, żebym wymieniła moje typy?
      Jamie T. i MGMT za hitowe albumy, The Kills/The Dead Weather za Alison, Gaba Kulka za
      całokształt, Florence + The Machine za Lungs. Oprócz tego Zoot Woman, Lady GaGa. Z
      polskich Hey, wspomniana już Gaba Kulka i Czesław Śpiewa. Myślę, że kiedy za 2-3 dekady
      nasze dzieci będą wspominać muzykę z tych lat, pomyślą właśnie o nich.
      • good_thing Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 18:53
        theblackone.

        Sorry, ale nie mogę się zgodzić z tym, że Michael Jackson nie był znany za życia.
        Przecież nasi rodzice za nim szaleli ( nie wiem, przynajmniej moi ) sprzedał
        mnóstwo płyt i był idolem wielu ludzi. Mówię to o wcześniejszych pokoleniach.
        Jeśli mam mówić o nastolatkach, to zgodzę się, że został doceniony dopiero po
        śmierci. Chociaż nie wiem, czy można tu mówić o docenianiu, bo z tego co
        zauważyłam, Michael po śmierci zaczął być po prostu modny.
        Dobra ale to był ot wink
        • theblackone. Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 20:18
          Good_Thing, totalnie cię rozumiem, i właśnie chodzi mi o te nastolatki, które zaczęły za nim
          szaleć. Masz rację - Jacko po prostu stał się modny, bo za powiedzenie, że się go nie lubi,
          można wypaść na niewdzięcznicę, przynajmniej w mojej szkole. Wszyscy zaczęli teraz go
          słuchać, gadać o nim, wieszać sobie jego plakaty, chociaż podejrzewam, że 3/4 nawet
          wcześniej o nim nie słyszało. Rodzice - oczywiście, znali, lubili, szaleli. Moja mama się
          rozpłakała, kiedy usłyszała, że Michael nie żyje. Doskonale to rozumiem - idol umiera, nam jest
          smutno. Ale słuchanie go, bo to modne, bo jest na liście przebojów, bo wszyscy zaczęli za nim
          szaleć - to głupota.
    • yellow Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 17:03
      zależy jak na to spojrzeć, bo np jest teraz popularna britney spears, katy perry
      albo pitbull, flo rida, 50 cent i one zajmują się głównie wypinaniem tyłków do
      kamery a oni obmacywaniem jakiś tam dziewczyn z teledysków. już nie wspominając
      o jonas brothers czy demi lovato albo o zgrozo US5 bo tego to już się w ogóle
      nie da przeżyć a jednak niektórzy za tym szaleją. to jest masakryczne, że
      wszyscy tak to kochają mimo, że w tym niczego nie ma. a jak słuchasz czegoś
      porządniejszego to ' to jest badziew'. i pod tym względem ta dekada jest
      fatalna, ale z drugiej strony to jak troche poszperasz to myśle że można oceniać
      te dziesięć lat pozytywnie. a tak w ogóle to powinni w Polsce wydawać jakąś
      gazetę typu NME chyba że wydają a ja o tym nie wiem.
      • jane_ Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 17:33
        nme oryginalne to w ępikach, polskiego wydania nie ma, ja ten brak zaspokajam machiną + laifem. :d
    • yourbadream Re: dekada w muzyce. 11.01.10, 17:42
      Szczerze? Ja nie oceniam. Nie próbuję ogarnąć. Nawet nie pamiętam czego
      dokładnie słuchałam w ostatnich latach. Jak coś mi poleci to nagle klaskam
      uszami i mówię "ja to znam! Ja to znam!", widzę nazwę zespołu, przypomina mi
      się, wracam do tego.
      Nie łapię nowości, nie łapię starości. Jak się o coś potknę to to przytulam i
      słucham. Teraz wałkuję Orgy i Julien-K. Jak Ryan pisze na twitterze, że mają już
      3 utwory to klaskam uszami i staję na rzęsach ze szczęścia, bo się doczekać nie
      mogę (tia... W piątek biegnę do empiku spytać się czy mi Death to Analog ściągną
      -.-").
      Czasami wspinam się na szczyt swoich możliwości i wałkuję taką Lady GaGę
      dochodząc do wniosku, że fajnie sobie gra (wizerunkiem mnie zniechęciła strasznie).
      Trochę marudzę na modne Paramore (nie lubię głosu Hay. Irytuje mnie), Green Day
      (ostatnia płyta jeszcze gorsza niż wcześniejsza) czy co tam jeszcze jest teraz.

      Nie powiedziałabym, że jakaś dekada jest zła, a jakaś dobra. Każde są dobre na
      swój sposób. W końcu odpowiada na społeczeństwo nie? Wielu dzieciaków wstydzi
      się słuchać przebojów z lat młodości swoich rodziców. Ja lubię.



      Sorry... Ale nie mogę jednego wpisu przeżyć. Dokładniej bouche2, tego
      momentu:
      "ja Tobie zazdroszczę, że Ty dajesz radę to wszystko ogarnąć, wszystko znasz,
      wszystkiego słuchałaś, masz o wszystkim wyrobioną opinię c(:"

      No nie! Nie! Nie! Jeden człowiek nigdy w życiu nie da rady ogarnąć całej
      muzyki i wszystkiego przesłuchać.
    • bad_alex Re: dekada w muzyce. 12.01.10, 21:00
      sory ,że późno ... ale zamiast uczyć się z fizyki wypowiadam się na forach .
      ja tam mam wielki sentyment do lat 70 i 80 .. szczególnie 80 .
      u mnie w szkole też tak jest ,że jak powiem : słucham zespołu z lat 80 i wgl , lubie lata
      80 . , to mnie wyśmieją .
      niby moja koleżanka lubi red hotów [ którzy notabene powstali w latach 80 ale większy
      rozgłos zdobyli w latach 90 ] , ale tak naprawde nie ma nawet pojęcia o zespole ,którego
      jest fanką .
      chociaż w sumie nie wszystkich krytykowałabym za gust muzyczny .. , moja inna kumpela
      wielbi boba marleya i inne piosenki reggae [ dodam ,że kupiła sobie specjalny
      bęben ,zwany djembe i pogrywa na nim w kościele ; ) ] , .. no i m. jackson .. ,którego w
      sumie nasłuchałam sie jeszcze za czasów kiedy chodziłam do 1 - 3 i 4 - 6 podstawówki [
      wszystko dzięki mamie , która jak usłyszy jego muzyke to odrazu tańczy ^^ ]
      większość niestety słucha peji [ SLU ; x , czego kompletnie nie rozumiem .. ponieważ
      wygląda na to ,że powinnam kłaniać sie i starać o to ,żeby ludzie ulicy [ wiadomo o kogo
      chodzi .. łysi dresi . ] mnie lubili i abym miała ich szacunek . ale oprócz tego to słucha sie
      jeszcze tylko i wyłącznie techno . jedynym pocieszeniem jest to ,że tylko jedna osoba na
      calą szkole słucha majli i wszedzie podpisuje sie KC . MC ; /

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka