jestem w 2 gim i od chyba pół roku nie wiem co sie ze mna dzieje....
czesto płacze, jestem smutna, wszystko mnie przygnebia, coraz mniej rzeczy
cieszy, czuje sie wgl nie kochana ani niepotrzebna, czasem mam takie mysli że
aż sie siebie boje, jestem taka głupia, nic nie umiem, jestem obrzydliwa,
brzydka, nikt mnie tak na prawde nie lubi, nikomu na mnie nie zależy tak na
prawde, bardzo boje sie o szkołe bo czesto choruje i nie wiem jak sb dam rade
a tak sie boje że nic nie osiagne, że nie dam sb z niczym rady a już niedługo
3 klasa!!!!!! boje sie, coraz czesciej mnie boli serce, przed testami boje sie
tak bardzo że trzesa mi sie ręce i robi mi sie słabo, raz nie wytrzymałam i
rozbeczałam sie na biologii, ale chyba niewiele osób widziało, bo to było pod
koniec lekcji i uciekłam biegiem do łazienki. nikt za mną nie poszedł,ale w
sumie sie z tego ciesze. później facetka próbowała ze mną rozmawiać co mi jest
i tak dalej, ale jakos sie wywinełam, ale moja mama też o to pyta, chce ze mna
pojsc do psychologa, ale co jakiś głupi gościu który siedzi na dupie i nic nie
robi tylko gada zrobi żeby było MI lepiej? co pomoże jakas głupia
rozmowa????!!! NIC
w dodatku moja mama ma problemy ze zdrowiem i bd miała operacje i sie o nia
martwie, w mojej rodzinie ciagle sa jakies konflikty, babcia sie kłóci ze
wszystkimi, ciotki, wujkowie - prawie wszyscy, ciągle maja jakies problemy,
moja babcia nienawidzi sie z jej męzem, moim dziadkiem a on jest teraz bardzo
chory, nie może prawie chodzic i nie jest z nim dobrze i wiele innych
problemów o których nie ma sensu tu pisac..... a ja czasem mam wrażenie że to
moja wina albo jak kloce sie z rodzenstwem....
już nie wiem kogo sie spytac o pomoc
może wy mi pomożecie?
bardzo prosze chociaż i tak pewnie mój watek bedzie "niepotrzebny i
zasmiecający forum" i zostanei usuniety, ale zawsze jakas nadzieja jest.....