lena2511
19.03.10, 19:38
Możecie mówić że nie mam serca.. zrozumiem ale muszę się o coś spytać....
Od 5 lat mam bardzo duże powodzenie u chłopców... zawsze się z tego cieszyłam,
ale gdy tylko jakiś się mną zainteresował od razu mu mówiłam, że nie chce mieć
chłopaka i koleguję się ze mną na własną odpowiedzialność.... zawsze mówili
"spoko niczego innego nie oczekuję", a po kilku tygodniach wyznawali mi miłość
mówili że nie oczekują niczego ode mnie ale pewnym czasie mówili że nie
potrafią się ze mną tylko kolegować ja zawsze mówiłam.. nie. kolejny raz tak
potraktowałam chłopaka a jego siostra z którą się znałam wywołała straszną
awanturę... mówiła że nie mam serca że traktuję chłopaków jak marionetki i
wyzwała od najgorszych... zrozumiałam... mój przyjaciel (prawdziwy kumpluję
się z nim od wieków) powiedział "Wiesz nie dziw się tym chłopakom... Jesteś
ładna, miła i sympatyczna. Oni łatwo się w tobie zakochują, ale zapomnieć o
Tobie się już nie da zawsze zostaniesz w ich głowie".... tym wyznaniem mnie
dobił..
Chciałam się was zapytać czy ja naprawdę jestem taka okropna? Zrozumiem każdą
wypowiedź, możecie też zgłosić do usunięcia, ale chciałabym wiedzieć co o tym
sądzicie...